Kakadu to sieć kilkudziesięciu sklepów które w swej ofercie mają żywe zwierzęta –gryzonie, ptaki, rybki, gady jak i w dość bogatym wyborze karmę dla nich często tylko dostępną w sklepach o profilu zoologicznym właśnie. Sklep mieszczący się w Warszawskim Centrum Handlowym „Złote Tarasy” jest przestrony. Przy szybie są klatki gdzie żwawo dokazują myszki, wtórują im papugi z klatek nieopodal.
Zwierzyniec jest opisany co do ceny jak i swojej nazwy. W segmencie karmy na półkach pustki, dosłownie. Naszą uwagę zwraca nowa linia kociej karmy w saszetkach, Versela -Laga w kilku smakach do wyboru w promocyjnej cenie 1,29 złotych. Oferta promocyjna jest przedstawia nona w gazetce dostępnej przy kasach, tam też jest bezpłatny miesięcznik „Cztery Łapy” i ulotki z cyklu Akademia Kakadu czyli kila rad jak pielęgnować papużkę czy szyszkę.
Personel ubrany jest w ciemnozielone płócienne kamizelki z przypiętymi okrągłymi znaczkami. Podchodzimy do lady z naszymi zakupami. W tym czasie jedna z pracownic przynosi tekturowe pudełko o a w nim widać przez otworki nosek szczurka. Duga pani dopytuje się o imię sprzedawanego zwierzaka i zabezpiecza owe pudełko przeźroczystą taśmą owijając ją na około a następnie odgryzając zębami .
Bardzo nie elegancko, i mało miły widok. Czy nie można było wykorzystać nożyczek które chyba sklep powinien posiadać. Szybko reguluję należność i wychodzimy ze sklepu. Być może nowe danie kici zasmakuje i będę tu częściej zaglądać. Sklep sprawia pozytywne ogólne wrażenie, jedyny zgrzycik to dość nie ładne „pakowanie” kartonu z gryzoniem.
Liczę również iż braki w asortymencie są tylko stanem przejściowym. Ceny do zaakceptowania, choć trzeba mieć rozeznanie co warte a co nie warte jest podyktowanej ceny.
Jeszcze dwa lata temu jedyny basen w Łomży był zwykłą pływalnią przy szkole, bez żadnych atrakcji. Niedawno został poddany generalnym pracom remontowym, wprowadzono wiele atrakcji wodnych, tworząc nowoczesny kompleks sportowo-rekreacyjny, dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Dla gości dostępne są:
- basen sportowy - z trybuną na 70 miejsc siedzących
- basen rekreacyjny - o powierzchni 75 m2, ze zjeżdżalnią, fontanną grzybek, ławeczką napowietrzającą
- jacuzzi
- sauna
Pływalnia jest czynna od 6:00 rano, za co ogromny plus – dużo osób pracujących może się wybrać z rana, kiedy nie ma dużego tłoku. Wybrałem się więc w grudniowy poranek. Wokół basenu znajduje się dosyć duży parking, był on odśnieżony. Okolice wejścia były czyste, posprzątane. Szatnia dosyć pojemna, z wygodnymi siedziskami. Miła Pani z szatni zajęła się moją kurtką, dała też jednorazową torbę na buty. Plus że te torby w ogóle istnieją, ale mogłyby być trochę większe. Kolejki w recepcji nie było, pani która obsługiwała (blondynka wiek około 40-45 lat) bardzo miła, rzeczowa. Niestety mimo obecności w ofercie nie można kupić karnetu. Podobno jest pewna pula karnetów i wszystkie są „w obiegu”. Pani kasjerce było rzeczywiście przykro z tego powodu, podpowiedziała że być może po Nowym Roku będzie jakaś nowa partia karnetów. Cóż, przyjdę w 2011 i zweryfikuję. Zapłaciłem, niewygórowaną kwotę (7,00 zł) otrzymałem pasek basenowy i udałem się do szatni. Korytarz i szatnie lśniły czystością. Po wejściu do przebieralni stwierdziłem że zarówno wnętrze, jak łazienki i WC są posprzątane. Szafki automatyczne oznaczone czytelnie, przeważnie numer na pasku odpowiada numerowi szafki. Ale tylko teoretycznie, niektóre numery na paskach nie odpowiadają numerom szafek. Kilka szafek ma numery podwójne, jeden wygrawerowany na stałe, a drugi napisany flamastrem. Sprawia to wrażenie niechlujstwa i stawia w kiepskim świetle zarządzających basenem, że przepuścili taką fuszerkę. Na basenie także czysto, schludnie. Tłoku nie było, więc spokojnie miałem do dyspozycji cały tor. Woda czysta, ciepła o właściwej temperaturze. W hali było dwóch ratowników, cały czas obserwowali pływających, mimo że z pływalni korzystało zaledwie kilka osób. Po popływaniu przebrałem się i wysuszyłem. Tutaj duży plus za dużą ilość suszarek. Na koniec zostałem pożegnany uśmiechem i dobrym słowem zarówno przez panią z szatni jak i miłą blondynkę z recepcji. W 2011 zamierzam uczęszczać regularnie, więc zweryfikuję swoją opinię. Na razie – obsługa na piątkę, natomiast widać niedoróbki organizacyjne.
tak sprawnej realizacji jeszcze nie spotkałam. Dwa dni po złożeniu zamówienia dzwonił kurier! Obsługa sklepu okazała się bardzo profesjonalna, cena zaskoczyła mnie in plus, jakość oferowanego towaru rewelacyjna. Ponadto, ogromny wybór książek, filmów i puzzli. Polecam wszystkim, którzy cenią wygodę i szybkość.
Z usług Polbanku korzystam od dawna, niestety tylko z lokat, próbowałem innych produktów ale..... Polbank chyba zawsze oferował konkurencyjne oprocentowanie lokat i konta - niestety teraz dostosowuje się do konkurencji i jest na poziomie "przeciętnego" lekko powyżej normy oprocentowania. Co do jakości - w przypadku posiadanej przeze mnie lokaty - ok, zawsze dostawałem telefon przypominający o jej zakończeniu i za to duży plus. Niestety jednak minusów też jest sporo i tak : zakładanie lokaty trwało ponad 30 minut bo Pani czekała na jakąś autoryzacje, mega kolejki... dawno takich nie widziałem może dlatego że bankowośc interentowa kompletnie kuleje, zeby zalozyc lokate musialem wziasc dzien wolny w pracy ;(. Jesli chodzi o doradców to ciągle widze nowe osoby... i ciagle ktos kogos uczy, pomaga, sama doradczyni powiedziala ze jest duza rotacja pracownikow - chyba dlatego są mało kompetentni i niedouczeni, Ciągle słycha że gdzies dzwonią pytają... jak to zrobic wysyłają jakies screeny. Doradca ciagle wciskał mi jakis produkt którego nie potrzebuje. - Inwestycje w formie ubezpieczenia lub karta kredytowa (jestem doradca inwestycyjnym wiec zapoznałem się z proponowanym produktem - i tymbardziej moge stwierdzic ze wiedza doradcow Polbanku na temat produktów inwestycyjnych jest mała - jeden z Panów zapewniał że przy inewstycji w program systematycznego oszczedzania mam gwarantowane 8% - co za bujda). W związku z namowami jednej z "bardzo ładnych pań" wziołem złotą kartę kredytową - oferta w sumie nie jakaś rewelacyjna ale ok. Nie wiem co mnie podkusiło żeby użyc ów karty - transakcja zaksiegowała mi się 2 razy mało tego scigała mnie windykacja. Szybko poszedłem zrezygnowac i znów dzien wolny dobrze ze mam wyrozumiałego pracodawce. Stalem 20 min w kolejce potem Pan przez 15 min dzwonil gdzies zeby zablokowac karte.... potem mimo mojego oburzenia wciskal znow ten program ubezpieczniowy... Złożyłem oczywiście reklamacje na tą kartę i po 1,5 miesiąca dostałem odpowiedz ze przepraszaja ect. Z ciekawostek co do korzystania z konta przelew wewnetrzny między rachunkami w Polbanku wykonany przez internet szedł z konta na konto 24 godziny (ale o bankowości internetowej lepiej nie pisac trzeba to sprawdzic heheh). Zmiana danych - musiałem iśc do oddziału gdzie zakładałem rachunek. Za kazdym razem jak wchodze do oddziału wszyscy doradcy nawet jak nie mają klientów są czyms zajęci nawet nie widzą że właśnie wszedł klient musiałem za każdym razem pyta "przepraszam mogę.." Mam konto w MultiBanku i mimo tego że tam są wyższe koszty prowadzenia rachunków to wszystko działa ekspresowo - obsługa miła i fachowa, bez kolejek, dlatego z tego konta korzystam aktywnie i mimo gorszych warunków tam teraz mam lokate. Polbank - moge polecic jedynie osobom które chca założy lokate i poza tym nie maja zadnych innych potrzeb - nie korzystaja z internetu nie wymagaja doswiadczonych i kompetentnych doradcow i ktore maja konto także w innym banku .
Spotkała mnie bardzo nieprzyjemna sytuacja:( ze strony salonu sieci Plus.Pewnego dnia zepsuł mi się telefon, wiec będąc na zakupach w Auchan zauważyłam,że na terenie galerii znajduje się ów salon. Pospiesznie udałam się do Plusa, sympatyczny pracownik przyjął mój telefon do naprawy, wypisał protokół reklamacyjny i poprosił o nr.telefonu - by poinformować mnie o stanie telefonu. Bardzo mi przykro to stwierdzić, ale mój numer telefonu został przekazany w niepowołane ręce i wykorzystany w celach prywatnych. Jak to w dzisiejszych czasach jest możliwe???? Gdzie jest ochrona danych osobowych??????
Stacja Paliw ORLEN nr 7106 mieści się w Kolnie przy głównej trasie przelotowej; drodze krajowej nr 63. Stacja dobrze oświetlona, nawet o zmroku nie trudno na trafić. Teren jest uporządkowany, odśnieżony. Pracownicy standardowo uprzejmi, ale bez zbytniej przesady. Ceny także standardowe - orlenowskie. Krótko pisząc - mały plusik.
W piątkowe popołudnie wybrałam się z koleżanką do restauracji sowa przy ul. mostowej 4 (nowy lokal). Ładnie wewnątrz urządzony, ale trochę za bardzo wyszukany ten wystrój. Wprawiał w zakłopotanie.
Ogólnie panował porządek. Jednak miałabym uwagi do obsługi, ponieważ długo czekałam na podanie karty menu, zamówionego towaru i na rachunek. Musiałam sama się o niego upomnieć.
Ocena 3,5.
moja ocena wynosi -2 ponieważ na samym wejściu do budynku unosi się zapach nie świeżych owoców, warzyw, ryb. Gdy chciałam wybrać pomidory to wszystkie miały pleśń na sobie. Owoce a konkretnie jabłka były pomarszczone a banany były zgniłe. nikogo z obsługi nie było przy owocach i warzywach. jeżeli chodzi o obsługę przy kasie byłą miła i odpowiadała na pytania klienta dotyczące produktów. poza tym wszystko przebiegało sprawnie.
moja obserwacja dotyczy BOK netii ,do samego łacza netii nie mam żadnych zastrzeżeń , parametry Ok i wszystko jest w tym temacie .
Problem dotyczy pomocy i obsługi klijenta ,by załatwic spawe dzwoniłem 7 razy , gdy się wreszcie dodzwoniłem nikt nie potrafil mi pomóc , przełanczali mnie od jednego konsultanta do drugiego i tak przez 20 mniut i każdemu musiałem tlumaczyć od nowa w czym problem i w końcu spasowałem zostawiłem numer telefonu by ktoś kompetentny do mnie zadzwonił .- mineły dwa dni nikt nie oddzwonił ale problem naprawili chyba że się sam naprawił . pozdrawiam
Bylem dzisiaj na zakupach w carrefurze na rydza , sklepik w miare sympatyczny w miare czysty w kazdym razie jakiegos wiekszego bałaganu nie bylo,nie było kolejek do kasy a kasjerka przyjemna i nawet spytala o karte rodzinka - co nie zawsze się zdarza - i by bylo Ok gdyby nie to że na pólkach nie znalazłem 3 artykułów ktore miałem kupić . Ceny były ale półka pusta . szkoda musialem zatrzymac się przy jeszcze jednym sklepie i dokupić braki .
pozdrawiam
Lekki katar i drapiące gardło towarzyszy mi od kilku dni. Ostatnio drapanie poczułem podczas jazdy samochodem droga krajową 61, która łączy Warszawę z Augustowem. Znalazłem więc najbliższa stacje benzynową i zjechałem z trasy. Stacja jest słabo oznakowana, prawdopodobnie za dnia widać ją z daleka, ale ciemnym zamglonym rankiem miałem kłopoty ze skrętem w odpowiedni zjazd. Teren stacji był w miarę zadbany i odśnieżony. Nie tankowałem, więc nie będę komentował cen paliwa. Sklepik na stacji dosyć mały, ale udało mi się kupić potrzebne farmaceutyki. Obsługiwał mnie młody Pan, był może jeszcze lekko zaspany, ale swoje czynności wykonał szybko, sprawnie i uprzejmie. Słowem – wszystko OK, ale mogło być milej, dlatego tylko mały plusik.
Zwykle z żoną jadamy w domu, ale od czasu do czasu nachodzi ochota na coś obrzydliwie kalorycznego, ale przy tym i smacznego. Znajomy polecił Bar Magia Pani Marzeny P. więc w niedawne sobotnie popołudnie pojechaliśmy do polecanego zakładu. Lokal mieści się w willowej dzielnicy Łomży nieco na uboczu. Nie ma problemów z dotarciem, nawet o zmroku widoczny jest z daleka duży szyld. Bar jest niewielki, ale przy tym wnętrze jest przytulne i urządzone ze smakiem. W środku bardzo czysto, nawet podczas pluchy podłoga lśniła.
Wybór dań skromny, ale to przecież bar z kebabem więc nie było co się spodziewać innego asortymentu. Można kupić kilka rodzajów kebabów, w różnych rozmiarach, z różnymi sosami. Zaordynowaliśmy po dużej kanapce; żona z sosem łagodnym i czosnkowym, ja z ostrym i czosnkowym. Duży kebab okazał się kebabem ogromnym. Mięso było smaczne ścinane na cieniutkie paseczki. Warzywa świeże i soczyste, sosy pachnące o wyrazistych smakach, doskonale komponujące się z resztą potrawy. Bułeczka oczywiście chrupiąca, świeżo opieczona. Nie przepadamy z żoną za kebabami, ale te z Baru Magia autentycznie nam smakowały i spałaszowaliśmy je w okamgnieniu. Warto dodać że konsumowaliśmy w miłej, kameralnej przestrzeni. Bardzo polecam ten bar, jeśli ktoś ma ochotę na kebab z prawdziwego zdarzenia, w przyzwoitej cenie i chce mieć troche spokoju podczas jedzenia.
Odbywam wizyty w tym salonie regularnie. Każda wizyta tam to przyjemność. Pracujące Panie są przesympatyczne, zawsze mogę tam liczyć na dobrą kawę, zabiegi kosmetyczne to przyjemność. W salonie mamy pełny zakres usług, możemy liczyć na życzliwą poradę. Salon jest w miejscu dostępnym, jest czysty, kolorowy, wygodny, ma klimat.
w/ w dniu zadzwoniłem w celu przedłużenia umowy, ponieważ dostałem info że mogę to juz uczynić.
złożyłem zamówienie i wszystko było by ok.
ale ...
nie dostałem informacji o możliwości wyboru koloru telefonu jaki zamawiam. wiec chciałem zweryfikować złożone zamówienie , co okazało sie nie możliwe gdyż już "poszło".
ale w tym samy momencie dostałam na maila info , że zamówienie poszło do realizacji , i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu w adresie dostawy widniał adres gUrczewska w warszawie !!!!!!!!!!!!!!!!
wiec dzwonię i sie pytam jaki jest status zam , i co ..???
konsultant nie mógł znaleść zamówienia bo był zły adres podany - błąd w nazwie ulicy !!! zamiast ó było u ;]
wiec pan konsultant przepchnął mnie do utrzymania klienta , gdzie pani poinformował mnie że nie ma wyboru koloru zamówionego telefonu, oraz że zamówienie poszło już do realizacji i nie można go cofnąć.
i jakie było moje ogromne zdziwieniu kiedy na maila dostałem info , że zamówienie zostało anulowane , bo błędna jest wpisana lokalizacja dostawy !!!!!! wiec dzwonię i sie pytam 4 raz jaki jest status zamówienia, a facet mi mówi , że nie może zobaczyć bo im system padł !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
i ze by sie przekonać czy zamówienie poszło mam czekać na kontakt telefoniczny z kurierem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
czyli defakto mogę sie nie doczekać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
porażka!!!
i mój apel
LUDZIE KTÓRZY ZATRUDNIACIE TYCH MLODYCH LUDZI DO PRACY W CALL CENTRACH - ZLITUJCIE SIE I NAUCZCIE ICH PRACY JAK NALEZY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A NIE NA ODWAL SIE
Pani w Banku mile mnie zaskoczyła. Od razu poprosiła do stanowiska przywitała się ze mną. Na każde zadane pytanie odpowiadała rzeczowo i zrozumiale. Najwięcej czasu zajęło przygotowanie dokumentów do podpisania. Pani pokazała jak nalezy się logować do konta przez internet, pomogła mi się zalogować do mojego konta internetowego, z każdym problemem będę mogła zgłosić się do banku albo dzwonić na infolinię banku
Supermarket Tesco mieści się w Pułtusku przy ulicy Mickiewicza. Dojazd jest dobrze oznakowany, sklep jest widoczny z daleka. Znalazłem (nie bez trudu) miejsce parkingowe i udałem się na zakupy. Akurat minęła dziesiąta więc mój żołądek domagał się czegoś więcej niż poranna kawa. Zaraz za wejściem znajduje się stoisko z warzywami. Towar ładnie wyłożony, a piękne banany aż zachęcały do zakupu. Szkoda tylko że przy stoisku warzywnym ciężko znaleźć wagę, aby się zorientować ile dany waży dany produkt. Wybrałem dwa ogromne, żółte jak pole rzepaku banany i udałem się do kasy. Przy kasie zobaczyłem w atrakcyjnej cenie promocyjnej tabletki Vitafruit Magnez i Vitafruit Witamina C po 1,50 zł. Były też Vitalfruit Multiwitamina po 2,99 zł. Zdecydowałem się na Magnez oraz Multiwitaminę.
W sklepie jest kilka stanowisk kasowych, ale czynna była tylko jedna kasa. Wokół krzątały się co najmniej trzy pracownice, ale z racji że nie było dużej kolejki więc prawdopodobnie nie było potrzeby otwierania następnego stanowiska. Stojąc grzecznie w kolejce zauważyłem, że klientka przede mną także kupiła banany. I w tym momencie zauważyłem coś niedopuszczalnego. Waga przy kasie była prawdopodobnie niesprawna, więc kasjerka (Pani Ania, jasne włosy, wiek do 30 lat) wyszła z boksu kasowego, zabrała banany i zważyła je przy kasie w innym boksie. Następnie wróciła i nabiła na kasę. Taka sytuacja jest niezgodna z przepisami, gdyż klient podczas ważenia towaru musi mieć możliwość zobaczenia wyświetlacza na wadze i skontrolowania wagi. W tym czasie do Pani Ani podeszła kolejna pracownica, która asystowała przy sprzedaży – podała prawdopodobnie kod pod którym banany są zaprogramowane na kasie fiskalnej. Niestety imienia owej pracownicy nie zauważyłem, była to młoda osoba z czarnymi, krótkimi włosami. Owa pani już do końca mojej bytności w sklepie stała w okolicy kasy. Po skończeniu obsługiwania klientki przede mną pani Ania przystąpiła do liczenia moich zakupów
Pani policzyła i poinformowała mnie, że powinienem zapłacić 7,55 zł. Wydało mi to się za dużo i zapytałem po ile są tabletki magnezowe. Pani Ania oznajmiła, że po 2,99 zł. Pokazałem więc półkę przy kasie z towarem, gdzie jak wół, tłustym drukiem jest niższa cena. W tym momencie pani Ania nacisnęła przycisk i w sklepie rozległ się dźwięk dzwonka. Do kasy podeszła trzecia pracownica, pani Ewa. Pani Ewa w grubiański i chamski sposób odniosła się do mnie. Usłyszałem, że „trzeba umieć czytać”, że w promocji są tylko tabletki z witaminą C. Na moje pytanie, dlaczego cena uwidoczniona na półce jest błędna odparła że to pomyłka. Zapytałem się więc o jej imię i poprosiłem o rozmowę z jej przełożonym. W tym momencie pani Ewa odburknęła: „jakie to ma znaczenie” i uciekła. W tym czasie przy kasie nastąpiło przemeblowanie, pani z czarnymi włosami błyskawicznie przecisnęła się do półki i momentalnie poprzekładała towar na właściwe miejsce. Na moją sugestię, że chcę skorzystać z praw klienta i kupić towar po cenie uwidocznionej w sklepie nic nie usłyszałem, ale czarna pani wspólnie z panią Anią zrobiły korektę i sprzedały mi towar po właściwych cenach. Na paragonie był co prawda inny towar niż kupiłem, ale ceny były prawidłowe. Niestety nie usłyszałem przy tym pewnego magicznego słowa na literę P. które byłoby wielce wskazane w tej sytuacji. Pracownice załatwiły mnie „służbowo” ale bez uprzejmości.
Na podstawie takiej „obsługi” zakupów w tym sklepie Tesco długo nie zrobię.
podpisuje sie pod obydwoma opiniami a od siebie dodam, że wielkośc porcji w sphinxie w zakopcu i np w chorzowie na wolnosci różni się znacząco na korzyśc tego drugiego, a dodatkowo stwierdze, że płacąc w zakopcu pełna cenę bo zapomnielismy legitymaacji studenckich i w chorzowie przy ich wykorzystaniu czy tez nie porcje w chorzowie są bardzo odczuwalnie różne. Przy maksymalnym głodzie w chorzowie np przy shoaramie bułeczki nie jestem w stanie nigdy zmiescic natomiast w zakopcu po wyjsciu z lokalu i zjedzeniu wszystkiego nadal byłem głodny. Również efekt wizualny taleze chyba restauracje maj te same i w chorzowie raczej nie ma na nim wolnego miejsca czego nie da sie powiedziec o zakopcu
Zdarzyła mi się niewielka awaria w łazience i zmuszony byłem kupić kilka rzeczy(śruby, plastikowe elementy do mocowania, specjalne żarówki z nietypowym wejściem do gniazda). Początkowo odwiedziłem małe sklepy, sądząc, że tam szybciej dostanę, to co potrzebuję.Niestety, nie udało mi się, albo nie było, albo były nie takie, lub sklep był już zamknięty.Wybrałem się do ,, Nomi''. Sklep jest duży, można tam kupić praktycznie wszystko, co jest potrzebne do remontu, czy budowy. Przypomina supermarket i dlatego nie bardzo mam ochotę robić tam zakupy. Człowiek wchodzi po kilka śrubek, a wychodzi z wypełnionym po brzegi wózkiem i pustymi kieszeniami. Tym razem udało mi się uniknąć niepotrzebnych zakupów i dostać to co chciałem. Minusem był stracony czas. Co prawda asortyment jest poukładany według branż, ale żeby znaleźć drobne rzeczy, jakie były mi potrzebne, musiałem trochę ,,pospacerować''. A tu nie bardzo jest kogo zapytać, jeżeli przechodził ktoś w firmowym ubraniu, okazywało się, że akurat tym o co pytam zajmuje się kolega, który zaraz powinien się zjawić. I owszem, zjawił się kiedy już wszystko znalazłem. Przez grzeczność, spytałem o mało istotne rzeczy i poszedłem do kasy. Nie czekałem zbyt długo, zapłaciłem i szybko wyszedłem, bo mina kasjerki mówiła mi, żebym więcej nie przychodził po byle co. Czułem się winny, najwyraźniej nie zasłużyłem dzisiaj na uśmiech. Oczywiście żartuję. Moim zdaniem, w tak dużym sklepie powinno być więcej personelu, kompetentnych ludzi skłonnych do pomocy, aby klienci nie musieli przychodzić z ,,własnymi'' fachowcami, a byłem dzisiaj świadkiem takiej sytuacji. Nawet spytałem pewnego Pana, gdzie mogę znaleźć jakiś artykuł, zanim powiedział, że nie jest pracownikiem , tylko pomaga znajomej, ale jako stary bywalec sklepu i uczynny człowiek pomógł i mnie. Ceny w ,,Nomi'', jakby się można spodziewać, wcale nie są niższe, a wręcz trochę wyższe, niż w innych sklepach. Na plus trzeba zaliczyć, szeroki asortyment, dlatego ten sklep można polecić ludziom,którzy robią akurat duży remont, lub prowadzą budowę, mają mało czasu i dość pieniędzy. Po takim sklepie spodziewałem się, bardziej widocznego i życzliwego personelu. Ale, ogólne wrażenie nie najgorsze.
Od wielu lat gram na gitarze akustycznej. Ostatnio pękła mi jedna ze strun W związku z tym postanowiłam wybrać się do specjalistycznego sklepu, którym jest Riff. Usytuowany jest on niedaleko dworca pkp. Od razu jak wchodzi się do niego w oczy rzuca się różnego rodzaju sprzęt muzyczny od gitar po perkusje, marakasy, a nawet harmonie, skrzypce. Obsługa sklepu jest miła. Od razu jak tylko weszłam przemiły pan spytał się mnie w czym może mi pomóc. Sm nawet dobrał mi odpowiednie struny do gitary. Wszystko przebiegło sprawnie i szybko. Po zakupie strun postanowiłam rozejrzeć się bardziej po sklepie. Spodobał mi się fakt, że w sklepie tym można wypróbować proponowany sprzęt muzyczny bez jakiegokolwiek problemu. Widać ,że osoby, które tam pracują mają ogromną wiedzę na temat asortymentu, którego cena nie jest jakoś wygórowana. Mi wydaje się być normalną. N pewno nie raz jeszcze odwiedzę ten sklep.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.