Apteka Vita to moja ulubiona apteka. Jeżeli czegokolwiek potrzebuję z leków lub suplementów to zawsze tam idę. Sądzę, że nie tylko ja tak myślę. Może minusem jedynie jest to, że prawie zawsze jest tam tłoczno i przy większych kolejkach robi się ciasno. Najbardziej lubię tam bardzo kompetentną i sympatyczną obsługę, która potrafi doradzić w przypadku braku wiedzy czy wątpliwości. Oferta apteki jest obszerna, zawsze można zamówić to czego zabrakło.
Kino zlokalizowane tuż przy krakowskim Rynku Głównym. W środku stara kamienica "zrobiona" w bliżej nieokreślonym stylu - wysokie sufity, łuki i mury... wymalowane na jaskrawe kolory, przy tym słabe (proszę nie mylić z nastrojowym) oświetlenie. Ogólnie wrażenie nieco zapuszczonego miejsca. Kilka maleńkich salek kinowych, mieszczących po kilkanaście osób. Ceny biletów trochę niższe niż w multipleksach, ale można dokonać rezerwacji przez Internet i nawet zdobyć jakieś punkty w programie lojalnościowym. Kino ma mały bar - można w nim kupić napoje, słodycze i popcorn (akurat to kłóci mi się z klimatem i wystrojem "ARS") ... Niestety ogrzewanie w zimie minimalne - lepiej siedzieć na seansie w kurtce... (nota bene: nie znalazłam szatni). O spóźnionej projekcji filmu poinformował nas nie podnosząc głowy znad laptopa, wyłożony w wygodnym fotelu przed drzwiami sali, wytatuowany rastaman. Kiedy wreszcie film się zaczął - obraz i dźwięk przypominał "Stare Kino" - na ekranie goniły kreski i kropki, z tyłu sali turkotał projektor, a w środku filmu w pół słowa nagle przerwa - na zmianę taśmy... Generalnie trzeba lubić taki klimat. Mnie to jakoś niestety nie przypada do gustu i chyba jednak wolę obejrzeć film w multipleksie.
Chcąc kupić córce buty do szkoły poszłyśmy do Galerii Rynek .Po drodze oczywiście odwiedziłyśmy kilka sklepów obuwniczych, ale albo nie było takich jak chciałyśmy albo były za drogie jak na buty do chodzenia po szkole. W końcu trafiłyśmy do Pepco. Może oferta obuwnicza nie jest tam największa, za to można nabyć buciki po całkiem niskiej cenie za 15 zł. Sklep posiada kilka rodzajów asortymentu, zarówno coś do domu, na prezent,ubranka dla dzieci i dorosłych, zabawki- po całkiem niskiej cenie.W sklepie jest czysto, wszystko poukładane, artykuły wyposażenia wnętrz pięknie i kolorystycznie dobrane, choć może miejsca nie ma za dużo. A jeżeli chodzi o personel to większych zastrzeżeń nie mam. Panie miłe jeżeli się o coś zapyta, a przy kasie obsługa bardzo sprawna.
Karczma Góralska „Borowa Chata” to zbudowany w stylu góralskim zajazd z drewnianych bali. Nie byłoby to niczym dziwnym, gdyby znajdowała się na Podhalu, ale karczma jest zlokalizowana w Jaworznie (na Śląsku). Panuje tutaj super klimat - góralski wystrój, góralskie menu, nawet góralska muzyka. Jedzenie bardzo smaczne a porcje ogromne! Korytko różnego rodzaju jedzenia dla 4 osób w cenie 130 zł (schab, kaszanka, kiełbasa, karczek, żeberka, boczek, ziemniaki z kociołka, pierogi, surówki) - nie do przejedzenia nawet w gronie 8 głodnych dorosłych osób! Szeroka gama alkoholi. Obsługa sprawna. Od czasu do czasu Karczma robi imprezy taneczne z DJ-jem - trochę gorzej wtedy wypada sprawność obsługi, ale to zapewne dlatego, że Karczma jest wypełniona klientami po brzegi. Zabawa super, choć DJ trochę chyba niedoświadczony bo "przejścia" między kolejnymi utworami są czasami drastyczne niezgrane albo zapada na chwile cisza.. Fajne miejsce na imprezę firmową albo rodzinną. Polecam gorąco.
Pokoje gościnne MARIANNA położone ok. 400 m od Krupówek i ok 150 m od dolnej stacji Gubałówki. Pokój 4 os (rodzinny) z łazienką i aneksem kuchennym w ferie zimowe w cenie 120 zł za dobę. Pokój średniej wielkości z TV i pełnym wyposażeniem aneksu kuchennego (lodówka na korytarzu). Czysty i ciepły. Na terenie posesji można bezpłatnie zaparkować samochód. Lokalizacja bardzo fajna bo z okien widać Giewont, Małołączniak i Kasprowy; bliziutko przebiega trasa kolejki na Gubałówkę i można pooglądać sobie wagoniki.. a krok dalej przedszkole narciarskie i zbocze idealne do jazdy na sankach "jabłuszkach" i na zimowe harce na śniegu. Właściciel bardzo miły, uczynny i serdeczny. Polecam gorąco.
Sieć obuwnicza z drastycznie spadającą jakością obuwia i co gorsze, z coraz gorszą jakością obsługi. Obuwie zimowe dziecięce zakupione 14 listopada rozleciało się po pierwszym dniu użytkowania! Z czymś takim się jeszcze nie spotkałam! Obsługa poinformowała mnie, że mogę zażądać: naprawy, wymiany obuwia na nowe albo zwrotu gotówki... tyle, że to ostatnie według sieci CCC nieoficjalnie nie wchodzi w grę. Buty były zszywane w tym samym miejscu po moich trzech kolejnych zgłoszeniach reklamacyjnych. Kiedy poprosiłam wreszcie o zwrot gotówki by kupić dziecku inne obuwie, w którym wreszcie syn mógłby chodzić - odesłano mi buty nienaprawione i zdecydowanie odmówiono wypłaty gotówki. Za każdym razem obsługa reklamacyjna zajmowała mi około pół godziny ( niezależnie czy było to zgłoszenie wymagające założenia karty reklamacyjnej i dopełnienia formalności, czy odbiór butów, których nikt nie potrafi znaleźć). Czwarta naprawa to kolejny raz szycie w tym samym miejscu i kolejne dziury od maszyny do szycia... Użytkowanie butów z CCC wygląda tak: dzień noszenia - dwa tygodnie reklamacji - 2-3 dni noszenia - dwa tygodnie reklamacji i znów 2-3 dni noszenia - dwa tygodnie reklamacji ... itd itd. W ten sposób buty zimowe zimują w magazynach CCC a mojemu dziecku musiałam kupić inne buty! Wywalone w błoto kilkadziesiąt złotych! Więcej tu nie zajrzę... i Państwu również nie polecam. W połowie stycznia chrzanowski sklep miał już sto osiemdziesiąt kilka reklamacji...!!! nota bene podczas swojej wizyty w sklepie CCC zauważyłam, że osoby obsługiwane przede mną i po mnie również zgłaszały reklamacje, a nikt w tym czasie nie kupił ani jednej pary butów! To widać sklep do którego przynosi się buty a nie wynosi (kupuje). Nie polecam - serwis konsumencki na najniższym możliwym poziomie. Panie obsługują bez słowa, bo widać same nie mają nic do zaoferowania ani poradzenia klientowi. Na sklepie panuje bałagan, porozkładane pudełka (pewnie jakieś niezorganizowane przyjęcie towaru albo przeprowadzka na inną półkę), obsługują tylko dwie osoby (jeśli jedna akurat jest przy kasie to inna pilnuje żeby ktoś przypadkiem czegoś nie wyniósł, a klienci sami szukają po pudełkach odpowiednich dla siebie rozmiarów) Jeśli Pani kasjerka akurat wyjdzie na zaplecze po buty z reklamacji to przez najbliższe 10-15 minut można postać sobie bezczynnie przy kasie i dokonać wielu ciekawych obserwacji... Szok! Takiego bałaganu i niekompetencji nie widziałam jak żyję.
Restauracja "Kamienny Schodek" w Zakopanem przy ul. Zamoyskiego 1a - właściwie ginie w gąszczu różnych zakopiańskich barów i restauracyjek - a zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie. Zejście schodkami w dół z ul. Zamoyskiego (u góry Krupówek) prowadzi do przytulnego, ciepłego lokalu z przesympatyczną obsługą. Za kilkanaście złotych można tu smacznie zjeść dwudaniowy obiad. Ja akurat trafiłam na wyborny żurek z kiełbasą, jajkiem i ziemniakami oraz II-gie danie w postaci schabu z grilla z puree ziemniaczanym i surówkami.... dosłownie jak u mamy! Przepyszne jedzenie i jak za takie pieniądze (w porównaniu do innych barów i restauracji w Zakopanem) całkiem niezłe porcje. Menu szerokie i dostępne cenowo. Dania w granicy 20 zł (poza tzw. obiadem dnia) to duże porcje z 5 rodzajami surówek i ze świeżutkiego mięsa. Przepyszne grzane piwko z goździkami. Bardzo miła i grzeczna obsługa. W mieście takim jak Zakopane trudno znaleźć miejsce na zdrowy, smaczny i niedrogi obiad rodzinny." Naganiacze uliczni" proponują knajpy do których nikt nie zagląda, a ta restauracja chwali się sama doskonałą kuchnią. Polecam gorąco! Sama pewnie wrócę tam jeszcze nie jeden raz :)
Bar na wydziale Zarządzania i Ekonomi Politechniki Gdańskiej. Dużo miejsca, jasne pomieszczenie, spokojna muzyka. Obsługa miła, szybka, pomimo dużego naporu klientów radzi sobie znakomicie. Oferta duża: bagietki, kanapki na gorąco, zupy, dania obiadowe, kawy w czterech rozmiarach, koktajle, świeże soki, herbata w dwóch rozmiarach. Wybór herbat też duży (niezależnie od smaku cena ta sama). Chodzę tam prawie codziennie od 3 lat ;) Nigdy się nie zawiodłem.
Tego dnia pojechalismy kupic corci prezent czyli krolczka miniaturke. Bardzo prosila wiec uleglismy, gdy dotarlismy na miejsce poprosilismy pania na dzial zoologiczny i mowimy ze chcemy kupic krolika i prosimy aby pani nam doradzila klatke jaka bedzie najlepsza pokarm sianko trociny poidełko itd. Pani bardzo kompetentna wszystko nam wytłumaczyła co z czym. Obsługa miła wszystko preznie poszło:)
Będąc akurat w galerii weszłam przypadkiem do saloniku prasowego, aby przejrzeć najnowsze czasopisma. Salon zachęcał do wejścia między innymi ustawionymi tuż przy samym wejściu najnowszymi gazetkami, na których widniały ciekawy tematy artykułów. Gazetki te było widać już na pasażu, wić nie sposób było się nie skusić. Gdy weszłam spostrzegłam,że sklep jest świetnie zaopatrzony nie tylko w nowości, ale też w inne ciekawe produkty. Między innymi można było kupić sobie rożnego rodzaju krzyżówki i łamigłówki. Skoro już tam była postanowiła sobie kupić Sudoku, którego już dawno nie rozwiązywałam., Książeczka 200 sudoku kosztował tylko 3,80, więc warto było. Wszystkie towary w salonie miały swoje miejsce, przyporządkowane do odpowiedniej kategorii. Na przykład gazetki z programem telewizyjnym były ułożone na jednej półce, czasopisma o zwierzętach na innej, a poradniki prawne na jeszcze innej. Podobało mi się to doskonałe wyeksponowanie towarów, jak też ogólny ład panujący w salonie. Wszędzie było czysto, nie było też mowy o jakimkolwiek bałaganie w gazetach, czasopismach czy innych artykułach. Dodatkową usługa oferowana w saloniku były gry lotto, z których też niejako przy okazji skorzystałam. Ekspedientka obsługująca klientów była wyjątkowo miła i kompetentna. Potrafiła dokładnie wyjaśnić wszystkie szczegóły i niejasności, jakie napotykali klienci. Poza tym była bardzo szybka, niemal kilka sekund obsługiwała każdego z klientów, będąc przy tym bardzo dokładną. Wykazywała zainteresowanie klientami i ich problemami, a nie skupiała się tylko na sobie i tym kiedy skończy swoją zmianę, tak jak niektórzy sprzedawcy.
Wybrałam się do Biedronki na małe zakupy. Wchodząc do sklepu zauważyłam naklejkę na drzwiach supermarketu. Znajdowały się tam różne informacje na przykład to, że w sklepie jedyną płatnością jest gotówka. Miło, że klienci są o tym informowani już przy wejściu a nie na przykład przy kasach.W sklepie dało się zauważyć szał pączkowy, które wystawione były nie tylko na stoisku z pieczywem, ale i w innym miejscu na sali sprzedaży. Cena pączków była bardzo korzystna bowiem kosztowały jedynie 0,59 groszy,Czynne były dwa stanowiska kasowe. Jednak po chwili otwarto kolejne dwa. Zmieniłam wówczas kolejkę i zostałam obsłużona bardzo szybko. Kasjer, który mnie obsługiwał był to młody mężczyzna mający około 30 lat. Pracownik był uprzejmy i życzliwy.
Wpadłam kiedyś przy okazji do sklepu zoologicznego w poszukiwaniu karmy dla kota. Konkretnie szukałam czegoś taniego i dobrego. Po wizycie w tym sklepie muszę przyznać, że jest on świetnie zaopatrzony i ma przeogromny asortyment. Mówiąc o asortymencie mam na myśli zarówno rzeczy jak i zwierzęta. Można tam dostać chyba wszystko czego potrzebuje jakikolwiek zwierzak, począwszy od smyczy, przez karmę, na odżywkach kończąc. W ofercie sklepu jest bardzo dużo zwierzątek, które niekoniecznie są drogie. Tanie są na przykład rybki, bo niektóre okazy można kupić już za parę złotych, ale można też kupić zwierzątko za kilkaset złotych jeśli ktoś ma ochotę. Dostępne są tam poza rybkami, żółwie, króliki, węże, chomiki, jaszczurki, szczury, myszki i co tam kto woli. Ale wracając do karmy dla kotów, sklep też jest dość dobrze zaopatrzony. Ogólnie znalazłam około dziesięciu rożnych rodzajów karmy, a poza tym kilka rożnych odżywek dla kotów małych i dorosłych już. Ceny karmy zależały głównie od ilości wartościowych składników i ich rodzajów, a wahały się w granicach od 10 zł/kg do 20 zł/kg. Karma dostępna była zarówno w opakowaniach, jak i sypana na wagę, pakowana w torebki. Był nawet popularny Whiskas, ale nie w opakowaniu tylko na wagę w cenie 19,99 zł/kg. Niestety wśród tych wszystkich dostępnych produktów nie znalazłam produktu, który by zadowolił oczekiwania moje i mojego kota... Chodziło głównie o zbyt wysoką cenę. Problem w tym sklepie jest też taki, że jego powierzchnia jest zdecydowanie za mała, jak na taki wielki asortyment. Wszystkie rzeczy niby maja swoje miejsce, ale czasem naprawdę trudno znaleźć jakiś mały artykuł. Wszystko jest jakoś tak poukładane jedno na drugim, niejednokrotnie wymieszane są ze sobą zupełnie różne produkty. Gdy przyjrzałam się niektórym miejscom dokładniej okazało się, że chyba dawno tu nie sprzątano, bo po rogach leżało mnóstwo kurzu i piasku i raczej ie były to produkty dla zwierząt na sprzedaż. Zaś pozytywnym aspektem sklepu jest z pewnością jego personel. Dosłownie po kilku chwilach po wejściu do sklepu swoją pomoc w poszukiwaniach zaproponował mi miły pan z obsługi. Zauważyłam, że czymś tam był akurat zajęty, ale i tak zdecydował się przerwać swoją czynność by pomóc klientce, czyli mnie. Był przy tym kompetentny i profesjonalny. Dokładnie wyjaśnił mi gdzie mogę znaleźć potrzebny mi produkt. W jego zachowaniu było widać zarówno zainteresowanie klientem, jak i pasję do zwierząt. I właśnie tak powinna wyglądać dobra obsługa.
Weszłam do Empiku tak na chwilę, żeby zobaczyć czy pojawiły się jakieś ekstra nowości książkowe. Zanim dotarłam do stoiska z książkami na swojej drodze napotkałam super wyprzedaż. Dosłownie na środku sklepu stał stolik, na którym leżały przecenione artykuły Na stoliku leżały ładnie i równo poukładane przecenione płyty DVD z filmami, które kiedyś zrobiły na mnie spore wrażenie. Były to zarówno filmy produkcji polskie, jak i zagranicznych produkcji. Każda płyta z filmem była dostępna w kilku egzemplarzach na półce, a filmów różnych typów było tam kilkanaście. Mimo promocji na stoliku nie zauważyłam śladów nad aktywności klientów, a dokładniej bałaganu w postaci wymieszanych czy porozrzucanych płyt. I wcale nie miałam nic przeciwko temu, by obejrzeć je jeszcze raz w domu. W asortymencie przecen znajdowały się na przykład filmy „Woda dla słoni” i polski „Testosteron”. Filmy kosztowały odpowiednio 19,99 zł i 29,99 zł. Ta pierwsza cena wydała mi się atrakcyjna, ale ta druga już raczej nie. W końcu miały to być przeceny, a ten film polski ma już kilka dobrych lat i wartość płyty na pewno też powinna być niższa. Zdecydowałam się na ten pierwszy i udałam się do kasy. W sklepie było bardzo mało klientów, z tego też względu otwarte było tylko jedno stanowisko obsługi. Zostałam obsłużona jak tylko podeszłam do kasy. Ekspedientka była bardzo kompetentna, zaproponowała mi nawet zapakowanie zakupu w ekologiczna torbę. Profesjonalizmu dopełniał fakt, że ekspedientka była ubrana w fajną koszulkę polo z nadrukiem nazwy firmy. Poza tym była miła dla klienta i swoim zachowaniem zdecydowanie zachęcała do ponownego odwiedzenia sklepu i dokonania kolejnych zakupów.
Postanowiłam wejść do apteki, bo miałam zamiar już dawno kupić sobie specjalny krem. Przechodząc obok apteki zauważyłam przez szklaną witrynę, że nie ma kolejki, co tym bardziej skłoniło mnie do wejścia. Kiedy weszłam czynne były dwa stanowiska obsługi i przy każdym z nich stał klient, obsługiwany przez farmaceutkę. Czekając na swoja kolej zaobserwowałam, że w aptece panuje czystość i ład, jak to zwykle w takich miejscach. Nigdzie nie było widać kurzu czy brudu, a na półkach z lekami panowała po prostu perfekcja. Poczekałam jakieś pół minutki, jeden z klientów wyszedł i pani poprosiła mnie do stanowiska obsługi. Gdy poprosiła o krem farmaceutka stwierdziła, że aktualnie nie ma takiego kremu, ale za chwilę sprawdziła w bazie komputerowej i okazało się, że jednak jest tylko w małej tubce. Potrzebowałam go, więc poprosiłam chociaż tą małą tubkę. Zakup ten był trochę nieekonomiczny, bo według mojej wiedzy duża tubka kosztowała około 16 zł, natomiast ta mała tutaj w aptece kosztowała 10,59 zł. Jednak biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia można było być pewnym, że i tak jest to niska cena gdyż apteka ta słynie z niskich cen leków. Trochę czasu stałam przy tym stanowisku, bo farmaceutka nie mogła znaleźć leku i poprosiła nawet o pomoc koleżankę, która obsługiwała klientów przy stanowisku obok. W ogóle była jakoś tak mało profesjonalna, nie utrzymywała kontaktu wzrokowego z klientem, ani nie skupiała się wyłącznie na obsłudze. Miałam wrażenie, że myślami jest zupełnie gdzieś indziej. No ale w końcu doczekałam się, ekspedientka podała mi krem, zapłaciłam i czekałam jeszcze chwilę na paragon. Niestety nie usłyszałam słów dziękuję czy proszę, co wpłynęło negatywnie na moją ostateczną opinię o obsłudze tej apteki.
Chamska obsługa smierdzi papierosami zero znajomosci produktu szczerze nie polecam lepiej w Nysie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!#
Poszukując mebli do salonu udałam się do kolejnego sklepu meblowego w Poznaniu. Ofertę znalazłam w internecie na bardzo ciekawej i obszernej stronie a następnie udałam sie bezpośrednio do sklepu. Salon okazał się być dużym starym magazynem, ale bardzo ciepłym i jasno pomalowanym dzięki czemu nabrał oddechu i wewnątrz wygląda bardzo przyjaźnie. Wszystkie meble są ustawione w sklepie tak by było do nich bezproblemowe dojście a nawet możliwość rozłożenia ( np. łóżka). Wszystkie osoby obsługujące były bardzo pomocne a pani, która mnie obsługiwała potrafiła odpowiedzieć dosłownie na wszystkie pytania i umiała znaleźć najlepsze rozwiązanie akurat dla mnie. Czułam, że w tym sklepie każdego klienta traktuje się indywidualnie.
Weszłam do Tesco, bo akurat byłam w galerii i postanowiłam przy okazji zrobić małe zakupy. Na terenie sklepu natknęłam się na stoisko z pączkami. Z racji tego, że akurat był Tłusty Czwartek to postanowiłam się skusić i kupić parę sztuk. Tym bardziej, że wszystkie pączki ustawione były na wielkim stole, każdy rodzaj na innej tacce metalowej. Wszystkie pączki były wyeksponowane w tak świetny sposób i wyglądały tak smacznie, że aż chciało się je kupić. Było kilka rodzajów, m.in. z marmoladą, budyniem i adwokatem. Dostępne były też oczywiście w wersji z lukrem i posypką cukrową, w zależności od upodobań. Cena produktów zależała oczywiście od nadzienia, posypki i wielkości pączka, i kształtowała się w granicach 1,29 zł- 1,59 zł. Dodam, że asortyment wystawiony na stole był ogromny i na pewno nikomu nie zabrakło towaru. Stanowisko z pączkami obsługiwała bardzo miła ekspedientka, która dokładnie znała całą ofertę i potrafiła świetnie ją przekazać każdemu klientowi. Ogólnie traktowała każdego klienta bardzo indywidualnie i miała doskonałe podejście do klienta. Z każdym przez cały czas obsługi utrzymywała kontakt wzrokowy i przez cały czas rozmawiała. Polecała, doradzała, pakowała pączki i przez cały ten czas uśmiech po prostu nie schodził jej z twarzy. Muszę przyznać, że osoba z jej charakterem naprawdę nadaje się na sprzedawcę. Poza tym była bardzo energiczna, bardzo szybko obsługiwała klientów, tak więc nie trzeba było prawie wcale czekać w kolejce. No a na koniec obsługi każdemu klientowi życzyła smacznego.
Był Tłusty Czwartek, więc postanowiłam pójść do jakiegoś marketu i kupić kilka pączków taniej. Kiedy weszłam do Kauflandu okazało się, że jest bardzo dużo klientów, ale jest też spore zaopatrzenie pączków. Produkty wystawione były dość blisko stałego stanowiska z pieczywem, ale specjalnie w tym dniu utworzono odrębne stanowisko tylko z pączkami. Pączki poukładane były a tekturowych pudłach i były dość tanie. Wszystkie te słodkie produkty bardzo ładnie i równo poukładane, przez co sprawiały bardzo miłe wrażenie i aż chciało się je kupić. W zasadzie były tylko dwa rodzaje i dwie różne ceny. Pączki dostępne były tylko w wersji tradycyjnej, to znaczy z marmoladą i tylko albo z cukrem pudrem albo w polewie lukrowej. Te z cukrem kosztowały tylko 0,49 zł, natomiast z lukrem były droższe i kosztowały 0,95 zł. Najbardziej byłam zaskoczona tym, że przy stoisku z pączkami stała jedna pani z obsługi sklepu i pakowała oraz podawała pączki klientom. Niestety ekspedientka niezbyt nadawała się na to stanowisko. Co prawda była ładnie ubrana w biały uniform i pakowała wszystkie pączki w jednorazowej rękawiczce, z zachowaniem pełnej higieny, ale sposób w jaki to robiła po prostu mnie zniechęcił do dalszego kupowania. Jej twarz wyrażała tylko i wyłącznie uczucie złości i zniechęcenia do klientów, nie zauważyłam żeby z jakimkolwiek klientem ( nie mówiąc już o mnie) zamieniła więcej niż jedno słowo. Jednym jedynym słowem jakie od niej usłyszałam było „proszę”. Kiedy ktoś zapytała z jakim nadzieniem są pączki, ekspedientka sucho odpowiadała mrucząc coś tam pod nosem bardziej do siebie niż do klienta. Nie próbowała nawet nawiązać jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego z klientami i każdego traktowała tak samo arogancko i bezosobowo. Wszystkie pączki jakie pakowała traktowała jak ziemniaki i tak też ich wrzucała do papierowej torby, zupełnie nie zwracając uwagi na to czy się pogniotą czy nie... Na szczęście ekspedientka miała jakieś pozytywne cechy, między innymi wykonywała swój obowiązek dość szybko i mimo, że ludzie ciągle się ustawiali w kolejce to jakoś nie trzeba było zbyt długo czekać na swoją kolej. Poza tym była bardzo dobrze zorganizowana, bo gdy nie było kolejki, to już szykowała sobie torebki z zapakowanymi paczkami po 5 sztuk, a później tylko dokładała gdy ktoś chciał więcej.
Kiedy na stronie portalu pojawiła się aplikacja zachęcająca do wypełnienia ankiety, postanowiłam od razu to zrobić. Wypełnienie ankiety zajęło mi dłuższą chwilę, bowiem znajdują się tam również pytania otwarte. Po zatwierdzeniu ankiety wyświetlił mi się błąd i prośba o kontakt mailowy w razie problemów. Byłam zawiedziona, że moje odpowiedzi przepadły. Postanowiłam, ze wypełnię ankietę ponownie i tym razem odpowiedzi na pytania otwarte skopiuję do dokumentu tekstowego. Po zatwierdzeniu ankiety sytuacja powtórzyła się i tak działo się około 5 razy. Postanowiłam zgłosić swój problem do administratorów portalu. Już po chwili otrzymałam maila zwrotnego, że mój problem został naprawiony. Rzeczywiście kolejna próba powiodła się.
Powyżej opisana sytuacja dowodzi, że portal dba o swoich użytkowników. Nie sądziłam, że na mojego maila pojawi się tak szybki odzew.
Mam jeszcze jedno zastrzeżenie. Chciałabym, aby na portalu był wgląd do oceny zgłaszanych obserwacji. Wiem, że owy wgląd jest możliwy ze strony Vision SecretClient. Niestety nie posiadam już konta w Vision SecretClient więc moje konto w JO nie ma powiązania z tym portalem. Tym samym wprowadzając obserwację nie wiem jaka ocena została im przyznana i nie wiem, które nie spełniły wymogów i zostały ocenione na 1. Próbowałam ponownie założyć konto na Vision SecretClient, ale nie da się ponownie powiązać obu kont. Moja propozycja jest taka, aby na łamach portalu Jakość Obsługi wprowadzić wgląd do tych informacji.
Enigmo, dziękujemy za Twoją opinię. Jeśli chcesz powtórnie założyć swoje konto w systemie SecretClient napisz nam o tym na uczestnictwo@jakoscobslugi.pl. Pozdrawiamy, zespół portalu.
Jak zwykle wiele...
Jak zwykle wiele kosmetyków skończyło mi się w jednym momencie. Sporządziłam więc całkiem sporą listę i udałam się ją zrealizować do pobliskiego Rossmanna. W sklepie przebywało mało klientów. W momencie gdy weszłam do sklepu przy stanowisku kasowym nie było pracownika. Bez problemu odnajdowałam poszczególne produkty, ponieważ regały z kosmetykami są dobrze oznaczone i podzielone na działy. Zauważyłam wiele promocji. Jedną z nich była 20% zniżka na antyperspirant Addidas. Gdy w moim koszyku znalazły się wszystkie potrzebne produkty zaczęłam spacerować między regałami z artykułami wyposażenia wnętrz itp. Szczerze mówiąc nie spodziewałabym się, że w drogerii kupię trzepaczkę do jajek, sztućce czy artykuły spożywcze. Wiadomo, że każdy chce zarobić na czym tylko się da. Jednak wchodzenie "z butami" w inne branże jest lekką przesadą. Jeszce trochę a w Rossmanie będzie można kupić frytki na wynos. I tu porównując tą sieć z Naturą, której asortyment jest adekwatny do branży, Rossmann wypada znacznie gorzej/Gdy podeszłam do kasy nadal nie było tam żadnego pracownika. Po chwili pojawił się młody mężczyzna i zaprosił mnie do stanowiska kasowego. Zaproponował mi zapakowanie zakupów w torebkę jednorazową, za co podziękowałam. Obsługujący mnie kasjer był uprzejmy i sympatyczny.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.