Dość często robię tam zakupy z uwagi na dobre ceny i duży wybór. Jednakże chyba już jest mała przesada. Jest coraz większy wybór a przez to jest coraz mniej miejsca do przechodzenia pomiędzy regałami. Coraz więcej towaru stoi na ziemi. Osoby przechodzące między sobą nie mają szans aby się przecisnąć. Musze wchodzić do innej alejki aby ktoś inny mógł przejść. Najgorzej jest przy kasie. Wiadomo, że jest to najlepsze miejsce do sprzedaży, gdyż jak się stoi w kolejce to coś jeszcze można wziąć. jednakże tam jest też coraz więcej produktów, że już nie można ich spokojnie pooglądać. Poustawiane jest jedno na drugie.
Musiałem kupić bilet miesięczny i zaszedłem do punktu, gdzie można dokonać ten zakup. Była mała kolejka, gdyż była to sobota. Niby wszystko było Ok., jednakże wystąpił mały problem. Okazało się, że pracownicy nie mają czym wydawać reszty. Mieli same grube pieniądze. To już nie jest pierwszy przypadek, kiedy są kłopoty z wydaniem reszty. Musiałem czekać kilka minut, aż pani znalazło drobne do wydania reszty. A przecież można by było zatroszczyć się o pracowników i dać mi drobne do wydawania, skoro ceny biletów nie są równe.
Przy Kauflandzie w Słupsku duży ale brudny parking, duże wejście do skleu dogodna lokalizacja wózków sklepowych jednak brak wolnych wózków bez monet.Duze wejście do sklepu ułatwia przemieszczanie się klientów. W sklepie niema koszyków do drobnych zakupów.Duży wybór towarów na półkach dobrze oznaczozne promocje i ceny oraz wyraźne nazwy działów. Obsługa wykładająca towar,nie zwraca uwagi na klientów, brakuje ludzi na poszczególnych działach. Duzy wybór towarów.Kasy działały wszystkie i sprawnie. Pani kasjerka nie była miła.W sklepie panował porządek i było w miarę czysto.
Market Biedronka w Kobylnicy jest marketem usytuowanym przy głównej trasie,przejeżdzając często robię tam zakupy. Po pierwsze jest mi po drodze, po drugie ma duży parking, no i dodatkowo w pobliżu jest bankomat. W markecie panuje zawsze porządek na zewnątrz jak i wewnątrz sklepu. Gazety z aktualnymi promocjami są zawsze wyłożone. Obsługa bardzo chętnie odpowiada na pytania. W przypadku dużych kolejek bardzo szybko otwierana jest kolejna kasa. Pracownicy kas są bardzo sympatyczni. A ceny jak to w Biedronce bardzo atrakcyjne.
Przyszłam z rodzinką na lody do tej bardzo ładnie umiejscowionej kawiarni. Bardzo podobały mi się "afrykańskie" nazwy pucharów lodowych. Ciekawy pomysł. Ceny były jednak wysokie, więc zdecydowaliśmy się na zwykłe gałki. Kelnerki najwyraźniej miały przypisane stoliki, bo ta, która wpierw do nas podeszła obsługiwała nas cały czas. Niestety, gdy ją poinformowaliśmy, że chcemy się chwilę zastanowić, a potem chcieliśmy już złożyć zamówienie nie reagowała na nasze znaki, że może już przyjść. Próbowaliśmy więc złożyć zamówienie u innej, która była m. in. przy stoliku obok, ale ta nas zignorowała. Naczekaliśmy się i nawet zastanawialiśmy, czy nie pójść gdzie indziej, ale wujek powiedział, że lody mają znakomite i czekamy dalej. Pani w końcu przyjęła nasze zamówienie, ale potem niestety bardzo długo na nie czekaliśmy. Owszem, lody były niczego sobie. Podane do tego w ładnych pucharkach. I potem znowu długie oczekiwanie na rachunek...
Każdemu kto musi się zarejestrować w urzędzie pracy radzę uzbroić się w cierpliwość. Najpierw czekanie w kolejce po formularz rejestracyjny. Potem do pokoju w którym rejestruje się bezrobotnych. A potem jeszcze odsyłają człowieka z kwitkiem bo brakowało jakiegoś zaświadczenia. Poza tym nawet jak było się już kiedyś zarejestrowanym to po czasie dłuższym niż rok wszystko trzeba przechodzić od nowa jakby trudno było tylko ewentualnie donieść nowe świadectwa pracy i pozmieniać ewentualne dane skoro i tak całą bazę bezrobotnych maja w komputerze. Na dobrą pracę z urzedu nie ma co liczyć bo te oferty trzymaja dla ludzi z zasiłkiem aby nie musieć im go płacić. Poza tym obsługa nieuprzejma. Straszni służbiści który odsyłają z pokoju do pokoju. Współczuję rejestrującym się. Zdecydowanie nie polecam jeśli komuś nie należy się zasiłek.
Firma w której pracowałam opłacała nam opiekę medyczną w Luxmedzie. Jeśli chodzi o badania okresowe do pracy to jak w każdej przychodni czas oczekiwania jest dość długi ale z wizyty u specjalistów mozna skorzystać niemalże od ręki. Na wizytę do lekarza medycyny pracy można się dostać tego samego dnia. Wiadamo że gorzej jest gdy ktoś nie ma wykupionej opieki medycznej przez firmę bo trzeba sporo zapłacić za wizytę ale wizyty się odbywają terminowo a panie z rejestracji chętnie pomogą w przypadku niejasności. Poza tym wprowadzenie numerków też przyspiesza obsługę.
Na wakacjach w Mrzeżynie postanowiliśmy coś zjeść, wszędzie dużo ludzi, obsługa patrzyła jak najszybciej obsłużyć klienta. Naszą uwagę przykuł spory szyld Restauracja u Daniela wita, postanowiłyśmy wejść. Ku naszemu zdziwieniu wchodząc do ogródka kelnerka mimo dużej ilości klientów powitała nas uśmiechem i zaraz podeszła z menu. W karcie spory wybór w dobrej cenie (a to ważne na wakacjach), kelnerka która przyjmowała nasze zamówienie była świetnie zorientowana, bez zastanowienia odpowiadała na nasze pytania dotyczące szczegółów potraw, na jedzenie czekaliśmy dosłownie klika minut, wszystko znakomicie podane. Dookoła nas czysto, po zjedzeniu talerze były zabierane i zaproponowany nam został deser. Personel schludnie i jednakowo ubrany. Po zapłaceniu rachunku podziękowano nam za wizytę i zaproszono ponownie. Jeszcze jedno duży plus za [pozytywne nastawienie do małych dzieci.
Chodzę do Smyka przeważnie gdy muszę kupić coś chrzestnicy na urodziny. Jest tam bardzo duzy wybór ubranek i zabawek dla dzieci. Poza tym można zawsze liczyć na pomoc sprzedawców przy zakupach ale samemu też łatwo wszystko znaleść bo asortyment jest dobrze posegregowany. Jedyny minus to dość wysoka cena w porównaniu z innymi sklepami. Mimo to polecam jeśli komuś zależy na czasie i jakości.
Przywiozłam członka rodziny do sanatorium i chciałam przy okazji zjeść obiad. Udałam się na tamtejszą stołówkę i zapytałam, czy dla osób towarzyszących kuracjuszom jest możliwe wykupienie obiadu. Pani poinformowała mnie, że trzeba podejść do kasy przy rejestracji i tam wykupić stosowny bilecik. Przeraziłam się trochę ceną tego zakupu, bo była podobna do tych w typowych restauracjach. Nie miałam jednak wyboru, bo musiałam po prostu coś zjeść. Na stołówce stoliki były specjalnie podzielone na te dla kuracjuszy i dla gości. Przyznam, że porcje były duże i smaczne. Do tego deser. Niestety panie tam pracujące dosyć szybko zaczynały sprzątanie i zabierały wszystko ze stołu podczas, gdy ludzie jeszcze jedli. Było to trochę niegrzeczne, ale one zupełnie się tym nie przejmowały.
Wybraliśmy się do KFC w Katowicach przy centrum handlowym 3Stawy.
Ze względu na ładną pogodę chcieliśmy usiąść na dworze, jednak napotkała nas pierwsza przeszkoda… stoliki i krzesła były mokre po deszczu – chyba nikt nie miał czasu się tym zająć, trudno – pomyśleliśmy i weszliśmy do środka, tłum ludzi przy kasach, więc stanęliśmy w kolejce i kiedy nadeszła nasza kolej składania zamówienia Pani opryskliwie powiedziała, że kolejka jest jedna do wszystkich kas (brak napisanego jasnego komunikatu) więc po 15 minutach stania powędrowaliśmy na koniec i znów czekamy. Ponownie trafiliśmy do tej samej Pani, która przyjęła od nas zamówienie, proponując nam dodatkowe produkty, na tyle zachęcająco że skorzystaliśmy. Na zamówienie nie trzeba było długo czekać, jednak czas jaki staliśmy przy ladzie pozwolił nam zauważyć pewne rzeczy, jak np. wyjmowane kurczaczki które upadną na ladę a nie trafią do kubeczka tylko zostają wyrzucane – za co duży plus, jednak naszą uwagę zwrócił ubiór większości Pań pracujących w tym miejscu, a konkretnie spódniczki, dokładniej mówiąc ich długość, z ledwością zakrywały pośladki, co uważam nie do końca za stosowne. Z zakupionym jedzeniem podążyliśmy do stolika i tutaj znów niespodzianka, musieliśmy sobie go powycierać, ponieważ leżały pozostałości po poprzednich klientach. Jedzenie dobre jak to w tak wielkich sieciach, wychodzimy wsiadamy do samochodu, który było ciężko zaparkować ponieważ są tylko 3 miejsca parkingowe i znów niespodzianka, aby wyjechać z parkingu trzeba liczyć na czyjeś dobre serce ponieważ zaraz za zaparkowanymi samochodami jest miejsce przeznaczone dla oczekujących na złożenie zamówienia na drivie i ustawił się sznur aut zaraz za naszym tyłem samochodu więc straciliśmy trochę czasu na wyjazd z pod KFC.
Do tej pory nie byłam gościem supermarketu Aldi, gdyż w mojej okolicy takiego nie ma. Wiedziałam oczywiście, że jest on pokroju Lidla i takiej też jakości obsługi się po nim spodziewałam. Z wyglądu wewnętrznego jest dosyć skromny. Półki rozmieszczone daleko od siebie, także alejki są szerokie, ale sprawia to też wrażenie, jakby w sklepie było mało asortymentu. Dostępne przy wejściu są gazetki z aktualną ofertą. Przeszkadzało mi, że większość artykułów nie ma opisu po polsku lub jest on zawarty małymi literkami. W Lidlu do artykułów sezonowych zawsze dokleja się nalepkę z opisem polskim. Znalazłam sporo produktów, których do tej pory nie miałam okazji zakosztować, a które potem okazały się pyszne. Szkoda, że nie są dostępne w innych tego typu sklepach. Ludzi sporo, otwarte były tylko dwie kasy. Niestety kolejka szła bardzo wolno i można było się napatrzyć na przykasowe kosze pełne batoników, gum do żucia i innych słodyczy i z tego wszystkiego zdecydować się na ich zakup. O to chyba kasjerom chodziło. Pan, który nas obsługiwał był wyjątkowo flegmatyczny, jakby przeprowadzał 'strajk włoski'.
Jest to mała osiedlowa piekarenka mieszcząca się w oficynie. W środku jest tylko lada i kilka półek, na których rozkłada się chleb. Pani tam pracująca najwyraźniej się nudzi, bo lubi wyjść na zewnątrz na papierosa i pogadać z siedzącymi naprzeciwko panami wychodzącymi ze spożywczego. Zdarzyło się, że nie zauważyła jak weszłam do środka. Jeżeli zdarza się to częściej, to ktoś może ją przecież okraść. Co do asortymentu to trzeba trafić na odpowiedni moment, bo chleba przychodzi mało i szybko się sprzedaje. Zawsze ciepły. Wszystko dobrze i wyraźnie opisane. Można wziąć połówki lub poprosić o pokrojenie. Pani zresztą sama się o to pyta każdego klienta.
Chciałam pochwalić stoisko piekarnicze w Almie w CH Solaris. Kupuję tam croissanty, które zawsze są świeżutkie i kruchutkie. Obsługa zawsze uśmiechnięta i miła. Tylko raz zdarzyło mi się, że ktoś mnie zignorował i zajmował się cenówkami oraz że moje zakupy zostały źle zacenowane. Poza tym lada jest zawsze pełna różnego rodzaju pieczywa i można wybierać z czego się zapragnie. Po kilka kromek ciemnego chleba pakuje się w folie i na wagę można sobie wziąć tuż przy punkcie obsługi. Pyszne są też ciepłe bagietki czosnkowo-ziołowe. Pracownicy zawsze mają schludne ubrania i foliowe rękawiczki. Do tego są grzeczni i bardzo pozytywnie nastawieni do klientów. Czasem tylko zdarza się dłuższe czekanie w kolejce, ale wypieki są tego warte :)
Weszłam do sklepu, by pooglądać rzeczy, na które jest obniżka. Wszystko ładnie oznaczone na żółto dużymi literami tuż przy wejściu. Ubrania rozwieszone były elegancko. Nic nie było zmieszane, nie było złych cen, czy zmieszanych ubrań. Jedyny mankament to przebieralnia. Nie ma możliwości zostawienia ubrań na jakimś wieszaku obok, tylko trzeba samemu odnieść na miejsce. Podeszłam do kasy. Dłuższy czas nie było przy niej nikogo. Dziewczyna, która w końcu do kasy przyszła była bardzo miła. Zapytałam ją z czystej ciekawości jak zareaguje, że nie mogę się zdecydować, który kolor bluzki wziąć, więc spytałam ją o doradzenie. Ona bardzo chętnie wyraziła swoją opinię, np. do czego by jaki kolor pasował, ale zaznaczyła, że sama muszę zdecydować, którą wezmę. To też zrobiłam i jedną z nich zostawiłam przy kasie.
Udaliśmy się z żoną do sklepu dla dzieci Coccodrillo, sklep jak sklep pomyślałem, choć przyznać trzeba, że otoczenie i okolica nie jest specjalnie okazała. W środku panował przyjemny chłodek, było jasno, czysto i wszystko jakoś uporządkowane. Poukładane ubranka i wszędzie dało się zauważyć ład w ekspozycji. Po naszym wejściu, nie trzeba było długo czekać na obsługę, w chwilę po wejściu, pani była już przy nas. Miła sympatyczna i pomocna, kompletnie zaangażowana w obsługę i co przede wszystkim dało się zauważyć, nie próbowała na siłę wcisnąć nam towaru a rzeczywiście starała się doradzić, aktywnie szukała rzeczy, o które była pytana, udzielała wszelkich, kompletnych informacji. Koniec, końców, wyszliśmy z tego sklepu z kilkoma ciuszkami. Miła obsługa, duży wybór asortymentu, bardzo dobre ceny, to przeważyło o decyzji zakupu. Ponadto transakcja płatności została wykonana prawidłowo, otrzymaliśmy paragon i zaproszenie do ponownej wizyty. Pani dodatkowo dała nam Katalog na sezon i informację, że mamy czas do 7 dni na wymianę na inny towar w razie by coś nie pasowało – miło, przynajmniej nie trzeba było się martwić, czy nas nie wyśmieją jak coś okaże się za duże i będziemy chcieli wymienić. Pełna kultura panuje w tym sklepie, polecam amatorom, bardziej amatorkom tego rodzaju sklepów, bo na pewno się nie zawiodą. Negatyw to lokalizacja, z boku centrum, brak reklam a informację o istnieniu tego sklepu rozchodzi się pocztą pantoflową, tu pozostaje pole do popisu dla właściciela sieci.
Hotel Pod Wierzbą [restauracja i sala]- w moim odczuciu organizowanie imprezy w tym miejscu, pozostawia wiele pytań i wątpliwości. Owszem wygląd jest przyzwoity, lecz kuchnia nie spełnia oczekiwań, bynajmniej moich. Podawane dania nie mają właściwego smaku, a część z nich lepiej sobie odpuścić. Porcję nie zachwycają wielkością, proszę się nie zdziwić. Obsługa działa szybko i sprawnie. Jedynie dania z grill-a były na dobrym poziomie. Czystość OK.
Wczoraj byłam w klubie sportowym Sportera w Łodzi. Zajecia odbywają się na wysokim poziomie,trener podczas treningu pokazuje jak wykonywać ćwiczenie, bierze pod uwagę , że są na sali również nowe osoby, obrócz tego jak ktoś źle wykonuje podchodzi i poprawia jak powinno się wykonać ćwiczenie. Najbardziej podobało mi sie to, że po zajęciach można było podejść a trener udzielił porady.
Bardzo lubię zaglądać do Empiku, więc kiedy przebywałam w C. H. Rywal postanowiłam wpaść do salonu i kupić kartkę ślubną dla znajomych.
Z racji wczesnej popołudniowej godziny nie panował tam zbyt duży ruch. Przy stanowisku kasowym stały dwie pracownice mimo, że nie było tam ani jednego klienta. Korzystniej byłoby gdyby jedna z pań porządkowała książki bądź pomagała klientom na sali sprzedaży.
Od razu skierowała się w kierunku stanowiska z kartkami okolicznościowymi. Przyznam, że panował tam niemały bałagan. Karnety były niechlujnie powciskane za plastikową pleksę. Niektóre z nich były przez to pogięte i uszkodzone.
Skupiłam się na oglądaniu karnetów ślubnych. Był ich tam spory wybór. Znalazłam tam zabawną serię z firmy Art Nuvo. Wybrałam jedną z kartek i podeszłam z nią do kasy. Wcześniej nie sprawdziłam na czytniku ile ta kartka kosztuje. Zdziwiłam się kiedy kasjerka powiedziała mi, że to zapłaty mam 6,90. Moim zdaniem cena była zbyt wygórowana jak na zwykłą, prostą kartkę. Mimo swoich obiekcji zapłaciłam za nią i opuściłam sklep.
Wraz z grupą znajomych postanowiliśmy wyskoczyć wieczorkiem na piwo. Tego dnia pogoda była w kratkę, lecz kiedy dotarliśmy do lokalu świeciło piękne słońce. Postanowiliśmy skorzystać i usiąść w ogródku piwnym przed lokalem. Kiedy podeszliśmy do stolika okazało się, że krzesełka są mokre (jakieś pół godziny wcześniej lał deszcz). Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że barmanka obsługująca ogródek piwny w najlepsze rozmawiała przez telefon i nie miała zamiaru powycierać stolików i krzesełek. Łaskawie poczekaliśmy aż pracownica skończy rozmowę. Wówczas mój chłopak podszedł do niej i poprosił o przygotowanie nam stolika. Pracownica zareagowała na tą prośbę bardzo szybko i już po chwili mieliśmy suchy stolik.
Zamówiliśmy po piwie Perła Export z sokiem imbirowym. Koszt jednego piwa wynosił 4,50, co jest moim zdaniem dosyć niedrogą ceną.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.