kelnerzy nie mili, brzydko pachną, strasznie zakręceni, restauracja bardzo ładna, przyjemna, jedzenie pyszne, często tam bywamy, ale nigdy nie możemy dogadać się z kelnerami...jacys roztargnieni i z lekko nie kompetentni wogole nie polecam, chyba że na wynos, chociaż też trzeba się wystać i nasłuchać plotek i kłutni między kelnerami
Asus... firma która reklamuje się na każdym możliwym kroku jako producent najmniej awaryjnych laptopów na rynku... Faktem jest, że produkty tej firmy są naprawdę wysokiej jakości i posiadają dobry stosunek jakość cena, lecz... mit o niskiej awaryjności jest troszeczkę przerysowany.
Poczas rozmowy w pracy na temat awaryjności sprzętu komputerowego, dowiedziałem się od znajomego, że posiada on laptopa konkurencyjnej marki(nie ASUSA) i dostrzegł on, iż podczas ładowania z zasilacza dochodzi dźwięk jakby pisk, trzask.Zgłosił on owy problem gdyż laptop był jeszcze na gwarancji i po kilku dniach w swoim domu miał już nowiutki zasilacz.
moim asusie eee pc 1005ha również zauważyłem, że zasilacz piszczy i wydaje z siebie dziwne dźwięki(początkowo sądziłem, że jest to oznaka normalnej pracy), jednak zaraz po rozmowie ze znajomym postanowiłem zgłosić owy problem poprzez stronę www do serwisu ASUSA.
na odpowiedź nie musiałem czekać długo, bo już na drugi dzień otrzymałem informację, że "jest to normalny dźwięk wydawany przy pracy tego urządzenia".
Wielce zdziwiony odpowiedzią z serwisu, postanowiłem odwiedzić kolegę razem ze swoim netbookiem i porównać dźwięki wydawane przez jego wadliwy zasilacz oraz przez mój rzekomo pracujący "normalnie" sprzęt. Zdziwiłem się niezmiernie gdyż piski i trzaski z zasilacza uznanego za wadliwy przez konkurencyjną firmę były znacznie cichsze i mimo tego zostały uznane za wadę fabryczną...
Cóż... może niska awaryjność sprzętu komputerowego firmy asus nie wynika jedynie z dobrej jakości produktu lecz również z małej wrażliwości obsługi gwarancyjnej na problemy zgłaszane przez użytkowników oraz sporą marginalizację istotnych defektów sprzętowych.
Może się mylę ale uważam, że mała wada to również WADA .. i powinno się ją usunąć aby klient był zadowolony?
nadmienię iż posiadam w domu jeszcze jeden laptop marki asus oraz poleciłem tą firmę również znajomym, no ale w tej chwili zastanawiam się czy faktycznie warto polecać tą firmę osobom bliskim i przez to nadwyrężyć nieco swoją reputację znawcy sprzętu komputerowego jaką mam w otoczeniu.
Nie pierwszy raz korzystam z usług tej firmy i nigdy się na nich nie zawiodłem. Jednak dziś niestety było inaczej.
Zadzwoniłem do telepizzy z zamiarem zakupu pizzy, co oczywiste. Telefon odebrał pracownik, również oczywiste, nie przedstawił się. Poprosiłem o przedstawienie ofert promocyjnych. Pracownik wymienił kolejno oferty: "dwa za jedną", "40 % zniżki" oraz "pizza PAN" w cenie 16 zł. Zapytałem czy to wszystkie promocje mówiąc, że kilka dni wcześniej dzwonił do mnie inny pracownik telepizzy, który poinformował mnie, że do końca stycznia obowiązuje oferta promocyjna z 50% zniżką. Pracownik, który przyjmował zamówienie powiedział, że nic nie wie o takiej promocji i że na pewno nie obowiązuje ona w Dąbrowie Górniczej. No nic, skoro nie ma to nie będę się upierał, przecież i tak nie mam dowodów. Moje słowo przeciw jego słowu, szkoda tylko, że wprowadzają ludzi w błąd.
Poprosiłem o dużą pizzę w ofercie "40% taniej", wówczas pracownik zapytał czy nie chcę dwóch średnich pizz za 22 zł do czterech składników. Okazało się, że jest jeszcze jedna promocja. Oczywiście skorzystałem. Pracownik przyjął zamówienie i poinformował mnie, że czas oczekiwania na dostawę wynosi 40 minut.
Niestety na pizzę dane mi było czekać ciut dłużej, bo 50 minut. Jednak nie to było najgorsze. Zamówioną pizzę otrzymałem... zimną! W tym stanie nie nadawała się do spożycia, trzeba ją było podgrzać w piekarniku. Dostawca już odjechał, więc nie było, komu złożyć reklamacji jedynie telefonicznie, ale byłem tak głodny, że odpuściłem. Ech mam nadzieję, że był to tylko incydent i że taka sytuacja się już nie powtórzy, wszak dostawcy mają opakowania termiczne a ja nie mieszkam daleko od restauracji. Na piechotę by mi ją dostarczyli ciepłą.
Na szczęście po podgrzaniu w piekarniku pizza była „jadalna”.
Linię Wizzair polecam ze względu na następujące elementy: zdarzają się bardzo tanie loty promocyjne, niestety nie do najlepszych lokalizacji, ale z kilkoma przesiadkami można przygtować ciekawą podróż. Przykładowo 19 zł do Brukseli czy Oslo, to naprawdę dobre okazje. Jednakże zdarzają się one zbyt rzadko, dlatego ocena oferty i ceny tylko dwa. Drugim elementem, który zaważył na tej ocenie jest fakt (oczywiście subiektywny), że linie te nie latają z Krakowa, a dojazd z Krakowa na lotnisko w Pyrzowicach, to jednak spora strata czasu i pieniędzy. Nie da się jednak ukryć, że bywają takie okazje, że warto tę podróż odbyć. Jeśli chodzi o wygląd samolotów, to jest na porządnym poziomie średnim, miejsca więcej niż w Boeingach, siedzenia wygodne i nie tak ciasno ułożone. Poza tym jest zawsze bardzo czysto i elegancko, a to ważne. Na sam koniec kilka zdań o personelu, któremu nie można nic zarzucić. Zawsze bardzo elegancki, kulturalny i dobrze merytorycznie przygotowany. Polecam korzystanie z tych węgierskich linii lotniczych.
Wybrałem się wczoraj z córką i jej koleżanką na basen. Ośrodek ,,Słok", znajduje się około14 km od Bełchatowa i jest miejscem często odwiedzanym przez mieszkańców Bełchatowa i okolicznych miejscowości, zwłaszcza latem. Znajduje się tu, sztuczny zbiornik wodny, hotel,nieduża plaża, korty tenisowe i wiele innych atrakcji. Zimą, największą popularnością cieszy się kryty basen. Wybraliśmy się na godzinę 16. Na parkingu stało kilkanaście samochodów, ale bez trudu znalazłem wolne miejsce. Po wejściu do środka, w oczy rzuciła mi zmiana cen biletów, preferująca obecnie rodzinne wyprawy na basen. I tak:wejście na basen osoby dorosłej, bez zniżki-10PLN , osoba dorosła z dzieckiem , do 15 lat-12PLN,(każde następne dziecko, dodatkowo 4PLN).Młodzież do 15 lat, indywidualnie-6PLN. Cennik obowiązuje od 15.01.2011r.. Wcześniej, osoby dorosłe płaciły 9PLN,a młodzież ,tak jak teraz 6. Ale dość o finansach.
Jak wspomniałem, wybraliśmy się na godzinę 16, przed kasą zameldowaliśmy się o godz. 16 ? Pani w okienku, na nasz widok uśmiechnęła się i powiedziała, że jeżeli na 16, to.....powinniśmy się śpieszyć, bo tracimy cenne minuty. Ulga, myślałem, że stracimy godzinę, czekając na kolejne wejście o 17. Zapłaciłem(16 PLN za trzy osoby na 45 min.) i okazało się, że jak zwykle, nie zabrałem obuwia na basen, a tu buty i kurtki trzeba zostawić przed wejściem na teren szatni. Pomieszczenie na ubrania, jest dostępne dla wszystkich, nieodpłatne i przez nikogo nie pilnowane. Nigdy mi się to nie zdarzyło, ale przyznaje, że miałem obawy, czy w pośpiechu ktoś nie pomyli moich butów lub kurtki i będę zmuszony wracać w obcym ubraniu , albo bez niego. Cóż, z własnej winy, musiałem spacerować na bosaka, po zimnych kafelkach około 25 m. w poszukiwaniu mojej szatni. Szatnia zbyt ciasna, ale nie było tłoku, poza tym spóźniłem się i przynajmniej przy wejściu, miałem pełny luz. W pomieszczeniu z prysznicami, nie ma wieszaków na ręczniki i trzeba korzystać z czego popadnie np z parapetów, kaloryferów.To , jest kłopot.
Basen 25 metrowy, z sześcioma torami, obok niewielki (ale nie taki mały) brodzik dla dzieci z dmuchanymi zabawkami, w rogu można skorzystać z hydromasażu(wliczony w koszt biletu), w drugim bicze wodne, a w trzecim, największa atrakcja dla dzieci i niektórych dorosłych cha cha(przyznaję, obudził się we mnie chłopiec) 100 metrowa zjeżdżalnia. O tej porze, nie było zbyt wielu chętnych, do pływania i mieliśmy z córką cały tor dla siebie. Zauważyłem tylko jednego ratownika, pewnie nie potrzeba więcej. Ogólnie, córka była zadowolona, a ja też miło spędziłem czas. Mimo, pewnych niedogodności, moja ocena, jest pozytywna, przede wszystkim dlatego, że lubię pływać. Aha, nad basenem jest drink bar, gdzie można coś wypić, coś zjeść i przez szybę poobserwować ja bawią się inni.
Ogólnopolska sieć delikatesów Piotr i Paweł to miejsce warte zainteresowania. W ciągu 20 letniej historii tej rodzinnej, polskiej firmy obserwuję jej ciągły rozwój, korzystanie z nowoczesnych rozwiązań handlowych. Sieć prowadzi tradycyjną sprzedaż jak również internetową z dostawą do domu.
Sklepy są zaaranżowane w przemyślany , rozsądny sposób. Swobodnie można przejść między alejkami. Doś łatwo odnajdziemy produkty z listy zakupów. Jak na delikatesy przystało znajdziemy tu produkty których próżno szukać w innych placówkach. Ostatnio w ofercie pojawiła się linia artykułów pod tzw. marką własną sygnowana logo Piotr i Paweł.
Ceny są dość wysokie, ale jeszcze do zaakceptowania choćby dla .produktów gdzie indziej nie dostępnych.
W sklepie jest dział z obsługą lad z mięsem, wędliną oraz serami. Dziś tam była kilkuosobowa kolejka. Kolejki za to nie ma przy kasach. Podchodzę do boksu gdzie jak mi się zdaje lada chwila odejdzie klient który podsumowanie zakupów ma na finiszu. Niestety kasjerka ma problem z wprowadzeniem do systemu jakiegoś kodu rabatowego, o czym głośno mówi prosząc tym samym swoją koleżankę o pomoc. Przeprowadzam się więc ze swoimi zakupami do kasy sąsiedniej. Pani kasjerka bardzo cicho mówi dzień dobry. Są to jedyne słowa które wypowiada. Kobieta w średnim wieku, puszysta jest antypatyczna. Ma nie zadowolony wyraz twarzy, pozbawiony cienia życzliwości i uśmiechu.
Ubrana jest w firmową brązową polarową bluzę. Z tego co zaobserwowałam pracowników obowiązują stroje służbowe choć nie są one jednolite. Oprócz wspomnianej bluzy zamiast niej niektóre panie ubrane są w kamizelki również z polaru ewentualnie z brązowego płótna. Uzupełnienie stanowią żółto blade koszule.
Wracając jeszcze na chwilę do hali sprzedażowej do zastanawia mnie co robiła paleta z kawą stojąca przy konserwach z rybami i która skutecznie uniemożliwiała dostęp do niższych jak i wyższych półek.
Mrukliwa kasjerka i ta właśnie paleta oraz widoczne braki w towarze i puste miejsca na pułkach nie pozwalają mi postawić oceny bardzo dobrej.
Nie była bym sobą gdybym przechodząc koło sklepu Tchibo nie weszła do środka. Ten w centrum handlowym Reduta jest przestrony, dobrze oświetlony. Dziś na zewnątrz przy witrynie ustawiono ekspres Cafissimo przy którym stała pracownica i objaśniała jego działanie, chwaliła zalety. Zwieńczeniem prezentacji była degustacja przygotowanej kawy. Wystawa prezentująca kolekcję z katalogu pt. „Śniadanie w odcieniach błękitu” jest fajnie zaaranżowana. Na białych regałach, jednym wysokim i dwóch pobocznych jednoelementowych o formie połączonych kwadratów ustawiono artykuły z wspomnianej kolekcji a obok nich małe tabliczki z ceną.Za wejściem w ekspozytorze dostępne katalogi z następną kolekcją Bielizna w kolorach tęczy. W samym sklepie panował niewielki ruch. Starsza para klientów siedziała w strefie cafe, inna oglądała produkty. Bar był czysty, zadbany. W gablocie duży wybór ciast. Trochę mało efektownie i bez polotu prezentowały się dwa okrągłe torty wyeksponowane na srebrnej tacy, postawionej bez pośrednio na szklaną półkę w gablocie. Gdy przechodzę obok Pani z personelu, ta odzywa się do mnie słowami „witamy w Tchibo”, na moment przerywając segregowanie karteczek, najprawdopodobniej z cenami które umieszcza się za listwami przy rantach pólek. Sprzedawczyni jest schludnie ubrana w strój firmowy obowiązujący w firmie. Ma przypięty identyfikator. Zresztą podobnie jak jej koleżanka zajmująca się prezentacją ekspresu na zewnątrz sklepu.
Oprócz rzeczy z katalogu Śniadanie w kolorze błękitu, możemy kupić niektóre z katalogu pod hasłem zdrowi od stóp do głów (plasterki, ogrzewacze dłoni) które wyeksponowane są na wolnostojącym regale oraz produkty podlegające przecenie z kolekcji przeważnie jeszcze dawniejszych. Ta oferta jest na regale w głębi lokalu a nad nią napis na czerwonym tle Sale.
Mając na uwadze to co powyżej napisałam nie pozostaje mi nic innego jak wielce pozytywnie ocenić dzisiejszą wizytę w sklepie sieci Tchibo. Nie pierwszy i jak myślę nie ostatni raz.
Witam i dziękuję za szczegółowe uwagi opisujące wizyte w sklepie Tchibo w Reducie. Cieszymy się, że często odwiedza Pani nasz sklep i szczegółowo śledzi naszą ofertę kawy i produktów niespożywczych. Będziemy wdzięczni za kolejne uwagi związane z promocjami i wystrojem sklepów Tchibo, ponieważ dążymy do tego, aby nasza oferta odzwierciedlała oczekiwania klientów. Pozdrawiam. Ilona Wróblewska/ Tchibo Warszawa Sp. z o.o.
Około miesiąc temu...
Około miesiąc temu byłam na zakupach w Cubusie w Lublinie. Spotkała mnie tam bardzo nieprzyjemna sytuacja, mianowicie kierowniczka sklepu (to są tylko moje przypuszczenia), stwierdzam to z obserwacji, ponieważ wydawała polecenia innym pracownikom sklepu. Kobieta około 27 lat, szczupła, niska blondynka z długimi włosami potraktowała mnie jak smarkulę. Podczas stania w kolejce do kasy niecierpliwiłam się bardzo, bo najpierw czekałam, aż ktoś z obsługi w ogóle podejdzie do kasy a gdy już podeszła kierowniczka to kolejka zwiększyła się do około 6 osób. Byłam zła na dezorganizację w tym sklepie, było mi gorąco a stałam w kolejce około 20 minut. Gdy zwróciłam uwagę kierowniczce która mnie obsługiwała przy kasie, jej odpowiedź brzmiała, cytuję: "Jeżeli ma pani siłę chodzić na zakupy, to ma pani też siłę stać w kolejce". Nie tylko potraktowała mnie bardzo niemiło, ale również nie zaproponowała mi żadnego dodatkowego produktu, a jej obsługa była bardzo nieprzyjemna. Na koniec niechlujnie spakowała wszystkie moje rzeczy i nie powiedziała nawet do widzenia. Często robię zakupy w Plazie, rozumiem pracę obsługi, ale nigdy nie spotkałam się z tak bezczelną osobą! Cała sytuacja miała miejsce około miesiąca temu, nie pamiętam dokładnej daty.
Po kilkudziesięciu przelotach liniami Ryanair postanowiłem napisać o nich kilka słów. Zacznę od tego, że latam dużo i często, na różncyh trasach, ale szczególnie do Dublina. Latam z Krakowa i Katowic, a przy okazji odwiedziłem również wiele lotnisk w Europie. Zacznę od strony WWW, którą bardzo lubię. Jest jasna, czytelna, łatwo się na niej wyszukuje informacje, a proces rejestracji jest prosty i bardzo intuicyjny. Za stronę należy się wielki plus. W tym miejscu warto zauważyć, że jak ktoś chce latać tano, to powinien się z tą stroną zaprzyjaźnić i odwiedzać ją bardzo często, aby odkryć zależności promocyjne i kupować bilety w jak najlepszej cenie. A ceny te potrafią się zmieniać kilka razy dziennie. Traktuję linie lotnicze Ryanair, jako sposóba na tanie przemieszczanie, które ma być punktualne i w jak najniższych kosztach i z tym założeniem dokonuję dalszej oceny. Nie ma to być komfortowa podróż z wszystkimi możliwymi luksusami. Do wiedzy personelu oraz do jego zachowania i wyglądu nigdy nie miałem żadnych zastrzeżeń. Pełna kultura, pełna współpraca, szacunek i uprzejmość - w tym zakresie ocena maksymalna. Personel zawsze służy pomocą i choć czasem jest nawet zbyt nachalny, to nie jest to powód do obniżenia oceny.Jeśli chodzi o ofertę, cenę i asortyment, to mocna czwórka. Latam tanio kiedy chcę i gdzie chcę, choć czasem zdarzało mi się przepłacić i można by liczyć, że atrakcyjne promocje będą się pojawiać częściej. Jeśli chodzi o organizację i czas obsługi, to w 90% moich podróży było punktualnie, więc również mocna czwórka. Jak na linie lotnicze, które są uzależnione od wielu czynników zewnętrznych, to wynik taki jest satysfakcjonujący. Jedyny minus to wygląd miejsca pbsługi. Samoloty B737 serii 800 będące na wyposażeniu Ryanair są niewygodne, fotele są ułożone tak, żeby zabrać jak najwięcej pasażerów, ale są wykonane z bardzo nieprzyjemnego plastiku, co sprawia, że są bardzo niewygodne, a nogi bolą po podróży dłuższej niż 2h. W tym zakresie konkurencja: WizzAir, czy Aerlingus, które używają Airbusów A320 wypadają znacznie korzystniej. Ale jak zauważyłem wyżej, komfort za niską cenę nie jest przeze mnie bardzo oczekiwany, więc minus ten nie jest wielki. Liczy się osiągnięcie celu podróży szybko i tanio.
Podsumowując: lubię te linie i polecam wszystkim, którzy chcą szybko i tanio podróżować, jak również tym, którzy chcieli by zacząć swoją podróż z lataniem i za parę groszy odbyć podróż z Polski przez Sztokholm, Mediolan, Paryż, Londyn, Dublin i wiele, wiele innych.
Sklepów pod szyldem E. Leclerc w warszawie jest kilka. Ich lokalizacja mi adresowo nie pasuje, gdyż są to odległe dzielnice warszawy od mojego domu(Włochy, Ursynów, Bielany).
Tak więc klientem jestem rzadkim.
Jednak nie jest tak iż w ogóle do nie zaglądam. Ostatnie szybkie drobne zakupy, będąc przejazdem w pobliżu robiłam w hali przy ulicy Jutrzenki. Sklep jest nieco w głębi patrząc od Alej Jerozolimskich i nie wiedząc iż on tam jest łatwo jest go przeoczyć. Zasłania go kilkupiętrowy budynek biurowy. W każdym razie moja ostania wizyta dała mi jak najbardziej pozytywne wrażenia. Na półkach prawie 100% zatowarowanie, porządek. Zastrzeżenie- nie wysokie artykuły są podpisane cenowo, a i tak widziałam iż cenówka nie odpowiadała produktowi pod którym była. Klientów prawie tuż przed zamknięciem nie wielu. Można swobodnie się poruszać między alejkami. Nie utrudniają tego jakże często w innych sklepach palety z towarem do rozdysponowania. Czysto i przyjemnie. Kupuję co miałam kupić i udaję się do kasy. Do niej nie ma kolejki. Kasjerka około 30 lat nie więcej ubrana jest w ciemnoniebieską, rozpinaną bluzę z polaru. Niewielki haft „E.Leclerc” świadczy iż jest to element stroju firmowego. Pani jest uśmiechnięta, rozmowna, nie umyka wzrokiem. Zakupy zrobione.
Cyklicznie korzystam z zakupów w tej hurtowni, dzisiaj również wybrałam się na większe zakupy. Przy wejściu minęłam po lewej stronie dział recepcyjny i wzięłam 80 stronicową gazetkę firmową - Art. spożywcze i przemysłowe dla Ciebie i Twojej firmy, z ofertą handlową ważną od 25.01 – 7.02.2011, zawierającą obszerną ilość promocyjnych propozycji zróżnicowanych branż. Na wprost znajdowały się dwie bramki wejściowe, skorzystałam z bramki po prawej stronie. Chciałam zakodować moją kartę, ale po raz pierwszy nie musiałam tego robić. Bramka się zacięła i zatrzymała, przeszłam bez problemu, najprawdopodobniej wkrótce została naprawiona i działała poprawnie.
Jak za każdym razem w tym dużym markecie ogrom różnorodnego towaru mobilizuje mnie do pooglądania i często kończy się to niezaplanowanym zakupem. Wchodząc po lewej stronie zauważyłam dział z prezentami na zbliżające się „Walentynki” – dekoracyjne zawieszki, balony, świeczki, kartki, torebki, serca, maskotki, poduszki, kwiaty… kolorowe, urozmaicone, dla każdego do wyboru, do koloru. W pozostałej części tego ogromnego sklepu: towary dla najmłodszych, sprzęt sportowy, artykuły spożywcze, wędliny, sery, owoce, mrożonki, biurowe, kosmetyczne, ubrania, alkohol, lodówki, zamrażarki, sprzed AGD, RTV - sprzęt radiowo – video – komputerowo - telewizyjny, meble biurowe, dodatki do samochodów, odkurzacze, naczynia, sztućce, szkło, patelnie… i wiele innych propozycji, wszystko pod jednym dachem dla klientów posiadających kartę firmową, upoważniającą do wejścia i zakupów.
Całość uporządkowana, czysta, poukładana z czytelnymi cenami z VAT i netto. Kadra głównie w recepcji , w kasach z alkoholem oraz przy wyjściu, przy punkcie z gwarancjami , przy porządkowaniu, układaniu na dużych wózkach oraz doradcy na telefoniczne zamówienie. Pracownicy na poszczególnych stanowiskach poprawni, wykonujący swoje obowiązki bez zastrzeżeń.
Tym razem trzymałam się ściśle zaplanowanego planu i pomniejszyłam moje zakupy o planowany fotel. Poszukuję ciekawego fotela do biurka – lekkiego, stabilnego i niedrogiego z oparciem ergodynamicznym. Niestety nie było nic ciekawego, pomimo dużego wyboru foteli biurowych.
Ogólnie z dokonanych zakupów spożywczych byłam bardzo zadowolona: dobrej jakości, smaczne. Wygodny sklep na większe, zróżnicowane zakupy.
Bardzo mroczne miejsce. Rzadko przeze mnie odwiedzane a po dzisiejszej wizycie na pewno ich częstotliwość się nie zwiększy. Lampy zwieszone nisko z sufitu i wysokie szyby od strony ulicy nie zapewniają odpowiedniej ilości światła. Ciemne, nieco już podniszczone meble i drewniana ciemnobrązowa klepka nie poprawiają sytuacji. Gdy dodamy do tego niewielką powierzchnię lokalu wówczas wnętrze do przebywania w nim mnie nie zachęca. Bar zorganizowany jest w głębi na dość wysokim podeście.Za ladą dwóch basistów. Obojętnych. Biernych. Jeden z nich zapytany o nowości kawowe do których jestem przyzwyczajona chociażby przez coffee heaven gdzie w zależności od pory roku w ofercie pojawiają się nowe smaki stwierdza że nic takiego w ich ofercie nie ma. Nie proponuje nic w zamian. Ani sam, ani też poprzez sugestię zajrzenia do menu. Ja mam ochotę na dobrą kawę. Tu jeżeli chodzi o smak się nie zawodzę. Jeżeli zaś chodzi o postawę personelu to jest on nieukierunkowany na klienta, mało komunikatywny, sztucznie miły. Czas obsługi bez zastrzeżeń.
Po raz kolejny okazało się iż listonosz z mojej ulicy ma w serdecznym poważaniu swoich klientów, czyli adresatów przesyłek. Mimo, iż cały dzień siedziałem w domu i czekałem na dość ważną przesyłkę, nie doczekałem się dostarczenia jej zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami. oczywiście zamiast listu w skrzynce znalazłem jedynie awizo z którym musiałem udać się na placówkę pocztową. Jedyny plus jaki zauważyłem to błyskawiczne przebycie z miasta wysyłki do miasta odbioru.
Zdecydowanie nie polecam tej przychodni. Byliśmy w przychodni kilka razy, za każdym razem trafialiśmy na fatalną obsługę pielęgniarską. Pielęgniarka przyjmująca w dniu 27.01.2011 w godz. popołudniowych z Dr Witczak wielokrotnie odmawiała nam zmierzenia niemowlęcia, zachowywała się tragicznie, wydając polecenia, a raczej brzmialo to jak rozkazy, rozebrać dziecko!, położyć dziecko na wagę!, przejść do 3! jedyne prosze usłuszeliśmy kiedy powiedziała "prosze wyjść i ubrać dziecko na korytarzu!!" (...).To co się dzieje w tej przychodni to istny skandal. Brak jakiegokolwiek nadzioru i podejcia do malego pacjenta. Dzieci badane są w pośpiechu, byle szybcie wyjść do domu. Na poprzedniej wizycie ta sama pielęgniarka nie pozwoliła nam wyrzucić pampersa do śmietnika, nadmieniam ze dziecko ledwo w niego popuściło siusiu, gdyż stwierdziła że bedzie jej "śmierdziało". Ogólnie tragiczna obsługa.
W niedzielę nabraliśmy wraz z mężem ochoty na pizzę. W związku z tym, że dawno nie jedliśmy (ponad pół roku) a ja nie miałam ochoty gotować nabraliśmy przekonania, że najlepszym sposobem na napełnienie pustego brzucha, ale też szybkie i smaczne zaspokojenie głodu będzie zamówienie pizzy z pobliskiej Da Grasso. Do tej pory cieszyło się dużym uznaniem wśród konsumentów, zresztą mieliśmy okazję nie raz jeść w tym lokalu pizzę i bardzo nam smakowała. Co prawda ja byłam bardziej za zamówieniem w Pizza Solo, ale mąż przekonał mnie, że tu będzie lepiej, a ponieważ ja słucham męża prawie we wszystkim to jako zgodne małżeństwo wykręciłam numer telefonu do pizzerii i zamówiłam super pizzę z dużą ilością dodatków. Po zapytaniu ile będzie kosztowała pizza sprzedawca powiedział przez telefon, że 33 zł i zostanie dowieziona w ciągu 40 minut. Z utęsknieniem czekaliśmy na ten smakołyk, rozłożyłam najładniejsze obrusiki, sztućce i talerze czekając jak na jakieś wytworne danie. Założyłam nawet swoją nową szmizjerkę i uczesałam się do posiłku. Powoli jednak dobry nastrój pryskał, ponieważ minęła godzina a pizzy ni widu ni słychu.. No cóż opóźnienia się zdarzają, pomyślałam, że wszystko zrekompensuje pyszna, pachnąca pizza. Niestety po zapłaceniu 36 zł łącznie z dojazdem (dostawca nie miał wydać, chociaż informowałam przez telefon, że mam całe 100 zł), okazało się, że pizza jest strasznie chaotyczna. Po pierwsze nie była gorąca tylko letnia, składniki były dziwnie rozłożone, tak jakby układało je dziecko, Nie wspomnę o cieście z zakalcem i jego grubości na ponad centymetr! Przeżyłam szok, była to najgorsza pizza mojego życia! Podejrzewam, że jakieś dziecko ją lepiło, bo mama nie miała je z kim zostawić. Tak więc kolacja okazała się nie wypałem, a ja postanowiłam z powrotem zająć się gotowaniem smacznych domowych posiłków.
Już kiedyś pisałam opinię o tej internetowej galerii. Tym razem niestety jakość obslugi w moim odczuciu nie była najwyższa. Zamówiłam w niedzielę wieczorem dwie bransoletki i kilkanaście minut później przelałam na podane w zamówieniu konto należną kwotę. W poniedziałek rano przelew został zrealizowany. Do wczoraj (czwartek) moje zamówienie widniało jako "zamówione nieopłacone". Ponieważ termin zapłaty za zamówienie mijał w piątek, w środę po południu napisałam do nich maila z prośbą o informację, co dzieje się z moim zamówieniem. Poczekała do czwartku do popołudnia i... nic. Zero odpowiedzi. Wysłałam więc jeszcze jednego maila i w końcu wieczorem dostałam odpowiedź. Najpierw, żebym przesłała im dowód wpłaty, a kilka minut później informację, że już się znalazł i moje zamówienie jest w trakcie realizacji. Rozumiem, że różnie bywa z przelewami i faktycznie mogli otrzymać go wczoraj, ale od sklepu internetowego oczekiwałabym szybszej odpowiedzi na pytania.
Poza tym na plus mogę ocenić bardzo duży wybór oryginalnej biżuterii i innych dodatków oraz fajne ceny i promocje i czytelny układ strony. Ale mogliby szybciej odpisywać na pytania użytkowników.
Wracając z wyjazdu służbowego, zahaczyłem o stację paliw BP przy trasie nr 74 w miejscowości Wielącza Wieś, na wylotówce ze Szczebrzeszyna. Stacja znajduje się tuż przy trasie, tak więc dojazd do niej jest znakomity. Podjechałem po dystrybutor z paliwem LPG, czekał już tam pracownik stacji, który obsługiwał wcześniej innego klienta. Grzecznie zapytał, czy też będę tankował gaz LPG, odpowiedziałem, że tak. Poprosiłem o zatankowanie samochodu do pełna. Udałem się do sklepu, liczyłem na to, iż w środku będzie salonik prasowy. Jednak nie było. Nadzwyczaj uprzejmy Pan sprzedawca w kilku zdaniach wytłumaczył mi powód, dla którego nie ma u nich prasy. W tym momencie tankowanie samochodu dobiegło końca. Pan podał kwotę do zapłaty, podałem kartę płatniczą. Pan sprzedawca zapytał mnie także czy nie zbieram punktów, odpowiedziałem iż nie posiadam karty stacji BP. Wówczas otrzymałem katalog prezentów i formularz punktów PayBack, który daje możliwość zbierania punktów nie tylko na stacjach paliw BP, ale także podczas zakupów na Allegro czy w TP i Orange. Wszytko to zostało mi objaśnione przez pracownika stacji. Przez cały czas był miły, sympatyczny i uprzejmu. Jeśli tylko kiedyś będę przejeżdżał obok tej stacji, z pewnością zatankuję na niej swój samochód.
Wczoraj zrobilem zakupy. Kupilem telewizor, pralke oraz odtwarzacz DVD.
Dlugo zastanawialem sie nad wyborem. Salon Mix Electronics okazal sie jednak bezkonkurencyjny. Naprawde niskie ceny, szeroki wybor asortymentu.
Sprzedawcy mili, grzeczni, usmiechnieci z bardzo rozlegla wiedza.
Sklep schludny. Godny polecenia!
Na pewno wroce po kolejne zakupy!
Szanowny Kliencie.
Dziękujemy za zamieszczenie obserwacji.
Jest nam bardzo miło, że obdarzył nas Pan zaufaniem i dokonał zakupu właśnie w naszym salonie.
Życzymy zadowolenia z użytkowania zakupionego sprzętu i zapraszamy ponownie!!
Bardzo rzadko, wręcz...
Bardzo rzadko, wręcz sporadycznie korzystam z usług firmy kurierskiej Schenker. Spowodowane jest tym, że przesyłki za ich pośrednictwem są dosyć drogie. Nie współpracujemy też z dużą ilością kontrahentów, którzy mają podpisane umowy z Schenkerem. Ostatnio jednak miałem przyjemność korzystać z usług tej firmy. Po zamówieniu towaru oraz po jego wysyłce dostałem na maila bardzo uprzejmą wiadomość, że towar został wysłany, wraz z numerem listu przewozowego. Jest to pewne novum, coś ponadstandardowego, ale bardzo pożądanego, chciałbym aby w innych firmach takie rozwiązanie było powszechnie stosowane. Następnego dnia już przed godziną dwunastą zjawił się przewoźnik wraz z paczką. Było to dla mnie miłe zaskoczenie, bo wcześniej kurierzy przyjeżdżali nie wcześniej niż w okolicach godziny piętnastej. Kurier oczywiście grzeczny i uprzejmy, poczekał aż sprawdzę stan przesyłki. Dziękuję za tak miłą i sprawną obsługę i muszę przyznać, że firma Schenker znacznie zyskała, gdyż wcześniej zdarzały się sytuacje konfliktowe, a terminowość nie była ich mocną stroną. Tak trzymać, przyznaję kilka plusików, mam nadzieję że nie ostatnich.
Bardzo często zdarza mi się wysyłać paczki za pośrednictwem firmy kurierskiej GLS. Głównym powodem są atrakcyjne ceny w porównaniu z konkurencją. Ceny te są dobre jedynie w przypadku podpisania umowy o stałą współpracę, przy pojedynczych i sporadycznych wysyłkach nie są już tak korzystne. Pracownicy, z którymi się spotykałem zawsze są ubrani w czyste, służbowe uniformy. Przeważnie są też punktualni, ale zdarzają się większe lub mniejsze spóźnienia. Przy odbiorze/wydaniu przesyłek praktycznie nie zdarzają się sytuacje konfliktowe. Kurierzy są mili, rzeczowi. (Szczególnie Pan Darek i Pan Kamil jeżdżący na trasie Białystok-Łomża)
Poważną wadą współpracy z GLS-em jest niespójny system internetowy; to znaczy aby nadać przesyłkę muszę zalogować się do systemu A z loginem i hasłem, a żeby zlecić odbiór przesyłki muszę już się zalogować na stronie B z zupełnie innymi loginem i hasłem. A gdy chcę sprawdzić gdzie jest przesyłka – to oczywiście jeszcze na innej stronie. Mam nadzieję, że to niedługo zostanie zintegrowane i ujednolicone. Podsumowując – ludzie OK, ale system nie do końca...
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.