Wieczorem na zakupy wybrałam się do sklepu Biedronka w Bytowie na ul. 1-go Maja.Ze względu na małą ilość zakupów wzięłam koszyk ,były one równiutko ustawione przy wejściu.Na sklepie było czysto. Stoisko z owocami i warzywami było dobrze zaopatrzone ,były dostępne i ułożone w widocznym miejscu woreczki fokiowe, pieczywo było świeże i starannie ułożone.Przy koszach z artykułami przemysłowymi panował bałagan,buty na ziemi porozrzucane,rzeczy w koszach porozrzucane. Po wybraniu potrzebnych produktów udałam się do kasy. Kasjerka przywitała mnie . Po zeskanowaniu wymieniła kwotę do zapłaty. Wraz z resztą otrzymałam paragon. Na koniec kasjerka pożegnała mnie podziekowała i zaprosiła ponownie.
Jak zwykle przed pracą odwiedziłam Biedronkę. Tym razem wstąpiłam jedynie po coś słodkiego do kawy. Dlatego swoje kroki skierowałam od razu do działu ze słodyczami. Wybrałam wafelek Estella, który jest wyprodukowany specjalnie dla Biedronki. Moim zdaniem w smaku nie odbiega on od firmowych wafelków. Zaś jego cena jest dużo niższa. Jest to dowód na to, że z upływem czasu określenie towaru jako "biedronkowego" nie kojarzy się z gorszym.
Gdy podeszłam do kas, czynne były dwa stanowiska. Przy obu była kolejka, więc mój czas oczekiwania wynosił około 5 minut. Obsługiwała mnie kasjerka z napisem na identyfikatorze "Uczę się". Kasjerka była uśmiechnięta i nawet najbardziej gburowaty klient nie byłby w stanie nie odwzajemnić tegoż uśmiechu. Kasjerka głośno podała mi kwotę do zapłaty i bezbłędnie wydała mi resztę. Przez cały czas obsługi była uprzejma i życzliwa.
Placówka na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie bardzo estetycznej i urządzonej z klasą, lecz jeśli przyjrzeć się bliżej to niestety dostrzeżemy użycie dość tandetnych materiałów oraz kompletny brak ergonomiczności. Czekając w kolejce nie ma gdzie usiąść, a przy stanowisku obsługi okazuje się, że krzesła (standardowe dla tej sieci banków 'stołki barowe') są tak niewygodne, że już lepiej stać.
Zakładanie konta trwa dość standardową ilość czasu (ok. kilkunastu minut), oczekiwanie na przesyłkę z kartą debetową również nie było długie, ale, wbrew logice, listy z kartą i numerem PIN przyszły jednocześnie - dobrze, że kartę trzeba jeszcze dodatkowo aktywować w placówce bądź telefonicznie, bo inaczej byłoby to bardzo niebezpieczne.
Pan obsługujący mnie był uprzejmy i kompetentny, udzielił wszystkich ważnych informacji, nie potrafił jedynie satysfakcjonująco odpowiedzieć na jedno z moich pytań dot. przelewów internetowych.
Swojego poprzedniego dentystę tolerowałam tylko ze względu na możliwość robienia cześci usług na NFZ i niskie ceny za pozostałe usługi. Jednak do czasu. Pani doktor zostawiła mnie na fotelu, z oczami równie szeroko otwartymi ze zdumienia jak moje usta, bo przyszła do niej córeczka ze szkoły po coś tam. Myślałam, że nerwicy dostanę. Siedziałam tak sama dobre 5 minut nie wiedząć za bardzo co robić, bo ząb rozwiercony, a ta rurka od „sączydła śliny” ciągle w buzi. Na szczęście lekarka łaskawie wróciła i bez nawet zwykłego „przepraszam” kontynuow\ła zakładanie plomby. Od tamtej pory już nie wróciłam do tej pseudo-dentystki, zwłaszcza, ze z plombami tez były często problemy. Wprawdzie reklamacje uznawała, ale ile razu człowiek może poprawiac zeba. teraz chodze do dental City i to zupełnie inna bajka. Ceny wprawdzie wyższe, ale przynajmniej wychodze z gabinetu bez zszarpanych nerwów i nie wracam tam po każdym zrobionym zębie z reklamacja. Plomby sie nie kruszą, zawsze dobrze doszlifowane, nie utrudniaja mi jedzenia. Dentysci uprzejmi i NIE ZOSTAWIAJĄ PACJENTA na fotelu. miałam tez bezplatna konsultacje. bardzo dobrzy dentyści. Dobrze ze wreszcie zmienilam lekarza. Teraz próbuje do tego samego namówic męża. stop partaczom zębów!
Twój Market to sklep przede wszystkim schludny i z miłą, kompetentną obsługą, która, wbrew pozorom, rzadko się zdarza. Doceniam też bogactwo asortymentu - zawsze znajdę to , czego szukam a nie są to zazwyczaj podstawowe produkty. Kupuję niemal codziennie owoce i warzywa i jeszcze nigdy nie trafiłam na nieświeże, spleśniałe czy popsute. Polecam Twój Market osobom zapracowanym, pracującym poza miejscem zamieszkania. Kolejki do kas czy poszczególnych stoisk są znikome, nie stałam nigdy dłużej niż 10 minut. Wiem, że sklep ten wspiera regionalnych dostawców co w przypadku Konina jest dużym plusem :)
Markę Camaieu znam od lat, dawniej często robiłam zakupy w ich sklepach w Gdańsku, potem w Olsztynie, od kiedy sklep tej firmy jest w Suwałkach zaglądam tam regularnie, bardzo lubię ich spodnie, głownie jeansy i proste bluzki, typu "basic". Ceny mają bardzo normalne, często mają wyprzedaże i promocje, rozdają jakieś zniżkowe kupony. Ostatnio jednak dziwna rzecz mnie tam spotkała. Wybrałam 2 bluzki i chustę, udałam się do kasy, ekspedientka jak zwykle miła, transakcje przeprowadziła szybko i sprawnie. Poprosiłam jednak by nie chowała paragonu do torby, a dała mi do ręki, tym bardziej ze nie mierzyłam bluzek i jeśli chciałabym je wymienići to potrzebuje paragon, który wole mieć w portfelu. Wreczyła mi plik spiętych razem paragonów, troche sie zdziwiłam bo zawsze były to dwie karteczki sczepione, a teraz było ich 6. Przejrzałam je i wywnioskowałam, ze każdą rzecz nabitą mam na odzielnym paragonie. Zaciekawiona spytałam sprzedawczyni, dlaczego mam aż 3 paragony, skoro zawsze dostaje wszystkiie rzeczy na jednym. Dziweczyna wyraźnie zawstydzona, ściszonym głosem powiedziała, ze mają obecnie na zastepstwie nową kierownczke, która kazała im tak robiić, bo to poprawia ich wyniki sprzedaży. Widać, że sprzedawczyni była mocno zmieszana, przeprosiła mnie jednak, jeśli jest to dla mnie problem. Odpowiedzałam, ze w sumie nie robi mi to różnicy, ale dziwie sie, bo pierwszy raz z czymś takim sie spotykam. Dziwna polityka frmy. Podziekowała sprzedawczyni za wyjasnienie i wyszłam. Na pewno jeszcze wróce do tego sklepu, jednak mam obecnie dziwne uczucie, że firmy, a głownie ich pracownicy, traktują nas klientów, jak swoją własność, którą mogą manipulować i wykorzystywać jak im sie podoba.
Zapiecek sprawia pozytywne wrażenie już od momentu przejścia przez drzwi, a to za sprawą bardzo klimatycznego, stylizowanego 'na karczmę' wystroju wnętrza (w tym 'uniformów' sympatycznych kelnerek). Pomimo dość szerokiego menu, ja i moja dziewczyna byliśmy zdecydowani na placek po węgiersku i pierogi ruskie.
Jak na pierogarnię przystało, ruskie były wyśmienite, syto okraszone, choć chyba nieco za szybko wyjęte z garnka, bo podane w temperaturze niewiele wyższej niż pokojowa. Placek był już odpowiednio ciepły, również bardzo smaczny i, podobnie jak pierogi, wyglądał dokładnie tak, jak na obrazku w menu, co było bardzo miłym zaskoczeniem.
Do pozytywnych stron należy jeszcze zaliczyć miłą obsługę, niedługi czas oczekiwania i stosunek ceny do jakości oraz obfitości dań. Niestety negatywnie na ogólną ocenę lokalu wpływa bardzo słabo zadbana toaleta.
Trafiłam do Smyka z zadaniem zakupienia zabawki dla 5-latki i 8-latka oraz spodni dresowych dla chłopca. Z wyborem zabawek nie miałam najmniejszego problemu dzięki przemiłej Pani, która pomogła mi znaleźć coś odpowiedniego do wieku dzieci. Zapytała mnie wcześniej jakie dzieci mają zainteresowania, jaką kwotę chcę przeznaczyć na zakupy i zaproponowała kilka pozycji, zwracając również moją uwagę na ciekawe promocje. Wszystko poszło szybko i sprawnie i co najważniejsze dzieciaki są bardzo zadowolone:) Ja również. Na dziale odzieżowym niestety rozczarowanie. Na wieszaku info" PROMOCJA- spodnie za 25 zł", a okazuje się że spośród kilku modeli na tym wieszaku tylko jeden ma taką cenę. Dlaczego nie jest napisane "od 25zł"?? Analogiczna sytuacja z bluzkami itd. Na moje pytanie do obsługi dlaczego wprowadzają klienta w błąd padła odpowiedź:" to klienci odwieszają rzeczy jak popadnie"...hm, jak dla mnie, to niefajne i ze względu na to obniżam ocenę.
Sano to drogi sklep ze średnio miłą obsługą. Na prawdę chadzam tak ze względu na bardzo niewielką odległość od domu ale ogólnie nie jestem zadowolona. Świeżość i jakość produktów zawsze jest dobra, tutaj nie można narzekać. Jednak są sklepy, gdzie porównywalna jakość jest dużo tańsza. W Sano jest też zawsze czystko a personel schludny.
bar z bardzo dobrym jedzeniem, fachowa obsługa czysto i milo, jedyny minus i najważniejszy który odpycha klientów to nie czysta toaleta, brak papieru toaletowego, i urwany korek przy kranie z którego przez cały czas lała się woda. na zamówione jedzenie nie czekałam długo wydaje mi się ze to dlatego ze było w barze bardzo mało osób.
Więcej załatwiłabym sama przez internet korzystając ze strony internetowej niż udając się osobiście do salonu. Pani zamiast skupić się na obsłudze klienta skupiała się na tym, jak ciężki ma dzień w pracy. Pozytywne zareklamowanie towaru graniczy z cudem. Obsługa wyjątkowo nie skuteczna. Personel, ładnie w mundurkach, salon zadbany ale obsługa woła o pomstę do nieba.
Zadzwonili z propozycją zmiany oferty. Zgodziłem się - miała być lepsza.
Niestety po aktywacji oferty nie zostały mi już przyznane żadne minuty, mb i nic z tych rzeczy. Po zgłoszeniu reklamacji telefonicznej dostaję tylko co jakiś czas smsa, że sprawę rozpatrują i tyle - od prawie MIESIĄCA.
Poza tym nie potrafili prawidłowo wykonać głupiego duplikatu karty (nie sprawna dwa razy),
prawidłowo zablokować karty (zablokowali mi drugą - tą z której dzwoniłem z resztą do nich)
A obsługa próbuje wmawiać, że problem leży tam gdzie wcale go nie ma (później z wielkim zdziwieniem mówią 'rzeczywiście')
Do tego wszystkiego "wynagrodzenia" jakie proponują za przedłużanie braku dostępu do usługi są wręcz głupie.
Jeżeli korzystam z telefonu i mam powiedzmy 10minut w abonamencie i taki abonament sobie wybrałem i taki mi w zupełności wystarcza, zwłaszcza, że przez ileś dni w miesiącu nie mogłem z tego korzystać - a oni przyznają 10 minut.
Kierowca autobusu linii nr 15 – nr boczny autobusu 456, w dniu 30 września 2011 po zatrzymaniu się na przystanku autobusowym na ulicy 1 Maja – naprzeciwko dworca PKP około godziny 15:20. Nie otworzył mi drzwi przednich (naprzeciw kierowcy), ponieważ się zagapił na kierowcę autobusu jadącego w przeciwnym kierunku. Drzwi otworzył mi po pewnym czasie, za co mu podziękowałem, choć nie powinienem. Sądziłem, że na tym sprawa się zakończy.
Na przystanku przy ul. Koszyka, gdzie usiłowałem wysiąść, nie chciał mi otworzyć drzwi przednich oświadczając, że drzwi przednie służą tylko do wsiadania. Gdy mu grzecznie zwróciłem uwagę, że nie ma napisu, że drzwi przednie służą tylko do wsiadania, to w odpowiedzi zadał mi pytanie „a czy jest napis, że służą do wysiadania”.
Podczas mijania się z innym autobusem podał ręki innemu kierowcy przez otwarte okno autobusu.
Uważam to za skandaliczne zachowanie kierowcy, któremu nie zależy na pracy.
Do Studio FitLine poszłam tak naprawdę z czystej ciekawości by zobaczyć o co chodzi z masażem z użyciem podczerwieni. Co do wielkości lokalu to zajmował on może całościowo 50 m2. Pani obsługująca recepcję zaznajomiła mnie ze sprzętem i wytłumaczyła pod kolei o co chodzi z masażami. Dla Klientów jest szatnia, łazienka, jest możliwość także poczęstowania się herbatą lub kawą jeśli ktoś chce więc obsługa i skierowanie na klienta są tu obecne. Co do ceny - akurat byłam na rollmasażu z grouponu wiec nie płacilam normalnej ceny czyli 20 zł za godzinę czyli wg mnie trochę dużo.Co do wygladu lokalu, to nie mam nic do jakiegoś specjalnego marudzenia, było całkiem ladne i przytulnie. Zalezy to tak naprawdę od osobistych upodobań.
Do sklepu z odzieżą i dodatkami praktycznie dla każdego weszłam przez przypadek. Sklep jeśli chodzi o wielkość ma może 50 m2 lecz na tym kawałku lokalu można znaleźć naprawdę ciekawe cuda do ubrania , jak również wszelkiego typu torby, paski , buty. Jeśli chodzi o asortyment to jest on nastwiony zarówno na młode osoby jak i starsze PAnie chcące się ładnie i gustownie ubrać. Co do cen - nie są one wygórowane, dostępne nawet na moją studencką kieszeń (nowa bluzka z makami kosztowała 20 zł!!). Co do obsługi to Pani siedząca przy kasie okazała się bardzo przyjemna, przyjazna i pomocna w wyborze rzeczy, dała mi również rabat z racji przekroczenia przeze mnie kwoty 100 zł.Na pewno jeszcze nie raz tutaj wrócę.
Do salonu Black Berry Beauty udałam się ze względu na to że jest to najbliżej położony salon kosmetyczny od mojego domu. Od razu do lokalu można powiedzieć jedno - jest zrobiony najprawdę z dużą pompą. Wszystko eleganckie, ładne , pachnące i świeżo zrobione. W środku lokalu jest kilka pokoi - do masażu, zabiegów kosmetycznyh na twarz, zabiegów na stylizację paznokcia. Co do jakości obsługi jest również na bardzo dużym poziomie. Widać że kosmetyczki tam pracujące znają się na swojej robocie i udzielają naprawdę cennych rad. Jedyne o co można się przyczepić to ceny - czasem dwa razy droższe niż w mniejszym i mniej ekskluzywnym lokalu choć w sumie to zrozumiałe.
Sklep Stokrotka mam praktycznie blisko domu. Co do cen produktów jest to jeden z nielicznych rzeczy do jakich mogłabym sie przyczepić. Wg mnie jest to najdroższy sklep ze wszystkich Stokrotek, takie jest moje odczucie. Jedyne co się tam opłaca kupować to rzeczy które są w promocji. Co do obsługi sklepu to nie kręci się jej dużo tak jak to bywa w innych sklepach typu Biedronka. Co do obsługi kas i oczekiwania w kolejce to jest to bardzo szybki proces tak więc tutaj plus. Co do wyglądu sklepu to wszystko wygląda w porządku co do porządku i czystości sklepu.
Lokal Na Rogatce mam dość blisko od domu więc chcąc nie chcąc miałam okazję być już w nim kilka razy. Co do wystroju wnętrza to na pewno można powiedzieć że zaprasza on swoją przytulnością. Lubie siadać w pomieszczeniu które jest z oknem na dwór, jest to co prawda sala dla palących ale nie odstrasza mnie to. Co do potraw uważam że można ten lokal zaliczyć do miejsc w którym podają wyśmienite jedzenie. Szczególnie polecam fileta z kurczaka zawijanego w kaparach ze szpinakiem. Ceny - niestety dość wysokie ale wg mnie adekwatne do smaku potraw. Na jedzenie czeka sie ok 15-20 min.Jeśli chodzi o obsługę to wszystko jest w jak najlepszym porządku. Pani kelner przyjemna, kulturalna i miła.
Zadora to kawiarnia/naleśnikarnia która czaruje swoim wystrojem wnętrz i specjalną ofertą dla Klientów i jak dla mnie jest jednym z faworytów moich najlepszych miejsc do których mogłabym chodzić codziennie z wielką przyjemnością. Lokal urządzony jest w niepowtarzalnym i wyjątkowym stylu, mimo tego że w lokalu jest może ok 10 stolików. Od razu gdy się wchodzi jest bardzo przytulnie,przyjemnie, ciepło (w zimne dni października). Do lokalu wybrałam się nie jak zawsze na naleśniki lub placki ziemniaczane (które są specjalizacją tego lokalu) lecz na czekoladę z dodatkiem malibu. Kelnerka dość szybko podała mnie oraz znajomym zamówioną przez nas czekoladę, w której było czuć 100% "czekolady w czekoladzie". Z tego jak pamiętam zamawiając sałatkę kilka miesięcy wcześniej też jest niczego sobie i w dość znacznej ilości. Co do zachowania kelnerki - miło, przyjazna i szybko obsługiwała więc pod tym względem nie miałabym o co się przyczepiać, wszystko na 5 z +.
W Czarnym Tulipanie miałam okazję być podczas mojej miesięcznicy z chłopakiem. Jeśli chodzi o wystrój to urzekł on mnie swoim wyglądem i w ogóle od zewnątrz nie widać, by lokal był tak ładnym i ekskluzywnym lokalem (przynajmniej jak dla mnie). Za to max ocena. Jeśli chodzi o menu jedzeniowe, niestety ceny trochę odstraszają jeśli chodzi o studenta ponieważ danie tam zaczyna się od 18 zł w górę. Z chłopakiem wybraliśmy się głównie by spróbować tam wina i zamówić deskę serów. Wino mogło być, deska serów średnia- nie było czuć pierwszej świeżości serów ale dało się zjeść. Jedynie co odebrałam negatywnie to karta dań ograniczająca się głównie do win wytrawnych, podawali tylko jedno wino półsłodkie bodajże w cenie 55 zł za butelkę więc jak dla mnie- trochę drogo. Ocena za obsługę lokalu - 6z +. Pani która nas obsługiwała była miła, podchodziła co jakiś czas i pytała czy czegoś jeszcze nie podać. Poza tym na koniec dostaliśmy elegancką torbę na niedokończone przez nas wino.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.