Poszukując dzielnie sandałów męskich sportowych zaszedłem do sklepu sportowego Dallas zlokalizowanego w Łomży przy ulicy Piłsudskiego w galerii handlowej. Na dosyć dużej powierzchni zgromadzono tam wszelaki asortyment sportowy; sprzęt, odzież, obuwie. Towar jest pogrupowany tematycznie. Podłoga, półki, wieszaki były czyste, nie zauważyłem kurzu, czy brudu. Ceny raczej wysokie, ale adekwatne do jakości, gdyż oferowany jest tam towar znanych, światowych marek. W sklepie znajdowały się trzy pracownice, które sprawnie obsługiwały wchodzących klientów. Po chwili poszukiwań podeszła do mnie sympatyczna pani i zaproponowała doradztwo w zakupach. Przedstawiłem swoje oczekiwania, ekspedientka bardzo się starała mi pomóc, pokazała kilka modeli obuwia, ale jednak żaden nie spełnił moich oczekiwań. Była przy tym bardzo sprawna, kompetentna, ale nie nachalna. Podsumowując – na pewno jeszcze nie raz tu zajrzę i może kiedyś coś kupię.
„Polujesz na kolejną wyprzedaż? Już nie musisz! W outletach 50 Sportstyle wyprzedaż trwa cały rok!” - tak się chwalą na stronie internetowej. I rzeczywiście, po wejściu do sklepu większość towarów miała na metce dwie ceny; przed i po obniżce. Zaciekawiły mnie sportowe sandały. Zacząłem przymierzać, najpierw jedną parę, potem kolejną. Przechodzące obok pracownice nawet się mnie zająknęły, że przymierzam (o zgrozo) damski model. Buty fajnie leżały na nodze i może nawet bym się zdecydował, gdyby nie cena. Po przyjściu do domu dowiedziałem się, że cena gdzie indziej (bez obniżek) jest niższa, a na dodatek jest to obuwie dla kobiet. Ale wróćmy do sklepu. A więc prócz totalnej indolencji ekspedientek w sklepie jest stosunkowo duży wybór artykułów sportowych. Asortyment jest pogrupowany logicznie. W punkcie handlowym panuje ład i porządek.
Panie przy kasach uwijały się w miarę sprawnie. Wrócę jeszcze raz na zakupy, może żonie się spodobają wypasione sandałki...
Salony CCC to jedne z najbardziej rozpoznawalnych salonów obuwniczych w kraju. Sprzedaż w CCC oparta jest o zasadę „house of brands”, polegającą na sprzedaży wielu marek obuwia pod jednym dachem. Łomżyński oddział tej firmy znajduje się w Galerii Łomża. Wewnątrz salonu panuje ład i porządek. Buty są rozstawione logicznie, z podziałem na kategorie. Ceny, w mojej ocenie, nie są ani za wysokie, ani za niskie, przeważnie adekwatne do jakości oferowanego towaru. Poszukiwałem sandałów, więc poprosiłem jedną z pracownic o pomoc. Zostałem zaprowadzony i poinformowany o asortymencie. Jednak nie znalazłem nic, co by spełniało moje oczekiwania więc udałem się do wyjścia. Po drodze przystanąłem i przyjrzałem się obsłudze przy kasie. Miła sprzedawczyni sprawnie policzyła zakupy, zapakowała do torby, wydała paragon. Nie podobało mi się tylko natrętne proponowanie pasty do butów małżeństwu, które kupowało dla dziecka plastikowe (pewnie jednorazowe) klapki. Widocznie taka karma, znaczy tak na szkoleniu pan/pani Super Senior Menedżer kazał... Ogólnie – raczej wrócę tu na zakupy.
Sklep o niebiańskiej nazwie „Ray” znajduje się w łomżyńskim centrum handlowym. Chciało by się rzecz – jakie miasto taka galeria, jaka galeria takie sklepy. Niestety. Odwiedzany przeze mnie przybytek powinien mieć nazwę „Hell” lub „Trash”. A więc po kolei. Już w korytarzu galerii ze sklepu dobiega nieprzyjemny zapach gumowo-plastikowo-chiński. Po wejściu do środka swąd taniego obuwia jest coraz bardziej dokuczliwy. Żeby nie obowiązek napisania obserwacji (tak się poświęcam...) od razu bym wyszedł ze sklepu. Jednak wszedłem dwa kroki dalej i stanąłem. Sala sprzedaży jest dosłownie cała zagracona stojącymi tam kartonami z wyeksponowanym obuwiem. Dla natrętnych klientów pozostawiono tak wąskie przejścia, że bezkolizyjne minięcie się dwóch osób jest praktycznie niemożliwe. Jeśli mamy się minąć z piersiastą blondynką to jeszcze można ewentualnie mieć jakąś przyjemność, ale jeżeli przeciskamy się ze spoconym łysym jegomościem to już do ciekawych rzeczy nie należy. (Żono wybacz i nie ścinaj głowy za piersiastą blondynkę) Asortyment tego punktu handlowego to przeważnie „chińszczyzna” w najgorszym znaczeniu tego słowa. Większość butów jest tanich, ale także tandetnie wykonanych. Znalazłem chyba z dziesięć rodzajów sandałów, ale wszystkie podobne do siebie, nawet nie zakładałem że jakikolwiek model kupię. Personel, czyli dwie panie, były stłoczone przy drzwiach i ograniczały się tylko do przyjmowania pieniędzy i wydawania paragonów wraz z resztą. Nie zauważyłem pracownika na sali sprzedaży, który by ewentualnie doradził. W sumie – nie polecam, już lepiej buty kupować na bazarku, bo asortyment i ceny te same, a przynajmniej wiaterek przewieje przykry zapach.
Łomżyński Empik zlokalizowany jest w centrum handlowym o nazwie „Galeria Łomża”. Sklep zajmuje dosyć dużą powierzchnię. W środku jest czysto, schludnie, przyjemnie. Przejścia między regałami są dosyć szerokie, nie ma problemów z manewrowaniem np. wózkiem dziecięcym. Jako, że niedługo jedziemy na wakacje poszedłem poszukać przewodnika. Podszedłem w ciemno we właściwe miejsce sklepu... i zdziwiłem się, bo została zmieniona organizacja salonu i przewodniki znajdują się w innej części. Odnalazłem więc tą inną część i stwierdziłem, że ten dział został potraktowany po macoszemu. Są spore braki w mapach, niektóre serie przewodników zawierają tylko wyrywkowo wybrane pozycje. Jako, że nie było interesującej mnie pozycji podszedłem karnie (zgodnie z informacją na regale) do punktu informacyjnego. Obsługiwała mnie miła pani o imieniu Milena. Potwierdziła niestety moje przypuszczenia, ale zaproponowała, że poszukiwany przewodnik może zamówić. Gdybym się zdecydował to nie płaciłbym kosztów przesyłki. Pomarudziłem jeszcze chwilę obnażając kolejne braki magazynowe. Niektórych pozycji pani nie mogła znaleźć w bazie, więc uzgodniliśmy że poszukam ich sam na stronie internetowej. Podsumowując, w sklepie jest miło, przyjemnie. Obsługa rzeczywiście stara się pomóc potencjalnemu klientowi. Jednak wiele ciekawych książek nie ma bezpośrednio w sklepie więc najlepszym wyjściem są chyba zakupy w internecie i odbiór w salonie.
Miejsce zostało wybrane ze względu na lokalizację (niewielka odległość od biura). Kilkukrotnie zamawialiśmy z Da Marco pizzę do pracy i zawsze była pyszna, a obsługa bardzo miła i pozytywnie nastawiona. Postanowiliśmy zatem, że rozgościmy się w lokalu. Tym razem jednak powodem nie była konsumpcja pizzy, a świętowanie urodzin, toteż jedzenie zeszło na dalszy plan. Właściwie w momencie, kiedy wybraliśmy stolik, zjawiła się przy nim kelnerka z kartami - duży plus, z uśmiechem na twarzy i gotowa do pomocy. Ponieważ wiedzieliśmy od razu, co jest celem, niezwłocznie zamówiliśmy. Zamówienie dotarło do stolika szybko, powtórzone zostało również pytanie, czy nie pomóc nam w wyborze czegoś do jedzenia. Podczas obecności obsługa (poza przyjmowaniem i przynoszeniem napojów) pojawiła się dwukrotnie celem polecenia nam swojego menu. Nie było to w żadne sposób nachalne, czy irytujące. Również czas oczekiwania na rachunek był zaskakująco krótki, tak samo jak jego uregulowanie. Plusy za: przyjemny wystrój wnętrza i ogródka, jak również za ceny.
Nie lubię, wręcz nienawidzę wieczornych zakupów w Biedronkach. Zawsze jest tłok, obsługa zmęczona, brudna podłoga, towary promocyjne przegrzebane i przebrane. Nie inaczej było podczas mojej ostatniej wizyty. A więc po wkroczeniu do sklepu w pierwszej alejce była zaświniona podłoga, stały także palety blokujące przejście. Nieco dalej stan posadzki także nie był idealny. Poszukiwałem nożyka turystycznego z aktualnej oferty więc oczywiście musiałem się go nieźle naszukać, przebijając się pośród wózków i grzebiąc w koszach. Nożyki wreszcie znalazłem, ale przykryte jakimiś tekstyliami. Podszedłem w kierunku kas, oczywiście jak to wieczorem, była długa kolejka. Po kilku minutach wreszcie usłyszałem dzwonek, za parę chwil została otwarta kolejna kasa, ale i tak swoje musiałem odstać. Obsługiwała mnie znudzona pani, przez miłosierdzie nie podam jej imienia. Nie patrząc na mnie wygłosiła swoje „dzień dobry”, policzyła zakupy i na koniec znów usłyszałem sztampową formułkę „dziękuję i zapraszam”, ale z ton głosu i mowa ciała mówiły coś wręcz przeciwnego. Dobrze, że chociaż ceny są w tym dyskoncie przyzwoite, bo nieczęstym byłbym gościem. Co ciekawe, podczas porannych wizyt obsługa w tym sklepie jest z zupełności przyzwoita - panie są miłe, uczynne, a przy kasach nie ma kolejek.
Skład węgla"Szreder" ceny najlepsze w Bytowie. Wybór jest duży wszystkie rodzaje węgla od groszku ,orzech po eco groszek. Zakupu dokonałam od ręki, transport za darmo. Obsługa miła,właściciel tego składu dużo poświęca czasu dla klienta,doradza,trochę cenę opuści. miejsce pracy jak na skład węgla pamięta czasy PRL-u,ale rekompensuje to przyjazna atmosfera.Polecam ten skład.
W niedzielny wieczór, w ramach zabicia czasu wybrałam się do Galerii Krakowskiej po zakupy. Cel był nieco inny niż zakup odzieży, ale wstąpiłam do H&M. Wystrój w sklepie, jak na warunki wyprzedaży, mile mnie zaskoczył. W przeciwieństwie do wielu 'sieciówek'w tym czasie, panował względny porządek. Obsługa uwijała się z odnoszeniem ubrań z przymierzalni na wieszaki. Jednak przy tej pracy, niespecjalnie zwracała uwagi na potencjalnego klienta, w tym wypadku mnie. Kiedy już udało mi się nawiązać kontakt z jedną z osób z obsługi, informacja na temat rzeczy, której poszukiwałam była dość niejasna (cytuję: 'wiszą tam, proszę poszukać'), wskazanie palcem to jednak mało istotna informacja w perspektywie poszukiwań konkretnego rozmiaru. Wbrew pozorom ten czynnik (w kwestii ubioru) ma istotne znaczenie. Nie udało mi się odnaleźć tego, czego poszukiwałam, jednak jestem w stanie zrozumieć, że pracownicy muszą wykonać swoje zadania, a do zamknięcia sklepu pozostawało niewiele czasu. Nie zmienia to faktu, że będę tam zaglądać. Choćby po to, żeby sprawdzić, czy w innych godzinach sytuacja wygląda podobnie, czy to był jedynie niefortunny zbieg okoliczności.
Dnia poprzedniego padła wspólna decyzja - obiad na mieście. Wybór w Krakowie jest oczywiście spory, ale mój towarzysz znudzony kuchnią klasyczną, postawił na coś bardziej egzotycznego. Dotarliśmy na ul. Szeroką, nieco po 16. Liczyliśmy nieśmiało, że uda nam się być w lokalu przed zakończeniem promocji (w porze lunchu ceny są naprawdę atrakcyjne), ale kilka minut minut zagwarantowało nam korzystanie z menu ze standardowymi stawkami.
Miłe otoczenie, sącząca się z głośników muzyka i żywe kolory dawały nadzieję na dobre zakończenie tej konsumpcji.
Po niezbyt długim czasie pojawił się kelner z kartami, po czym niezwłocznie nas opuścił, by oddać się pogawędce ze swoją znajomą. Niezrażeni odczekaliśmy chwilę, po kilku minutach pojawił się znów. To był moment przełomowy dla mojej oceny tej restauracji. Towarzysz mój zdecydował dość szybko, ja (jak na płeć przystało) zdecydowana do końca nie byłam, więc nieśmiało zapytałam, co z 2 potraw on mógłby mi polecić. Słysząc w odpowiedzi, że to zależy co lubię, przestałam mieć nadzieję, że uzyskam pomoc. Mało pomocna w efekcie okazała się również sugestia o wyborze średniej ostrości, gdyż potrawy indyjskie ostre być muszą i to bardzo, w tym wypadku to nie były one średnio intensywne, co najwyżej lekko powyżej poziomu zupełnie neutralnego.
Na dania czekaliśmy również dłuższą chwilę, liczyłam więc, że będą przynajmniej gorące. Tu również nieco się zawiodłam. Porcje wielkości średniej, jedzenie dobre, ale nic poza tym. Rachunek za to dość spory (a w porównaniu z 'promocją' - duży). Opuściłam lokal z uczuciem niesmaku, który zdołała zniwelować dopiero kawa w innym miejscu Kazimierza.
moja opinia dotyczy sklepu altero w solvay park w krakowie.uwielbiam kupowac buty w tym sklepie.obsługa bardzo miła i pomocna,pani która mnie obsługiwała usmiechała się uprzejnmie nawet gdy mierzyłam chyba 10 już pare butów,w tym sklepie kupiłam już kilka par i jestem bardzo zadowolona.co do obsługi to mam tylko zastrzezenia do pań ze sklepu w bonarce,te w przeciwności do pań z solvayu kompletnie nie interesuja sie klijentem a gdy juz to tempo w jakim przynosza buty z zaplecza wystarcza na wypicie kawy i zjedzenie ciastka.odnoszą sie do klijenta nieuprzejmie i z wyrzszościa.ogólnie polecam zakupy tej marki gdyż uważam ze są świetnej jakości
Market znajduje się w Słupsku na ul.Hubalczyków. Chciałam zakupić okno dachowe i coś do odświeżenia mieszkania.Przyjechałam samochodem jest piękny duży parking. W sklepie udałem się do punktu usługowego z pytaniem gdzie mam szukać okien dachowych. Na miejscu para klientów rozmawiała z pracownikiem. Oczekując rozglądałem się po markecie. Pracownika spytałam gdzie mam sie udać gdyż market jest duży,zaprowadzono mnie na regały gdzie mogłam obejrzeć towar. Było gorąco ,byla woda ,ale niestety nie było kubków. W toaletach bardzo brzydki i odpychający zapach. Przeszłam się trochę po sklepie nie było zbyt czysto . Pracownicy są zorientowani w lokalizacji asortymentu, są mili i uśmiechnięci. Kiedy wybrałam towar poszłam do kasy. Kolejek nie było sprawnie dokonałem płatności. Dodając zaskakująco irytujące notoryczne pytanie o kod pocztowy przy kasie, podsumowałabym jakość obsługi dobrze.
Do sklepu Coccodrillo wybrałam sie po jakiś fajny ciuszek dla wnuka.Sklep mieści sie w C.H. Jantar.Ubrania na półkach schludnie poukładane, wszystko prezentuje się elegancko. Personel sklepu chętnie pomaga w odnalezieniu odpowiedniego rozmiaru lub koloru. Ekspedientka pokazała mi gdzie znajdują się rzeczy przecenione,doradziła,była bardzo miła i poświęciła mi dużu czasu.Kupiłam piękny dres,z którego byłam bardzo zadowolona,a mój ukochany wnuczek na drugi dzień wystroił sie w nowy dresik na spacer.Sklep jest bardzo czysty i przyjemnie robi sie w nim zakupy.Napewno odwiedzę ten sklep jeszcze nieraz.
Tańsze i szybkie zakupy w aptece? Tak to możliwe. Wystarczy wejść na stronę www.doz.pl znaleźć interesujące produkty, włożyć do koszyka, wybrać aptekę, w której chcemy odebrać leki i właściwie wszystko. Kolejny nasz krok to oczekiwanie na maila z informacją kiedy można odebrać zamówioną przesyłkę. W moim przypadku zamówione rzeczy odebrałam w dniu kolejnym. Solidna apteka, szybka dostawa, ceny bardzo konkurencyjne: na jednym leku zaoszczędziłam 10 zł. Chętnie skorzystam następnym razem.
Położona w samym centrum Środy Wielkopolskiej , na Starym Rynku. Wnętrze bardzo przytulne, stylizowane na starą gospodę. Drewniane stoły i ławy doskonale komponują się z barem, za którym znajdziemy bardzo miłą, kompetentną obsługę. Karty z menu leżą na stołach czekając na klientów. Nie musimy czekać, aż podejdzie do nas obsługa. na zamówiony posiłek nie musimy czekać zbyt długo, a podane danie wygląda bardzo apetycznie i jest go sporo. Po zjedzeniu słusznej porcji jesteśmy najedzeni, a wrażenia kulinarne na długo pozostaną w naszych kubkach smakowych. Cena posiłku jest w stosunku do ilości bardzo niska.
Wychodzę z pracy, na niebie czarne chmury, po chwili spadają kolejne krople deszczu. Na szczęście niedaleko przystanek autobusowy. Czekam... do odjazdu autobusu - linia 830 - jeszcze kilka minut. Autobus stoi obok. Kierowca na swoim stanowisku, ale mimo, że sporo osób na przystanku, a deszcz pada coraz mocniej, autobus nie podjeżdża. Dopiero równo o 16.15 (tak według rozkładu jazdy) podjeżdża autobus. Zmoknięci pasażerowie wbiegają do środka, choć mogli zrobić to spokojnie kilka minut wcześniej, gdy jeszcze nie byli przemoczeni deszczem. Całkowity brak empatii i wrażliwości.
Będąc w okolicy zaszedłem do perfumerii Douglas, w poszukiwaniu jakiegoś pachnącego prezentu dla żony :) Nie wiedziałem co czynię! Ogrom kosmetyków, masełek, pilingów, tuszów i innych specyfików których nazwy nie potrafię powtórzyć, ogłuszył mnie. Chciałem uciec z krzykiem, gdy podeszła do mnie miła pani i zaproponowała mi swoją pomoc. Wtedy zdałem się na jej wiedzę i nie żałuję. Pani opowiedziała mi bardzo dużo dziwnych rzeczy, o których wcześniej nie miałem pojęcia ale żona kocha mnie jeszcze bardziej. Prezent przypadł jej do gustu.
Poszukiwałem programu multimedialnego do nauki języka niemieckiego, więc udałem się do najbliższego mi empiku. Już w wejściu zostałem powitany przez ochroniarza, co na dzień dobry wprawiło mnie w dobry nastrój. Zagubiony plątałem się po sklepie, ale ktoś z obsługi mnie zauważył i zaproponował pomoc. Wyjaśniłem czego poszukuję i świat od razu nabrał barw. Pracownik profesjonalnie podszedł do sprawy, zaproponował mi dwa zestawy, wyjaśnił ich zawartość, wymagania sprzętowe, zasugerował nawet wybór lepszego... i miał rację! Zestaw jest super. Polecam wszystkim niezdecydowanym Empik na Podwalu!
Sklep jest dość dużych rozmiarów i z zewnątrz wygląda zachęcająco. Po wejściu również wydaje się ok, ale nie podoba mi się, że pierwszym działem, do którego się wchodzi jest dział z kosmetykami i chemią gospodarczą. Mi zależało na tym, żeby kupić dobre pieczywo. Udałam się więc do działu z pieczywem, trochę "na czuja", bo nie wiedziałam, w którą stronę mam iść - nie było żadnych oznaczeń. Było już po południu, a wybór pieczywa był bardzo duży. Przy tym stoisku bardzo ładnie pachniało i wszystko było dobrze porozdzielane - słodkie ze słodkim, pikantne z pikantnym, chleb z chlebem itd. :) Niestety, karteczki z cenami, które były poprzyczepiane do regału były dziwne. Nic się nie zgadzało. Pod chlebem była karteczka z ceną chałki, pod pizzami z ceną pączków. W ogóle nie mogłam się rozeznać, więc wzięłam po prostu to, co chciałam, nie bacząc na cenę. Zapłaciłam poniżej 10 zł i chciałam zapłacić kartą. Bałam się, że jednak nie będzie to możliwe, gdyż sklep może mieć wprowadzone jakieś ograniczenia. Okazało się jednak, że nie :) Pani kasjerka była bardzo uprzejma, witała się z każdym klientem, ale skanowała towary dość wolno. Moja płatność kartą też troszkę trwała, no, ale to już nie wina kasjerki, a terminala. Podsumowując: wizyta w Zielonym Markecie przyjemna, pieczywo świeże i pyszne; jedyne co należałoby poprawić, to oznakowanie cen towarów i może jakieś oznakowania co do działów.
Zrobiłam sobie przerwę w podróży i znajdując się w Iławie na ul. Wiejskiej postanowiłam odwiedzić sklep sieci Społem. Uwielbiam sklepy tej sieci, "rozpływałam się" np. nad dwoma znajdującymi się w Zakopanem i miałam już zakodowane, że każdy Społem jest świetny. Niestety nie każdy. Sklep znajduje się w starym bloku i nie powala pięknością. Wewnątrz też nie jest zbyt urodziwie. Po wejściu do sklepu udałam się po koszyk. W miejscu przeznaczonym na koszyki, znajdowały się tylko 3 sztuki, w tym dwa jednakowe, a trzeci jakiś dziwny... Może z Biedronki? Moje zakupy miały być szybkie, bo chciałam kupić tylko coś do pica, dlatego nie zagłębiałam się "w sklep" i nie mogę opisać wszystkich działów. Wiem tyle, że stoisko z wodą mineralną było bardzo ubogie. Butelki Żywiec Zdrój wisiały na specjalnych wieszaczkach, ale większość z tych wieszaczków była pusta. Ja wzięłam dwie butelki i na wieszaczkach pozostały tylko dwie. Nie można po tym wywnioskować, że sklep na bieżąco uzupełnia wodny asortyment. Z dwoma butelkami wody udałam się do kasy. Przede mną w kolejce stała mama z dzieciaczkami i upominała je co chwilę, żeby nie ruszały tego i owego i żeby jeszcze nie otwierały lodów, bo "pani musi skasować". Owa pani powoli obsługiwała mamę i była oburzona zachowaniem dzieci. Rozumiem oburzenie, ale nie musi od razu rzucać dziwnych spojrzeń na matkę i dzieci. Mama została obsłużona, pani nie powiedziała ani "dziękuję", ani "do widzenia". Ja także nie usłyszałam żadnego grzecznościowego zwrotu na powitanie. W ostatnim momencie, zauważyłam, że przy kasie stoją paletki z puszkami herbaty. Postanowiłam je kupić i postawiłam je na taśmie, w momencie, gdy pani kasjerka skanowała już moje wody. Pani ta (szkoda, że nie znam jej imienia), spojrzała się na mnie takim wzrokiem, że aż nie wiem, o co jej mogło chodzić. Dzieci nie lubi, jak ktoś bierze coś w ostatnim momencie, to też źle... Ech! Do zapłaty miałam 7 zł i 28 gr. Podałam pieniądze i byłam święcie przekonana, że dałam 7 zł i 20 gr, więc poszukałam jeszcze 10 gr i podałam je kasjerce. Być może przez upał coś mi się pomyliło, ale miałam wrażenie, że dałam kwotę w porządku. Okazało się, że jednak nie i dostałam "ochrzan" od kasjerki. Wzburzona powiedziała, że do zapłaty jest 7, 28 zł. Ja na to spokojnie, że dałam 7,30 zł. Pani kasjerka z oburzeniem, że nie. Zamiast spokojnie wytłumaczyć, przecież się dogadamy, to nie - nerwy! Nie jestem złodziejem, który próbuje okraść sklep na 20 gr. Przeprosiłam panią (chociaż nie wiem za co) i wytłumaczyłam, że wydawało mi się, że dałam prawidłową kwotę. Pani nic nie odpowiedziała, tylko rzuciła mi (dosłownie!) na rękę 2 grosze reszty. Za taką obsługę to ja dziękuję. No i woda mineralna niestety zbyt droga.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.