Placówka jaką wybrałam posiada zupełnie otwartą aranżację wnętrza, przypominającą bardziej salę kawiarnianą niż bank. Nie daje ona żadnej fizycznej ani akustycznej izolacji pracownika banku oraz obsługiwanego przez niego klienta od reszty klientów, oczekujących w kolejce. Klient siedzi bezpośrednio obok pracownika i może bez problemu sprawdzać, co ten wprowadza na ekranie komputera. Dzięki kompletnemu brakowi oddzielenia klientów oczekujących w kolejce od stanowisk obsługi można wysłuchać dokładnie wszystkich problemów, z jakimi przychodzą do operatora ludzie spłacający kredyty, usłyszeć ile gotówki pobierali z konta oraz inne informacje, które powinny pozostać wyłącznie pomiędzy operatorem a obsługiwanym. Co więcej, ustawienie ekranów komputerów oraz biurek pozwalało na obserwacje przez klientów wszystkiego, co robi operator, a także obejrzenie całej konstrukcji wewnętrznej strony bankomatu (stojącego wprost w pomieszczeniu, w którym są obsługiwani klienci (i nie będącego zdecydowanie jego ozdobą).
Robiłam zakupy z mężem. On chciał sobie kupić spodnie, ewentualnie jakąś bluzę. Na spodnie nie był zdecydowany, ponieważ kolor mu nie odpowiadał. Jedna ekspedientka stała i nam się przyglądał, druga przejęła inicjatywę. Sama zaproponowała mężowi inne spodnie w rozsądnej cenie. Gdy się nie zdecydował, ponieważ jednak wybrał bluzę, nie było z niczym problemu. Ekspedientka wyszukała mu rozmiar, pozostałe rzeczy sama poskładała i odłożyła na miejsce. Pani była miła i sympatyczna.
Z racji nagminnych kolejek w oddziale banku (co również wpłynęło na złą ocenę) postanowiłem miesiąc temu uaktywnić internetową obsługę konta bankowego. Udałem się do wyznaczonego do tego celu pomieszczenia w oddziale banku, niestety, te same panie zajmowały się takimi sprawami jak moja ale także udzielaniem kredytów, gdzie procedury są znacznie dłuższe i bardziej skomplikowane. No więc czekałem w kolejce około 0,5 godziny na swoją kolejkę a gdy już doszedłem do okienka pani poprosiła, żebym chwilkę zaczekał i tak kolejne 0,5 godziny przewracała jakieś papiery. Może to i ważne było ale na dwie pracownice tylko jedna zajmowała się obsługą klientów, których za mną zebrało się około 6 osób i wszyscy czekali, aż pani skończy segregować jakieś dokumenty. W końcu pani zaprosiła mnie do stanowiska i tu należą się jedyne słowa pochwały: szybko, jasno i zrozumiale objaśniła procedurę pierwszego logowania i weryfikacji danych w serwisie internetowym banku i wręczyła mi kartę z hasłami jednorazowymi. Ale to jedyne plusy dla tej firmy bo za dostęp za pośrednictwem internetu każe sobie płacić 2 PLN miesięcznie, gdzie konkurencja nic nie chce bo zna dokładnie wyniki badań wskazujące, że usługi za pośrednictwem internetu to najtańszy sposób świadczenia takich usług (w PKO BP chyba to wciąż luksu).
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
W dniu dzisiejszym...
W dniu dzisiejszym udałem się z wizytą do oddziału banku, celem dokonania operacji pieniężnej w kasie banku. Przed wejściem do oddziału, a było to około godz. 8 rano, stała już długa kolejka oczekujących. Kolejka po otwarciu oddziału ciągle rosła ponieważ tempo obsługi było bardzo wolne. Pracownicy kas w ogóle nie zwracali uwagi na klientów, nie starali się inicjować rozmowy, nie witali klientów, nie nawiązywali nawet kontaktu wzrokowego. Pracownica kasy, u której dokonywałem operacji, nie starała się zainteresować klienta ofertą banku. Pomimo moich pytań o ofertę kredytową, nie otrzymałem na nie żadnej odpowiedzi. Pracownica kasy nie starała się nawet pokierować mnie do osoby, która mogłaby udzielić informacji na zadawane pytania. Po odejściu od kasy udałem się na stanowisko obsługi klienta, aby tam zapytać o ofertę kredytową. Pracownica udzieliła kliku odpowiedzi, nie starała się jednak nawiązać dłuższej rozmowy sprzedażowej ani utrzymać kontaktu telefonicznego celem dalszej sprzedaży. Na uwagę zasługuje też bardzo słaba organizacja pracy zespołu kasjersko-dysponenckiego oraz brak zainteresowania kierownictwa oddziału sytuacją na sali obsługi klienta. Przyznana ocena -5 wynika z ogólnej złej i nieprzyjaznej dla klientów sytuacji w oddziale banku. Praca oddziału zorganizowana jest źle, pracownicy nie potrafią zachować podstawowych wymogów obsługi klienta.
Chciałam kupić bluzę na jesień. Gdy tylko weszłam do sklepu, dosłownie po kilkunastu sekundach, pojawiła się pani w celu pomocy. Była bardzo miła i pokazała mi cały asortyment bluz. Bardzo pozytywnie.
Przy wejściu, na moje "dzień dobry" nie usłyszałam odpowiedzi, nawet przywitania skinieniem głowy zabrakło. Bank sprawia wrażenie starego, który wymaga remontu i zmiany wizualizacji. Jest szary i zimny. Kolor mebli także szary, nie sprawia przyjaznego wrażenia. Krzesła są już podniszczone i o różnych kolorach jakby ktoś je wyciągnął z magazynu staroci. Panie w większości pracują jakby w zwolnionym tempie. Tylko panie w młodszym wieku mają jeszcze energię do pracy. Pracownica mnie obsługująca była jednak kompetentna, szybko i jasno wytłumaczyła mi zasady przydzielania kredytów. Należała jednak do tych pań z młodszym stażem. Siedząc przy biurku słyszałam rozmowy innych pracowników, wiedziałam po co przyszli inni klienci, brakowało prywatności.
Chodząc po sklepie CCC zauważam, iż obsługa bardzo przyjemnie podchodzi do klienta. Nie są nachalni i od razu jak się wchodzi nie pytają : "w czym mogę pomóc?". Po obejrzeniu asortymentu, gdy klient ma pytania, zawsze chętnie pomogą. Z uśmiechem. Plusem jest to, iż zawsze można rozróżnić klienta od obsługi. Byłam obsłużona należycie i z zadowoleniem wyszłam ze sklepu.
Byłam wczoraj gościnnie w katowickim Centrum Silesia, w sklepie Gatta.
Chciałam kupić rajstopy. Jako, że byłam w podróży, byłam ubrana zupełnie zwyczajnie, nawet przeciętnie, miałam na plecach plecak i zupełnie rozwichrzona fryzurę. Obsługa sklepu zupełnie nie zwracała na mnie uwagi przez dobre 15 minut, mimo że panie sprzedawczynie przechodziły koło mnie wielokrotnie. W końcu, gdy stanęłam na drodze pani ekspedientki, zapytała czy może w czymś pomóc, ale nie wyglądała na zadowolona z faktu, że ma obsługiwać taką klientkę. Zostałam potraktowana raczej neutralnie.
Jako klientka sklepu, poprosiłam o pomoc w wyborze butów, nie mogąc zdecydować się z powodu dość bogatej oferty sklepu. Byłam dość wybredna w wyborze, bo zależało mi również na cenie. Wybierałam ładnych parę minut, właściwie nie mogąc zdecydować się na buty, a mimo to pracownica była: cierpliwa, mimo paru innych klientów, doradzała, całkiem dobrze, widać było jej zaangażowanie w wykonywaną pracę.
Wchodząc do tego marketu odnosi się wrażenie, że jest tam czysto i schludnie ale to błąd, bo towar jest porozstawiany na podłodze, mało dostępny dla klientów, trzeba się przeciskać wokół tego towaru. Panie kasjerki miłe choć trzeba się nastać w długiej kolejce zanim zostanie się obsłużonym (a to dlatego, że na 5 kas działają tylko dwie i kolejki są przy nich 10 osobowe).
W sklepie EF byłam po raz czwarty. Każda z wizyt wyglądała tak samo. Wchodząc mówię "dzień dobry", panie odpowiadają i na tym kończy się nasza relacja. Obejrzałam całą kolekcję i żadna z pań nie zapytała czego szukam, w czym pomóc. Na pytanie czy otrzymam daną sukienkę w rozmiarze 38 padła odpowiedź, że nie ma. Po chwili znalazłam sama ową rzecz na wieszaku. Podczas mojego pobytu w sklepie przychodziły panie znacznie ode mnie starsze, one były miło witane, to z nimi ekspedientki rozmawiały.
Kontakt polegał na zrobieniu wcześniej zaplanowanych zakupów. Sklep jest samoobsługowy, pracowników spotyka się przy kasie lub podczas wykładania towaru na hali sprzedaży. Kasjerzy starają się być mili, chociaż ilość pracy (kasjerzy wymieniają się z pozostałymi pracownikami zadaniami, tak więc w jednej chwili pracują przy kasie, a za kilka minut mogą wykładać towar lub wykonywać inne prace), jaką wspólnie załoga musi wykonywać momentami przekracza ich możliwości. Szczególnie jest to widoczne przy dużym nagromadzeniu klientów. Na kasie pracuje standardowo jeden pracownik, w chwilach natłoku wzywana jest kolejna osoba (w sklepie znajdują się 4 stanowiska kasowe). Automatycznie cierpi na tym jakość rozłożenia towaru na hali sprzedaży, co objawia się pustymi miejscami na półkach.
Ocenę swoją uzasadniam tym, że załoga pomimo chęci, nie jest w stanie wykonywać na bieżąco wszystkich swoich zadań (skarżą się na to sami zagadnięci pracownicy).
Poszłam do banku, by zrobić przelew w euro do Niemiec, podeszłam do kasy, okazało się, że system "padł" i trzeba poczekać . Pod oknem siedział starszy pan, który również na to czekał. Powiedział mi, że czeka już godzinę i dużo osób już wyszło z banku, nie czekając na naprawę. Mnie bardzo zależało na tym przelewie, więc również czekałam. W końcu system zaczął działać. Znalazłam się przy kasie, pani była bardzo miła, przywitała mnie, powiedziałam o co chodzi. Zaczął się problem. 700 euro brakło do całości przelewu. Okazało się, że bank ma je dalej niezaksięgowane, pomimo iż wpłaciłam je 17 września. Poczułam się jakby ktoś ukradł mi pieniądze. Przelew nie doszedł do skutku, pani obiecała, że jutro do mnie zadzwoni, jeśli pieniądze będą już zaksięgowane. Znając jednak już dobrze ten oddział wiem z góry, że owa pani nie zadzwoni i będę musiała ja zadzwonić do banku. Po sfinalizowaniu tego przelewu mam zamiar zamknąć tam konto, gdyż jestem tak niezadowolona z ich tzw. usług, że nie chcę dłużej z nich korzystać. Ogólnie pani kasjerka była miła i nie mam zastrzeżeń do obsługi.
Odwiedziłem sklep w CH ARENA. Sklep sprawia wrażenie uporządkowanego i dobrze zorganizowanego, jednakże towar jest dosyć wymieszany, chodzi głównie o część obuwniczą damską. Na pewno po części jest to wina samych klientów, ale obsługa nie za bardzo stara się, aby to poprawić. Szukaliśmy butów dla żony, jednakże ze względu na wymieszany asortyment i niezbyt przyjazną obsługę zrezygnowaliśmy z zakupów.
Obsługa kina jak zawsze nienaganna, jedynie osoby pracujące przy sprzedaży popcornu i napojów powolne i nierozgarnięte. Ponieważ odwiedzałam to kino już kilkakrotnie wiem, że nie jest to jednostkowa sytuacja. Wszyscy przed wejściem do sali ustawiają się w kolejce po jedzenie, a obsługuje tam tylko jedna osoba, zmęczona i na pewno zła, że siedzi w niedziele do późna w pracy. Ale czy dlatego inni mają się spóźniać na film?
Panie w sklepie były bardzo miłe , zapytałam czy mogę zabrać rzeczy do przymierzalni, na co usłyszałam miłą odpowiedź, z uśmiechem. Gdy wybrałam już rzeczy do kupienia, brakowało mi, że nikt nie podszedł do mnie i nie zabrał reszty do odwieszenia, tylko sama musiałam się męczyć, nie pamiętając gdzie co wisiało. Podeszłam do kasy, pani zaraz znalazła się w kasie i mnie obsłużyła. Brakowało mi w tej obsłudze "dzień dobry", nie było dodatkowej propozycji zakupu czegokolwiek. Nie dowiedziałam się też ile punktów mam już na karcie lojalnościowej. Pani skasowała mi ubranie, wzięła pieniądze, wydała resztę. Czułam się niedostrzeżona.
W sklepie CCC w Carrefourze chciałem zakupić półbuty męskie. Kiedy tylko poprosiłem obsługę o sprawdzenie, czy jest odpowiadający mi rozmiar z oburzeniem odpowiedziano mi, że wszystkie numery są wyjęte i jak chcę to mam sobie poszukać, bo pani nie ma czasu, żeby zajmować się klientami (w tym czasie na ladzie kasowej stała filiżanka i leżały kanapki).
W sobotę wieczorem stała się rzecz straszna - przy drukowaniu mojej pracy, drukarka odmówiła posłuszeństwa. Jak najprędzej chciałam załatwić tą sprawę i dziś w czasie mojej pracy wybrałam się do poleconego serwisu komputerowego, w którym już wcześniej robiłam zakupy tuszy do tejże nieszczęsnej drukarki. Około godziny 10:00 przekroczyłam próg sklepu. Przywitało mnie dwóch Panów. Opisałam swój problem ze sprzętem dokładnie. wiedziałam, że jeden z kartridży jest uszkodzony, wystarczyło zdefiniować, który z nich jest zły. Niestety, jak się okazało to nie była taka prosta i szybka sprawa. Pomimo tego, że BARDZO DOKŁADNIE opisałam problem i podałam rozwiązanie na tacy (należało jak już wcześniej wspomniałam tylko wyjąć jeden z kartridży założyć zamiennik - którego ja nie posiadałam, gdybym go miała, nawet nie fatygowałabym się z tym do serwisu i było by po sprawie), Panowie postanowili zrobić to 'ich sposobem'. Sposób ten wyglądał na rozwiązaniu zagadki pod tytułem: "Dlaczego pomarańczowa kontrolka miga?" (odpowiedź również podałam ja, ale Panowie nie wierząc mi rozpoczęli wędrówkę po internecie - około 15 minut). Moja cierpliwość i czas się kończył, więc powiedziałam, że idę do księgowego (sprawy pracownicze) i czy do tego czasu już będzie to załatwione. Usłyszałam, że tak. Nie było mnie około 20 minut, gdy powróciłam zauważyłam, że naprawa mojego sprzętu już nie jest tak bardzo ważna, ponieważ zjawili się inni klienci pragnący zakupić laptopa. Moja sprawa, jeszcze 20 minut temu priorytetowa stała się rzeczą drugoplanową. Jako osoba opanowana i cierpliwa postanowiłam zaczekać. Po 15 minutach i szczęśliwym zakupie laptopa przez dziewczynę znów powróciła sprawa mojej drukarki. Szczęśliwa czekałam na dalszy rozwój wypadków. Pan Sprzedający otworzył jedne pojemnik z tuszem czarnym (przeznaczony do sprzedaży - zdziwiło mnie, że w serwisie nie posiadają zamienników), po czym okazało się, że nie jest to ten, ale kolorowy i otworzył kolejny. Moja diagnoza 'sprzętowa' okazała się prawidłowa. Niestety, przy kasie okazało się, że muszę zapłacić za oba tusze (nie zostałam o tym wcześniej poinformowana), ponieważ, tu cytuję: 'zostały otworzone na potrzeby sprawdzenia, który pojemnik jest uszkodzony". Śpiesząc się do pracy zapłaciłam 110 złotych za oba tusze i nie wdawałam się w dyskusję z Panami. Wychodząc ze sklepu (o godzinie 11:30!!!) czułam się oszukana przez pracowników serwisu i lżejsza o 110 złotych za tusz, który wcale nie jest mi potrzebny.
Przed wejściem do sklepu zwróciłem uwagę na najbliższe otoczenie. Wszystkie szyby były czyste. Po wejściu do środka można było zauważyć dość duży ruch. Po skierowaniu się w stronę ubrań męskich zauważyłem, iż 2 pracowników sklepu stało ze sobą i się śmiało a na stoiskach ze spodniami nie było żadnego pracownika. Po ok. 10 minutach poprosiłem pracownika o pomoc. Pracownik po wysłuchaniu mojego zapotrzebowania dotyczącego spodni zaproponował 3 rodzaje, następnie zaproponował przymiarkę. Zostałem poinformowany, iż w razie potrzeby będzie blisko. Po krótkiej chwili wybrałem jeden model, jednakże były one za wąskie. Po wyjściu z przymierzalni zauważył mnie pracownik, który wcześniej mnie obsługiwał. Po zapytaniu się, czy coś wybrałem, poinformowałem go, że tak, jednakże spodnie są za wąskie. Pracownik z przykrością stwierdzi, iż w tej chwili nie ma rozmiaru tego modelu i zaproponował inny, podobny model. Nie skorzystałem z tej propozycji bo model, który był za wąski bardziej mi się podobał. Podziękowałem sprzedawcy za udzieloną pomoc. Sprzedawca również podziękował i zaprosił ponownie do odwiedzin sklepu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.