W sobotę wybrałam się na małą wędrówkę po sklepach. Nie szukałam niczego konkretnego, ale brałam pod uwagę zakup kurtki zimowej oraz butów. Sklepem, na który padł mój pierwszy wybór, okazała się Sarna Sport, który w swoim asortymencie posiada takie marki jak: Adidas, Puma, Reebok, Alpinus, Campus, Diverse i inne. Postanowiłam przetestować moje zdolności obserwacyjne na pracownikach tego sklepu. Wybrałam formę klienta bardzo wymagającego, chcącego wybrać jak najlepszy towar, przy czym zadawać jak najwięcej pytań dotyczących asortymentu. Sklep jest umiejscowiony w bardzo atrakcyjnym punkcie dla klienta, jest to rynek miasta Kłodzko. Dobrze oznaczony, widoczny sklep już od wejścia sprawia wrażenie profesjonalnego i dobrze prowadzonego. Obiekt jest połączeniem wielu pomieszczeń, dzięki czemu marki są odpowiednio oddzielone. Moje wrażenie na ogólny wygląd sklepu, jego czystość i funkcjonalność, jest bardzo dobre. Zatrzymałam się obok półek z moją ulubioną marką i zaczęłam szukać wymarzonych modeli. Ekspozycja bardzo przejrzysta, prosta, może najwyższe rzędy 'półek' nie są dostosowane do osób nieco niższych, takich jak ja, ale dzięki obsłudze i z tym można sobie poradzić. I tu rozpoczęło się moje 'małe dochodzenie'. Wybrałam cztery modele butów, po czym ograniczyłam się do dwóch i rozpoczęłam zadawanie pytań. Czy buty posiadają odpowiednią amortyzację, z jakiego są materiału wykonane, jak powinnam je pielęgnować, itp. Pracownik obsługi cierpliwie, rzeczowo odpowiadał na moje pytania. Nie okazywał zdenerwowania ani irytacji. Nie zbywał mnie, ale poświęcał tyle uwagi, na ile powinien zasługiwać każdy klient. Po jego podejściu do wykonywanej pracy, widać było, że jest do tego odpowiednio przygotowany. Nawet po mojej rezygnacji z chęci zakupu nie zauważyłam cienia irytacji. Pracownicy tego sklepu mają odpowiednie podejście do kupujących. Panuje tutaj miła atmosfera, obsługa jest życzliwa, ale nie nachalna. Mogłam spokojnie się rozejrzeć, a w razie jakichkolwiek pytań pracownicy byli w zasięgu mojego wzroku, przywołani doradzali i odpowiadali na pytania. Spędziłam w sklepie około godziny i nic nie zmieniło mojej pozytywnej opinii na temat tego obiektu.
Podczas zakupów z moją żoną odwiedziliśmy jeden sklep z sieci sklepów Orsay. Żona wybrała sobie spodnie i koszule. Obsługa była miła. Pani na sklepie zapytała w czym może pomóc. Oczywiście przywitanie i pożegnanie było inicjatywą pracownika. Jednak w domu okazało się, że wybrana odzież jest za mała. Z uwagi na brak czasu oddać ją mogliśmy dopiero po weekendzie. Do sklepu udałem się sam (żona pracowała), przedstawiłem kasjerce problem. Pani odnalazła większy rozmiar i z miłym uśmiechem, bez żadnych problemów zgodziła się na wymianę. Dodam, że podczas przymierzania w domu, żona zdjęła metki z ubrań. Dla pani w sklepie nie było to żadnym problemem.
W związku z tym, że jest to bardzo duży sklep od razu zdecydowałam się poprosić o pomoc kogoś z obsługi. Niestety, będąc na pierwszym piętrze nie znalazłam ani jednej osoby, która mogłaby mi pomóc. Zeszłam zatem na parter, gdzie otrzymałam informację na temat poszukiwanej rzeczy i znów musiałam wejść na piętro. Nie wybrałam nic odpowiedniego dla siebie i w związku z tym opuściłam sklep.
Wchodząc do sklepu od razu zobaczyłam, co mi się podoba. Zaczęłam szukać swojego rozmiaru, ekspedientka zauważyła, że czegoś szukam i od razu zaoferowała pomoc. Szybko znalazła rozmiar, który był mi potrzebny. Przymierzyłam i byłam zdecydowana kupić te spodnie. Obsługująca mnie pani doradziła mi jeszcze bardzo fajną bluzę. Byłam zadowolona z zakupów.
Wybrałam się na zakupy, szukałam konkretnej bluzki, widziałam ją na stronach tej firmy więc myślałam, że powinnam ją znaleźć w tym sklepie. Niestety, w sklepie panował nieład, na wieszakach było za dużo ubrań, nic nie można było obejrzeć, ubrania były pomieszane. Postanowiłam spytać kogoś z obsługi, niestety nikogo nie znalazłam, na salonie tylko były dwie osoby obsługujące kasę, gdzie była kolejka. Zakupy mi się nie powiodły.
Byłem w banku w celu uaktualnienia swoich danych na rachunku bankowym i zapoznania się z ofertą kredytu odnawialnego. Placówka jest ładnie urządzona. Jest miejsce na poczekanie jeżeli konsultant jest aktualnie zajęty oraz stolik do zabawy dla dziecka. Zostałem poproszony przez konsultantkę do jej stanowiska, gdzie zaoferowano mi pomoc. Po przedstawieniu sprawy o zmianie danych o zameldowaniu zostałem odesłany na infolinię gdzie ponad 10 minut stałem przy telefonie w banku. W kolejnej spawie o kredyt odnawialny nie uzyskałem żadnych konkretnych informacji na ten temat, po raz kolejny zostałem odesłany do infolinii z czego już nie skorzystałem.
W sklepie obuwniczym CCC za każdym razem można zaobserwować większą ilość klientów jak i gości. Dwie ekspedientki nie były w stanie obsłużyć jednocześnie kilku klientów. Spośród wielu pudeł próbowałam odszukać mój rozmiar jednakże pudełka były tak wymieszane, że nie sposób było cokolwiek znaleźć. Poprosiłam ekspedientkę o pomoc. Pani podeszła po kilku minutach (ok.4)oferując swą pomoc. Miła i bardzo sympatyczna ekspedientka pomimo szczerych chęci nie od razu znalazła odpowiedni dla mnie rozmiar. Jak tylko otrzymałam buty ekspedienta odeszła by służyć następnemu klientowi.
Tego dnia postanowiłam wybrać się na film z moją mamą. Dawno nie byłam w kinie, nie wiedziałam, co teraz się gra i na jaki film warto iść. Pani obsługująca kasę biletową poleciła mi bardzo fajny film i miejsca na widowni. Byłam zachwycona miłą, fachową i szybką obsługą.
Przed wyjazdem nad morze, chodziłam po sklepach w poszukiwaniu stroju kąpielowego. W Realu trafiłam na stoisko Atlantic, obejrzałam końcówkę kolekcji na Lato 2008, ale nic mi nie odpowiadało. Sprzedawczyni zachęciła mnie do przymierzenia jednego modelu, niby był fajny, ale nie odpowiadały mi kolory. Poprosiłam więc o taki sam fason, ale w innych kolorach. Niestety, nie było. Pani zaproponowała mi model typu "panterka", którego nie znoszę! Ale dałam się namówić na przymiarkę. Efekt mnie mile zaskoczył, strój fajnie leżał, a "panterka" dopełniła całości. Poprosiłam jednak o większy rozmiar, którego sprzedawczyni u siebie nie miała, ale poszła na drugie stoisko. Niestety, tam też były braki.
Zakupy w sklepie w Sandomierzu będę wspominał długo. Wybrałem się na zakupy do jednego z sandomierskich sklepów obuwniczych. Sklep znajduje się przy ulicy Armii Krajowej. Zaraz po wejściu do sklepu moim oczom ukazały się dwie sympatycznie wyglądające kobiety (pracownice sklepu). Zabrałem się za oglądanie wcześniej upatrzonych butów. W sklepie nie było praktycznie nikogo - oprócz mnie i pań, które w nim pracują. Tak więc były rozmowy na wszelakie tematy. Żadna z pań nie podeszła do mnie pytając, w czym może pomóc. Dopiero po wybraniu odpowiedniego modelu butów (obuwie firmy Mustang), podszedłem do jednej z nich z prośbą o znalezienie odpowiedniego rozmiaru dla mnie. Wtedy zaczęło się zainteresowanie moją osobą i oczywiście zaczął się ruch w sklepie. Jako, że były tylko dwie panie sprzedające szybko o mnie zapomniano. Najpierw byłem obsługiwany przez jedną panią, następnie przez kolejną. Podejście mało ciekawe do klienta. Po wybraniu odpowiedniej pary butów (jak i rozmiaru) zaczęło się najciekawsze - zginęła górna część pudełka. Spytano mnie czy mogę dostać buty w pudełku bez jego górnej części. Wywołało to lekkie zmieszanie na mojej twarzy. Ale w końcu udało się znaleźć górną cześć pudełka. Byłem bardzo zdziwiony zachowaniem pań w sklepie. Nie spotkałem się jeszcze z takim czymś. Najpierw jestem obsługiwany przez jedną osobę, następnie ta osoba idzie na zaplecze i przejmuje mnie inna osoba, która nie jest za bardzo w temacie moich butów. Z obuwia jestem zadowolony, ale z obsługi w tym sklepie już nie za bardzo.
Treść obserwacji usunięta na podstawie art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2002 r., Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
W dniu dzisiejszym byłam na zakupach w sklepie "C&A" w Sosnowcu (PLAZA). W sklepie znajdowało się około 50 klientów. Towary na stołach w części damskiej były porozrzucane. Po stronie męskiej poukładane. Spacerując po sklepie zauważyłam kilka ubrań leżących na podłodze, pod wieszakami. Po sklepie chodził pan w jasnej bluzie z kapturem z krótkofalówką i z daleka widać było, że pełni on rolę „tajnej” ochrony. Na sklepie nie było widać sprzedawców, więc obejrzałam kilka ubrań. Wszystkie miały widoczne metki z ceną i rozmiarem. Po obejściu sklepu na dole wjechałam na piętro. Tam również było dużo klientów i tylko jedna pani obsługująca kasę. Zjechałam na dół i podeszłam do kasy. Zapytałam czy na sali sprzedaży znajduje się jakiś sprzedawca. Pani odpowiedziała, że chwilowo nie ma nikogo i jest sama. Poprosiła o chwilkę cierpliwości. Podeszłam do przymierzalni, panował tam ogromny harmider. Pełno klientów, duża kolejka. Obejrzałam jeszcze kilka ubrań i po chwili podeszła do mnie pani. Zapytała, w czym może pomóc. Powiedziałam, że chciałabym kupić bluzkę w prezencie dla siostry. Pani Dagmara zapytała, jaki rozmiar i jaka bluzka. Powiedziałam, że rozmiar L a bluzka taka, żeby pasowała zarówno do spodni z materiału jak i tradycyjnych jeansów. Sprzedawczyni pokazała mi kilka bluzek w kolorze białym. Poprosiłam o coś z kolorem, dodatkiem lub inną bluzkę, byle nie białą. Obsługująca pokazała mi jeszcze kilka fasonów i kolorów, opisując materiały bluzek. Jedna z bluzek nie pasowała do obu typów spodni, więc powiedziałam o tym sprzedawczyni i przyznała mi rację. Kiedy spodobała mi się jedna z proponowanych bluzek pani pomogła mi wybrać uniwersalny kolor i pochwaliła mój wybór. Zapytałam, czy mogę zwrócić, w razie gdyby bluzka nie pasowała na siostrę. Sprzedawczyni odpowiedziała, że oczywiście, mogę do 14 dni od daty zakupu a jeśli inna mi się podoba to można ją odłożyć przy kasie. Podziękowałam za pomoc a obsługująca z uśmiechem zaprosiła mnie do kasy. Przy kasie stały przede mną 2 osoby. Zostałam miło obsłużona i jeszcze raz upewniona, że dokonałam dobrego wyboru. Po godzinie wróciłam ponownie w celu dokonania zwrotu, ponieważ bluzka nie pasowała na siostrę. Przy kasie miło powitała mnie sprzedawczyni i zapytała czy może zaproponować inną bluzkę. Kiedy podziękowałam zapytała jeszcze, czy rozmiar był nieodpowiedni, czy może fason nie ten. Powiedziałam, że bluzka nie pasowała w ogóle na siostrę i muszę przyjść razem z nią do sklepu. Sprzedawczyni zwróciła mi pieniądze i dała gazetkę reklamową sklepu, zapraszając do ponownego odwiedzenia „C&A”.
Jestem byłym pracownikiem firmy Sphinx, pracowałem jako kelner rok temu (nie w tej obecnie omawianej) wiec bardzo dobrze znam standardy obsługi klienta. Chciałbym wyrazić swoją pozytywną opinię na temat kelnera Erika (tak miał napisane na plakietce). Do lokalu przyszedłem z kuzynką czyli dwie osoby. Zostaliśmy przywitani w drzwiach, kelner (Erik) wskazał miejsce w części niepalącej, stolik dwuosobowy. W ciągu 30 sekund mieliśmy podane karty menu oraz sztućce i podkładki. Zaproponował nam coś do picia, dał czas na wybranie potrawy. Cała procedura obsługi odbyła się zgodnie ze znanymi mi procedurami. Ponieważ zamówiliśmy pizze, kelner podał nam od razu dwa dodatkowe talerze oraz komplet sosów wraz z napojami. Na jedzenie czekaliśmy ok 10 min. Po zjedzeniu kelner spytał czy zabrać brudne talerze, pozostawił napoje na stole, zaproponował deser. Ponieważ spędziliśmy w lokalu ponad 2h, co jakiś czas podchodził i wykazywał zainteresowanie, czy sobie jeszcze czegoś życzymy. Przy wyjściu szybko wystawił rachunek (wydał poprawnie, za moim poleceniem zostawił sobie napiwek). Pożegnał nas przy wyjściu. Jako kelner cechował się bardzo wysoką kulturą osobistą, umiejętnościami rozmowy z klientem. Ponieważ znam tę pracę, pozwoliłem sobie napisać obserwację, ponieważ wg mojej oceny wykonał swoją prace profesjonalnie. Wystrój lokalu poprawny, zadbany, czysto i schludnie. W łazience czysto, nie brakowało środków czystości. Inni pracownicy grzeczni i uprzejmi.
W placówce dokonywałam wpłaty gotówki. Obsługa przebiegała sprawnie. Pani była zaangażowana w obsługę, otwarta na klienta. Oprócz przyjęcia gotówki szczegółowo odpowiedziała na zadane pytania, dotyczące oferty banku.
Jedyną niedogodnością był czas oczekiwania na obsługę (ok. 30 minut). Czynne były dwa stanowiska z trzech dostępnych, podczas gdy doradcy handlowi (ok. 4 osób) nie mieli w tym czasie klientów.
W placówce banku zgłosiłam się po odbiór gotówki, którą zamówiłam wcześniej. Po wejściu do placówki nie zostałam przywitana przez pracownika. Transakcja wydłużała się, a ja nie byłam informowana o przyczynie przedłużającej się obsługi. Po chwili pani zadzwoniła po koleżankę. Po długim czasie oczekiwania dowiedziałam się, że nie ma kwoty pieniędzy, którą zamawiałam.
W sobotę późnym popołudniu podjechałem na stację ORLEN zatankować auto.
Zaznaczę tylko, że auto w 100% sprawne. Podjechałem pod dystrybutor, zatankowałem, udałem się do kasy aby zapłacić, wyszedłem, chcę odpalić auto a auto nie chce odpalić. Próbowałem kilkukrotnie i nic... Byłem z kolegą, więc próbowaliśmy pchnąć, myśląc, że akumulator się wyładował. Niestety, to też nie zadziałało. Nie doczekałem się pomocy ze strony stacji ani zainteresowania tym, że auto tarasuje przejazd. Zepchnąłem auto na parking stacji i dalej myśląc, że to wina akumulatora zadzwoniłem po mamę, aby przyjechała drugim autem, z kablami do akumulatora. Ponieważ jakiś czas temu miałem podobną sytuację na stacji ORLEN i gdy spytałem o kable odpowiedzieli, że mają, ale tylko do kupienia (nie będę kupował kabli za każdym razem gdy mam problem z autem). Mama przyjechała. Próbowaliśmy odpalić auto, ale też nic.
Dalej nikt ze stacji nie spytał czy pomóc. Obcy pan, który podjechał na parking aby spytać czy pomóc powiedział, że to wina paliwa. W międzyczasie podobny problem miały jeszcze dwa auta. Nie mogli odpalić. W nerwach poszedłem na stację i poprosiłem o kontakt z szefem ORLENU. Pracownicy, bardzo zdziwieni powiedzieli, że mogą mi dać numer telefonu na infolinię. Więc zadzwoniłem tam. Rozmawiałem z pracownikiem infolinii. Bardzo miła pani przyjęła reklamację. Opisała całe zdarzenie i gwarantowała, że dostanę jakiś odzew.
Mnie nie chodzi o jakiś zwrot pieniędzy, ale coraz częściej słychać, że na stacjach paliw właściciele dolewają jakiś rozpuszczalników i różnych innych rzeczy aby rozrobić paliwo a sobie dodatkowo zarobić. Niestety, ja nie pozwolę aby właściciele stacji nabijali sobie portfele przekrętami a nam psuli auta. Wspomnę tylko, że auto nie zostało odpalone i stało tam od soboty do dziś czyli poniedziałku. Dziś rano sprowadziłem tam mechanika i również nie mógł odpalić. Powiedział, że to prawdopodobnie wina paliwa. Auto wziął na holowanie do warsztatu. Jeszcze nie wiadomo co z nim jest, wiem jedynie, że stracę dodatkowe pieniądze na naprawę.
Tyle mnie będzie kosztowało przygód, atrakcji i pieniędzy zatankowanie na stacji ORLEN.
Zazwyczaj sprzedawczynie są nadgorliwe i zaraz po przekroczeniu progu sklepu pytają w czym mogą pomóc. W tym sklepie nie mogłam znaleźć nikogo takiego. Sporo czasu zajęło mi też znalezienie mojego rozmiaru. Na wierzchu leżały rozmiary 34-38, ja noszę 40. Sprzedawczyni znalazła się dopiero, jak podchodziłam do kasy.
Chciałabym dodać, że w sklepie poza mną było jakieś pięć osób i dwie sprzedawczynie (jak się później okazało).
Cała wizyta trwała 11 minut. Klientów w liczbie: 3. Apteka przyjazna dla klienta. W środku duża przestrzeń, miejsca siedzące, stoliczek z woda do picia, ciśnieniomierz. Niemalże cały asortyment apteczny widoczny, brak nieprzyjemnych zapachów, temperatura w środku odpowiednia. Najważniejsza dla mnie jest oczywiście obsługa, a na tej się nie zawiodłam. Pani mgr Małgorzata Klapa to przemiła osoba, potrafiąca wytłumaczyć dokładnie przy jakim schorzeniu dany lek ma zastosowanie, wymienić jego zalety i wady oraz zaproponować ewentualnie tańszy zamiennik. Do takiej apteki aż chce się wracać!
Przyszedłem do sklepu H&M w celu konkretnego zakupu, związanego z zauważona wcześniej reklamą. Przed wejściem do sklepu zauważyłem porządną rzecz na manekinie witrynowym. Nie bardzo miałem ochotę na mierzenie innych rzeczy, chciałem konkretnej jednej, jak jest to biorę, jak nie to nie będę szukał czegoś innego. Byłem w sklepie o 17-tej, ruch nie był spory, na dziale męskim kręciło się 2 ekspedientów. Podszedłem do dziewczyny i zapytałem o dostępność wybranej rzeczy, usłyszałem, że ona jest tutaj dopiero 2 tyg. i nie wie więc żebym podszedł do jej kolegi. Po podejściu do kolegi usłyszałem odpowiedź, że on nie bardzo wie o co chodzi, i żebym się rozejrzał to powinienem znaleźć. Dłuższą chwilę spacerowałem po sklepie w poszukiwaniu ale niestety nic nie znalazłem. Ekspedienci widząc, że się szamotam nie raczyli mi dalej pomóc. Wyszedłem bez niczego po 20 min.
Byłem zainteresowany kupnem garnituru. Po wejściu do sklepu, kiedy zacząłem oglądać garnitury, podeszła do mnie pani sprzedawczyni z propozycją pomocy. Do końca nie byłem zdecydowany więc z pomocy skorzystałem. Przekazałem sprzedawczyni jaki fason i kolor marynarki mnie interesuje. Dostałem 7 garniturów do przymierzenia. Podczas przymierzania zostałem poinformowany, że istnieje możliwość skrócenia spodni oraz ich poszerzenia w tym samym dniu, bez żadnych dodatkowych kosztów. Po zdecydowaniu się na konkretny model ustaliliśmy, o ile mają być skrócone spodnie a o ile mają być poszerzone. Obsługa była bardzo miła i kompetentna. Dodatkowo byłem poinformowany o promocjach w tym sklepie.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.