Pszczynianka to jedna z najstarszych restauracji w Pszczynie, która niedawno została odnowiona. Przed restauracją mały ogródek letni: czyste stoliki i krzesła, kwiaty w gazonach. W środku przyjemnie, czysto i schludnie, choć nieco ciemno. Oczekiwanie na kelenerkę nie trwało długo. Podana karta była czytelna, ale na próżno w niej znaleźć większy wybór menu. Dania obiadowe były tylko trzy. Na szczęście nie jestem wybredny i wybór padł na kotlet po parysku. Niestety, w tej restauracji nie napijemy się też regionalnego piwa pszczyńskiego (zreszta nie wiem, z jakich powodów). Oczekiwanie na danie trwało ok. 10 minut. Obiad smaczny i niedrogi, ładnie podany. Po obiedzie kelnerka podała jeszcze kartę lodów. Tu wybór był znakomity. Oferta cenowa umiarkowana. Lody więc na deser były. rachunek nie był zbyt wysoki, ale wydruk z kasy był niemal mikroskopijny - trudno było odczytać nawet cenę końcową. Jakoś jednak dałem rady. Mimo braku piwa z Pszczyny w Pszczyniance z lokalu wyszedłem zadowolony i najedzony.
Musiałam wstąpić do bankomatu, aby wypłacić pieniądze. Udałam się więc do pobliskiego bankomatu banku Millennium, który znajduje się tuż przy Dużym rynku. Szyby lokalu były czyste, a na nich widniały równo naklejone plakaty reklamowe. Strefa bankomatu była utrzymana w dużym porządku. Dodatkowo od niedawna bankomaty zostały wyposażone w dźwięk, więc głos z nich wychodzący objaśnia krok po kroku, co należy robić. Wypłata trwała krótko, więc kolejni klienci nie musieli długo czekać.
Każda wizyta w Pszczynie to obowiązkowy spacer po zabytkowym parku, który jest piękny o każdej porze roku. Park w Pszczynie jest bardzo duży i rozległy, ale praktycznie w każde miejsce można dojść ladnie utrzymanymi alejkami i mostkami. Trawa świeżo skoszona. Wzrok przyciągają kwitnące teraz krzewy. W parku nie ma rabatów z kwiatami, ale woda, zieleń i piękne, stare drzewa zupełnie wystarczają, by nacieszyć oko. W parku nie brakuje ławek, które są czyste, aczkolwiek są i takie, które warto by już odnowić i pomalować. Przed wejściem do parku, od strony pałacu, jest ogromna mapa z całym terenem parkowym oraz regulamin. Na głownych alejach są kierunkowskazy z napisami, jak dotrzeć, np. do skansenu wsi pszczyńskiej. Głowne alejki parki są oświetlone wieczorami. Tuż przy parku, w pobliżu zabytkowego kościoła są stoiska z pamiątkami. tam też mozna nabyć slynne "śląskie oblaty" - deser w postaci wyjątkowych w smaku wafli. Cieszy bardzo, że park jest zadbany, codziennie sprzatany i jest prawdziwą wizytówką Pszczyny. Spacer po parku zawsze mnie bardzo relaksuje, zwłaszcza po zakupach.
Kiedy wjechałam na stację, zauważyłam, że wszędzie wokół niej panuje porządek. Stacja dobrze się prezentuje a przy tym jest bardzo zadbana. Weszłam do środka, aby kupić doładowanie do telefonu. Jedna z pracownic serdecznie zapytała, czego sobie życzę. Odpowiedziałam, że doładowanie po czym ta zaczęła je drukować. Pracownica była bardzo miła i życzliwa. Cała obsługa trwała kilka chwil.
Celem mojej wizyty w tym sklepie był zakup farby podkładowej na futryny. Skierowałam się więc do działu z farbami. Szukając produktu, po który przyszłam jeden z pracowników (chłopak około 24 lata, ok. 170 cm wzrostu, ciemne włosy) zapytał czy w czymś może pomóc. Odpowiedziałam, że poszukuję farby podkładowej. Mężczyzna zareagował na moją odpowiedź i zapytał, jaki kolor bym chciała. Zastanowiłam się wtedy i odparłam, że jeśli ma być to farba podkładowa, to nie ma znaczenia jaki będzie jej kolor. Pracownik lekko się zdegustował po czym szybko przeprosił za swoje zmieszanie i wyjaśnił, że pracuje tam dopiero od 2 tygodni. Dobrze wybrnął z tak kłopotliwej sytuacji. Po sprawdzeniu przez niego w komputerze, jakie to mogą być farby pomógł mi je znaleźć. Pomimo słabego wykwalifikowania tego pracownika okazał się on być bardzo grzecznym i pomocnym.
Mały, schludny i czysty sklep z bardzo dużym wyborem toreb i wszelkiej galenterii skórzanej. Wystawa ciekawa, z dużą ilością towaru, a obejście sklepu czyste i zadbane. Panie z obsługi grzeczne i uprzejme. Gdy zapytałem o męską torbę na ramię, od razu na ladzie pojawiły się aż trzy wzory do wyboru, każda w innej ofercie cenowej: i tanie, i drogie. Gdy jednak nie byłem zainteresowany zakupem, panie zaproponowały jeszcze model z wyprzedaży za połowę ceny. Widać, że tutaj dba się o zadowolenie klienta. Mimo tego, że jednak nie skorzystałem z oferty, do końca pobytu w sklepie byłem traktowany życzliwie i profesjonalnie.
Postanowiłam wejść do sklepu Platan po codzienne zakupy. Zauważyłam, że sklep jest utrzymany w czystości. Towaru na półkach jest bardzo dużo, więc wybór produktów jest spory. Dobrze wyeksponowane artykuły na promocji zachęcały do ich zakupu. Pracownice sklepu były bardzo miłe i sprawne. Obsługa przebiegła w bardzo krótkim czasie a była przy tym perfekcyjna.
Ostatnio odnoszę wrażenie że świat toczy się futbolową piłka.Start Euro 2012 i to w Polsce jako współorganizator i gospodarz tej imprezy.Firmy wykorzystują to jak mogą do własnych kampanii marketingowych.Nie, nie uważam że jest to złe.Nie neguję takiej polityki.Będąc w ostatnim czasie na zakupach zauważam przy tekturowym regale z M&M ulotki.Zrywam jedną i czytamKibicuj z Nami.1012 zestawów kibica do wygrania.Są nimi plastikowe pojemniki-piłki z mega paczką kolorowych orzeszków.Tak wynika z obrazka.Odwracam ulotkę .Wyczytuję zasady.Trzeba wysłać SMS hasło KIBICUJ i jak najszybciej odpowiedzieć na pytanie które otrzymujemy jako odpowiedź zwrotną.Podany jest czas trwania akcji koszt wysłania sms oraz adres organizatora (brandcomm.pl).Chyba pasuję.Ale każda zmora znajdzie swego amatora.
Mały, schludny, nowoczesny sklep z odzieżą dla panów. czysta, ciekawa, kolorowa wystawa, której zasadniczym elementem były kolorowe koszulki i kolorowe letnie kapelusze przyciąga wzrok i uwagę. W środku idealny porządek, jasne światło, koszule pięknie poukładane na regałach, a ubrania na wieszkach. Pani z obsługi bardzo grzeczna, z uśmiechem na twarzy od razu po wejściu, zainteresowała się, czego szukam, w czym może mi pomóc doradzić. Obejrzałem klika letnich koszulek. Nie było żadnego problemu, by je rozpakować, dotknąć, obejrzeć. Kupiłem model, który najbardziej mi się spodobał. Koszulka została zapakowana w bezpłatną torbę reklamową. transakcji towarzyszył cały czas uśmiech sprzedawczyni. Na koniec otrzymałem wydruk paragonu z kasy. Bardzo miły sklep, bardzo dobra obsługa!
W jedym sklepie porządek i harmonia, w innym prawdziwy kogiel-mogiel. Takie właśnie wrażenie zrobiła na mnie pszczyńska pasmanteria na deptaku w Pszczynie. Obok nazwy "pasmanteria" dowieszono drugi szyld "naturalna", ale tak naprawdę z niczym ta nazwa mi się nie skojarzyła. Wystawa sklepowa, choć czysta, to nieciekawa, jakby rodem z lokalnego bazaru, trudno na czymś skupić oko. Podobnie w środku - pomieszanie z poplątaniem. Tutaj chyba tylko sprzedawcy wiedzą, gdzie co jest. Po wejściu do sklepu reakcji żadnej, wyraźnie czekano aż to ja rozpocznę dialog. Jakoś nie lubię kupować w sklepach, gdzie traktuje się mnie jak powietrze, więc to była moja ostatnia chwila w tej naturalnej pasmanterii.
Bodaj najżywszy sklep na całym deptaku handlowym w Pszycznie. Na frontonie sklepu wywieszone kolorowe parasolki, huśtawka i plecak. W okiennych szybach wystawowych kolorowo od koszulek i sukienek. Widać, że i lato blisko, a Dzień Dziecka jeszcze bliżej. Obejście sklepu czyste i posprzątane. W środku bardzo miła i grzeczna obsługa. Gdy rozglądałem się po ofercie sklepu, sprzedawczyni stwierdziła, że na niektóre artykuły są rabaty i obniżki. Towaru całe mnóstwo, ale w sklepie wzorowy porzadek. Na wszystkich artykułach, oprócz tych na zewnątrz sklepu, umieszczono ceny. Fajny, miły, kolorowy sklep.
Nad drzwiami sklepu napis: studio tapet - farby lakiery, a w środku dużo innych rzeczy służących do sprzątania, zmywania, prac w ogrodze oraz... kantor. To się nazywa uniwersalność. Sklep mały, ale bardzo zadbany i funkcjonalny. Łatwo można zobaczyć wszystkie towary, w tym tytułowe tapety, których wybór może nie jest wielki, ale dość staranny. Obsługa sklepu bardzo fachowa i grzeczna. To właśnie w takich małych sklepach wiedzą, jak zadbać o klienta. Od razu po wejściu do sklepu głośnie dzień dobry, a potem sympatyczny głos dopowiada, w czym mogę pomóc i już się człowiek czuje tak dobrze, jakby był stałym kilentem. Towar opisany i wywieszki cenowe na artykułach, choć nie na wszystkich. Krotka rozmowa z obsługą dotyczyła wymiany zdań na temat tapetowanie czy malowanie. Widać było fachowość i profesjonalizm sprzedawcy. Aż chciało się coś kupić.
Sklep z odzieżą na Piastowskiej nie zachęca do wejścia. Wprawdzie obejście wokół czyste i zadbane, to jednak witryna sklepowa beznadziejna. Poza dwoma napisami: konfekcja męska i konfekcja damska, reszta szyb zalepiona kartkami reklamowymi, zresztą dość nieestetycznymi. Towar, który widać na wystawie źle poukładany, panuje nieład, brak jakieś harmonii. Podobnie w środku. Sklep raczej ciemny, niedostatecznie oświetlony. Nie wszystko na półkach i regałach jest tak, jak być powinno. Wrażenie bałaganu z wystawy pozostaje również w sklepie. Brak zainteresowania klientem, o wszystko trzeba samemu pytać i jeszcze czekać na odpowiedź. W takim sklepie zakupów się po prostu nie robi!
Salon łazienek w Pszczynie to dość duży i funkcjonalny sklep, który widać już z ulicy Dworcowej, ale do którego wejście jest od ulicy Piastowskiej. Duży, wyraźny, niebieski szyld na sklepem przyciąga uwagę. Do sklepu można zajrzeć już przez okna wystawowe, które były czyste, podobnie jak całe obejście sklepu. W środku duży wybór wszystkiego, co może służyć do wyposażenia łazienki. Towar różnorodny, wielu producentów, w różnych cenach. Opisy artykułów i ceny uwidocznione. W sklepie ład i porządek. Obsługa bardzo chętna do udzielenia rady i pomocy. W pobliżu niektórych artykułów liczne ulotki i materiały promocyjne. Ważne w tym sklepie jest to, że jest swobodny dostęp do wszystkich części sklepu, więc nie ma żadnego problemu, by dokładnie i spokojnie zobaczyć cały asortyment.
Sklep firmowy zakładów mięsnych z Żywca widać już z daleka po ogromnych reklamach na szybach wystawowych. Obejście sklepu jest czyste i zadbane. Na drzwiach spory plakat z informacją o bieżącej promocji na trzy wyroby własne. W środku sklep również czysty, schludny, zadbany. Jest tu jasno, działa klimatyzacja. Ruch w sklepie niewielki, a stoiska, jak na popłudniową porę dobrze zaopatrzone. Obsługa za ladą ubrana w firmowe fartuchy. Towar dobrze wyłożony, większość w ladach chłodniowych. Ceny wywieszone, widoczne. Skoro sklep firmowy z Żywca, to postanowiłem kupić kiełabasę żywiecką, która była w promocji po 19 zł za kilogram. Zakupy odbyly się sprawnie, ekspedientka zważyła wędlinę i zapakowała. Po zapłaceniu, juz na odchodnym, usłyszałem słowa "zapraszamy ponownie".
Koło godziny 16 udałem się do banku celem założenia promocyjnego konta. W placówce panował porządek i nie dopatrzyłem się żadnych uchybień w tej kwestii. Pracownik był bardzo kompetentny i dobrze poinformowany. Znał wszystkie szczegóły interesującej mnie promocji i potrafił odpowiedzieć na wszystkie moje pytania. Wizyta przebiegła pomyślnie i zakończyła się założonym kontem. Co ważne pracownik sam z własnem inicjatywy sprawdził że muszę dodatkowo złożyć wniosek o kartę debetową i z tą sprawą zadzwonił do mnie dzień później. Przeprosił przy tym ale musiał potwierdzić te informacje. Obsługa przebiegła bardzo szybko i sprawnie.
Bardzo dobrze że firma która ma dobrą opinię wśród klientów włącza się do akcji mających na celu nie tylko reklamę swoich produktów ale też zwrócenie uwagi na jakiś konkrety problem społeczny.Już od jakiegoś czasu Firma Kruszwica producent Oleju Kujawskiego włączyła się do akcji pod hasłem Pomagamy pszczołom.Jaki jest cele i o co chodzi?„Zwrócenie uwagi na problem masowo ginących pszczół i uwrażliwienie społeczeństwa na potrzebę ochrony owadów zapylających rośliny.Edukacja na temat tego, w jaki sposób każdy z nas może się przyczynić do ratowania pszczół.Odtworzenie tradycyjnych barci na terenie Puszczy Białowieskiej.”Od kilku miesięcy mamy profil na facebook’u, stronę www. Organizowane są plenerowe imprezy , konkursy.Wszystko po to by przybliżyć nam laikom świat pasiastych owadów, pokazać jak ważny jest on w życiu człowieka i że nie sztuką jest degradacja i uzurpowanie sobie wszystkiego co nas otacza jako naszej własności i podległości.Popieram.Jestem na tak.Muśmy dbać o naturalne, wspólne dobro.
Sklep ma duży parking co jest dużą załetą, pustych wozków na parkingu nie zauważyłem.Przy wejściu panował pożądek, nie było ani paragonów, ani niedopałków. W sklepie panował pożądek. Towar był poukladany na pólkach, każdy miał kartkę o nazwie i cenie produkta. Troche zamieszenie było przy odziałe z wiedlinami, ale to raczej przez niecierpliwych klietów. Nie miałem problemów ze znależeniem swoich zakupów. Przy kassach była duża kolejka, ale przez kompetentny personal kolejka była obslugiwana dość szybko.Przy czym były czynne wszystkie stanowiska, Pani przy kasie witała się z każdym klientóm, proponowała siatke i zaproszała na kolejne zakupy.
Osoba dzwoniąca przedstawiła się i przedstawiła cel rozmowy. Ogólnie rzadko chce rozmawiać z tymi osobami ze względu na to, ze dzwonią w nieodpowiednich godzinach i dniach. Tym razem dałem szanse konsultantowi lecz jego chęć wciśnięcia mi czegoś skutecznie zniechęciła mnie do następnych rozmów z konsultantami.
Obsługa bardzo miła i rzeczowa. Po zajęciu miejsca Pani która obsługiwała mnie i moich znajomych zajęła się nami szybko i konkretnie. Przy wyborze dań proponowała nowości z karty, które mogły nam zasmakować i zastąpić nasz tradycyjny wybór. Czas realizacji zamówienia jak i troska o to czy nam smakuje i czy nie potrzebujemy czegoś jeszcze zasługuje na duży plus.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.