Czekałam na sporą paczkę, która miała przyjść kurierem. Byłam akurat na zajęciach, gdy zadzwonił kurier. Powiedziałam, że jestem na zajęciach i będę dopiero po 18. Pan stwierdził, że wtedy to on już będzie po pracy. Gdy zaproponowałam żeby dostarczył mi paczkę jutro, zaczął coś kręcić, że duża, że się zniszczy, że trzeba odebrać dzisiaj i wręcz stwierdził, że mam mu natychmiast powiedzieć kto mi to odbierze. Byłam w lekkim szoku, a że nie wiedziałam jak to jest z przesyłkami kurierskimi podałam adres rodziców. Dopiero po fakcie przeczytałam, że kurier ma 3 razy podjąć próbę dostarczenia przesyłki albo za pierwszym razem umówić się na konkretny dzień i godzinę.
NA chwileczkę wpadłem do restauracji razem z rodziną , i szczeże mówic to co zastałem mnie przeraziło wszędzie brudno stoliki aż się kleiły od jedzenia i napojów. Do tego obsługa raczej nie postępowała według zasad . Zamóeiłem cheesburgera i lody . Kanapka była stara co mozna było rozpoznac po stanie plasterka sera , nugetsy dlamojego syna nie przypominały kurczaków jakie zwykle jada w tej restauracji strasznie twrde i włókniste. Do tego lody w wawelkku wszystko ok gdyby nie fakt że pan potraktował wafelek lodem równiez z zewnątrz. Standardy McDonalds nie sa dla mnie obce dlatego w tym przypadku bardzo się zawiodłem.
w okresie od grudnia2011 do marca 2012 prowadziłam rozmowy i zamawiała sprzęt AGD i wszystko było przygotowane bez problemów , Spotakałam się z radami, wyjaśnieniami, ze na niektóre zeczy trzeba poczekać 2-3 dni lub przy powaznych i nietypowych zamówieniach zapłacić. Towar był bez zarzutu. dostarczono w uzgodnionym ternminie . Szkoda tylko , że nie ma bonusów od wartośći zakupu, ale cena jest jak na warszawski rynek dobra.
Obserwacja dotyczy stoiska tzw. "akwarium" T-mobile. W tym miejscu znajduje się jedna osoba "przedstawiciel" z którą załatwia się sprawę "przez ladę" . Podszedłem do zajętego komputerem Pana z T-mobile i poprosiłem o przedstawienie oferty na abonament za około 30 pln w opcji bez telefonu z maksymalna ilością minut i pakietem internetowym.Pan szybko i miło przedstawił mi ofertę swojej firmy na warunkach przedstawionych przeze mnie oraz kilka innych ciekawych wariantów. Otrzymałem pełną informacje od milej osoby. Byłbym gotów podpisać umowę. Podziękowałem uprzejmie pozostawiając sprawę do przemyślenia.
Wykonałem telefon w związku z kończącą się umową w celu przedłużenia jej. Telemarketer, który odebrał moje połączenie miał bardzo przyjazny głos oraz wysławiał się nienagannie, grzecznie i zrozumiale. Doskonale znał ofertę, którą przedstawiał. Zaoferował kilka alternatyw tak, aby dopasować abonament do moich potrzeb. Do dziś nie mam żadnych przeciwwskazań do produktu, który u niego zakupiłem.
Spotkałem się z miłym przywitaniem. Sklep wyglądał schludnie, tuż po wejściu udało się rozpoznać pracowników. Po kilku chwilach, podczas oglądania asortymentu zostałem zapytany o pomoc oraz zostały mi przedstawione różne warianty połączeń i promocje. Podczas przymierzania zostałem zapytany o rozmiar oraz zostały mi zaproponowane alternatywy. Przy wychodzeniu zostałem pożegnany.
Kończąc swoje wczorajsze zakupy w Manufakturze, postanowiłam wstąpić do Stradivariusa i dobrze, bo nie sądziłam, że coś tam kupię. Przechadzając się po sklepie wypatrzyłam kilka ciekawych ciuchów, więc udałam się do przebieralni. Pracownica dokładnie sprawdziła ile rzeczy posiadam i kazała przyłożyć mi torebkę, by sprawdzić, czy nic namagnesowanego w niej nie mam. Oddając rzeczy, których nie wybrałam również wszystko dokładnie sprawdziła. Przy kasie pracownica zapytała czy wystawić fakturę czy paragon. Szybko zeskanowała towar, przyjęła płatność kartą i podziękowała za zakupy. Personel wykazał się więc dobrymi kompetencjami. Bardzo lubię tę markę, bowiem można znaleźć tu wiele wyszukanych rzeczy. Ceny może nie są zbyt niskie, ale czasami warto kupić sobie coś droższego, bądź poczekać na przecenę. Ogólnie polecam.
Temat produktu niezgodnego jakim się okazał wędzony ser Benamin (OSM Łowicz dla Biedronki) wraca.Dziś wraz z koleżanką wchodzimy po coś do picia i przekąszenia jak też by zrobić zakupy na kolację.Wybór z wygody pada na jeden z nie tak dawno otwartych sklepów sieci Biedronka w lokalu po delikatesach Piotr i Paweł przy Alejach Jerozolimskich 56 C (biurowiec Swede Center )Sklep ten powierzchniowo możemy zliczyć do takich jak lubię.Jest przestronny bez zakamarków. O prostokątnej kubaturze.Przy wejściu na salę sprzedaży bankomat euronet.W Biedronkach jak nie można płacić kartą tak nie można. Czy kiedyś doczekamy się terminali?Nad bankomatem tablica korkowa.Na tej tablicy wydruk treści pisma od OSM.Czy jest widoczny i nie do przeoczenia.Nie.Koleżanka mi to tylko potwierdza.A najwidoczniej i sami pracownicy nie są na bieżąco gdyż ser z datą 01.06.2012 jest na półce choć właśnie z taką datą miał być z obrotu wycofany.Kupujemy co do kupienia.Trudno przejść koło wyspy warzywno – owocowej.Między nią a regałem stoi paleta tarasująca przejście i utrudniająca dostęp do regałów.Klientów mało.Przy kasie kolejki nie ma.Szybciutko zeskanowany koszyk, wydana reszta i paragon.Kasjer-sprzedawca wyszkolony odpowiednio.Regulaminowe formy powitania i pożegnania.Ubiór według dres code firmy.Zielona koszulka polo z niebieskimi wstawkami, identyfikator.Te zakupy nie były najgorsze i najbardziej czasochłonne.Rysą jest paleta którą ktoś postawił i nie rozdysponował towaru na niej by jak najszybciej zwieść ją powrotem na magazyn tak by udrożnić przejście.Szczypiorek może tam był a tak plan domowej pasty kanapkowej upadł gdyż nie był dostępny.I ser którego dla odmiany być nie powinno, a nie tyle ser co jego konkretna felerna partia.No i sposób informacji klienta o problemie.Mało czytelny, w złym miejscu nie zwracającym uwagi.
Gdy kilka miesięcy temu trafiłam do "Cefe pod Atlasami" poczułam, że to magiczne miejsce. Do tego wspominam je z sentymentem, bowiem świętowałam tutaj z siostrą obronę pracy magisterskiej. Wiedziałam, że jeszcze tu wrócę i wróciłam dzisiaj. Kawiarenka jest mała, bo mieści się w niej tylko kilka stolików, ale bardzo przytulna. Wybór kaw jest naprawdę duży, choć ceny jak na studencką kieszeń są trochę za wysokie. Od czasu do czasu można sobie jednak pozwolić. Skusiłam się na dużą kawę z czekoladą i bitą śmietaną - przepyszny napój i zarazem deser. Oprócz kaw można napić się tu także czekolady, koktajlu, zjeść domowe ciasto (poprzednio widziałam, że właścicielka przyniosła je jeszcze ciepłe w brytfannie), sałatkę lub pieczonego banana. Jak na kawiarnię, wybór jest duży. Pracownica była uprzejma, chociaż momentami za bardzo zajmowała się rozmową z koleżanką. Mimo wszystko była zaangażowana w swoją pracę i po wyjściu klientów od razu sprzątała brudne naczynia. "Cafe pod Atlasami" to naprawdę świetne miejsce na pogaduchy z kumpelą. Na pewno jeszcze tu wrócę.
Podłoga w całej stołówce była czysta. Wszystkie stoliki były umyte a krzesła równo ustawione. Kiedy podeszłam do lady, pracownica właśnie wykładała gorące dania na wagę. Miała rękawiczki ochronne. Nad każdym daniem ustawiała stojak z jego nazwą w języku polskim i angielskim. Wzięłam talerz i nałożyłam sobie porcję jedzenia. Podeszłam do kasy. Pani wytarowała wagę i poprosiła, abym położyła na niej talerz. Po skasowaniu pani zapytała czy chciałabym coś do picia. Podziękowałam i zapłaciłam kartą. Zajęłam miejsce przy stoliku. Jedzenie było gorące i smaczne. Warzywa były bardzo dobrze ugotowane a mięso świetnie przyprawione.
Wybrałem się do Lidla na zakupy, miałem dosyć spora listę. Muszę pochwalić szeroki asortyment produktów ale najbardziej obsługę, dokładnie jednego chłopaka, który wskazał mi bez zastanowienia trzy szukane produkt i jeszcze polecił dwa inne (bardzo dobre). Gdy podszedłem do kasy zrobiła się spora kolejka, obsługa bardzo szybko zareagował otwierając kolejne dwie kasy i obsługiwała klientów w szybkim tempie, muszę przyznać, że pracują tam bardzo mili ludzi.
Kiedy weszłam do księgarni na ul. Oławskiej we Wrocławiu dwie miłe ekspedientki powitały mnie słowami "dzień dobry". Odpowiedziałam i zaczęłam przeglądać kalendarze, książki i naklejki dla dzieci. Panie w tym czasie prowadziły rozmowę na prywatny temat. Chodząc po sali zauważyłam, że wszystkie książki są równo poukładane na półkach. Wszystkie półki były tematycznie podpisane tak, że nie było problemu z odnalezieniem interesującej rzeczy. Kiedy wybrałam naklejki BEN10, podeszłam do kasy. Panie mimo to dalej ze sobą rozmawiały. Zostałam szybko obsłużona. Podałam pieniądze a kasjerka po chwili wydała mi paragon.
Dziś wybrałam się do galerii a w szczególności do sklepu CCC w celu zakupienia butów wiosennych. Zdecydowałam się na salon CCC mieszczący się w C.H. Carrefour,gdyż korzystam z tego sklepu bo uważam, że jest spory wybór . Sklep był bardzo przepełniony było sporo klientów i w sklepie było bardzo ciepło,co nie umożliwiało skupić się na zakupach. Personel był zajęty obsługą, tak więc mojego wejścia nikt nie zauważył, podobnie jak moich późniejszych problemów ze znalezieniem odpowiedniego rozmiaru i koloru. Zrezygnowana poszukiwaniami odpowiedniego rozmiaru obuwia rozglądałam się po sklepie w poszukiwaniu ekspedientki,żeby poprosić ją o pomoc wypatrzyłam ją w tłumie, bo miała na sobie pomarańczową firmową koszulkę i spotkałam się z miłą obsługą z jej strony, wysłuchała mojej prośby i udała się na poszukiwania interesującego mnie rozmiaru. Rozmiar się odnalazł,ale na moje nieszczęście nie było takiego koloru jaki mnie interesował.Sprzedawczyni zaproponowała że jeszcze sprawdzi na magazynie bo może jeszcze jakaś para została. Co bardzo mnie ucieszyła jej reakcja i pomoc w dalszym poszukiwaniu. No ale jednak z interesującego mnie modelu i odpowiedniego koloru w salonie nie było. Sprzedawczyni zasugerowała,żeby odwiedzać ich sklep bo może w najbliższej dostawie znajdzie się odpowiedni kolor z interesującego mnie obuwia, co przyjęłam z wdzięcznością. Więc podziękowałam pani serdecznie za jej zaangażowanie i powiedziałam, że na pewno będę odwiedzać ich sklep w poszukiwaniu swojego wymarzonego koloru Dodam tylko, że na sali sprzedaży były dwie ekspedientki,ogólnie pudła z butami ułożone w z dłuż sklepu bardzo utrudniały przejście i wymijanie się z innymi klientami jak również obejrzenie dokładnie obuwia . Moje ogóle wrażenie jest pozytywne, na pewno odwiedzę jeszcze ten sklep
Często tankuje paliwo na stacji Shella, która w swojej ofercie posiada również automatyczną myjnie. Postanowiłem umyć samochód w drodze powrotnej z pracy, kupiłem bilet w kasie, wsiadłem do samochodu i podjechałem na tor do myjni przed drzwi, w której zablokowany był samochód, ponieważ drzwi wyjazdowe zamarzły. Przez minusowe temperatury myjnia została wyłączona i nie mogłem zrealizować mojego kuponu na mycie. Udałem się do obsługi aby odzyskać pieniądze i tu właśnie się zaczęło, kasjerka nie chciała oddać mi pieniędzy z nie wykonaną usługę i nie potrafiła mi wytłumaczyć dlaczego. Jedyne co powiedziała to to, że mam 7 dni na wykorzystanie kuponu. Odpuściłem i przyjechałem następnego dnia, myjnia nadal była nieczynna, tym razem nie odpuściłem i zażądałem zwroty pieniędzy albo wykonania usługi. Obsługa przy kasie tym razem była miła i uruchomiła myjnie. Podjechałem do drzwi gdzie był postawiony znak blokujący wjazd, musiałem sam go odsunąć bo pracownik się nie pojawił. Jak wjechałem do hali mycia wyskoczył do mnie pracownik, który sypał piach na pasy, nagle zaczął na mnie krzyczeć, że wjechałem do myjni, zbrukał mnie jakbym był jego podwładnym. Wytłumaczyłem mu dosadnie na o co chodzi i odszedł mrucząc coś pod nosem na mój temat. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem.
W przerwie podczas pracy postanowiłam pójść na obiad. Kiedy weszłam do stołówki zauważyłam brudne stoliki i porozstawiane krzesła. Na stolikach były jeszcze talarze z resztami jedzenia, które pozostawili klienci. Podeszłam do kasy, aby złożyć zamówienie. Kasjerka powitała mnie miłym uśmiechem i słowami:"Dzień dobry, co podać?" Poprosiłam o pół porcji pierogów ze szpinakiem. Zapłaciłam i poszłam usiąść przy jednym ze stolików. Niestety nikt przez całą moją wizytę nie wyszedł na salę, aby posprzątać. Na obiad nie musiałam długo czekać. Był smaczny i gorący.
Tak się ostatnio składa że dość często jestem w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego .Budynek to nie tylko sama biblioteka ale też miejsce gdzie mamy kilka kawiarenek, salę wystawienniczą, pocztę. Jest też księgarnia Liber i Weltbild Oraz sala zabaw.To wszystko jest dostępne w dobudowanej na ten cel części frontowej połączonej z BUW’ em szklanym dachem co tworzy fajny klimat miejskiego deptaku.Tu na parterze jest też klubo kawiarnia Rewers.Wejść możemy bezpośrednio od ulicy Lipowej lub tak jak wspomniałam przechodząc przez dziedziniec.I od tej strony coś co do miejsca nas bardzo zniechęca.Brudne, pochlapane szyby.Cóż trzeba wsiąść się za porządki.Od ulicy Lipowej tego problemu nie ma gdyż tam okna są zaklejone foto folią firmową na której jest duże logo Litera „R” i jej lustrzane odbicie oraz hasło :ZDROWO—SMACZNIE- SZYBKO-NIEDROGO !!!TAK TYLKO U NAS!!! NAJLEPSZE JEDZENIE W PRZYSTĘPNEJ CENIEMyślę sobie czemu nie.Dobra pora na kolację.Podam menu przetestowaniu.Zobaczymy .W myśl dietetycznej maksymy śniadanie zjedz sam obiadem podziel się z przyjacielem a kolację oddaj wrogowi.Jako że już godzina19 decyduję się na symboliczną porcję gotowanych ziołowych warzyw na parze.Cena 5 PLN .Sporo za wielkość mikro i jakość nie za specjalną.Trochę za miękkie, paćkowate.Nie był to dobry wybór.Ale miejsce jako miejsce mi przypada do gustu choć podniebienie nie koniecznie czuje się usatysfakcjonowane.Duża sala utrzymana w stylu stołówki.Surowy beton ścian, i walcowatych filarów.Na jednej podświetlany panel ze znakami zodiaku i greckim alfabetem.Z sufitu zwieszają się lampy co daje dobre ale ciepłe oświetlenie.Rury i kanały wentylacyjne powyżej też są nie osłonięte i stanowią wątpliwą dekorację.Przy kilku stolikach czerwone kanapy z poduchami.Stoliki mniejsze i większe, czasem zestawione ze sobą.Kwadratowe i sześciokątne.Krzesła na metalowych nogach i takie z ciemnego drewna ,składane.Personel.Grzeczny choć mało zainteresowany nawiązaniem cieplejszej relacji z klientem.Ubrany w czarny t-shirt firmowy.Pan u którego składałam zamówienie miał na głowie zawiązaną kremową bandamkę.Stoliki są sprzątane na bieżąco choć chyba pobieżnie gdyż za pierwszym podejściem nie usiadłam bo blat był zakruszony.Co do zasady naczynia odstawiamy na stojący przy drzwiach wózek.Są krzesełka dla dzieci.Mamy część kulinarną gdzie w podgrzewanych kuwetach mamy dania i jego elementy.Mięska, ziemniaczki( pieczone wody, puree) warzywna.Po przeciwnej stronie kontuar cafe.Obudowany zdjęciami gwiazd i podstacji znanych w minionym wieku.W razi kolejki tam możemy zapłacić za obiad.Pracownik sam nas zaprasza do podejścia.Inaczej z tacą przesuwamy się do gabloty z deserami napojami(mamy mi. kompocik) i za zakrętem kasa gdzie jesteśmy podliczani.W między czasie zaopatrujemy się samoobsługowo w sztuce.Między kuchnią a cafe jest wysepka z barkiem sałatkowym.Ale tak nie koniecznie mi ona pasuje.Bo mało miła jest świadomość tego ze każdy tam chucha i dmucha.Resume.Fajna lokalizacja.Nie tylko dla żaka ale też spacerowicza.Między Krakowskim Przedmieściem a Centrum Nauki Kopernik.Usiąść odpocząć, pogadać….I coś oczywiście zjeść.Dam drugą szanse menu, bo dziś to była porażka.
Personel był miły, choć nie narzucał się. Na pytanie o inny rozmiar bluzy sprzedawca udzielił negatywnej odpowiedzi, lecz wykonał telefon do innej filii (w CH Turzyn) z zapytaniem o dostępność towaru. Po sklepie kręciła się obsługa, która poprawiała towar, sprawiali wrażenie zajętych. Przy kasie nie trzeba było czekać długo w kolejce, kasowanie odbyło się sprawnie i w miłej atmosferze.
Kilka dni temu zepsuło mi się żelazko, dlatego jak najszybciej musiałam kupić kolejne. Sugerując się opiniami innych użytkowników wybrałam model, który mnie interesuje i sprawdziłam ofertę cenową w różnych sklepach. Najkorzystniej przedstawiała się ona w Avansie, co było dla mnie szokiem, bo zwykle ceny są tu wyższe niż w innych sklepach ze sprzętem RTV i AGD. Żelazko zamówiłam na stronie internetowej sklepu, a odbiór nastąpił w sklepie. Przez cały czas byłam informowana na jakim etapie jest realizacja zamówienia. Nie wliczając weekendu na sprzęt czekałam 2 dni. Wybrałam się do sklepu i powiedziałam, że chciałabym odebrać żelazko zamówione przez Internet. Ponieważ zamówienie było złożone na moją siostrę, musiałam okazać upoważnienie, które na szczęście posiadałam. Sprzedawczyni wczytała numer zamówienia do komputera i po chwili mogłam odebrać i zapłacić za sprzęt. Ogólnie zostałam obsłużona bardzo miło. Avans posiada dość duży asortyment, często w wyższych cenach niż w innych sklepach ze sprzętem, choć nie zawsze. Można liczyć na fachową obsługę i dobrą poradę, gdy nie wiemy jaki produkt wybrać. Jestem zadowolona z obsługi tego sklepu.
Wchodząc do Empiku zostałam przywitana przez ochroniarza. Powitał mnie słowami "dzień dobry" i lekko się ukłonił. Odpowiedziałam z uśmiechem. Drzwi automatyczne były czyste. Podłoga również. Kiedy weszłam na pierwsze piętro znów zostałam powitana prze sprzedawcę z działu książek. Zapytałam o słownik języka angielskiego dla dzieci. Pan zaprowadził mnie do półki i pokazał kilka pozycji wskazując, która jest najlepsza. Wybrałam jedną z nich i udałam się do kasy. Kasjerka powitała mnie miło i z uśmiechem. Skasowała książkę a ja zapytałam, czy przysługuje mi rabat, ponieważ jestem studentką. Kasjerka odpowiedziała, że nie ma w ogóle żadnych rabatów. Wtedy kasjerka z kasy obok poinformowała mnie, że jeśli mam konto w mBanku to dostanę 20% zniżki. Stwierdziłam, że mam i chcę skorzystać z tej promocji. Choć pierwsza kasjerka była miła to jednak nie przeprosiła za swoją pomyłkę. Zostałam obsłużona szybko i sprawnie. Pani zaproponowała mi reklamówkę. Podziękowałam. Zostałam pożegnana słowami:"Do widzenia".
Kiedy weszłam do sklepu sprzedawczyni powitała mnie słowami "dzień dobry". Uśmiechnęłam się. Odpowiedziałam i również się uśmiechnęłam. Zapytałam czy kupię tutaj patyczki do szaszłyków. Pani odpowiedziała, że tak i podeszła do regału. Podała mi patyczki do ręki informując, że jest ich 150 sztuk w opakowaniu i kosztują 3,30 zł. Podziękowałam i wzięłam produkt. Podeszłam z nim do kasy. Wszędzie panował porządek a kasjerka nadal się uśmiechała. Była bardzo uprzejma. Skasowała patyczki poprosiła o zapłatę. Po chwili resztę i paragon położyła na tacce przy kasie. Podziękowałam i powiedziałam "do widzenia".
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.