Kolejny raz piszę o E Leclerc`u bo prawie dzień w dzień robię tam zakupy. Wczoraj kupiłem zgrzewkę wody, płatki i jeszcze coś ale nie pamiętam. Sens w tym, że zakupy nie były warte więcej niż 50zł. Płaciłem kartą płatniczą. I tak sobie pomyślałem, że brakuje tam terminala obsługującego Pay Pass, który jest zdecydowanie szybszy niż "zwykłe" płacenie kartą. Poza tym kolejne zakupy i obsługa bez zarzutu.
Jak nie ma to nie ma, ale gdy już jest na pokładzie, to w przedziale jest nawet 10 egzemplarzy tego pisma. No cóż widać, że dystrybucja szwankuje na calej linii. Sam miesięcznik "W podróży" jest ciekawy i oryginalny, a po ostatnich zmianach naprawdę ładnie się prezentuje. Numer czerwcowy jest poświęcony wydarzeniu, jakim jest EURO 2012. Wiele w miesieczniku jest ciekawych i praktycznych informacji. Podoba mi się kład i szata graficzna. Jedyny problem to aktualność. Numer, który ukazuje się w połowie miesiąca, powinien być już numerem na nowy, następny miesiąc, a nie odwrotnie, czeo niestety w marketingu PKP IC zrozumieć nie potrafią. I za to duży minus, bo psuje to efekt całości.
Wchodząc do drogerii dostrzegłam panujący tam porządek. Towar był ładnie poustawiany, dobrze wyeksponowany, łatwo dostępny. Pracownica stojąca na końcu sklepu okazała się być bardzo pomocna. Z dużym zaangażowaniem pomogła wybrać mi kosmetyk. Aktualne promocje były naprawdę korzystne. Obsługa przebiegła szybko i bez żadnego problemu.
Skorzystałem z oferty last minute, by pociągiem najwyższej kategorii krajowej express intercity dojechać z Katowc do Bielska w promocyjnej cenie 13 zł. Dobrze, że tylko tyle, bo gdyby trzeba było kupić bilet normalnie, to sama miejscówka kmoszttuje aż 16 zł. Niestety, to NAJGORSZY skład z pociagów tej kategorii na tej trasie. Spółka obsługuje zaledwie klika połączeń takimi pociągami, ale skład ONDRASZKA dowodzi, że nawet na tyle połączeń nie ma odpowiednich wagonów. Po co więc pociąg w takiej katgorii. Wagony klasy drugiej w Ondraszku były w opłakanym stanie, najstarsze ze zmodernizowanych, jake posiada spółka. Niby wymogiem dla tego rodzaju pociągu jest tylko klimatyzacja w wagonach, ale ta nie działała w całym wagonie numer 7, gdzie temperatura była bliska 30 stopniom. Ludzie wysiadający w Katowicach ostrzegali mnie przy drzwiach, by do tego wagonu nie wsiadać, bo jest jak w saunie. I to ma być ten największy komfort pociągu EIC. Nie otrzymałem też w czasie podróży poczęstunku, a konduktorzy na odcinku Katowce - Bielsko w ogóle nie sprawdzali biletów. Okna wagonu, w którym ostatecznie jechałem, były bardzo brudne, a o ubikacji lepiej nie wspomnieć. Skład tego pociągu nadaje się co najwyżej na pociag TLK, a już na pewno nie na pociag EIC.
Nie mam szczęścia do komfortowego zakupu biletów w kasach PKP Intercity w holu dworca tymczasowego w Katowicach. Mimo sporego natężenia ruchu podróżnych o godzinie 18.00 z pięciu kas były otwarte tylko dwie. Jedna z kas, nr 2 miała zostać otworzona po pólgodzinnej przewie o 18.00, ale pani była łaskawa otworzyć okienko dopiero o godzinie 18.07. Ciekawe, gdybym ja się spoźnił do pracy o te 7 minut lub na pociąg? Już raz interweniowałem w tej sprawie i miały takie przypadki nie mieć miejsca, ale jak widać PKP IC ma zadowolenie kliewntów gdzieś, a pani z okienka wszystko jedno, ile sprzeda biletów. Obsługa w kasie fatalna, bez osobowa, bez kontaktu z podróżnym. No ale co mam zrobić, skoro bilet kupić muszę. Mogę jedynie stwierdzić, że PKP IC jest daleka od przyjazności dla klienta, a godziny otwarcia kas są, bo muszą być, tyle że nikt tego nie przestrzega!
Dworzec PKP w Katowicach jest ciągle w przebudowie. Termin realizacji już dawno minął, ale końca prac, niestety, nie widać. Jest to spore utrudnienie dla pasażerów, których jest tu o każdej porze dnia bardzo dużo. Dworzec tymczasowy, który funkcjonuje od strony Placu Andrzeja jest bardzo mały i ciasny, jest też bardzo mało miejsca dla podróżnych oczekujących, bo zalewie trzy ławeczki. W holu są tylko kasy jedenego przewoźnika, bo pozostali mają kasy albo w kontenerach przed dworcem, albo w budynku zlokalizowanym 10 minut spacerkiem od wejścia głównego! Teren wokół dworca nie zawwze jest czysty, choć w środku raczej jest posporzątany. Zapowiedzi pociągów są mało słyszalne, z niektórych części tunelu prowadzącego na perony nie słychać ich wcale! Dojście na perony, zwłaszcza przy krótkim czasie przesiadki, ogromnie skomplikowane. Nowo wybudowany peron II to praktycznie sam beton i blacha, a wyświetlacze pokazują bardzo skomplikowane nazwy końcowe, docelowe pociągów, które nie wyświetlają się w całości i wygląda to co najmniej komicznie, jak np. napis "BIELSKO BIAŁA GŁÓ....". Czy nie wystarczyłoby BIELSKO BIAŁA? Ogfólnie z utęsknieniem czekamy na nowy dworzec, bo odjazd z Katowic teraz to prawdziwy koszmar.
W Rudzie Śląskiej Południowej oczekiwałem na przystanku na autobus przyspieszony linii 870, który od Chebzia jedzie najszybszą trasą do centrum Katowic. Autobus przyjechał punktualnie. Duży, przegubowy, dobrze oznaczony. W autobusie było czysto. Działały bez zarzutu kasowniki oraz informsacja wizualna. Przejazd do centrum Katowic trwał 20 minut, a kierowca jechał spokojnie i bezpiecznie. Na przystanku końcowym w Katowicach byliśmy punktualnie.
Powrót z cmentarza zaplanowaliśmy autobusem numer 155, którym można dojechać do Rudy Śląskej Południowej, gdzie miałem mieć przesiadkę na autobus na dworzec PKP w Katowicah. Autobus przyjechał punktualnie na przystanek w Bielzowicach, ale jego stan był fatalny. Trudo mi się przyzwyczaić do taboru, jakim jest obsługwana komunikcja miejska na terenie miasta Ruda Śląska. Autobusy są stare, wysłużone, a przede wszystkim bardzo zaniedbane i praktycznie bez okien, które można otworzyć. W takie upalne dni, jak ten, w środku jest gorzej niż w saunie. Dziwie się, kto dopuszcza takie autobusu do użytku komunikacyjnego. Modliłem się, by na miejsce przesiadki dojechać jak najszybciej, bo z powodu upału nie można było w tym autobusie wytrzymać. Autobus był też bardzo brudny, a przez szyby praktycznie nic nie było widać. Współczuję kierowcy, który takim gruchotem musi jeździć cały dzień.
Do tego kiosku podeszdłem, by kupić autobusowy bilet dobowy. Kiosk jest nowy, bardzo estetyczny. Teren wokół zadbany, a przy kiosku stoi kio na śmieci. Ponieważ kiosk jest położny w pobliżu kilku przystanków autobusowych zawsze jest tu sporo ludzi i zawsze jest kolejka. Tak było i tym raem. Osługująca kiosk pani w starszym wieku, w okularach, radzi sobie jednak bardzo dobrze, bo kolejka posuwała się bardzo sprawnie. Zakup biletu trwał więc około dwóch minut, a transakcji towarzyszyło wydanie biletu i paragonu z kasy. Wszystko tak jak być powinno, oprócz tego, że pai z kiosku w ogóle nie używa zwrotów grzecznościowych!
Kwiaciarnia ta ma bardzo dobrze prezentującą się wystawę, co też zachęca klientów do wejścia do środka. W sklepie tym panuje porządek, a w powietrzu wyczuwa się zapach świeżych kwiatów. Postanowiłam kupić ozdobną wstążkę. Pracownica chętnie udzieliła mi pomocy i pokazała, co mają do zaproponowania. Wybrałam jeden wzór. Obsługa trwała niedługo a pracownica była bardzo życzliwa.
W sklepie tym panował ład i porządek. Strefa wejścia jak i strefa z owocami, warzywami, mięsem były utrzymane w czystości. Produkty były dobrze wyeksponowane lecz po sklepie chodziło się niekomfortowo. Pozostawione same sobie palety przeszkadzały w chodzeniu po sklepie. Przy kasie obsługa przebiegła sprawnie i bezproblemowo.
Postanowiłam pójść do sklepu Milea po codzienne zakupy. W środku było czysto, panowała przyjemna atmosfera. Strefa wejścia była utrzymana w porządku. Wzięłam koszyk i poszłam wybierać produkty. Pracownice w strefie mięsa i wędlin prowadziły prywatne rozmowy. Podczas obsługi przy kasie nie było żadnych problemów, wszystko przebiegło bardzo sprawnie.
Po przejęciu przez Netię firmy Connect (CSK) jest coraz gorzej. Chwalą się, że jakość obsługi jest lepsza nie jest prawdą. Dość często Internet przerywa, problem z dodzwonieniem się do siedziby a także brak informacji gdzie odwieść niepotrzebny sprzęt. Za pomocą poczty należy odesłać do starej siedziby a jak osobiście to do nowego punktu, bo w starej siedzibie nie przyjmą. Najgorszą rzeczą jest wyłączenie strony internetowej dawnej firmy, gdzie były podpowiedzi jak ustawić programy. Niestety, ale po naciśnięciu linku strony przekierowuje na stronę Netii a tam brak jest takich podstawowych informacji. Dramat.
W tygodniu oddałem do prania garnitur i miałem odebrać go w sobotę, a że planowałem być na zakupach w niedzielę to odebrałem go właśnie w ten dzień. Garnitur był wyprany dokładnie, gdyż myślałem, że się nie da doprać bo miałem dużą plamę i nie wiedziałem od czego. Ale się udało. Obsługa miła i kompetentna. Od razu przy zdaniu do prania poinformowano mnie, że plama będzie zlikwidowana i tak też było.
– To już chyba standard, że pracownik ochrony przygląda się mi co robię. Ale nie tylko mi. Jest to bardzo nieprzyjazne odczucie, ze patrzą się na ciebie co robisz. Wiem, że taka ma pracę i musi pilnować aby nie było kradzieży, ale może by zaczął to robić trochę inaczej a nie na „bezczelnego”. Dlatego też dość szybko zrobiłem zakupy i udałem się do kasy aby nie być posądzanym o kradzież.
Obiecałem małżonce, że kupię dla niej perfumy, więc zaszliśmy. Niestety, ale był trudny wybór, ale w tym momencie skorzystaliśmy z pomocy pracownicy. Trwało to w sumie kilkanaście minut. Przez ten cały czas pracownica proponowała różne perfumy na podstawie danych które wcześniej uzyskała od mojej małżonki. Po zdecydowaniu się na jeden z proponowanych perfum zaproszono nas do kasy. Po zapłaceniu otrzymaliśmy jeszcze próbki innych perfum. Podsumowując, obsługa miła i kompetentna, widać, że przechodzi szkolenia. Przez cały czas otwarta na potrzeby klienta i chętna do pomocy. Wszędzie panował porządek, co jest zasługą także pracowników.
Sklep oferujący produkty do wyposażenia wnętrz. Oferta dość bogata i nie wiadomo na co patrzeć. Podczas oglądania oferty zauważyłem, że nigdzie nie widać np. kurzu. Moje gratulacje, bo wiem że trudno utrzymać porządek jeżeli jest taka oferta. Duża zasługa w tym jest obsługi, która dwoi się i troi aby każdy klient zadowolony.
Chciałem kupić płytę CD. Szukając jej nie mogłem jej znaleźć, więc poprosiłem o pomoc pracownika. Po krótkiej chwili miałem płytę w ręku i udałem się do kasy. Musiałem chwilkę poczekać, gdyż akurat nikogo przy niej nie było. Ale to trwało tylko trochę. Podczas nabijania produktu na kasę zaoferowano mi produkt z promocji przykasowej. Podziękowałem, ale nie skorzystałem z oferty
Będąc obok zaszedłem aby obejrzeć ofertę. Akurat stałem przy jednych z modeli gdy usłyszałem za sobą propozycję pomocy oraz ofertę przymierzenia. Akurat miałem w ręku numer który noszę. Podczas przymiarki pracownik był ze mną. Okazało się, że idealnie na mnie pasuje. Pracownik od razu zaczął wyjaśniać jak należy troszczyć się o obuwie oraz z czego jest ono wykonane. Podziękowałem mu za informację, lecz muszę się jeszcze zastanowić, bo cena też była dobra.
Sklep zachęcający do wejścia i oferujący obuwie lepsze jakościowo. Pracownik nie podszedł od razu do mnie tylko dał mi czas, abym mógł się swobodnie rozejrzeć w ofercie. Nie był natarczywy. Widać było, że zdaje sobie sprawę z tego, że bycie zbytnio natarczywym może wystraszyć klienta. Dopiero po kilku minutach zaoferował swą pomoc. Podziękowałem mu, gdyż faktycznie szukałem obuwia ale akurat nic mi się nie spodobało. Pracownik ze zrozumieniem przyjął moją odpowiedź i zostawił mnie. Jednakże co raz zerkał w moją stronę aby w każdej chwili zareagować.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.