Jak to czesto bywa zachciało się jeść, no i wybrałam się na hod-doga. No i tu "niespodzianka". Po raz, nie pamiętam który, kupuję hod-doga na luku i po raz, nie pamiętam który, nie ma sosu czosnkowego i meksyku, ogólnie z towarem na sklepie nie jest za dobrze. Wódeczki tam nie kupisz "właśnie się skończyła".
W dniu 4 listopada br. byłem przejazem w Lublinie. Po załatwieniu słuzbowych spraw postanowiłem zjeść obiad. W tym celu udałem się do restauracji Pyzata Chata w Lublinie przy ul. Okopowej 5. Godziny popłudniowe przyciągneły wielu klientów tak więc na wstępie musiałem odczekać niedługą chwilę na swoją kolej. Wnętrze restauracji jest stylizowane "na ludowo" - na ścianach powieszone są płaskorzeźby wzorowane na rysunkach ludowych; jest ono miłe, ciepłe i przyjemne. Sposób zamówienia posiłku wygląda tak jak na każdej stołówce: na początku bierze się tacę wraz z sztućcami, następnie idąc wzdłuż lady, wybiera się posiłki, a na końcu płaci. Tym sposobem goście są szybko i sprawnie obsłużeni, a każdy z nich spożywa ciepły i pyszny posiłek. Jako że był to piątek, zamówiłem pierogi ze szpinakiem i zupę pomidorową. I nie zawiodłem się. Oba dania były wyśmienite, znakomicie doprawione, podane schludnie i czysto. Cena także nie przeraziła mojej kieszeni. Jedną wadą tego lokalu jest mała ilość miejsca. Mimo to, znalazłem wolne miejsce. Polecam gorąco Pyzatą Chatę w Lublinie. To naprawdę przyjmne miejsce do spożycia domowego obiadu jak u mamy.
Pracownica natychmiast zgłosiła chęć pomocy, doradztwa. Miły, uprzejmy, a takze kompetentny personel. Czysty sklep, otoczenie sklepu. Ceny zgodne z tymi podanymi na produktach. Szybka i sprawna obsługa przy kasie. Aby zapobiec kolejkom czynne dwie kasy. Wszystko czego szukałam znajdowało się w sklepie.
Dziękujemy za zgłoszenie obserwacji. Jest nam niezmiernie miło usłyszeć tak pozytywną opinię o naszym sklepie.
Położona w centrum...
Położona w centrum Sopotu apteka "Dyżurna" w powszechnej opinii mieszkańców jest najtańsza w mieście i oferuje bogaty asortyment. Niewielkie wnętrze (stąd +4 za wygląd miejsca obsługi) wyposażone jest w dwa okienka, dzięki czemu obsługa jest dość sprawna. Znalazło się również miejsce na niewielką ławkę i stolik z możliwością napicia sie wody. Personel schludnie ubrany w białe fartuchy jest kompetentny, zawsze chętny do pomocy i sprawnie obsługuje klientów. Jeżeli - co zdarza się niezmiernie rzadko - na recepcie jeden z leków jest niedostępny, zawsze można umówić się na konkretny dzień i lek już czeka.
W podsumowaniu oceny z pełnym przekonaniem czterokrotnie postawiłem +5, a raz +4 - to tylko i wyłącznie za zbyt skromną przestrzeń będącą do dyspozycji klientów. Bywa, że kolejka nie mieści sie na tej powierzchni. Godzi się jednak dodać, że wystrój nie budzi zastrzeżeń.
Jestem w pelni zadowolona z poczynionych zakupow, a przede wszystkim z poziomu obslugi personelu. Wszyscy pracownicy okazali sie nie tylko bardzo pomocnymi profesjonalistami, ale rowniez przesympatycznymi ludzmi. Wypada polecic, choc oferta sklepu nie powala na kolana. Asortyment w porzadku, niestety nie moglam znalezc tak prozaicznej rzeczy jak uchwyty do kuchni.
Po przeprowadzeniu audytu w jednej z placówek znanej marki, postanowiłem przeprowadzić badanie jakości obsługi klienta na własną rękę w innym sklepie. Chciałem kupić kurczaka, więc udałem się do najbliższego supermarketu, którym była Savia na os. 700-lecia w Kętach. Przy wejściu Pan ochroniarz "zmierzył mnie" jakbym był złodziejem. Nie mogłem sobie nic zarzucić pod względem wyglądu, dlatego postałem chwilę przy stoisku z warzywami i owocami i zaobserwowałem, że patrzy w ten sposób na wszystkich młodych ludzi. Udałem się na mięsny, gdzie poprosiłem o kurczaka, na co ekspedientka odparła: "Nie ma, tam są" wskazując palcem. Podszedłem więc do regału z pakowanym mięsem i wziąłem jedną sztukę. Następnie zaczepiłem inną pracownicę i zapytałem:"Przepraszam, gdzie znajdę makaron?" W odpowiedzi usłyszałem: "Tam" i wskazanie palcem.
Oczywiście musiałem go jeszcze znaleźć, co nie należało do łatwych zadań, gdyż niedawno Savia miała remont i zmienił się układ produktów. Wygląda na to, że pracownicy sami nie wiedzą co gdzie się znajduje. Z kurczakiem i makaronem udałem się do kasy. Najpierw podszedłem do kasy, gdzie była jedna osoba przede mną z wyłożonym towarem. Chciałem wyłożyć swój, ale kasjerka powiedziała, że zamyka i proszę do kasy drugiej. Podszedłem do drugiej. Nie usłyszałem ani dzień dobry, ani nie nawiązano ze mną kontaktu wzrokowego. Nie dostałem informacji o reszcie i co najlepsze - nie usłyszałem ani dziękuję, ani do widzenia, ani nic, co choć w minimalny sposób pozwoliłoby mi pomyśleć, że mam do czynienia z kulturalnymi ludźmi.
Kiedy mój towar został przesunięty na koniec kasy ręką ekspedientki, zauważyłem masę porozrzucanych reklamówek jednorazowych na stanowisku i wziąłem jedną z nich, aby spakować produkty.
Ostatnimi czasy ludzie przestali robić zakupy w Kęckiej Savii, ze względu na "warszawskie ceny". Ale ja przestaję robić tam zakupy, bo się czułem jak intruz. Każde pytanie było komentowane "westchnieniem" a obsługa przy kasie była w stylu: "byle następny, byle do domu". Także z tego miejsca chciałbym przeprosić pracowników za to, że zadawałem pytania na temat produktów i tym samym przeszkadzałem im w pracy. Pozdrawiam też Pana ochroniarza, który był zajęty "mierzeniem" ludzi przy wejściu, podczas kiedy młody chłopaczek pakował batony do kieszeni na stoisku ze słodyczami. Od teraz Savia będzie stanowiła dla mnie punkt odniesienia w beznadziejnej jakości obsługi klienta.
Do cukierni Cieślikowskiego przyszedłem na kawę i ciastko - chciałem spróbować, czy w/w ciastka są warte wyjątkowo wysokich cen. nie czekałem długo - nie było kolejki. zasiadłem z szarlotką i latte przy stoliku, zacząłem jeść. Szarlotka była niczego sobie, kawa również. Wszystko (poza ceną) byłoby w porządku, gdyby nie to, że chwilę później poraziła mnie jak grom seria przekleństw dobiegająca z zaplecza ( jest bardzo blisko stolika, przy którym siedziałem). Przeklinała dziewczyna. Tak, że nie powstydziłby się tego żaden sterany życiem szewc. To mi wystarczyło. Absolutnie nie polecam.
Sklep Saturn odwiedziłem w celu wyszukania nowego monitora. Dział z monitorami znalazłem szybko, znalezienie wolnego pracownika natomiast graniczyło z cudem (pracownicy byli, wszyscy zajęci klientami). W końcu udało się. Pan Sebastian okazał się profesjonalistą w każdym calu. Zadawał mnóstwo pytań naprowadzających - gdyby nie on, prawdopodobnie okazałoby się, że nie byłbym do końca zadowolony z zakupu który chwilę potem dokonałem.
Z jakiś dziwnych przyczyn przestał nam działać telefon stacjonarny i internet. Zadzwoniliśmy z telefon komórkowego na infolinię TP i po krótki daremnych zabiegach przy kabelkach telefonicznych, konsultant powiedział, że to wewnętrzna usterka centrali i problem powinien zniknąć jeszcze tego dnia do godz 20 a najpóźniej w ciągu 48h. Ewentualnie miał kontaktować się telefonicznie na komórkę, a po usunięciu problemu przyślą sms. Rozmowa przebiegła bardzo szybko, a konsultant był uprzejmy i zainteresowany rozmową (rzadko się zdarza). Oczywiście problem znikł w ciągu 30 min, nie przyszła żadna informacja na telefon komórkowy. Natomiast ok godz 18 zadzwonił Pan konsultant na telefon stacjonarny z informacją cyt. "dzwonię by powiedzieć, że telefon stacjonarny już działa" Trochę rozbawiła nas ta wypowiedź. Przed godz 19 przyszedł sms, że usterka została usunięta.
Jednak najważniejsze, że sprawą zajęto się szybko i sprawnie.
Każdy z nas wie jak wygląda taki "sklep" moje "ale" dotyczy samej obsługi przy kasie. W związku z tym, że mam co miesiąc bony, które mogę wykorzystać między innym w tym punkcie-płaciłam bonami za zakupy i dopłacałam gotówką. Kasowanie produktów w normie, jednak nie poważne było przytrzymanie mnie przy stanowisku kasjerki, by otrzymać resztę. Kasjerka wyjęła resztę z kasetki i położyła sobie z boku, w tym czasie odznaczała każdy jeden bon:datą, nr kasy i swoim podpisem. Trwało to dość długo-20 bonów. Nawet klienci stojący za mną byli oburzeni. Bardzo często robię tam zakupy i jeszcze ani razu ta długo nie czekałam na swoją resztę...
Zarejestrowałam się do internisty i przyjechałam na wizytę w związku z przedłużającym się stanem chorobowym. Dogodną rzeczą jest możliwość rejestracji za pomocą strony internetowej. Z usług placówki korzystałam już kilka razy i jestem zadowolona z jakości i kompetencji personelu lekarskiego jak i administracyjnego. Pomieszczenia/wnętrza i elementy wykończeniowe robią wrażenie schludnych i ładnych. Jedyne co zawsze sprawia mi trudność to odnalezienie się w labiryncie korytarzy i braku logiki rozmieszczenia gabinetów. Układ pomieszczeń jest nie do zapamiętania. Wiele korytarzy się przecina, łączy, krzyżuje i powoduje to zamieszanie wśród pacjentów szukających odpowiedniego numeru pokoju. Numeracja jest tym bardziej utrudniona, że numery są trzy cyfrowe! Całe szczęście że są dwie rejestracje i nawet jak człowiek zaczyna błądzić to w końcu natknie się na jedną ze wspomnianych rejestracji. Kolejną cenną wskazówką dla zmotoryzowanych pacjentów jest informacja jak z parkingu podziemnego trafić do "właściwej" windy. Tylko winda "C" (której też trzeba się naszukać) zawiezie nas do Enelmedu. Jak już ją znajdziemy, odczekamy całe cenne minuty zanim przyjedzie i wsiądziemy musimy wymyślić na które piętro mamy wjechać, ponieważ w windzie nie ma żadnej informacji na ten temat.Podpowiedź dla zainteresowanych gabinetami lekarzy specjalistów: proszę wysiąść na 2 piętrze. Wyjście z windy zaprowadzi was wprost do jednej z rejestracji i dalej zostaniecie pokierowaniu w którą część labiryntu macie się udać, aby znaleźć waszego lekarza specjalistę. Powodzenia. :)
Do kina wybrałem się ze swoją dziewczyną i koleżanką. Przez przypadek dowiedziałem się, że w weekend odbędą się darmowe pokazy filmów nominowanych do Nagrody Filmowej Parlamentu Europejskiego LUX 2011. Byłem w tym kinie pierwszy raz i jestem zachwycony. Kino jest kameralne (niewielkie sale) i czyste. Mały minus za niezbyt czystą męską toaletę. Nie da się ukryć, że jest to kino specyficzne. Nie ma sali z przestrzennym nagłośnieniem. Są tylko dwie sale kinowe "Zbyszek" i "Gerard". Kino nastawione na ambitnego widza, w którym nie zobaczymy hollywoodzkich produkcji ale ambitne kino. Przeważnie kino europejskie. Ciekawym dodatkiem jest kawiarnia, do której się trafia wychodząc z sensu. Miejsce, w którym można usiąść na "krześle reżysera", wypić kawę i podyskutować o filmie, który się przed momentem zobaczyło. Urzekło mnie to kino i jestem pewny, że wrócę tak niejednokrotnie. Zdecydowanie wszystkim polecam! Ceny biletów jak na Warszawę nie są wygórowane.
Przed wyjazdem w dłuższą trasę musiałem zatankować. Wybór padł na Shell. Dość szybko zatankowalem i udałem się do kasy. Przy kasie przywitał się ze mną pracownik. Podałem mu numer dystrybutora a on podał mi kwotę. Zerknąłem na kiełbaski i troszkę zglodnialem, gdyż śniadanie zjadłem małe. Pracownik to chyba zauważył, gdyż zaproponował zakup hot doga. Zgodziłem się. Przed napełnieniem bułki sosem zapytał się mnie, jaki sos wybieram. Poprosiłem o mieszany gdyż taki wlasnie lubię. Na kiełbaskę nie musiałem zbyt długo czekać. Bułka tak jak i kiełbaska była ciepła. Oczywiście pracownik życzył mi smacznego i zaprosił mnie ponownie.
Zajechałem do sklepu aby kupić filtr olejowy do mego samochodu. Miałem symbol, więc od razu udałem się do pracownika. Okazało się, że w danej chwili nie ma dostępnego tego filtru ale w dniu następnym bedzie dostępny. Nie chciałem nigdzie wiecej szukać więc zgodziłem się na taka propozycję. Na następny dzień zajechałem do sklepu ponownie i tak jak sie umawiałem, filtr już na mnie czekał. Podoba się mi takie podejście do klienta. Bywa czasami tak, że pomimo zamówienia produktu towaru nie ma. Ale w tym wypadku widać, że firma dba o klienta.
Poszłam na małe zakupy przy okazji spaceru w pobliskim parku. Przed wejściem na salę sprzedaży zwróciłam uwagę na aktualne wystawione foldery reklamowe oraz ogólny ład i porządek. Ciekawym i pomocnym rozwiązaniem było miejsce za kasami na zapakowanie swoich produktów i pudła/skrzynki kartonowe udostępnione do tego celu. Zaraz na myśl mi przyszłą konkurencja Biedronki - Lidl, który chyba jako pierwszy z marketów wprowadził taki rodzaj udogodnienia dla swoich klientów. Na sali sprzedaży panował porządek. Dostępne były reklamówki foliowe na stoisku z pieczywem oraz przy owocach i warzywach. Jedyne dziwne wrażenie i "zaniepokojenie" wywołały u mnie puste kosze na sali sprzedaży w których zazwyczaj wystawione są różne artykuły agd i inne z aktualnej oferty. Równie puste były zamrażarki w których powinny znajdować się produkty mrożone. Wyglądało to tak jakby sklep był w momencie wyprzedaży poszczególnych części asortymentu. Pod koniec zakupów obsługa przy kasie odbyła się bez zarzutu. Czekam tylko na moment kiedy w Biedronkach będzie można płacić kartą płatniczą :)
Nadal nie ma końca zamieszania z ekartami komunikacji miejskiej. Nie dość, że trzeba stać w kolejce nawet po 4 godziny to na dodatek studenci mają problem z zakodowaniem karty. Okazuje się, że nie ma potwierdzenia do ulg i sama legitymacja nie wystarcza. A przecież można by było uruchomić oddzielny punkt dla studentów. Nawet na jednej z uczelni i od razu ułatwiłoby to odbiór ekart oraz ich naładowanie. Problem ten był już nieraz poruszany przez prasę lokalna ale jak do tej pory brak jest reakcji osób odpowiedzialnych za wdrożenie tego systemu. A teraz niektórzy studenci stoją po dwa razy po kilka godzin, gdyż brak jest szczegółów odnośnie naładowanie ekart.
Muszę pochwalić urząd miejski za przygotowanie miasta do Wszystkich Świętych. Już od kilku dni w pobliżu cmentarzy można było zauważyć zmianę organizacji ruchu. Przy głównych skrzyżowaniach przy cmentarzach ruchem kierowała policja. Podobnie można było zauważyć przy samych cmentarzach, gdzie pomagali np kierowcom w łączeniu się do ruchu. Nowością w tym roku były nocne patrole policji i straży miejskiej. Patrole te sprawdzały teren cmentarzy i sprawdzali, czy ktoś czegoś nie kradnie.
Sobota – godzina 17:20 – większość salonów fryzjerskich w Nowym Sączu jest już zamknięta. Udałem się zatem do galerii „Sandecja”. Salon fryzjerski zlokalizowany jest w dobrym miejscu – zatem nie trudno było go znaleźć. Wnętrze troszkę „plastikowe”, jednak przestronne, czyste i uporządkowane. Zaskoczeniem była natychmiastowa reakcja recepcji salonu na przekroczenie przeze mnie progu tego punktu usługowego. Pani poprosiła o płaszcz i zawiesiła go w szafie, zdiagnozowała moje potrzeby i natychmiast zaprosiła na fotel. Następnie po wysłuchaniu moich życzeń, dokonała bardzo subtelnej oceny mojej fryzury i zaproponowała jakie rozwiązanie w jej ocenie będzie najlepsze w żaden sposób się nie narzucając. Łatwo dało się zauważyć jej bogate doświadczenie i wysokie kwalifikacje. Usługa wykonana bardzo sprawnie i na najwyższym poziomie (chętnie tam wrócę). Cena – zaskakująco niska!
Nienawidzę takich sytuacji jak ta, która miała miejsce właśnie w tym sklepie. No, ale zacznę od początku. Postanowiłam pojechać po piwo do Rastu na Żelaznej. Głupi pomysł, mogłam po prostu pójść do Żabki, albo jakiegoś małego sklepiku. No, ale pomyślałam, że popatrzę sobie na ten sklep, jeszcze nigdy wcześniej w nim nie byłam. Od samego początku działy się dziwne rzeczy. Przy wjeździe na parking znajduje się znak zakaz wjazdu, który obowiązuje tylko samochody "elki". Ciekawe skąd wzięła się taka nietolerancja sklepu dla początkujących kierowców? Wejście do sklepu jest chyba w remoncie. Piszę "chyba", ponieważ sama nie wiem, co tam właściwie jest remontowane, ale fakt jest taki, że budynek jest pozasłaniany rusztowaniami itp. itd. i wygląda po prostu brzydko. Po wejściu do sklepu zastanawiałam się chwilę, w którą stronę powinnam się właściwie udać. Później poszłam na poszukiwania regału z alkoholem i przy okazji patrzyłam sobie na inne regały. Niektóre były naprawdę imponujące - super wyposażone, uporządkowane. Pomyślałam sobie, że w takim sklepie super będzie się robiło jakieś większe zakupy. Teraz już wiem, że nie pójdę do tego Rastu raczej na żadne zakupy - ani większe, ani mniejsze. No, ale do rzeczy: znalazłam piwo, które mnie interesowało i ucieszyłam się, że było takie tanie. Żubr w butelce za 1,99 zł to naprawdę coś. Wzięłam dwie butelki i udałam się do kasy. Na moje ekstra piwne zakupy miałam w portfelu trochę ponad 4 złote. Podeszłam do kasy, przy której akurat nie było żadnego klienta. Pani kasjerka trzęsła się z zimna i ubrana była w gruby polar. Nabiła piwa i co się okazało? Żubr kosztuje nie 1,99 zł, a 2,34 zł. No, to drobna różnica, tym bardziej, że nie mam tyle drobniaków w portfelu. Pytam się pani, co to ma znaczyć, przecież na karteczce z ceną widnieje 1,99 zł. Pani była oburzona moim pytaniem i odpowiedziała, że 35 groszy kosztuje butelka. No, super... To na karteczce z ceną nie można tego dopisać? Tak trudno napisać 1,99 zł + 0,35 zł? Nie znoszę takich sytuacji. W Raście byłam z osobą towarzyszącą, której powiedziałam, że w takim razie albo bierzemy jedno piwo, albo wcale. Oboje stwierdziliśmy, że bierzemy jedno. Pani kasjerka patrzyła na nas i przysłuchiwała się naszej dyskusji wielce oburzona. Mi i tak było i jest głupio za tę sytuację, ale co poradzić. Pani kasjerka "krzyknęła" w bliżej nie określonym kierunku "storno!" i zaczęło się czekanie. Trwało one dobre 5 minut,wcale nie przesadzam. Właściwie to nie sama operacja "storno", ale przybycie kierowniczki z kodem. Taki raban, przez to, że zachciało mi się piwa. Ech.. Stawiam -5 za całokształt.
Kto szuka opinii o restauracji zastanawia się przede wszystkim, czy można tam smacznie zjeść w miłej atmosferze? Na to pytanie w restauracji "Różana" Hotelu Krynica**** można odpowiedzieć wyłącznie twierdząco. Restauracja serwuje naprawdę doskonałe dania. Nieco brakuje w niej zieleni, która w górskim hotelu powinna być jednak bardzie eksponowana. In minus trzeba ocenić także dojście do restauracji z zewnątrz (szczególnie z głównego, górnego parkingu). Kiepsko oznaczone zostały także wejścia do toalet, gdzie na drzwiach brak jest stosownych symboli. Umieszczono je na tabliczkach obok drzwi na wysokości klamek, wprowadzając z oddali klienta w błąd (wyglądają jak tabliczki przy wejściu do biura)! Cztery gwiazdki zobowiązują :). Ceny - jak na restaurację tej klasy - przyzwoite. Bardzo życzliwa, kompetentna, schludnie ubrana obsługa.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.