Wnętrze bardzo ładnie urządzone. Wygodne kanapy oraz krzesła. Z głośników płynie włoska muzyka. Czas oczekiwania na pizzę dosyć szybki-15 minut. Jednak pizza była bez smaku, sos do pizzy był wodnisty i w ogóle nie było czuć czosnku. Panie z obsługi ubrane w uniformy pracownicze sprawnie obsługiwały klientów. Kucharze natomiast nie mieli specjalnych ubrań. Obsługa szybko sprzątała po gościach zostawiających po sobie brudne naczynia. Toalety czyste, środki higieniczne dostępne. Wszystko byłoby ok gdyby pizza była lepsza i wyglądała tak jak na zdjęciach-większa ilość dodatków.
W sklepie dosyć duży wybór pieczywa. Niestety brak ciastek na wagę. Mały wybór jeżeli chodzi o pizzerki oraz pączki, zostały tylko 2 rogaliki. W sklepie sami emeryci. Pani obsługująca przemiła. Do klientów zwraca się słowem "kochanie". W sklepie panowała atmosfera szacunku i uprzejmości. Wygląd sklepu nie jest zbyt efektowny jednak zachowanie obsługi wynagradza niedoskonałości ze strony wizualnej.
Sklep dobrze zaopatrzony. W gablotkach różnego rodzaju ciasta, duży wybór chlebów oraz bułek. Niestety dosyć wąski wybór ciasteczek na wagę-nie było moich ulubionych. Wytłumaczyłam pani obsługującej o jakie ciastka mi chodzi. Dowiedziałam się jak się nazywają i że ta cukiernia ich nie sprzedaje. Kupiłam za to wyborne muffinki czekoladowe które są dosyć drogie 2,50 za sztukę. Pani ekspedientka która mnie obsługiwała bardzo schludna i elegancka, miała bardzo ładnie zrobiony makijaż.
Podczas obsługi otwarte dwie kasy, po około 5 osób w każdej kolejce. Kasjerka przy kasie ubrana w fartuch, z przypiętym identyfikatorem (z numerem), nie wyglądała zbyt schludnie (przetłuszczone włosy, poplamiony fartuch), obsługa szybka, bez zwrotów grzecznościowych - tylko zeskanowanie towarów, przyjęcie gotówki i wydanie reszty. Kasjerka nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie o to, czy jest konkretny asortyment, odesłała do koleżanki, która była na sklepie. Kasjerka nie uśmiechnięta, jakby za karę tam pracowała, jednak obsługa bardzo sprawna. W sklepie czysto, oprócz rozlanego sosu od ogórków kiszonych w ladzie chłodniczej, towary poukładane na półkach, półki i chłodziarki pełne towaru. Sklep odświeżony, jasno oświetlony. Obsługa - dwie kasjerki przy kasach, jedna pracownica uzupełniająca towar na półkach i ochroniarz.
Obsługa bardzo profesjonalna. Mimo dużej ilości samochodów i klientów obsługa bardzo sprawna (trzy kasy otwarte). Obsługiwał kasjer, schludnie ubrany i uczesany,posiadający identyfikator. Obsługa sprawna, kasjer mnie powitał, poprosił o numer stanowiska, zapytał o fakturę, zaproponował dodatkowo zimowy płyn do spryskiwaczy a do papierosów zapalniczkę. Po przyjęciu należności wydał resztę i paragon oraz podziękował i zaprosił ponownie. W sklepie czysto, półki pełne towarów, na podjeździe czysto, także pistolet do nalewu paliwa i dystrybutor.
Przy stoisku z serami długi czas oczekiwania na obsługę, byłem sam w kolejce a czekałem ok 3 minut aż ktoś podejdzie. Potem już obsługa była bardzo miła i profesjonalna, pani czysto ubrana w czepku na głowie, z identyfikatorem, uśmiechnięta i miła, szybko mnie obsłużyła. Ogólnie sklep (podłoga, lady przy serach) czysty, półki na max wyłożone towarem. Przy kasie kolejka 5 osób i jedna kasa czynna, po kilku minutach, gdy w kolejce było ok 10 osób uruchomiono kasę monopolową. Kasjerka uśmiechnięta, miła, kulturalna. Obsługa trochę za długo trwała, ale kasjerka miała identyfikator "uczę się". Generalnie odczucia bardzo pozytywne, poza zbyt długim czasem oczekiwania w kolejce.
Przechodziłem obok i postanowiłem wejść do środka aby posłuchać nowości muzycznych. Dział z muzyką znajduje się na I piętrze, więc trzeba było skorzystać ze schodów. Na miejscu nie zauważyłem żadnego klienta, natomiast zauważyłem dwóch pracowników, którzy zajmowali się porządkowaniem książek. Na początku sprawdziłem punkt z TOP, gdzie można zobczyć najpopularniejsze pozycje. Podczas słuchania muzyki podszedł do mnie pracownik z propozycją pomocy. Podziękowałem, ale nie musiał mi pomagać, gdyż właśnie wiedziałem czego podziękuję. Pracownik po podziękowaniu podszedł do regału i zaczął ponownie zajmować się porządkowaniem. Podczas pobytu pojawił się kolejny klient. Po krótkiej chwili pracownik, który proponował mi pomoc podszedł do klient i jemu także zaoferował pomoc, na co klient się zgodził. Widać było, że pracownik chciał dać czas klientowi, aby ten się rozejrzał po salonie.Dzięki temu, klient będzie się czuł doceniony, gdyż pracownik nie był nachalny. Dość często jestem świadkiem, jak klient nie zdąrzy się rozejrzeć w ofercie a już pracownik chce mu pomóc. Powoli. Najpierw trzeba dac czas klientowi a potem udzielenie pomocy, tak jak jest w salonie EMPIK.
W drodze do domu zajechałem jeszcze do sklepu, aby zrobić małe zakupy. Tak jak się spodziewałem, wewnątrz było sporo klientów. Ciężko było przechodzić z wózkiem, ale jakoś się udwało. Oglądając ofertę zauważyłem pracowników, którzy zajmowali się porządkowaniem produktów. Żaden z widocznych pracowników nie "obijał się". Widać, że dbają o wizerunek sklepu, aby klienci ponownie do niego wrócili. Przystanąłem dłużej przy warzywach i owocach. Wszystkie produkty wyglądały świeżo i nie zauważyłem żadnego produktu uszkodzonego. Najprawdopodobniej obsługa przegląda te produkty, aby klient się nie zniechęcił jak zobaczy towar uszkodzony. Podczas pobytu usłyszałem kilka razy dzwonek. W tym też momencie został otwarta kolejna kasa. Czyli standard sklepu są utrzymane - klient na pierwszym miejscu. I nie ma co się dziwić, że Biedronka jest na pierwszym miejscu z ilością obrotów w Polsce.
Dziś rano wybrałam się na małe zakupy do Biedronki. Wśród kilku produktów spożywczych kupiłam między innymi banany (były w promocyjnej cenie) oraz kawę rozpuszczalną, której ostatnio nie było na półce. Idąc w kierunku kas zapoznałam się z ofertą artykułów znajdujących się w koszach z produktami nieżywnościowymi. Było już tam czuć święta:) Zauważyłam tam między innymi kartki świąteczne, kalendarze adwentowe, ozdobne oświetlenie świąteczne itd. Śmiało mogę stwierdzić, że rynek się nakręca. Pewnie w styczniu zaczną już królować pisanki.
Czynne były dwa stanowiska kasowe. Nie było jednak potrzeby otwierania kolejnych kas bowiem kolejki były niewielkie. Obsługująca mnie kasjerka była uprzejma i sympatyczna. Powitała się ze mną z uśmiechem. Na koniec wizyty podziękowała mi i zaprosiła do ponownych zakupów.
Cenię sobie kino Mercury za to, że oprócz poszczania komercyjnych filmów dla rzeszy pseudo kinomanów organizowane są spotkania filmowe z nieco ambitniejszym kinem. W dniu wczorajszym miałam przyjemność obejrzeć film " Ki". Jednak nie o filmie to mowa:)
W ciągu dnia zarezerwowałam bilety, aby uniknąć przykrej niespodzianki w postaci braku wolnych miejsc. Zgodnie z regulaminem zrealizowałam rezerwację 15 minut przed seansem.
W kinie było sporo osób, a mała ilość stolików sprawiła, że większość klientów stała. Plusem jest jednak to, że jakiekolwiek miejsca siedzące są, bowiem pojawiły się niedawno.
Miałam okazję skorzystać również z toalety. Tam nie było już aż tak bajecznie. Przyznam szczerze, że przydałby się tam mały remont a przynajmniej porządny odświeżacz powietrza.
Przed seansem pan Piotr Z. poprowadził krótką pogadankę na temat filmu i kinematografii. Zostały również przeprowadzone konkursy z nagrodami. Pan Piotr bardzo dobrze zna się na kinie i swoją wiedzę potrafi przekazać w bardzo interesujący sposób. cykl spotkań filmowych jest naprawdę świetną odskocznią przy fali zalewającej nas komercji.
Przed kinem wybrałam się do pobliskiej Stokrotki, aby kupić do pochrupania. Nie jestem zwolenniczką szumu chipsów w kinie więc pomyślałam, że wezmę orzeszki. Bez problemu odnalazłam dział z przekąskami. Na półce było kilka rodzajów orzeszków a ich cena była zróżnicowana więc produkty można było dobierać do własnych finansów. Z zakupami udałam się w kierunku kas. Czynne było tylko jedno stanowisko kasowe. Stała przy nim około 5 osobowa kolejka, z czego wszyscy klienci mieli spore zakupy. Podczas mojego oczekiwania nie zostało otwarte kolejne stanowisko kasowe. Obsługująca mnie kasjerka traktowała klientów przedmiotowo, jak kolejne produkty na taśmie. Nie utrzymywała kontaktu wzrokowego z klientami i nie uśmiechała się do nikogo. Miałam do zapłacenia 2,99. Wręczyłam kasjerce 10 zł a ta wydała mi 7 zł i zaczęła obsługiwać kolejnego klienta. Zazwyczaj i tak zostawiam grosza reszty. Jednak rzadko spotykam się z tym, że kasjerka nie wspomina nawet słowa o tym, że nie ma tego grosza do wydania. Najwyraźniej ta pani, uważała że grosik jest czymś tak błahym że nie warto o tym wspominać. Było to z jej strony niegrzeczne.
17 listopada około godziny 12.40 korzystałam z usług Stacji Paliw Bliska w Pionkach. Dodam, że każdorazowo właśnie tam kupuję paliwo do swojego samochodu i mam dobrą opinię na temat tego miejsca.
W skład personelu wchodzą osoby bardzo kulturalne zawsze chętnie slużące pomocą. Wnętrze pomieszczenia jak również otoczenie dystrybutorów są zawsze bardzo schludne.Stację Bliska charakteryzują również bardzo konkurencyjne ceny i dobra jakość sprzedawanego paliwa. Ponadto można nabyć tam wiele artykułów spożywczych także w dobrej cenie oraz coś smacznie i tanio zjeść, np.hot-doga. Panuje tam dobra organizacja pracy i nigdy nie trzeba stać w dużej kolejce,żeby zatankować paliwo czy zapłacić za nie przy kasie.
Podsumowując, oceniam bardzo pozytywnie opisaną wyżej stację paliw i mogę ją smiało polecić innym.
Jak zwykle gdy tam wchodzę zostaje miło przywitana i jeszcze nigdy nie czekałam na obsługę więcej niż 1min, nie wiem czy spowodowane jest to moim szczęściem ale bardzo mi się to podoba. Zawsze otrzymuję fachową i dobrą poradę w razie gdyż potrzebuję więcej czasu na zastanowienie się jest to mi umożliwione i później przychodzę na umówioną konkretną godzinę oczywiście odpowiadającą mi, dlatego też bardzo polecam i ten bank i pracujących tam pracowników.
Wybrałam się do Empiku, aby obejrzeć i ewentualnie zakupić gazety z fryzurami i wiązankami ślubnymi. Cena tych gazet waha się w granicach 20 zł, więc nie chcąc kupować kota w worku chciałam wcześniej zobaczyć czy jakaś propozycja z czasopisma przypadnie mi do gustu.
Bez problemu odnalazłam dział z tego typu gazetami, bowiem był on dobrze oznaczony. Wybór gazet o tej tematyce był dosyć spory. Wybrałam kilka egzemplarzy i udałam się w kierunku kanap dla klientów. W miejscu gdzie zawsze się znajdowały nie było po nich śladu. Przeszłam niemal po całym sklepie i nie dostrzegłam ich w żadnym miejscu. Zdziwiło mnie to bo zawsze ceniłam Empik za to, że jest tam miejsce gdzie można spokojnie poczytać.
W sklepie było dosyć gorąco więc nie miałam ochoty stać przy półkach. Opuściłam sklep, tym samym nie dokonawszy zakupu.
Przemiła atmosfera, włoska kuchnia , świetna aranżacja wnętrza
od momentu wejścia czułam się niesamowicie .
Obsługa oddana i zainteresowana Twoja osobą, przy wyborze menu doradzał szef kuchni, który zszedł do naszego stolika .Zwyczajem tego lokalu jest nierozłączny i dyskretny kontakt z klientem, oczywiście bez zbytniego narzucania się.Jedzonko przepyszne, cudowna muzyka w tle, blask świec, czułam sie bardzo rozmieszczona, małe espresso w ramach podziękowania i na do widzenia- ciekawy pomysł ! Powrócę tak z pewnością.
Co więcej wszyscy moi znajomi ,którym poleciłam to wspaniałe miejsce mają takie samo zdanie.
Po udanych zakupach w Orsau postanowiłam wstąpić jeszcze do Reserved. Do sklepu weszłam działem dziecięcym. Do zamknięcia sklepu została ponad godzina a mimo to pracownica na dziale dziecięcym już sprzątała. Gdy weszłam na jej terytorium pracownica obcięła mnie nienawistnym wzrokiem. Podłoga nie była mokra więc nie wiem jaka była przyczyna jej niechęci. Już kilkakrotnie zauważyłam, że ta pracownica jest gburowata. Jest to młoda mająca około 28 lat kobieta. Ma ona ciemne włosy i jest troszeczkę przy tuszy. W dziale dziecięcym powinien stać ktoś życzliwy i uśmiechnięty. No chyba, że owa pani ma na celu straszenie sobą dzieci. To z pewnością udaje jej się świetnie.
Przeszłam na dział z odzieżą damską. Tam pracownicy również porządkowali towar, ale byli uśmiechnięci i życzliwi.
Udałam się do działu z bielizną. Interesowała mnie jakaś piżamka. Nowa kolekcja Reserved w dziale bielizny trafiła w mój gust. Spodobał mi się jeden z kompletów, który był zapakowany prezentowo i kosztował niecałe 100 zł. Może napisze list do Świętego Mikołaja:)
Oglądałam również dodatki. Zauważyłam, że niektóre z nich są przecenione i można je kupić już od 9,90.
Miałam bon uzbierany za punkty w Orsayu, który niedłogo tracił swoja ważność. Postanowiłam skorzystać z okazji i wybrać się do Orsay. Po wejściu do sklepu byłam mile zaskoczona, że nie było tam innych klientek. Gdy ostatni raz odwiedziłam Orsay było tyle ludzi, że poruszanie się po sklepie było wprost niemożliwe. Mogłam więc spokojnie pooglądać ubrania. Wybrałam kilka ubrań zarówno z nowej kolekcji jaki i stojaków z przeceną i udałam się do przymierzalni. Wszystkie przymierzalnie były puste więc tu również nie musiałam stać w kolejce. Po dokonaniu przymiarek wybrałam sweterek kosztujący po przecenie 50 zł. Uważam, że jego cena była bardzo przystępna. Gdy podeszłam do kasy pracownica poinformowała mnie, że płacąc bonem punktowym nie mam możliwości zwrotu towaru. To był ten haczyk w promocji. Pracownica zaproponowała mi zakup dodatków w postaci biżuterii, które były 3 w cenie 2. Podziękowałam jej za tą propozycję, ale cieszę się że mi o niej powiedziała bowiem może skorzystam z niej następnym razem.
Od momentu przekroczenia progu tego sklepu minęło już kilkanaście minut, nadal nie spotkałam nikogo z obsługi, nie usłyszałam powitania.Po kilku slalomach między regałami nadal nikogo nie widzę.Kartonowe pudełka po butach są w wielkim nieładzie ,szukam butów z wystawy ale niestety nie znajduję tego fasonu . Mam pytania ale nie wiem komu je zadac. Jest jedna pani przy kasie ale niestety zajęta,czekam długo na zaintersowanie moją osobą- żenada !Jedyne miłe wspomnienie z tamtej wizyty to bardzo przyjemny zapach w pomieszczeniu.
Ostatnio miałam wątpliwą przyjemność korzystać z usług PKP. Na dworze było dosyć zimno więc pomyślałam, że poczekam na pociąg wewnątrz dworca w Białej Podlaskiej. Niestety panował tam taki odór, że nie wytrzymałabym tam nawet minuty. Nie wiem co porabiają panowie pracujący w Straży Ochrony Kolei. Zamiast pilnować porządku na dworcach udają bohaterów spacerując po pociągach i wlepiając mandaty z picie piwa podczas podróży. Dworzec w Białej Podlaskiej jest obrazem nędzy i rozpaczy. Oprócz panującego tam smrodu można podpatrzyć spożywanie wątpliwych trunków przez żuli oraz nadziać się na ich mocz itd. Kto inny ma się tym zająć jak nie SOK?
Chcąc kupić bilet trzeba wstrzymać oddech i najlepiej zamknąć oczy.
W związku z powyższym postanowiłam poczekać na pociąg na zewnątrz. Zbliżała się godzina 18.20, czyli planowy czas odjazdu pociągu relacji Łuków- Terespol. Niestety pociągu nadal nie było. Mało tego nikt nie zapowiedział jego opóźnienia. Pociąg na stację przyjechał z ponad 10 minutowym opóźnieniem. Oczywiście z głośnika nie było wzmianki, że było jakiekolwiek opóźnienie. PKP nawet nie dba o to, aby poinformować pasażerów o zmianach. Mało tego w pociągach jest albo bardzo zimno albo z ogrzewania płynie taki żar, że ciężko wytrzymać podczas podróży. Najwyraźniej kolej woli być albo zimna labo gorąca.
Ceny biletów w ciąż drożeją, a standard usług ulega pogorszeniu lub nie zmienia się. Monopol w świadczeniu usług i w tym przypadku daje się we znaki pasażerom.
Poszłam do Pepco, aby kupić lampki do wina. Podczas mojej ostatniej wizyty w tym sklepie spodobały mi się wielkie lampki do wina sprzedawane na sztuki i postanowiłam po nie wrócić. Gdy weszłam do sklepu od razu zostałam powitana przez pracownicę stojącą przy stanowisku kasowym. Bez problemu odnalazłam poszukiwany przeze mnie towar. Asortyment w Pepco jest ułożony tematycznie i poruszanie się po sklepie nie sprawia problemów.
Lampki kosztowały niecałe 8 zł za sztukę. Na ekspozycji znajdowały się lampki wyjęte z opakowań. Przechodzącą obok pracownicę poprosiłam o pomoc w podaniu mi zapakowanych lampek. Pracownica z ochotą pomogła mi i była przy tym życzliwa.
Podczas płacenia kasjerka zaproponowała mi doładowanie do telefonu oraz zapytała czy życzę sobie zapakowanie zakupów do reklamówki. Uważam, że pracownicy Pepco mają bardzo dobre podejście do klienta. Nie narzucają się, ale w razie potrzeby chętnie udzielają pomocy klientom.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.