Jedna z Pań obsługujących klientów bardzo sympatyczna i uprzejma, zawsze służy pomocą. Jednak jak się trafi na tą drugą to niestety ma się już później zły dzień. Pani ma problem żeby odpowiedzieć na jakiekolwiek pytanie klienta. Na każdego patrzy jak na potencjalnego złodzieja, albo jak na portfel pełen "dolarów". Jednym słowem ze skrajności w skrajność.
Rozmawiałam ze specjalistami do spraw obsługi klienta. Pierwszym z nich była kobieta, wiek ok. 50 lat. Niezadowolona z życia, robiła łaskę, że pomoże i odpowie na pytania. Później zostałam przekierowana do następnego doradcy, gdyż pani o której mowa nie miała czasu na dalszą rozmowę ze mną, mimo iż odstałam swoje w kolejce, gdyż miała umówioną klientkę. Z następnym doradcą była konkretniejsza rozmowa, jednak w tym banku oni sami nie wiedzą na czym stoją. Nie potrafią nic załatwić, tylko wykręcają numer na infolinię i podają słuchawkę klientowi.
Daj się zaskoczyć jakością Biedronki.Czy jednak na pewno.Dziś będąc na małych zakupach, a właśnie po nich w sklepie tej sieci przy ulicy Kordeckiego w Warszawie zwróciłam tak mimochodem uwagę na tablicę korkową gdzie są wywieszane firmowe ogłoszenia.I patrzę a tam lakoniczny komunikat , wydruk z komputerowej czarno białej drukarki tak jak by się miał maksymalnie kamuflować przed klientem traktujący o wycofywania sera Wędzonego Beniamin. Pastowanego, w opakowaniach 150 gram.Data pisma 08.03.2012 bodajże .Na wstępie ograniczono się do lakonicznego stwierdzenia że produkt tak jak napisałam jest nie zgodny, co kol wiek by to miało znaczyć , napisano które produkty są do zwrotu a mianowicie z datą spożycia nie wcześniejszą jak 06.Wyrażono ubolewanie nad zaistniałą sytuację.Podano dokładne dane OSM Łowicz która ser produkuje.Jestem przerażona, tę mleczarnię ceniłam za jak mi się do tej pory wydawało wysoką jakość.Kupowałam jej produkty i W biedronce i w innych sklepach już pod ich marką.Zapaliło mi się czerwone ostrzegawcze światło.Czy jednak jest prawdą że produkty dla sklepów dyskontowych podlegają mniejszej kontroli i są nie jako po macoszemu traktowane mim że każdy może przeczytać kto to produkuje to nie mamy na froncie logo producenta.Strach się bać co my tak naprawdę jemy i czym jesteśmy uraczani.Dobę że pismo o OSM umieszczono na tablicy, dobrze że choć po nie czasie firma wyłapał feler.Mamy możliwość zwrotu.Ale pytanie kolejne co jeśli ser został skonsumowany.Jak bardzo odbiegał od parametrów technologiczny czy innych parametrów?Co z nim było nie tak?I jeszcze miejsce ogłoszenia .Teoretycznie dobra, umieszczone tam gdzie być powinno na tablicy temu służącej ale czarno biały wydruk, formatu A4 nie rzuca się w oczy.A rzecz jest poważna, i to nawet bardzo.Powinno się go zamieścić na dziwach wejściowych, lub i przy kołowrotku wejściu na salę sprzedaży.Bardziej podkreślić choćby przez kolorową czcionkę.I nie pierwsza to jest afera jeśli chodzi o produkty produkowane pod kontem biedronki.Jakiś czas temu produkty ze sprzedaży wycofywało SPC
Miejsce jest bardzo dobrze zorganizowane pod względem architektonicznym. Klient może czuć komfort w związku z rozkładem stanowisk i zachować prywatność w trakcie załatwiania spraw. Dla osób, które czekają na konsultacje, poustawiane są krzesła oraz oddany do użytkowania komputer. Personel banku zawsze dobrze wygląda, każdy z pracowniku ubrany jest według dress codu. Na obsługę nie trzeba długo czekać, wszystkie sprawy załatwiane są sprawnie. Pracownicy wykazują zainteresowanie klientem. W momencie, gdy zapytałam o możliwe oferty, zostałam zasypana informacjami, które okazały się dla mnie bardzo przydatne.
Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy po wejściu do sklepu, to brak małych koszyczków dla klientów. Wózki są, jednak służą raczej do większych zakupów. Towar jest powykładany na półkach poprawnie, obsługa cały czas pilnuje porządku i dokłada nowe produkty. Ochroniarz dobrze wypełnia swoją pracę, nie irytuje i jest prawie niezauważalny. Minusem jest z pewnością układ półek, który uniemożliwia poprawne poruszanie się wózkiem (przy sobocie graniczy to z cudem). Przy stoisku z warzywami brakuje poprawnego oznakowania cen. Poza tym jest to drugi sklep Biedronka w Murowanej Goślinie i w porównaniu z pierwszym - oferuje uboższy zasób owoców. Trochę do życzenia pozostawia również czystość podłogi. Po odejściu od kasy rażąca jest także półka, na której piętrzą się puste kartony. Dowiedziałam się, że mają one służyć klientom, którzy robią większe zakupy, a nie chcą brać siatek. Niestety, wygląda to dość nieestetycznie.
Udałem się do marketu, by kupić klosz do lampy. Przy wejściu do marketu, na specjalnym stanowisku, trwała akcja promocyjna do programu lojalnościowego. Postanowiłem się zapisać. Stanowisko jednak było chwilo nieczynne (nie wiem, z jakiego powodu), ale pracownik marketu zaprowadził mnie na salę sprzedaży, gdzie w innym miejscu mogłem dokonać zapisu. Od razu też otrzymałem kartę programu "DOM". Następnie mijając alejki, kierowałem się do stoisk z oświetleniem. W całym markecie było czysto i jasno. Widziałem wielu pracowników obsługi, którzy rozmawiali z klientami. Na stoisku z oświetleniem od razu skierowałem swoje pytania do pani z obsługi. Była życzliwa i kompetentna. Niestety poszukiwanego przeze mnie klosza nie było, ale zaproponowano mi, że zostanie zamówiony u producenta. Całość opracji trwała około 5-6 minut. Udało się zamówić potrzebny mi klosz, ale niestety czas oczekiwania będzie wynosił ponad miesiąc! Sądzę jednak, że nie jest to zależne od pracowników marketu. Otrzymałem blankiet do zaplaty zamówienia, z którym udałem się do kasy. Było czynnych kilka kas, przy których kolejki były kilkuosobowe. Zapłaciłem za zamówienie, mając nadzieję, że za miesiąc będę mieć zamówiony klosz.
Będąc na zakupach w Auchan zatrzymałem się w pasażu przy kwiaciarni. Zachęciły mnie do tego piękne, wiosenne bukiety i kwiaty, a także kompozycje wiosenno-świąteczne stroików. Gdy tylko zacząłem się rozglądać, poszedła do mnie uśmiechnięta pani z obsugi i grzecznie zapytała mnie, co mnie najbardziej interesuje. Gdy odpowiedziałem, że spodobały mi się wiosenne stroiki, pani od razu wskazała mi na trzy kompozycje, której jej zdaniem były najładniejsze. Wybór był faktycznie trudny, ale zdecydowałem się na zakup jednego z tych stroików. Pani zapytała, jak ma mi to zapakować, a następnie zaproponowała jeszcze siatkę jednorazową, by łatwiej było to nieść. Po zapłacaniu za stroik, raz jeszcze rozejrzałem się po kwiaciarni. Było czysto, miło. Na każdym bukiecie i na każdym wazonie były podane ceny kwiatów. Najłdniejsze, bukiety wiosenne wyłożone były przed sklepem, na pasażu, stąd były dobrze widovzne i zachęcały do kupna. Obsługa w tej kwiaciarni w moim mniemaniu jest życzliwa i profesjonalna.
Kilka dni temu odwiedziłam sklep PEPCO, jeszcze kilka miesięcy temu sama byłam jego pracownikiem.Jednak wchodząc teraz do tego sklepu jako klient, dopiero teraz zrozumiałam jak się czuli klienci robiący zakupy w opisywanym sklepie. Na wstępie wchodząc do sklepu, nie ma reakcji personelu na klienta, pracownica stała tyłem do wejścia, jednak słysząc że ktoś wchodzi nawet nie zareagowała.Wygląd sklepu wizualnie,wyglądał dobrze,pomijając kurz znajdujący się na regałach i kostkach od manekinów.Przemieszczając się w głąb sklepu dostrzegam kierownika,na którego patrząc od razu wyczuwa się niechęć do klienta,po jej wzroku jakim mierzy klienta (w tym się akurat wiele nie zmieniło odkąd tam pracowałam). Na sklepie dostrzega się braki personelu.Pytając czy dostali nowy towar na dzieci w odpowiedzi słyszę że muszę przejść do regału dziecięcego i sprawdzić bo chyba coś nowego w towarze przyszło,żaden z pracowników nawet się nie pofatygował żeby mi pomóc.Gdy podchodzę do kasy z zakupionym towarem, dopiero wówczas jestem zauważona i kasjerka mówi dzień dobry,w miarę sprawnie mnie obsługuję,jednak muszę się upomnieć o reklamówkę. Jestem żegnana szybkim do wiedzenia.
Błyskawiczne dostarczenie przesyłki - Z dnia na dzień. Bardzo fajne rozwiązanie. Paczkomatów powinno być jak najwięcej. Super obsługa, fajna komunikacja, miłe Panie. Zaskakujące są e-maile pisane od serca bez szablonu. Niektóre sformułowania trochę szalone, ale zaskoczenie ogólnie na plus. Tylko tak dalej.
Odwiedziłam sklep w Ostródzie po raz kolejny bo robię remont domu etapami. W sklepie przy kasie znajdowały się dwie panie które były zajęte rozmową i śmiejąc się przy tym nie zwróciły uwagi na moje wejście dopiero pan idący z głębi sklepu powiedział mi dzień dobry.Jakie było moje zdziwienie kiedy musiałam prosić jedna z pań o pomoc w wyborze wykładziny do pokoju dziecka a pani podeszła do mnie z taka mina jak by robiła to za kare i odburknęła że wykładziny do pokoju dziecięcego są tutaj i nic więcej. Jak wybierałam wykładzinę do sypialni to pan który mnie obsługiwał podpowiedział mi żebym kupiła specjalny pokład pod wykładzinę bym miała miękko i ciepło oraz zaproponował montaż w domu przez profesjonalną firmę. Wyszłam ze sklepu niezadowolona!!!i. Wspomnę jeszcze o ogólnym bałaganie panującym na sklepie (podczas moich poprzednich wizyt sklep był uporządkowany i czysty) na podłodze walały sie jakieś towary wykładziny które oglądałam były porozwijane i panował ogólny nieład. Kończąc będę się zastanawiała czy odwiedzić po raz kolejny sklep w Ostródzie.
Byłem 1 w tym dniu klientem banku. Wraz z 3 osobami czekaliśmy na otwarcie placówki. Pomieszczenie jest małe, obok głównego stanowiska są 3 inne oraz 2 za oddzielającym od reszty szklanym parawanem. Przy głównym stanowisku była 1 osoba. Liczenie pieniędzy które wpłacałem rozpraszała dobiegająca za parawanu głośna, prywatna rozmowa Pani z obsługi sprzątającej z pracownikiem banku. Kasjerka nie posiadała identyfikatora. Wychodząc minąłem 2 osoby z personelu które przyszły do pracy po godz 9.00 Jedna zajęła miejsce przy pobliskim stanowisku i zaczęła się rozbierać a druga udała się na zaplecze administracyjne. Ogólne wrażenie negatywne i nie wzbudzające zaufania do banku.
Niebezpieczny wyjazd, widoczność zasłania ogrodzenie pobliskiej posesji. Źle zorganizowane miejsca parkingowe, kierowcy więc parkują niezgodnie z wyznaczonymi miejscami. Wrażenie ogólne sklepu bardzo dobre. Towar dobrej jakości i w niskiej cenie. Małe urozmaicenie. Artykuły w opakowaniach zbiorczych jednak estetycznie zaprezentowane. W lodówkach z mięsem i rybami występują niedostatki towarów. Należy też bacznie przeglądać w nich terminy przydatności do spożycia bo niektóre są bardzo krótkie. Personel udzielił wyczerpującej odpowiedzi w sprawie poszukiwanych płatków owsianych natomiast nie było nikogo kompetentnego na dziale win. Kasjerka wita każdego klienta co robi dobre wrażenie.
W Księgarni Gandalf kupuję regularnie. Bardzo szybka realizacja zamówień i miłe gratisy, które dołączane są do zamówienia. Ostatnio otrzymałam super kubek z logo Gandalfa, który polubiłam od pierwszego wejrzenia. Sprawiono mi miłą niespodziankę. Bardzo duży wybór pozycji z różnych dziedzin. Księgarnia godna polecenia. Ma ode mnie 6+. Nigdy się nie zawiodłam :-)
W dniu 13 marca udałem się do w/w Urzędu Pocztowego w celu wysłania przesyłki. W tej placówce na 3 okienka czynne są tylko dwa. Żeby dostać się do okienka trzeba stać w długiej kolejce około 1 do 1,5 godziny.Pracownicy swoje czynności wykonują bardzo wolno, a obsługa jednego petenta trwa od 10 do 15 minut. Czy Urząd Pocztowy nie może uprościć procedur i skrócić czas obsługi.Można tez uruchomić 3 okienko szczególnie od godziny 15 do 17. Opisana sytuacja powtarza sie tak co dziennie. Nadmieniam, że osiedle Przylesie to sypialnia Koszalina, a więć zapotrzebowanie na usługi pocztowe jest duże.
Często przejeżdżając obok sklepu miałem ochotę wejść do środka i zobaczyć co można zakupić w nim, nigdy wcześniej nie udało mi się jednak tego dokonać. Tym razem wybraliśmy się z żoną specjalnie do tego sklepu, aby dokonać zakupu. Podczas wizyty w sklepie byłem bardziej obserwatorem, żona chciała kupić dla siebie kurtkę. Obsługa sklepu była męska, wydało mi się w pierwszej chwili, że będzie to gwarantowało jeszcze większą fachowość. Żona podeszła do jednego ze sprzedawców i zapytała o poszukiwaną kurtkę, w odpowiedzi otrzymała krótkie i zdawkowe: "nie ma" po dodatkowym pytaniu, "czy takie kurtki będą w przyszłości" kolejna odpowiedz wyglądała podobnie: "nie wiem". Sam byłem zszokowany, najtańsze kurtki w tym sklepie to wydatek rzędu 300-400zł, godzina była raczej wczesna więc nie wiedziałem czym tłumaczyć brak zaangażowania sprzedawcy. Wydawało mi się, że każdemu sprzedawcy powinno zależeć na sprzedaży, owszem czasem klient jest trudny, ale tutaj sytuacja wyglądała zupełnie odwrotnie, to sprzedawcy na niczym nie zależało. Obejrzeliśmy samodzielnie resztę ekspozycji i z dziwnym poczuciem zostania zignorowanym wyszliśmy ze sklepu. Na pochwałę zasługuje ładny wygląd sklepu oraz ekspozycja towarów wykonana z polotem.
Jedne słowo ,nie dwa przychodzą mi na myśl. Skandal i złodziejstwo. Z Getin Bankiem a właściwie z Get Bankiem bo tak nazywa się coś co powstało po przejęciu Allianz przez Getin Holding od początku mam jakieś nie miłe przygody i niespodzianki ze strony tej instytucji.Pisałam już o tym więc tylko pokrótce przytoczę że zostały zamknięte placówki Ali , obsługę jego klientów powierzono wybranym odziałem Getin Banku. A tam kolejki, jeden pracownik do obsługi właśnie klientów Allianz Bank a i czasem się tak zdarzało ze pracownika w oddziale nie było wcale który były przeszkolony i ukierunkowany na przejęty bank. Kolejki, ponad godzinne oczekiwanie. Potem jakość to się unormowało. Chyba za przyczyną tego że placówki stacjonarne omijałam szerokim łukiem i wystarczał mi bankomat i internet.To też mnie jakość zdemobilizowało by rachunek zamknąć, Jakoś nie mogę sobie dopasować banku który by spełniał kryteria pozytywnego już nawet nie idealnego kandydata.Dziś jednak nomen omen 13 nie żebym była jakoś przesadnie przesądna a jednak musiałam wybrać się do oddziału. Choć wcale nie jestem z tego powodu nie jestem zadowolona. Placówka przy Świętokrzyskiej. Zewnętrza wizualizacja poprawna. Charakterystyczny logotyp z zielonymi akcentami.Przy drzwiach wejściowych, jednoskrzydłowych ręcznie otwieranych bankomat Euronetu wybudowany w ścianę.Wchodzimy bezpośrednio do sali obsługi. Z lewej strony naturalnych człowieczych rozmiarów wita nas tekturowa zaskoczona sylwetka Piotra Fronczewskiego.Ciąg biurek –stanowisk dysponenckich.Do ostatniego prowadzą nas zielone naklejki stópki z napisem kredyt na terakocie. Pod oknem stolik, kilka zielonych charakteryzującym Getin Bank kolorze fotelowych krzeseł , wysoki podłogowy stojak z materiałami promocyjnymi. Przestronie, czysto. I jaka niespodzianka. Nie ma kolejki. Podchodzę do biurka. Za nim siedzi około 30 kilku letni mężczyzna, ubrany w garnitur pod krawatem. Ma przypięty identyfikator. Na biurku leży ulotka najpewniej pozostawiona przez poprzedniego klienta. Zoś tam jest na niej napisane. Pan jest dość antypatyczny, zimny niczym lodowa skała. Zero uśmiechu, życzliwości.Nie proponuje mi bym usiadła. Prosi o numer konta. Mało się odzywa. Mało informuje. Przyjmuje gotówkę , drukuje potwierdzenie wpłaty . Trwa to i trwa. Wychodzę mówimy sobie dowidzenia. Wychodzę z przekonaniem że moja wpłata została od razu zaksięgowana. Powinnam się jednak zastanowić że nie otrzymuję sms z potwierdzeniem zmiany salda. To był mój błąd. Bo w domu zasiadłszy do robienia przelewów okazuje się że wpłata w oddziale banku bezpośrednio na konto nie zastała zaksięgowana.Co się z nią stało? Bak na kilkanaście godzin a może dnie ją sobie przywłaszczył A może to wina pracownika który coś wykonał nie tak w systemie. Nie wiem. Wiem że to było to co definitywnie skłania mnie do zamknięcia konta. Kolejna firma trafia na czarną listę.
Jako, że restauraja znajdowała się w centrum handlowym, ciężko ocenić stan czystości - wszak korzysta ona ze wspólnego food courtu. Skupię się zatem na samej obsłudze i jedzeniu. Po ok minucie oczekiwania na obsługę (kolejek nie było, bo godziny wczesno-popołudniowe) chłopak monotonnym tonem powitał mnie i przyjął zamówienie. Nie silił się na uśmiech, co ciekawe, nie zapytał o powiększenie zamówienia, gdy poprosiłam tylko o cheesburgera z Colą. Nieco dłużej niż zwykle (ok półtorej minuty) oczekiwałam na bułkę, co było dosyć dziwne, zważając na mały ruch w tych godzinach. Cola miała dużo lodu, bułka także była ciepła i nie za słona. Typowa szybka wizyta.
Po wejściu do salonu, nikt mnie nie przywitał, bo 2 kobiety były zajęte rozmową ze sobą. Sam salon był nienagannie czysty, co tyczy się tak podłogi, jak i rozstawionych materiałów. Sama podeszłam do innego wolnego stanowiska, wtedy dopiero konsultantka powitała mnie i poprosiła bym usiadła. Chciałam zapytać o szczegóły mojego abonamentu. Kobieta była oschła, szybko pytała mnie o kolejne wymagane dane. Po odpowiedzi na moje pytania, nie dopytywała o nic więcej, nie próbowała namówić mnie na żadne inne usługi. Czułam się tak, jakbym zabierała jej cenny czas.
Świetny sklep! Kupowanie w takich sklepach mimo, że przez internet to czysta przyjemność. Najważniejsze ze wszystkich pozytywnych opinii jaki mam na ich temat to najniższa cena na rynku za pamięci zewnętrzne. Co więcej, bardzo tania i szybka wysyłka stawia ten sklep w czołówce sklepów z tego typu akcesoriami, w jakich kiedykolwiek kupowałem. Jeśli ktoś potrzebuje kupić tanią i dobrą pamięć zewnętrzną to serdecznie polecam ten sklep.
Główna księgarnia naukowa im. Bolesława Prusa.Lokalizacja: Ulica Krakowskie Przedmieście 7 w Warszawie.Zabytkowy budynek, historia, Uniwersytet Warszawski po drugiej stronie ulicy.Kilka dużych okien wystawienniczych, w nich ciekawa ekspozycja tytułów na które warto zwrócić uwagę.Nad nimi na fasadzie rozbłyskujący po zmroku zielony neon.Nad wejściem na masywnym kunsztownym, wykutym żelaznym ramieniu owalna tablica z narysowanym portretem patrona.A że czekam na przystanku który jest tuż, tuż przy księgarni moją uwagę zwraca nowa biografia kontrowersyjnej włoskiej dziennikarki Oriany Fallaci widzę że są tu dodane inserty, domniemam że są to fragmenty książki, kilka słów o niej.Postanawiam wejść i zapytać o możliwość otrzymania jednego z nich.Pani tu pracująca jest bardzo uprzejma i kulturalna.Kobieta w średnim wieku, zadbana, ubrana w dość swobodnie, weekendowo w odzież prywatną . Przejrzała książki ale skrótu już nie ma . Trudno. Zauważam jednak magnetyczne zakładki.Fajna sprawa. Już kiedyś takie miałam a te które tu są wyeksponowane koło kasy przedstawiają zdjęcia słodkich kotków.Cena za dwie sztuki, w komplecie mniejsza i większa to 8,90PLN nie mało.Ale czasem warto sobie pozwolić na małą rozpustę.Nie mogę zapłacić kartą.Wartość paragonu jest poniżej 10 PLN.Gdyby była powyżej to by nie było problemu.Dostaję paragon, zostaję pożegnana.A księgarnia, cóż na pewno jest miejscem z duszą i indywidualnym klimatem.Jednak zakupu książek bym nie zaryzykowała tu mimo wszystko.Chyba że bym coś potrzebowała na już i natychmiast.Wybór jest ogromny, dużo tytułów co zrozumiałe dużo część asortymentu stanowią pozycje kierunkowe.Ale ceny wysokie.Miejsce z indywidualnym klimatem, tradycją.Jednak nie zacofane i jednocześnie nowoczesne.Zadbane, bardzo przyjazne zapewniające bliski bezpośredni kontakt ze słowem pisanym.A żeby jeszcze bardziej się nasycić tym jakże fajnym i już rzadkim klimatem możemy wstąpić do kawiarni, która się mieści na tyłach sali księgarskiej. A żeby ta historia nie była taka odległa mamy sklep internetowy prus24.pl ale to już nie to samo co opisana powyżej księgarnia stacjonarna.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.