Sklep Vero Moda w Fashion House to sklep, który bardzo lubię. Ma zawsze w ofercie promocje i obniżki. Ubrania są powieszone na wieszakach, na różnych stojakach. Ubrania są różnorodne. Wadą wedug mnie jest fakt, iż teraz, kiedy nadchodzi zima wiszą nadal ubrania letnie. Podczas wczorajszych zakupów nie byłam za bardzo zadowolona z asortymentu tego sklepu. Swetry wiszące na weszakach były wycągnięte i wypchane. Personel za to jest uprzejmy i chętny do pomocy. Podsumowując, jak dotąd byłam zadowolona z zakupów w Vero Modzie. Jednak ostatnio sklep mocno podupadł jeżeli chodzi o jakość i wygląd ubrań.
Slep z odzieżą męską Pawo znajduje się we Wzorcowni we Włocławku .W sklepie panował porzadek , asortyment wyeksponowany , dobrze widoczne ceny . W sklepie bardzo kompeyentna obsługa , która od razu reaguje kiedy klient wchodzi do sklepu. zostałam przywitana pzrez osługe juz od drzwi słowami" dzień dobry i w czym moge pomóc". Dokonałam tam zakupów ze względu na barzdo dobre i korzystne promocje .
W dzisiejszą niedzielę byłem w sklepie biedronka.
Gdy wchodzi się do sklepu jest poczucie bezpieczeństwa- część sklepowa za barierkami, wysokie regały, robi się przyjemnie zakupy.
Wszedłem po coś słodkiego.
Oczywiście nie trzeba mówić, że sklep biedronka ma towary znanych firm pod swoją nazwą(Udrażniacz do rur kret- sklep: opak. 0,5 kg= 6,00 Biedronka: original attack opak. 0,5 kg 2,99 producent i działanie- to samo).
Skorzystałem na tym kupując przepyszne cukierki czekoladowe- michałki. W zwykłym sklepie(carre...ur te....co) 0,250 kg kosztuje 8 zł co daje 32 zł/kg. W biedronce 18 zł/kg i równie dobre. Nie mam obaw co do jakości- nikt z klientów nie dodałby jakiegoś świństwa (kiedyś widziałem jak mężczyzna pluje do ogórków w hipermarkecie ..........) ponieważ stoisko ze słodyczami jest blisko kas i mają ochroniarza. Kupiłem 15 cukierków za 5,00 zł.
Dzięki temu, że w biedronce jest więcej ludzi, a ceny są niskie chętniej wkłada się towary do koszyka. Zawsze kupić więcej- taniej niż mniej dorżej wiedząc, że to te same towary, co z innych sklepów, tylko, że tańsze i pod inną nazwą.
W dzisiejszy piękny,słoneczny dzień,wybrałam się na zakup do sklepu "Biedronka"w sklepie zainteresowało Mnie zaczynie żaroodporne(było ono w koszu )cena za kilogram znajdowała się poniżej ,ale kiedy je podniosłam okazało się dość ciężkie.Poprosiłam panią i kasjerkę która przechodziła obok z uśmiechem wzięła ode mnie produkt i podeszła do wagi która znajdowała się przy kasie i zważyła oraz podała cenę.Oraz pokazała nową ofertę w której było dla porównania.Takie samo tylko już z przykrywką.Bardzo podziękowałam za informacje i odeszłam w poszukiwaniu innych produktów.
Jakość oferowanego towaru pozostawia wiele do życzenia. Ekspedientki nie orientują się w asortymencie. Chciałam zasięgnąć opinii telefonicznie. Nikt nie odbierał. To przykre, bo obiecano mi, że kiedy upatrzony model przyjdzie w dostawie, dowiem się przez telefon. Wiele modeli droższych niż w innych sklepach. Wiem, bo sprawdzałam na allegro. Kilkakrotne przebicie :(
Każdy z nas lubi od czasu do czasu odskoczyć od szarej rzeczywistości i pławić się beztrosko w luksusie. Zapragnęłam i ja. Zamierzałam wybrać się w urocze, spokojne miejsce i zażyć rozkoszy duchowych i cielesnych. Szukałam miejsca komfortowego za rozsądną cenę. Po przeglądzie wielu ofert, zdecydowałam się na Hotel Bryza w Juracie, który oferował weekendowy pobyt z wyżywieniem, korzystaniem z kompleksu fitness a także w promocyjnej cenie zabiegi kosmetyczne. Położenie hotelu jest wspaniałe, tuż przy szerokiej, piaszczystej plaży. Hotel składa się z kompleksu budynków, połączonych łącznikami, którymi można przejść do poszczególnych części. W części fitness znajdują się basen, sauny, siłownia, solaria. Ponadto hotel dysponuje świetnie wyposażonym SPA, obsługiwanym przez naprawdę wykwalifikowany personel. Obiadokolacje były wspaniałe a śniadania obfite i urozmaicone. Pokoje nieduże ale zadbane i czyste, wyposażone w niezbędne urządzenia. Trzeba jeszcze powiedzieć o personelu, który na każdym kroku starał się być pomocny i kompetentny. Do minusów trzeba zaliczyć wysokie ceny ( poza pakietem) oraz brak basenu dla małych dzieci.
Odkąd mój piesek jest pod opieka lekarzy z kliniki weterynaryjnej w Kochłowicach jestem spokojna. Pani Sabina i Pani Basia to weterynarze z powołania. Sympatyczne, zawsze służą pomocą i radą. Posiadają wiedzę i kompetencje godne pozazdroszczenia. Dzięki Pani Sabinie mój pies nie cierpi już tak z powodu biegunek. Wizyty są przyjemnością. Jeśli chodzi o finanse to również jestem zadowolona. Lekarze " nie zdzierają " pieniędzy. Polecam wszystkim!
Jakość obsługi bardzo dobra oraz uprzejme panie ekspedientki, które pomagają w zakupach. +4 dlatego, że czasem o późnych porach tworzą się kolejki, albo ciężko złapać aktywną kasę. Wprowadzenie kas bezobsługowych było strzałem w dziesiątkę, dodatkowo można liczyć na jasną instrukcję obsługi ze strony kasjerek.
Na wejściu zostałam od razu mile przywitana a po chwili rozglądania się przyszła Pani z Zapytaniem czy może jakoś mi pomóc. Także nie mam nic do zarzucenia a wręcz przeciwnie sklep ten jest godny polecenia. jeżeli chodzi o wiedzę i kompetencje personelu to tak cieżko stwierdzić bo o nic nie pytałam :D
Sklep jest dobrze zaopatrzony, niestety w wielu innych sklepach można kupić ten sam towar za niższą cenę. Łatwo można znaleźć potrzebny produkt. W sklepie jest czysto i panuję porządek. W razie problemów pracownicy służą pomocą. W sklepie można natrafić na bardzo fajne promocje, podczas, których naprawdę można sporo zaoszczędzić. Jedyny mankament jaki zauważyłam to zachowanie kasjerki, pani ta bez słowa zaczęła kasować moje produkty, nie usłyszałam od niej żadnego dzień dobry na koniec jedynie powiedziała pod nosem cenę.
Często gdy idę do szkoly lub z niej wracam chodzę do ,,Topazu'', aby kupić sobie coś do jedzenia. Lubię chodzić do tego marketu, gdyż jest ładnie urządzony, ceny są niskie i jest duży wybór asortymentu spożywczego. Sprzedawczynie także i tamtego dnia chętnie obsługiwały klientów, uśmiechając się przy tym. Nie wszystkim jednak, ta obsługa wychodzi szybko i czasami trzeba się troszkę naczekać. Zawsze panuje tam porządek. Co prawda kiedyś miałam kłopot ze znalezieniem stoiska z chipsami, gdyż znajdują się ono w takiej wnęce między jedną kasą a ścianą, ale teraz już wiem gdzie ich szukać. Czytniki podobnie jak i ceny są zawsze dobrze widoczne. Kolejek zwykle nie ma długich i sprawnie i szybko można zrobić zakupy.
Po wejściu do apteki spotkałam się z miłym uśmiechem i powitaniem dzień dobry w czym mozna pomóc,nastepnie po podaniu prze ze mnie recepty pani sprawnie znalazła leki i poleciła nawet zamienniki ,które mają podobne działanie ale są o wiele tańsze,skorzystałam z oferty ,miałam również kartę punktową i poprosiłam o wymianę na nagrody pani spisała mój telefon i poinformowała że jak tylko zamówione rzeczy przyjdą to mnie zawiadomi i dotrzymała słowa gdyż po upływie tygodnia zadzwoniła do mnie z informacją że zamówione upominki już są także wszystko odbyło się sprawnie i w miłej atmosferze co zachęca mnie do ponownych odwiedzin tej apteki.
Kasjerki są niekulturalne, rozmawiają podczas obsługiwania klienta między sobą (bynajmniej nie dyskretnie). Wędliny są często nie pierwszej świeżości. Po dwóch dniach w lodówce są śliskie. Towary poukładane ale drogie. Ogólne wrażanie na duży minus przez niemiłą obsługę. Pani, przez którą byłam "obsługiwana" rozmawiała z kasjerem znajdującym się za moimi plecami. Jest to NIEKULTURALNE, nie wspominając o tym, że nie mam ochoty wysłuchiwać żali odnośnie małej liczby wyrobionych godzin ( co było tematem dzisiejszej rozmowy Pań ) bądź tego co jadły lub co mają ochotę zjeść ( tego wysłuchiwałam kilkanaście dni temu ).Na dodatek Pani przez którą byłam dzisiaj obsługiwana zlekceważyła mnie (poprosiła mnie o drobne, gdy nie mogłam znaleźć złotówki zapytałam czy pomoże 5 złotych - Pani kontynuując rozmowę z koleżanką, wyciągnęła rękę w moim kierunku bez słowa) ignorując moje pytanie. Wspomnę tylko jeszcze, że o odpowiedź na "do widzenia" w stosunku do mojej osoby nie miałam co liczyć.
Podróż pociągiem Regio przed i po święcie zmarłych okazała się podróżą o iście schizofrenicznym przebiegu.Najpierw Przewozy Regionalne miło zaskoczyły mnie w piątek przed świętami. Na stacji stał bardzo długi skład, do którego zmieścili się wszyscy chętni pasażerowie. Tych było bardzo dużo głównie ze względu, że do domów wracali studenci. Na korytarzach stało mało pasażerów, a dla większości znalazły się miejsca siedzące. Niestety przewoźnik zepsuł pozytywne odczucia standardowymi potknięciami. Toalety były w stanie nieużywalnym, okna albo się nie otwierały, albo nie dawały się zamknąć; w pociągu śmierdziało i było brudno. Na dodatek pociąg złapał 20-minutowe opóźnienie, co wydłużyło czas podróży o 15%, a to znaczna różnica.Podróż powrotna po świętach to był istny koszmar. Na stację podjechał standardowej długości skład, mimo że chciało z niego skorzystać tyle samo pasażerów co w piątek przed świętami. Po wejściu do pociągu okazało się, że oprócz standardowych uchybień w składzie jest gorzej niż normalnie. Najpierw stwierdziłem, że przez całą drogę przyjdzie mi stać, ponieważ w pociągu wszystkie miejsca siedzące od dawna były zajęte. W miarę postępu podróży do pociągu wsiadało coraz więcej pasażerów. Już po pół godzinie skład był zapełniony po brzegi, a nas czekały jeszcze 2 godziny jazdy. Na następnych stacjach wiele osób rezygnowało z usług PR. Pociąg był przeładowany do tego stopnia, że stojący pasażerowie nie mogli ruszyć ręką, nie mówiąc o możliwości jakiegokolwiek przemieszczenia się po składzie. Sprawiało to problemy zwłaszcza przy wysiadaniu. Postój na kolejnych stacjach przedłużał się. Do stacji docelowej zajechaliśmy z 54-minutowym opóźnieniem. Przejazd wydłużył się o ponad 30%. Na uwagi robione konduktorom i pracownikom stacji spotykanych po drodze na haniebne warunki podróży, z ich strony spotykaliśmy się z opryskliwymi uwagami, że należy to zgłosić w centrali bądź u marszałka województwa, ponieważ dają za mało pieniędzy dla spółki. Jeśli dodamy do tego świeżo co dokonaną, praktycznie bez zapowiedzi przeprowadzoną podwyżkę cen biletów, uzyskamy obraz dziwacznej rzeczywistości naszych kolei. Z przykrością należy stwierdzić, że w PR dzieje się gorzej. Zasadniczo jakość obsługi w Regio uległa pogorszeniu.
Mimo, że w Gdańsku sezon turystyczny dawno się zakończył, miejsce to zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie deptaka nadmorskiego w Gdańsku oferuje świeżą rybę, a w tym trudnego stosunkowo do zdobycia Turbota. Ryba jest świeża na pewno, bo pokazywano mi miskę z oczyszczoną rybą, bym mógł wybrać odpowiednie sztuki. Dodatkowo, ryba i frytki robione w tym miejscu ani razu (a byłem tam już kilka razy) nie śmierdzą starym olejem.
Jakkolwiek stan taki powinno uznać się za normalny, to biorąc pod uwagę ogólnie obowiązujące standardy naszej gastronomii ocena przekroczy średnią, by podkreślić, że do tego miejsca warto wstąpić. Ale oczywiście, nie zmienia to faktu, że uważam, że tak powinno być wszędzie.
Makro prowadzi akcę promocyjną noży dobrej marki Fiskars. Warunek 50% rabatu, to oddanie starego noża. Problem w tym, że ceny podane w gazetce promocyjnej zawierały błąd, a sklep zamiast pokryć błąd z zysku wystawił tabliczkę z informacją o swej niekompetnecji w zakresie reklamy. Na stoisku panował bałagan. Pracownicy mieli wątpliwości, które noże są objęte promocją. Przy stoisku brak stosownej informacji, a przy kasie okazuje się, że trzeba mieć kupon z działu reklamacji. W tym dziale okazuje się, że z recepcji. Następnie okazuje się, że nie na wszystkie noże wprowadzono systemowy rabat.
Serdecznie przepraszamy za tę pomyłkę; dołożymy wszelkich starań, aby sytuacja się nie powtórzyła. Dziękujemy za opinię!
W Eko Center...
W Eko Center można zadbać zarówno o zdrowie jaki i urodę.
Ma ono szeroką ofertę zabiegów pielęgnacyjnych oraz zajęć fitness. Osobiście korzystam z tych ostatnich.
Placówka z ulicy wygląda dość niepozornie. Z parkingiem też jest raczej problem. Jednak każdą firmę tworzą przede wszystkim ludzie.
I tu właśnie tak jest.
Wnętrze Eko Center jest niewielkie ale przyjemne, zawsze czyste i zadbane. Panie recepcjonistki zawsze uprzejme i pomocne.
Panie instruktorki natomiast to profesjonalistki :)
Każda, widząc kogoś pierwszy raz, pyta czy mamy jakieś problemy z kręgosłupem, stawami itp. Jeśli tak w trakcie zajęć pokazują dwie wersje ćwiczeń: dla zdrowych i dla tych z problemami :)
Miałam okazję brać udział w zajęciach w innym centrum i wiem, że nie zawsze osobę prowadzącą interesują problemy zdrowotne uczestników :(
Chodzę do Eko Center od dwóch tygodni i na pewno będę tam stałym gościem.
Z usług tego sklepu internetowego korzystałam już kilka razy. Zawsze wszystko odbywało się bez najmniejszych problemów.
Jednak ostatnio termin realizacji pozytywnie mnie zaskoczył. W środę wieczorem złożyłam zamówienie, w czwartek otrzymałam maila z informacją o wysyłce produktów i linkiem do strony firmy kurierskiej (możliwość "śledzenia" przesyłki). W piątek rano kurier dostarczył paczkę :).
Ceny karmy, zwłaszcza weterynaryjnej, są bardzo atrakcyjne - oszczędność około 15zł za opakowanie 1,5kg.
Zdecydowanie polecam zakupy w sklepie KRAKVET :)
Jakiś czas temu byłam w Kisielicach i widziałam, że buduje się tam jakiś większy market. Ostatnio znowu przejeżdżałam przez to miasto i stwierdziłam, że zajadę do nowo wybudowanego sklepu. Byłam pewna, że zobaczę tam Biedronkę, ewentualnie Lidla, a tam... Polo Economy. Fajnie wiedzieć, że istnieje coś takiego. W sklepie panował straszny bałagan. Było dużo nierozładowanych palet, które stały w różnych zakątkach sklepu i tarasowały przejście. Towar był jakoś dziwnie poukładany, a ceny znajdowały się nie pod półką, jak to zwykle bywa, ale nad. W ogóle to miałam wrażenie, że jestem w Biedronce. Ale strasznie zabałaganionej. Zrobiłam małe zakupy, za które zapłaciłam niewiele. Płaciłam gotówką, ale widziałam, że za zakupy można także zapłacić kartą. Pani kasjerka była uprzejma.
Byłam już drugi raz w olsztyńskim Autolandzie i drugi raz nie mogłam znieść strasznego i dziwnego zapachu, który unosi się na parkingu. Nie mam pojęcia co to jest i skąd się bierze i czy w ogóle jest związane z Autolandem, ale fakt jest taki, że jest to ohydne. Po wejściu do środka podeszłam do pani, która siedziała przy komputerku i obsługiwała klientów. Dowiedziałam się, że rzecz, której poszukuję jest dostępna i będę mogła ją odebrać za kilka chwil. W tym celu udałam się do pani, która obsługuje "okienko z magazynu" - odbiera zamówione rzeczy, przekazuje dokument, z którym idzie się do kasy, a później - po pokazaniu paragonu - wydaje towar. Ta właśnie pani była bardzo sympatyczna. Fajną ma pracę, więc może dlatego tryska tak dobrym humorem. Natomiast pani kasjerka nie była już tak zadowolona jak jej koleżanka z pracy, właściwie to można powiedzieć, że nawet nie była miła. W kasie bez problemu zapłaciłam kartą. Niestety, cena mnie trochę przeraziła, bo spodziewałam się niższej, no ale cóż... Muszę jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy. Kiedy czekałam na towar zamówiony przeze mnie, przyglądałam się rzeczom, które były "na widoku". Obok mnie był mały regalik z napisem "do tuningu", a na nim znajdowała się... łopata do śniegu. Szkoda, że nie miałam przy sobie aparatu, na pewno zrobiłabym zdjęcie. Być może to taki nowoczesny tuning - bierze się łopatę do śniegu i klepie po masce ;)
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.