Po pracy wstąpiłam do Biedronki na małe zakupy. Niestety z racji dużej ilości klientów przebywających w sklepie, mój czas wizyty nieco się przedłużył. Zauważyłam, że w sklepie nie było najczyściej. W kilku miejscach zauważyłam przewracające się paragony. Na podłodze były plamy po zaschniętych napojach.
Mimo tego, że czynne były wszystkie stanowiska kasowe kolejka do każdej z kas była ogromna. Niemal każdy klient miał wyładowane po brzegi wózki. Ja miałam zaledwie kilka produktów, które trzymałam w rękach. Kolejny raz odczułam brak kasy przeznaczonej specjalnie dla klientów z mniejszą ilością zakupów. Moim zdaniem Biedronka powinna o tym pomyśleć, ponieważ znacznie usprawniłoby to funkcjonowanie sklepu.
Wstąpiłam do Biedronki po słodkości dla dzieci. Nawet nie wzięłam ze sobą koszyka, gdyż planowałam zakup tylko kilku sztuk czekolad. Swoje kroki od razu skierowałam w kierunku działu ze słodyczami. Zauważyłam, że spora część słodyczy oznakowana jest napisem "Wyprodukowano dla Biedronki". Na szczęście w ofercie były również czekolady z Wedla, więc zdecydowałam się na ich zakup. Gdy podeszłam do kas, były czynne dwa stanowiska. Przy każdym z nich stało około 5 osób z wyładowanymi po brzegi wózkami. Gdy oczekiwałam na swoją kolej zostało otwarte trzecie, a później nawet czwarte stanowisko kasowe. Nie zmieniałam swojej kolejki, więc mój czas oczekiwania wynosił około 5 minut. Obsługująca mnie kasjerka miała na identyfikatorze napis "Uczę się". W porównaniu do kasjerów przy innych stanowiskach obsługiwała klientów bardzo wolno. Moja kwota do zapłaty wynosiła 9,20. Wręczyłam kasjerce 10 zł i zaproponowałam jej jeszcze 20 groszy. Pracownica zgodziła się na przyjęcie tej końcówki. Tak więc powinnam otrzymać 1 zł reszty. Tak też się stało, z tym że ową złotówkę otrzymałam 5 razy po 20 gorszy. Nie wiem więc po co kasjerka brała ode nie 20 gorszy, żeby ponownie mi je wydać. Tłumaczę sobie, że to jej początki i z czasem nabierze wprawy w logicznym myśleniu.
Niestety firma nie kontaktuje się telefonicznie, już kilka razy miałam z nimi do czynienia. Oni oczekują, że w godzinach 8-16będę w domu, wg. nich chyba wszyscy siedzą o tej porze w domu. Awizo, które pozostawili było nieczytelne (!), adres odbioru niewyraźny, brak nr telefonu. Po prostu gdybym nie znalazła ich dziwnym trafem w internecie, to bym paczki w życiu nie odebrała. Straciłam wiele czasu na ich szukanie, okazało się, że mają siedzibę w sklepie z rolkami.
Mam od jakiegoś 1,5 roku problemy z noga - po wypadku. Do dzisiaj została mi opuchlizna i od czasu do czasu strasznie boli mnie noga. Byłam już u fizjoterapeuty, u różnych lekarzy. Niestety żadnej porady co i jak dalej robić i czy w ogóle się poprawi. Znalazłam w internecie bardzo dużo dobrych opinii o dr O.. Fakt, musiałam czekać ok. 2,5 miesięcy na prywatną wizytę. Poszłam, powiedziałam co i jak - miałam usg i wszystko fajnie wytłumaczone pokazane i nie owijanie w bawełnę. Fakt wizyta jak dla mnie trochę droga 160zł.
www.hotel-buchholz.de
Byłam za granica w Koloni na weekend. Ciężko tam coś fajnego znaleźć w dogodnym miejscu. Udało nam się i zarezerwowaliśmy Hotel Buchholz. Miła obsługa, bardzo czysto i przytulnie. Duże pokoje i łóżka:) Śniadanie rewelacja-od nutelli, po jajka, różne szynki po ananas i melony. Smacznie i świeżo.
Byłam wczoraj w Pizza Hut - przejazdem. Nie wiem jaka to dokładnie ulica, ale jest to obok centrum IKEA. Jedzenie w Pizza Hut zawsze mi smakuje, wiec nie mam zastrzeżeń. Dużym minusem jest tam obsługa. Byłam już tam parę razy i albo stoły wyglądają strasznie, obklejone resztkami albo czeka się długo na obsługę. Dostałam kiedyś tez inny rachunek, od kogoś innego.
Położona w samym centrum miasta, możliwość zaparkowania przed lokalem i kupienia od razu ukochanej osobie bukietu kwiatów lub upominku, bo na parterze znajduje się kwiaciarnia z drobnostkami (bardzo gustownymi) a na piętrze stylowa kawiarnia. Jak wchodzisz od razu wita cię zapach świeżych kwiatów. Kawiarnia bardzo ładna (elegancko dobrane kolory), ładne obicia krzeseł. Ceny przystępne i zawsze świeże ciastko. Obsługa niezła. W tle muzyka, zazwyczaj spokojna.
W trakcie urlopu udałam się do otwartych w czerwcu term w Białce Tatrzańskiej. Czynne od 9 do 22. Cały kompleks z zewnątrz sprawia pozytywne wrażenie choć dookoła jeszcze trwają budowy hotelu, restauracji. Wykupiłam całodzienny Open - koszt duży w zależności od sezonu 105-125 zł . Z biletem Open można się poruszać po całym obiekcie- strefie głośnej z różnymi atrakcjami dla najmłodszych (zjeżdżalnie, sztuczna fala, kaskady wodne, basen dla maluszków) i restauracją, strefie cichej z jakuzzi, biczami wodnymi i barem, kaskadami i sanunarium z kilkoma rodzajami saun basenem chłodzącym i barem. Są także bilety 2,5h, 4,5h, rozgraniczone na strefę głośną, strefę cichą- tu automatycznie w cenie ma się strefę głośną. W każdej strefie przejście do basenów zewnętrznych z widokiem na Tatry. Pomieszczenia czyste, przestronne, dobrze zorganizowane, można naprawdę odpocząć. Dobrze zorganizowana forma rachunków w restauracji czy drink barach, nie potrzebujemy ze sobą gotówki czy karty, każdy dostaje "zegarek" będący czytnikiem czasu jak i czytnikiem rachunków - przy wyjściu płacimy za rachunki i ew. przekroczenie czasowe. Panie w barach i restauracjach miłe, pomocny w wyborze. Obsługa w kasie - bez zachęty nie zauważa klienta.
Minusy to
cena za bilet, brak zniżek dla uczniów (są zniżki dla dzieci do lat 12 i seniorów)
ratownicy często wyglądający na nie zainteresowanych swoimi obowiązkami, szczególnie w strefie cichej (smsy i rozmowy telefoniczne)
mały wybór dań w restauracji i brak karty, jest tylko wyświetlacz ze zmieniającym się wyborem produktów z cenami
zamknięta najdłuższa zjeżdżalnia
oraz brak światła na parkingu (mam nadzieję że to chwilowa awaria) praktycznie po omacku dotarliśmy cudem do auta
Przed wizytę późnym popołudniem wtedy baseny są oświetlone, miły widok.
Empik w środku jest zadbany i bardzo czysty. Nie dopatrzyłem żadnego brudu. Wszystkie książki, gazety, gry i inne produkty było dobrze ułożone i łatwo do interesującej nas rzeczy dotrzeć. Asortyment jest bardzo duży. Znaleźć możemy w zasadzie wszystko. Niestety ceny nie są przystępne i normalnego klienta po prostu odstraszają. Te same produkty możemy kupić w innych sklepach taniej. Kompetencje pracowników stają na dobrym poziomie. Kasjerki są miłe i z uśmiechem obsługują klientów. Na minus zasługuje postawa ochroniarza, który patrzył się bezmyślnie w gazety, zamiast ochraniać obiekt. Czas oczekiwanie przy kasie normalny.Był taki jaki powinien być, bez zbędnego przeciągania.
Wizyta w księgarni Matras odbyła się bez żadnych zakłóceń. Wchodząc do środka zobaczyłem, że wszystko jest na błysk. Podłogi i półki były czyste. Same książki dobrze ułożone. Oferta jest duża, dodatkowo raczeni jesteśmy promocjami, dzięki którym możemy.znacząco obniżyć swoje zakupy. Obsługa była nadzwyczaj miła i uprzejma. Dodatkowo pracownica wykazała się pomocna dłonią i pomogła mi odnaleźć interesującą mnie pozycje. Oczekiwania przy kasie nie było, gdyż obsługa klientów przebiegała błyskawicznie.
Robiąc zakupy w Tesco nie natrafiłem na żadne nieprzyjemne sytuacje. W środku było czysto, a towary na półkach były dobrze powykładane. Nie było żadnych braków w towarze. Ceny za niektóre produkty są moim zdaniem za wysokie. W kolejce stałem zbyt długo. Niestety nikt nie pofatygował się by otworzyć inne kasy. Kasjerki były bez życia, jakby miłe zachowanie względem klienta ich nie obowiązywało.
Bardzo fajna przychodnia, w której liczy się pacjent, nie lekarz. Telefoniczna możliwość rejestracji pacjenta, indywidualne podejście do pacjenta. Lekarze zawsze bardzo uprzejmi, dokładni, nie bagatelizują informacji pacjenta. Pomieszczenia czyste, w każdym gabinecie lekarskim komputer, w dziecięcym gabinecie zabawki dla dzieci. Pomieszczenia bardzo przyjazne i zadbane.
Apteka w samym centrum miasta. Godziny otwarcia bardzo korzystne dla klienta. Z uwagi na lokalizację i stosunkowo przystępne ceny zawsze dużo w niej ludzi. Nie zawsze wszystkie okienka są obsługiwane. Personel bardzo przyjazny, pomocny, chętnie udziela informacji i rad. Możliwość korzystanie z kart stałego klienta. Personel wspomina o możliwości zastosowania zamienników,ekspresowo zamawia potrzebne leki, których nie ma na stanie.
Chełmiński basen jest położony prawie w centrum miasta. Mały parking, nie zawsze jest gdzie zaparkować. Panie sprzedające bilety bardzo uprzejme. W szatniach ciągle przeciąg, na basen wpuszczani są ludzie bez czepków, nie zawsze też ratownik obserwuje zebrane na basenie towarzystwo. Na basenie cisza, przydałaby się jakaś muzyka.Bilety dość drogie.
Mąż kupił dla mnie prezent w salonie w Kłodzku. Okazało się, że bransoletka jest na mnie za duża. Kilka dni później udaliśmy się razem do salonu aby wymienić ją na inną. Obsługiwał nas Pan, który zauważalnie był zirytowany naszą prośbą wymyślając kilka powodów, dla jakich wymiana nie będzie możliwa. Na nasze argumenty wymyślał różne kontrargumenty. Dyskusja w salonie była bardzo długa więc nie sposób jej tu przytaczać. W końcu (chyba, żeby się nas już pozbyć) powiedział, że skontaktuje się z siedzibą firmy i zapyta jak ten problem rozwiązać i zadzwoni do nas. Niestety minął tydzień i nie otrzymaliśmy żadnego kontaktu ze strony Pana ani firmy APART. Zdenerwowana i rozżalona poszłam ponownie do kłodzkiego salonu i kolejny raz obsługiwał mnie Pan, ale inny młodszy od poprzedniego (swoją drogą dziwne, że tam pracuje więcej mężczyzn niż kobiet tak jak to ma miejsce w innych salonach APART, w których byłam). O dziwo, młodszy Pan zachował stoicki spokój słuchając mojego podniesionego głosu i od czasu do czasu kiwał głową wyrażając uznanie dla mojego problemu. Przeprosił za całą sytuację w imieniu salonu, zdziwił się że kazano nam czekać i... zaproponował wymianę towaru!!! Niestety żadna bransoletka nie pasowała, więc zdecydowałam się na zupełnie inną rzecz. Bez problemów, bez dziwnych "ale" i niezrozumiałego tłumaczenia poprzedniego Pana. Zupełnie jakbym nagle weszła do innego salonu w innym mieście lub nawet innej firmy. Sama nie wiem dlaczego tak potraktowano nas na początku. Salon jest dobrze usytuowany, jest czystko, jasno a wystawy bardzo ładne. Obsługa? Raz fatalna, raz wzorowa zależy na kogo się natknie. Wydaje mi się jednak, że standard obsługi w tak renomowanej firmie nie powinien odbiegać aż tak zasadniczo od siebie dlatego daję ocenę średnią.
Co jakiś czasu spotykam się ze znajomymi z liceum. Tym razem postanowiliśmy się spotkać w Fermencie. Pub zlokalizowany w samym centrum Warszawy odpowiadał każdemu. Ferment to dwupoziomowy pub, my wybraliśmy salę na dole. Byłem dość mocno zawiedziony obsługą. Panie kelnerki/barmanki były bardziej skupione na rozmowie ze sobą niż obsługą klientów. Mimo dość głośnej radiowej muzyki co jakiś czas było słychać ich śmiech. Zdarzało się, że niekiedy trzeba było poczekać przy barze ponieważ wszystkie Panie z obsługi były na zapleczu gdzie albo jadły albo plotkowały. Dość dużym plusem Fermentu są stosunkowo niskie ceny jak na centrum miasta oraz oddzielne pomieszczenie dla palaczy. Ogólnie Fermentu nie można zaliczyć do miejsc gdzie można się wybrać z dziewczyną na randkę. Ze względu na lokalizację jest to miejsce, gdzie można się umówić z większą liczbą osób, wypić jedno, góra dwa piwa, poczekać aż dojadą wszyscy i wyjść do innego miejsca. Do minusów należy również zaliczyć poprzepalane sofy oraz mały bałagan na podłodze i niektórych stolikach. Następnym razem zdecydowanie wybierzemy inne miejsce spotkania.
Od mojej ostatniej wizyty w tej Biedronce minął prawie miesiąc. W tym czasie zaszły tam dość duże, pozytywne zmiany. Do sklepu wybrałem się z dziewczyną, chcieliśmy zrobić większe zakupy. Proponowałem jej inny sklep ponieważ po ostatniej wizycie miałem złe zdanie o tej Biedronce. Ostatecznie przekonała mnie aby dać jej jeszcze raz szansę i opłaciło się! Już przy wejściu byłem pozytywnie zaskoczony. Kosze na zakupy były ustawione na swoim miejscu i mimo dużej ilości klientów nie brakowało ich. Podłoga na sali sprzedaży była czysta, produkty ładnie poukładane a pracownicy chętnie służyli pomocą. W sklepie panował spory tłok a niewielkim minusem był brak foliowych torebek przy stanowisku z pieczywem. Mimo wielu klientów sprawnie zrobiliśmy zakupy i bez problemu stanęliśmy w kolejce do kasy. To była kolejna pozytywna zmiana ponieważ podczas mojej ostatniej wizyty dostęp do kas był znacznie ograniczony przez ustawione w niewłaściwym miejscu kosze. Pani kasjerka była bardzo uprzejma i sprawnie obsługiwała klientów więc nie musieliśmy długo czekać w kolejce do kasy. Miałem obawy czy wystarczy mi gotówki ale rachunek jak zwykle miło mnie zaskoczył. Po dzisiejszej wizycie zmieniłem zdanie o tej Biedronce i jakość obsługi będzie na tym samym poziomie co dzisiaj, chętnie zacznę częściej chodzić tam na zakupy. Jednym małym minusem jest brak możliwości zapłacenia za zakupy kartą płatniczą. Na szczęście tuż przy strefie wejścia znajduje się bankomat więc w przypadku gdyby zabrakło gotówki, w każdej chwili można sobie wypłacić pieniądze.
W dniu dzisiejszym dokonywałem zakupu w sklepie Lidl. Sklep wydawał się dosyć czysty (nie było pozostawionych wózków widłowych, pustych opakowań po produktach) i gotowy do obsługi klientów. Nie korzystałem z pomocy pracowników, gdyż byłem w stanie odnaleźć wszystkie potrzebne mi produkty. Oferta sklepu Lidl była bardzo korzystna (np. piwo Harnaś w puszcze za 2,29 zł). W kolejce musiałem czekać około 7 minut (przede mną były 3 osoby), więc można powiedzieć, że zostałem obsłużony dosyć szybko. Podczas mojego pobytu były otwarte 3 kasy, a gdy kolejka się powiększała została otwarta dodatkowa czwarta kasa, która rozładowała zator. Generalnie jestem zadowolony z zakupów w tym sklepie, gdyż ogromnym plusem Lidla jest jego oferta cenowa oraz ciągle zmieniający się asortyment.
Kupiony obiektyw przez sklep internetowy. Jakość i opakowanie bez zastrzeżeń, cena bardzo atrakcyjna. Krótki kontakt telefoniczny przed zakupem wystarczył by się przekonać o kompetencji sprzedawcy. Zamówienie mimo iż sfinalizowane tuż przed 15 to jeszcze tego samego dnia paczka była u kuriera, a towar następnego dnia u mnie. Niestety okazało się że obiektyw nie działa, jednak mile mnie zaskoczyła postawa sprzedawcy, który bez zająknięcia miło i sympatycznie przyjął zgłoszenie reklamacyjne, które jak wiadomo nie jest z założenia oczekiwane przez żadną ze stron. Co więcej potrafił on doskonale mnie poinstruować jak sprawdzić czy faktycznie usterka występuje i świetnie wiedział jak dokładnie ten sprzęt ma działać. Rzadko się to zdarza u sprzedawcy, częściej u serwisanta.
Składając wniosek o najprostszy kredyt sprzedawca wykazał się wyjątkowym brakiem kompetencji. O każde kliknięcie w komputerze pytał kolegę, nie potrafił udzielić odpowiedzi na pytania. Kilkakrotne wezwania do banku o doniesienie kolejnego dokumentu było strasznie irytujące. Klient się czuje jakby brał kredyt na mieszkanie. Operacja która powinno trwać kilkanaście minut trwała ponad tydzień.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.