Moja dzisiejsza opinia na temat Jakości Obsługi nie będzie zbyt pochlebiająca. Chcąc skorzystać z letniej promocji punktowej w konkursie JO, codziennie dodaje sporą ilość obserwacji. Zapewne nie ja jedna. Zazwyczaj obserwacje zatwierdzane były w ciągu doby. W tej chwili mam nie zweryfikowane obserwacje z przed dwóch dni. Trochę się już tego nazbierało. Natomiast plusem, który ostatnio zauważyłam, jest to że Jakość Obsługi liczy się z opinią użytkowników. Cieszę się, że otrzymałam od was maila i udzielając odpowiedzi na zadane pytania będę mogła wpłynąć na działalność portalu.
Enigmo, zapewniamy, że wszystkie obserwacje zostaną zmoderowane a punkty w Klubie Super Obserwatora przyznane tym obserwacjom, które spełniają kryteria jakości. Klub cieszy się dużym powodzeniem, stąd też troszkę wydłużył się czas zatwierdzania obserwacji. Nasi moderatorzy starają się zatwierdzać obserwacje jak najszybciej. Chcemy, by Klub Super Obserwatora był dla naszych użytkowników jak najatrakcyjniejszy dlatego planując zmiany i klubowe nowości będziemy pytać się o zdanie Super Obserwatorów:) Pozdrawiamy – zespół portalu.
Witam Dora,
Po pierwsze...
Witam Dora,
Po pierwsze to nie IDEA Finanse tylko IDEAfinance . Kiepski z Ciebie obserwator - IDEA Finanse to zupełnie inna firma.
Nie doczekałaś do końca spotkania bo jak uważasz szkoda było Twojego czasu a poświęciłaś go wyjątkowo dużo na ten bardzo długi i dosyć przekłamany komentarz. Zbyt pochopne WYGŁASZANIE OPINII powoduje, że młoda firma, która ma bardzo wielu zadowolonych pracowników oraz tysiące zadowolonych klientów została przez Ciebie błędnie oceniona. To było spotkanie rekrutacyjne, rzeczywiście nie prowadzone w sposób konwencjonalny - jak to robią wszystkie inne firmy - tylko wyjątkowo niestandardowy. Spotkania informacyjne prowadzone przez Dyrektorów tej firmy na terenie całej Polski mają tylko i wyłącznie zadanie INFORMACYJNE na temat, branży, firmy, rynku pracy, perspektyw, aż w końcu mówią o charakterze pracy doradcy finansowego, formie zatrudnienia i potencjale zarobków. Gdybyś wytrzymała kilkanaście minut dłużej to prawdopodobnie Twoja obserwacja różniłaby się znacznie. Na koniec prezentacji pada zdanie - Jeżeli tematyka spotkania wydała Ci się interesująca to zgłoś swoją chęć wzięcia udziału w procesie rekrutacji. Osoby zainteresowane indywidualną rozmową kwalifikacyjną w sprawie pracy wpisują się na listę i wychodzą.
Tak się składa, że również byłam na podobnym spotkaniu prowadzonym także przez Pana Arkadiusza i również miałam mieszane uczucia tuż po prezentacji. Oferta jednak mnie na tyle zaintrygowała, że postanowiłam zgłosić chęć wzięcia udziału w rozmowie kwalifikacyjnej. Podobnych do mnie było łącznie 17 osób z 23 siedzących na sali. Rekrutacje pozytywnie przeszło 5 osób - łącznie ze mną. Od tamtej pory minęły 3 miesiące. W tym czasie zdążyłam przejść kilkanaście szkoleń, uzyskałam licencję agenta ubezpieczeniowego oraz przedstawiciela OFE, w dalszym ciągu się szkolę, pracuję i obsługuję klientów, firma otworzyła Nam biuro w Pabianicach i co najważniejsze zarabiam bardzo przyzwoite pieniądze.
Firma IDEAfinance zarządzana jest przez młody zespół, bardzo ambitnych i kreatywnych ludzi, którzy przede wszystkim szanują swoich pracowników. Z CZYSTYM SUMIENIEM POLECAM KAŻDEMU.
Bardzo nie lubię tankować samochodu, ale kiedy zaświeciła mi się rezerwa pomyślałam, że nie mam innego wyjścia i muszę zajechać na stację benzynową. Najbliżej było mi do stacji Shell, jednak zawsze są tam kolejki. Przypomniałam sobie o Orlenie, który po wybudowaniu wiaduktu na ulicy Janowskiej został wyłączony z głównej drogi. Pomyślałam, że nie będzie tam kolejek. Rzeczywiście miałam rację bo kiedy wjechałam na stację nie było tam żywej duszy. Kiedy podjechałam pod dystrybutor od razu pojawił się pracownik. Był to około 30 letni, niski mężczyzna. Powiedziałam, że chciałabym zatankować za 150 zł. Mężczyzna bardzo szybko przystąpił do nalewania mi paliwa. Jak to zwykle bywa nie zmieścił się równo w podanej przeze mnie kwocie, jednak te grosze nie stanowiły dla mnie problemu.
Kiedy mój samochód ugasił swe pragnienie poszłam na stację zapłacić za tankowanie. Kasę obsługiwała młoda pracownica. Była to około 30 letnia dziewczyna z długimi czarnymi włosami. Zapłaciłam kartą. Pracownica zapytała mnie czy potrzebuję coś jeszcze na przykład płyn do spryskiwaczy. Dało się wyczuć, że jest to wymuszone zapytanie i pracownicy taką aktywną sprzedaż mają w swoich wymogach. Nie zdecydowałam się na dodatkowy zakup, bowiem go nie planowałam.
Ogólnie na stacji było czysto. Nie zauważyłam tam żadnych nieczystości ani na parkingu ani wewnątrz stacji.
Bardzo lubię chodzić do kina, lecz nie zawsze pozwala mi na to czas. Lipiec w kinie Merkury był pod znakiem Harrego Pottera. Jako, że nie jestem fanką tego cyklu nieco ucierpiałam na tym, że seanse z Harrym leciały po kilka razy dziennie, tym samym ciężko było trafić na inny film. W tym miesiącu przymierzałam się do pójścia do kina już kilka razy, jednak przez niemal połowę miesiąca kino było nieczynne. Przez resztę dni królował Harry Potter. Z ciekawości zajrzałam na stronę internetową kina, aby sprawdzić jakie są zapowiedzi. Okazało się, że podczas czwartkowego cyklu „Spotkania filmowe” będzie puszczany film „Lincz”. Już wcześniej słyszałam same pochlebne recenzje tego filmu więc postanowiłam się wybrać. Cieszy mnie, że wśród fali hoolywodzkiej tandety kino Merkury znalazło chęć i czas zorganizowania spotkań filmowych i nieco ambitniejszym kinem. Być może nie są to nowości filmowe sprzed kilku dni czy nawet tygodni. Jednak czasem warto obejrzeć jakąś klasykę bądź film niszowy. Oprócz świetnego repertuaru spotkań jest jeszcze jeden plus, mianowicie cena biletu na spotkanie jest znacznie niższa niż na zwykły seans i wynosi jedyne 13 zł. Jako minus podam słabą organizację pod względem rezerwacji biletów. Rezerwacji można dokonać jedynie telefonicznie, a jeśli jest to premiera lub bardzo oglądalny film to nie ma nawet tej możliwości. Dla porównania, kino w Siedlcach działające również pod marką Nove Kino ma możliwość dokonania rezerwacji za pośrednictwem Internetu. Otrzymuje się wówczas specjalny kod sms, który okazuje się podczas zakupu biletu. Może bialskie kino pomyślałoby coś na temat tego udogodnienia.
Jakiś czas temu do Białej Podlaskiej zawitało mobilne kino 5D. Przyznam, że jego wizyta była słabo nagłośniona, a ja dowiedziałam się o nim zupełnie przypadkiem biorąc udział w konkursie i wygrywając dwie bezpłatne wejściówki na seans. Do wyboru mieliśmy film dla dzieci Dracula oraz horror Asylum. Oczywiście zdecydowaliśmy się na horror. Kino mobilne z zewnątrz wygląda niepozornie, bowiem jest to ciężarówka. Natomiast kiedy wejdzie się do środka oczom widzów ukazuje się około 20 osobowa sala kinowa. Nie było innych widzów, więc pracownik obsługi puścił seans dla naszej dwójki. Usadowiliśmy się wygodnie i czekaliśmy na dalszy ciąg wydarzeń. Cieszę się, że byliśmy w kinie sami bowiem mogłam sobie głośno pokrzyczeć A powodów krzyku było sporo. Oprócz tradycyjnego już obrazu 3D zostaliśmy zaskoczeni zapachem spalenizny, przestrzenną muzyką, ruchomymi fotelami, chodzącymi po nogach pająkami, powiewem wiatru oraz spadającym na nas deszczem. Mimo tego, że film trwał około 15 minut i nie miał zbyt rozbudowanej fabuły bardzo mi się podobał. Czułam się jakbym była świadkiem tych wydarzeń i zupełnie zapomniałam, że tylko siedzę w kinie. Jak dla mnie przeżycie nie do zapomnienia i warte każdych pieniędzy. Oczywiście bilety nie były drogie i wynosiły jedynie 15 zł za seans.
Siostra, która przyleciała do Polski po bardzo długiej nie obecności poprosiła mnie o pomoc w robieniu prezentów dla najbliższych. Swoje pierwsze kroki skierowałyśmy do salonu jubilerskiego Yes. Bardzo cenię sobie biżuterię tej firmy dlatego poleciłam siostrze ten sklep. Planowałyśmy tam kupić kolczyki dla mamy. Kwota, która była przeznaczona do wydania było to 150 zł. Powiedziałyśmy sprzedawczyni, że szukamy kolczyków właśnie w tym zakresie cenowym.
Kiedy weszłyśmy do salonu poczułyśmy przyjemny chłód ( za sprawą klimatyzacji). W salonie nie było żadnego klienta, natomiast przebywały tam dwie pracownice. Zaraz po naszym wejściu zostałyśmy przywitane przez sprzedawczynie. Jedna z nich, (kobieta około 45 lat, blondynka w okularach) podeszła do nas i zapytała czy mogłaby nam służyć pomocą. Powiedziałyśmy czego poszukujemy. Pracownica zapytała czy wolimy srebro bez dodatków czy może kolczyki ze szlachetnego kamienia. Wybrałyśmy opcję kolczyków wyłącznie srebrnych. Sprzedawczyni zaproponowała nam kolczyki z końcówki kolekcji, które były naprawdę w dobrej cenie. Szczególnie przypadły nam do gustu kolczyki z kolekcji Arabesque, które po przecenie kosztowały 105 zł.
Nie miałyśmy przy sobie gotówki, ale na szczęście istniała możliwość płacenia kartą. Pracownica zapakowała nam kolczyki w drewnianą szkatułkę z logo firmy Yes.
Dzisiejszą wizytę uważam za bardzo udaną. Byłyśmy zadowolone z zakupów i z miłej obsługi.
Sklep bardzo gustowny pod względem i asortymentu i wyglądu wnętrza. Wszystko zadbane. Bardzo ładna biżuteria. Natomiast (może to był pechowy dzień dla mnie) obsługa na nie. Pani nawet nie odpowiedziała na dzień dobry, więc nie wiem dlaczego spodziewałam się jakiegokolwiek zainteresowania z jej strony klientem. Bardzo lubię ten sklep, ubrania są bardzo dobrej jakości. Jednak obsługa nadaje wyjątkowy klimat. Powinna przyciągać klientów, a nie ich odpychać.
W poniedziałek przedstawiciel firmy Vemar wziął wymiary rolet i moskitier na okna w moim domu. Powiedział, że realizacja zamówienia nastąpi w ciągu 10 dni roboczych. Nie spodziewałam się, że już w czwartek rano otrzymam od firmy telefon, z informacją że rolety są gotowe do założenia. Akurat byłam w domu więc jeszcze tego samego dnia umówiłam się z pracownikiem firmy na montaż rolet. Pracownik obiecał, że firma pojawi się w moim domu około południa. Przedstawiciele firmy Vemar byli punktualni. Przyjechało dwóch pracowników i od razu przystąpili do montażu moskitier i rolet. Panowie byli bardzo kulturalni i życzliwi. Swobodnie prowadzili ze mną rozmowę i byli zabawni.
Rolety w pięciu podwójnych oknach zostały zamontowane w ciągu pół godziny. Byłam bardzo zadowolona z tej usługi. Za całe zamówienie, czyli 11 rolet i 4 moskitiery zapłaciłam 1700 zł. W cenę wliczony był również dojazd i montaż rolet.
Kilka tygodni temu jadłem we Sphinx, zapłaciłem kartą. Razem z paragonem otrzymałem kupon rabatowy na 20 zł do wykorzystania przy następnej wizycie. Przy kolejnej wizycie przed zamówieniem oddałem kupon kelnerowi. Przyjął go bez słowa komentarza. Po zjedzeniu poprosiłem o rachunek, który (po odliczonym rabacie 20 zł) wyniósł 54,60 zł. Chciałem zapłacić gotówką. Kelner od razu zrobił się bardzo niemiły. Stwierdził, że jak chciałem skorzystać z promocji, to teraz muszę płacić kartą i zaczął mnie pouczać, że jak nie wiem o co chodzi w promocji, to powinien pytać kelnera. Niestety nie mieliśmy przy sobie karty, więc nie mogliśmy zapłacić w ten sposób. Początkowo starałem się wytłumaczyć kelnerowi, że się myli. Kelner nie chciał mnie słuchać i twierdził, że Regulamin promocji stanowi inaczej i muszę płacić kartą. Poprosiłem o pokazanie mi tego regulaminu. Kelner zaśmiał się i powiedział, żebym sobie sprawdził w Internecie. Zdziwiłem się, że restauracja nie ma wydrukowanego egzemplarza na miejscu. Próbowałem jeszcze inaczej rozwiązać problem, mówiąc, że mam w telefonie SMS od Sphinx z kodem promocyjnym, rabat jest taki sam, więc może z tego skorzystamy. Kelner powiedział, że nic z tego, mam płacić kartą, albo mam mu zapłacić 74,60 zł. Powiedziałem, że dobrze, ale poproszę paragon na tę kwotę. Kelner znów się zaśmiał, powiedział, że może nabić wszystko od nowa i dać mi paragon na 74,60 zł, ale wtedy będę musiał i tak zapłacić oba paragony. Upierałem się, żeby kelner zrobił korektę paragonu na 74,60 i wtedy ureguluję rachunek. Kelner twierdził, że nie może, w końcu powiedział, że jak mi się nie podoba, to żebym sobie czekał na menedżera, który będzie po godz. 20, następnie odszedł. Po chwili namysłu stwierdziliśmy, że nie będziemy czekać. Zapłaciłem 74,60 zł. Podszedłem jeszcze do kelnera, poprosiłem, żeby się przedstawił. Odmówił. Po złożeniu reklamacji na stronie Sphinx, napisali, żebym zgłosił się po niesłusznie doliczone 20 zł. Poszedłem, dali z wyraźną łaską.
Jedzenie było takie sobie, porcje małe (jadłem rybę) ryż rozgotowany, frytki miękkie i ledwo ciepłe.
POLOmarket w Babimoście otwarto całkiem niedawno. Odwiedzam ten sklep bardzo często z powodu bardzo atrakcyjnych promocji. Jednakże obszar marketu jest trochę za mały i ze względu na nadmiar towaru na tak małej powierzchni sklep wydaje się trochę zagracony. Pomimo jednak tej wizualnej niedogodności pod względem ofert, atrakcyjnych cen jak również asortymentu market jest nienaganny. Nigdy nie brakuje koszyków, podłoga jest bardzo czysta, towar starannie rozłożony. Personel bardzo uprzejmy i pomocny. Niestety przeważnie czynna jest tylko jedna kasa co trochę wydłuża czas obsługi.
Ostatnio mam problemy ze swoją drukarką HP i nigdzie nie mogłem znaleść żadnych informacji odnośnie mego problemu na stronach internetowych. Dlatego też postanowiłem zadzwonić do HP do serwisu. Połączyłem się dość szybko i po przedstawieniu mego problemu, pracownik zapytał się mnie, czy drukarka jest podłączona do komputera. Po potwierdzeniu, pracownik rozpoczął mi przekazywanie wiadomości co należy uczynić, aby drukarka działała sprawnie. Pomimo różnych prób i różnych możliwości, drukarka dalej pracuje źle. Dostałem propozycję, aby sprawdzić podłączenie drukarki do komputera za pomocą innego kabla USB. Umówiłem się z pracownikiem, że pod koniec tygodnia zadzwoni do mnie i się zapyta, czy drukarka już pracuje prawidłowo. Podczas rozmowy wyczułem, że zależy pracownikowi, aby sprzęt zaczął działać prawidłowo. Widać, że firma dba o dobre relacje z klientami. Aby tak dalej.
W dniu dzisiejszym zadzwonił do mnie przedstawiciel firmy Play z propozycją zaprezentowania oferty telefonii komórkowej. Przystałem na tę propozycję, gdyż niedługo kończy mi się umowa z innym operatorem. Po zebraniu kilku danych, pracownik rozpoczął prezentowanie oferty. Musiałem w pewnym momencie mu przerwać, gdyż umowa kończy mi się dopiero pod koniec rok i podejrzewam, że będą jeszcze inne oferty, może konkurencyjne. Pracownik nie zraził się tym i od razu się zapytał, czy mogą się ze mną skontaktować pod konice października z nową propozycją. Zgodziłem się na to. Pracownik podziękowął mi za rozmowę i się pożegnał. Musze przyznać, że pracownik mówił w sposób zdecydowany i miły. Brak odczucia, że zwracał się do mnie z musu. Takie podejście wpływa pozytywnie na opinie wystawione przez klientów.
Zaszedłem dziś do oddziału, aby dokonać wpłaty pewnej gotówki na moje konto osobiste. Po wejściu do środka zauważyłem, że jest po generalnym remoncie. Dość dawno tam nie zachodziłem. Prawie od razu podeszła do mnie pracownica, która po przywitaniu się zapytała się mnie, w czym mi może pomóc. Po poinformowaniu jej czego potrzebuję, pracownica zadała mi kilka pytań i zaproponowała dokonanie wpłaty za pomocą specjalnego bankomatu. Kiedyś też tak robiłem, jednakże pieniądze były księgowane dopiero po kilku dniach. Uzyskałem informację, że pieniądze są od razu księgowane na koncie. Zachęcony skierowałem się do bankomatu. Pracownica poinformowała mnie, że gdybym potrzebował pomocy, to ona chętnie mi pomoże. Cała operacja była bardzo prosta. Wszystko jest wyświetlana na monitorze. Po zakończeniu transkacji, pracownica zapytała się mnie, czy otrzymałem potwierdzenie. Po potwierdzeniu że tak, zapytała się czy w czymś mi może jeszcze pomóc. Podziękowałem za chęci, ale to już było wszystko. Pracownica także mi podziękowała i zaprosiła mnie ponownie. Widać, że zależy bankowi, aby klienci mieli do niego zaufanie. Jeste teraz duża konkurenacja z różną ofertą. I niech tak będzie.
Dziękujemy za zamieszczenie opinii na temat oddziału naszego Banku w Białymstoku, przy ul.Lipowej 2 . Jest nam niezmiernie miło, że nasze starania o wysoką jakość obsługi spotkały się z Pana uznaniem. Cieszymy się również, że docenił Pan zmiany, których dokonaliśmy podczas rozbudowy oddziału. Mamy nadzieję, że w naszej przyszłej współpracy damy Panu jeszcze więcej powodów do zadowolenia. Pozdrawiamy, Biuro ds. Współpracy z Klientem.
Ostatnie pół roku...
Ostatnie pół roku spędziłem za granicą, tęskniąc tam za polską szynką. Gdy tylko wróciłem do Polski, jednym z pierwszych miejsc do którego się udałem był sklep spożywczy. Wybór, ze względu na bliską lokalizację, padł na sklep Careefour w Galerii Dominikańskiej. Tam przechodząc się pomiędzy półkami, wodząc wzrokiem za zapomnianymi smakami polski, rozglądałem się za działem mięsnym. Gdy do niego doszedłem, miałem okazję być świadkiem jak jeden z pracowników (prawdopodobnie kierownik działu) podniesionym głosem krytykował dwójkę swoich pracowników, że nie wywiązali się z powierzonych obowiązków, że źle rozłożyli towar, że puste skrzynie powinny być w innym miejscu, itd. Sytuacja była niesmaczna ponieważ rozgrywała się na oczach klientów. Rozumiem, że w każdej pracy są konflikty, jednak ich rozwiązywanie, według mnie, powinno odbyć się w innym miejscu. Sytuacja przełożyła się także na obsługę klienta, ponieważ przez udzielane "pouczenie" miałem czekać z inna klientką na obsługę. Należy także dodać, iż dział mięsny był czysty, uporządkowany, nie brakowało cen na produktach a pracownica podczas obsługi była uprzejma. Niesmak niestety pozostał.
Bardzo zależało mi na zakupie sera mozzarella, więc w jego poszukiwaniu udałam się do kolejnego sklepu. Sklep pod Topolami jest dosyć niewielki, jednak jest tam dział z nabiałem. Kiedy weszłam do sklepu powitała mnie sprzedawczyni. Kobieta była zajęta wykładaniem towaru do zamrażarki. Postanowiłam nie tracić czasu i od razu zapytać się czy jest ser mozarella. Niestety okazało się, że w tym sklepie również nie ma go w ofercie. Byłam zawiedziona. Jak się okazuje ser mozarella w Małaszewiczach jest rarytasem i produktem egzotycznym, przez co jest nie do dostania.
Podczas swojej wizyty zauważyłam, że w sklepie panowała bałagan. Kartony stojące na środku sklepu utrudniały poruszanie się po i tak małej powierzchni.
2. W domu zrobiłam krótką listę i udałam się na zakupy do miejscowego sklepu Groszek. Kiedy weszłam do sklepu, tuż przy wejściu zauważyłam odłamki czekolady po lodzie leżące na podłodze. Wzięłam koszyk i weszłam na salę sprzedaży. Miałam kupić dwie wody mineralne gazowane. W miejscu gdzie były ustawione napoje znalazłam bardzo mały wybór wód. Jeśli chodzi o napoje gazowane to były tam tylko trzy rodzaje wody. Zdecydowałam się na Nałęczowiankę. Kolejną pozycją na mojej liście była bułka tarta. Kiedy podeszłam pod stoisko z pieczywem na półce gdzie zazwyczaj leżała bułka tarta zauważyłam puste miejsce. Pomyślałam, że może bułka jest gdzieś przełożona więc zapytałam o to sprzedawczynię stojącą na stanowisku mięsnym. Była to około 55 letnia kobieta. Sprzedawczyni powiedziała, że bułka tarta jest tylko, że leży jeszcze nie ometkowana na zapleczu. Kobieta obiecała mi, że za chwilę przyniesie mi opakowanie bułki. Rzeczywiście po około 2minutach otrzymałam od sprzedawczyni opakowanie bułki, jednak reszta towaru nie trafiła na półkę.
Podeszłam do działu z nabiałem i poszukiwałam tam sera mozarella. Nie mogłam go znaleźć więc chcąc się upewnić ponownie poprosiłam o pomoc pracownicę. Sprzedawczyni powiedziała, że sera nie ma.
Podeszłam do kasy. Akurat nie było tam żadnej kolejki. Obsługiwała tam młoda, około 35 letnia kobieta. Kasjerka była sympatyczna i używała zwrotów grzecznościowych.
Piekarnia Bogusz otworzyła niedawno sklep firmowy w Konstantynowie Łódzkim. Sklepik jest mały, ale bardzo czysty, pieczywo śiweże i pachnące. Można kupić różne rodzaje chleba, ale także smaczne wyroby cukiernicze. Obsługa miła i szybka. Szkoda, że nie sklep nie kroi pieczywa na miejscu. Na razie dostępny tylko jeden rodzaj krojonego chleba.
Stoisko ogrodnicze na terenie Art-Domu jest prowadzone przez firmę Tracz. Oferuje ono bardzo dużo roślin zarówno ogrodowych, jak i domowych. Łatwo jest wyszukać coś ciekawego. Firma oferuje również akcesoria do uprawy roślin - piekne donice - oraz mnósto sprzętów ogrodowych. Niestety nikt z obsługi nie interesuje się spacerujacymi klientami.
Zajrzałam do sklepu Art-Dom. Moim celem wizyty było sprawdzenie oferty na meble Vox. Ekspozycja była bardzo ładna i esetetyczna. Na miejscu uzyskałam wiele informacji, włącznie ze szczegółami jak skorzystać z programu koputerowego do aranżacji i wizualizacji mieszkania. Wadą tych mebli jest jednak ich dość wysoka cena oraz to, że ceny niektórych artykułów składają się z cen wielu elementów.
Totalny szok, w sklepie panuje jeden wielki sajgon. Pracownicy drą się do siebie przez pół sklepu żeby się coś zapytać. Muzyka jaka leci w sklepie to klasyczny punk rock w dodatku puszczony tak głośno, że nie da się tam spokojnie kupić nawet skarpetek. Zachowanie personelu w stosunku co do klienta fatalne... Pracownicy jakby nie widzieli ze ktoś wchodzi do sklepu... Ja klient: Dzień Dobry Pracownik: ??? eeee ??? Porażka!
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.