poszłam do sklepu po zel do włosów.mozna tam kupic duza tubke za niewielkie pieniadze.w ogole sklep nalezy do tanich.duzo chemicznych rzeczy tam kupuje nie mowiec juz o taniej spozywce.koszyki czyste i rowno poukładane. obsługa bardzo sympatyczna.szkoda tylko ze nie mozna płacic karta. duo parkingów i koszy na smieci przed sklepem.
Chciałabym wyrazić swoją opinię na temat stoiska Inglot w Galerii Leszno. Panie, które pracują na stoisku są bardzo uprzejme, kompetentne i zawsze potrafią doradzić. Zawsze byłam zadowolona z zakupu, jak i z samych kosmetyków, gdyż Inglot jest jedną z moich ulubionych marek kosmetycznych. Polecam zakupy kosmetyków firmy Inglot, jak i stoisko tej firmy w Galerii Leszno, gdyż obsługa jest na prawdę profesjonalna.
Właśnie był u mnie kurier TNT z dokumentami do podpisania i zabrania. Pełen profesjonalizm. Kurier zadzwonił wcześniej i zapytał się czy może przyjść. Po przyjściu przekazał mi dokumenty, a ponieważ był tam też dokument - jaki po podpisaniu przeze mnie - miał być przez niego zabrany, to wskazał mi gdzie mam go podpisać, upewnił się czy dał mi wszystko, zapakował pakiet do odesłania i dopiero wtedy wyszedł. Kurier był bardzo grzeczny i przyjaźnie nastawiony do mnie.
Spacerując po ulicach Rynku w Bydgoszczy otrzymałam ulotkę ze zniżką do nieznanej mi jeszcze kawiarni Cafe Kino. Z racji mojego zamiłowania do kaw, postanowiłam skorzystać z naprawdę interesującej oferty. Tuż przed wejściem do lokalu usłyszałam muzykę dobiegającą z głośników umieszczonych nad wejściem. Po wejściu zauważyłam interesujące wnętrze, przypominające stare amerykańskie kino, na ścianach plakaty filmowe. Bardzo miła obsługa, asortyment kawiarnia naprawdę bogaty. Dodatkowo do kawy otrzymała jabłuszko. Lokal proponuje również zestawy śniadaniowe oraz lunchowe w naprawdę atrakcyjnych cenach.
W sklepie "Smacznego", jaki działał wcześniej pod szyldem "Delikatesy Dionizos" robię zakupy raz w tygodniu. Jest duży wybór różnych produktów, w tym świetne wędliny oraz różne alkohole. Obsługa jest bardzo miła, przeważnie klientów obsługują przynajmniej dwie panie ekspedientki. Ceny są wyższe niż w sąsiedniej Biedronce, ale jakość obsługi jest znacznie lepsza.
Kontaktowałem się kilka razy z biurem obsługi klienta PlusGSM w związku z potrzebą ustawienia danych do transmisji internetowych w nowej komórce. Samodzielnie próbował ustawić usługę w sobotę, ale nie udało mi się to. Następnego dnia trzy razy dzwoniłem do biura obsługi klienta. Za każdym razem musiałem szukać po menu zapowiedzi centrali odpowiedniej opcji problemu, z jakim dzwonię. Informacje poszczególnych pracowników, z jakimi rozmawiałem wykluczały się (np. w kwestii zmiany planów taryfowych vide wybór pakietów internetowych). Połączenie się z każdym z konsultantów trwało po kilka minut (5-10) zanim konsultant odebrał telefon. Dopiero następnego dnia, czyli w poniedziałek, dodzwoniłem się do osoby, jaka powiedziała mi, że aby usługa działała, to muszę w aparacie wykonać jedną prostą zmianę w menu aparatu.
Dnia 24 września 2012 roku przez przypadek odwiedziłem Restaurację McDonald's mieszczącą się w przejściu podziemnym niedaleko Dworca Centralnego w Warszawie. W restauracji było dość dużo klientów, jednak czas oczekiwania nie był wydłużony.Postanowiłem zrealizować kupon promocyjny na McZestaw + lody z polewą za 16 zł.Kasjerka obsługująca początkowo nie wiedziała jak ma sobie poradzić z kuponem i próbowała bezskutecznie prosić pracownika obok, aby jej pomógł. Jednak po chwili sama doszła jak ma zrealizować kupon i przystąpiła do zadawania pytań odnośnie zamówienia.Zamówienie składało się z McWrap'a, frytek, sprite (bez lodu) oraz lodów w waflu z polewa czekoladową. Jednak podczas realizacji jeden z pracowników (mężczyzna w błękitnej koszuli) zachowywał się dość dziwnie tj. przedstawiał dziwne miny, tak jakby kogoś przedstawiał... Spojrzałem za siebie z myślą, że stoi tam jakiś jego znajomy, jednak nikogo tam nie było. Czułem się bardzo nie komfortowo z tego powodu i gdy otrzymałem pełne zamówienie udałem się do stolika.Podczas konsumpcji zamówienia zauważyłem, że kanapka nie wyglądała zgodnie z wizualizacją. Mięso, sos oraz warzywa wyglądały jakby zostały zgniecione ze sobą w kulkę, która została owinięta podłużnym ciastem. Sprite był z lodem, pomimo, że prosiłem bez lodu, a same lody nie miały charakterystycznego zakręcenia na czubku tylko były wlane jak śmietana do pojemnika, którą na wierzchu polano czekoladą.Dało się to zjeść, ale w porównaniu do innych odwiedzanych przez mnie restauracji z tej sieci, ta wypadła niezbyt dobrze.
Poszłam z koleżanką po wyczerpujących zakupach. Podeszłyśmy do tablicy z menu i zaczełysmy sie zastanawiac co zjeść. O dziwo mimo wielu klientów przy kasie nie było ani jednego pracownika po chwili przyszła tylko jedna Pani i zaczela obslugiwac mase ludzi. nie musze tlumacyc jaka sie zrobiłą kolejka. ludzie byli oburzeni tak wolną obslugą gości po kilki=u minutach stania w kolejce zdecydowałyśmy się wyjsc z restauracji. Jesli chodzi o wyglad restauracji to pozostawia wiele do życzenia, tace pozostawione na stosie, brudne stoliki i papierki na podlodze. Duzy minus.
Miałam przyjemność poznać przecudowne miejsce w Bydgoszczy. Atmosfera lokalu jest wręcz czarująca. Przy każdym stoliku przygaszone lampki, bardzo efektowne malunki na ścianach i suficie. Zaraz po wejściu zjawił się kelner z menu. Zamówiłam kawę i ciepłą szarlotkę. Byłam miło zaskoczona niewygórowaną ceną, a kiedy posmakowałam ciasta byłam już w siódmym niebie. Nie dość, że ładnie podane, to do tego jeszcze dobre. Polecam wszystkim kawiarnie/restaurację Katarynka.
Przed pójściem do kina postanowiłam coś zjeść a, że KFC jest tuż obok długo szukać nie musiałam. Kolejka była dosyć spora ale Panie sprzedawczynie szybko ją skróciły :) jak tylko podeszłam od razu zaproponowano mi najciekawsze promocje co nie we wszystkich tego typu restauracjach się zdarza. Obsługa bardzo szybka, kompetentna i miła. Danie ciepłe i świerze. Na otwartej sali panował ogólny porządek a co najważniejsze na stolikach, ogólnie ład i porządek.
Po dłuższej przerwie udałam się do tego klubu na imprezę. Tak naprawdę było miejsce niespodzianka, którą zorganizowały mi koleżanki na mój wieczór panieński. Jestem bardzo zadowolona z wyboru i miło zaskoczona. Przede wszystkim obsługa na najwyższym poziomie. Miłe kelnerki, wszędzie czysto. Fajna, energiczna muzyka, którą puszczał DJ. Mniejszy porządek panował w łazience, ale na tak dużej zabawie jest problem z utrzymaniem go w takim miejscu. Polecam, szczególnie w sobotnie wieczory.
W sklepie Orsay zauważyłam torebkę, która przypadła mi do gustu. Udałam się z nią do kasy. Za ladą stały dwie sympatyczne i uśmiechnięte kasjerki. Zapytały mnie, czy posiadam gotówkę. Poinformowały, że mają chwilowy problem z transakcjami na kartę. Nie miałam przy sobie gotówki, ale w pobliżu jest bankomat, toteż powiedziałam, że pójdę po pieniądze. Poprosiłam, aby kasjerki odłożyły dla mnie torebkę, co też zrobiły. Kiedy wróciłam błyskawicznie skasowały mój zakup i zapakowały torebkę w reklamówkę. Przy zakupie okazałam jak zawsze kartę klubu Orsay, którą posiadam od około 1,5 roku - 2 lat (nie pamiętam dokładnie). Okazyjnie kupuję w Orsay ubrania albo biżuterię i po raz pierwszy liczba zebranych punktów okazała się wystarczająca, abym coś za nie otrzymała. Jedna z pracownic wypisała mi "Bon Klubu Orsay". Jak się okazało nie jest to bon na zakupy, tylko karta uprawniająca do rabatu 22 zł przy zakupie dowolnego produktu (nie może być to jednak biżuteria) z terminem ważności do 21 grudnia 2012. Pani wiedziała wszystko o oferowanym bonie i udzieliła mi informacji na jego temat. Obsługa w Orsay jest rewelacyjna (lubię tam robić zakupy, pracownice obsługują klienta kiedy trzeba i są bardzo miłe, ale nie natrętne - można spokojnie oglądać towar w sklepie nie będąc przez nie atakowanym), jednak korzyści z Klubu Orsay naprawdę są mizerne. Szkoda, że bonów nie można użyć na zakup biżuterii (najchętniej kupuję właśnie biżuterię). W tym roku na urodziny również otrzymałam on zniżkowy (na 20 zł i z jeszcze krótszym terminem ważności) i również nie można było go użyć do zakupu biżuterii...
Od dawna posiadam kartę VIP Takko Fashion i dostaję pocztą rabaty, tj. kartkę zawierającą 4 naklejki ze zniżkami o różnych nominałach np. 30%, 25% itd. Według opisu na owej kartce należy udać się do sklepu na zakupy, wybrać interesujące nas produkty i nakleić na nie owe naklejki, po czym z tak oznakowanymi produktami udać się do kasy. Ja jednak tak jak inni klienci dotąd robiłam tak, że wybierałam 4 rzeczy, udawałam się do kasy nic nie naklejając, kasjerka zabierała całą kartę, kasowała zakupy i nie wnikałam w to, która zniżka trafiła do której rzeczy. Podczas sobotniej wizyty w Takko postanowiłam się jednak tym zainteresować i upewnić się, czy zniżki rozkładane są korzystnie dla klienta (tzn. czy najwyższą zniżką będzie objęta najdroższa rzecz). Wybrałam 4 drobne produkty, na każdy z nich nakleiłam zniżkę jaką chciałabym dostać i udałam się do kasy. Kasjerka widząc naklejone przeze mnie naklejki i tak poprosiła o całą kartkę, z której je odkleiłam. Wyciągnęłam ją z torebki, pani powiedziała, że te naklejki nie mają znaczenia, bo wszystko nalicza komputer (po co więc instrukcja na kartce głosi, że należy je naklejać na produkty? wprowadza to w błąd niezaznajomione osoby). Pani przystąpiła do szybkiego kasowania, gdyż za mną była kolejka ludzi (jak zawsze w okresie promocji prawie wszyscy klienci mieli w ręku kartki ze zniżkami), zaczęłam pytać w jaki sposób punkty są naliczane, która zniżka do którego produktu - pani odpowiedziała zdawkowo i pospiesznie, że "komputer nalicza automatycznie". Nie dałam jednak za wygraną i kolejny raz zapytałam, czy najwyższa zniżka dotyczy najdroższego produktu. Druga pracownica znajdująca się obok powiedziała do kasjerki "pani nie rozumie" i zaczęły się śmiać - można to odebrać jako śmianie się DO klienta jak i śmianie się Z klienta (ja skłaniam się ku drugiej opcji). Powiedziałam, że chcę wiedzieć czy zniżki są dla mnie korzystne czy nie, kasjerka odpowiedziała, że faktycznie najwyższa zniżka odnosi się do najdroższego produktu i tak właśnie nalicza komputer - sprawdziłam potem na paragonie i rzeczywiście zniżki są korzystne dla klienta, także wszystko działa w porządku. Wolałabym jednak, żeby w sklepie można było liczyć na rzetelną informację bez zdawkowych odpowiedzi i chichotów w tle, nie zapytałam przecież o nic nadzwyczajnego.
Restauracja znajduje się w podziemiach budynku hotelowego. Bardzo przyjemny i klimatyczny wystrój lokalu. Miła i kulturalna obsługa, która służy pomocą już od wejscia. Szerokie menu z dużym wyborem potraw w przystepnej cenie. Krótki czas oczekiwania na realizację zamówienia. Zamówienie podane w elegancki i przyjemny sposób. Dość dobre walory smakowe oferowanych potraw.
Hotel bardzo fajnie usytuowany, dobre oznakowanie wjazdu na jego teren. Po wejściu do budynku widzimy dobre oznakowanie kierunków poruszania się aby dotrzeć do recepcji. Bardzo miła obsługa, która chętnie udziela informacji na temat noclegów oraz bezpośredniej okolicy. Dodatkowo obsługa bardzo pilnie zwaraca uwage na mienie gości, prosząć na przykład o przestawienie samochodu aby był lepiej widoczny na monitoringu. Obiekt oraz pokoje utrzymane w wysokim standardzie. Przystepne ceny.
Miała to być szybka i tania wizyta w sklepie. Co do pierwszego to okazała się trochę zwolniona z uwagi na powolna obsługę kasową a co do drugiego to okazała się nadwyraz tania. Pod sklepem nie ma problemów z zaparkowaniem samochodu. Sklep dobrze rozplanowany z czytelnie rozmieszczonymi artykułami. Bardzo atrakcyjne ceny towarów oraz dośc spory wybór. Obsługa niestety dzisiaj okazała się powolna ale tempo zostało zrekompensowane wysoką kulturą osobistą obsługi i zyczliwością.
Wydawnictwo Bauer ma w ofercie wiele czasopism, moja obserwacja dotyczy czasopisma "Takie jest Życie!" i kontaktu z jego redakcją. Jakiś czas temu wysłałam kilka drobnych rzeczy do publikacji (można przesyłać materiały takie jak zabawne zdjęcia albo przepisy i otrzymać za to nagrody, najczęściej pieniężne). Kupując kolejny numer czasopisma zauważyłam nadesłane przeze mnie zdjęcie w jednym z działów. Nie ucieszyłam się jednak z perspektywy nagrody, gdyż było podpisane imieniem i nazwiskiem obcej kobiety z odległej od mojej miejscowości. Do tego opis zdjęcia był wymyślony przez redakcję i zawierał raz formę męską, a raz żeńską. Chcąc dowiedzieć się, czy nagroda trafi do mnie czy do obcej pani której nazwisko widniało w czasopiśmie, napisałam maila, a także zadzwoniłam pod numer telefonu redakcji podany w czasopiśmie. Szybko odebrała jakaś pani. Wyjaśniłam jej sytuację, na co ona zakrzyknęła "Ojej, ale te pieniądze już zostały wysłane!", po czym sprawdziła, do kogo zostały wysłane - okazało się, że do mnie, na co obie odetchnęłyśmy z ulgą (domyślam się, że gdyby zostały wysłane do kogoś innego, pewnie bym tych pieniędzy już nie zobaczyła). Na maila też dostałam odpowiedź od Pana, który redagował owy dział ze zdjęciami - przeprosił za pomyłkę. Przekaz pocztowy z nagrodą otrzymałam stosunkowo szybko. Natomiast od jakichś 3 tygodni próbuję wysłać e-maila z tzw. "szybką radą" do jednego z działu czasopisma i jest to niemożliwe, gdyż skrzynka e-mailowa jest cały czas zapchana. Natomiast wspomniany adres e-mail jest podany w każdym numerze czasopisma, a czytelnicy są zachęcani do przesyłania "szybkich rad"...
Bardzo często odwiedzam z młodszą siostra Park Krasnala.Przy samym wejsciu zachwycają już ogromne figurki gipsowe ,, Solusia i Solusiowej". Park ten jest bardzo zdbany, wyposażony w ławeczki dla obserwujących swoje bawiące się dzieci. W Parku są porobione alejki wyłożone chodnikiem, dzieki czemu łatwo można wszędzie dojść.
Znajduje się tam bardzo dobre smakowo i po przyzwoitej cenie (od 7 zł) jedzenie w postaci kebabów, knysz, tortille, pajdy. Obsługa jest szybka. W lokalu leci fajna muzyka. Niestety szyby są zabrudzone, podłoga zniszczona (powyginane metalowe elementy podłogi). Ozdoba w postaci amerykańskich gazet na ścianach jest również zniszczona (gazety są poodklejane oraz po urywane). Stoły oraz krzesła są zabrudzone (było widać okruszki po jedzeniu). Nie na każdych stołach były serwetki. Obiekt ma ciekawy pomysł na siebie. Amerykańskie tapety oraz znaki drogowe nazw ulic (np: Wall Street lub One Way). Posiada również bardzo ładny szyld na zewnętrznej stronie lokalu o nazwie New Yorker. Obsługa była dobra (szybka) choć brakowało uśmiechu ze strony sprzedawczyń. Sprzedawczynie ubrane były w zwykłe ubrania (nie firmowe). Były to kobiety w wieku ok. 40 lat.
Pizzeria jest bardzo zadbana. Posiada czyste stoliki, szyby, podłogę, krzesła. Ma bardzo ładny wystrój w postaci czerwonych lampek, telewizorów lcd na których leci kanał muzyczny puszczający muzykę, lada przy której kupuje się pizzerię również jest czysta. Na każdym stoliku stoi bardzo ładne kolorowe menu, świeczka oraz serwetki. Obsługa ma charakterystyczne stroje. Panie ubrane są w czarne koszulki z logiem natomiast panowie w białe. Podczas zakupu pizzy sprzedawczyni ładnie się uśmiecha. Przy podaniu pizzy powiedziała "Proszę bardzo, smacznego". Pizze bardzo ładnie wyglądają i są smaczne. Do każdej pizzy otrzymuje się dwa sosy gratis (pomidorowy oraz czosnkowy). Obsługa również jest w miarę szybka. Na pizzę czekałem 8 minut. Toaleta przy pizzeri jest zadbana, bardzo czysta. Widać lśniące kafelki oraz czyste lustro jak również jest automat z mydłem. Menu pizzeri posiada wiele ciekawych pozycji odnośnie jedzenia. Na dużą uwagę zasługują pizz e krajów które brały udział w EURO. Poza tym jest bardzo szeroki wybór odnośnie pizzy.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.