Chciałem kupić blety kpmunikacji miejskiej dla moich dzieci, więc udałem się do kiosku Ruchu. Niestety, ale był problem, Okazało się, że nie ma dostępnych biletów z bardzo błachego powodu. Okazało się, że Ruch s.a. ma problem ze swoim systemem komputerowym i przez to nie ma możliwości dostarczania biletów do kiosków. Całe szczęście, że obok był kiosk innej formy- konkurencyjnej, gdzie bez żadnego problemu kupić interesujące mnie bilety. Przez takie działanie firma tylko traci klientów, a wiadomo, że konkurencja nie śpi.
Przepiękna strona ze sklepem internetowym,w którym można kupić przeróżne foremki do ciast,bab,mufinek,różnorodność kształtów,kolorów,tworzyw,są tu i zwykłe blaszane foremki i silikonowe,wiec każdy może poszukać coś dla siebie i przy okazji upiec orginalne ciasteczka lub zrobić omlet,czy naleśnika w specjalnej formie w kształcie serca,cudne,słodkie i praktyczne,polecam
ps.dodatkowy atut szybka i sprawna przesyłka
Po wejściu do placówki przywitała mnie bardzo miła Pani. Powiedziała, żebym usiadła i zaraz przyszedł mój doradca. Pan doradca był człowiekiem miłym i cierpliwym.Na wstepie zaproponował mi coś do picia. Prostym językiem wyjaśniał mi zawiłości finansów i brania kredytów. Udzielał rzetelnych informacji. Poświęcił mi tylko w celach informacyjnych (bo taki zakres rozmowy zaznaczyłam) 35min. Na koniec wypisał na kartce najważniejsze punkty rozmowy i dał mi wraz z teczką. Wizytę oceniam pozytywnie.
Strona ze sklepikiem,w którym można kupić wszystko do zrobienia własnego mydła czy kul do kąpieli,szeroki wybór baz pod mydło,zapachów,olejków,soli do kąpieli,esencji,foremek i nawet farbek do upiększania mydeł,słowem można się zabawić i stworzyć własne małe dzieła,dodatkowo przesyłka szybka i sprawna,serdecznie polecam
Wpadłam do marketu tylko na chwilę i tylko po jeden produkt i szczerze miałam nadzieję, że te zakupy nie zajmą mi zbyt dużo czasu. Miałam zamiar kupić chleb, bo Kaufland zaopatruje się w pieczywo w dobrze mi znanej piekarni. Chleb, mimo że jest sprzedawany w markecie, nie ma z nim nic wspólnego. Jest przepyszny, nie ma w nim śladu spulchniaczy lub innych sztucznych konserwantów. Chleb dostępny jest zarówno cały jak i pokrojony. Zazwyczaj na półce sklepowej marketu jest najświeższy chleb, jednak czasem trafiałam na leżący jeszcze z poprzedniego dnia,czerstwy. Niezbyt podobały się też kosze, w których ułożono chleb. Wyglądały jakby dość dawno tam nie sprzątano, zalegały tam resztki chleba i mąki, która odpadła z chleba. Niektóre bochenki chleba były niewłaściwie przechowywane, torebki jednorazowe, w których leżał chleb były poprzedzierane. Trzeba było trochę poszukać, by znaleźć chleb jeszcze nie wyschnięty. Myślę jednak, że warto było choćby dla samego smaku i zapachu chleba jaki wydostawał się z przedartych torebek. Dodatkowym plusem jest cena pieczywa, bo mały chleb kosztuje 1,89 zł. Dla przykładu cena oferowana w piekarni za taki sam chleb jest trochę wyższa i wynosi 2,20 zł. Następna przeprawa czekała mnie przy kasie. Mimo tego, że miałam tylko jeden produkt musiałam czekać w kolejce, gdzie każdy miał wielki kosz zakupów. W markecie nie ma odpowiedniej kasy, przy której można by było zapłacić za produkty do przykładowo 10 sztuk. Były otwarte tylko trzy kasy, a przy każdej była „kilometrowa” kolejka. Moim zdaniem personel widząc co się dzieje przy kasach powinien zawiadomić inne kasjerki i jakoś „upłynnić” ruch klientów. Pani, która obsługiwała kasę, przy której akurat stałam jeszcze dodając okrutności sytuacji, jakby celowo spowalniała obsługę. Bardzo powoli przesuwała towary po czytniku, nie zważając na wydłużającą się kolejkę. W dodatku w nieuprzejmy sposób zwracała się do klientów, w nerwowy sposób odpowiadała na pytania i ogólnie była niemiła. Strasznie nie spodobało mi się też to, w jaki sposób potraktowała kupiony przeze mnie chleb. Może to dziwne, ale ja uważam, że jest to produkt, któremu należy się trochę szacunku i nie należy nim „rzucać”, bo dokładnie w taki sposób kasjerka go potraktowała. Kasjerka przerzuciła go przez kasę jak byle jakie pudło i dokładnie w taki sam sposób podała mi resztę z zapłaconej przeze mnie sumy i rachunek. Raczej nie podała tylko rzuciła mi jak psu kość. Normalnie to był skandal! Oczywiście takich słów jak proszę czy dziękuję to nie usłyszałam... Zdegustowana wyszłam ze sklepu ignorując to mało profesjonalne i obrażające klienta zachowanie.
Delikatesy Piotr i Paweł mają wszystko i wszystko idealne i smaczne i świeże,zauważam znaczne poszerzenie asortymentu,co jest również dobre i przydatne dla klientów,jedyny minus zauważalny to,to że panie w kasach przestały mówić dzień dobry i niestety zniknęły papierowe torby do pakowania towaru,pozostały tylko foliówki,które nie każdy lubi
Wpadłam do Biedronki dosłownie po jedną rzecz, ale zdążyłam zaobserwować kilka ciekawych rzeczy. Niby w sklepie nie było zbyt wielu klientów, ale panował jakiś taki lekki bałaganik. Na całym sklepie nie było żadnej osoby z personelu, która mogłaby zrobić jakiś porządek na półkach czy obok nich. Większość produktów była poprzestawiana, porozrzucana na półkach, no jakoś tak dziwnie. Ta rzecz, po którą specjalnie przyszłam to była zwykła śmietana 18%, ale też jej w pierwszej chwili nie mogłam znaleźć na półce w lodówce. Dopiero kiedy niemal przyklękłam przed półką ujrzałam ją na samym dole, przy końcu, a przed nią stały inne śmietany zupełnie „z innej bajki”, tzn. 30%, 12% i takie inne, których ja akurat nie potrzebowałam. Te inne produkty skutecznie zasłaniały produkt, którego ja potrzebowałam, a obsługa jakoś tego faktu nie zauważyła. Po odnalezieniu odpowiedniej śmietany od razu udałam się do kasy, przechodząc między innymi obok koszy z promocjami. Tam to dopiero był bałagan, jakby jakieś tornado przeszło przez te towary. Promocje wyglądały na zupełnie zapomniane przez personel, towary wcale nie były ułożone, tylko tak po prostu wrzucone jeden na drugim. Gdyby panował tam względny porządek to z pewnością skusiłabym się na jakiś produkt, bo często są fajne towary w takich przecenach, no ale w takiej sytuacji przeszłam tylko obojętnie obok takiego bałaganu. Na szczęście chociaż przy kasie spotkałam kogoś kompetentnego z personelu. Kasjerka była wyjątkowo miła, z zadowoleniem obsługiwała klientów, a co najważniejsze robiła to dość sprawnie. Dzięki temu wcale nie stałam w kolejce tylko od razu podeszłam do kasy. Pani kasjerka zaproponowała, że zapakuje mi mój zakup, ale uprzejmie jej podziękowałam. Zapłaciłam tylko 1,75 zł za moją śmietanę i podziękowałam za miłą obsługę. A przy okazji muszę powiedzieć, że niektóre produkty Biedronki, jak na przykład ta śmietana, są lepszej jakości i oczywiście w lepszej cenie, niż produkty markowych firm.
W miarę nowo otwarta Żabka,położenie korzystne,asortyment dobry,mają co jakiś czas promocje na wybrany asortyment i ogólnie nie było by najgorzej,gdyby nie jedno ale...mianowicie czy się wchodzi,czy wychodzi to żadna z pań obsługujących nie raczy odpowiedzieć na powitanie,czy pożegnanie,co mnie osobiście lekko zraża do robienia tam zakupów
Udałam się dziś do sklepu „Wszystko po 5 złotych i nie tylko” w celu kupienia kilku produktów do domu. Kiedy weszłam do środka zostałam miło i z uśmiechem na twarzy przywitana przez kasjera. Był to mężczyzna w wieku ok. 25 lat. Miał krótkie brązowe włosy. Był ubrany w jasnożółtą koszulę z kołnierzykiem i krótkim rękawem. Stał za ladą. Moją uwagę przykuły lakiery do paznokci w ciekawych kolorach. Po chwili udałam się w stronę regału z przedmiotami do domu. Niestety produkty nie miały cen i musiałam pytać pracownicy na sali o ceny. Pracownica wykładała towar na półki, ale odpowiadała cierpliwie na moje pytania. Włożyłam do koszyka kilka rzeczy i poszłam w stronę kasy. Po drodze mijałam regały i kosze, w który produkty były estetycznie ułożone. Przy kasie zostałam miło obsłużona. Pan wyraźnie powiedział kwotę do zapłaty. Położył rachunek na ladzie a na nim resztę pieniędzy.
Poszłam dziś do księgarni. Byłam zainteresowana kupnem „Księgi pierwszego roku życia dziecka”. Księgarnia „Wratislavia” bardzo często oferuje interesujące promocje, rabaty oraz wyprzedaży. Kiedy weszłam do środka były obecne trzy pracownice. Jednak żadna z nich mnie nie powitała. Udałam się w stronę regałów z książkami. Przeglądałam różne pozycje. Każda książka miała napisaną cenę ołówkiem na wewnętrznej stronie okładki. Ceny nie były wygórowane. Na półkach panował porządek. Przeceniony towar był wyeksponowany w osobnym miejscu na specjalnym stole. Przeglądałam również tę ofertę, ale nic mnie nie zainteresowało. Idąc w stronę regału z książkami dla dzieci minęła mnie pracownika sklepu, ale nawet się nie uśmiechnęła. Cały czas miały wzrok skierowany w podłogę. Oglądałam jakiś czas „Księgi pierwszego roku życia dziecka”, ale nikt nie podszedł do mnie, aby mi doradzić w wyborze. Zadzwoniłam do koleżanki i po krótkiej konsultacji z nią wybrałam odpowiedni prezent. Stanęłam przed kasą, ale kasjerka nie zwróciła na mnie uwagi tylko uzupełniała jakieś papiery. Stałam chwilę w końcu kobieta powiedziała:”Proszę”. Podałam księgę i powiedziałam, że to wszystko. Pani wzięła towar do ręki, aby go zeskanować. W tym momencie zadzwonił telefon. Kasjerka powiedziała:”Musi Pani poczekać”. Rozmawiała chwilę przez telefon. Kiedy odłożyła słuchawkę nie patrząc na mnie powiedziała:”Teraz mogę Panią obsłużyć”. Zeskanowała towar i poprosiła o gotówkę. Podałam kartę. W tym momencie podeszła druga pracownica i zapytała kasjerki, które kartki do chrztu podobają jej się najbardziej. Czekałam aż dostanę kartę, a panie w tym momencie prowadziły prywatna rozmowę na temat uroczystości chrztu w rodzinie. Po chwili otrzymałam kartę i rachunek. Wychodząc ze sklepu nie zostałam pożegnana.
Po kilku miesiącach zdecydowałem się zrezygnować z jednego z produktów dodatkowych do rachunku mBanku. Usiłowałem to zrobić przez system transakcyjny on-line, ale okazało się to niemożliwe (mogłem złożyć wniosek o kolejne ubezpieczenie, ale nie zrezygnować z obecnego). Zdecydowałem się więc na kontakt przez mLinię. Odpowiedni numer znalazłem z łatwością na stronie internetowej banku. Połączenie natychmiast zostało nawiązane, przywitał mnie automat, który... natychmiast uruchomił reklamę programu partnerskiego (systemu poleceń) polecamBiznes. Aby porozmawiać z konsultantką przebiłem się przez kilka kolejnych menu – automat wydawał oszczędne i zrozumiałe polecenia (nieco za głośno). Połączenie niemal natychmiast po informacji o jego nagrywaniu i po potwierdzeniu tożsamości odebrała konsultantka. Przywitała mnie i przedstawiła się miłym głosem, mówiąc głośno i wyraźnie. Po przedstawieniu powodu kontaktu poprosiła mnie o chwilę cierpliwości. Po kilku sekundach podziękowała za cierpliwość, poinformowała o dacie wygaśnięcia usługi i pożegnała mnie uprzejmie. Konsultantka nie pytała o powód rezygnacji ani nie proponowała zastąpienia aktualnego ubezpieczenia innym. Połączenie trwało 3 minuty i 50 sekund.
Cieszę się, że bezproblemowo udało się załatwić moją rezygnację (nigdy zresztą w mBanku nie miałem z tym problemu). Drażni mnie jednak, że słucham reklam w czasie połączenia, za które płacę (na szczęście reklamówka jest krótka) i ilość menu, które muszę pokonać, aby porozmawiać z konsultantką (dla porównania: w Getinie jest to raptem 2 menu). Jestem za to bardzo zadowolony z automatycznego systemu potwierdzenia tożsamości dzwoniącego, który nie zabiera czasu konsultantom.
Witam. Na wstępie chciałbym bardzo podziękować za wyrażoną przez Pana opinię. Odnosząc się do opisanej sytuacji, jest mi niezmiernie miło, że jest Pan usatysfakcjonowany po kontakcie z konsultantem mLinii. Bardzo cieszy mnie również fakt, iż jak Pan napisał, konsultant był uprzejmy oraz sprawnie zrealizował dyspozycję, odpowiadając na wszystkie pytania. Odnosząc się do kwestii związanej z reklamą w automatycznej części teleserwisu, zawsze dokładamy wszelkich starań, aby nie zabierać Państwu w ten sposób zbyt wiele czasu połączenia i maksymalnie skracamy przekazywane w niej informacje. Nawiązując również do menu w automatycznym teleserwisie, zależy nam aby było ono jak najbardziej czytelne i intuicyjne w obsłudze dla naszych Klientów. Mam gorącą nadzieję, że sytuacja, którą Pan opisał nie wpłynie negatywnie na Pana dalsze kontakty z mBankiem oraz, że nadal będzie Pan czerpał maksimum korzyści i wygody z naszych usług. Przypominam, iż pozostajemy do dyspozycji w placówkach naziemnych, których szczegółowy wykaz znajduje się na stronie mBanku oraz na mLinii pod numerem 801 300 800 lub +48 426 300 600. Pozdrawiam serdecznie Krzysztof Resiak, mBank
Poszłam do tej...
Poszłam do tej apteki, gdyż wielokrotnie korzystałam już z jej usług i zazwyczaj byłam zadowolona. Jednak po tym co wydarzyło się w czasie mojej ostatniej wizyty raczej poszukam sobie nowej apteki... Wszystko zaczęło się jak najbardziej pozytywnie, kiedy tylko weszłam do apteki ujrzałam same pozytywne aspekty. Wszędzie było czysto, schludnie, apteka wyglądała jak świeżo po remoncie. W aptece znajdowało się 7 stanowisk obsługi klienta, z czego trzy były otwarte. Było to dość przestronne pomieszczenie, gustownie urządzone i bardzo praktycznie zagospodarowane. Pomieszczenie apteki miało kształt prostokąta, równolegle do stanowisk obsługi ustawione były krzesła, gdzie można było spocząć czekając w kolejce. Niedaleko tych krzesełek znajdowały się też malutkie, kolorowe krzesełka dla małych dzieci i mały stoliczek. W aptece blisko okien ustawiono donice z ogromnymi kwiatami, co sprawiało bardzo miłe wrażenie i dodawało uroku pomieszczeniu. Kiedy weszłam do apteki dość dużo osób stało w kolejce, ale nawet się nie obejrzałam i już stałam przy kasie. Kolejka przesunęła się błyskawicznie, a to za sprawą błyskawicznie obsługujących klientów pań farmaceutek. Niestety była to jedyna pozytywna cecha jaką przejawiała farmaceutka mnie obsługująca. Nie wiem jak było w przypadku innych sprzedawców, ale ta nie była zbyt miła. Nie usłyszałam z jej strony ani jednego zwrotu grzecznościowego przez cały czas stania przy kasie, a ponadto wydarzyło się jeszcze coś ciekawego. Po podaniu recepty farmaceutce niemal po dwóch sekundach usłyszałam cenę do zapłaty, a tymczasem pani mnie obsługująca udała się do odpowiedniej półki po lek. Trochę się zdziwiłam słysząc równą sumę do zapłaty w kwocie 78 zł, ale nie zwróciłam na to zbytniej uwagi. Zazwyczaj za opakowanie tabletek płaciłam sumę w granicach 38 zł, ale zawsze były w tym zawarte jakieś grosze, na przykład 37,89 zł. Nie zdążyła jeszcze wyjąc pieniędzy z portfela, a pani była już z powrotem z moimi lekami. Zapłaciłam żądaną kwotę banknotem o wartości 100 zł, pani bardzo szybko wydała mi resztę 22 zł. Przy okazji płacenia podałam też kartę stałego klienta, by farmaceutka dodała dodatkowe punkty za zakup. Niestety zostałam niezbyt mile poinformowana, że program lojalnościowy jest już nieaktualny, ale z jakiego powodu to już się nie dowiedziałam. Zdegustowana wyszłam z apteki, a w domu przeanalizowałam szczegóły transakcji przeprowadzonej w aptece i przy okazji dowiedziałam się, że zostałam lekko „oszukana”. Otóż opakowanie leku rzeczywiście kosztowało około 38 zł i tak jak podejrzewałam zawierało w swojej cenie wspomniane grosze. Dokładna cena opakowania wynosiła 38,97 zł, a więc za dwa opakowania suma wynosiła 77,94 zł., a nie 78 zł jakie zapłaciłam. Może 6 groszy to nie jest jakaś wielka suma, ale moim zdaniem pani farmaceutka postąpiła bardzo nieprofesjonalnie. Gdyby zwróciła się do mnie w czasie obsługi, że na przykład „będzie mi winna 6 groszy bo nie ma jak wydać” to dla mnie wszystko byłoby w porządku, bo takie rzeczy często się zdarzają i mogę to zrozumieć. Jednak ona sama sobie tak po prostu zdecydowała, że nie będzie mi wydawać tej reszty, w dodatku nie informując mnie o tym fakcie. Nie dość, że była niemiła, to jeszcze okłamała klienta. Naprawdę głęboko zastanawiam się nad tym, czy jeszcze kiedykolwiek tam iść i znów narażać się na takie nieprzyjemności.
Na zakupy w sklepie Tesco udałem się nieco po południu w środku tygodnia. Od razu zauważyłem, że ruch w sklepie był spory. Uważam, że powodem tego była znaczna przecena (wyprzedaż). Przeceniony towar eksponowany był w wielu miejscach wraz ze stosowną informacją. Dodatkowo przez głośniki informowano o przecenach. Ilość personelu obecnego na sali sprzedaży wydała mi się niewielka i pewnie z tego wynikał fakt, iż ekspozycja w wielu miejscach była niezbyt zachęcająca z powodu panującego na półkach nieporządku. Znacznie gorzej wyglądała kwestia płatności przy kasach. Niestety, oprócz kas samoobsługowych zauważyłem tylko trzy czynne kasy. Obsługujący mnie pracownik był kompetentny i sprawny, i tylko dlatego obsługa nie trwała bardzo długo. Jednak uważam, że w trakcie realizowanej wyprzedaży Tesco powinno zapewnić nieco sprawniejszą obsługę.
W trakcie zmiany hasła do dostępu online zablokowałem swoje konto. Komunikat o tym fakcie pojawia się w okienku logowania po najechaniu na nie kursorem. Zgodnie z sugestią w kilka sekund odnalazłem numer telefonu na infolinię – i natychmiast zadzwoniłem. Przywitał mnie automat: głosy były nagrane wyraźnie, bez żadnych szumów, polecenia były zrozumiałe. Do odpowiedniego konsultanta dostałem się w 2 krokach, a moje zgłoszenie zostało odebrane natychmiast (nie czekałem po odsłuchaniu informacji o nagrywaniu rozmowy). Pracownica infolinii przywitała mnie miłym, ciepłym głosem, przedstawiła się wyraźnie i zapytała w czym może pomóc. Spokojnym głosem przeprowadziła weryfikację moich danych, po czym odblokowała dostęp online, radząc, abym jeszcze raz spróbował wpisać stare hasło, a jeśli to nie zadziała aby zamówił nowe. Pożegnała mnie życząc miłego dnia. Rozmowa trwała 1:40. Okazało się, że stare hasło nie działa prawidłowo, więc musiałem zadzwonić ponownie. Tym razem musiałem czekać, trzykrotnie słysząc nagranie i informację o tym, że wszyscy konsultanci są w tej chwili zajęci. Nowe połączenie odebrała również miła konsultantka, przedstawiła się i zapytała w czym może pomóc. Poprosiłem o nowe hasło, a pracownica po weryfikacji danych poinformowała mnie, że nowe hasło dotrze do mnie SMS-em. Odpowiedziała na moje pożegnanie. Druga rozmowa trwała 3:40, SMS z hasłem dotarł do mnie po minucie.
Z obu rozmów jestem bardzo zadowolony. Komunikaty automatu są prawidłowe, konsultantki uprzejme i przyjaźnie nastawione. Mój problem został szybko rozwiązany, a fakt, że musiałem dzwonić dwukrotnie w niczym mi nie przeszkadza.
Skusiłem się na lokaty w Getin Banku między innymi z powodu łatwości ich zakładania przez internet. Strona banku jest przejrzysta i intuicyjna. Każdy, kto miał wcześniej do czynienia z bankami p. Czarneckiego poczuje się 'jak w domu', a nowi użytkownicy nie powinni mieć problemów z poruszaniem się po serwisie. Wszystkie elementy ładują się bardzo szybko, linki działają prawidłowo. Informacje dotyczące bezpieczeństwa i warunków korzystania z usług i produktów są łatwo dostępne i zrozumiałe. Sam proces zakładania 'konta' jest banalnie prosty i szybki, trzeba przepisać kilka informacji z dowodu osobistego i podać numer telefonu. SMS z hasłami przyszedł do mnie w ciągu minuty, mail z numerem klienta po kolejnych 10ciu minutach. Jeśli chodzi o formularz zakładania lokaty: jest przejrzysty i zrozumiały, można go też użyć do optymalizacji kwoty lokaty, gdyż od razu informuje o spodziewanej kwocie odsetek. Ma jednak dwie wady. Pierwszą jest brak możliwości wprowadzania mnożnika ilości lokat. Zakładałem kilkanaście lokat zoptymalizowanych i konieczność klikania tam-i-z-powrotem kilkadziesiąt razy może zdenerwować. Drugim minusem jest brak możliwości ustalenia lokaty na nieodnawialne. Pieniądze wpłaciłem tego samego dnia przed południem i zgodnie z terminami sesji Elixir dotarły do Getinu tego samego dnia wieczorem. Nie dostałem jednak potwierdzenia wpłaty ani sms-em, ani mailem.
Jest to mój pierwszy kontakt z tym bankiem, drugi z bankiem grupy Getin Noble. Z lokat jestem zadowolony: wszystko działa prawidłowo, nie ma żadnych problemów z wpłatami czy naliczaniem odsetek. A produkty oszczędnościowe Getinu są aktualnie jednymi z najlepszych na rynku.
Jedzenie w Różanej jest wprost wspaniałe. Uwielbiam zupę cytrynową (jest ona w zestawie dziecięcym, także jak dziecko marudzi z chęcią zjadam sama) oraz łosoś w sosie z liśćmi szpinaku. Niestety tym razem zostałam niemile zaskoczona. Była to moja pierwsza wizyta po remoncie i byłam ciekawa jakie zmiany zaszły, ponieważ dobudowano oszkloną salę. Widocznie personel w postaci dwóch osób jest niewystarczający na tak powiększony lokal. Kelnerka zapomniała kompletnie o naszym zamówieniu (lub błąd na kuchni), choć przechodziła . Skoro reklamują się na swojej stronie, iż funkcjonują 30 lat, bardziej powinni zwracać uwagę na standard obsługi jak na przykład kolejność podawania kart lub sposobu podania posiłków. Po wystroju lokalu naprawdę człowiek oczekuje czegoś więcej, a szczególnie, iż znajduje się w pięknym parku w centrum Lęborka, który (o ile dobrze pamiętam) był kiedyś cmentarzem.
Zazwyczaj, gdy szukam prezentu - na jakąkolwiek okazję- udaję się do Kwiaciarni, która znajduje się na osiedlu Marianki. Tak było i tym razem. Szukałam prezentu dla chłopaka. Przed wejściem do środka, na wystawie za oknem można zaobserwować różne bukiety, ozdoby oraz figurki czy też kartki z życzeniami. Wchodząc do sklepu poczułam miły zapach świeżych kwiatów. Sprzedawczyni (szczupła blondynka w krótkich włosach, wysoka) przywitała mnie słowami "Dzień dobry", a po krótkiej chwili zapytała w czym może pomóc, czy szukam czegoś konkretnego. Odpowiedziałam, że rozglądam się za prezentem dla chłopaka, a co chciałabym kupić- tego jeszcze nie miałam dokładnie sprecyzowanego. Pracownica zaczęła się rozglądać po regałach i wymyślała pomysł na prezent. w tym czasie zdążyłam zauważyć, że wszędzie tam panuje ład i porządek. Kwiaty stały w wazonach i wyglądały bardzo świeżo. Półki z najróżniejszymi rzeczami były równo poukładane, a kartki z życzeniami dokładnie powkładane w miejsca na obracanym stojaku. Gdy już się zdecydowałam na jedną rzecz, oczywiście za pomocą pracownicy, mój prezent został ładnie zapakowany. Sprzedawczyni określiła kwotę do zapłaty, po czym życzyła miłego dnia. W tym sklepie wybór asortymentu jak i żywych roślin jest spory, aczkolwiek ceny nie są przeciętne. Jednak chcąc kupić coś naprawdę ciekawego, poleciłabym tą Kwiaciarnię każdemu.
Sklep zadbany i czysty. Mimo sporego ruchu nie było kilometrowych kolejek. W widocznym miejscu przy wejściu do sklepu ułożone były aktualne ulotki. Jeszcze niedawno panował w nich bałagan i walały się pod nogami. Pani przy kasie o imieniu Anna bardzo miła. Zaproponowała dodatkowy produkt. Nie można się o nic przyczepić.
Chciałam wybrać pieniądze z bankomatu, ale w trakcie całej procedury bankomat się zawiesił. Po jakimś czasie oddał moją kartę i zakomunikował, że "Transakcja nie może być zrealizowana". Trudno, pojechałam do innego bankomatu i tam bez problemu pobrałam pieniądze. Na drugi dzień zalogowałam się na stronie mBanku na mój rachunek i co widzę? Pieniądze zostały pobrane dwa razy. Zadzwoniłam na infolinię mBanku i opisałam całą sytuację. Szkoda, że wszędzie nie ma takiej obsługi! Pani była bardzo sympatyczna i od razu rozpoczęła procedurę reklamacyjną. Wystraszyła mnie trochę, ponieważ powiedziała, że taka procedura może trochę potrwać. Okazało się jednak, że "trochę" trwało tylko kilka dni i bez problemu odzyskałam moje pieniądze. Takie załatwianie spraw powinno być wszędzie :)
Witam serdecznie, na wstępnie pragnę podziękować za podzielenie się z nami swoją opinią. Jest mi niezmiernie miło, że udaje się nam spełniać oczekiwania Klientów zarówno pod względem jakości obsługi na mLinii jak i obsługi wniosku reklamacyjnego. Bank ma na rozpatrzenie reklamacji dotyczącej obsługi bankomatu maksymalnie 180 dni. Mając jednak na uwadze, iż chodzi o dostępność do zgromadzonych na rachunku środków, mBank stara się rozpatrywać reklamacje w najszybszym możliwym terminie. Mam nadzieję, że nasza dalsza współpraca będzie układała się w przyjaznej i satysfakcjonującej atmosferze tak jak dotychczas. W przypadku pytań lub wątpliwości przypominam, iż pozostajemy do Pani dyspozycji na mLinii pod numerem telefonu 801 300 800 lub 426 300 800, mChacie oraz w placówkach naziemnych, których lista znajduje się na stronie http://www.mbank.pl/informacja/punkty-naziemne.html. Pozdrawiam, Wioleta Strzelczyk mBank
Apteka na 6-tkę....
Apteka na 6-tkę. Zazwyczaj chodzę na zakupy z małum dzieckiem w wózku. Przywitała mnie kolejka na pół godziny stania, jednak jedna z aptekarek ( kobietka po 50-tce, w blond włosach do ramioni i okularkach) poprosiła mnie o podejście zaraz kiedy obsłużyła klienta. To bardzo miłe, kiedy ktoś zauważa, że kobiety z wókami nie zawsze mogą spędzać niezliczoną ilość czasu w kolejkach. Przy okazji fachowo doradziła w wyborze kosmetyku dla maluszka. Polecam z czystym sumieniem.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.