Udałam się do banku, gdyż jest moim oddziałem i tylko tu mogę skorzystać z wielu usług w punkcie obsługi klienta. Ustawiłam się w długiej kolejce do dwóch czynnych stanowisk, pomimo że w banku takowe znajdują się 4 (lecz są one zawsze nieczynne). Jest też kolejka do kas, lecz system działa znacznie sprawniej. Osoby stojące do kas mają elektroniczne numerki w postaci papierowych biletów. Po załatwieniu sprawy w kasie, pani z kasy dzwoni do pani z punktu obsługi klienta i taka osoba jest "załatwiana" w punkcie obsługi klienta bez kolejki, co wydłuża jeszcze bardziej kolejkę, w której ja stoję.
Po podjęciu decyzji zakupu udałam się do kasy, gdzie stały dwie panie. Stojąc i czekają,c aż jedna z nich zapakuje i skasuje mój towar, dowiedziałam się bardzo wiele na temat, prawdopodobnie, osoby przełożonej. Panie jakby nie zauważały mojej osoby. Plotkowały bardzo głośno i były bardzo zdenerwowane. Ubolewały nad swoim losem.
W dniu obserwacji na terenie sklepu widoczne były 3 sprzedawczynie, ubrane w jednakowe bluzki. Jedna osoba przebywała przy kasie, dwie pozostałe rozkładały na sklepie nową partię obuwia. Można było zauważyć zarówno brak zainteresowania klientem, jak również, przy niektórych "wysepkach" z pudełek, brak porządku. Reklamy zawieszone przy suficie zachowywały symetrię. Podłoga czysta.
W dniu wczorajszym byłam zmuszona odwiedzić placówkę banku PKO s.a., ponieważ korzystając z bankomatu zostały pobrane pieniądze z mojego konta, jednakże nie mogłam ich pobrać z urządzenia. Trochę oburzona tym faktem weszłam do placówki, gdzie mało przyjemna pani poprosiła mnie, abym zaczekała (trwało to ok. 15 minut). Pracownica banku następnie oświadczyła, iż pieniądze, owszem, zostały "pobrane" z mojego konta i muszę złożyć reklamację... Wyciągnęła stos papierów, które wypełniała kolejny kwadrans. Pech chciał, że gdy już kończyła to robić pomyliła się i znów zaczęła wszystko od początku. Byłam już spóźniona do pracy, jednak nie dałam się ponieść emocjom. Po spędzonej godzinie w banku wreszcie udało mi się zareklamować wadliwy bankomat, który de facto jest nieczynny średnio trzy razy w tygodniu, a że nie ma w pobliżu innego bankomatu, z którego mogłabym korzystać bez prowizji, jestem zmuszona znosić wybryki urządzenia i osób sprawujących nad nim kontrolę. Po tej wizycie postanowiłam zrezygnować z usług tegoż banku, gdyż nie tylko posiada marną ofertę dla swoich klientów, to jeszcze ma fatalną obsługę. Nie wspomnę już o odzieży pracowników - każdy jest ubrany jak mu się podoba, być może nie jest to zbyt istotne, bo przecież liczy się głownie jakość usług, ale pracownik to przecież wizytówka firmy.
Z usług sklepu korzystałam towarzysząc koleżance w wyborze butów. Po raz pierwszy byłam gościem sklepu. Lokal umiejscowiony jest no poziomie "0" i gdyby nie koleżanka, której sklep był znany, nie zwróciłabym na niego uwagi. Lokal zajmuje niewielką powierzchnię. Część ekspozycji znajduje się w wejściu, blokując dostanie się do sklepu, z drugiej zaś strony, może zwracać uwagę przechodniów. W sklepie było bardzo dużo ludzi, musiałyśmy więc zrezygnować z przepychania się pomiędzy innymi i do sklepu powróciłyśmy po jakimś czasie, kiedy już sie troszkę "przeludniło". Okazało się wówczas, że towar na półkach jest ładnie wyeksponowany, w sklepie jest przejrzyście, towar można obejrzeć z jednego miejsca, bez kroczenia w labiryncie pomiędzy półkami. Dobre oświetlenie. Dużym plusem sklepu jest obsługa, personelu (mimo małego sklepu) jest dość dużo, dzięki czemu nie czeka się na radę czy pokazanie towaru. Z drugiej strony personel nie jest "namolny". Obsługujące panie nie umiały jednak powiedzieć, kiedy pojawi się towar prezentowany w katalogu firmy, prosiły o zaglądanie do sklepu, co nie jest zbyt komfortowym rozwiązaniem dla klienta. Obsługa ubrana była w firmowe bluzki, jednak kolorystyka ubrań powinna być przez kierownictwo firmy jeszcze raz przemyślana. Dość wygodne miejsce do przymierzania butów, powinno być jednak umiejscowione z boku lub pod ścianą, tak aby naszej głowy nie potrącali inni kupujący. Sadzę, że każdego klienta, niezależnie od zasobności portfela, interesuje cena buta. Musiałam ją wyszukać z wielu informacji znajdujących się na naklejce podeszwy, wolę kiedy ceny są lepiej widoczne.
Od wejścia do sklepu, nieustannie towarzyszy każdemu klientowi zbyt oczywisty kontakt wzrokowy ochroniarza, co powoduje brak poczucia bezpieczeństwa emocjonalnego jak i swobody w dokonywaniu zakupów.
Obsługa fachowa i z profesjonalnym podejściem do klienta jak i potencjalnego kupującego. Nie jest nachalna i dosyć taktowna. Nie śledzi ani nie krąży za na wpół zdecydowanym konsumentem, próbując wcisnąć kolejną niechcianą rzecz. W sklepie panuje porządek i ład. Pracownicy sprawiają wrażenie dobrze poinformowanych i znających się na swojej pracy. W przypadku braku informacji, przepraszają prosząc o chwilę cierpliwości, celem wywiedzenia się w temacie, na który toczy się rozmowa klienta ze sprzedawcą.
Stanowisko kasowania - czyste i schludne. Obsługa sprawna, płynna i rzeczowa. W przypadku problemów np.z kartą płatniczą - taktowna i dyskretna.
Ocena ogólna w skali od 1-10 (gdzie 10 to b. dobra) wynosi: 9. Zdając sobie sprawę z licznych strat z powodu kradzieży towaru, ochrona sklepu jest niezbędna. Jednak wymaga korekty sposób monitorowania, gdyż jak się człowiek zorientuje, że jest obserwowany w dosyć nachalny sposób, natychmiast chce wyjść ze sklepu.
W sklepie Intermarche zakupy robi się nieprzyjemnie. Na kasie siedzi jedna kasjerka albo wcale(!), niezależnie ile klientów czeka. Ale największym problemem są ochroniarze. Zdarza się, że ochroniarz śledzi kupującego i uporczywie patrzy mu na ręce czy przypadkiem czegoś nie kradnie. W takiej sytuacji czuję się co najmniej głupio, nie mówiąc już o przyjemności robienia zakupów. Ponadto, w temacie ochrony - wygląda bardzo brzydko, kiedy ochroniarz siedzi na murku okiennym przed sklepem i pali papierosa.
Sklep Big Star w Wolsztynie jest prowadzony przez pana, który bardzo chce coś sprzedać. Cokolwiek. Ostatnio mierzyłam tam kilka par spodni, ale żadne nie pasowały idealnie. Chciałam więc zrezygnować i pójść do innego sklepu, ale pan nie odpuszczał, niemal kazał przymierzać kolejne spodnie i namawiał do kupna. Czułam się osaczona i bardzo trudno było mi przetłumaczyć panu, że chcę poszukać gdzie indziej.
Jako rasowy posiadacz konta internetowego w mBanku zapragnąłem skorzystać z możliwości mojego konta także i w realnym świecie.
Ponieważ posiadana karta kredytowa ma te wadę, że o ile dobrze się sprawdza przy płatnościach bezgotówkowych, przy wypłatach gotówki w bankomatach szokuje wysokością opłat, wymyśliłem sobie pragnienie posiadania także karty debetowej.
Energicznie biorąc się do dzieła - wlogowuję się na swoje konto - i upsss... w zakladce " karty debetowe " widnieje polecenie skontaktowania się z mLinią ( odpłatnie, a jakże ).
Cóż, dzwonię. Odbiera automat i po podaniu identyfikatora klienta poleca wpisać poszczególne cyfry "trelekodu". Cóż, telekodu uzywam "od wielkiego dzwonu" ,zadzwonie jeszcze raz, jak go odszukam.
Telefonuję ponownie, po trzech próbach - zalogowuję się.
Pamiętając "z dawnych czasow" - nie czekam az "katarynka" wymieni wszystkie możliwości i wciskam 0.
Zaskoczenie - żywy pracownik odbiera natychmiast. Jak na call-center wynik wyśmienity. Praktycznie natychmiastowo dogadujemy sie co do istoty problemu, sprawdzenie danych trwa sekundy, otrzymuję informacje, że mam czekać na list z kartą i dalszymi instrukcjami na piśmie.
cała sprawa zajmuje dosłownie 3 minuty.
Żeby tak jeszcze można było złożyć takie zlecenie ze strony klienta banku - to i człowiek nie byłby potrzebny...
Poszedłem do banku ze swoją dziewczyną, która miała konto studenckie i parę dni temu skończyła 26 lat. Na 2 dni przed tą datą zaczęła mieć problemy ze swoja kartą bankomatową tj. przy płatnościach kartą miała odrzucane wszystkie transakcje a w dniu następnym nie mogła nawet podjąć gotówki w bankomacie. Do tego wszystkiego został jej zablokowany dostęp do konta przez internet. W związku z powyższa sytuacją postanowiliśmy udać się do banku. Tam pani, po sprawdzeniu stwierdziła, że z kartą jest wszystko w porządku. Na pytanie odnośnie tego, jak bank nie informując pozbawia klienta dostępu do swoich pieniędzy pani stwierdziła: przecież nic się nie stało a właściciel konta powinien już otrzymać propozycję odnośnie dalszej współpracy listownie. Tylko, że żadnego listu nie otrzymał. Na nasze argumentacje, że jest to główna przyczyna do zamknięcia konta pani dalej próbowała nas od tej decyzji odwieść, jednak nie potrafiła przedstawić żadnych konkretnych argumentów. Poza tym nie potrafiła podstawowych rzeczy wyjaśnić, dlaczego doszło do takiej sytuacji.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
Do sklepu obuwniczego...
Do sklepu obuwniczego przyszłam w celu nabycia obuwia jesiennego, nie wiedziałam odkładnie, jak mają wyglądać buty, jednak jedno było pewne: mają być zamknięte i na niskim obcasie. Kiedy zaczęłam oglądać buty niemiła sprzedawczyni podeszła i zapytała tonem obrażonej księżniczki "co podać?". Gdy powiedziałam, że szukam butów w numerze 40-41, warknęła: "zaraz podam", po czym pokazała mi tylko takie dla starszych pań. Jak zapytałam o jakieś bardziej eleganckie to powiedziała, że takie to są drogie i poszła sobie. Ze sklepu wyszłam bez butów i ze świadomością, że więcej tu nie przyjdę.
Sklep firmowy sieci Tchibo, oprócz kawy i jej pochodnych, wprowadzający na rynek odzież i obuwie pod własną marką. Ocena sklepu: dobry z plusem. Miła, komfortowa atmosfera, bardzo uczynna obsługa, wspaniały aromat kawy towarzyszący zakupom (możliwość konsumpcji kawy i deseru). Odzież sportowa z dobrych gatunkowo materiałów - głównie bawełna z domieszkami. Mankamentem jest tylko ograniczona "rozmiarówka".
Udałam się do banku w celu wyjaśnienia, dlaczego nie mogę zalogować się na Millekonto. Pani uprzejmie spróbowała zalogować się razem ze mną na dostępnym komputerze, ale również nie udało się.
Wówczas wręczyła mi osobiste nowe hasło. Zalogowałyśmy się ponownie i wszystko było już w porządku.
Korzystam z bankowości internetowej i w dniu wczorajszym błędnie wpisane zostało hasło. System się zawiesił. Skontaktowałam się telefonicznie z moim oddziałem banku w Grajewie, w celu odblokowania konta. Pracownicy banku mają jednakowy sposób komunikacji z klientem co sprawia, że wszelkie problemy są załatwiane szybko i profesjonalnie. I tak było tym razem. Po przedstawieniu problemu poinstruowali mnie co zrobić, by odblokować system oraz jak postępować i gdzie się kontaktować gdyby problem się jeszcze pojawiał. Rozmowa była rzeczowa - zajęła ok. 5 minut i przyniosła oczekiwany przeze mnie efekt. Zauważyłam, że pracownik obsługi klienta posługiwał się schematem w rozmowie ze mną, ale nie dało się odczuć sztuczności, która często w takich sytuacjach się pojawia. Jestem bardzo zadowolona z kontaktu z tym pracownikiem.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
Jak tylko weszłam...
Jak tylko weszłam do tego sklepu, udałam się na dział odzieży damskiej. Wybrałam bezrękawnik i podeszłam do kasy, aby zapłacić za niego. Pani, która stała za ladą, niezbyt zadowolona, po jakiś 3 minutach, z łaski, zaczęła mnie obsługiwać. Nie potrafiła się nawet zmusić do powiedzenia "do widzenia".
Obsługa kompletnie niezainteresowana klientem. Na zapłacenie za produkty przy kasie trzeba stać przynajmniej 5 min. zanim łaskawie ktoś podejdzie. Do tego znam osobę, która doświadczyła ogromnej niesprawiedliwości w tym sklepie, kiedy to bezpodstawnie oskarżono ją o kradzież produktu, a kiedy okazało się, że błąd popełnił ochroniarz, nie została nawet przeproszona za pomyłkę.
Jest popołudnie niedzielne więc w sklepie nie ma wielu klientów, podobnie personelu. Podchodzę do stojaków z ubraniami damskimi, po prawej stronie od wejścia (po lewej znajdują się ubrania męskie). Przeglądam przez około 3-5 minut, nie zjawia się nikt z hasłem i uśmiechem na ustach "CZY POMÓC?", bez uśmiechu też nie. W zasadzie nie jest to nic złego, bo nie wszyscy klienci to lubią (a pewnie personel o tym wie). Może takie mają standardy? Wybieram płaszczyk za 299 zł, piękny, jasnoszary, efektowny kołnierz, szeroki pasek z okrągłą klamrą (oczywiście szarą), bez żadnych ekstrawaganckich ozdób. Zwykły, prosty, acz elegancki. Niestety, "L", a mój powinien być "S" lub "M". Rozglądam się w poszukiwaniu najbliższego słupa z lustrem, nie chcąc iść przez cały sklep do przymierzalni, w końcu to płaszcz, a nie spódnica. Słup jest, ale płaszcz zbyt duży. I tu już by się przydała obsługa, bo mam pytania. Pozostaję niezauważona, podejmuję poszukiwania sprzedawcy na własną rękę, przechodzę prawie do końca działu damskiego i przy sweterkach - bluzeczkach, znajduję (układającą bluzeczkę w paski) ekspedientkę. Zadaję pytanie, czy dostanę taki i taki płaszcz za tyle i tyle, w rozmiarze "S" lub "M"? Chyba wytłumaczyłam dobrze, o który płaszcz mi chodzi bo ekspedientka nie wyrusza do wieszaka, gdzie wisi płaszcz tylko odpowiada, że "to co wisi to wszystko". Sama dalej mnie nie zachęca, żeby przymierzyć coś innego, nie doradza, NIC! Nie odrywa się też od układania ubrań, może ma mało czasu? Nie ma też w zasadzie kontaktu wzrokowego, więc nie napiszę jaki ma kolor oczu, i to nie tylko z powodu "sklepowego" oświetlenia. Dopiero na moje pytanie, czy może będzie dostawa i kiedy warto zajrzeć, odpowiada, że we wtorek wiec można wrócić we środę i może wtedy poszukiwany płaszcz będzie dostępny w moim rozmiarze. Dalej nie pytam, choć chciałam dowiedzieć się, czy w drugim sklepie (w Galerii Auchan) warto sprawdzić. Dziękuję. Sprzedawczyni, dosyć niska blondynka, ubrana w młodzieżową bluzkę i dżinsy, też dziękuje. Do widzenia.
Udałem się do placówki banku w celu uzyskania informacji o pożyczce ekspresowej. Po wejściu do sali obsługi klienta indywidualnego skierowałem się do doradcy. Niska szatynka o miłym uśmiechu zapytała mnie, w czym może mi pomóc. Przedstawiłem jej mój problem. Ona zaś w sposób wyczerpujący udzieliła mi informacji, łącznie z pisemnymi wariantami symulacji spłat pożyczki.
Po wejściu do salonu prawie natychmiast zainteresowała się mną szczupła, średniego, wzrostu blondynka, oferując pomoc w wyborze poszukiwanego przeze mnie obuwia. Zaprezentowała całość asortymentu obuwia jesiennego, wskazując na poszczególne modele, przedstawiając swoje preferencje. W wyniku takiej prezentacji wyszedłem z przekonaniem, iż dokonałem właściwego wyboru poszukiwanego obuwia.
Dokonywałam drobnego zakupu w perfumerii Sephora - był to pędzel. Ze względu na to, iż były dwa rodzaje danego produktu, trochę się zastanawiałam, który wybrać (różniły się materiałem i ceną). Co prawda żadna z ekspedientek widzących, jak przyglądam się półce nie podeszła z pomocą, ale nie przeszkadzało mi to bardzo, gdyż zdecydowałam sama. Od momentu podejścia do kasy mój kontakt z ekspedientką był na wysokim poziomie. Pani była uprzejma. Do zakupu otrzymałam próbkę gratis. Moje odczucia są pozytywne.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.