Minusem sklepu są schody. Z boku jest stoisko z owocami i warzywami i często zdarza się że nie ma nikogo do ważenia, robią to osoby przy kasach, które muszą opuścić kasę przejść na warzywniak, zważyć i wrócić do kasy, co wydłuża czas obsługi. Pracownicy nie zawsze mają czyste "mundurki". Brak oznakowania na I piętrze co dokładnie się znajduję a ostatnio towar w sklepie przeszedł "nieoczekiwana zmianę miejsc" i jak ktoś się już przyzwyczaił co gdzie jest to będzie to dla niego mała niespodzianka. Dużym plusem jest sposób układania i pakowania wędlin i serów. Są zawsze ładnie ułożone na pergaminie czy folii, nie połamane, "metka" tak przyklejona że nic się nie rozwija. Pracownicy mogliby się trochę więcej uśmiechać, czasami ma się wrażenie "że pracują tam za karę".
Wizyta mająca na celu uzyskanie informacji nt. konta direkt. Pracownica banku udzieliła mi wyczerpującej informacji, poinformowała wszystkich opłatach związanych z użytkowaniem konta i kart do niego przypisanych. Pracownica była bardzo kompetenta i posiadała dużą wiedzę, którą potrafiła przekazać w przystepny sposób.
Mankamentem jest lokalizacja - duze osiedle, mało zachecający budynek. wentątrz niezbyt przyjemny zapach z klimatyzacji (pewnie nie czyszczony filtr).
Już trzeci rok robię zakupy podręczników w księgarni Gandalf, i nigdzie indziej nie polecam. Zawsze kupuję z 15% rabatem :))) co jest największym plusem, zawsze przesyłka dociera szybko i w dobrym stanie. Polecam wszystkim, którym "się nie przelewa".
:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Oferta obuwia w sklepie jest bardzo szeroka-poczawszy od eleganckich butów męskich (wizytowych) poprzez adidasy na sandałach skończywszy. Dodatkowo każdy wchodzący klient witany jest przez pracowników miłym i sympatycznym "dzień dobry" i może liczyć na fachową pomoc sprzedawców (widząc klienta sami podchodzą z pytaniem czy mogą w jakiś sposób pomóc).
Jeżeli chodzi o ceny: są różnorodne, ale każdy znajdzie coś dla siebie.
Odprowadzałam dziś córke na autobus z firmy przewozowej Sindbad.Córka jechała ze Słupska do Dusseldorfu.Koszt przejazdu jest niemały gdyż 320 zl.Autobus miał wyjechać z dworca PKP Słupsk o godz.19.50.W umowie jest napisane ,iż pasazer powinien byc 0,5 godz przed czasem.Byłyśmy o godz 19.20.Stoimy czekamy autobusu niema,zimno deszcz pada,nikt nic niewie.Po drugiej stronie ulicy jest biuro które sprzedaje bilety ,nikt nie przyszedł podróznych poinformowac o opoznieniu autobusu lub czy wogóle pojedzie.Ludzie czekający zaczeli róznie juz mówic na temat przewozników.Po długim czekaniu i zmarznieciu przyjechał o 20.45 ,jedna godz spóżnienia.Panowie wyszli z autobusu ,pani w autobusie sprawdzała bilety.Nikt nie usłyszał zwykłego dzien dobry,ani przeprosin lub wyjasnienia dlaczego 1 godz przyjechal pózniej.Obsługa była bardzo niemiła,na twarzach zamiast usmiechu grymasy.
Na stronę skalpu trafiam po wpisaniu w wyszukiwarkę Google hasła które jak mam nadziej naprowadzi mnie na trop poszukiwanego produktu.
Sklep kfd.pl wyświetla się pierwszy na liście .
Ok. Niech będzie .
Wchodzę na ich stronę .Ta jest prosta, bez zbędnych ozdobników.
Czytelna, asortyment też pogrupowany tak by odnalezień tego co nas interesuje nie stwarzało problemu.
Ja wchodząc na stronę przez witrynę Google miałam sprawę już ułatwioną , i całą grupę asortymentową już wyświetloną.
Produkty są bardzo dokładnie opisane , co ważne przy suplementach .
Ceny również są niskie i atrakcyjne .Jedne z niższych jeżeli wierzyć porówynarce okazje.info.pl.
Proces składania zamówienia został krok po kroku opisany a więc i laik sobie z nim poradzi.
Wsparcie daje również film
Koszty wysyłki są optymalne.
Poczta , kurier Siódemka
Przyjmuję z niemałym zadowoleniem fakt możliwości odbioru osobistego w Warszawie
Dziw trochę utajnienie dokładnego adresu gdzie owy punkt odbioru się się znajduje ograczając się do informacji że jest to w okolicach aleji krakowskich .
Sam ton informacji też ma jakiś taki nie miły wydźwięk.
Ostry, odpychający Jeśli nie złożysz zamówienia - nie kupisz na miejscu. To tylko mały punkt a nie nasz główny magazyn - prosimy o tym pamiętać. Oferta widoczna na Sklep.KFD.pl przedstawia to co mamy na magazynie głównym a nie na punkcie odbiorów.
Odbiory w punkcie odbiorów na Okęciu (przy. Al. Krakowskiej). Adres i kontakt widoczne po złożeniu zamówienia.
Uwaga - na miejscu istnieje możliwość dodatkowych zamówień jednak należy liczyć się ze znacznie wyższymi cenami niż widocznymi na sklep.kfd.pl dlatego zamów tu, to zajmie kilka sekund .
Ale oferta mnie przekonuje tak więc podejmuje mimo wszystko zamówienie złożyć.
Może Zdrofit Stegny wielkością nie powala ale za to jest to jeden z najfajniejszych i najciekawszych tego rodzaju klubów w Warszawie. Bardzo miła obsługa a zarazem fachowa. Szatnie i łazienki całkiem czyste i zadbane. Może same szatnie mogłyby być nieco większe i najprawdopodobniej też tak będzie. Klub jest właśnie w przebudowie. Zostaną powiększone szatnie jak i wzrośnie sama powierzchnia siłowni. Dostępne również mają być nowe pomieszczenia, w których odbywać będą się zajęcia - a tych w swojej ofercie Zdrofit ma na prawdę wiele.
Mojemu dziecku przydarzył się w sklepie wypadek.Drzwi przycięły jej rączkę. Po zgłoszeniu przeze mnie tej sytuacji pani kierownik, bardzo szybko się nami zajęto. Pani bardzo pomogła, przeprosiła i poinformowała, że mogę domagać się odszkodowania. Kilka osób z obsługi pocieszało moje dziecko. Usterka przez którą wydarzył się wypadek została od razu zgłoszona, a drzwi zablokowane.
Sklep oferuje bardzo szeroki asortyment. Oczywiście znalazłem to czego szukałem, a więc torby do laptopa. Wybór jest spory, więc zdecydowanie się na odpowiedni produkt zajęło trochę czasu, ale to akurat należy zaliczyć do plusów. Obsługa chętnie i szybko udzieliła odpowiedzi na pytania i doradziła. W sklepie nie ma tłumów, więc zakup przebiegł szybko. Jedyny minus to bałagan na niektórych pułkach - w tym przypadku z torbami i pokrowcami na laptopy. Niektóre metki były pourywane, co trochę jednak przeszkadza (dane techniczne, cena...). Mimo tego sklep godny polecenia.
Szukałam sandałków dla syna - znalazłam jedną parę. Ok, nie jest to typowy sklep z obuwiem dziecinnym. Natomiast to co się działo na "damskiej stronie" - masakra. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Półki stojące pod ścianą zapełnione w 20 %, regały stojące równolegle do regałów z "męskim obuwiem" zapełnione różnie - niektóre puste w 100%, niektóre zapełnione w 50 %. Pracownice chodzące w różne strony ze stertami kartonów. Jedni kartony wnosili na sklep inni kartony wynosili. Na podłodze również leżały kartony - trzeba było uważać aby w nie nie wejść. Tak naprawdę nie było kogo zapytać o towar. Kilkanaście par sandałków damskich znalazłam leżących "dosłownie" na męskich butach. Podsumowanie - zmiany wystroju, oferty dokonuje się po zamknięciu sklepu.
Zaszłam do sklepu CCC po sandały dla syna - do wyboru dosłownie dwie pary - nie byłam rozczarowana ponieważ po pierwsze nie jest to sklep z typowo dzicinnym obuwiem, po drugie mamy w handlu koniec letniego sezonu. Natomiast mnóstwo przecenionych damskich sandałków. Zaczęłam przymierzać, przebierać, przestawiać pódełka, chodziłam od lustra do lustra. Trochę w tych pódełkach namieszałam ale Panie tam pracujące nie dały mi odczuć że przysparzam im dodatkowej pracy. Mało tego, często dopytywałam o swój rozmiar z danego czy innego modelu sandałków. Za każdym razem byłam miło obsłużona, Panie z uśmiechem podawały mi kolejne pary do przymiarki. Musiały być troszkę rozczarowane gdy w rezultacie nic nie kupując wyszłam ze sklepu.
Zainteresowana kupnem żelowych wkładek do butów które były wcześniej na promocji w Lidlu i były w koszu z asortymentami stojącymi na środku sklepu udałam się po ich kupno,niestety nie mogłam ich znaleźć ani w Lidlu przy Nadbystrzyckiej w Lublinie gdzie otrzymałam jasna i fachowa odpowiedz od pracownika ktory pracowal na sklepie ,następnie udałam się do Lidla na Jana Pawła II nie wspomnę ze na sklepie pracowała tylko jedna osoba która była niemiła,mało sympatycznie nastawiona do klienta. Odpowiedzi były zdawkowe i nie była pomocna .Nikogo więcej nie było na sklepie mimo długich poszukiwań osób kompetentnych odpowiedz uzyskałam dopiero udając się do kasy u kasjera.
Coraz częściej na akceptację dodanej obserwacji przychodzi nam czekać dwa ,trzy dni a nawet dłużej.
Obserwacja nie zając i nie ucieknie ale….. no właśnie.
Problem pojawia się wówczas gdy obowiązuje konkurs w którym jesteśmy, my obserwatorzy ograniczeni jakim terminem .
Przykładu daleko nie trzeba szukać .
Gorąca promocja na nagrody z katalogu Klubu Super Obserwatora
miała trwać do 31.07.2011.
Nie wiedząc kiedy obserwacja zostanie oceniona uczestnik nie mógł sobie rozplanować do kiedy tak naprawdę ma czas na dodanie obserwacji by ta została bądź nie zliczona jako punkt i dopisana do jego konta.
Pojawia się znowu temat regulaminu w którym próżno szukać zapisu o maksymalnym czasie oczekiwania na moderację.
Gdyby taki był obserwator miał by podstawy do reklamacji.
Regulamin jest przynajmniej dla mnie ważny, określa zasady na jakich opiera się dana promocja czy konkurs.
Z regulaminami i jego konstrukcją osoby odpowiedzialne za ten obszar miały i mają nadal problem.
Nie ma ich, a jak są to nie wszystkie zapisy są jasne , brakuje ważnych i potrzebnych punktów.
Nie można zapominać iż z racji charakteru programu Jakość Obsługi VISION Secret Client ma na starcie postawioną wysoko poprzeczkę którą nie zawsze udaje się pokonać.
To co oferuje firma obserwatorom jest na nie stabilnym poziomie.
Dostrzegam zmiany, doceniam dobry w przewadze kontakt z pracownikami ale też widzę duży mimo wszystko brak staranności, nie przewidywalność pewnych sytuacji jak i chaotyczność w działaniu.
< NIKA >, w ostatnim czasie moderacja obserwacji trwała trochę dłużej niż zwykle. Postaramy się zatwierdzać je szybciej. Jeśli uważasz, że zasady Klubu Super Obserwatora są niejasne to napisz nam o tym, a my z chęcią odpowiemy na Twoje pytania. Pozdrawiamy – zespół portalu.
Niestety moja ocena...
Niestety moja ocena obsługi w Pizzerii U Jacka w Goleniowie nie jest przychylna. Pani, która obsługiwała naszą rodzinę (prawdopodobnie Właścicielka lokalu) nie wykazywała zainteresowania naszą obecnością, wyglądała nieschludnie, nieprawidłowo przyjęła zamówienie, a na prośbę o sztućce (których nie otrzymaliśmy wraz z zamówioną pizzą) w bardzo nieuprzejmy sposób skomentowała, że tej pizzy nie da się jeść sztućcami.. Aż dziw bierze, że w czasach gdzie tam mocno trzeba dbać o każdego klienta, w tym lokalu klienta się odstrasza. Jedyny plus lokalu - smaczna pizza.
Dzisiaj z żoną byłem w Castoramie kupywałem farbe do malowania ścian moja małżonka nie była przekonana co do farby i zastanawiała się dobre 15 minut .Nagle podeszła do nas pani pracująca w Castoramie jako pracownika , zapytała nas czy w czymś pomuc doradzić .Była bardzo kompetentna dobrała nam farbe pod względem kolorystycznym i użytkowym ponadto poinformowała nas w jaki sposób ją malować dobrała pędzel i inne dodatki .
Bardzo duzy plus dla sprzedawcy za miłą obsługę i kompetencje .
O jak dobrze.
Mam kilka godzinek dla siebie, zupełnie nie planowo mi podarowanych.
Mogę nieco przyhamować pęd dnia codziennego.
Przeszłam kawałek spacerkiem od Placu Starynkiewicza do Dworca Centralnego, a ściślej mówiąc przez jego podziemia doszłam do Galerii Lim.
Jest to galeria łamiąca schemat tego typu miejsc.
Zorganizowaną ją w poziomie parteru ,dwóch pięter i podziemia hotelu Marriott
Pachnąca, kameralna klasa premium.
Czyściutko, wszystko na wysoki połysk .
Dostępna dla przeciętnego polskiego konsumenta, ale również na takiego który ma wymaga gania bardziej niż luksusowe .
Przykładem mogą być małe delikatesy z ofertą nie powszechną .Ale też perfumeria Quality .
Dużą część powieszeni zajmują kasy Polskich Linii Lotniczych LOT
Jest też punkt z prasą i śniadaniowo przekąskową ofertą pod szyldem 1 Minute.
Apteka, kantor, optyk….
Dwie restauracje , kawiarnia BONJOUR ,banki, Lus GSM na piętrach biura, przychodniaLUX MED, szkoła.
Od strony ulicy mamy poczciwego, „wszędobylskiego Rossmmana.
Zmęczeni możemy przysiąść na wygodnych mięciutkich sofach, zaprojektowanych na osi przerywanej linii koła.
Oczy cieszą figurka flaminga wstawiona w mały kamienny stawik w którym pływają sobie żywe rybki .
Miejsce nie na duże zakupy, ale takie gdzie możemy złapać chwilę odechu, wypić kawę czy co nie co ześć.
Dobre na spotkanie.
Z własną duszą i własną specyfiką.
Gorąco polecam i zachęcam do wizyty i korzystania z usług tej placówki Kasy Stefczyka. Wykonywałem tu po raz drugi przelew i na pewno wykonam kolejne ponieważ spotkałem się tutaj z ciepłym i miłym przyjeciem. Załoga bardzo kulturalna, uśmiechnięta, pełna zycia i do tego szybka obsługa czego chcieć wiecej?
Wybrałam się dzisiaj do plusa, w celu zorientowania się w aktualnej ofercie. W lokalu było przyjemnie chłodno i bardzo schludnie. Ponieważ nie było żadnych kolejek, jedna z obsługujących pań zaprosiła mnie od razu do swojego biurka, usiadłam na miękkim wygodnym krześle i oznajmiłam, że interesuje mnie przeniesienie numeru do tzw. mix'a. Pani od razu wyciągnęła odpowiednią ulotkę i przedstawiła dostępne modele telefonów w tej ofercie, wszystkie opłaty, korzyści oraz całą procedurę przenoszenia numeru. Wydało mi się to bajecznie proste, więc pomyślałam "czemu nie". Telefon otrzymałam od razu do ręki już z przełożoną kartą sim aktywowaną w nowej taryfie, chwile trwało również spisanie danych i podpisanie umowy. W efekcie po 15 minutach wyszłam z salonu z nowym telefonem, przeniesionym numerem i podpisaną umową. I uważam, że dokładnie tak powinno to wyglądać :)
Pani z obsługi nie radzi sobie z komputerem, prosi o pomoc koleżankę w wypełnieniu dyspozycji rat. Nie może znaleźć wcześniejszego zamówienia klienta.Całość obsługi trwa około 40 min. Ceny przystępne, asortyment bardzo duży. Przy wyjściu otrzymuję prospekty wybranych mebli. Moje dziecko chce pić, mimo postawionego dystrybutora z wodą brak kubków.
Wpadłam do tego sklepu po gazetę oraz parę artykułów spożywczych, ale już na samym początku straciłam ochotę na robienie zakupów w tym sklepie. Stanęłam przy stoisku z gazetami, były bardzo pomieszane i trudno było znaleźć właściwą, następnie przeszłam na dział z lodówkami, przyglądałam się produktom szukając jogurtu naturalnego gdy zza regału wyjrzała ekspedientka i od tej pory już nie spuszczała mnie z oka, ale nie po to, żeby w razie czego mi pomóc tylko po to by kontrolować czy przypadkiem nic nie kradnę. Stała w odległości dwóch metrów i śledziła każdy mój ruch, to samo było na dziele pieczywa - stała tuż za moimi plecami, zupełnie się nie odzywając i nie starając się nawet sprawić wrażenia, że nie wcale nie chodzi jej o to, że chcę coś ukraść. Czułam się idiotycznie, chodząc po sklepie wraz z cieniem milczącej ekspedientki, która chodziła cały czas za mną. Wróciłam na dział nabiału po śmietanę, włożyłam ją do koszyka, po czym przypomniało mi się, że nie zerknęłam na datę ważności. Wyciągnęłam ją wiec z koszyka, żeby sprawdzić i usłyszałam za swoimi plecami "świeża jest, nie trzeba tak sprawdzać". I w tym momencie miałam ochotę odstawić koszyk i po prostu wyjść, ale z czystej przyzwoitości, poszłam w stronę kasy z nadzieją, że może tam potraktują mnie po ludzku. Ale niestety, po pierwsze nie było gdzie wyłożyć zakupów bo lada była niewielka, chciałam je zmieścić na skrawku wolnego blatu, na co usłyszałam od kasjerki "tu proszę nie kłaść, bo jeszcze się coś wyleje". Z niemym pytaniem spojrzałam na nią, bo już nie wiedziałam w końcu co mam z tymi zakupami zrobić. Kasjerka wzięła koszyk, wyjmowała z niego produkty, skanowała, i wrzucała dosłownie "wrzucała" je z powrotem. Po odejściu od kasy, musiałam się ulokować z boku, położyć koszyk na podłodze i przepakować zakupy do reklamówki, bo przy kasie oczywiście nie było takiej możliwości, bo inni klienci czekali by skasowano ich zakupy i wpakowano znowu do koszyka. Jestem pewna, że więcej do tego sklepu nawet nie zajrzę.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.