aby dokonać wpłaty lub wypłaty zobowiązania należy stać w kilometrowej kolejce. Dostępne są Trzy stanowiska obsługi z którego czynne jest tylko jedno. Jest tak za każdym razem bez względu na porę dnia, pomimo tego iż pozostałe panie na innych działach siedzą i nic nie robią ponieważ nie mają klientów.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
zakupiłam auto osobowe...
zakupiłam auto osobowe które nie miało OC. Poprzedni właściciel nie zgłosił wypowiedzenia umowy. Zostały naliczone odsetki i nie uwzględniono moich zniżek. Pani udzielająca informacji była bardzo niemiła i zachowywała się jakbym to ja była dla niej a nie ona dla mnie. Zagroziła karą pieniężną.Ubezpieczyłam samochód gdzie indziej. Bez najmniejszych problemów a resztą teraz martwi się zbywca auta o czym pani w PZU zapomniała mi powiedzieć!
Już drugi raz kupuję w tym sklepie i drugi raz jestem zadowolony z zakupów. Bardzo sympatyczna obsługa. Fachowe doradztwo, przystępne ceny i szeroki wybór asortymentu. Duży wybór sprzętu fotograficznego, sprzedawca doradził też w wyborze odpowiedniej karty pamięci, futerału i ładowarki. Zaprezentował najciekawsze funkcje aparatu oraz ustawił aparat. Goraco polecam.
Szanowny Kliencie.
Dziękujemy, za powierzone nam zaufanie i zakup w salonie RTVmixAGD.
Życzymy zadowolenia z zakupionego sprzętu i zapraszamy do skorzystania z naszej oferty w przyszłości.
postanowiłem zakupić drukarkę...
postanowiłem zakupić drukarkę do użytku domowego, udałem się do sklepu Saturna CH Magnolia we Wrocławiu. Na stanowisku INFO poprosiłem pana o pomoc w zakupie. Sprzedawca z zainteresowaniem wysłuchał moich oczekiwań i przedstawił mi kilka opcji zakupu. Następnie zaproponował zakup urządzenia wielofunkcyjnego zwracając uwagę na jakość tego modelu w stosunku do jego ceny oraz co było dla mnie bardzo ważne niskie ceny zakupu atramentu podczas eksploatacji. Rozmowa zakończyła się zakupem proponowanego modelu.
Na dzień dzisiejszy poprawił sie kontakt. nie mam mozliwosci codzinnego pielgrzymowania do obslugi klienta wiec ustalilismy kotakt telefoniczny we wszystkich sprawach. ponadto ustanowilam osobe ktora moze podpisac za mnie po konsultacji ze mna co wazniejsze dokumenty. jednak rozwazam zmiane banku. poza tym cena uslug zaczyna mnie niezadowalac i czas chyba znaleźć lepsza oferte. co do persolnelu jak zwykle bardzo urzejmu i kompetentny chetny do pomocy.
Weszłam na stację by kupić kilka słodkich batonów. za ladą stał pan,wysoki, blondyn oraz pani, niska blondynka. Pan obsługiwał klienta a pani zajmowała się jakimiś papierami na ladzie sprzedażnej. stałam obok i nie wiedziałam czy zostanę obsłużona przez pana czy przez pania. W końu po dłuższej chwii pani odłożyła papiery i powiedziała 'proszę', nie zrozumiałam w pierwszej chwili, bo mówiła dość cicho, jakby pod nosem, nie podnosząc nawet głowy. obsłużyła mnie tak samo, bezentuzjazmu, pytała czy płacę też za paliwo, musiałam kilka razy prosić o powtórzenie bo nie rozumiałam co mówi. na końcu podziękowała, ae to ja pierwsza powiedziałam 'dowidzenia' . ogolnie, nie mm wiekszych zastrzeżeń, ale komunikacja personelu kiepska
Podjechałam pod dystrybutor na owej stacji, by zatankować gaz, idąc w stronę kas,wyszedł w moim kierunku pan, w długich włosach, popatrzył na mnie ale o nic nie zapytał, skinął głową, gdy powiedziałam ile chcę zatankować, był miły, uśmiechnięty. przy kasie obsługiwał mnie pan w jasnych włosach, przywitał mnie słowami 'dzień dobry'; kupowałam hot-doga, był uprzejmy, zaproponował mi inną parówkę niż tą którą chciałam, gdyż ta była jeszcze zimna; podobal mi się Jego sposób obsługi, dodatkowo zaproponował coś do picia.na końcu życzył smacznego i powiedział 'dowidzenia'. przy aucie stał pan, który obsługiwał dystrybutor,pożegnał mnie grzecznie. Ogólnie bardzo miła obsługa
Zakupiłam obrączki w salonie Apart, na obrączkę czekałam dwa tygodnie, jednak okazało się, że moja posiada skazę. Poszłam do Salonu by zgłosić reklamację. Pani długo nie widziała problemu, po zawolaniu drugirgo pracownika, rzeczywiście stwierdzono wadę. Było to 04.04.2010. Kontaktowałam się z salonem wielokrotnie, cały czas tłumaczono mi, że kiedy sie dowiedzą oddzwonią. Niestety nie dzwonili. Lekko poddenerwowana 16.05 pojechałam do salonu i stanowczym tonem zażądałam wyjaśnień. Odezwano się do mnie dzisiaj 19.05, że mogę odebrac obrączkę. Obsługa po sprzedaży- tragedia. Załoga niemiła i niechętna do współpracy. spodziewałam się czegoś lepszego po firmie z dużą renomą.
Coffee Heaven nic się nie zmieniło w tym pozytywnym słowa znaczeniu. Nadal jest dobra i fachowa obsługa. Jedyny minus w CH na Świętokrzyskiej to plastikowe kubki. Dla gości, którzy siadają w środku zawsze równinny być szklane/porcelanowe. Mimo wszystko polecam wszystkim, a w szczególności moją ulubioną kawę deserową: Kahlua Caramocha.
W aptece panował porządek. Kiedy weszłam pani farmaceutka nie poprosiła mnie od razu do stanowiska i pierwsza się nie przywitała, co sprawiło wrażenie jakby nie była specjalnie mną zainteresowana. Kiedy szukałam w torebce recepty pani zagadała do mojej trzyletniej córki, która była naburmuszona, co mi się bardzo spodobało, bo mała od razu złapała z nią kontakt. Farmaceutka doradziła mi rownież w kwestii leków dodatkowych,które chciałam zakupić. Ceny produktow przeciętne. Przydałby się jakiś kącik dla dzieci, które mogą się nudzić czekając.
W dniu 6.maja udałam się do prywatnej apteki w celu wykupienia leków.Apteka nie duża ale wygląd sympatyczny.Pani magister szykując mi leki zaproponowała zamianę jednego leku, który był tańszy a składniki były identyczne.Oczywiscie wyraziłam zgodę na taką zamianę.Przy okazji zapytałam rownież o niedrogie a dobre aparaty do mierzenia cisnienia.Pani magister pokazała mi dwa elektronowe i najtańszy rtęciowy aparat z małymi słuchaweczkami cały miescił się w niewielkiej saszetce.Była tak uprzejma, że pokazała mi jek tym aparatem mierzy się ciśnienie i mogłam sama spróbować czy potrefię sobie zmierzyć ciśnienie i czy dobrze usłyszę odpowiedni sygnał. Byłam zaskoczona taką miła obsługą.Szkoda, że w państwowych aptekach nie ma takiej obsługi.
Wybrałam się do salonu Orange, by zobaczyć fizycznie telefony, które proponowano mi w ofercie infolinii, gdyż nie chcę kupować kota w worku. Chcę najpierw poznać sama funkcję produktu, który ma mi służyć najbliższe kilka lat. Poinformowałam pracownika, że kończy się moja umowa, więc zaraz sprawdził to w komputerze. Powiedziałam, jakie telefony za złotówkę zaproponowano mi w rozmowie telefonicznej przy abonamencie 29 zł. Chciałam się dowiedzieć, czy rzeczywiście są za złotówkę, bo patrząc na stronę internetową widzę wyższą cenę. Za złotówkę są, ale tylko przy abonamencie od 59 zł, a tak wysokiego nie chcę. Pan dokładnie wyjaśnił, że dwa (LG) z trzech zaproponowanych mi telefonów nie będą tyle kosztowały przy najniższym abonamencie i zostaje jedna Nokia. On może do tego zaproponować Samsunga i jeszcze jeden telefon. Zaraz też przyniósł je, bym obejrzała. Pokazał też owe dwa LG, z których jednak zrezygnuję, skoro nie są na tych warunkach, jakie chciałam. Jestem stałym klientem Orange od wielu lat i nie są w stanie zaoferować mi nic więcej, niż trzy marnej jakości telefony (no, jeden nie jest aż taki zły, ale wygląd mi się nie podoba). Mam co prawda zniżkę 200 zł, ale tylko przy telefonach kosztujących powyżej 300 złotych, więc i tak musiałabym za nie dać powyżej setki. Zdecydowałam, że mogę też zapłacić 29 złotych za telefon, ale tu była tylko jedna Nokia. Ostatecznie postanowiłam się zastanowić, bo do końca umowy jest jeszcze czas. Pan wręczył mi jeszcze aktualne oferty na rozmowy i smsy (Delfin, Pelikan) oraz kartę z cennikiem telefonów przy umowie na 36 miesięcy, gdzie zaznaczył telefony proponowane mi w infolinii oraz przy zniżce 200 zł. Niestety, nie mogę liczyć na więcej ofert w najbliższych miesiącach. Pan poinformował, że raczej będzie ich ubywać, niż przybywać. Dobrze zrobiłam, że poszłam wszystko wyjaśnić do salonu i tak zamierzam zawrzeć umowę i kupić telefon, a nie poprzez infolinię i kuriera, bo widzę, że nabito by mnie w butelkę, bo co innego chcę, a co innego mi proponują. Plus dla salonu, bo jak się rozmawia w cztery oczy, człowiek zdaje się bardziej uczciwy, niż w rozmowie telefonicznej.
Szukałam miejsca na obiad. Natrafiłam na ten bar i zauważyłam w środku bogatą ofertę sałatek, różnego rodzaju pierogów oraz tradycyjnego schabowego z ziemniakami itp. Zdecydowałam się na pierogi ze szpinakiem. Poinformowano mnie, że takich nie ma. Zdziwiłam się, bo w końcu są napisane w menu zmazywalnym mazakiem, więc jak nie ma, to powinno się je wymazać. To samo było przy wyborze sałatki. W końcu za trzecim razem zdecydowałam się na pierogi ruskie i kapustę, które były. Poprosilam też o sok, wpierw jednak pytajac o jego cenę, ale tego się nie dowiedziałam, bo pan tak niewyraźnie odbąknął i powiedział, bym sama sobie wzięła z lodówki. Plusem było bardzo szybkie przygotowanie obiadu. Bar dosyć przestrzenny, czyste stoliki, a także toaleta, ktorej nie powstydziła by się restauracja. Chciałam zapytać o coś personel, ale zauważyłam, że pan siedzi sobie w kąciku i nie ma zamiaru wstać, więc zrezygnowałam. Posiłek mnie zadowolił, choć kapusta była stara, ale w końcu miało być tanio. Ważne, że się najadłam. Biedny student wybrzydzać nie będzie.
byłam umówiona w celu podpisania umowy, pracownik czekał na mnie więc nie musiałam stać w kilometrowej kolejce, gdyż z 4 stoisk było czynne jedno, przy stoisku - okienku klient załatwia wszystko właty i wypłaty podpisuje umowy kredytowe i ubezpieczenie, trwa to strasznie długi i klienci są niezadowoleni, gdyż obsługa taka jednego klienta trwa nawet do 1h, gdy pracownik banku podszedł do mnie i zaprosił mnie do wolnego stoiska wśród pozostałych klientów powstało oburzenie, pracownik przeprosił pozostałych klientów i poinformował ich iż byłam umówiona, stojąc przy stoisku czułam się niezręczni gdyż pozostali klienci słyszeli moją rozmowę z przedstawicielem banku, ja również słyszałam rozmowę przy stoisku obok, słyszałam kwoty jakimi pani operowała, co mnie zaniepokiło gdyż rozmowa była słyszana przez innych, ewentualna pobrana gotówka mogłaby się stać niezłym łupem, mimoże obsługa była bardzo miła to nie czułam się konfortowo, po wprowadzeniu danych do systemu okazało się że styem nie działa zawiesił się i nie można było kontynuować - sfinalizować umowę, poproszona byłam o ponowne przyjście do placówki, troszę mnie to zirotował gdyż przy stoisku stałam ponad 45 min.
Witamy,
dziękujemy za zgłoszoną obserwację. Jednym z priorytetów Działu Obsługi Użytkownika nk jest właśnie szybka odpowiedź na otrzymane zgłoszenie. Powyższa obserwacja potwierdza słuszność obranych przez nas kierunków. Pozdrawiamy,
Adrian Adziński
zespół nk.pl
Bardzo miła, kompetentna...
Bardzo miła, kompetentna i szybka obsługa. Kelnerki zainteresowane klientami a nie rozmowami z pracownikami.Wygląd lokalu schludny kelnerki na bieżąco sprzątają opuszczone stoliki. Jedzenie i drinki również bez zarzutu. Ceny trochę wysokie, ale w porównaniu z innymi lokalami nie odbiegają od normy. Warto zajrzeć polecam wszystkim. Lokal na wysokim poziomie.
W sierpniu ubiegłego roku miałam wypadek w pracy.Firma w której pracowałam wykupiła polisę wypadkową dla pracowników w PZU.Dowiedziałam się po rozmowie telefonicznej, że dokumenty należy złożyć osobiście.Po wizycie u lekarza z nogą dopiero wyjętą z gipsu mąż zawiózł mnie do tej placówki aby złożyć odpowiednie dokumenty w celu wypłaty odszkodowania.Placówka i pracownicy wyglądały schludnie.Zajęłam miejsce w kolejce.Po pół godzinie byłam już przy odpowiednim okienku ale pracownicy skończył się tusz w drukarce.Poczekałam następne piętnaście minut i w końcu mogłam przejść do sedna sprawy(chodziło o wyznaczenie dnia komisji lekarskiej).Komisję lekarską wyznaczono mi na 21,09,2009 ale niestety tego dnia miałam też komisję w ZUSie więc nie mogłam pojechać na tą z PZU.Poprosiłam o zmianę dnia komisji na co pani w okienku powiedziała, że ona nie może tego zrobić.Poprosiłam o rozmowę z kierownikiem, na co ta pani powiedziała, że "załatwi to po cichu".Komisję wyznaczono mi na 25 września.
Chciałem kupić konkretny model pralki. Obsługa sklepu nie zwracała uwagi na mnie i miała tysiąc innych "bardzo ważnych zajęć" jak np. przepychanie lodówki z kąta w kąt. Po odczekaniu 15 min i kilku próbach złapania jakiegoś sprzedawcy, zrezygnowałem. !600 zł wydałem w kolejnym sklepie tej firmy w Leclercu na Zana.
Też nie było łatwo o sprzedawcę, ale nauczony doświadczeniem skierowałem się od razu do kierownika sklepu("bardzo zajętego" ) i udało się sprawę załatwić w 10 min. Serdecznie odradzam zakupy w tych sklepach. Pierwszym moim zamiarem były zakupy w internecie. Pralka kosztowała tam około 250zł taniej, lecz obawiałem się o transport kurierski a przede wszystkim wniesienie.(4piętro). W w/w sklepie za transport też dopłaciłem, gdzie z wcześniejszej rozmowy wynikało że to wszystko jest w cenie.
Sklep a w szczególności dział z wędlina wygląda obskurnie.Panie które pracują na tym dziale w ogóle nie przejmują się kolejką i klientami.Nie odpowiadają na zwyczajowe dzień dobry.Myją kubki po kawie w zlewie do mycia noży, tac i krajalnic.Nie używają jednorazowych rękawiczek ochronnych pakując gołymi rękami wędlinę.Spytałam się pani czy jest szynka staropolska po czym usłyszałam z pretensją w głosie, że jest ale nie zaczęta.Poprosiłam o 30 deko.Pani nakroiła 38 deko i nawet nie zapytała czy może zostać.Do widzenia także nie odpowiedziały.
W ostatnim czasie gościłem dwukrotnie w popularnym lokalu w Zamościu pod nazwą "Broadway". Spotykając się grupą przyjaciół, zawsze udajemy się w to miejsce, nie tylko ze względu na przystępne dla nas ceny w lokalu, ale dla samej atmosfery i klimatu. Jednak w ostatnim czasie magia opadła. Jak zwykle usiedliśmy przy stoliku w rogu sali, podeszła do nas Pani Kelnerka-Barmanka, blondynka ok. lat 30, lekko kurpulentna. Była przemiła, wręcz mdła w swym zachowaniu, ale nie to był najgorsze. Tradycyjnie zamówiliśmy piwo. Jako że cena piwa w kulfu jak i w butelce jest taka sama, zamówiłem piwo w kuflu. Przyniesiony trunek był mętny, cierpki w smaku, zupełnie jakkby ktoś dolał czegoś do niego. Pomyślałem, że to wina piwa z beczki. Zamówiłem więc kolejne piwo, tym razem z butelki i także poprosiłem o pusty kufel, celem przelania sobie trunku. I tym razem było on nie do spożycia. W dodatku kufel był brudny, widać było na nim ślady niedomycia, podobni było z kuflami i piwem moich znajomych. Szkoda, że taki elegancki lokal, traci swych klientów w tak głupi i prosty sposób.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.