po 40-tu latach nieobecności mojej w Środzie Śląskiej, udałem się do niej by zobaczyc słynny skarbeksponowanany w muzeum regionalnym, i choc podróżowałem w towarzystwie miłego starszego kierowcy, którym nawiązałem serdeczny kontakt - spotkało mnie rozczarowanie, gdyż skarbu nie zabaczyłem, bo muzeum było już przy mnie zamykane, a nie było jeszcze godziny 16-tej pani Ania miała imieniny i speszyła się do gości?!!i
nie wszystkie sklepy, choc w nazwie mają "delikatesy" na to miano ne zasługują, ten jednak zasługuje,gdyż kupione w nim produkty spożywcze były wysokiej jakości, a grochówka żołnierska 980g wyśmienita,obsługa kulturalna, znająca oferowany aswortyment towarów, sprawnie pomagająca klientom w wyborzetowarów.
wracając z Wrocławia do Rzeszowa w sobotę wieczorem, potrzebowałem dokupic śweżej karmy dlapsów i kotów, utrzymywanych przez moją żonę i mnie osobiście. O tej porze, nawet na targowisku jużnie było takiej karmy, ale na sklepie w Rzeszowie-Zwięczycy nie zawiodłem się, bo kupiłem tu nie tylkokarmę, ale i świeże mleko dla mnie i kotków
szybko, w miłej atmosferze kupiłem tu lek bez recepty dla żony, ja na lekarstwach nie znam się, gdyżchoroby omijają mnie, ale od aptekarki dowiedziałem się tyle na temat tego leku, że choc jestem laikiem,to zrozumiałem czemu i jak działa kupowany medykament. W aptece tej, choc położona obok dworcakolejowego - nie ma kkkkkejek, gdyż personel dobrze sobie radzi z obsługą.
Kilka razy w kwartale przebywam służbowo w Łańcucie, dokonując zakupy w kilku sklepach, alenajczęściej w tym, albowiem jeszcze nigdy tu nie zawiodłem co do: wyboru świeżego towaru, jego ceny,dobrej ekspozycji, ułatwiającej jego selekcję, ponadto pracujące w nim sprzedawczynie są miłe dlaklientów, bez względu na ich portfel.
w oczekiwaniu na autobus PKS do Wrocławia, chciałem ugasipragnienie, albowiem kilka kilometrów przewędrowałem zwiedzając zabytki tego starego miasta. Chciałem kupic napoje w pobliskiej Biedronce,ale przy takich kolejkach nie zdążył bym przed autobusem. Zauważyłem niedaleko marketEKO, gdzieszybko zakupiłem napoje, w bardzo przystępnej cenie. Szkoda tylko, że o jego istnieniu nie inrmuje żadna tablica przy dworcu autobusowym.
Przechodząc deptakiem w Sopocie szukałam miejsca, gdzie można zjeść pizzę. Niestety wszystkie stoliki w lokalach wzdłuż deptaka były zajęte, zobaczyłam jednak reklamę nowej pizzerii zachęcającą do odwiedzenia pizzerii w podwórku. Poszłam tam i z zadowoleniem zauważyłam, że lokal jest prawie całkiem opustoszały. Za ladą byli pracownicy, przy jednym ze stolików prawdopodobnie jakaś ich znajoma z nimi rozmawiająca, a przy kolejnym stoliku klienci, którzy właśnie kończyli jeść. Niestety nie usłyszałam odpowiedzi na moje "Dzień dobry", choć z ruchu warg pracownicy za ladą wywnioskowałam, że coś tam mruknęła. Oferta w menu okazała się bogata. Ceny jak na Sopot są niskie, ale za to pizze mniejsze. Ja jednak chciałam zjeść małą pizzę i taką wybrałam (średnica 22 cm za 15,50 zł). Pracownica przyjmująca moje zamówienie mówiła bardzo cicho (ciężko wnioskować dlaczego), zarówno gdy przyjmowała zamówienie jak i wtedy gdy wskazywała mi toaletę. Pizza była gotowa dość szybko. Niestety ciasto nie miało smaku i trochę męczyłam się z jedzeniem (nie znam się na kuchni, ale brak smaku chyba wiąże się z niedosoleniem ciasta z tego co się orientuję), przez co trochę pożałowałam wydanych pieniędzy. Kiedy jadłam, przez lokal przewinęły się dwie rodziny klientów. Klienci wchodząc i wychodząc głośno i wyraźnie mówili "dzień dobry" i "do widzenia", jednak nie słyszałam żadnej odpowiedzi ze strony personelu (klienci ci również mogli poczuć się zignorowani, zwłaszcza, że wychodząc byli odwróceni do personelu tyłem i nie mogli zobaczyć, czy pracownica przypadkiem bezgłośnie nie otwiera ust). Kiedy zaczynałam jeść ostatni kawałek pizzy, ze zdziwieniem zauważyłam, że jedna z pracownic zaczęła powoli zabierać mi przed oczu talerz bez słowa - dopiero gdy zauważyła, że się w nią wpatruję, zapytała, czy można zabrać. Odparłam, że można zabrać, bo i tak nie był mi do niczego potrzebny - jadłam nad gazetą. Jednak nie wiem, skąd ten pośpiech - klientów prawie nie było, niemal wszystkie stoliki były wolne, więc po co tak szybko sprzątać... Nie lubię, gdy obsługa tak mi się wcina kiedy jeszcze nie skończyłam jeść, czuję się wtedy pospieszana (co innego zabieranie talerza kiedy zamówiłabym więcej niż jedną potrawę i talerze miałyby się mnożyć na ciasnym stoliku - wtedy ich zabieranie jest uzasadnione). Wychodząc z lokalu postanowiłam więcej do niego nie wracać, gdyż nie ma nic, co by mnie tam zatrzymało.
Nigdy wcześniej nie byłam jeszcze w restauracji sieci Subway - wydawało mi się, że jedzenie tam jest nieopłacalne, gdyż kanapki na zdjęciach wyglądały na niewielkie, a ceny nie należały do najniższych. Przechodząc jednak wzdłuż ulicy Długiej w Gdańsku zauważyłam przed lokalem Subway reklamę "kanapki dnia" po 7 zł i postanowiłam spróbować. W środku w cenniku nie było śladu oferty owej kanapki, ale gdy spytałam, czy można ją zamówić, usłyszałam odpowiedź twierdzącą. Komunikacja z pracownikami była utrudniona, gdyż z zewnątrz rozlegały się melodie wygrywane przez ulicznego muzykanta (drzwi lokalu były cały czas otwarte), a panie z obsługi mówiły bardzo szybko (wiem, że to standard w tzw. lokalach szybkiej obsługi, ale tutaj szczególnie rzucało się to w oczy) i niezbyt wyraźnie. Kilkukrotnie prosiłam o powtórzenie tego, co pracownice do mnie mówiły. Może gdybym była nie pierwszy raz w Subway i wiedziałabym o co pytają, domyślałabym się treści kolejnych pytań i nie prosiła o powtórzenie. Panie zadawały pytania, jakie ma być pieczywo, jakie warzywa, jakie przyprawy i jaki sos, ale nie wymieniały tego, jakie są do wyboru (dopiero po tym, kiedy je poprosiłam i powiedziałam, że jestem pierwszy raz i nie wiem, co jest do wyboru) choć widziały, że jestem niezorientowana. Wolałabym usłyszeć pytanie: "Jaki sos: pikantny, łagodny, jogurtowy, winegret?" zamiast "Jaki ma być sos?" i tyle, a po moim zapytaniu, jakie są do wyboru, pani pokazała dłonią na dostępne sosy i powiedziała "tutaj pani ma"... tylko że mi wygląd tych sosów nic nie mówił, więc musiałam dopytać o nazwy. Zaznaczam, że nie jestem osobą, która długo się zastanawia i blokuje kolejki. Decyduję się bardzo szybko i chciałabym tylko wiedzieć, jakie opcje mam do wyboru.Obsługa w tym lokalu nie zrobiła na mnie szczególnie pozytywnego wrażenia, czułam się popędzana... Za to kanapka okazała się smaczna, sycąca i warta swojej ceny.
Na coroczny przegląd mojego auta pojechałam do serwisu Speed Car przy ul. Lubartowskiej. Kilka dni przed upływającym terminem ostatniego przeglądu otrzymałam telefon przypominający o tym fakcie, a dzień przed terminem także smsa. Na placu dużo miejsca do parkowania,na miejscu w biurze z uśmiechem powitała mnie kobieta, przejęła kluczyki od auta i poleciła czekać. Wprawdzie przegląd przebiega szybko i sprawnie, ale usługę można wykonać bez możliwości wcześniejszego zapisu na konkretny termin i godzinę,trzeba po prostu przyjechać i odczekać swoje w kolejce, co trwa od pół godziny do godziny. Panowie mechanicy wprowadzając auto do serwisu kładą wcześniej na siedzeniu fartuch, aby nic nie zaplamić, w środku w biurze również jest czysto i schludnie, a po zakończonym badaniu można wybrać sobie prezent w postaci gadżetu takiego jak latarka, portfel, szampon do auta czy też ścierki. Istnieje również możliwość wypełnienia formularza, dzięki któremu w kolejnym roku zostanę znów poinformowana o upływającym terminie przeglądu.
Simply Market jest jak dla mnie przeciętnym marketem, nic nadzwyczajnego tu nie ma. Będąc tu pierwszy raz można mieć problemy ze znalezieniem tego, czego chcemy. Niby jest czysto, ale niezbyt elegancko, stare lodówki i podłoga nie wyglądają estetycznie. Główną wadą jaką zauważyłem jest brak taśmociągów przy kasach, co traci na jakości obsługi klienta. Asortyment nie jest bogaty, a ceny wydają się być przeciętne, na normalnym poziomie.
Byłam zdumiona zachowaniem dzisiaj na stoisku drobiu, gdzie jedna kobieta musiała obsługiwać dwa miejsca czyli świeży drób i kurczaki z grilla. Na kazdym stanowisku spędzała około kilku minut, po czym zmieniała fartuch i podchodziła do świeżego drobiu. Zrobiła się wielka kolejka, spośród której niecierpliwa klientka miała pretensje do pani obsługującej, że długo stoi w kolejce. A kobieta zachowując spokój obsłużyła ją. Ta z kolei wracając do faktu, że traci czas, niemiło jej nagadała. Postawa pani obsługującej godna podziwu, zaś organizacja odgórna niezadowalająca. Dlaczego jedna osoba musi wykonywać dwie czynności na raz. Zero zrozumienia ze strony tej klientki.
Zamówiłem kotlet schabowy z ziemniakami i surówką oraz zupę pomidorową w cenie 12 zł wraz z dowozem - polecam tą promocję; jest dostępna przy więcej niż ośmiu obiadach zamawianych na raz. Pani przyjmująca zamówienie ma bardzo miły głos i jest uprzejma. Czas dowozu - zgodnie z ustaleniami 1 godzina. Jedzenie było bardzo smaczne i pożywne, jedyne co może nie do końca mi się spodobało to to, że zupa nie była już zbyt gorąca. Mogę z czystym sumieniem polecić.
Wybrałam się dzisiaj na drobne zakupy spożywcze do POLO Marketu. Sklep ten posiada bardzo ładny nowy parking, i możliwość dojazdu pod same drzwi sklepu. Wózki na zakupy znajdowały się przed wejściem na salę sprzedaży, były dostępne i ładnie poukładane. W sklepie kolorowe owoce i warzywa przywitały mnie od razu po wejściu na salę sprzedaży. Wszystkie produkty, które znajdowały się tego dnia w gazetce promocyjnej, były dostępne w ofercie sklepu.Rozczarował mnie jednak dział mięsny, towar wystawiony w ladach chłodniczych nie wyglądał świeżo. Na ladach były wystawione woreczki z resztkami wędlin. Przypuszczam, że był to towar przeznaczony dla zwierząt domowych. Na stoisku mięsnym półka z maszynami do krojenia wędlin i mięsa była brudna, tak samo jak maszyny. Resztki towaru z całego dnia zalegały na krajalnicach. Sterty reklamówek, folii i innych zbędnych rzeczy porozrzucanych na półce za ladą. Nie zdecydowałam się na zakup wędliny na tym stoisku.Drzwi na zaplecze sklepu były otwarte, tam również panował bałagan.Personel sklepu był miły i pomocny Pani zapytana przeze mnie: „Gdzie znajduje się dany towar?,” chętnie udzieliła mi informacji.Kasy pracowały tylko dwie, kolejka składała się z 6 osób i nikt nie pomyślał o otwarciu dodatkowej kasy.Rozczarowała mnie wizyta w tym sklepie oczekiwałam więcej tym bardziej, że sklep jest po gruntownym remoncie.
Szybkie zakupy w przerwie w pracy. Mimo godziny, w której klientów jest niewiele, wszystkie kasy były obsadzone - to rzadkość w tego typu delikatesach. Ekspedienta obsługująca mnie była bardzo miła i grzecznie odpowiedziała na moje pytanie o możliwość zapłaty kartą. Kiedy już odchodziłem, rzuciła "zapraszamy ponownie" - to nie pierwszy raz, kiedy tak się do mnie zwracają ekspedientki z tego sklepu - widocznie taki nakaz "z góry".
Kurier zadzwonił do mnie wczoraj by zapytać, w jakich godzinach może dostarczyć mi przesyłkę następnego dnia, tj. dziś. Był uprzejmy i kulturalny. Przyjechał razem z przesyłką dziś około 12, zgodnie z tym, jak się umówiliśmy. Przesyłka była dobrze zabezpieczona. Szybko dopełniliśmy formalności (jeden podpis), miły Pan pożegnał się i popędził do samochodu. Myślę, że powszechnie rozpowiadane pogłoski o złym traktowaniu przesyłek przez kurierów w przypadku tej firmy są przesadzone - to nie pierwsza dobra realizacja usługi z ich strony.
Apteka osiedlowa gdzie zawsze można zamówić lek, jeżeli nie jest w chwili obecnej dostępny. Przy kasie są umieszczone produkty, które są w danej chwili obecnej w promocji. Pracownik wita się z każdym klientem i oczywiście, zaprasza ponownie jak klient jest już obsłużony. Sama apteka jest dość duża, dzięki czemu jest spora ilość dostępnych lekarstw co jest ułatwieniem dla pacjentów.
Sklep po przemeblowaniu i tak naprawdę to mi się to niepodobna. W pewnym momencie można mieć wrażenie, że panuje chaos. Może i to był dobry pomysł, aby od razu umieścić regały z warzywami i owocami, ale umieszczenie napoi w innym miejscu prowadzi do bałaganu. W pewnym miejscu utrudnia to do swobodnego przemieszczania się pomiędzy alejkami. Musiałem kilka razy szukać pewnego asortymentu aż skorzystałem z pomocy pracownika, który także miał problem ze znalezieniem interesującego mnie produktu. Ale wiadomo, że też muszą się przyzwyczaić do zmian.
Sklep osiedlowy który ma dość bogaty asortyment. Prawie zawsze można mieć pewność, ze kupi się to, czego się szuka. Na obsługę także można liczyć. Na pewno minusem jest brak wystarczającego miejsca na swobodne robienie zakupów i przebieranie na półkach. Ale trzeba nadmienić, że pomimo tego panuje porządek.
Zaniosłem do punktu ksero książki z rozpiszą, co trzeba skserować, a było tego trochę. Umówiłem się z pracownikiem na konkretną godzinę i o umówionej godzinie się zjawiłem po odbiór. Już wszystko było przygotowane. W domu sprawdziłem wyrywkowo, czy ksero jest wykonane tak jak chciałem i oczywiście, tak było. Zapomniałem dodać, że oprócz ksero punkt prowadzi solarium.
W czwartek informacja o wygranej i prośba o przysłanie numeru konta a już w poniedziałek miałem pieniądze na koncie. Szybka informacja i szybka wypłata. Widać, że obsługa portalu stara się aby wszyscy byli zadowoleni a zwłaszcza użytkownicy portalu jakoscoobslugi.pl. Duży plus. Z niecierpliwością czekam na kolejny konkurs, choć chyba ważniejsze jest umieszczanie na bieżąco obserwacji a nie od konkursu do konkursu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.