W PADŁA NAM W OKO MARYNARKA W KTÓRĄ BYŁ UBRANY MANEKIN A ZE NIE WIDZIELIŚMY GDZIE ZNAJDUJE SIĘ NA SKLEPIE POPROSILIŚMY SPRZEDAWCE O LOKALIZACJE .PAN NAM WSKAZAŁ MIEJSCE ALE OKAZAŁO SIĘ ZE NIE MA AKURAT TEGO ROZMIARU CO POTRZEBOWALIŚMY (JEDYNA M-KA ZNAJDOWAŁA SIĘ NA MANEKINIE ALE BYŁA WYPŁOWIAŁA OD ŚWIETLÓWEK )PAN ZAPROPONOWAŁ ZE ZADZWONI DO INNEGO SKLEPU (DO M1) I DOWIE SIĘ TAM CZY MAJĄ...PO 15 MIN A MOŻE I DŁUŻEJ PAN OZNAJMIŁ ZE NIE MAJĄ ALE ZE I TAK SIĘ TAM WYBIERALIŚMY(DO M1) POSZLIŚMY SAMI SPRAWDZIĆ I OKAZAŁO SIĘ ZE POSIADAJĄ TĄ KURTKĘ KTÓRĄ Z RESZTĄ KUPILIŚMY A PAN PO PROSTU NAS OSZUKAŁ I PRZEDE WSZYSTKIM ZNIECHĘCIŁ DO ROBIENIA TAM ZAKUPÓW
Z ciekawości udałem się do Kawiarni Magia. Pierwsze wrażenie po wejściu bardzo przyjemne, ładny delikatny wystrój, z głośników unosząca się delikatna muzyka, która dawała dodatkowy nastrój spokoju. Na stołach rozłożone dość przyjemnie wykonane karty z asortymentem. Po dość krótkiej chwili podchodzi kelnerka i przyjmuje zamówienie, które jest dość szybko realizowane. W karcie znajduje się dość spory wybór ciast, deserów i napoi. Zamówienie podane w estetyczny sposób, jak również bardzo dobre wyroby cukiernicze jak i kawa. Kelnerki w miarę sprawnie obserwują salę, tak aby dość szybko zabrać nakrycia gdy nie są już potrzebne.
W miniony wtorek wraz z kolezanka bylysmy w resturacji KFC w Galerii Łódzkiej. Z racji iż jest teraz ciekawa promocja na kubełek Clasic (dostaje sie 1litr Pepsi) wybralsymy wlasnie ten produkt. Skladajac zamowienie powiedzialsymy kelnerce jakie chcemy duze kawalki kurczaka kentacki niestety pani nie odroznila nozki od udka. ale mimo wszytsko obsluga bardzo mila byla
Byłam zainteresowana zakupem kostiumu kąpielowego ale że nie było mojego rozmiaru poprosiłam zabiegana panią o pomoc, która życzliwie odpowiedziała ze zostały same duże rozmiary i podpowiedziała żebym zobaczyła na stronie internetowej co było dla mnie ważna informacją bo sama bym na to nie wpadla
Chciałam zakupić kostium kąpielowy ale ze nie było mojego rozmiaru i zmuszona byłam o poproszenie o pomoc zabieganej pani która uprzejmie odpowiedziała ze pozostały same duże rozmiary i podpowiedziała żebym zobaczyła na stronie internetowej, gdyż istnieje możliwość zakupu online -duży plus dla tej pani bo sama bym nie wpadła na ten pomysł a nie każdy sprzedawca o tym informuje. Co do samego miejsca to towar dobrze wyeksponowany na sklepie panował porządek ceny umiarkowane spore przeceny:)przy kasie pani mimo sporej kolejki szybko i sprawnie obsługiwała ...mimo zbyt głośnej muzyki milo było robić tam zakupy
Bardzo konkretna obsługa!! Zadałem naprawdę szczegółowe pytanie dotyczące auta, mianowicie jaki pasek rozrządu występuje w oryginale w audi i jakie są jego oznaczenia, sprzedawca z miejsca podał mi oznaczenia oraz nr katalogowy i wyjaśnił szybko i sprawnie wszystko moje wątpliwości, ogólnie bardzo ładny budynek czysto, trafiłem na moment w którym Pani sprzątająca czyściła felgi wiszące na ścianie.
Wybrałam się do banku by wyjaśnić dlaczego od 2 miesięcy nie dostałam kod PIN do nowej karty. Przed bankiem panował porządek, kosze na śmieci miały czyste worki. Na drzwiach wisiały plakaty dot. kredytów okna były czyste. W drzwiach przejściowych, które są zabezpieczone przed wejściem nie pożądanych osób wraz z kamerką. Wnętrze banku było posprzątane przez panie sprzątaczki, które właśnie wynosiły śmieci, gdyż było piętnaście minut do zamknięcia. Pani w dziale, która mnie obsługiwała właśnie rozmawiała ze swoją klientką umawiając się z nią na następny dzień by załatwić sprawę. Po czym odłożyła słuchawkę i z uśmiechem przywitała mnie mówiąc "Dzień dobry". Wytłumaczyłam Pani sprawę bardzo szczegółowo, po czym od razu Pani zaczęła sprawdzać dlaczego do tej pory nie dostałam kodu. Bardzo szybko wyjaśniła się sprawa. Pani była ubrana w elegancki garnitur wraz z identyfikatorem. Oddała mi Pani dowód oraz nowe karty. Mówiąc "Do widzenia".
Wczoraj z chłopakiem wybrałam się do kina. Już przed wejściem do kina były wystawione reklamy nowych filmów. Dywan czysty, miejsca siedzące dla oczekujących na film klientów czyste i zadbane. Przy kasie nie było kolejki, zostaliśmy od razu obsłużeni. Mieliśmy wcześniej zarezerwowane miejsce, więc podaliśmy numer, Pani zapytałam o nazwisko i sprzedała bilety. Przy punkcie sprzedaży popcornu również nie było klientów. Panowie byli ubrani w stroje codzienne, zwykłe koszulki bez identyfikatora. Pani przy kasie biletowej była ubrana w elegancką koszulę na krótki rękaw. Przy wejściu stał Pan, który sprawdzał bilety. Młody, szczupły ubrany na granatowo z przypiętym identyfikatorem. Sprawdził bilety i wpuścił nas do sali. Sala była dobrze klimatyzowana, nie było za zimno, ani za gorąco. Pomieszczenie było dobrze posprzątane. Po wyjściu z sali kinowej było wiele ludzi czekających na kolejny seans. Wszystko przebiegało bardzo sprawnie bez żadnych utrudnień.
Pizza podawana w lokalu OSCAR - KUCHNIE ŚWIATA w Puławach (według opisu ciasto jest robione własnoręcznie według własnej receptury od początku lat 90-tych) bardzo przypadła mi do gustu. Klientką byłam 2 razy tego lata. Lokal oferuje nie tylko pizze, ale to właśnie one mnie najbardziej interesowały i je zamawiałam. Pracownice szybko obsługiwały klientów,do pizzy proponowały gratisowy sos czosnkowy (również bardzo dobry) i/lub ketchup. Jedyne uchybienie w ich obsłudze było takie, że po złożeniu zamówienia na pizzę przystępowały do jej robienia i kasowania zamówienia na kasie, nie pytając, czy chcę jeszcze coś do picia, wobec tego musiałam przerywać kasowanie i prosić o napój. Wybór napojów był w pełni zadowalający, dostępne były napoje z lodówki oraz spoza lodówki. Pizze były przygotowane bardzo starannie (bardzo duże - nie zdołałam ich w całości zjeść - a przy tym niedrogie) i jak na takie porządne jedzenie nie były one przygotowywane zbyt długo. Pracownice w miarę odchodzenia klientów sprzątały stoliki, więc w pobliżu lokalu było czysto (stoliki były współdzielone pomiędzy kilkoma lokalami gastronomicznymi). Ogólnie jak najbardziej polecam, byłam zadowolona zarówno z jakości zamówień, jak i z jakości ich realizacji.
Kino Cinema City w centrum Bonarka w Krakowie odwiedziłam 2 razy. Długa kolejka przed kasami na pierwszy rzut oka odstraszała, ale po chwili stania okazało się, że posuwa się bardzo szybko. Klienci stali "wężykiem" na szlaku wytyczonym przez ustawione słupki, dzięki czemu nie było nieporozumień, kto jest pierwszy w kolejce ani przepychania się. Osoba, która stała na początku kolejki, była wywoływana przez jedną z kilku obsługujących osób. Oprócz tego była dostępna też kasa automatyczna (do której była niewielka kolejka), gdzie można było samodzielnie wybrać sobie miejsce na sali, zapłacić i odebrać bilet. Osoby obsługujące przy kasie były bardzo miłe - pomimo natłoku widzów nie sprawiały wrażenia zniecierpliwionych albo pospieszających klientów, pozwalały na spokojny wybór miejsca siedzącego na sali i nie pospieszały. Po zakupie życzyły miłego seansu. Przed seansem można było udać się do poczekalni, gdzie było bardzo dużo wygodnych foteli, a także były dostępne napoje, popcorn i inne przekąski, niestety bardzo drogie (np. mały sok pomarańczowy w butelce 6 zł), więc wolałam wnieść własne jedzenie/picie zakupione wcześniej gdzie indziej. Podczas pierwszego seansu, jaki tam oglądałam zza ściany było dość głośno słychać jakiś film akcji, który oglądali inni widzowie, co trochę mi przeszkadzało. Podczas drugiego oglądanego w Cinema City seansu już nic nie słyszałam (odbywał się on w innej sali, a sala, w której słychać niepożądane dźwięki ma nr 15).
Stoisko gastronomiczne Olimp w centrum handlowym Bonarka umożliwia klientom nałożenie na talerz przez siebie wybranych składników posiłków, a następnie zapłacenie za wagę wybranych produktów (koszt 100 gramów jedzenia to niecałe 3 zł). Do zjedzenia tam obiadu zachęciła mnie bogata oferta - był duży wybór mięsa, surówek, sałatek, oprócz tego np. ziemniaki, kopytka, lasagne, a nawet kawałki pizzy. Nałożyłam różnorodne rzeczy, aby spróbować za jednym razem wielu rzeczy i cena obiadu wyniosła ok. 20 zł, co uważam za przystępną cenę w stosunku do ilości tego, co miałam na talerzu. Klienci byli ustawieni "wężykiem" i nabierali na talerz potrawy w miarę przesuwania się kolejki. Pan za ladą obsługiwał klienta dopiero, kiedy ten już wszystko nabrał, dzięki czemu kolejka przesuwała się bardzo szybko (myślę, że gdyby pracownik miał pomagać klientom w nabieraniu składników albo robić to za nich, to kolejka przesuwałaby się zapewne w ślimaczym tempie). Pracownik zapytał, czy będzie jeszcze coś do picia, wybór napojów również był niemały. Chwilę trwało, żebym znalazła sobie wolny stolik (stoliki są wspólne dla kilku lokali), ale w końcu mi się to udało. Okazało się, że niektóre ze składników, jakie wybrałam są dobre w smaku i bez zarzutu (ziemniaki, kotlet, jedna z sałatek), a inne niestety niejadalne (lasagne miała dziwne w smaku mięso, jakby stare, a druga sałatka okazała się mrożonką - nie mam nic przeciwko mrożonką, ale była nie do końca rozmrożona, brokuły były twarde jak kamienie). Żeby dobrze zjeść w tym lokalu trzeba zapewne wypróbować wszystko i mieć pojęcie o tym, co jest dobrej jakości, a czego nie da się zjeść i co jest do wyrzucenia.
Wystrój sklepu bez zarzutów, czysto, towar poukładany i posegregowany minus taki, że ceny niektórych towarów był niewidoczny. Kupując spinki nie wiedziałam ile kosztują. Pani ekspedientka była ubrana w strój, który nie wyglądał na pracowniczy - bluzka na ramiączkach i czarne leginsy, bez identyfikatora. Kiedy wchodziłam do sklepu nie zostałam przywitana, ani pożegnana gdy wychodziłam. Pani niezareagowała nawet kiedy stałam przed kasą z towarem, dopiero kiedy go położyłam odłożyła papiery, które przeglądała. Skasowała produkty, które wzięłam, natomiast kwotę którą powinnam zapłacić wypowiedziała bardzo cicho i niewyraźnie - musiałam prosić o powtórzenie. Pieniążki, które położyłam na ladzie zaczęły odlatywać w moją stronę, gdyż był ustawiony wiatrak, który miał chłodzić Panią.
Dla swoich klientów sieć drogerii Natura przygotowała całkiem miłą niespodziankę.
Tak jak ich rynkowy konkurent postanowiono oto wydawać miesięcznik który przybliży ofertę sklepu, poradzi, pomoże w wyborze.
W drugim numerze Natura Magazyn przeczytać możemy wywiad z Stefano Terrazzino oraz z aktorką Joanną Gleń, która firmuje swoją twarzą kosmetyki kolorowe Delicious .Dalej jak pelengować skórę w zależność od jej wieku jak dbać o ciało w lecie.
Jest wiele innych treści wartych uwagi.
W pasowanych w czas .
Na ostatniej stronie są kulinarne przepisy.
Na chłodnik, marchewkowy koktajl z miętą i dość odważną sałatkę.
Dużo zdjęć, sporo reklamy.
Całość zgrabne zredagowana.
Wydana na dobrej klasy papieże.
Brakuje mi cen przy kosmetykach z sugestii zakupowych
Fajnie uzupełnia ofertę i kształtuje jeszcze dosadniej wizerunek marki jako tej otwartej na klienta, na jego potrzeby i jego maksymalne zadowolenie.
Obok profesjonalnej obsługi, zadbanych lokali sklepowych i ciekawego asortymentu choć może nie kiedy z ceną zawyżoną nie co Drogerie Natura są tym miejscem gdzie przynajmniej od czasu do czasu warto odwiedzić i skorzystać z oferty.
Dziękujemy za zgłoszenie obserwacji. Jest nam niezmiernie miło usłyszeć tak pozytywną opinię o naszym sklepie.
Do wstąpienia do...
Do wstąpienia do pizzerii zachęcił mnie bogaty wybór w menu oraz atrakcyjne ceny za pizzę. Po wejściu do lokalu stanęłam w pobliżu lady, a pan za ladą zajęty był obliczaniem czegoś, miał przed sobą dużo papierków, paragonów, coś obliczał i pisał w zeszycie. Pozostałe osoby za ladą zajmowały się przyrządzaniem jedzenia, więc nie podchodziłam do nich. Usiadłam przy stoliku tuż przed ladą, żeby nie przeszkadzać panu i poczekać, aż sam zapyta, co chcę zamówić. Rozpakowałam się, zaczęłam czytać gazetę, a po kilku minutach zorientowałam się, że pan za ladą nie jest już niczym zajęty, nie ma przed sobą papierków, ale też nie patrzy na mnie wyczekująco, sama więc zapytałam, czy można złożyć zamówienie. Pan powiedział, że oczywiście i okazał się bardzo miły. Zamówiłam pizzę z menu, niestety oferta napojów była bardzo uboga - pan wskazał na lodówkę, gdzie było tylko kilka rodzajów napojów, nie zamówiłam do picia niczego (interesowałby mnie jakikolwiek sok albo Pepsi/Coca Cola light/zero, a żadnej z tych rzeczy tam nie było, tylko jakieś "sztucznie" wyglądające napoje). Pizza została mi podana dość szybko. Za taką wielkość i jakość naprawdę opłacało się zapłacić 15 zł (szkoda tylko, że dodany sos był czerwony, wolałabym czosnkowy). Lokal nie był przepełniony i czułam się w nim komfortowo, tyle że mój stolik był obok lady, więc jeśli do kasy tworzyła się dłuższa kolejka (sporo osób zamawiało pizzę na wynos), to stojący w niej klienci trochę "nachodzili" na moje krzesło.
Do lokalu Kebabistan na ulicy Bohaterów Monte Casssino w Sopocie wybrałam się, aby zjeść obiad. Na menu wystawionym na dworze zauważyłam, że lokal oferuje dwa rodzaje doner kebaba na talerzu, co jest dość skromną ofertą (oprócz tego w menu były tez oferty kababów we wrapsach albo - z tego co pamiętam - na wynos, ale mnie interesował właśnie na talerzu). Niestety okazało się, że nie ma jednego z dwóch kebabów (z kurczakiem) i musiałam wziąć ten drugi (wołowina albo wieprzowina, już nie pamiętam). Cena była dość wygórowana, ale obiad duży - szkoda, że nie ma możliwości zamówienia mniejszej porcji, bo ta, którą dostałam, okazała się za duża i zmarnowała się. Obsługa była miła, choć sprawiała wrażenie nieco zabieganej i nieobecnej (było kilka osób z obsługi za ladą). Klientów było sporo - na dworze nie było już wolnych miejsc, dlatego usiadłam przy stoliku w lokalu. Brakowało klimatyzacji, cały lokal był nagrzany nie tylko w pobliżu pomieszczenia kuchennego. Usiadłam jak najdalej od lady, przy ścianie, ale i tak cały czas jedzenia obiadu czułam żar na twarzy, co jest dla mnie bardzo dużym minusem, było mi po prostu niekomfortowo a przez to gorąco szybciej wypiłam zakupiony napój i szybciej odechciało mi się jeść, w rezultacie dość szybko opuściłam lokal nie dokańczając obiadu.
Centrum handlowe Klif odwiedziłam jeden raz - z ciekawości, będąc w Trójmieście. Jest bardzo dobrze oznaczone (np. billboardy w mieście) i zlokalizowane przy jednej z kluczowych ulic miasta, także nie sposób go przeoczyć. Przyszłam do centrum na piechotę, ale zauważyłam, że na powietrzu jest duży, nieprzepełniony parking, który na pewno jest dużym plusem dla zmotoryzowanych. Centrum jest dosyć duże i wypełniają je głównie markowe sklepy o dość wygórowanych cenach (co zresztą sugeruje tekst, jakim reklamuje się Klif: "Centra handlowe Klif przeznaczone są dla ludzi, którzy cenią jakość i komfort" (a jak wiadomo jakość kosztuje). Oczywiście zdarzyło się parę tańszych sklepów (jak ten z artykułami elektronicznymi), ale większość to jednak nie te sklepy, w których gustuję. Ceny w aptece były na przykład bardzo wygórowane - najtańszy krem z filtrem 50, jaki mi zaproponowano, kosztował 64,90 zł, a to zdecydowanie za dużo jak za małą tubkę. Wydaje mi się, że w "zwykłej" aptece identyczne produkty są zdecydowanie tańsze, także jeśli ktoś chce zrobić zakupy w korzystnych cenach, to raczej nie w tej galerii. Plusem są zadbane i czyste toalety. Minusem jak dla mnie jest pan ochroniarz, który stał na parterze przy wyjściu ze sklepu w stronę Sopotu - dość natarczywie wpatrywał się w przechodzących klientów (w tym mnie), za czym nie przepadam. Tym bardziej, że niczego nie dotykałam, tylko chodziłam wtedy po korytarzu i patrzyłam na nazwy mijanych sklepów.
Tego dnia wybrałem się z żoną na zakupy.Siadła nam pralka...więc szukaliśmy nowej.Sceptycznie podchodziłem do całych zakupów,wiadomo,zakupy z kobięta,a tu jeszcze sprzęt agd-byłęm przygotowany na najgorsze,czyli stratę pół dnia przy wyborze sprzętu...
Po wejściu do sklepu przywitała się z nami Pani siedząca za kasą,poczuliśmy się bardzo mile... każdy chyba przyzna,że poczuć się dostrzeżonym to wspaniałe uczucie.
Podeszliśmy do pralek...muszę przyznać , było ich bardzo dużo , zarówno tych zwykłych , jak i otwieranych od góry.Zgłupiałem,od czego tu zacząć.Nie minęła nawet minuta już przy nas stał sprzedawca. Pan Kamil-jak wyczytałem z identyfikatora zaproponował nam pomoc przy wyborze pralki.Odetchnąłem z ulgą... że zostałem trochę odciążony :D
zostawiłem żonę przy pralkach sam podeszłem do telewizorów.od dłuższego czasu chodziło mi po głowie aby kupić nowy telewizor,ku mojemu zaskoczeniu chwilę po tym jak stanłałem przy fajnym tv podszedł do mnie kolejny sprzedawca - Pan Marek i zapytał mnie jakiego produktu konkretnie szukam.Postaliśmy przy wyubranym przezemnie modelu przez kilkanaście minut,po czym wróciłem do żony.
Żona już wybrała-stała przy upragnionej przez nią pralce-na dodatek dostała jeszcze gratis proszek do prania-ulga nie będę musiał targać z Niemiec :)
Podchodząc do kasy namawiałem po drodze żonę na zakup telewizora..o dziwo zgodziła się,ale że nie mieliśmy przy sobie aż tyle gotówki postanowiliśmy wziąć zakupy na raty.
Kasjerka powiedziała,że do zakupu ratalnego potrzebne jest zaświadczenie z zakładu pracy-zmartwiłem się,nie miałem go ani ja ani moja żona,ale problem szybko się rozwiązał-podszedł Pan Michał jak odczytałem z plakietki i zapytał czy mamy konto internetowe.
Oczywiście ,że mamy-odpowiedzieliśmy jednocześnie.
Wtem problem znikł - Kierownik jak się okazało póżniej udostępnił nam swojego laptopa dzięki czemu wydrukowaliśmu z konta nasze wływy wynagrodzenia i dzięki temu mogliśmy spisywać raty.
Pani przy kasie spisała dane z dowodu osobistego co trwało dosłownie chwlę , nie zdążyliśmy się dobrze nawet rozsiedzieć gdy okazało się że kredyt został przyznany.
Wizytę oceniam na bdb
fachowa i miła obsługa,a przedewszystkim bardzo kompetentna...co świadczy o postawie Kierownika , potrafił się znależć w sytuacji trudnej dla nas-klientów.
Gorąco namawiamy do zakupów w tym sklepie,
My je będziemy miło wspominać
Market Netto w Gdyni odwiedziłam raz będąc w Trójmieście. Nie jest on zbytnio zatłoczony, co rozpoznałam po pustkach na przysklepowym parkingu. Na terenie sklepu oprócz mnie poruszało się ok. 10 innych klientów. Przy kasach natomiast nie było ani jednego pracownika. Zauważyłam, że na terenie sklepu jest dosłownie jeden młody pracownik, do którego należało wszystko - pan ten był zabiegany, ciągle coś przesuwał i układał towar, a kiedy jakiś klient podchodził do kasy, wtedy pan do niej podbiegał, otwierał ją i obsługiwał klienta. Kiedy w koszyku miałam już wszystkie zakupy, pracownik zniknął mi z oczu i nie wiedziałam, do której kasy się udać. Pani ze stoiska mięsnego (które znajdowało się w pasażu poza salą sprzedaży Netto) wskazała mi właściwą kasę. Po niedługim czasie pracownik przerywając swoją pracę otworzył kasę i miło mnie obsłużył, chociaż w widocznym pośpiechu, ponieważ zaraz miał do zrobienia coś innego. Obsługa w tym sklepie nie jest moim zdaniem na najwyższym poziomie, ale oczywiście nie z winy pracownika, który musiał się wręcz rozdwoić (bądź roztroić), tylko z winy tego, że nie zauważyłam tam dodatkowych rąk do pracy. Klient może mieć wrażenie, że jest złem koniecznym i przeszkadza pracownikowi w wykonywaniu obowiązków. Zastanawiam się, czy jest tam tak codziennie (byłam akurat w zwykłym dniu tygodnia, zaraz po południu). Ceny są atrakcyjne - nie spodziewałam się, że kwota za moje zakupy będzie tak niewielka.
Będąc w Trójmieście odwiedziłam jeden raz Galerię Bałtycką w Gdańsku. Wjeżdżając na parking miałam krótką chwilę wahania, bo tabliczka informacyjna sugerowała, że w miejscu jej położenia należy odebrać bilet, ale skrzynka umieszczona poniżej jej nie wydawała biletów, a szlaban był podniesiony, więc pojechałam na górę. Okazało się, że bilety odbiera się przy wjeździe na każdy z dwóch parkingów (których cenę uważam za niewygórowaną i atrakcyjną). Po zaparkowaniu samochodu podszedł do mnie młody mężczyzna, który poprosił o drobne pieniądze. Po mojej odmowie przeprosił i odszedł krążyć dalej. Ogólnie nie wydawał się groźny, ale wolałabym, żeby zaglądała tam od czasu do czasu ochrona i przeganiała takie osoby (jeśli tego nie robi) skoro zdarzają się takie sytuacje - tyle się słyszy o porysowanych samochodach przez osoby, którym odmówiło się żądanej sumy pieniędzy... a elektroniczny monitoring to żadna ochrona przed takim zdarzeniem, skoro taki ktoś może to zrobić od strony niewidocznej dla kamery. Samo centrum spodobało mi się - znalazłam w nim dużo różnorodnych sklepów i punktów usługowych oraz gastronomicznych. Układ centrum oraz rozmieszczenie poszczególnych sklepów jest logiczne i przejrzyste (np. cała sekcja gastronomiczna), na umieszczonych na terenie galerii mapkach szybko można znaleźć to, czego się szuka. Po odwiedzinach w galerii nie musiałam jechać do innego centrum tego samego dnia, ponieważ kupiłam wszystko, czego potrzebowałam.
Najbliższy supermaket, znajdujący się dosłownie nieopodal domu, w bardzo dobrej i często uczęszczanej lokalizacji. Parking spory i nie mniej także miejsca dla rowery. W środku już gorzej. Często ciężko wózkiem wyminąć innego klienta- korytarze między półkami bardzo wąskie, do tego, często pomiędzy nimi znajduje się dodatkowy towar. Półki pełne towarów, braki są szybko uzupełniane. Kolejki do kas koszmarne, tym bardziej, że mało kto kupuje 2, 3 artykuły Podsumowując- dobra jakość w niskiej cenie
Przyszedłem tam z dziewczyną na samym wejściu przywitała nas młoda sympatyczna i uśmiechnięta kobieta, spytała się czy czegoś dokładnie szukamy, podkreśliła, iż służy pomocą. W sklepie bardzo czysto, pachnąco, dużo światła w środku. Przestronna przymierzalnia. Wszystko na plus, polecam w 100%, moja dziewczyna kupiła 3 bluzki, z których jest zadowolona. Bardzo duży asortyment i konkurencyjne ceny.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.