Opinie wystawione przez użytkownika: Klient_SaHp

Głodny i rozgoryczony

Port lotniczy Gdańsk, mam przed sobą trzy godziny lotu a ogólnie pięć godzin podróży i McDonald w drodze do bramki, coś przekąszę pomyślałem nic prostszego o jak że się myliłem. Nawet dość spory ruch jak na takie nieciekawe czasy ale zamawiać można tylko przy dwóch monitorach bo dystans społeczny obowiązuje ale to nie jedyne 'zabezpieczenie', które ma chronić mnie przed możliwością zarażenia się wirusem. Moja kolej na złożenie zamówienia i oczywiście dziesiątki rzeczy do wyboru, których nie potrzebuję i wyrzucę ale zamówić muszę, taki wasz urok. Teraz najciekawsze by sfinalizować zamówienie muszę podać numer stolika, przy którym chciałbym zjeść posiłek, problem jest taki, że z miejsca w którym składa się zamówienie nie było ich za bardzo widać bo tabliczki bądź stały bokiem bądź leżały na stolikach a wolne stoliki były w głębi. Dobrze podchodzę więc do wolnego stolika i podnoszę tabliczkę z numerem a w tym czasie szczęśliwa rodzina, rodzice i trójka rozbrykanych maluchów anulują moje zamówienie i sami z radością wybierają coś dla siebie. Powrót na koniec kolejki i zabawa od początku ten sam monitor tylko wzbogacony o kolekcję odcisków palców rodziny, która skasowała mi zamówienie ale co mi tam ja zdezynfekowałem ręce czego nie mogę powiedzieć o innych klientach. No to McRoyal podejście drugie tym razem zamawiam dodatkowy bekon, pikle i cebulkę i już prawie koniec ale....... stolik, którego numer podniosłem został już przez kogoś zajęty a odejście od monitora równa się powrót na koniec kolejki a ja zbyt wiele czasu nie mam. Teraz wisienka na torcie bo zrezygnowany puszczam soczystego faka i odchodzę z wrażeniem totalnej porażki i pustym żołądkiem ale dołącza do mnie pewien jegomość, mieszkaniec Wysp Brytyjskich i pyta o powód mojego rozgoryczenia. Po opisaniu mu całej sytuacji dowiaduję się , że ten system numerków to zwykła ściema bo on również był skonfundowany i podał numer stolika gdzie był już komplet a mimo tego zamówienie dostał tylko, że frytki z jego zamówienia nie były świeże, były zimne i łykowate a na kolejne kazano mu czekać, po 10 minutach zwrócił całe zamówienie a frytek się nie doczekał. Sumujmy czego się spodziewać po wizycie w waszym lokalu: -Fasadowe procedury higieniczne lub ich brak; nikt nie dezynfekuje monitorów do zamówień i stolików prawdopodobnie też nie o czym świadczą poprzewracane tabliczki z numerkami. -Numerki stolików to sztuka dla sztuki, uprzykrzają tylko życie potencjalnym klientom w niczym nie usprawniając obsługi. Dla osoby, która rzadko was odwiedza to kompletna zawiecha zanim się zorientuje o co kaman a i tak wpisać można byle co. -Serwujecie kiepskiej jakości posiłki i nie reagujecie na zastrzeżenia waszych klientów czego przykładem jest klient z UK. Moje zamówienie to nie całe 40zł Brytyjczyk mówił o £10 czyli 50zł. Za taką kwotę można zjeść obiad w lokalu z pełną obsługą kelnerską w centrum Gdańska. Zamiast smaku McRoyala pozostanie mi niesmak i to na długo bo od owego zdarzenia wasza marka kojarzyć mi się będzie tylko z kiepskimi spotami i kampaniami reklamowymi jak ta, gdzie młody człowiek szczytuje werbalnie opisując skład waszej kanapki, cóż cieszy się chłopak bo ją dostał, ja takiego szczęścia nie miałem. Jeszcze jedno spostrzeżenie; nazywać was restauracją to jak nazywać natrysk na plaży łazienką, nawet określenie jadłodajnia wam nie przystoi bo w jednym czasie wasz lokal opuściło dwoje zupełnie nie zadowolonych klientów co sugeruje, że takich przypadków jest więcej.

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Zrozumiałem