Co prawda nie miałam bezpośredniego kontaktu z obsługą sklepu. (tylko przez internet i telefon). W opraciu o złożone zamówienie na pralkę Elektrolux oraz błyskawiczną odpowiedż w tej sprawie przez sklep odniosłam wrażenie, że pracują tam osoby kompetentne, rzetelne, miłe, a przede wszystkim dbające o opinię sklepu i komfort klienta. Znalazło to potwierdzenie w mojej tansakcji, z czego jestem bardzo zadowolona. Zgodnie z informacjami i instruktażem dotyczącym przesyłki i odbioru pralki, otrzymałam ją we wskazanym czasie (bardzo szybko). Była ona odpowiednio zabezpieczona. Kurier z wyprzedzeniem kilkugodzinnym poinformował mnie telefonicznie o przypuszczalnej godzinie dostarczenia mojego towaru i z tego się wywiązał. Reasumując stwierdzam, że obsługa klienta w sklepie Torres i dostawca spisali się znakomicie. Nie ukrywam, że wcześniej miałam obawy,czy sklep stanie na wysokości zadania. Nie zawiodłam się
Piekarnia Karwowski posiada w Łomży sieć kilku, a może kilkunastu mini-sklepików ze świeżym pieczywem. Jeden z takich obiektów zlokalizowano przy ulicy Kazańskiej. W maleńkim pawilonie jest bardzo bogaty wybór chleba i bułek. Oprócz pieczywa tradycyjnego jest także oferowane nieco droższe, ale wypiekane metodami tradycyjnymi. Jakość pieczywa jest adekwatna do ceny. Panie, które tam sprzedają są zawsze miłe i uśmiechnięte. Dosyć dobrze radzą sobie podczas porannych spiętrzeń, kiedy w sklepiku jest więcej klientów. Warto dodać, że wewnątrz panuje porządek. Dokładnie i tak było podczas mojej wizyty 16 grudnia po południu. Jak zwykle kupiłem chlebek, który został mi na miejscu pokrojony i zapakowany. Polecam zakupy w tej piekarni, jestem jej stałym klientem.
W grudniową sobotę teść zarządził peklowanie mięsa na Święta. Oczywiście wszystko było przygotowane, ale jak to w takich przypadkach bywa zabrakło liści laurowych. A więc na ochotnika został wyznaczony zięć, czyli ja. Wsiadłem do auta i w sobotnie przedpołudnie wybrałem się na niewielkie zakupy do sklepu PSS „Społem” mieszczącego się w Łomży przy Alei Legionów 105. Przed sklepem bez problemu znalazłem miejsce parkingowe i wszedłem do środka. Wewnątrz nie było tłoku, wziąłem koszyk i udałem się na salę zakupową. Zauważyłem, że w markecie jest czysto, między regałami były szerokie, wygodne przejścia. Towary były ułożone na półkach w logiczny i czytelny sposób. Stwierdziłem, że wybór towarów jest duży, natomiast ceny nie zawsze są atrakcyjne, przeważnie lekko wyższe niż w innych tego typu sklepach. Znalazłem liście, włożyłem więc do koszyka kolejne i udałem się do kasy. Kasjerka dosyć szybko i sprawnie policzyła moje zakupy, zapłaciłem i otrzymałem paragon. Na otrzymanym dowodzie zakupu opis towaru był lekko mylący. W sumie można zrobić w tym sklepie szybkie, ale nie codzienne zakupy, głównie ze względu na wyższe ceny.
Któregoś jesiennego dnia będąc na spacerze z Zośką odwiedziliśmy sklep mięsny „U Piotra”. Punkt ten mieści się w Łomży przy ulicy Sybiraków, na parterze w nowo powstałym bloku. Wewnątrz niedużego, czystego pomieszczenia znajdował się duży wybór wszelakich mięs, wędlin i drobiu. Asortyment jest jednak odmienny niż w innych sklepach. Właściciel głównie handluje wędlinami nieco droższymi, ale za to wykonanymi w sposób tradycyjny. Pani ekspedientka była bardzo miła. Doradziła zakup wędzonki oraz dwóch rodzajów kiełbas. Towar został sprawnie zważony i wydany. Zapłaciłem nieco więcej niż gdzie indziej, ale jak się okazało po przyjściu do domu warto było. Wędzonka była wprost rewelacyjna, podobnie jak droższa kiełbasa. Tańsza kiełbasa była nieco za tłusta, ale zostałem o tym uprzedzony przez sprzedawczynię w sklepie. Jedynie nie podobał mi się paragon, zamiast kiełbasy na dowodzie sprzedaży widniało „Mięso wieprzowe”. Jest to niezgodne z przepisami i właściciele powinni zadbać o prawidłowe zaprogramowanie urządzeń fiskalnych. Generalnie polecam ten sklep za miłą i przyzwoitą obsługę, a także za fantastyczny asortyment.
Miałem tydzień urlopu i żona wymyśliła abym, zamiast zbijania bąków, odnowił parapety wewnętrzne. W tym celu przekopaliśmy bogate zasoby sieciowe i ustaliliśmy że najlepiej będzie zakupić nakładki PCV i dzielny mąż założy je na parapety. Jak umyśliliśmy tak wykonaliśmy. Nakładki postanowiliśmy zakupić w sklepie RKHOME z Zielonej Góry. Ofertę znaleźliśmy na największym portalu aukcyjnym w Polsce. Po wymianie maili uzyskaliśmy od sprzedawcy wyczerpujące informacje na interesujący nas temat. Cena i jakość nam odpowiadała więć po zmierzeniu złożyliśmy zamówienie i dokonaliśmy opłaty. Następnego dnia, a więc w błyskawicznym tempie kurier przywiózł zamówiony towar. Po rozpakowaniu okazało się, że nakładki są zgodne z zamówieniem, a paczka była solidnie zapakowana. Polecam wiec tego sprzedawcę za doskonały kontakt mailowy, umiejętność doradzenia klientowi. Dodatkowo duży plus za błyskawiczną dostawę.
Miejscem godnym polecenia do spędzenia sobotnich wieczorów z cała pewnością może być restauracja sieci Sphinx. Wybierając się ze znajomymi udaliśmy sie do Sphinxa niedaeoko metra centrum. Pomimo tego że była to sobota wieczór i spodziewaliśmy sie tłumów kelner szybko znalazł dla nas wolny stolik, i podał menu. Warte polecenia są oferty happy hours- ceny alkoholi sa wtedy bardzo przystępne (w systemie 2 za 1) a jedzenie również jest niczego sobie, warto skorzystać ze zniżki studenckiej ale trzeba pamiętać o uprzedzeniu kelnera z checi skorzystania z niej przed złożeniem zamówienia. Ogólnie bardzo polecam.
Dziękujemy za przekazanie obserwacji dotyczącej wizyty w restauracji Sphinx. Zadowolony Gość to cel naszego działania, dlatego miło nam, że docenia Pani jakość usług świadczonych przez naszą restaurację. Jednocześnie cieszymy się, że oferowane przez nas Promocje spotkały się z Pani uznaniem. Serdecznie zachęcamy do odwiedzenia naszych restauracji i liczymy, że kolejna wizyta pozostawi pozytywne wspomnienia. Pozdrawiam, Sfinks Polska S.A.
Chłodno to delikatne...
Chłodno to delikatne określenie.
Organizm dopomina się o uzupełnienie straconej energii.
Czy wystarczy mu zapiekanka.
Musi.
Czasu mało.
Coś naszywko zjemy więc i pędzimy dalej.
Fort Wola nie stwarza możliwość za wielkiego wyboru jeżeli chodzi o gastronomię i nie tylko o nią.
Więc bez zbędnych dewa gaci decydujemy się na zapiekankę byle tylko wrzucić coś na ruszt.
Kupujemy ją w barku SUN FOOD
Zapiekanka jak zapiekanka.
Na nasze życzenie przetrzymana ciut dłużej w piecu.
Obsługa sprawna i uśmiechnięta.
Cena do zaakceptowania.
Poprawnie co do czystości estetyki oraz jakości ofert jej ceny i postawy pracowników.
Jeszcze nie tak dawno z całą mocą negowałam publiczną masową gastronomię.
Niestety a może stety życie i sytuacja wymusiło nie jako na mnie coraz częstsze stołowanie się na mieście.
Czy to w sieciówkach jak KFC Mc Donald itp. jak i w miejscach nie tak szeroko popularnych i masowo znanych.
Kilka dni temu otworzono w miejscu gdzie był kebab Piada Bar.
Po dawnym najemcy zostały charakterystyczne dalekowschodnie wyrycia na ścianach które tu mają kolor intensywnej pomarańczy.
Lokal sąsiaduje z kinem
5D Extreme
I to może być jego siłą i szansą na przetrwanie w miejscu dość trudnym na działalność gospodarczą jakim bez mała jawi mi się Fort Wola .
Mamy chwilę czasu do seansu więc postanawiamy wykorzystać ją na małe co nieco.
Gorąca kawa dla mnie i czekolada dla córki a do tego rzeczona piada.
Obsługa Pan w okolicach lat 50 i nieco młodsza od niego pani , przesympatyczni ludzie którzy są otwarci na potrzeby klienta i sprawiają że do tego miejsca chcemy wracać.
Pyszna piada, pyszne napoje wszystko przygotowane staranie i na bogato bez oszczędzania i nastawienia minimalistycznego w wielce przystępnych cenach.
Miejsce warte odwiedzenia, menu warte skosztowania.
Dzięki temu że lokal jest usytuowany we wnęce mamy zaciszne mimo że zlokalizowane w galerii miejsce na chwilę oddechu i odpoczynku.
Czuje się tu człowiek doskonale, on sam jak i jego podniebienie i żołądek oraz cała sensoryka są na 100% dopieszczone.
Czuje się nie wyreżyserowaną sympatię i serce które w ten barek włożyli sprzedawcy którzy najpewniej są jego właścicielami.
Naprawdę warto tu zajrzeć .
Ale uwaga, jedna wizyta może skutkować uzależnieniem.
Znów, tym razem pewnego październikowego wieczora, zajechałem do restauracji McDonald's znajdującej się w Łomży przy Alei Legionów 58. Lokal mieści się nieopodal stacji benzynowej. Dojazd do restauracji był dobrze oznakowany, nie miałem problemów z trafieniem do celu. Przed budynkiem jest nieduży parking, schludnie utrzymany. Nie zauważyłem tam żadnych papierów, niedopałków czy innych nieczystości. Następnie przyjrzałem się najbliższemu otoczeniu budynku McDonald's i stwierdziłem że także panuje tam ład i porządek. Otoczenie było wysprzątane, stoliki i krzesełka w ogródku były uporządkowane a kosze na śmieci nie były przepełnione. Później wszedłem do środka, po drodze stwierdziłem, że drzwi i okna są czyste. Wewnątrz restauracji w zasadzie było czysto. Podłoga była umyta, nie zauważyłem żadnych śmieci, czy resztek jedzenia. W dalszej kolejności udałem się do toalety. W ubikacji było czysto, był dostępny papier toaletowy oraz mydło, a suszarka do rąk działała bez zarzutu. Po wyjściu z łazienki skierowałem swe kroki w kierunku kas. W tym dniu nie było tłoku i nie musiałem czekać w kolejce więc momentalnie zostałem obsłużony. Osobą, która mnie obsługiwała była młoda kobieta w wieku około 25 lat. Nosiła strój służbowy, schludnie utrzymany. Kobieta uśmiechnęła się, nawiązała kontakt wzrokowy i przywitała mnie. Następnie poprosiła mnie o podanie zamówienia. Zażyczyłem sobie średniego zestawu w którego skład wchodziły WieśMac, frytki i napój. Pracownica zadawała kolejno pytania dążące do sprecyzowania zamówienia, a więc: Jakiej wielkości mają być frytki, jaki rodzaj napoju wybrałem i czy nie chcę zestawu powiększonego. Zapytała się też czy dwa opakowania cukru wystarczą do kawy. Następnie wyraźnie podała dosyć wysoką kwotę do zapłaty. Po zapłaceniu podała kwotę reszty i wydała ją wraz z paragonem. Po chwili kobieta położyła na tacy frytki, kawę i kanapkę. Pracownica życzyła mi smacznego, podziękowałem i udałem się do stolika. Niezwłocznie zabrałem się ko konsumpcji. Stwierdziłem, że frytki są ciepłe i smaczne. WieśMac także był ciepły, nie za gorący o doskonałym smaku. Nie podobała mi się konsystencja bułki, która nie była zwarta w górnej części i rozpadała się. Kawa była gorąca i aromatyczna. Po zjedzeniu wyrzuciłem śmieci do kosza. W tym momencie, tuż przy koszu zauważyłem na podłodze plamę po rozlanym napoju. Następnie udałem się ponownie do toalety i tym razem także stwierdziłem że panuje tam porządek. Po wyjściu z łazienki zauważyłem na posadzce kolejną plamę po rozlanym napoju, tuż obok wejścia na zaplecze. Podsumowując – McDonald's to dobra opcja jeśli chce się okazjonalnie zjeść coś na szybko. Jedzenie jest w zasadzie smaczne, jak na fast-food, ale niestety bardzo kaloryczne i nieadekwatnie drogie. Obsługa jest dobrze wytrenowana i trzyma wysoki, solidny poziom. Jedynie do czego mogę się przyczepić to do czystości na sali. Niestety czasem bułki nie są takie jak trzeba.
W lipcowy wieczór zachciało mi się coś zjeść na szybko. Podjechałem więc do baru szybkiej obsługi nazywanego szumnie restauracją McDonald's. Lokal ów mieści się się w Łomży przy Alei Legionów 58. i znajduje się nieopodal stacji benzynowej Statoil. Dojazd do restauracji jest dobrze oznakowany, nie miałem problemów z trafieniem do celu. Przed lokalem znajduje się niewielki parking, schludnie utrzymany. Nie zauważyłem tam żadnych śmieci. Następnie przyjrzałem się najbliższemu otoczeniu budynku McDonald's i stwierdziłem że także panuje tam ład i porządek. Otoczenie było wysprzątane, stoliki i krzesełka w gródku były uporządkowane a kosze na śmieci nie były przepełnione. Następnie wszedłem do środka, po drodze stwierdziłem, że drzwi i okna są umyte. Wewnątrz budynku także było czysto i schludnie. Podłoga była umyta, nie zauważyłem żadnych śmieci, czy resztek jedzenia. W tym dniu panował spory tłok i musiałem stanąć w kolejce, mimo że otwarte były cztery kasy. Przede mną były trzy osoby. Po krótkim oczekiwaniu nadeszła moja kolej. Osobą, która mnie obsługiwała była młoda kobieta w wieku około 20 lat. Była ubrana w schludny strój służbowy. Pracownica uśmiechnęła się, nawiązała kontakt wzrokowy i przywitała mnie werbalnie. Następnie poprosiła mnie o podanie zamówienia. Zażyczyłem sobie zestawu w którego skład wchodziły McWrap, frytki i napój. Kobieta zadawała kolejno pytania dążące do sprecyzowania zamówienia, a więc: Jakiej wielkości mają być frytki, jaki rodzaj napoju wybrałem, Jaki rodzaj McWrapa wybrałem, czy kurczak ma być chrupiący. Następnie wyraźnie podała dosyć wysoką kwotę do zapłaty. Po zapłaceniu podała kwotę reszty i wydała ją wraz z paragonem. Po chwili kobieta położyła na tacy frytki i napój. Na kanapkę musiałem poczekać około minuty i otrzymałem ją. Pracownica życzyła mi smacznego, podziękowałem i udałem się do stolika. Niezwłocznie zabrałem się ko konsumpcji. Stwierdziłem, że jedzenie jest frytki są ciepłe i smaczne. McWrap także był ciepły, nie za gorący o doskonałym smaku. Napój w kubku był właściwie schłodzony. Po spożyciu posiłku wyrzuciłem śmieci do kosza i udałem się do łazienki w celu skontrolowania czystości. Wewnątrz pomieszczenia było czysto. Nie zauważyłem żadnych śmieci, ani resztek jedzenia czy odchodów. Był dostępny papier toaletowy, mydło w płynie. Suszarka do rąk była sprawna. Reasumując – McDonald's to dobra opcja jeśli chce się okazjonalnie zjeść coś na szybko. Jedzenie jest smaczne, jak na fast-food, ale niestety bardzo kaloryczne i nieadekwatnie drogie. Obsługa jest dobrze wytrenowana i trzyma wysoki, solidny poziom.
Od czasu do czasu gdy czas pozwala i gdy potrzebuję chwili wytchnienia buszuję sobie po sieci .
Moje zainteresowania są tematycznie bardzo szerokie, a do długiej listy to co lubię z całą pewnością można zapisać kulinaria.
Fajną tematycznie i inspirująco nie rzadko jest strona palcelizac.pl
Graficznie nie dopieszczona, mało elegancka bez jakiegoś fajnego stronkowego image.
Ale po za wizualnym dyskomfortem i pomimo niego na ten adres warto zwrócić uwagę .
Bogate archiwum niebanalnych przepisów ,pogrupowane prosto i tak by było łatwo znaleźć pozycje menu z obszaru który nas na daną chwilę interesuje.
Dodatkowo super zakładka co na półkach pozwalająca na głębsze rozeznanie co mają do zaoferowania sklepy.
Są też konkursy co jakiś czas
Trochę reklam acz nie nachalnych.
Wiadomo strona na siebie jakoś zarobić musi.
Zrobiłem zakupy w Empiku w Łomży, przy ulicy Piłsudskiego. Nabyłem album "Panoramy gór Polski", którym byliśmy zainteresowani od dawna. Mieliśmy co prawda kupić przez internet, ale jakość się z żoną zbyt długo przymierzaliśmy. Akurat w Empiku była okazjonalna cena więc nabyłem i szczęśliwy wróciłem do domu. Oczywiście pochwaliłem się żonie, a ta że dzisiaj w końcu też nabyła i zapłaciła. W związku z tym, że zwroty internetowe są bardziej kłopotliwe postanowiłem świeży nabytek zwrócić. A więc po upływie około 40 minut wróciłem ponownie do salonu Empik. Podszedłem do kasy i poinformowałem pracowników, że chciałbym zwrócić książkę, którą zakupiłem wcześniej. Byłem obsługiwany przez te same kobiety co podczas wcześniejszej wizyty. Pani Kasia wypełniła formularz zwrotu, a pani Ania podpisała go i podała mi do zaakceptowania. Następnie zostały wypłacone mi pieniądze. Obie pracownice były przy tym grzeczne i taktowne. Nie robiły żadnych problemów ze zwrotem. Po wyjściu z salonu stwierdziłem, że obsługa w tym punkcie jest na najwyższym, profesjonalnym poziomie. Biorąc pod uwagę obie wizyty naprawdę warto robić zakupy w tym salonie. Jest duży wybór książek, płyt i innych multimediów. Ceny są przyzwoite, a jeżeli zdarzy się zwrot to nie ma z tym problemów.
Potrzebowałem prezentu dla pasjonata hodowli rybek akwariowych. Pomyślałem, że kupię książkę , więc udałem się do Empiku. Sklep zlokalizowany jest centrum handlowym o nazwie "Galeria Łomża”. Przed wejściem do salonu zauważyłem tablicę z informacją o najbliższych koncertach i możliwością zakupienia biletów. Po wejściu na salę zakupową zanotowałem, że wewnątrz panuje ład i porządek. Podłoga była czysta, regały równo ustawione. Asortyment był poukładany w logiczny sposób, były też odpowiednie opisy. W tym dniu w salonie było troje pracowników; dwie młode kobiety oraz mężczyzna. Dwie osoby stały w okolicy kas, jedna pani była na sali zakupowej. Przemieszczając się wśród regałów oglądałem towar; płyty, książki i inne artykuły. Po kilkunastu minutach pobytu w salonie jedna z pracownic zapytała mnie w czym może pomóc. Była to kobieta w wieku około 25 lat, szczupła, wysoka. Miała jasne włosy do ramion. Ubrana była w strój firmowy. Poprosiłem pracownicę o pomoc w zakupie książki dotyczącej hodowli ryb akwariowych. Kobieta zaprowadziła mnie do właściwej półki i pokazała poszukiwane książki. Powiedziałem, że potrzebuję książki na prezent, więc spośród eksponowanych woluminów wybrała jeden egzemplarz. Na moje pytanie, czy książka jest nowością pani ekspedientka przeprosiła mnie na chwilę, podeszła do komputera, sprawdziła i poinformowała mnie o dacie wydania książki. Była przy tym grzeczna, miła i autentycznie starała mi się pomóc. Niestety w salonie był mały wybór książek z interesującej mnie dziedziny więc nie zdecydowałem się na zakup, mimo, że pani proponowała zamówienie innych pozycji. Następnie podszedłem do regałów z książkami turystycznymi i wybrałem pozycję zatytułowaną "Panoramy gór Polski". Później podszedłem do kasy. Przy stanowisku kasowym panował ład i porządek, nie zauważyłem żadnych śmieci czy rzeczy osobistych pracowników. Ekspedientka nawiązała kontakt wzrokowy, uśmiechnęła się i przywitała mnie werbalnie. Przypomniałem sobie o co prosiła żona i zapytałem się kasjerki o dostępność w salonie książki Edwarda Raczyńskiego "Róża". Kobieta stwierdziła, że nie ma jej w salonie, ale sprawdzi, czy można ją zamówić. Po chwili oczekiwania usłyszałem, że jest jej przykro, ale ta pozycja jest nieosiągalna. Podziękowałem i podałem książkę koszyka w celu jej zakupienia. Pracownica zeskanowała cenę produktu. Zaproponowała też produkty promocyjne wyłożone tuż przy kasach oraz zakup papierowej płatnej torby. Nie zdecydowałem się na zakup dodatkowych przedmiotów więc pani podała kwotę do zapłaty. Potem podała wyraźnie kwotę reszty i wydała ją wraz z paragonem i zapakowaną w torbę książką. Na koniec kasjerka ponownie się uśmiechnęła i podziękowała za zakupy oraz zaprosiła do ponownej wizyty.
Gdy mam tylko taką możliwość z chęcią się zapisuję do wszelakich klubów konsumenta , programów lojalnościowych czy też internetowych paneli badawczych.
Raz jestem bardziej a raz mniej usatysfakcjonowana z uczestnictwa i zaproponowanych mi zasad.
Ale trwam i raczej się nie wypisuję i nie rezygnuję.
Będzie już ładnych kilkanaście miesięcy jak jestem zapisana do internetowego panelu IMAS OnLine.
Kilka dni temu zabrałam się do zamówienia nagrody.
Punkty niezbędne do owego zmówienia miałam już zgromadzone od jakiegoś czasu ale jakoś tak się nie składało by to zrealizować.
Co ma wisieć nie utonie i pośpiechu nie ma.
Proces zamawiania nie nastręcza problemów.
Jest prosty i i intuicyjny.
Mam tylko zastrzeżenie co do określenia czasu w jakim mogę oczekiwać przelewu.
Jest co prawda informacja że wysyłki realizowane są dwa razy w miesiącu a jaki jest system realizacji to mam to napisane w Poradniku Panelisty z tym że tam nic nie napisano konkretnego .
Nie dostaję też potwierdzenia wpłynięcia zamówienia na adres @.
Co warte uwagi mogę w ciągi 24 h z złożonego zamówienia się wycofać .
Całą historię swojego uczestnictwa mam dokładnie zarejestrowaną , ile wypełniłam ankiet ile punktów za nie dostałam i ile punktów wydatkowałam na nagrody od początku mojej rejestracji w panelu.
Chcę kupić lampę stojącą. Są 2 osoby na stoisku, mila pani chętnie doradza w wyborze- kupuje lampę i kinkiet do łazienki. Pan,tez mily dobiera zarowki, energooszczędne, pokazuje jak zamontować kinkiet. Zakupy zajely niecałe 20 min duży wybor Do kasy nie ma dlugich kolejek dobry przepływ, sprawna obsluga
Chcę kupic lampkę na biurko i lampę wysoką stojącą. Brak personelu na stoisku, kiedy wreszcie zlokalizowalam sprzedawce, po ok 10 min ! , uslyszalam -zaraz do pani przyjdę.Nie doczekałam się, sama wybralam lampke na biurko, za to pani w kasie byla bardzo miła i poradziła inny sklep z lampami- Leroy
Obsługa jest bardzo przyjaźnie nastawiona do klientów, służy pomocą i radą w razie potrzeby. Niemniej nie zawsze pamięta o wydaniu chusteczek do szyb samochodowych dla klientów automatycznej myjni samochodowej. System czyszczący w myjni nie zawsze dokładnie spełnia oczekiwania korzystających. Zdarzają się sytuacje gdy obsługa musi poprawiać ręcznie to czego nie umył automat. Drzwi bramy wjazdowej najczęściej nie są zamykane podczas pracy myjni.
Jeden ze sklepów tej firmy, usytuowany w centrum miasta. Bardzo miła obsługa, służąca radą przy wyborze alkoholi. Bardzo duży wybór różnego rodzaju alkoholi, dobrze wyeksponowany asortyment stale poszerzany o nowości rynkowe. Ceny piw, win wódek itp. są bardzo dobre, (jedne z najniższych w mieście), pozostałego asortymentu, uważam, że są nieco za wysokie. Często organizowane są tu promocje i obniżki cen.
Restauracja usytuowana jest na Starym Mieście - w samym centrum Lidzbarka, w związku z czym, jest tam zawsze dużo gości (i często wielu turystów). I wcale się nie dziwię. Osobiście bardzo lubię ten lokaj. Jest tam bardzo fajny wystrój, pyszne jedzenie w porcjach o zdrowej wielkości i w cenach adekwatnych do jakości. Wykwalifikowana, profesjonalna, miła obsługa wita gości i obsługuje ich z uśmiechem na twarzy i kulturą (w jednakowych, firmowych uniformach). Miejsce godne polecenia.
Postanowiliśmy dać kolejną szansę restauracji „Wiszące ogrody nad Narwią”. Tym razem wybraliśmy się do Nowogrodu wieczorem. Na zapyziałym ryneczku dalej wisiały wielkie , odpustowe bannery reklamowe z reklamą restauracji. Banner zakrywał całą kamienicę, ale to może lepiej dla niej, bo kilkadziesiąt lat nie widziała remontu. Wjechaliśmy przez bramę na teren restauracji i nagle objęły nas egipskie ciemności. Zaparkowaliśmy, wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się w kierunku drzwi. Niestety były one zamknięte na cztery spusty. W końcu, potykając się w ciemnościach zauważyliśmy rachityczna żaróweczkę oświetlającą wejście z boku budynku. Może w dzień dla wszystkich jest jasne, że frontowe drzwi to wejście służbowe dla personelu, a główne jest z boku, ale wieczorem jest to mylące, szczególnie gdy właściciele skąpią na oświetleniu terenu. Po wkroczeniu do środka powitała nas miła pani i zaproponowała udanie się do sali kominkowej. Ale my się uparliśmy, że chcemy zobaczyć salę główną, nad wystrojem której pani Gessler się tak rozpływała w „Kuchennych rewolucjach”. Weszliśmy i za chwilę opuściliśmy salę, gdyż nie była ona ogrzewana, a spożywanie posiłku przy kilku stopniach Celsjusza do przyjemnych nie należy. Zanotowaliśmy, że wystrój owszem przyjemny, ale badyle zwisające smętnie z sufitu były nieco przerzedzone i zakurzone. Wróciliśmy więc do sali kominkowej, gdzie panowało miłe ciepełko. Pani przyniosła estetyczną i pomysłowo wykonaną kartę i oddaliśmy się jej studiowaniu. Stwierdziliśmy, że ceny są dosyć wysokie, jest za to duży wybór dań, głównie regionalnych. Najpiękniejsza z żon zamówiła rejbaka z sosem z surówką, ja skusiłem się na polecaną przez Gesslerową golonkę, także z surówką a także „psiwo kozicowe”. Kelnerka w miarę szybko przyniosła napoje i poinformowała, że na dania główne trzeba poczekać. A więc się delektowaliśmy napojami, wnętrzem stylizowanym na kurpiowskie, ale z serwetkami z Ikei. Polana trzaskały w kominku, a z głośników nie nachalnie śpiewał Lady Pank. Zrobiło się miło, ale czas oczekiwania na potrawy był stanowczo za długi, na pewno dłuższy niż deklarowane przez kelnerkę 15 minut. W końcu otrzymaliśmy potrawy i zajęliśmy się pałaszowaniem. Niestety golonka, wbrew temu co można było zobaczyć w telewizji, była spieczona i twarda z jednej strony. Do rejbaka został fatalnie dodany sos tzatziki, nie można było zamówić innego. Sam sos był rzadki o nijakim smaku. Żona więc zjadła babkę z moim chrzanem dodawanym do golonki. Sam chrzan był rewelacyjny, podobnie jak piwo kozicowe. Babka była w miarę dobra, ale jej cena nie była adekwatna do ilości i jakości. Jedynie surówki ratowały poziom, były smaczne. Pani obsługująca zachowywała się sztucznie, odnosiliśmy wrażenie, że jest tam za karę. Nie doczekała się więc napiwku. Reasumując – niestety rewolucje kulinarne w tym lokalu to fikcja. Dania nie są rewelacyjne, a ich ceny mocno przesadzone. Obsługa na mizernym poziomie, ale o czym tu mówić jak właściciel oszczędza nawet na oświetleniu terenu. Końmi nas tam już nie zaciągną, a szkoda bo to miejsce ma potencjał (wspaniałe położenie).
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.