Opinie wystawione przez użytkownika: Mysterious_X

Solidna obsługa, ale instalacja nie chciała działać.

Właściciel jest godny polecenia pod tym względem, iż oddaje pieniądze jeśli instalacja gazowa nie działa. Niestety, straciłem przez niego 300 zł, bo twierdził, iż przyczyną niesprawności instalacji gazowej (ZENIT) są wadliwe świece. Świece były nowe, wymieniane tego samego dnia w serwisie euromaster. Gazownik wykręcił jedną ze świec, twierdził, że była używana i zepsuta, uszkodził gwint, nie dał rady wkręcić świecy z powrotem. Musiałem płacić za holowanie auta do zaprzyjaźnionego serwisu. Nadmieniam, iż nigdy nie miałem żadnych problemów z poprzednią instalacją gazową (LANDI RENZO, komputer sterujący OMEGAS) niezależnie czy zmieniałem świece co 15, co 20 czy co 25 tysięcy km. Także ten argument nie ma żadnego sensu. Pan twierdził też, iż przyczyną niesprawności instalacji gazowej ZENIT może być cewka zapłonowa - co jest absurdem, gdyż cewka była zmieniana niedawno (~30 tys. km), a poprzednia wytrzymała 210 tys. km! Zresztą awaria cewki wywołuje objawy jakich nie sposób nie zauważyć; w moim przypadku awaria cewki wywoływała niestabilną pracę, wskutek czego bardzo szybko gasł silnik. Nadmieniam, iż wskutek sugestii gazownika zmieniałem też przewody zapłonowe (co również nie dało żadnych efektów). Mimo zalecanych wymian świec i przewodów Instalacja gazowa ZENIT nadal nie działała, otrzymałem zwrot pieniędzy od właściciela. Udałem się do konkurencji (Sieradz P.O.W. 30, AUTO GAZ LEWANDOWSKI) i ... wszystko działa. Tak, "zepsute świece" - działają, "niesprawna cewka" - działa. Po prostu instalacja gazowa była źle ustawiona. Kolejna instalacja to KME, komputer sterujący NEVO, listwa wtryskowa FALCON. Cóż, mogę tylko polecić konkurencję. (dane osobowe usunięte przez administratora - RODO)

Mam bardzo dobre porównanie hoteli w Polsce i za granicą

Mam bardzo dobre porównanie hoteli w Polsce i za granicą, gdyż od wielu lat podróżuję. Niestety, Novotel spełni oczekiwania tylko niewybrednych osób, przyzwyczajonych do moteli czy górskich schronisk. W rzeczywistości, za podobną cenę w wielu miastach spotyka się dużo lepsze pokoje i standard (np. Poznań, Kołobrzeg). Podsumowując toaleta była za mała, w łazience było mocno czuć kanalizacją (co sprawiło, że zapach w pokoju był specyficzny), oświetlenie było za słabe. Na domiar złego w środku nocy słychać było hałas przez pion wentylacyjny (z pokoi wyżej). Cena okazała się wyższa niż ta na rezerwacji w sieci. Hotel ma bardzo dobrą lokalizację, miłą obsługę, jest tam nawet wystawiona konsola do gier, parking jest odpowiednio duży - ale ... te wszystkie plusy nie mogą przesłonić niedociągnięć.

Oddałem pod koniec listopada do naprawy ciągle resetujący

Oddałem pod koniec listopada do naprawy ciągle resetujący się laptop marki Toshiba. Serwisanci skasowali ponad 300 zł za "reinstalację systemu operacyjnego" oraz "wymianę dysku twardego" (pominę bez szerszego komentarza cenę dysku twardego, z narzutem kilkudziesięciu złotych w porównaniu do aukcji w sieci). Jak się okazało, naprawa była bezsensowna - gdyż komputer wyłączał się tak samo jak wcześniej. Następnie wymieniono mi odcinek kabla zasilającego. Nic to nie dało, na komputerze nadal nie da się pracować. Restart następuje najdalej po kilku minutach. Próbowałem nawet podłączać inne zasilacze- bez skutku. Po wielu dalszych reklamacjach rzekomy specjalista z komputroniku oświadczył, że naprawa będzie kosztować kolejne 400-500 zł (sic!) i ma dotyczyć tym razem płyty głównej. W związku z tym czuję się naciągnięty na zbędny zakup. Koszty zostały od początku źle oszacowane, informacje były nieprawdziwie, jeśli naprawa komputera nie miała sensu - to po co mi kolejny dysk twardy? Zdecydowanie odradzam korzystanie z podobnej klasy serwisu komputerowego. Lepiej poszukać profesjonalistów. Tym bardziej, że cena nowego urządzenia wynosi mniej niż 1000 zł - proste modele notebooka, a używane można dostać za kilkaset złotych.

Ocena z dnia: 10.12.2015
Komputronik Oddział

Moja kolejna wizyta przejazdem w klubie Studio Relaks

Moja kolejna wizyta przejazdem w klubie "Studio Relaks" jest związana z wakacjami. Warunki sanitarne i higieniczne w klubie nadal są kiepskie, zapach w męskiej szatni prosi się o wizytę inspektora sanepidu, a zatykające się odpływy pod prysznicem także wymagają remontu. Krokiem w dobrą stronę (patrząc z perspektywy mojej poprzedniej wizyty) jest dokupienie przez właściciela nowego sprzętu treningowego: sztangi oraz obciążeń (wiele dodatkowych ciężarów m.in. 20 kg). Nadal jednak brak solidnego podestu. Imitacja podestu którą zamontowano w klubie nie wytrzymuje obciążeń - co widać po wgłębieniach w podłodze (tam gdzie uderzają ciężary). Właściciel dokupił kolejną suwnicę "3D" która jest bezużyteczna, dubluje już istniejące maszyny (m.in. inne suwnice). Na duży plus zasługuje mini-salka przeznaczona do CROSSFIT oraz komplet nowych sztangielek. Podsumowując: męska szatnia wymaga dokładnego sprzątania oraz odkażania toalety, nie wystarczy postawienie tam, choćby najlepszego, odświeżacza powietrza. Krokiem w dobrą stronę w klubie jest zakup nowego wyposażenia treningowego, choć to nadal kropla w morzu potrzeb. Z moich obserwacji wynika, iż w dni gdy klub jest zatłoczony, ilość gryfów oraz obciążeń jest niewystarczająca.

Moja udręka związana z usługami ALIOR pod szyldem „T

Moja udręka związana z usługami ALIOR pod szyldem „T-MOBILE BANKOWE” zaczęła się na początku miesiąca. Postanowiłem wziąć pożyczkę, ze względu na korzystne RRSO i zakupić nowy samochód. Cóż, pierwsze schody pojawiły się gdy bank zażądał zaświadczenia od pracodawcy. Minęło kilka dni, gdyż to nie taka prosta procedura w mojej branży (w skrócie: kto inny zatrudnia, kto inny płaci). Od 13 do 17 lipca czekałem na zaświadczenie od pracodawcy. Wysłałem cyfrowe zdjęcie zaświadczenia o zarobkach do banku 17 lipca, czyli w piątek, minęły kolejne dni, do wtorku nikt się nie odezwał. We wtorek 21 lipca otrzymałem telefon, że zaświadczenie nie dotarło do pracowniczki banku. Po krótkim instruktażu pracowniczka banku sprawdziła skrzynkę przeznaczoną na „niechciane wiadomości” i bingo, moje zaświadczenie tam było. Wysłuchałem informacji na temat dalszej procedury i czekałem kolejne 2 dni. Dopiero 23 lipca dotarł do mnie kurier z umową. Wbrew obietnicom pracowniczki banku, w przypadku dostarczania przesyłki kurierskiej w standardzie NIE ISTNIEJE żadne okno „dostarczania przesyłek”. Między godziną 10:00, a 14:00 nikt się u mnie nie zjawił – a byłem zapewniany, że wtedy otrzymam przesyłkę. Kurier zdziwiony powiedział, że dostarczanie przesyłek o wybranej godzinie jest dodatkowo płatne i nikt takiej usługi w banku (T-Mobile Usługi Bankowe, Pilotów 2, 31-462 Kraków) nie zamówił. Dobrze, myślałem iż zbliżam się do końca procedury – tak więc - zidentyfikowałem swoją tożsamość kurierowi (przedstawiłem dwa dokumenty tożsamości), podpisałem wszystkie niezbędne kwity. Kurier zabrał umowę. We wtorek 28 lipca kolejny telefon z banku: okazało się, że pracowniczka T-MOBILE BANKOWE źle skalkulowała koszt pożyczki, więc umowa którą podpisałem jest ... nieważna! Otrzymałem informację telefoniczną, że pojawi się u mnie kolejny kurier z nową umową. Następnego dnia, 29 lipca kolejna pracowniczka T-MOBILE BANKOWE oświadczyła, iż „mają problemy z firmą kurierską” i mam jechać 60 km do najbliższej placówki, gdzie mogę podpisać kolejną umowę o pożyczkę! Pojechałem, straciłem dużo czasu, trochę pieniędzy. W oddziale w „Manufakturze” zidentyfikowałem swoją tożsamość, podpisałem nową umowę. Od tamtej pory – cisza. Nadal czekam na pieniądze, miały pojawić się na koncie w ciągu 1 dnia roboczego. Pieniędzy jak nie było, tak nie ma. Z resztek oszczędności spłaciłem w 100% zobowiązania wobec firmy w której nabyłem pojazd – gdyż wyszło na to, że jestem niesolidny i migam się od zapłaty! Żeby było zabawniej, w dniu 30 lipca dzwonił do mnie kurier, gdyż nikt go nie poinformował, że podpisałem umowę w oddziale banku i kolejna umowa nie jest mi potrzebna. Jak na razie usługi T-MOBILE BANKOWE kojarzą mi się z chaosem oraz brakiem obiegu informacji. Serdecznie odradzam korzystanie z usług finansowych, mimo korzystnych warunków pożyczki.

Ocena z dnia: 30.07.2015
T-Mobile Usługi Bankowe Kontakt online

Będąc przejazdem w Sochaczewie odwiedziłem pizzerię sieci

Będąc przejazdem w Sochaczewie odwiedziłem pizzerię sieci DA GRASSO. Niestety jest to najgorsza pizzeria spośród tych które widziałem (a byłem w wielu np. we Wrocławiu, Łodzi, Sieradzu czy Sopocie). Po pierwsze: pizzę podano na maleńkich talerzykach, jak do ciasta. Jedzenie z tak małego naczynia było prawdziwym wyzwaniem... Co gorsza - nawet naczynie na którym leżała pizza (42 cm) miało kilkanaście cm za mały obwód, pizza spadała na stół. Warunki higieniczne w lokalu wołają o pomstę do nieba - jedną ręką jesz posiłek, drugą oganiasz się od much. W toalecie nie było nawet mydła w zasobniku! Zostało przyniesione jakieś mydło w płynie dopiero na moją wyraźną prośbę... Z głośników głośna muzyka – wszystko byłoby w porządku, ale ... disco polo, niestety – nie jestem fanem podobnych „dźwięków”. Podsumowując: wiele rażących niedociągnięć. Bedę omijał to miejsce szerokim łukiem. PS. nie dostałem nawet paragonu!

„Pokoje gościnne Mona” – będąc w drodze na Turbacz trafiłem

„Pokoje gościnne Mona” – będąc w drodze na Turbacz trafiłem przypadkiem na pensjonat położony przy głównej drodze w Nowym Targu (ul. Kowaniec 80). Na stronie internetowej wszystko wyglądało świetnie. Duże pokoje i łazienki – ale szybko się okazało, że jedynie na zdjęciach! W praktyce – umieszczono mnie w klitce, łazieneczka była niemal jak w samolocie – miniaturowa, łóżko małe i niewygodne. O goleniu nad maleńkim zlewem można było zapomnieć. Ściana – wypełniona styropianem (tam gdzie było zrobione przejście do kolejnego „apartamentu”). Za ścianą – cieniutką (co może izolować styropian i szafa?) – było słychać każdy odgłos sąsiada (m.in. gry komputerowe). W nocy czas umilał telewizor. Dodatkowo co pewien czas (nawet w środku nocy) włączała się pompa, agregat lub inne urządzenie (?) powodując duży hałas! Podsumowując: fatalne warunki do wypoczynku. Dodatkowo Mona jest położona tuż przy ruchliwej drodze. Jedyne co mogę pochwalić to dużą kuchnię, umieszczoną w piwnicy, dostęp do lodówki oraz miłych właścicieli. Każdemu odradzam pobyt w tym pensjonacie. Na pewno w okolicy znajdzie się lepsze miejsce. Rano z ulgą opuszczałem „Monę”, gdyż byłem tam tylko jedną noc. Cena za wspomniane warunki była umiarkowana, choć tyle. Być może w tym pensjonacie są lepsze, większe kwatery – niestety nie było mi dane ich zobaczyć.

„Relaks” to jedyna siłownia w Sieradzu

„Relaks” to jedyna siłownia w Sieradzu (nie licząc gorzej niż spartańsko wyposażonej sali treningowej na ośrodku MOSIR oraz również niespecjalnej siłowni w jednostce wojskowej). Niestety daje to pole do popisu „władzom” Relaksu pod wieloma względami, co ciekawe właściciel „Relaksu” nie konsultuje żadnych zakupów sprzętu z osobami tam trenującymi (a to właśnie stali bywalcy powinni określić, czego potrzeba im do efektywnego treningu). W konsekwencji na „Relaksie” brakuje podstawowego wyposażenia niezbędnego do wykonywania ćwiczeń siłowych (np. „klatki” do wykonywania przysiadów, stanowiska do podnoszenia większych ciężarów tzw. pomostu, gryfów olimpijskich, stojaków), a najmniej istotne maszyny i przyrządy są obecne w nadmiarze! Przykładowo suwnice Smith’a (czyli maszyny zawierające obudowane sztangi) są aż dwie, a brakuje choć jednej klatki (stanowiska) do robienia przysiadów (podstawowe wyposażenie dla każdego ciut bardziej ambitnego kulturysty czy 3-boisty). Podobnie właściciel nabył efektowne choć całkiem niepraktyczne, nieregulowane gryfy ze stojakiem. Co gorsza – najpotrzebniejsze i najczęściej używane sprzęty, po niedawno przeprowadzonym remoncie zostały schowane do małej salki, a najmniej używane wyposażenie zostało wyeksponowane w wielkiej sali. Efekt? Trenujący tłoczą się w małej sali, starając się docisnąć do ławek do wyciskania i zdezelowanych stojaków do przysiadów, a na wielkiej sali maszyny do ćwiczenia nóg czy pleców świecą pustkami. Kolejna kwestia warta omówienia to polityka związana z karnetami. Niestety, karnet jest ważny tylko 30 dni, jeśli wyjedziesz – tracisz „wejścia” na siłownię. Właściciel nie podaruje nawet 3 czy 4 dni nawet swoim najlepszym klientom (należy kupić kolejny karnet, a wejścia przepadają). Zawiesić karnet można tylko dostarczając zwolnienie lekarskie (sic!). Na innych siłowniach zawieszanie karnetu z różnych przyczyn możliwe jest od ręki. Konserwacja sprzętu to kolejna bolączka „Relaksu” zdarzają się uszkodzone (przetarte) linki od wyciągów (mimo wielokrotnego zgłaszania problemu). Nie trzeba dodawać, że jest to niebezpieczne dla trenujących. Szatnie są zbyt małe i zatłoczone. Jedna, jedyna ławeczka w każdej z nich. Jeśli w szatni są 3 osoby, już robi się tłoczno. Jeśli chodzi o obsługę na „Relaksie„ to jest miła, na miejscu dostępne są najróżniejsze odżywki dla sportowców, sprzętu jest duża ilość (niestety, jak wspomniałem nie tego którego potrzeba). Ceny są umiarkowane. Dostępne jest solarium, sauna, usługi kosmetyczne oraz szeroki wachlarz usług np. treningi nadzorowane przez instruktora, zorganizowane zajęcia fitness, aerobiku, na rowerkach stacjonarnych itd. Podsumowując: w mieście nie ma innej siłowni godnej uwagi, więc „Relaks” może liczyć na wielu klientów. I pewnie tylko dlatego.

„Neptun” to tawerna i pizzeria położona niedaleko dworca

„Neptun” to tawerna i pizzeria położona niedaleko dworca PKP. W drodze w zagranicę skorzystałem z oferty tej tawerny, „pizzerii”. Już sama nazwa tego lokalu mija się z prawdą (stąd użyłem cudzysłowu). Choć pizze zajmują sporą część w menu, nie jest to żadna pizzeria! Podano mi tam najgorszą pizzę jaką jadłem kiedykolwiek. Jak ta pizza wyglądała? Jak najtańszy wyrób z supermarketu, dodatkowo słabo podgrzany w mikrofalówce – pizza nawet nie była ciepła! Tak, pizza była z dodatkami – czyli kolejny raz najtańszy, chemiczny ketchup w charakterze sosu – bez smaku. Nie dałem rady zjeść nawet 1/3 zaserwowanego mi wyrobu. W „Neptunie” obsługa nie potrafi zrobić nawet porządnej herbaty! Podano mi bezsmakowy wyrób, „zaparzony” w letniej wodzie. Herbata nie była w stanie nawet nabrać mocy – wskutek zbyt niskiej temperatury wody! Poczułem się jak w wehikule czasu – który rzuciłby mnie w koniec lat 70’ / początek 80’. Herbata była podana w szklance rodem z PRL. Na tą przyjemność straciłem trochę pieniędzy – wiem na pewno, że będąc w Katowicach ominę szerokim łukiem tą ... tawernę. Wystrój lokalu jest absurdalny – dominują motywy morskie (sieci rybackie itp.) – co wygląda fatalnie w mieście położonym kilkaset kilometrów od Bałtyku. Obsługa dość szybka, ale wprowadza w błąd (dosadniej ujmując - oszukuje klienta)! Przed zamówieniem wyraźnie zapytałem obsługę czy pizza jest mrożona czy robiona na miejscu, w zakładzie. Pani z obsługi odpowiedziała, że „pizza jest robiona na miejscu”. A podano mi wiadomy, rozmrażany, letni wyrób. Podsumowując: brak plusów, nawet piwa obawiałbym się napić w tym miejscu.

Fort Gerharda w Świnoujściu

Fort Gerharda w Świnoujściu (na wyspie Wolin)– bardzo ciekawy obiekt, z pewnością wart odwiedzenia. Ale najpierw kilka minusów (wiele nie związanych z fortem jako obiektem, ale muszę o tym napisać): słabiutki dojazd (niestety, ostatni autobus komunikacji miejskiej odjeżdża z przystanku nieopodal fortu już o godzinie 17:50 – co znacznie utrudnia zwiedzanie fortu i latarni morskiej; jeśli nie przyjedziesz do ww. obiektów własnym samochodem, to najlepiej zwiedzać fort przed południem. Na piechotę z portu do fortu trzeba przejść 4.5 km – niezbyt malowniczą trasą – przy głównej drodze, przy dużym ruchu samochodowym, w skwarze – co raczej odradzam). mylne oznaczenia drogowe (w jednym punkcie wisi drogowskaz, że do latarni morskiej jest 1 km, podczas gdy do przejścia było jeszcze z 2.5 km!) brak oświetlenia w w wielu obiektach w forcie (najlepiej przynieść własną latarkę) i brakuje też opisów eksponatów (armat, karabinów itd.). Kuriozum było oświetlenie części muzealnej – tam naprawdę było mało co widać, a było co oglądać! Plusy: zaangażowana obsługa fortu w archaicznych strojach (wiele zabawnych sytuacji z musztrą, przy zwiedzaniu z przewodnikiem), powoli restaurowane ciekawe obiekty (silne fortyfikacje), barwny plener do robienia fotografii, eksponaty z możliwością obsługi przez zwiedzających (działa, karabin), wodne przejście linowe przy stawie (niestety, nie miałem czasu z niego skorzystać), bardzo ciekawe bilety do fortu, ciekawe czcionki i pieczątka,

Sonomed

Sonomed - niepoważna obsługa, niestety. Wizytę miałem umówioną na godzinę 12:45... Telefon zadzwonił pierwszy raz o 11:51 – że „doktor mnie dzisiaj nie przyjmie”. Wytłumaczyłem, że kupiłem już wszystkie leki i że odkładanie wizyty bezwzględnie odpada. Rzekomo lekarz odwołał już wszystkich pacjentów tego dnia. O 12:04 otrzymałem kolejny telefon, że lekarz przyjmie mnie od 12:20 do12:30. Czyli miałbym mieć 16 do 26 minut aby pojawić się u lekarza. Jest to bardzo interesujące, gdyż sam dojazd samochodem (dobrych kilkanaście km!) zajął mi 20 minut (oczywiście czasowo pojawiłem się dopiero w granicach oryginalnego terminu wizyty). Pani dyżurująca chyba myślała, że czekam na wizytę lekarza pod przychodnią (?) i że na pierwsze skinienie palcem pojawię się? Później musiałem czekać z 10 minut, bo lekarz akurat miał jakieś konsultacje techniczne z kolegą (a w przychodni nie było ani jednego pacjenta!). W takim razie po co te cyrki z jak najszybszym terminem wizyty i pośpiechem, skoro mogłem przyjść koło godziny 13:00 i dostać się bez kolejki? W końcu dostałem się do lekarza. Koszt wizyty był wysoki– za zwykły zastrzyk i badanie USG płaci się 100 zł! Ale cóż, rzekomo tego nie dało się już zrobić z ubezpieczenia - NFZ (gdyż, co ciekawe, prywatnie w sonomedzie przyjmuje ten sam lekarz który dyżuruje w przychodni „medycyna rodzinna” jako ortopeda). Do samego lekarza i obsługi w jego wykonaniu nie można mieć zastrzeżeń, gdyby tylko nie te ceny...

„Pod Asklepiosem” to maleńka apteka osiedlowa

„Pod Asklepiosem” to maleńka apteka osiedlowa. Ma to zdecydowany plus, bo nigdy nie spotkałem tu żadnych kolejek. Ceny przeciętne, jak to w aptekach. Na zrealizowanie recepty musiałem poczekać 2 dni, ale i tak w tym wypadku nie śpieszyło mi się. Obsługa miła i sprawna. O 13:22 byłem dopiero 17 klientem tej apteki co już pokazuje jak „ogromny” panuje tutaj ruch. Leki zostały opakowane w firmową reklamówkę, w której znalazł się paragon.

Po pierwsze chciałbym odnieść się do złodziejskich cen PKP

Po pierwsze chciałbym odnieść się do złodziejskich cen PKP. Za bilet ze Szczecina do Świnoujścia płaci się 29 złotych od osoby w II klasie. Dla porównania przejazd busem na tej samej trasie (110 km) u przewoźnika PHU „EMILBUS” to koszt 15 zł, czyli praktycznie dwukrotnie mniej. Co prawda, jazda busem jest o wiele mniej bezpieczna, a kierowcy busów jeżdżą zbyt szybko i czasem niebezpiecznie (bo chcą jak najszybciej dowieźć pasażerów na miejsce). Bus był klimatyzowany, przejazd był szybki. Na bagaż było udostępnione dość miejsca. Odjazd odbył się planowo. Przejazd zarezerwowałem telefonicznie (wg wymogów przewoźnika, 2 robocze dni wcześniej). Mogę tylko polecić usługi „EMILBUS’a”.

Kolejne zakupy w Testosterone

Kolejne zakupy w Testosterone.pl i kolejne dobre wrażenia. Bardzo szybka wysyłka kurierem UPS (paczkę dostałem następnego dnia po przelaniu pieniędzy!). Sklep ogłosił bardzo ciekawą promocję na forum body-factory.pl (wycofany ze sprzedaży produkt - spalacz tłuszczu VENOM jest dostępny w dużej liczbie opakowań, po dość dobrej cenie). Jako gratis do zamówienia dostałem 3 porcje stacka (produkt przedtreningowy dla sportowców) oraz kolejną, firmową smycz. Mogę tylko polecić ten sklep. Gdyby jeszcze nie te ceny... Sprzedawca udostępnia jako kanał komunikator GADU-GADU co stanowi duże ułatwienie.

Eurotrade to serwis i sklep GSM

Eurotrade to serwis i sklep GSM. W tym konkretnym przypadku montaż nowego wyświetlacza do telefonu SAMSUNG okazał się niemożliwy (wyświetlacz kilka mm różnił się wymiarami), mimo tego obsługa serwisu była szybka i profesjonalna. Dostałem nawet opinię z pieczątką serwisu – dzięki czemu mogłem przeprowadzić reklamację zakupu wyświetlacza u sprzedawcy na allegro. Serwis udostępnia jako kanał informacyjny komunikator internetowy (gadu gadu) co jest bardzo wygodne.

„Malibu” – położony blisko portu

„Malibu” – położony blisko portu, bardzo miły lokalik. Obsługa szybka i miła. Ceny umiarkowane, pizza smaczna i świeżo przygotowana (krótki czas oczekiwania). Do pizzy otrzymałem bez dopłaty ketchup. W toalecie nie było mydła (w płynie), po zwróceniu uwagi zostało szybko dostarczone. Piwo w lokalu już od 6 zł, podane schłodzone. Pizza w granicach 15-18 zł. Co ciekawe, konkurencja w godzinach porannych była zamknięta, więc skorzystałem z usług właśnie „Malibu” i nie żałuję tego wyboru. Miejsce godne polecenia.

Niestety telemax

Niestety telemax-sklep z Gdańska sprzedający za pośrednictwem allegro (pod takim właśnie nickiem) mnie zawiódł. Wyświetlacz do telefonu zakupiony w aukcji nie pasował do aparatu (opinia oficjalnego serwisu). Drugi minus to po odesłaniu wyświetlacza do firmy – listem poleconym – bardzo długo czekałem na zwrot pieniędzy. Obsługa sklepu nie skojarzyła wielu e-maili z mojego drugiego konta pocztowego z moją osoba (mimo, iż używałem w każdym e-mailu danych identyfikacyjnych z aukcji tj. nicka i nr aukcji). Po kilku dniach przyszło zapytanie od sklepu – dlaczego odesłałem wyświetlacz i czego oczekuję, mimo iż na drugim koncie zostały omówione wszystkie warunki. Straciłem wiele czasu i kilkanaście złotych na wysyłki. Niewielki plus za zwrot pieniędzy i regularne odpisywanie na e-maile.

Wbrew nazwie w COFFEBARZE nie dostaniemy produktów z

Wbrew nazwie w COFFEBARZE nie dostaniemy produktów z których słynie Holandia. Kawa w tym lokalu jest bardzo dobra, choć ceny są przeciętne - zwykła najtańsza kawa z ekspresu to koszt 3.5 zł, caffe crema to koszt 5 zł i 1 zł dopłaty za mleko (bardziej wyrafinowane kawy i inne mieszanki są drogie, ceny porównywalne z Coffee Heaven np. Macchiato w podobnej cenie). Unikalną cechą CoffeeBar’u jest używanie bezprzewodowych pagerów przywoławczych dla klientów. Pagery pracują w paśmie kilkuset Mhz i gdy obsługa przygotuje zamówienie – pager zaczyna wibrować. Doskonałe i niespotykane rozwiązanie. Lokal położony jest niezbyt fortunnie, bo przy ruchliwej drodze. Obsługa miła i szybka. Większość gości w lokalu stanowili Niemcy. W porównaniu do Coffee Heaven kawa w Cofeebarze serwowana jest z normalnych filiżanek i kubków porcelanowych (nie żadne ohydne papierowe kubeczki jak w „kawowym niebie”). Stoliki i krzesła w „kawowym barze” są wygodne (a nie beznadziejne, niewygodne siedziska jak w Coffee Heaven). Polecam.

Ocena z dnia: 20.08.2009
CoffeeBar Inna forma kontaktu

Jeśli kiedykolwiek dostaniesz od kogoś kartę SIM

Jeśli kiedykolwiek dostaniesz od kogoś kartę SIM (NAWET DZIAŁAJĄCĄ W SIECI PREPAID, czyli przedpłaconej np. ORANGE GO) zarejestrowaną na jakąś osobę (np. ZETAFON z ORANGE) to nie licz na jakiekolwiek bardziej wsparcie techniczne, gdyż nawet po podaniu w Biurze Obsługi Klienta pełnych danych właściciela telefonu (adres zameldowania, pesel, nr i seria dowodu!) BOK będzie nadal stwarzał problemy. Po podaniu przeze mnie pełnych danych i zaznaczeniu, że OD 2 LAT ja jestem właścicielem numeru, ja płacę za połączenia - dla ORANGE nie ma to żadnego znaczenia... Orange teraz wymyślił, że musi dostać dodatkowo " zeskanowany dokument tożsamości". Tak, oczywiście, teraz po dwóch latach będę biegał i szukał pierwotnego właściciela karty SIM i kopiował jego dowód osobisty. Absurd i biurokracja. Podejrzewam, że nawet gdybym był pierwszym i oryginalnym właścicielem numeru telefonu - jego przeniesienie do innej sieci byłoby niemożliwe, ze względu na politykę operatora. BOK łaskawie, po wielu dniach odpisał mi na e-maila, ale co z tego skoro już na tym etapie jestem całkiem zniechęcony do sieci ORANGE.

Ocena z dnia: 14.08.2009
Orange Oddział

Za IZOLAT

Za IZOLAT (CFM) ISOLITE firmy TREC normalnie kosztujący 186 zł, zapłaciłem z przesyłką 99 zł! Dlaczego? Bo białko to ma krótki termin ważności. Jeśli chodzi o suplementy diety jest to zwykle zupełnie nieistotne, gdyż "zapas" wynosi znacznie dłużej niż deklarowany na opakowaniu. Zapłaciłem przelewem (przedpłata), przesyłkę otrzymałem dobrze opakowaną, błyskawicznie (za pośrednictwem poczty polskiej). Użytkownika prowadzącego sklep można znaleźć także na stronie internetowej http://pepsport.pl/ (własny sklep internetowy),a tu oficjalne potwierdzenie przynależności do sieci VITAMIN SHOP: http://www.vitamin-shop.pl/sklepy/slupsk/slupsk.html Właściciel sklepu prowadzi też akcję promocyjną za pośrednictwem forum www.body-factory.pl - gdzie można znaleźć niejedną interesującą promocję.

Strona korzysta z plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Szczegóły znajdziesz w Polityce prywatności

Zrozumiałem