Do punktu obsługi firmy Expander udałem sie w celu otrzymania informacji na temat programów systematycznego oszczędzania. Pracownik z którym rozmawiałem posiadał rozległą wiedzę na ten temat. Był uprzejmy i miły. Odpowiedział na wszystkie moje pytania. Po spotkaniu przesłał na moją skrzynke mailowa dodatkowe informacje, otrzymałem równiez wizytowkę. Gustownie ubrany (koszula krawat) odpowiednio do tego typu pracy. Sama wizyta trwała około 30-40 minut. Salon byl wyposażony w typowy sprzęt w tego typu placówkach ksero, fax, ekspres do kawy. Na stoliku można znaleźć broszury informacyjne. Punkt obsługi moim zdaniem wymaga odświeżenia. Meble, wykładzina nosza ślady znacznego zużycia. Z wizyty w salonie jestem zadowolony.
Wczoraj tuż po pracy wybrałem się na zakupy do Lidl'a. Wybrałem ten sklep z racji lokalizacji; mam do niego po prostu najbliżej. Często robię tam zakupy, ale w końcu postanowiłem poddać ocenie ten sklep. Otoczenie przed sklepem było czyste. Żadnych śladów paragonów czy niedopałków papierosów. Również na parkingu dla wózków był porzadek. Po wejściu do sklepu przywitał mnie dyspenser z aktualnymi ulotkami. W całym sklepie był porządek, podłoga wygladała na świeżo umytą. Nie było problemu również z dostępem do towaru. A ceny znajdowały się nad właściwymi produktami. Kiedy dokonałem zakupów udałem się do kasy. Kasjerka przywitała mnie serdecznie, skasowała produkty, powiedziała kwotę do zapłaty i przyjęła ode mnie kartę płatniczą. Po odejściu od kasy pojawił się niestety mały problem, ponieważ kupiłem produkt spozywczy, który był przeceniony o 33%. Niestety pani kasjerka chyba o tym nie wiedziała, bo stwierdziła, że skoro u niej nabiło się po tej cenie jaka jest na paragonie to znaczy, że tak ma być. Na szczęście poprosiła kogoś z personelu i ta druga osoba potwierdziła, że rzeczywiście mam rację i rabat mi się należy.Choć nie przeprosiła za zamieszanie. Cała sytuacja odbyła się w miłej atmosferze, bez niepotrzebnych zgrzytów
Właśnie przeczytałem w mediach, że telewizja publiczna zawiesza nadawanie popularnego programu dla rodzin pt. "Familiada". Podobno z powodów finansowych i kryzysu. To kolejna zła informacja w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Najpierw zaprzestanie emisji "Plebanii". Potem przerwanie w połowie nadawania serialu "Rezydencja". Potem na skazanie poszedł program "Szansa na suces". Teraz szefowie TVP biorą się za "Familiadę". toż to niedługo zostaną nam tylko "Wiadomości" i "Panorama", w których - mimo kryzysu - prezentrzey zarabiają ogromne sumy. Zostaną też same powtórki filmów i seriali, których nadwanie TVP serwuje nam na okragło. Z żalem stwierdzam, że oferta telewizji publicznej jest coraz słabsza. Reklam za to i różnych konkursów audiotele coraz więcej. To już wyraźnie czuć ne tylko brak szacunku wobec widza, ale wręcz jego lekceważenie. gdy do tego dodać uporczywe nawolywanie do płacenia abonamentu, to wyłania się nam naprawdę żałosny obraz teleizji, która staje się coraz mniej publiczna.
Dopiero co wczoraj w obserwacjach chwaliłem pocztę, a w zasadzie jej pracownika, w osobie sympatycznej pani listonosz, a dzisiaj - niestety - zmuszony jestem napisać opinię negatywną. Chodzi o terminowość doręczenia przesyłek listowych tzw. ekomicznych. Rozumiem, że list zwykły musi swoje gdzieś tam odlleżeć, bo inaczej bez sensu byłaby usługa listu priretytowego, ale to wyczynia poczta w tej sprawie to już jakiś absurd. Dokładnie w siódmym dniu po nadaniu, czyli po okragłym tygodniu, otrzymałem list zwykły nadany w Wyszkowie. List był dobrze zaadresowany, dobrze opłacony, a jego nadanie, wedlug stempla pocztowego, miało miejsce 18 maja o godz. 11.00. Dziwi mnie, że aż tydzień czasu potrzebuje Polska Poczta, by dostarczyć taki list. Kiedyś słyszałem, że pocztowcy celowo opóźniają dostarczenie listów ekonomicznych, by wymusić na klientach wysyłanie listów prioretytowych. Nie bardzo chce mi się w to wierzyć, ale list, który dziś otrzymałem, jest tego najlepszym dowodem. Czy Poczta Polska nie czuje już oddechu innych pocztowych operatorów?
Salonik prasowy Kolportera w Tesco na Grunwaldziej jest właściwie małym, niefunkcjonalnym boksem. Naprawdę bardzo tu ciasno. Sięgnąć po codzienną gazetę można jeszcze latwo, ale kupić inne artykuły to już nie lada wyczyn. Wystarczy dwóch klientów, by w saloniku nie mozna się było ruszyć. wybór prasy ograniczony, wielu tytułów po prostu nie ma. Lada, jako stanowisko obsługi, jest bardzo mała i zawalona różnymi przedmiotami. Właściwie nie ma gdzie położyć kupionych rzeczy. Pani z obsługi stara się jak może, jest uprzejma i grzeczna, ale wielkość lokalu, rozmieszczenie półek idostępność oferty powoduje wyraźny dyskomfort z zakupów w tym miejscu.
Obsługa salonu bardzo uprzejma, uśmiechnięta, kompetentna i miła. Klient nie pozastawiony sam sobie. Personel służył pomocą i radą w każdym momencie zakupów (panie zmierzyły kołnierzyk, koszule mogłem przymierzyć, dobrały kolor). Panie z obsługi pomogły dobrać Mi koszulę i krawat do garnituru. Planowalem zakupić tylko jedną koszulę a opuściłem salon z dwiema i dodatkowo z krawatem (powiedziały mi o promocji "trzecia zakupiona rzecz gratis"), z promocji skorzystałem. Z zakupów w tym salonie jestem bardzo zadowolony i zapewne jeszcze do niego wrócę (wielka zasluga w tym pań z obsługi). Otrzymałem kartę stalego klienta. Zakupy przebiegły bardzo sprawnie a zarazem nie czułem się klientem ponaglanym, niechcianym. Każdemu życzę takiej obsługi z jaką spotkałem sie w tym salonie. Oferta salonu trafła w moje gusta. Szukałem koszuli "slim" i znalazłem ją w salonie Wólczanki. Zachowanie jak już wspomnialem i ogólna prezencja pań (ubiór, aparycja, prezencja) wzorowa. W salonie panował porządek, towar odpowiednio wyeksponowany. Wystawa zapraszała do wejścia (informacja o aktualnej promocji). Z czystym sumieniem i pełną odpowiedzialnością mogę polecić zakupy w tym salonie
Nie mam szczęście do zakupów w tym Tesco. Tym razem przy wejściu na salę sprzedaży nie było ani jednego koszyka na zakupy. Musiałem się przeciskać do kas, by tam poszukać wolnego koszyka. Mimo upału, sklep był otwary na stałe, a to znaczy, że nie pracowała klimatyzacja. stoisko z warzywami i nabiałowe OK, choć akurat na nabiale trwało wyładowywanie towaru. Dwa duże wózki dostawcze z towarem skutecznie utrudniały poruszanie się klientom po sklepie. Wielkie braki były na pólkach z mlekiem w kartonach. Dostępne były tylko najdroższe oferty! Poza tym towar wyłozony odpowiednio, ceny uwidocznione, a sklep raczej czysty. Kolejny szok przeżyłem jednak przy kasie. Mimo ogromnej kolejki,czynne były tylko dwie kasy. Ludzie mieli dużo zakupów, więc trochę to wszystko trwało. Trzy razy słyszałem charakterystyczny dzwonek przywołujacy pracownika do kasy, ale bezskutecznie. W kasie obsługa raczej bezosobowa, bez kontaktu wzrokowwego z klientem. Być może panie byly już przemęczone, ale nie powinno się odbijać na kliencie. Po raz pierwszy też przy kasie nie zapytano mnie, czy mam kartę na punkty. Coraz mniej podoba mi się Tesco na Grunwaldzkiej i pewnie trzeba będzie zmienić wybór sklepu na inny.
Nadal przed wejściem do sklepu trwaja prace budowlane przy budynku, ale wystawa sklepowa jest czysta i zadbana. W sklepie też czysto i schludnie, a wybór towarów z dnia navdzień coraz większy. Ostatnimi dniami, przed południem, nie ma problemu z zakupieniem świeżecho chleba, w różnym asortymencie. Można też zamówić usługę krojenia chleba. Ceny wywieszone, personel schludnie ubrany w firmowe fartuchy, z identyfikatorem immennym. Obsługa grzeczna i miła. Jedyny mankament to brak możliwości płatności kartami płatniczymi, o czym klientów informuje karteczka przyczepiona do kasy.
Na kilkunastu stoiskach sa tu zawsze świeże owoce i warzywa oraz kwiaty, sadzonki i inne produkty rolne, czśsto wprost od rolnika, gospodarza lyb producenta. Teren barazku jest schludny i czysty, a stoiska i boksy ułożone w przestrzenne alejki. Towar jest dobrze zaprezentowany, kupcy dbają, by stoiska były ciekawe i kolorowe, przyciagajace oczy. Na większości artykułów są duże, czytelne ceny. Jak na każdym bazarku czasem można się nawet potargować o cenę, zwłaszcza, jeśli kupuje się większe ilości. Sprzedawcy są na ogól grzeczni i uprzejmi. Nigdy nie spotkalem się z tym, by lekceważyli klienta, wręcz przeciwnie starają się, by tych klientów pozyskać jak najwięcej, gdyż tutaj konkurencja nie śpi. Bazarek jest czynny od wczesnego ranka do godzin popołudniowych. Mimo piątku, nie było dzisiaj aż takiego wielkiego ruchu, a wybór towaru bardzo duży.
Zawsze bylam zadowolona z obsługi w Biedronce przy ul. Wojska Polskiego 32 w Szczecinie. Niestety po zmianie personelu, w dniu dzisiejszym odmówiono mi sprzedaży papierosów - pani kasjerka poinformowała mnie, iż nie ma ona w sprzedazy Marlboro Lightów, po czym przez cały sklep bardzo głośnio-wszyscy klienci wiedzieli co chę kupić-bardzo niekomfortowa sytuacja, zaczęła pytać się się pani kasjerki obok czy ona może ma - ta niestety nie miała kluczyka i nie chciało jej się po niego pójśc. Ostatnio sytuacja ta notorycznie sie powtarza; kasjerzy nie mają na swoich stanowiskach uzupełnionego zaopatrzenia. Wcześniej bez problemu pani kasjerka przynośiła mi papierosy z zaplecza bądź szła po kluczyk - tym razem jej się po prostu nie chciało.
Skorzystałam z usług fryzjerskich i manicure w Salonie Piękności Denique na Bemowie, po raz pierwszy. Na wejściu powitały mnie bardzo miłe i uśmiechnięte panie na recepcji, a więc pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Chciałam zapisać się do fryzjerki i jeszcze najlepiej wykonać manicure przy jednej wizycie. Okazało się, że mogę załatwić wszystko od ręki, a więc plus za brak konieczności czekania. Najpierw strzyżenie - po chwili pojawiła się fryzjerka, która mną się zajmowała. Najpierw mycie głowy, potem strzyżenie. Generalnie - fryzjerka miła, uśmiechnięta i dość "gadatliwa", ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ze strzyżenia byłam zadowolona, wyszło nowocześnie i tak jak chciałam. Fryzjerka miała też kilka swoich pomysłów, ale zawsze najpierw pytała mnie o "zgodę". Także całość wyszła bardzo dobrze, podobnie jak manicure. Jak dla mnie wizyta bardzo się udała i z pewnością wrócę niebawem.
Ładna, symetryczna i uporządkowana strona firmowa spółki Turek.Przedstawia w sposób czytelny i prosty produkty w ofercie, dokładnie je opisuje dodaje wizerunki opakowań. Informuje o nowościach akcjach specjalnych jak np. zwrot kosztów zakupu w przypadku nie zadowolenia sensorycznego po skosztowaniu serka Turek Blue oczywiście po odpowiednim tego umotywowaniu co i dla czego.Strona jest ciekawa i dla odbiorcy detalicznego jak i dla potencjalnego partnera handlowego.Słowem uniwersalna.Od czasu do czasu nie wątpliwie warta odwiedzin.
Serek Tartare. Pyszny i puszysty.Lub jak określa to producent bogaty i wyrafinowany.Promujący się w internecie.Ma swój profil na facebooku oraz www.Na stronie www trwa obecnie konkurs.Prosty w zasadach, czemu nie podjąć wyzwania.Zabawa jest zabawą, pozwala na chwilę odreagowania złych i nie pozytywnych emocji.Podoba mi się pro konsumencka polityka firmy Turek. Nie nachalna, ładnie „podana”.Spójna z całokształtem wizerunkowym marki.Poczuj smak życia!
Omijajcie ten sklep z daleka. Właściciele zrobili z niego swoisty obóz pracy, gdzie nie liczy się ani klient ani pracownik..tylko czysty zysk. Ludzie którzy tam pracują są wykorzystywani do granic możliwości, potrąca im się pieniądze za przeterminowany towar z półek, nie mogą iść swobodnie na przerwę kiedy są głodni...bo nie mogą opuścić ani na chwilę swojego stanowiska pracy. Wiecznie jest jedna kasa czynna, bo gdy jedna kasjerka obsługuje klientów to druga wystawia towar a to dlatego że nie zatrudniają dodatkowych osób bo są skąpi. Kiedyś byłem ich klientem, ale przy bliższym poznaniu warunków jakie tam panują, odpuściłem i wolę iść gdzie indziej na zakupy bo ceny są tam kosmiczne.
Dziś rano tuż przed 7.00 obudził mnie dzwonek telefonu. To telefon od kuriera, który dzwonił, by umówić i uistalić godzinę dostarczenia przesyłki. Dobrze, że zadzwoniono tak wcześnie, bo wtedy można zaplanować plan działania na cały dzień. Miałem już doświadczenie z innymi firmami kurierskimi, że musiałem czekać niemal cały dzień. Kurier DPD umowił się ze mną na godzinę 10.00 i przybył punktualnie. Przesyłka była dobrze zapakowana i zabezpieczona, w firmowej kopercie DPD. Odbiór pokwitowałem podpisem i już przesyłka była w moich rękach, nadana jako standart poprzedniego dnia. Jedyny mankament to, że kurier nie miał widocznego żadnego identyfikatora firmowego, ani tym bardziej firmowej koszulki lub znaczka, jak jest to w standarcie innych firm kurierskich. Poza tym kurier był miły i uprzejmy.
Kilka dni temu zamówiłem jedną z nagród gwarantowanych dla uczestników klubu superobserwatora. Od razu po zamowieniu nagrody, otrzymałe maila potwierdzającego przyjęcie zamówiena, w którym była informacja, że nagroda dotrze do mnie w ciągu 21 dni roboczych. Wczoraj wieczorem odebrałem maila, że przesyłka już została wysłana, a kuriera mam się spodziewać w ciagu nastepnych dni. Bardzo pozytywnie się zaskoczyłem, a nagrodę już ma, po zaledwie tygodniu od złożenia zamówienia. Cieszy mnie fachowość i terminowość oraz wzorowe traktowanie obserwatorów, tak jeśli chodzi o wybór nagród, jak i o obsługę. To motywuje, by starać się jeszcze bardziej jako obserwatorzy i piszący swoje uwagi i spostrzeżenia, które przecież towarzyszą nam codziennie.
Stanisławie, dziękujemy za opinię i za miłe słowa. Każde zamówienie realizujemy tak szybko, jak to tylko jest możliwe. Pozdrawiamy, zespół portalu.
Punkt dorabiania kluczy...
Punkt dorabiania kluczy znajduje się w hali targowej - Leśnica. Punkt nie jest widoczny. Pan sprzedaje różne produkty. W pracy urwał nam się klucz. Poszłam dorobić i się bardzo miło rozczarowałam. ceny - niskie! Od 4-5 zł do 12 zł za sztukę. pan dorabia w ciągu krótkiej chwili, jest uprzejmy i podziękował. Trochę zakurzone niektóre produkty są na wystawie w sklepie, ale polecam to miejsce.
Punkt jest ulokowany przy wyjściu bocznym galerii. Jest dobrze widoczny po wejściu do budynku. Asortyment - bardzo szeroki! Pan jest kompetentną osobą i potrafi doradzic. Stanowisko jest zadbane, czyste, kolorowe. Ceny raczej wysokie (zarówno za dorabianie kluczy, jak i akcesoriow, które można nabyć). Brak kolejki, Pan obsługuje klienta bardzo szybko i po podejściu do lady od razu jesteśmy zauwazeni/przywitani.
Po wejściu do apteki zostałam przywitana. W aptece jest bardzo czysto, witryny są czyste, podłogi dokładnie umyte. Szyld widoczny z zewnątrz. Obsługa miła i kompetentna, szeroki asortyment. W aptece można oglądać/dotknąć fizycznie produkty, które są rozstawione po aptece na półkach. Produkt witaminowy, którego nie było w aptece został zamówiony i na dzień następny mam go odebrać. Ceny wysokie (na tle innych aptek). Obsługa chodzi w fartuchach (bardzo czyste).
Trafiłam tu z przekierowania ze strony firmowej Verona Products Professional która wskazuje jako firmowy sklep on-line właśnie mikase.pl.Witryna jest w stylistyce nie co sztucznej elegancji ale całkiem przyzwoita w swej konstrukcji, łatwa w obsłudze , czytelna.Wyraźne zdjęcia, opisy obszerne plus opinnie klientek.Ceny kuszące, kilka produktów zamówię na pewno , nad niektórymi się jeszcze zastanawiam.Cena nie musi być wyznacznikiem jakości.Wiele wskazuje na to że firma choć nie reklamowana ową jakość ma całkiem przyzwoitą.Po co przepłacać skoro można nabyć coś wielce nam pasującego po cenie okrojonej z kosztów promocji.I jeszcze jedno dla mnie osobiście dość istotne.Możliwość odbioru osobistego w biurze w Warszawie, preferowanej przeze mnie formy realizacji zamówienia.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.