Mailem dostałam informację o możliwości wymiany lub dodatkowo wzięcia nowej karty do rachunku wydajesz & zarabiasz. Propozycja dotyczyła wymiany na kartę Master Card PAYBACK. Zaciekawiła mnie ta propozycja dlatego też po więcej szczegółów zadzwoniłam na infolinię BZ WBK pod nr 19999. Po dość szybkim przejściu przez IVR zostałam połączona z konsultantem. Na połączenie wcale nie czekałam. Konsultantka w miły sposób mnie przywitała, wyraźnie się również przedstawiła i spytała się w czym może pomóc. Powiedziałam, że zainteresowane jestem kartą PAYBACK Multi i chciałabym dowiedzieć się więcej. Konsultantka po krótce przedstawiła mi zalety danej kart. Dowiedziałam się, że można wymienić posiadana kartę na tą nową lub dobrać jako nową. W mailu, który otrzymałam była informacja, że otrzymuje się 5000 punktów powitalnych. Konsultantka jednak nie była pewna, czy punkty zostaną dodane w momencie gdybym wymieniła kartę a nie dobrała dodatkowo i poprosiła, aby to pytanie skierować do pracownika banku, gdy będę załatwiała formalności. Konsultantka powiedziała, że kartę mogę wymienić jedynie w banku. Chociaż później na stronie jest informacja, że kartę można zamówić przez internet oraz telefonicznie. Jeśli bardzo będzie to pytanie mnie nurtowało chyba zadzwonię drugi raz na infolinię aby się o to dopytać. W końcu rozmowa była bardzo miła więc z przyjemnością zadzwonię raz jeszcze.
Jestem klientką mBanku od kilku lat, i jestem zadowolona z prowadzenia konta osobistego. Głównie korzystam za pośrednictwem internetu z przelewów do operacji międzybankowych stąd bardzo cieszy mnie krótki czas realizowania opłat i ekspresowe przelewy, wręcz w czasie rzeczywistym, między klientami mBanku. Jest to konto, jak dla mnie idealne, do robienia zakupów w internecie czy opłat, gdyż przelewy nic mnie nie kosztują.
Poruszanie się po serwisie internetowym jest bezproblemowe i intuicyjne. Nie mam co do niego zastrzerzeń.
Natomiast jestem niezadowolona z ilości dostępnych wpłatomatów. Same wpłatomaty to bardzo poręczne rozwiązanie, lecz niestety nie mam możliwości korzystania z niego, ponieważ w moim mieście żadnego nie ma, a przydałby się. Przyznaję że wpłata na konto w innym banku a później przerzucanie pieniędzy do mbanku jest dla mnie stratą czasu, ale innej opcji nie mam.
Witam. Serdecznie dziękuję za podzielenie się z nami opinią na temat mBanku. Jako Bank internetowy, ogromną wagę przywiązujemy do udoskonalania systemu transakcyjnego tak, aby jego obsługa była szybka i intuicyjna. Bardzo cieszy mnie fakt, że doceniła Pani zarówno jego funkcjonalność, jak i czas realizacji przelewów pomiędzy rachunkami w mBanku. W kwestii wpłatomatów, pragnę poinformować, że poza wpłatomatami mBanku, nasi Klienci mają również możliwość bezpłatnego korzystania ze wszystkich wpłatomatów MultiBanku. Listę dostępnych urządzeń znajdzie Pani na stronie http://www.mbank.pl/przewodnik/bankomaty_wpłatomaty/ Wspomnę także, iż przez cały czas rozbudowujemy sieć wpłatomatów, aby dotrzeć do jak najszerszej grupy użytkowników i przyszłych Klientów. Jest to jednak proces skomplikowany, wymagający długofalowej współpracy z wieloma instytucjami. Zachęcamy do kontaktu z nami również pod numerem mLinii 801 300 800 z telefonu stacjonarnego lub +48 426 300 800 z telefonu komórkowego, z dowolnego miejsca na świecie. Jeszcze raz dziękuję za wysoką ocenę i zapraszam do dalszego korzystania z naszych usług. Pozdrawiam. mBank, Izabela Kuliszczak
Od pewnego czasu...
Od pewnego czasu przestano mi wysyłać kupony rabatowe, mimo bycia stałą klientką. Chciałam zapytać, czy może je zlikwidowano. Niestety nie było pracowniczki. Postanowiłam się rozejrzeć po drogerii, czy jest jakaś nowa oferta, oprócz świątecznej. Od dłuższego czasu "polowałam" na pewnien szampon. Dziś w końcu na niego trafiłam i oczywiście postanowiłam go kupić. Zabrakło mi 10 groszy do pieczątki na karcie stałego klienta, więc dokupiłam kulkę do kąpieli. Spytałam kasjerkę, która w końcu się pojawiła o te kupony rabatowe, że przestano mi je wysyłać, choć regularnie u nich kupuję. Pani nie potrafiła mi dać jednoznacznego wyjaśnienia, ale postanowiła, by wypełnić jeszcze raz deklarację stałego klienta, by uaktualnić dane osobowe. Zobaczymy, czy coś zacznie przychodzić, bo przyznam, że np. specjalne prezenty urodzinowe były dobrą motywacją, by kupować u nich coś co jakiś czas.
Często chodzę do kina a jednym z moich ulubionych jest kino Silver Screen ze względu na dobry dojazd z każdej dzielnicy Łodzi oraz miłą atmosferę w kinie. Ostatnio wybrałam się na film "Śniadanie do łóżka". Bilety zarezerwowałam przez internet co jest dużym plusem kina, ponieważ nie trzeba specjalnie po bilet jechać do kina i stać w kolejce. Zarezerwowany bilet należy odebrać 30min przed rozpoczęciem seansu. Obsługa jest bardzo miła, z chęcią pomagają w szukaniu swojej sali kinowej. Cały budynek jest czysto utrzymany, mamy możliwość zakupu popcornu, coli i innych tego typu atrakcji w bufecie. Jakość filmu jest na najwyższym poziomie, nie ma problemu z zacinaniem się filmu czy z głośnością. Fotele są bardzo wygodne. Kino organizuje częste promocje, można zakupić bilet za jedyne 10 zł, ceny regularnych biletów też nie są drogie od poniedziałku do piątku do godziny 17 studenci płaca 11 zł, zaś w pozostałe dni 15zł. Zachęcam wszystkich do korzystania z usług kina Silver Screen.
W sklepie było niewiele klientów. Panowała spokojna atmosfera. Na zakupy wybrałam się po konkretne produkty. Nie miałam problemu z ich odnalezieniem na półkach. Dłużej zatrzymałam się przy regale z regale z drobnym kosmetykami. Szukałam tuszu do rzęs. Przez cały czas czułam na sobie oddech ochroniarza. Nie było to miłe. W momencie gdy wrzuciłam wybrany tusz do koszyka, ochroniarz mnie zatrzymał. Dość niemiłym głosem powiedział, że ten kosmetyk należy skasować przy tej kasie i zadzwonił dzwonkiem. Nie było to miłe, ponieważ chciałam się jeszcze rozejrzeć po sklepie. tak tez powiedziałam ochroniarzowi, że jak skończę zakupy to podejdę do kasy, aby dwa razy nie stać. Ochroniarz zrobił tęgą minę. A ja dalej rozglądałam się po sklepie. Podeszłam po jakimś czasie do kasy znajdującej się przy kosmetykach. Kasjerka już czekała. Poprosiłam o skasowanie wszystkich produktów. Kasjerka odpowiedziała: "oczywiście". Była bardzo miła w odróżnieniu do ochroniarza i całe szczęście bo pewnie wpłynęło by to na mój nastrój!
Weszłam kupić coś słodkiego. Jest to bardziej cukiernia niż piekarnia, bo chleba było bardzo mało i zdaje się tylko dwa rodzaje, ale godzina była już popołudniowa, więc może rano jest większy wybór. Co do słodszej części sklepiku było dużo do wyboru: bezy, małe pączki, kilka rodzajów pączków, drożdżówki, kulki serowe i ciasta. Spytałam o pączki. Pani przedstawiła mi wszystkie cztery rodzaje i poinformowała z czym są. Poprosiłam trzy i zaczęła je pakować do woreczka. Zauważyłam, że za mną pojawiły się trzy osoby, więc piekarnia na pewno nie narzeka na brak klientów. Osoba za mna zaczęła pytać o ciasta i słyszałam jak pani wszystko jej tłumaczy.
Profesjonalizm, fachowość, kompetentność, tymi trzema słowami mogę opisać kontakt z firmą Wynn w Krakowie. Biuro mieści się w mało ciekawym otoczeniu, bo tuż obok starych magazynów, jednak po wejściu do budynku, zapomina się o otoczeniu i widzi się schludne pomieszczenia biurowe. Firma ta zajmuje się produkcją , sprzedażą oraz montażem, okien, rolet bram itp. Ja byłam zainteresowana akurat roletami okiennymi do mieszkania.Pracownik, który udzielał mi informacji, był bardzo miły, rzeczowy i konkretny. Miałam wymiary okien, więc pan szybko obliczył mi cenę jaką bym zapłaciła za wszystko, czyli montaż plus materiały. Wcześniej ustalił wszystkie szczegóły, czyli zapytał jakie mają być te rolety, czy okna są drewniane czy z pcv, do jakich pomieszczeń potrzebuję te rolety, jaki materiał mnie intersuje itp. Ponieważ, pracownik zadał mi bardzo dużo pytań, ja nie musiałam już o nic pytać, bo wszystko wiedziałam. Dawno nie spotkałam się z tak profesjonalnym i sympatycznym podjeściem do klienta. Dostałam na koniec karteczkę z obliczeniami oraz kontaktem do przedstawiciela tej firmy.
Przyszłam zakupić bilet miesięczny. Do kasy wchodzi się jak do ciemnicy. Za drzwiami straszy gruba i ciężka zasłona, która wygląda jak koc i trzeba się przez nią przedzierać. Nie wiem, czemu ma slużyć ta przeszkoda. W środku jest duża tablica z wszelkimi informacjami dotyczącymi zakupu pojedynczych, jak i miesięcznych biletów. Kasy są dwie, ale otwarta była jedna. Poprosiłam o bilet, podając legitymację i przy zokazji zapytałam o kasę biletową zlokalizowaną w centrum, bo zauważyłam, że ją zlikwidowano. Naskoczyła na mnie zdziwiona, bo jej już nie ma dwa lata i teraz jest w innym miejscu (tu podała dokładną lokalizację nie tylko ulicową, ale i jakie budynki są obok, by łatwiej się zorientować). Co do tego, że nie ma jej dwa lata to kłamała, bo kupowałam w tamtym miejscu bilet jeszcze rok temu. Podałam rodzaj biletu i autobusy na jakie ma być, ale zapomnialam wspomnieć, że bez weekendów. Pani o to nie zapytała, ale na szczęście taki mi wydrukowała.
Lekarz skierował mnie na prześwietlenie i polecił zrobić je właśnie w tym szpitalu. Musiałam przyjść tu dwa razy, bo za pierwszym zostałam wyrzucona z gabinetu. Pielęgniarka widząc moje skierowanie od razu zaczęła na mnie krzyczeć, że muszę przyjść rano i być na czczo i że może zrobić zdjęcie, ale na moją odpowiedzialność itp. Rozumiem, ale można normalnie to wytłumaczyć, a nie od razu krzyczeć. Nie każdy robi na co dzień prześwietlenia i się zna. Po to ona jest, żeby wytłumaczyć. Przyszłam następnego dnia rano i czekałam na swoją kolej ponad godzinę, choć przede mną były tylko trzy osoby! Jak można tak długo robić prześwietlenie? W innych gabinetach, w których byłam szło to znacznie szybciej. Inni ludzie też się burzyli. Część w ogóle zrezygnowała. W ty czasie pielęgniarka wyszła też na oddział. Przynajmniej szybko wróciła. Myślałam, że ponownie odmówi mi się prześwietlenia, bo moje mogło być robione do 9.30, a ja weszłam tuż przed tą godzinę. Sama obsługa poszła profesjonalnie, bo była już inna pielęgniarka, niż przyjmowała mnie wczoraj.
Sklepik Modi, jest moim ulubionym sklepem, jeśli chodzi o obuwie. Zawsze ilekroć tam jestem, znajdę parę modeli, które są idealne. Ponieważ buty, torebki w tym sklepie nie są tanie, trzeba się dobrze zastanowić i namierzyć, żeby nie żałować. Ponieważ w sklepie tym istnieje możliwość zwrotów, zakupy robi się tam spokojnie i przyjemnie, co jest wg. mnie dużym komfortem. Personel tam pracujący, jest miły i chętny do pomocy. Po wejściu do sklepu, nie zdażyłam nawet przejść koło jednej z półek, a już pani z personelu podeszła do mnie, pytając czy pomóc coś poszukać. Ja poprosiłam o pomoc i wtedy zaczęło się mierzenie około 6 par butów. Nie zauważyłam, aby pani ta traciła cierpliwość, a wręcz na odwrót, to ona donosiła mi inne pary, abym mogła porównać sobie te, w których jest mi najlepiej. Po około godzinie, zdecydowałam się na jedną z par i kupiłam. Pani zaproponowała mi pastę do tych butów i zrobiła dość ciekawy wykład na temat impregnacji obuwia. Zrobiłam fajny zakup, jestem zadowolona z butów i obsługi.
Restauracja Jedynka mieści się w samym centrum Białej Podlaskiej.
Lokal ma dosyć sporą powierzchnię i jest dwu kondygnacyjny. W piwnicy znajduje się część barowo- dyskotekowa, natomiast na górze mieści się część restauracyjna. Latem przed lokalem wystawiane są ogródki piwne.
Jeśli chodzi o menu to jest ono dosyć bogate. W Jedynce można zjeść dania obiadowe, pizze, sałatki, pierogi,zupy. Oprócz polskiej kuchni oferowana jest również kuchnia orientalna, w której hitem jest kaczka smażona z grzybami mun- mun. Ceny w lokalu nie są zbyt wygórowane, za obiad dla dwóch osób płaci się około 50 zł.
Wystrój lokalu jest elegancki i jak na przystało na restaurację z tradycjami jest on gustowny. Minusem jest słaba wentylacja pomieszczenia. Jestem zdania, że zapachy kuchenne nie powinny rozchodzić się po całym lokalu. Wychodząc z Jedynki na włosach i ubraniu pozostaje nieprzyjemny zapach.
Obsługa w lokalu jest sympatyczna i pracowita. Na zamówienie czeka się około 10 minut.
Witam, jesli chodzi o Mc Donald's to moge stwierdzic ze to dosc przyjazny lokal, natomiast nie jestem zatysfakcjonowany z tego że brakuje więcej produktów "lekkich" sałatek itp. wiadomo to są fast fudy ale bez sałatek? proszę wprowadzic do swojego menu więcej tego typu produktów czysty zysk ;) pozdrawiam
Z grupą znajomych wybrałam się do kręgielni. Mieliśmy posiedzieć, pogadać, a w razie gdyby zachciał się nam pograć w kręgle mieliśmy zmówić jakiś tor. Nie rezerwowaliśmy stolik i bez kłopotu udało nam się usiąść, a nawet zsunąć dwa, aby było więcej miejsca. Kelnerka dość często podchodziła do stolika, aby zebrać puste pokale oraz również się pytała, czy ktoś chce jeszcze coś zamówić. Zamówione trunki donosiła z uśmiechem do stolika. Zawsze z czystą podkładka pod szklankę i przez cały czas była uśmiechnięta. Miałam problem gdy zchodząc do toalety wzięłam ze soba parę zlotych, aby na dole w barze kupić jeszcze drinka. Barman poprosił mnie o dowód, niestety torebkę zostawiłam przy stoliku więc drinka nie kupiłam. Barman stanowczo lecz z uśmiechem mi odmówił. No niestety często mi się to zdarza gdy zrobię sobie mocniejszy makijaż, wyglądam chyba podejrzanie. Szczerze mówiąc spodobała mi się ta sytuacja, bo jestem za tym aby w żadnym razie nie sprzedawać alkoholu nieletnim! Weszłam więc na górę po torebkę i raz jeszcze udałam się do tego samego barmana. Barman miło się uśmiechnął i nie wierzył, że rzeczywiście jestem pełnoletnia i to już od dłuższego czasu :) Cała sytuacja była zabawna i całkiem miła. Zdecydowana większość z nas była zadowolona ze spędzonego czasu w Bowlingu, niestety w kręgle nie udało nam się zagrać, gdyż tory były zarezerwowane.
Po wejściu do sklepu, możemy liczyć na miłe przywitanie, pracownik pytał czy pomoc, interesował mnie zakup laptopa, w szybki sposob dobralismy porzadny, a przedewszystkim tani sprzet ktory z pewnascia starczy mi na pare lat. Dokupiłem takze drukarke jestem zatysfakcjonowany z dokonanego zakupu polecam
Znajomy zaprosił mnie i koleżankę do tej, według niego, najlepszej kawiarni w Poznaniu. Ceni ją za jej kameralność i pyszną kawę. W środku są cztery stoliki stylizowane na początek XX wieku. Rzeczywiście ma swój klimat. Wokół stoją lampki, wiszą obrazy, stare przedmioty, meble i... prawdziwe jabłuszka. Oczywiście jako dekoracja, ale jakby ktoś był głodny... ;) Od razu podeszła do nas kelnerka i podała karty. Nie była nachalna i spoglądała, czy już się zdecydowaliśmy i wtedy podeszła. Kawę robiła dziwnie długo. Czekaliśmy prawie dziesięć minut. Trochę przeszkadzało, że naczynia zmywało się na naszych oczach. Powinno się to robić na zapleczu. Na widoku jest lada chłodnicza z kuszącymi ciastami oraz przelewająca się gorąca czekolada. Musieliśmy ponad 20 minut czekać z wezwaniem rachunku, bo kelnerka w tym czasie nie mogła oderwać się od prywatnej rozmowy przez telefon.
Niedługo wybieram się w odwiedziny do noworodka i jako prezent postanowiłam kupić ubranko dla maluszka. Zauważyłam, że w Hot Oil są dziecięce ubrania dlatego postanowiła wstąpić do tego sklepu.
Kiedy weszłam zastałam powitana przez dwie sprzedawczynie. Były to młode kobiety.
Zauważyłam, że w sklepie przeważają ubrania dla starszych dzieci. Odzież z kolekcji jesień/zima przeceniona była o 20%. Rozglądając się po sklepie nie zauważyłam ubranek dla maluszków. Podeszłam do pracownic i zapytałam czy w Hot Oil są tego typu ubranka. Jedna z pracownic odpowiedziała mi, że niestety nie ma i dodała, że ubrania są na dzieci od 110 cm wzrostu.
Dodam, że w sklepie było bardzo czysto. Nie zauważyłam żadnych niedociągnięć. Ubrania były estetycznie ułożone i ładnie wyeksponowane.
Niestety jeśli chodzi o usługi internetowe, to Nitia nie jest zbyt dobrą placówką udostepniania go ceny gigantyczne promocji prawie zadnych. Jeśli chodzi o szybkość internetu w dzień to teź daje duźo do myślenia bo za dnia jest wolny wieczorami da sie posiedziec przyjemnie przy komputerze oglądać filmiki itp.
W poszukiwaniu fajnych butów, udałam się do Deichmanna. Tam, jak to zwykle bywa, panował bałagan , a obecność pracownika na sali to cud. Tak też było i tym razem. Chodziłam pomiędzy półkami, oglądając sobie buty,najpierw weszłam w rozgniecione ciastko, potem weszłam w pudełko po butach. Buty były porozrzucane, nie poparowane, a personel, pan i pani akurat pracujący, stali sobie za kasą i rozmawiali chichotając. Znalazłam wśród tego bałaganu fajnego buta i chciałam się dowiedzieć czy jest mój rozmiar, niestety dalej nie doszukałam się pracownika na sali, więc podeszłam do kasy i zapytałam panią, która akurat stała za kasą o tego buta. Pani nie miała identyfikatora, więc nawet nie wiedziałam kogo proszę o pomoc. Sprawdziła w komputerze informację o tym bucie i krótko bez uśmiechu odburknęła, że nie ma już. Odeszłam odnosząc tego buta z lekkim niesmakiem, bo nie dość, że pani nie zaproponowała nic innego, to powiedziała w taki sposób, jakby dała mi do zrozumienia, że jej przeszkadzam.
Przy wejściu do sklepu dwóch pracowników siedziało przy nie używanej kasie i o czymś rozmawiali, wpadło mi to w oko, bo jeden na drzwiach stał z wypiętym tyłkiem. 4 pracowników przy stoisku ratalnym, z czego aż 1 osoba zauważyła, że wogóle weszłam do sklepu. Standardowo 15 minut kręciłam się praktycznie w jednym miejscu, żeby zabaczyć co robią pracownicy. Na stoisku z agd nikogo, przy odkurzaczach kobieta zajmująca się sprawdzaniem asortymentu, a na stoisku rtv panowie w coś się bawili, jak małe dzieci.
Przeszłam koło nich kilkanaście razy poszukując półki z jackami i dopiero po moim zapytaniu o tenże przedmiot otrzymałam odpowiedź "TAM". Najwyraźniej nie wyglądałam na klienta z konkretną flotą i nie warto mnie obsługiwać (na to wyszło).
Ubrania zgodne z wymogami firmy, ale w 90% plakietki z imionami pozasłaniane.
"Dzień dobry " usłyszałam dopiero po podejściu do kasy z małym jackiem. "Do widzenia, zapraszamy ponownie" nie było.
Na paragonie godzina zakupu odbiegała od czasu rzeczywistego o ponad godzinę.
Wpadam od czasu do czasu do "Reserved" i zawsze mam to samo odczucie: jest tu wszystko i nic. Ubrania są poustawiane bez żadnego przemyślenia. Można się zgubić, gdzie jest część damska, a gdzie już męska, bo nie ma wyraźnego rozdzielenia. Przecenione dodatki w ilości minimalnej leżą przy samym wejściu. Większa część przecenionej garderoby jest tuż przy przymierzalniach, ale niekiedy nawet się tam nie dochodzi, bo oglądając ubrania w przedniej części sklepu nachodzi ochota na jego opuszczenie. W sklepie było więcej pracowników niż potencjalnych klientów.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.