W Kinotece bywam głównie z przyzwyczajenia. Działa mit karty stałego klienta, choć bilety 'na kartę' nieustannie drożeją. Pewną zaletą jest także (wciąż) repertuar, uwzględniający nierzadko te tytuły, które w multipleksach - z uwagi na ich specyficzną publiczność - uznania pewnie by nie znalazły. Nie zmienia to faktu, że gołym okiem widać, jak kinoteka podupada. Toalety w coraz gorszym stanie (na trzy sprawdzone przeze mnie drzwi, zamknąć dało się jedne), brudno, bałagan, dozowniki z mydłem puste albo zepsute - widać, że w ciągu dnia nikt nie dba tam raczej o porządek. Najlepiej wyglądają bary, przynajmniej z daleka, bo nie jestem fanem fastfoodów. Stan foteli i ich komfort także z roku na rok blednie. Przydałby się remont, zwłaszcza, że jeśli cena biletów dla wiernych klientów zrówna się ze stawkami konkurencji, może się okazać, że same różnice w repertuarze to za mało, by utrzymać się na powierzchni.
Pracownik TP SA skontaktował się ze mną telefonicznie, przedstawiając propozycję migracji z abonamentu standardowego na plan tp60. Zakładam, że jestem jednym z nielicznych klientów trwających przy abonamencie, który od lat nieobecny jest już w oficjalnej taryfie TP. Z opisu konsultanta wynikało nie tylko, że zyskam na obniżce samego abonamentu, ale również, że w ramach pakietu otrzymam dodatkowo 60 minut na rozmowy do wszystkich sieci. Jako że z domu dzwonię sporadycznie, a dotąd minut w abonamencie i tak było okrągłe zero, uznałam, że można skorzystać z przedstawionej opcji przejścia na tp60 na opisanych warunkach. Na moją prośbę, konsultant - wyraźnie ucieszony perspektywą sprzedaży usługi - opisał dalszą procedurę zmiany pakietu. Zapewnił, że zmiana wejdzie w życie od następnego miesiąca - tj. od 1 listopada. Poinformował, że skontaktuje się ze mną kurier, który dostarczy mi do podpisu umowę, stanowiącą formalną podstawę przeprowadzenia zmiany. Tyle w teorii. W praktyce 1 listopada już dawno za nami, za chwilę 1 grudnia, a kuriera jak nie było, tak na nie ma. Na nic zdały się również moje telefony do obsługi klienta (jak dotąd 4, więcej prób podejmować nie zamierzam). Za każdym razem słyszę, że: 'są opóźnienia, owszem, mamy pewne problemy z terminową realizacją zleceń, ale w ciągu tygodnia na pewno ktoś do pani zadzwoni'. Ani 'ktoś', ani tym bardziej 'na pewno'. W eterze cisza jak makiem zasiał.
System Paypal sam o sobie: "System PayPal pozwala firmom i klientom indywidualnym posiadającym adres e-mail bezpiecznie, wygodnie i korzystnie pod względem kosztów wysyłać oraz pobierać płatności online. Nasza sieć opiera się na istniejącej infrastrukturze finansowej rachunków bankowych oraz kart kredytowych i jest działającym w czasie rzeczywistym globalnym systemem płatności. Oferowane przez nas rozwiązanie idealnie nadaje się dla małych firm, sklepów internetowych, osób prywatnych i wszelkich innych podmiotów, którym nie wystarczają tradycyjne mechanizmy obsługi płatności".
Pięknie w założeniu, w praktyce trochę gorzej. A na pewno nie tak idealnie, jak chce się postrzegać sam system. Na ebay kupuję od 1999 r., sporo i regularnie. Odkąd Paypal dodał Polskę do systemu, płacę wyłącznie w ten sposób. W tym roku, po raz pierwszy w historii mojej 'współpracy' z paypal zaczęłam korzystać z narzędzia dyscyplinującego sprzedających w postaci żądania zwrotu zapłaty i wszczęcia sporu za pośrednictwem witryny. W pierwszym przypadku sprzedający został należycie zdyscyplinowany już na etapie wysłania pytania 'gdzie jest mój stuff'. Nagle okazało się, że choć zażądał ode mnie dopłaty do listu poleconego, przesyłkę wysłał zwykłym. Sam zaproponował mi zwrot niewykorzystanej kwoty zapłaconej na poczet kosztów przesyłki. Drugi case załatwiony został nieco gorzej. Sytuacja była podobna - przesyłka z UK i moja prośba o list polecony. Po dwu tygodniach od zakupu i mojej prośby o wysyłkę tą drogą sprzedający przesłał mi wiadomość, że paczki jeszcze nie wysłał, bowiem czeka na dopłatę. Łącznie z dopłatą za przesyłkę zapłaciłam 6 GBP. Kiedy przedmiot do mnie dotarł, okazało się, że wysłany został listem zwykłym - koszt: 1,30 GBP. 4,70 do zwrotu - wszczęłam odpowiednią procedurę w paypal. Mimo, że sprawa była oczywista - sprzedający nie posiadał potwierdzenia nadania listu poleconego (dokument zbliżony jest w treści do polskiego odpowiednika), paypal załatwił moje roszczenie negatywne, uznając, że po stronie sprzedawcy nie ma uchybień. Ciekawa polityka. Tak wygląda w praktyce podkreślane na każdym kroku bezpieczeństwo płatności realizowanych za pośrednictwem platformy paypal. Nie przyznaję maksymalnej oceny negatywnej tylko dlatego, że - pod warunkiem, że transakcja przebiega bez problemów - narzędzie to, choć ułomne, jest także przydatne. W dużej mierze z powodu braku konkurencji, ale jednak.
Beta to hurtownia artykułów papierniczych i zabawek. Mieści się ona w podwórku, gdzie jest też kilka innych zakładów. Na tym podwórku można zaparkować - co prawda nie ma wyznaczonych miejsc parkingowych, każdy parkuje jak chce i czasem ledwo starcza miejsca, ale nie zdarzyło mi się, by go zabrakło. Hurtownia ma bardzo atrakcyjne ceny. Można chodzić między półkami z koszykiem i swobodnie oglądać towar. Niestety jest bardzo ciasno. Miejsca między jedną a drugą półką starcza raczej tylko na jedną osobę - kiedy druga chce przejść, musi się przeciskać. Nie byłoby to problemem, gdyby klientów było mało, ale prawie zawsze kręci się ich przynajmniej kilku po pomieszczeniu (przynajmniej jak ja wchodzę). Towar jest dobrze utrzymany, zdarza się czasem że coś jest rozwalone z rąk klientów, ale rzadko. Personel zna asortyment - kiedy klient nie wie, gdzie coś jest, zawsze otrzyma tę informację. Jedna osoba kasuje produkty - czasami stanie w kolejce długo trwa, niektórzy klienci bowiem potrzebują bardzo dużo produktów, np. dla lokalnego domu dziecka, potrzebują przy tym faktury itp. Kiedy tworzy się długa kolejka, klienci chcący obejrzeć towar na pobliskich półkach mają z tym problem. Gdyby nie ciasnota i momentami długie kolejki (zwłaszcza we wrześniu) nie miałabym żadnych zastrzeżeń do tej hurtowni, podoba mi się asortyment i lubię robić tam większe zakupy artykułów biurowych za niewielką cenę.
Moja obserwacja dotyczy serwisu/sklepu z częściami samochodowymi, który znajduje się w Jaworze na ul. Kuzienniczej i posługuje się logo Fiat. W sklepie tym można kupić nie tylko nowe części do Fiata, ale również do innych samochodów. Części najczęściej są zamawiane (na sklepie nie ma ich zbyt wiele) i dostępne tego samego dnia po południu albo następnego dnia rano. Ceny są dość wysokie, w końcu to sklep z nowymi częściami, a nie szrot. Przy większych zakupach panowie jednak są gotowi udzielić drobną zniżkę. Obsługa jest miła, kompetentna i punktualna (jeśli mówią, że coś będzie gotowe na konkretną godzinę - zawsze jest). Kupowałam tam trochę części, a także napełniałam w tym serwisie klimatyzację freonem, była też przy okazji sprawdzana jej szczelność. Jestem zadowolona zarówno z części jak i z usługi (mówiąc z dalszej perspektywy po kilku miesiącach od skorzystania z usług), warto trochę więcej zapłacić za dobrą jakość.
Wchodząc do SALONU KOMPUTRONIK witam się tradycyjnym dzień dobry. 2 osobowa obsługa zajęta, w trakcie obsługi innych klientów
nie odpowiada na przywitanie – brak rozdzielnej uwagi, ale każdemu to się może zdarzyć, poza tym trudno jest przerywać rozmowę, dlatego jak najbardziej jest to zrozumiałe. Za krótką chwilę podchodzi jeden z Panów i patrząc na mnie, czeka na moje zapytanie. Pytam o gry dla dziecka 5 i 11 letniego. Pan Piotr (widoczny, czytelny identyfikator, ogólnie Pan zadbany, pogodny, sympatyczny) przedstawia jedną z propozycji – Symulator Rovery z dołączonym małym traktorkiem. Drugą propozycją jest gra w piłkę nożną FIFA 11. Pytam o dodatkowo potrzebne, przydatne urządzenia, żeby skorzystać z tych gier. Dowiaduję się, że konieczny jest pad x box – w zróżnicowanej cenie. Pan poleca jeden z najdroższych, bezprzewodowy – osobiście używa jeden z tych modeli i jest bardzo zadowolony. Ta informacja skutecznie przekonała mnie do wyboru togo typu urządzenia lepszej jakości.
Dowiaduję się, że z proponowanych gier mogę połączyć z pad tylko jedną z nich. Proszę o zaproponowanie drugiej gry również do Xboksa – Pan proponuje ciekawą grę STARWARS LEGO.
Pytam o promocje mikołajkowe - na moje zapytanie dowiaduje się, że promocje „jakieś są cały czas, o mikołajkową można spytać przed mikołajkami”. Zabieram gazetkę firmową, Pan wizytówkę firmy zszywa do gazetki, gdzie zapisuje na moją prośbę proponowane gry wraz z cenami.
Dziękuję, do widzenia… i zachęcono mnie do zakupu, jednak sprawdzę internetowo, telefonicznie – czy jest promocja mikołajkowa.
Rewelacyjna obsługa, zadbany, ładnie ubrany, schludny personel. Zawsze uśmiechnięty, miły i pomocny. Dużo fajnych filmów, również 3D. Tanie bilety, możliwośc kupna ulgowych biletów oraz bilety za pół ceny w środy. Kawiarnia, sklepik z przekąskami i napojami. Duża ładna łazienka dla Klientów. Całe kino bardzo zadbane i czyste. Zawsze chętnie tam chodzę z chłopakiem lub przyjaciółmi.
W mojej rodzinie dość spory udział w budżecie domowym stanowią wydatki na lekarstwa, więc wybierając aptekę kieruję się ceną. Dlatego też zazwyczaj robię zakupy w sieci aptek, do której należy "Cynamonowa". Jest to apteka niedawno otwarta więc byłam w niej pierwszy raz. Zaraz po wejściu, nim zdążyłam jeszcze rozejrzeć się zostałam poproszona do stanowiska. Najpierw zrealizowałam recepty, ucieszyłam się, że otrzymam rabat na jeden z leków. Potem zakupiłam inne lekarstwa korzystając z porady pani farmaceutki. Gdy poprosiłam o lekarstwo, którego nie znałam (kupowałam je dla kogoś) pani zaproponowała mi inny lek o nieco niższej cenie, lepszym działaniu i z koniecznością przyjmowania tylko 1 tabletki a nie 3 dziennie. W aptece tej jest też program lojalnościowy, nie jest to może coś co bardzo mnie przywiązuje do tej sieci, ale ponieważ kupuję lekarstwa co miesiąc, więc takie zbieranie punktów jest nawet przyjemne. Dużym plusem jest kącik dla dzieci, łatwiej robić zakupy gdy dzieci mogą się czymś zająć. Apteka ma również dogodną lokalizację. Polecam.
Często kupuję w sklepach tej sieci. Ostatnio zakupiłam płaszczyk w sklepie w centrum handlowym Manhattan. Ta placówka ma u mnie wielkiego plusa! Asortyment jest zawsze świetnie rozłożony na sklepie, łatwo jest wyszukać to co nas interesuje. Personel jest zawsze dobrze zorientowany i pomocny. Pracownicy dobrze wyglądają i są uśmiechnięci. Oferta sklepu jest bardzo szeroka i dostosowana do różnych Klientów. Zawsze potrafię wyszukać tam coś dla siebie. Ceny są bardzo przystępne. Jakość produktów uważam za dobrą. W wypadku niezadowolenia, zniszczenia odzieży bardzo łatwo i co ważne w miłej atmosferze można ją reklamować! Ja dostałam kartę załadowaną kwotą za zniszczony produkt z możliwością wykorzystania jej na dowolny asortyment w ciągu roku. Jak dla mnie rewelacja! Nie boję się tam kupować bo wiem, że nawet jak coś po kilku tygodniach się zniszczy to mogę łatwo załatwić reklamację i nie bać się przykrej obsługi w takim momencie jak w innych sklepach (innych marek). Sklep jest zawsze czysty, ciuchy poukładane i na swoich miejscach.
Byłam z przyjacielem na kolacji w Sphinxie na Długiej w Gdańsku. Strasznie długo czekaliśmy na zamówione dania. Zamówiony kebab ognisty średnio mi smakował, mięso wygladało mało atrakcyjnie, co do surówek to brak mi słów..ani w smakiem ani wyglądem nie zachęcały do zjedzenia. Kilka dni później spotkałam w pewnym supermarkecie przy którym również jest restauracja Sphinx chłopaka w uniformie z tej restauracji który w tym supermarkecie kupował surówki do restauracji!! Szok! Nie po to ide do restauracji żeby jeść surówki z supermarketu.. Zawsze liczę że zatrudnieni kucharze przygotowują wszystko samodzielnie. Poza tym chłopak który nas obsługiwał wyglądał na zmęczonego, nie uśmiechał się, kilka razy musieliśmy mu powtarzać co zamawiamy. Kelnerzy wyglądali schludnie i byli zadbani. Na wejściu jeden z kelnerów nas powitał, uśmiechnął sie ale nie zaprowadził do stolika. Wskazał jedynie gdzie jest sala dla palących a gdzie dla niepalących ale to też po moim zapytaniu w tej kwestii, sam nie wykazywał inicjatywy. Ceny jak za takie jedzenie to za wysokie. Wybór średni. Wystrój wnętrza bardzo klimatyczny i przyjemny. Ogólna ocena bardzo słaba.
Szanowna Pani Joanno, dziękujemy za przekazanie obserwacji dotyczących wizyty w restauracji Sphinx w Gdańsku na ul. Długi Targ. Pragniemy wyjaśnić, że priorytetem jest dla nas zapewnienie naszym Gościom dań oraz obsługi na jak najwyższym poziomie. Dlatego też od naszych kucharzy wymagamy by przywiązywali dużą wagę do prawidłowego przygotowywania serwowanych Gościom dań a od kelnerów wysokiego poziomu jakości obsługi naszych Gości. Pragniemy wyjaśnić, że surówki są przygotowywane ze specjalnie sporządzonych receptur, które nadają im wyjątkowy walor smakowy i tym samym nie są one dostępne w ogólnej sprzedaży, co pozwala nam sądzić, że zakupy wykonywane przez pracownika naszej restauracji były zakupami prywatnymi. Nie mniej jednak na podstawie Pani opinii wyciągnęliśmy odpowiednie wnioski na podstawie, których podejmiemy działania kontrolne w danej restauracji by wykluczyć podobne sytuacje na przyszłość. Zapewniamy, że dokładamy wszelkich starań by każda wizyta naszego Gościa była dla niego przyjemnością i relaksem. Serdecznie zapraszamy do odwiedzania sieci restauracji Sphinx. Pozdrawiam Agnieszka Bartkowska/Sfinks Polska S.A.
do szkoły uczęszczam...
do szkoły uczęszczam już trzeci rok. Ma ona swoje plusy - jak cena przede wszystkich i świetni lektorzy. Chociaz zawsze mialam watpliwosci co do rozliczania godzin, bywalo ze lektor zachorowal jakies godziny przepadaly, cos tam bylo odrabiane, ale zawsze pozostawal niesmak ze cos tu nei pasuje. No i te bezplatne konwersacje - sa ale tylko wtedy gdy zbierze sie odpowiednia liczba osob
Byłam z chłopakiem w cukiernii Sowa w centrum handlowym Madison. Bardzo sympatyczne dziewczyny tam obsługują! Byłam tam kilka razy i zawsze są miłe i uśmiechnięte. Poświęcają Klientom dużo czasu, nigdy nie pospieszają Klientów którzy długo się zastanawiają jakie ciasto chcieliby poprosić :) Chętnie pomagają w wyborze, mówią które ciasto z czym jest. Polecają produkty. Dziewczyny są zawsze czyste i schludne. Mają ładne fartuszki, zawsze są zadbane i ładnie uczesane. Co do oferty cukiernii to mają spory wybór ciast i wszystkie są wyśmienite! Można tam również zamówić tort. Cała kawiarnia wygląda bardzo ładnie, czysto. Są tam wygodne sofy. Ogólne wrażenie jest bardzo dobre pomimo nienajniższych cen. Uważam, ze jeśli coś jest smaczne i można to w takiej miłej atmosferze skonsumować to jest warte takiej ceny :)
Super obsługa i zawsze miłe i uprzejme panie. Zawsze mozna o cos zapytac i nie widzi sie skwaszonej miny kasjerki gdy wymaga sie od niej czegos innego niz tylko kasowania. Zawsze gdy sie robi wieksza kolejka kasjerki daja znac do otwarcia kasy i zadko kiedy zdarza sie zeby kolejka byla wieksza niz 4 osoby
Wybrałam się dzisiaj do sklepu z obuwiem, żeby zobaczyć, czy może mają coś ciekawego. Najbardziej interesowały mnie wygodne, praktyczne buty sportowe. Sprawdzałam już w sklepie firmowej jednej z najlepszych firm, teraz zobaczę w typowym sklepie obuwniczym ze zróżnicowanym asortymentem.
Jest kilka osób w sklepie, sklep lekko przyciemniony, wchodząc bez obustronnego przywitania rozglądam się – po lewej stronie propozycje dla kobiet, po prawej dla mężczyzn. Kieruję się na lewo, oglądam ciekawe propozycje klasycznego obuwia dobrej jakości, przechodzę na część z obuwiem sportowym, zapoznając się z asortymentem.
Na wprost wejścia znajduje się lada z kasą i jedną ekspedientką oraz drugą, która pojawia się i znika na zaplecze.
Proszę Panią, która jest dostępna o lekkie, pełne obuwie bez pięty, słyszę w odpowiedzi „w naszej kolekcji takich nie było, może w firmowych sklepach sportowych szybciej Pani dostanie, my mamy tylko standardowe modele”.
Na tym kończę pobyt w tym sklepie, w którym słychać dosyć głośno
(dla mnie za głośno) rytmiczną, mocną muzykę.
Wychodzę ze zwykłego, przeciętnego sklepu bez przyjaznego klimatu.
Byłam na zakupach w RESERVED w galerii bałtyckiej. Na sali nie było nikogo kogo mogłabym się zapytać o cokolwiek. Poprosiłam chłopaka zza kasy aby mi wskazał gdzie się znajdują szaliki które są na manekinach na wystawie. Poszedł, pokazałam mu o który szalik chodzi, wróciliśmy i pokazał mi ale okazało się że to nie był ten szalik. Zrezygnowałm bo nie chciałam się pytać znów tego samego chłopaka, jak widać nie był kompetentny, również nie był zaangażowany w obsługę, jedynie starał się być uprzejmy. Poza tym na sklepie było w miarę czysto, ciiuchy ładnie poukładane, fajna relaksująca muzyka. Personel a raczej jeden Pan zza kasywyglądał schludnie, był gustownie ubrany i myślę że zgodnie ze stylem jaki reprezentują ciuchy w tym sklepie. Rozmieszczenie asortymentu na sklepie raczej słabe, ciężko odszukać to co nas interesuje. Asortyment dość atrakcyjny, sporo różnej odzieży a także galanterii i dodatków i w przystępnych cenach. Daję niską ocenę gdyż mimo że coś mi się spodobało nie miałam możliwości odnalezienia tego na sklepie a tym samym kupna.
Obsługa w aptece przebiega bardzo szybko, działają zwykle dwa okienka - tak też było dzisiaj. Od razu po wejściu zostałam obsłużona. Pani sprzedająca była miła i uśmiechnięta. Prosiłam o krem z filtrem 50 na małą partię ciała - pani szukała, ale największy dostępny filtr w kremie do ciała to było 30, był za to krem do twarzy z filtrem 50 i pani wraz z drugą panią zapewniały mnie, że można stosować i na ciało z takim samym efektem. Chwilkę potrwało, zanim znalazły jakiś kod tego kremu do nabicia na kasę, za co pani mnie przeprosiła. Obsługę oceniam bardzo dobrze i aptekę też, bo często można tam znaleźć specyfiki na receptę/bez recepty, które się szuka. Asortyment jest bogaty, choć nie idealny - tak jak dzisiaj, filtru 50 nie było. Ceny kształtują się na raczej średnim, akceptowalnym poziomie.
Sklep ten mieści się blisko mojej ulicy, to dosłownie minuta drogi na nogach. Są tu artykuły papiernicze i inne (typu baterie itp.), kosmetyki, a także kolektura Lotto. Będąc młodsza chodziłam tam bardzo często, ponieważ w Jaworze nie było wtedy dużo sklepów, nie zawsze po szkole był czas iść przez pół miasta do centrum po kilka drobiazgów, no i nie miałam żadnego środka lokomocji. Zmuszona więc byłam chodzić do tego sklepiku położonego blisko mojego domu. Teraz już tego nie robię (tylko ostatnio raz weszłam puścić Lotto i zobaczyć, czy coś się zmieniło), bo obsługa w tym sklepie jest okropna. Właściciele sklepu to małżeństwo, tylko oni tam sprzedają. Pani robiła na mnie zawsze lepsze wrażenie niż jej mąż (ale do ideału też jej daleko). Wchodząc do sklepu najczęściej było pusto - osoba sprzedająca spędzała czas na zapleczu i słyszała, że ktoś przyszedł, ale przychodziła, kiedy jej się chciało. Czasem trzeba było czekać kilka minut, aż ktoś łaskawie się zjawi. Kiedy zaś w sklepie byli inni klienci, obsługiwani byli w takiej kolejności, w jakiej właścicielom się podobało (najczęściej obsługiwali tych w kolejce do kolektury, a jak np. przyszłam po artykuły papiernicze to mogłam sobie stać i 15-20 minut, podczas gdy now klienci, którzy wchodzili i puszczali zakłady Lotto, byli obsługiwani - jednym z powodów dyskryminacji pewnie był mój młody wiek). Sprzedawcy ruszali/ruszają się jak muchy w smole, każdy ruch jest powolny i flegmatyczny. Pan nie zna dobrze całego asortymentu (np. kosmetyki), żona ma większą wiedzę na temat sprzedawanych produktów. Pan ponadto jest bardzo niemiły. Kiedy jako licealistki weszłyśmy tam z koleżanką, jak zwykle długo czekałyśmy w kolejce, a na koniec pan na nas nakrzyczał, że nabrudziłyśmy podłogę: "W domu też tak błocicie?! Mama nie jest zła?!" (wytarłyśmy obuwie w wycieraczkę, ale pogoda była taka a nie inna, tym bardziej, że musiałyśmy tam długo stać i śnieg z butów się roztopił... inni klienci też zabłocili podłogę, a nam się dostało). Zawsze okazywał niezadowolenie, kiedy płaciło się zbyt drobnymi lub zbyt grubymi pieniędzmi - ciężko było trafić w jego gust. W tym sklepie nie ma "dzień dobry", ani "do widzenia", są tylko mruknięcia i czasem zdarzy się usłyszeć "dzięki" (od pana) lub "dziękuję" (od pani). Obsługa w sklepie jest wyjątkowo odpychająca. Bardzo się cieszę, że już nie muszę być tam gościem, a po interesujące mnie artykuły mogę podejść/podjechać gdzie indziej, odkąd w okolicy powstało dużo lepszych sklepów/mini-marketów i mam auto. Podczas mojej niedawnej wizyty kiedy weszłam do środka, scenariusz był podobny jak sprzed lat - pan był na zapleczu, niespiesznie z niego wyszedł (choć tempo miał bardzo dobre jak na siebie - niecała minuta), coś odburknął na moje "dzień dobry", skasował zakład, kiedy zapłaciłam i podziękowałam, usłyszałam "dzięki" i opuściłam sklep (już bez "do widzenia" z żadnej strony).
Wchodzę do sklepu ADIDAS zobaczyć co ciekawego jest z nowości tej popularnej, bardzo dobrej jakości marki.
Sklep mały, wszystko i wszystkich od razu widać i słychać.
2 ekspedientów, Pani konwersująca z zaprzyjaźnioną osobą oraz Pan stojący obok, bez zajęcia i pomysłu na przepytanie w czym może doradzić. Oglądam 4 minuty i dalej nic, jedynie kolega Pani już zniknął – teraz oboje mają czas. Przerywam ich obojętność i pytam o gatunek obuwia Adidas z odkrytą piętą, wsuwane. Odzywa się Pan i fatyguje się w moją stronę z odpowiedzią, że nie ma takich butów i nigdy nie było. Szkoda, kupiłam kilka lat temu tego rodzaju obuwie dobrej innej marki w USA, szukam teraz tego rodzaju butów w różnych sklepach – ale niestety i tym razem nie mogę kupić moich ulubionych butów.
Oglądam inne typowe propozycje butów sportowych dla kobiet, jeden z nich nawet spodobał mi się, ale był tylko w biało-czarnym kolorze, wolałabym bardziej w czarno-białym, z przewagą czarnego, odwrotnej kompozycji kolorystycznej. Niestety też nie ma – szkoda, korzystna promocyjna cena. Pytam o promocje mikołajkowe, świąteczne – na razie nie ma, może w przyszłym tygodniu, jak szef będzie, na razie go nie ma, jest na wyjeździe.
Na koniec pożegnanie przyjazne „ zapraszam”, moje „ do widzenia”
Wchodzę do estetycznego sklepy VOBIS, ładna muzyczka, przy ladzie z kasą 2 pogodnych ekspedientów, czysto, schludnie ubranych.
Zostaję przywitana, zaczyna się pobyt w tym sklepie bardzo obiecująco. Obsługa obserwuje klientów i czeka na pytania, po 2 minutach mojego oglądania ciekawego towaru, pani decyduje się do mnie podejść z zapytaniem:
„ czy może coś zaproponować, czy na prezent ?”. podaję informacje, ze szukam edukacyjnej, bez przemocy gry komputerowej dla 5 letniego i dla 11 letniego chłopca.
Dostaję propozycję dla młodszego 2 gry: Wyścigi terenowe i Stworki na planecie wraz z przenośną konsolą oraz dla starszego konsola z grą piłki nożnej FIFA – każdy zestaw za ponad 600 zł. Drogo, ale warto kupić wnukom, może na gwiazdkę, jeszcze się zastanowię. Pytam o promocję mikołajkową i świąteczną – w odpowiedzi dowiaduję się, że mogę dowiadywać się pod koniec przyszłego tygodnia, na razie jest tylko promocja Cyfry +.
Otrzymuję od przemiłej pani gazetkę i zszywaczem przypina mi wizytówkę sklepu z zaznaczonym tam swoim imieniem Ania. Dodaje „ gdyby Pani chciała coś jeszcze zamówić, służę pomocą, dziękuję, do widzenia.
Jestem w sklepie Saturn pierwszy raz , szukam zestawu kina domowego, pytam przy wejściu, czy jest informator z rozkładem stoisk. Pan odpowiada niestety wyzywająco „ nie ma, a czego Pani szuka”, informuję, że kina domowego – dowiaduję się, że jest na końcu sali po prawej stronie. Przechodzę tam i oglądam zestawy kina domowego i telewizory. Oglądam szczegółowo patrząc na efekt wizualny obrazu, na ceny, opisane techniczne właściwości.
Jestem już 15 minut w jednej okolicy i NIKT nie podchodzi i o nic mnie nie pyta. Obsługa przy 2 kasach zajęta jest wyłącznie własną konwersacją, zastanawianiem się, kto zamówił pizzę, kto kogo pozdrawia, kto nie przyszedł na spotkanie – dosyć głośna rozmowa. Dobrze, że słyszę dobrą muzykę, z przyjemnością oglądam nowoczesne rozwiązania, może zobaczę coś ciekawego i pomyślę nad zakupem nowości lub wymienię kilkuletni telewizor. W 4 punktach sprawdzam ofertę 3 D - najciekawsza propozycja SONY. Porównuję małe radia, mam w planie kupić do kuchni. Nadal nikt o nic mnie nie pyta, obsługa z napisem na koszulkach Saturn nadal głównie zajęta konwersacją we własnym gronie, jedna z Pań stała zamyślona przy regale sama i znudzona czekała, najprawdopodobniej, żeby ktoś podszedł, jak już musi i spytał ją o coś.
Mija 20 minut i już rezygnuję z dalszego oglądania, nikt mnie do niczego nie namówił, a być może na coś bym się zdecydowała. Nie podeszłam sama do obsługi, czekałam aż obsługa w tym sklepie podejdzie do mnie.
Mówi się trudno, może w innym sklepie będzie obsługa bardziej zaangażowana i zainteresowana klientem.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.