Często dokonuję zakupów w tej pierkarni. Sklep jest niewielki, ale starannie i mądrze zagospodarowany. Towar ładnie wyeksponowany, a ceny widoczne. Obsługa bardzo grzeczna i miła. Wybór towaru (pieczywo, ciasta, ciastka) zróżnicowany. Kilka razy dziennie do piekarni dowożony jest świeży, gorący chleb. Obsługa ubrana w firmowe ubrania, zawsze z identyfikatorem imiennym. Pieczywo pakowane jest w torby papierowe. Jestem bardzo zadowolony, że mogę robić zakupy w takiej piekarni.
Przy okazji pobytu w Pszczynie zajrzałem do sklepu firmowego mięso-wędliniarskiego. Sklep to właściwie barak, a sam sklep jest niewielki. Mimo sobotniego ranka w sklepie nie było ani jednego klienta. Gdy rozejrzałem się wokoło, stwierdziłem że wybór towaru jest bardzo niewielki i żadna wędlina nie wyglądała na dostarczoną do sprzedaży w dniu dzisiejszym. Ekspozycja towaru też pozostawiała wiele do życzenia. Dokonałem zakupu jednego produktu. Ekspedientka potraktowała mnie raczej bezosobowo. Po skasowaniu należności musiałem się upomnieć o paragon. Ogólnie wizyta w tym sklepie nie należała do zbytnio udanych.
Zajechawszy na stację zauważyłam, że cała sfera stacji utrzymana jest w porządku. Nigdzie nie fruwały papiery ani inne śmieci. Inny klient korzystał z usług czyszczenia samochodu, następny odkurzał swój samochód. Ja przyjechałam, aby zatankować. Wlałam paliwo, po czym skierowałam się w stronę kas. Rozsuwane drzwi wpuściły mnie do środka. Były one czyste, bez żadnych zabrudzeń. Otwarta była tylko 1 kasa, akurat kiedy weszłam była zajęta, więc musiałam chwilę poczekać. W tym momencie spostrzegłam, że w sklepie produkty są ładnie wyeksponowane i dostępne dla klientów. Gdy nadeszła moja pora na zapłacenie, pracownica (kobieta około 30 lat, blondynka, niezbyt szczupła) przywitała mnie słowami "Dzień dobry" oraz zapytała, czy chcę zapłacić za paliwo. Po moim potwierdzeniu powiedziała kwotę do zapłaty, po czym zapytała o paragon/fakturę oraz zapytała czy mam kartę punktową. Po zapłaceniu powiedziała dodatkowo, ile już nazbierałam punktów. Podziękowałam za obsługę, po czym wyszłam ze sklepu. Obsługa trwała bardzo krótko, aczkolwiek w miłej atmosferze.
Dzisiaj poszłam na zakupy do MiniPolo Marketu, który znajduje się przy targowisku. Potrzebowałam jedynie najbardziej niezbędne rzeczy, więc pomyślałam, że wszystko tam kupię. Po wejściu do sklepu zauważyłam, że panuje tam czystość. Wózki stały w równych rzędach a koszyki poustawiane były równo jeden na drugim. Podłoga nie była nigdzie zabrudzona. Wzięłam koszyk i zaczęłam szukać produktów, po które przyszłam. Zaraz po minięciu bramki znajduje się stoisko z owocami i warzywami. Wszystko tam było bardzo świeże i apetycznie wyglądało. Dalej artykuły spożywcze, nabiał i napoje. Do ułożenia lub też wyeksponowania produktów na półkach lub w lodówkach- nie mam żadnych zastrzeżeń, aczkolwiek jeśli chodzi o komfort w poruszaniu się po sklepie- jest na co narzekać. Gdy jakiś pracownik wyjedzie na salę z wózkiem, z którego musi rozładować towar to klienci muszą się bardzo przepychać, aby przejść. A do tego dodam, że klientów było dosyć sporo, więc zatarasowane przejście było sporym problemem. W dalszej części sklepu znajduje się pieczywo oraz wędliny. Do tych stanowisk nie mam żadnych zastrzeżeń. Na całym sklepie pachniało chlebem, więc musiał być on świeży. W kasach spore kolejki, lecz kasjerki uwijały się z pracą jak mogły. Pracownica, która mnie obsługiwała była sympatyczna i grzeczna.
Po wejściu do sklepu w oczy od razu rzucił mi się panujący wszędzie bałagan na dziale damskim. Nikt z obsługi nie poprawiał wyglądu porozrzucanych przez klientki ubrań (być może uważając ten zabieg za bezcelowy). Po wybraniu jednej z bluzek poszłam do przymierzalni. Panowie którzy obsługiwali tego dnia wejście do przymierzalni byli bardziej zajęci rozmową niż obsługą klientów. Po przymierzeniu bluzki, zniechęcona ogólnym wyglądem sklepu wyszłam bez towaru.
Byłam totalnie rozczarowana końcową obsługą w optyku. Zdecydowałam się na promocję za 50 zł miałam wliczone soczewki próbne, naukę nakładania i zdejmowania oraz badanie lekarskie. Po badaniu lekarskim wszystko przebiegało ok, gdy lekarz zadzwonił, iż mogę odebrać pojawił się problem, pomimo, iż lekarz osobiście zadzwonił, że mogę odebrać, pani przy kasie powiedziała że nie ma ich do odbioru, po nerwowym szukaniu na zapleczu dała mi je i wykrzyknęła, że widzi pani że nasi wszyscy nauczyciele nakładania i zdejmowania soczewek są zajęci więc wyszłam bez tej nauki za którą przecież zapłaciłam.
Po wejściu do sklepu nawiązany kontakt wzrokowy, przywitanie, pytanie o cel zakupów. Uniformy jednolite z plakietką z imieniem. Po zadaniu konkretnych pytań o dziecko pomoc w dopasowaniu zabawki, wliczając otworzenie pudełek i prezentację zabawek.Wszystko w szybkim czasie dodatkowo zaproponowana torba ozdobna wszystko na miejscu.
Tego dnia zatrzymałam się w hotelu, który znajdował się nieopodal stacji. W związku z tym, iż w pokoju nie było butelki wody mineralnej, postanowiłam pieszo udać się do BP w celu zakupu trunku. Gdy weszłam na teren stacji, zauważyłam, że nie ma żadnych klientów przy dystrybutorach. Z daleka było widać, iż na zewnątrz panuje porządek. W budynku znajdował się jeden pracownik, który stał za ladą. Stwierdziłam, iż piewsze kroki skieruję do lodówki z napojami. W związku z tym, iż stała ona na końcu sali sprzedaży, miałam możliwość dyskretnej oceny czystości, ułożenia towaru oraz technicznego przygotowania obiektu. Okazało się, że nie miałam uwag i żadnych zastrzeżeń. Gdy podeszłam do kasy z Sptite 0,5l pracownik (ubrany w czarną, firmową bluzę) przywitał mnie, skasował bardzo uprzejmie artykuł i życząc miłego wieczoru, podziękował za zakup. Otrzymałam również zdrapkę w ramach konkursu wygranej biletów na mecz Euro 2012r. Wokół kas oraz najbliższy teren był uporządkowany i czysty. Miła obsługa, czystość i porządek!
Witam Często robie zakupy w Torgu ale jedna żecz mnie troche drażni jest na 4 kasy a 2 są czynne kolejka z 20 osób przy jednej kasie a inne sprzedawczynie chodza po sklepie i plotkuja czesto zdaza sie ze zakupy w tym sklepie mozna zrobic w 15 min ale jak sie przejdzie do kasy to mozna sobie poczekac;/Ale jest porządek i towar na półkach
Witam bywam od czasu do czasu w Kiosku Inmedio Często płace kartą i poprosiłem pania sprzedawczynie o papierosyi chciałem zapłacic karta a pani powiedziała żeby zapłacic karta trzeba cos dobrac jeszcze do papierosów więc mósiałem wziąsć zapaliniczke żeby mnie skasowano ;/ Ale musze powiedzieć ,że w kiosku zawsze jest czystosć i towar na półkach :)I nie trzeba stac w kolejce jak w niektórych kioskach:)
Nowy punkt obsługujący pacjentów w weekendy i w nocy. Musiałem skorzystać z tych usług. Wewnątrz dość szybko zostałem zarejestrowany i już czekałem pod gabinetem. Trwało to chwilkę. Lekarz po zdjagnozowaniu choroby zadał mi pytania odnośnie przyjmowanych do tej pory lekarstw. Pierwszy raz zostałem tak profesjonalnie potraktowany. Jak do tej pory w innym ambolatorium wszystko było jakby automatycznie. A tu inaczej. Aż się chce tu przyjeżdżać, lecz po co? Lepiej nie chorować.
Mam chyba pecha. Jak jestem w sklepie, to zawsze jest dostawa. Fajnie, jest uzupełnienie towaru, lecz wydaje się mi, że robi się już ciasno w sklepie. Ruch w sklepie był spory, więc cieżko było przejeżdżać z wózkiem a tu jeszcze palety z dostawą. Jednakże tak były one poustawiane, że utrudniały dostęp do koszy. Widziałem w nich interesujący mnie produkt, ale niestety, nie dało się go zobaczyć właśnie z powodu stojących tam palet. Mówi sie trudno. Może następnym razem będzie inaczej.
Zaszedłem do sklepu zachwycony informacją o wyprzedaży. Podczas przeglądania oferty znalazłem spodnie, które nie miały aktualnej metki z przeceną, więc nie wiedziałem czy ten produkt jest ujęty w promocji. Akurat obok mnie znajdowała się pracownica, która wieszała ubrania. Poprosiłem ją o pomoc w sprawdzeniu aktualnej ceny. Bez żadnego problemu spełniła moją prośbę. Okazało się, że spodnie są przecenione. Fajnie. Udało się kupić tańsze. Muszę nadmienić, że wszyscy pracownicy zajmowali się albo porządkowaniem albo obsługą klienta. Widać było, że się starają, aby klienci byli zadowoleni.
Widać od razu, że klient stawiany jest na pierwszym miejscu i że o niego walczą. Chodząc po galerii trochę zgłodniałem i skierowałem się do punktów gastronomicznych. Podchodząc do nich zaprosił mnie do siebie pracownik z Noodle w pudle zachęcając mnie do wzięcia ulotki. Nie jadłem jeszcze u nich więc postanowiłem spróbować. Powiedziałem pracownikowi, że to będzie pierwszy raz a on od razu zaczął on zadawać pytania, aby móc zaproponować odpowiedni produkt. Po złożeniu zamówienia poinformował mnie za jaki czas będzie one zrealizowane. Po określonym czasie zamówienie było już gotowe. Zaproponował mi patyczki, lecz nie wiedziałem jak je się układa w dłoni. I tu także pracownik był przydatny. Zademonstrował mi jak należy je trzymać. Widać, że dba o klienta. Dzięki temu chętnie oni wracają.
Tłusty czwartek, więc chce się zjeść pączki. Z rana udałem się do sklepu, aby je kupić. Słyszałem zapewnienia sprzedawczyni, że pączki na pewno są świeże. Podobnie jak inni klienci skusiłem się na nie. Niestety, ale były stare. Nie dało się je zjeść bez popijania. Widać było, że były smażone dzień wcześniej. Rozumiem, ze ciężko się wyrobić, ale może należy mówić prawdę, a nie wprowadzać klientów w błąd.
Oj cieżko było. Po podejściu do kasy pracownica czekała aż ja przejmę inicjatywę. I tak też było. Sam musiałem poprosić o opis kawy a także sam prosiłem o dodatek. To pierwszy raz taki przypadek, gdy przejmowałem inicjatywę. Jak do tej pory zawsze pracownik był pierwszy. Ale nie tym razem. Widać było po nim zmęczenie. Ale każdy może być taki. Aż się nie chciało dłużej tam przebywać, gdyż podobne zachowanie było w stosunku do innych klientów a nie tylko do mnie.
Stałem przed menu i zastanawiałem się, co zamówić. Nie byłem pewien. Lecz w tej chwili zaprosiła mnie do siebie pracownica. Od razu powiedziałem, że nie wiem co chcę. Pracownica zadała mi kilka pytań. Po uzyskaniu odpowiedzi zaproponowała mi jeden z produktów. Okazał się trafiony. Widać było cierpliwość na jej twarzy oraz chęć udzielenia pomocy. Nie dało się odczuć, że miłe podejście w stosunku do mnie jako do klienta jest sztuczne. Dzięki takiemu właśnie podejściu z chęcią się wraca na ponowne zakupy.
Dawno tam nie byłem, ale musiałem tam zajść. W środku był spory ruch, ale i można było zauważyć większa ilośc obsługi, która z chęcią obsługiwała klientów. Bez żadnego problemu można było liczyć na ich pomoc. Nie odmawiali jej nikomu. Będąc w sklepie zauważyłem, że któryś z pracowników jest przez cały czas przy półkach i poprawia lub tez wykłada towar. Widać, że klient jest stawiany na pierwszym miejscu. Dzięki temu klienci z chęcią wracają do tego sklepu pomimo, że nie jest konkurencyjny cenowo w stosunku do innych sklepów. Ale dzięki ciągłemu uzupełnianiu półek można dostać poszukiwany towar.
Zastanawiam się, po co straż miejska istnieje. Chyba tylko po to, aby wystawiać mandaty za złe parkowanie. Od dłuższego czasu w godzinach popołudniowych na głównych ulicach można zauważyć samochody policji i straży miejskiej, które stoją na chodnikach z włączonymi światłami niebieskimi. Rozumiem, że są po to, aby reagować w przypadku złamania przepisów. Jednakże chyba nic z tego. Jako przykład można podać brak reakcji strażników miejskich w momencie wjeżdżania kierowców na pasy dla pieszych, kiedy piesi na nich byli. Strażnicy nic z tym nie robili. Więc po raz kolejny sie pytam, do czego oni są potrzebni, skoro nie reagują na taka jazdę kierowców?
Czy można zniechęcić do przedłużenia umowy? Oczywiście, że tak. Ostatnio nie przedłużyłem umowy po rozmowie z konsultantem T-Mobile. A sam do mnie zadzwonił z taką propozycją. Podczas rozmowy poinformowałem go, że mam propozycję z firmy konkurencyjnej i powiedziałem co mi zaoferowano. W tym też momencie konsultant zaczął mi tłumaczyć, że firma nie będzie dopłacała do telefonów, bo przecież musi na mnie zarobić. To już przesada. Wiem, że każdy chce zarobić, ale można to jakoś inaczej powiedzieć. Dlatego też dość szybko zakończyłem rozmowę i postanowiłem przyjąć ofertę firmy konkurencyjnej a mam kilka telefonów na siebie. Jest to właśnie prosty przykład, jak można szybko stracić klienta.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.