W sklepie panuje przyjazny klimat, a szeroki asortyment jest bardzo dobrze opisany i przejrzyście wyłożony. Obsługa przy kasie jest uprzejma i sprawna. W przypadku wyprzedaży całego towaru jest on często dowożony, dzięki czemu łatwiej można upolować okazję.
W empiku panuje przytulna atmosfera, sprzyjająca zakupom. Wprawdzie między alejkami nie ma za dużo miejsca, ale tworzy to specyficzny, przyjazny klimat. Fantastyczne przeceny oraz szybka i sympatyczna obsługa sprawia, że chce się wrócić.
W kiosku panuje porządek, ale zdarza się, że jedne gazety zasłaniają inne. Obsługa przy kasie jest sprawna i nie budzi zastrzeżeń. Kiosk posiada szeroki asortyment poza prasą.
Nowo otwarty sklep niestety nie jest przestronniejszy niż był, jednak wszystko jest starannie ułożone na półkach i dobrze opisane. Obsługa przy kasach jest szybka i uprzejma. Ponadto w sklepie zawsze można znaleźć ciekawe i atrakcyjne okazje.
W czasie promocji, gdy możliwy był odbiór darmowej kawy przy kasach były ogromne kolejki. Mimo to kasjerzy byli bardzo sprawni i życzliwi. Przy restauracji panuje porządek, a obsługa jest szybka i uprzejma. Polecam.
Witam.Nie dawno zakupilem w Sklepie MM laptopa.Zakup byl na raty,wiec udalem sie do punktu i musze przyznac,ze dawno nie spotkalem sie z tak mila obsluga!Panie ktore tam pracuja sa bardzo mile wszystko idzie bardzo sprawnie.w zasadzie nie mialem zadnych pytan,bo pani ktora udzielala mi rat wszystko przedstawila bardzo dobrze i konkretnie!PozdrawiamGrzegorz D.
Pracownicy wprowadzają w błąd. Widać ich niekompetencję. Sklep powinien zadbać o lepsze szkolenie personelu. Kupując kuchnię najpierw sprzedawca powiedział że są jeszcze dwie na stanie i dowóz do klienta jest darmowy jeśli towar jest droższy niż 450 zł. Na drugi dzień okazało sie ze kuchnia jest jedna z wystawy i za dostawę do klienta trzeba zapłacić dodatkowo. Na szczęście na drugi dzień wszystko zostało wyprostowane.
Byliśmy w "Perkozie" z mężem na pobyt weekendowy. Trafiliśmy akurat na zorganizowany tam zjazd rodzinny i tu pełne zaskoczenie - żadnych hałasów imprezowych w pokoju! Po prostu cisza i spokój, czyli dokładnie to, czego oczekiwaliśmy. Posiłki świeże, pyszne i bardzo obfite - nie do przejedzenia. Pokój z łazienką i balkonem, standardowy, ale wyposażony we wszystko, co potrzeba: telewizor, czajnik, naczynia. Ośrodek położony w lesie 3 minuty od morza. Obsługa bardzo życzliwa. Byliśmy bardzo zadowoleni.Maria
Dziś na stacji oprócz mnie były 3-4 auta. Brakowało ręczników papierowych przy dystrybutorach. W toalecie przy koszu leżały skrawki chusteczek/ ręczników papierowych. Za ladą pracowali dwaj panowie. Jeden wysoki w okularach z ciemnymi oprawkami. To właśnie on mnie obsługiwał. Bardzo miły mężczyzna, przywitał się, zaproponował kawę i serie monet do kolekcjonowania. Wokół zachowany był porządek, kanapki wyglądały apetycznie, ładnie ułożone. Przy dystrybutorach z kawą porządek. NIe pierwszy raz tutaj tankowałam i na pewno jeszcze tutaj wrócę.
UWAGA: czy w tym sklepie są kamery? może ktoś wie, dziś tam zostałam oszukana na 50zł jestem tego pewna na 100% poprosiłam o ich przejrzenie i usłyszałam że kamer niema, jeśli to prawda to nie dziwne że oszukują.
Do odwiedzin sklepu Promod zachęciła mnie kolorowa i ładnie wystylizowana witryna. Po przekroczeniu progu sklepu zostałam ciepło przywitana przez ekspedientkę. Zachwycona paletą kolorystyczną ubrań, zaczęłam przeglądać bluzki dość mocno ściśnięte na wieszaku. W tym samym momencie podeszła do mnie ekspedientka z zapytaniem czego konkretnie poszukuję. Uprzejmie odpowiedziałam, że niczego szczególnego, chcę tylko się porozglądać. Ekspedientka nadal zasypywała mnie masą pytań, uważam to za nie uszanowanie mojego zdania, czułam się lekko osaczona. Ubrania były ładnie poskładane na półkach i wieszakach, jednak czasem było ich za dużo, ciężko było przeglądać. Po wybraniu kilku produktów udałam się do przymierzalni, gdzie czekała już kolejna ekspedientka. Zostałam życzliwie powitana oraz przeliczona z wnoszonych ubrań. W przymierzalni panowało jasne światło, więc wszystkie mankamenty były bardzo widoczne. Na podłodze zauważyłam kilka "kotów" i innych paprochów. Ekspedientka stojąca przy przymierzalni nie była skora do pomocy, musiałam sama pytać o inne rozmiary, a także fasony. Po wybraniu kilku rzeczy udałam się do kasy i wtedy zaczęło się piekło. Ekspedientka chciała na siłę " wcisnąć " mi biżuterię , zupełnie niepasującą do zestawu jaki wybrałam. Gdy udało mi się , odmówić zakupu dodatkowego artykułu, ekspedientka zaczęła recytować zalety karty lojalnościowej, którą mogłabym nabyć za 25 zł. Kilkakrotnie próbowałam przerwać ekspedientce jej wypowiedź, jednak dopiero podniesienie tonu poskutkowało. Ogólnie sklep jest godny polecenia, ponieważ ubrania w nim są bardzo ładne i dobrej jakości, ekspedientki posiadają bardzo dużą wiedzę na temat produktu, jednak czasem fajnie jest w spokoju powybierać i pooglądać ubrania.
AGD i RTV zabezpieczone przed upadkiem, tak więc nawet z dziećmi można bez obaw poruszać się po tym sklepie. Ceny atrakcyjne, zwłaszcza na artykuły z gazetki promocyjnej. Przy poszczególnych działach znajdują się stoiska informacyjne. Wiedza i kompetencje personelu na działach komputery oraz małe AGD na bardzo wysokim poziomie. Pracownicy dobrze znali parametry prezentowanych artykułów i potrafili doradzić, kierując się przy tym oczekiwaniami Klienta. Obsługa kas bardzo uprzejma.
sklep sprawia negatywne wrażenie,podłoga była brudna mimo słonecznej pogody,dużo brakujących cen a także ich nie zgodność,spytawszy sprzedawce gdzie mogę znaleźć przyprawe do piernika zostałam zbyta słowami a tam Pani patrzyła,jak tam nie ma to pewnie nie ma,mimo że na sali sprzedaży było kilka osób z personelu to tylko jedna kasa była czynna do której była spora kolejka a ze strony kasjerki nie było żadnej reakcji aby to zmienić.
North Fish organizował przy ruchomych schodach akcję zdrapkową, w której każdy coś wygrywał. Ja wydrapałam jogurt owocowy. Stwierdziłam, że skoro już tam idę, postawię sobie lekki obiad. W bogatej ofercie ryb zdecydowałam się na zupę porową z kawałkami dorsza. ustawiłam się za jedną osobą, akurat odbierająca swój posiłek i... nastąpił długi czas oczekiwania na moją kolejkę, ponieważ pani odeszła od kasy, by wspomóc osobę w kuchni i zanim przyjęto moje zamówienie obsłużono 3 osoby z kuponami plus wydano 2 dania osobom już oczekującym. W końcu pani podeszła do mnie i wręczyłam jej kupon. Dostałam ostatni jogurt, więc przynajmniej nie musiałam już na niego czekać i zamówiłam zupę. Musiałam chwilkę poczekać i gdy usłyszałam "zupa do odbioru" podeszłam po nią. Zdziwiły mnie dwie rzeczy. 1. na obrazku zupa była na talerzu. Ja dostałam ją w plastikowym pudełku, jak sałatka w McDonald'sie. 2. Po otwarciu i pomieszaniu łyżką wystraszyłam się, że wzięłam nie swoją zupę. Była w niej tona ziemniaków i ani śladu ryby. Już chciałam podejść i powiedzieć, że zaszła pomyłka, gdy gdzieś tam jednak pływał bladoróżowy kawałek rybiego mięsa. Łącznie była to chyba mała łyżeczka. Uznałam, że nie będę reklamować, bo w końcu mam gratis jogurt, a zupę i tak dostałam ze zniżką. Gdyby było bez zniżki zrobiłabym awanturę.
jestem łasuchem i uwielbiam jagodowe i czekoladowe muffinki wypieku tej cukierni. Zawsze, kiedy bywam w jakimś centrum handlowym korzystam z ich usług i tym razem nie mogło być inaczej. Ustawiłam się za parą klientek, które dużo zamawiały. Ekspedientka była z tego lekko niezadowolona, bo część zamówienia miała być na miejscu, przez co musiała wyciągnąć ciasto z zapakowanego już kartonu i umieścić na talerzyku, co zrobiła w dosyć niemiły sposób. Karton z impetem rzuciła na podłogę. Pytała klientki nieco z irytacją, gdy nakładała kolejne ciasto, czy też ma być na miejscu. Kiedy panie płaciły, pracownicę zagadnął pracownik pobliskiego punktu telefonii komórkowej chcący się z nią umówić po pracy. W czasie obsługi klientek rozmawiała z nim ochoczo. Podeszłam do niej z uśmiechem, ale nie zostało to odwzajemnione. Spytała chłodno: "dla pani?". Reszta obsługi poszła szybko i gładko. Obyło się bez "do widzenia" z jej strony, bo od razu spytała, co podać dla następnego klienta.
Przyszłam specjalnie do wielkiego sklepu, bo oznacza to automatycznie dla mnie większy wybór produktów. Najpierw próbowałam znaleźć pewną rzecz na własną rękę, ale nie znalazłam, więc zaczęłam szukać pracownika i tutaj też był problem, bo oprócz kasjerów nikogo nie było. Podeszłam do informacji, gdzie pracowały dwie osoby. Po chwili podeszła do mnie pani, która chociaż się uśmiechnęła to nie był to miły uśmiech. Pani miała czarne zęby i kilku z nich brakowało. Trochę się przeraziłam, ale zapytałam w końcu, gdzie znajdę hummus. Pani otworzyła szeroko oczy pytając, co to. Nie umiała powtórzyć nazwy, spytała kolegi, ten sądził, że to nazwa marki. Wiedziałam od razu, że niczego tu nie załatwię, ale mogliby chociaż przywołać pracownika działu. Pani poradziła jednak udać się do działu ze zdrową żywnością. Wskazała mi kierunek, że jest to w alejce wzdłuż kas i na górze będzie napis. Ucieszyłam się, bo tam już sobie sama poszukam, jednak przeszłam znowu sklep dwa razy dookoła i nigdzie nie było alejki ze zdrową żywnością. Zrezygnowana wyszłam ze sklepu.
Dostałam kupon rabatowy na herbatę i postanowiłam z niego skorzystać. Zaczęłam oglądać olbrzymią ilość puszek czytając, jaką mają zawartość. Właściwie od razu podeszła do mnie pani tam pracująca pytając w czym może pomóc. Powiedziałam, że szukam herbaty na pobudzenie oraz białej. Natychmiastowo wskazała mi kilka puszek odnoszących się do moich potrzeb i wymieniała ich właściwości i zalety dodając od siebie, że próbowała, że działa, że używa w domu. Poleciła również kilka innych, ale zaznaczała, że jedna może być słabsza, polecałaby bardziej inną. Pani otwierała puszki, pozwalała powąchać, nacieszyć się aromatem, wskazywała na wszelkie nuty kwiatowe, owocowe itp. Widać było bijącą od niej pasję do herbat. To, co opowiadała nie było typowym wykuciem na pamięć formułki. Potem, gdy ważyła i pakowała porcje, które kupowałam (a trochę to trwało) informowała mnie o długości i sposobie parzenia, wskazywała na produkty dodatkowe, jak kawy, ale najbardziej polecała "mate". "Co prawda słabą, ale wybitną wśród herbat" - powiedziała. Tej też trochę wzięłam. Jedyne, co mnie zmartwiło to cena, która choć po 30-procentowym rabacie i tak była wysoka. Ale za to jaki smak na długie jesienne i zimowe wieczory.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.