Ja zazwyczaj do Mc Donald's chodzę w weekendy, ponieważ jedyne co tam kupuję i mi smakuje to shake i lody z polewą.Ceny są niższe niż u konkurencji ale już nie ma tak tanio jak kiedyś strefa dobrych cen obecnie jest po 3,50zł a dawniej była po 3zł.Najlepiej do Mc Donaldu iść rano lub w południe albo późnym wieczorem. Bo w godzinach popołudniowych są tam takie kolejki przy kasach że trzeba długo czekać.Ale za to jest tam dużo kanap do siedzenia i rzadko zdarza się ze brakuje miejsc dla klientów.Obsługa jest bardzo miła.
Moja obserwacja dotyczy sklepu RTV/AGD przy ul. Warszawskiej 1. Do sklepu weszła aby zobaczyć sprzęt AGD. Z zewnątrz ten sklep nie prezentuje się za ciekawie. Duże stare okna oklejone naklejkami wyblakniętymi od słońca i częściowo pozrywanymi. Odpadający tynk ze ścian i wysokie schody, na które nie można podjechać wózkiem. Od środka okna okratowane. Lokal nie jest duży, a niektóre sprzęta najczęściej są to lodówki ustawione piętrowo. Do obsługi, której nie widać od wejścia trzeba iść pozostawionym wąskim przejściem. Dwóch mężczyzn dobrze się orientuje w oferowanych sprzętach Rtv/Agd, ale nie wzbudzali mojej sympatii. Wydawali mi się zbyt zarozumiali. Lokal nie zachęca do wejścia a obsługa zachęca do wyjścia.
Udałęm się do sklepu zachęcony reklamą piwa, które akurat było w dobrej cenie promocyjnej. Już po wejściu zauważyłem, że jest jego sporo, więc nie musiałem się martwić, że zabraknie. Podczas oglądania oferty większość pracowników była zajęta pracami porządkowymi, jednakże ich praca nie utrudniała w swobodnym dojściu do półek. Przy kasie także był zachowany standard. Tak jak za każdym razem, zawsze kasjer się wita i zaprasza ponownie.
Nie wiem, czego Ci ludzie chcą od burmistrza. Z tego, co obserwuję to podkładają mu same „świnie”. Czym sobie na to zasłużył? Czytając w gazecie lokalnej kolejne artykuły burmistrza okazuje się, że mieszkańcy nic mu nie pozwalają robić. Pan Grzegorz A. chciał wyremontować chodniki przy głównej ulicy w mieście, okazało się, że mieszkańcy zebrali podpisy, że nie wyrażają na to zgody. Ludzie kochani przecież burmistrz tego nie robi dla siebie – to dla was miało być, żeby nie było wybojów tylko prosty ładny chodnik, komu to przeszkadza. Komu się nie podoba ten pomysł? Ja osobiście bym się cieszyła. Nie rozumiem zupełnie społeczeństwa.
W dawnym kinie jakiś czas temu zostało otwarte Chińskie Centrum Handlowe oferujące różne produkty. Już po wejściu do sklepu można było zauważyć, że wybór jest spory. Oglądajć produkty zauważyłem, że przez cały czas na terenie sklepu chodzili pracownicy któzy pomagali klientom ale także i pilnowali, aby nikt nie próbował coś tam kombinować. Wiadomo, że jak będą kradzieże to będzie gorzej z wypłatą. Ogólnie sklep prezentuje się zachęcającą. Oferowane produkty mają cenę ciekawą więc warto tam zajść.
Zajrzałam do oddziału banku PKO BP, żeby dowiedzieć się o realizacje czeku. Z zewnątrz oddział został odnowiony, bo wcześniej wyglądem na pewno nie zachęcał do wejścia. Pomyślałam, że wewnątrz też coś zmienili. Wcześniej wszystkie stanowiska były zasłonięte szybami i oklejone folią przypominającą lustro. Teraz wszystkie stanowiska obsługi są odsłonięte, a zagrodzone są stanowiska kasowe. Odświeżono na biało ściany. Zaraz po wejściu do oddziałam nieśmiało powitana przez dwie kobiety siedzące na stanowisku doradcy. Jedna z nich zapytała, w czym może mi pomóc i zaprosiła abym podeszła do stanowiska. Przedstawiłam mój cel wizyty. Pracownik na słowo „czek” nie wykazał entuzjazmu tak jakby był to jakiś problem. Jednak kobieta zachowała się kulturalnie, stosowała zwroty grzecznościowe. Pracownik poinformował mnie o procedurze zrealizowania czeku i opłatach – pomagając sobie materiałami. Widać, że na codziennie maja z tym do czynienia. Opłaciłam koszta związane z realizacją (chyba za usługę były to koszta) i miałam cierpliwie czekać około 30 dni. Cała operacja trwała znacznie dłużej. Wszystkie stanowiska są stojące, stąd czułam dyskomfort rozmowy.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
W dniu dzisiejszym...
W dniu dzisiejszym ulicą Lipową był przemarsz orkiestr dętych. Oczywiście, Policja zabezpieczała teren, aby nic się nie stało uczestnikom przemarszu. Ale chyba się to nie udało. Orkiestry idąc grały, więc był zachowany pwien odstęp, aby muzyka nie nachodziła na siebie. I pomiędzy tymi orkiestrami Policja zaczęła puszczać autobusy miejskie. Chyba bez pomysłu, gdyż wiadomo, że orkiestra nie idzie szybko więc autobus jak podjechał to musiał się zatrzymywać. Oprócz tego, zostały puszczone autobusu ulicą naprzeciw orkiestrze, któa właśnie szła. Autobus musiał zjechać na pobocze a muzykanci musieli zejśc na drugą stronę, aby nie wejść na aurobus.
Anmark to sklep posiadający w swojej bogatej ofercie duże zaplecze wywoływania zdjęć oraz innych drobiazgów z zakresu branży papierniczej. Interesowało mnie wywołanie zdjęć. Jak już się wcześniej dowiadywałam na płycie lub innej pamięci przenośnej powinny być tylko i wyłącznie zdjęcia, które mnie interesują. Ekspedientki bardzo chętnie pomagają. Na specjalnym przyrządzie nagrywają/zgrywają płytę, która jest do wywołania. Na realizację trzeba czekać około tygodnia. Ceny za zdjęcia to około 0, 34 gr. za standardowy format, ale nieraz można trafić na promocje, plus koszt za otwarcie płyty 2 zł. Myślę, że i tak nie jest to duży koszt w porównaniu z tym, co do tej pory płaciłam w salonie Kodak.
NIe wyobrażam sobie urodzin bez Bajkolandu. Odkąd tam jeżdżę, to zawsze trafiam na miłą i otwartą na dzieci obsługę. Już po wejściu na sale widać, że wszystko jest dopięty na ostatni guzik. Stoliki czyte, podobnie jak podłoga. Jak zjawiły się wszystkie dzieci, to się zaczęło. Osoba, która się nimi zajmowała była razem przez cały czas, bez chwili odpoczynku. Organizowała różne zabawy i konkursy, aby nikt się nudził. Czas minął zbyt szybko, ale mówi się trudno.
Weszłam na chwilę do sklepu, ponieważ chciałam zorientować się w cenie odkurzaczy. Po wejściu do sklepu od razu zainteresowała się mną obsługa, pytając czy może mi coś doradzić i pomóc w zakupach. Młody mężczyzna, schludnie ubrany był bardzo miły i przez cały czas się uśmiechał. Przedstawił mi kilka propozycji odkurzaczy, krótko je charakteryzując. Doradził na swoim przykładzie, które SA dobre i dlaczego. Porównał dwie najlepsze firmy produkujące sprzęt, którymi akurat dysponował. Na moje wątpliwości sprzedawca jeszcze raz opowiedział, jakie funkcje posiadają. Z względu na brak innych klientów mężczyzna poświęcił mi bardzo dużo czasu. Ceny, myślę, że są odpowiednie jak za taki sprzęt. Na korzyść przemawia długi okres gwarancji – 4 lata. Mężczyzna zachęcał do kupna, ale nie był natarczywy. Serdecznie zapraszał ponownie.
Zabrakło farby aby dokońćzyć malowanie ściany. A że farba była robiona udałem się do sklepu gdzie była zamawiana. Oczywiście wziąłem ze sobą puszkę, gdzie było oznaczenie i symbol farby. Od razu skierowałem się do pracownika z prośbą a przygotowanie 3l. Pracownik po sprawdzeniu symbolu naniósł wszystkie dane do komputera a także przygotował bazę. Miałem się zgłosić za kilkanaście minut, a że obok są inne sklepy, więc żaden problem. Tak jak było mówione, zgłosiłem się po ok. 20 minutach a farba była już gotowa.
Do salonu weszłam, aby zorientować się w ofercie. Siedziała tam jedna kobieta, drugie stanowisko było wolne. Kobieta była najwyraźniej zajęta, ale zaprosiła mnie do stanowiska. Nie było w ogóle klientów, więc rozmowa przebiegła swobodnie. Kobieta – pani Marzena, starała się wybadać moje potrzeby. Przedstawiona oferta niczym mnie nie zachwyciła. Wspomniała o kilku telefonach, jakie w danej ofercie były za korzystną cenę, jednak żadnego nie pokazał, a myślę, że część była wystawiona na sklepie. Widocznie ciężko było kobiecie wstać. Nie miała zamiaru pytać się o każdy telefon, w jakiej jest cenie. Wygląd salony niczym mnie nie zachwycił, dwa biurka po bokach na jednym drukarka, na bocznych ścianach atrapy telefonów. Podłoga była mocno zniszczona – z paneli. Kobieta ubrana w strój firmowy – czarna dopasowana koszula zapięta na ostatni guzik.
Musiałem kupić jeszcze kilka produktów spożywczych więc zaszedłem do Arhelana. Przy budynku jest bilboard, który inormuje o aktualnej promocji. Rych nawet niczego sobie. Widać jednak, że pracownicy dbają o sklep a widać to po porządku, jaki panował w sklepie. Produkty poustawiane a przy każdym aktualne cenki. Asortymenty z gazetki były wyraźniek oznaczone, dzięki czemu klient dość łatwo je znajdzie. Natomiast co do pracowników. Widoczni pracownicy byli zadbani. Posiadali na sobie czyste, firmowe ubrania.
Jest to dla mnie w pełni profesjonalna kwiaciarnia. Kobieta, która tam pracuje podejrzewam właścicielka – w średnim wieku, blondynka, jest bardzo nowoczesna osobą. Za każdym razem na jakąkolwiek okoliczną zamawiam tam kwiaty, bukiety, wiązanki to otrzymuję w takiej kompozycji, jaką sobie zażyczę. W sytuacji, kiedy jestem niedecydowana, kobieta proponuje swoje kompozycje, bądź pokazuje katalog. Ostatnio spodobała mi się kompozycja z katalogu, która bardzo dobrze nadawała się na uroczystości szkolne. Niesamowite było to, ze kompozycja, którą odbierałam była identyczna z ta z katalogu. Na sklepie są zawsze świeże kwiaty cięte i kilka propozycji z nich wykonanych. Ceny są dość wysokie jak na tego typu usługi. Ale gdziekolwiek nie pokażę się z bukietami tej kwiaciarni to każdy jest zachwycony.
Wybrałam się z chłopakiem na lody i sok do Grycana. Obsługa bez zarzutu, lokal czysty, panował w nim porządek, stoliki na bieżąco sprzątane. Wszystko było ok, dopóki nie otrzymaliśmy swojego zamówienia, ponieważ lody, które zamówiliśmy, były zwyczajnie niesmaczne! Zaskoczyło mnie to i rozczarowało jednocześnie, ponieważ po takiej marce jak Grycan spodziewałam się o wiele więcej, a lody te smakowały znacznie gorzej, niż w zwykłej, "niefirmowej" lodziarni. Być może ich lody są zwyczajnie przereklamowane, ale może to po prostu była to kwestia smaków jakie wybraliśmy i inne lody okazałyby się lepsze. Z tego też powodu nie chcę na razie wydawać ostatecznej opinii, ponieważ może jeszcze tam wrócę i skosztuję innych lodów. Wiem, że chętnie za to wrócę tam na któryś ze świeżo wyciśniętych soków, ponieważ one bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły i prawdę mówiąc smakowały mi znacznie bardziej niż lody. Póki co mam więc mieszane uczucia co do tej lodziarni.
Kupiłam przez Morele.net mysz komputerową, w której po dwóch miesiącach uszkodził się jeden z przycisków - nie z mojej winy. Po wypełnieniu przez internet formularza serwisowego zaniosłam mysz do Netpunktu w Katowicach, skąd miała być przekazana do serwisu Morele - punkt miał tylko służyć w tym jako pośrednik. Zamiast tego niesympatyczny sprzedawca dosłownie przez pól godziny oglądał mysz ze wszystkich stron i klikał w uszkodzony przycisk, tak jakby magicznie miał się on od tego naprawić; próbował nawet mysz otworzyć, mimo że nie ma ona żadnych widocznych śrub i można to zrobić tylko w serwisie; w końcu spytał nawet czy sama nie próbowałam jej otwierać, podczas gdy naprawa jej to przecież zadanie serwisu. Dopiero po tych wszystkich zabiegach zadecydował łaskawie, że przekaże mysz do serwisu, mimo, że to zostało już ustalone wcześniej po kontakcie internetowym z Morele i sprzedawca nie był osobą decyzyjną w tej sprawie. Mysz ostatecznie została wymieniona na nową i w serwisie nie robiono z tym już żadnych problemów, jednak antypatyczny sprzedawca został w mojej pamięci. Ogólnie bardzo lubię sklep Morele i zawsze jestem zadowolona z zakupów, ponieważ mają przystępne ceny i możliwość odbioru osobistego, ale tacy sprzedawcy jak ten w katowickim Netpunkcie skutecznie psują opinię o tym sklepie.
Lodówka pusta trzeba wyjść coś kupić. Dziś niedziela i w pobliżu jedyne delikatesy no to na zakupy. Wchodzę jak zawsze panuje przyjemna atmosfera jednak biorę towar i z racji że wagi są samoobsługowe pędzę go zważyć i tu mała niespodzianka. Żadna waga nie daje naklejki pomyślałam że pani przede mną ważyła i było ok więc wciskam dalej i nic (oby dwie wagi). Jednak pani po mnie też miała ten sam problem , po chwili rozglądnięcia widzę pracownika sklepu i proszę o pomoc sugerując że chyba taśma się skończyła. Pani od niechcenia powiedziała mi że nie możliwe i że tam gdzieś jest Pani która się tym zajmuje. Podeszła pracownica(z gradową miną zaznaczając że niemożliwe) sprawdzają i nic po czym z wielką pretensją do mnie i do klientki obok że "tego tu się nie waży". Myślę hmm wróżką to ja nie jestem a skoro na wadze jest dostępny właśnie ten towar to skąd mam niby wiedzieć że ona sprzedawczyni musi zważyć to na swojej ukrytej wadze nie dostępnej dla klientów??. Wszystko byłoby ok gdyby niechęć Pań że w ogóle muszą zrobić coś dla klienta a ten taki niedomyślny.
W sklepie od rana niewiele się działo, cisza, spokój. Mimo niedzieli półki sklepu były pełne towarów. Otoczenie sklepu było czyste. Stoiska z wędlinami i serami również było zadbane z dużą ilością świeżego towaru. Gdy podeszłam do kasy ekspedientka przywitała mnie "dzień dobry" i zapytała czy potrzebuję torebkę.
Super firma, bardzo solidna moim zdaniem. Ubrania mają klasę, są eleganckie i wyróżnia je dobry gatunek.Jakość i elegancja odróżnia Mango od pozostałych sieciówek. Nawet po wejściu do środka Mango przypomina bardziej butik niż sieciówkę. Wewnątrz sklepu, znajdującego sie w cenreym galerii, jest faktycznie bardzo miło, gdy chciałam przymierzyć więcej niż jedna sukienkę Panie ekspedientki nie robiły problemu.
Nie wiem czy stwierdzenie, że uczyć się od Chińczyków nie jest teraz na topie. Zaszedłem do sklepu, który prowadzą właśnie Chińczycy ale obsługa jest polska. Na terenie sklepu można było zauważyć kilkoro pracowników, który przez cały czas chodzili pomiędzy klientami i im pomagali. Oprócz tego także zajmowali się na bieżąco porządkowaniem obejrzanych rzeczy. Nad wszystkim czuwał chyba właściciel, który także udzielał wsparcia pracownikom i w razie potrzeby pomagał klientom. Wszędzie panował porządek a ceny interesujące. Jak czegoś nie było, to klient uzyskiwał informację, kiedy można się spodziewać dostawy.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.