Obsługa schlidnie ubrana,
Obsługa wita klienta wchodzacego do sklepu
Jasno odpowiada na zadane pytania
Towar oznaczony prawidłowo cenami
Stanowisko sprzedaży przygotowane przwidlowo
Panie zainteresowane klientem,chetnie udzielały pomocy
Wiedza sprzedawców na odpowiadnim poziomie
Mimo obecnoiśći wiekszej liczby klientów kazdy był obsłużony
Przed wyjazdem na wczasy udalismy się całą rodziną do Salonu Empik w Białymstoku w Galerii Białej przy ulicy Miłosza. Ze względu na bardzo duży wybór pozycji książkowych każdy kupił coś do poczytania - zarówno dorośli jak i dzieci. Dodatkowo zakupiliśmy przwwodnik niebędny do uprawiania turystyki samochodowej. Zainteresowaliśmy się jednym z albumów wydawnictwa ARKADY - reklamę znaleźliśmy na okładce innej pozycji tego wydawnictwa. Ponieważ pozycji tej nie było na półce postanowiliśmy zapytać pracownika Salonu. Pracownica wykazała zainteresowanie naszym problemem i próbowala wyszykać pozycję w systemie komputerowym - niestety nie była już dostępna. Ale zainteresowanie z jakim podeszła do nas pracownica pozostawiło bardzo dobre wrażenie.
Bedąc w Galerii Handlowej BIAŁA w Bialymstoku wstąpiłem do sklepu BIG STAR. W sklepie były akurak 2 sprzedawczynie i żadnych klientów, później pojawili się klienci. Z zainteresowaniem zostałem wysłuchany oraz przedstawiono mi propozycję kilku ubrań jakich szukałem. Spotkalem się z dużą chęcią pomocy .
Ze względu na koniecznośc dokonania przeglądu w samochodzie umówiłem się na wizytę w Serwisie Mega Opel w Białymstoku, przekładałem wizytę 2 razy - nigdy nie było z tym problemu. Obsługa przy przyjęciu oraz wydaniu samochodu bardzo miła kompetentna i szybka. Samochód otrzymałem bardzo dokładnie wyczyszczony co bardzo mnie ucieszyło ponieważ wybieralem się samochodem na wczasy.
Rzadko zajeżdżałem na stacje Shell myśląc, że paliwo jest tam droższe niż na innych stacjach. Przejeżdżając obok tej stacji zauważyłem na tablicy cenę oleju napędowego jaka była satysfakcjonująca - bardzo dobrze ustawiona i widoczna tablica z cenami paliw. Po zatankowaniu udałem się do kasy, gdzie mimo kilku osób w kolejce szybko udało mi się załatwić płatność kartą płatniczą -przemiła obsługa przy kasie.
Obsługa miła i kompetentna, osaba stojąca przy dystrybutorach z uśmiechem na twarzy zaproponowała pomoc w obsłudze, gdy podziękowałem towarzyszył mi rozmową w związku z tym że byłem jedynym klientem. Przy kasach sympatyczna obsługa w postaci dwóch Pań. Tochę mnie drażni usilne wciskanie dodatkowych produktów, ale mam świadomość, że tego wymagają od nich przełożeni. Łazienki w stanie dobrym, czystym i nie odstraszające wygladem, jak na wielu stacjach benzynowych to bywa.
Sklep Nanu-Nana zajmuje jeden z boksów w C.H.Jantar w Słupsku.Jak przechodzę koło tego sklepu to niemoge sie oprzeć aby go odwiedzić.Jest tam tak dużo fajnego towaru.Panie ekspedientki są tylko przy kasie.Na sklepie niema nikogo.W sklepie jest dość czysto.Panie ekspedientki nie mają czasu na klientów.Gdy jestem w tym sklepie to boje sie abym nie zachaczyła czegoś szklanego torebką i nie potłukla.Uwazam ze towar ten powinien być poukładany bezpieczniej.Personel sklepu nie wita, nie zegna ,traktuje klientów- jakby ich nie było.
Ostatnio odwiedziłam placówkę LUKAS banku w Leclerk w Słupsku . Placówka sprawiała wrażenie czystej i uporządkowanej, ulotki były równo poukładane, a wokół ekspresu z kawą nie było śladów zabrudzeń. Panie bardzo starannie ubrane i bardzo miłe . Obsługująca mnie Pani była miła i uśmiechnięta, chętna do pomocy. Chętnie też odpowiadała na moje pytania i nie okazywała zniecierpliwienia. Używała zwrotów grzecznościowych.
Przy okazji mojego pobytu w Terespolu postanowiłam umówić się z koleżanką na soczek. Koleżanka, która jest rodowitą mieszkanką tego miasta zaproponowała, abyśmy udały się do lokalu Blender. Zdałam się na jej rekomendację i właśnie tam się spotkałyśmy.
Kiedy weszłyśmy do lokalu okazało się, że jest tam bardzo duszno. I tutaj propozycja dla właścicieli, aby założyli klimatyzację, bo w barze naprawdę nie ma czym oddychać.
Wystrój lokalu nawet mi się spodobał. Ściany w lokalu mają intensywny kolor czerwieni, co moim zdaniem pasuje jeśli chodzi o bar.
Byłam samochodem więc nie mogłam skusić się na piwko. Postanowiłam zamówić sok. Nikt nie podszedł do naszego stolika, więc razem z koleżanką udałyśmy się do baru. Za barem stała młoda, około 25 letnia pracownica. Zamówiłam sok z czarnej porzeczki, a koleżanka piwo z nalewaka. Za nasze zamówienie zapłaciłyśmy niecałe 10 zł, więc ceny w tym lokalu są stosunkowo niskie.
Wizyta w Benderze należała do dosyć udanych. Uważam, że jest to dobre miejsce zarówno na wyjście z paczką znajomych jak i randkę we dwoje.
Solare jest to jeden z niewielu lokali w Terespolu. Jeśli chodzi o wielkość lokalu to określiłabym ja jako średnią. Większa ilość klientów z pewnością spowodowałaby tam ścisk. Natomiast plusem jest to, że latem przed lokalem znajduje się ogródek piwny, więc można posiedzieć również na świeżym powietrzu. Jeśli chodzi o menu to oprócz pizzy można tam zjeść inne dania typu fast-food na przykład tortillę czy hamburgera. Ja miałam przyjemność jeść tam pizzę, która była naprawdę smaczna. Ceny w lokalu określiłabym jako standardowe, za pizzę familijną płaci się około 30 zł.
Podoba mi się, że pizza jest robiona na oczach klientów.
Obsługa w lokalu jest sympatyczna. Obsługujący mnie barman był życzliwy i uprzejmy.
Z czystym sumieniem mogę polecić ten lokal. Jedzenie jest smaczne, obsługa sprawna i sympatyczna, więc czego chcieć więcej.
Totalna porażka, chcąc otrzymać informacje na temat przeniesienia telefonu firmowego na użytkownika indywidualnego otrzymałem świetną informację, brzmiącą: "... Wie Pan co... Najlepiej to powiem Panu będzie tak... zadzwoni Pan na infolinię sieci T-Mobile i tam Panu powiedzą bo ja generalnie rzecz biorąc to pracuję w T-Mobile od lipca a wczesniej pracowałem w Erze przez ponad rok i pierwszy raz o czymś takim słysze" W dodatku w lokalu była widoczna wielka pajęczyna w jednym z rogów... Totalna porazka- zero profesjonalizmu!
Zdawać by się mogło, że moje problemy z Orange nie mają końca. Kiedy zakończyłam sprawy związane z telefonem, padł mi Internet z Orange. Od około dwóch tygodni Internet bardzo mi szwankuje. Połączenie ciągle się zrywa zaś podczas otwierania strony spokojnie mogę sobie parzyć herbatę. Sytuacja zmienia się jedynie w godzinach nocnych. Niedawno przedłużyłam umowę na Internet i kupiłam nowy modem, więc mam prawo wymagać aby Orange wywiązała się z umowy. Postanowiłam zadzwonić do biura obsługi klienta i zgłosić swój problem. Mój czas oczekiwania na wolnego konsultanta wynosił 19 minut. Jak już wspominałam granie na czekanie w Orange przyprawia mnie o dreszcze. Kiedy w końcu usłyszałam głos konsultanta poczułam ulgę. Konsultant był bardzo uprzejmym mężczyzną. Kiedy opisałam mu na czym polega mój problem, konsultant pokierował mnie jakie kolejne kroki mam wykonać. Kazał mi odznaczyć w głównym koncentratorze urządzeń USB zezwalanie komputerowi na wyłączanie w celu oszczędzania energii tego urządzenia. Jak się okazało owa opcja w moim komputerze była już odznaczona. Powiedziałam pracownikowi, że najczęściej pojawia mi się błąd 720. Pracownik nie potrafił mi pomóc. Powiedział, że przyjął moje zgłoszenie jako problem techniczny i poinformował mnie, że w ciągu dwóch dni problem powinien zostać rozwiązany. Zaraz po rozmowie otrzymałam od Orange sms że moje zapytanie techniczne zostało przyjęte i podano mi konkretny numer zapytania. Bardzo zależy mi na tym, aby moje problemy z Orange dobiegły końca. Mam już dosyć płacenia za usługi, z których nie mogę korzystać.
Niedługo wybieram się za granicę, więc postanowiłam wymienić złotówki na euro. W tym celu udałam się do kantoru mieszczącego się w okolicach PKP w Terespolu. Kiedy weszłam do kantoru okazało się, że jest to małe i duszne pomieszczenie. Miejsce to określiłabym jako obskurne i odstraszające. Najczęstszą klientelą tego kantoru są Białorusini (przygraniczni handlarze), więc nie zdziwił mnie fakt że panował tam nieprzyjemny zapach.
Powitał mnie mężczyzna mający około 55 lat. Chciałam wymienić 3000 zł, więc liczyłam na mały rabat. Kursy sprzedaży i kupna poszczególnych walut były wypisane kredą na tablicy. Jeśli chodzi o kupno euro to wynosiło ono 4,08. Zapytałam pracownika czy istniałaby możliwość zejścia z ceny. Pracownik odmówił mi, tłumacząc że on też musi zarobić na chleb. Nie jestem typem przekupki więc przyjęłam jego odmowę bez obrażania się. Wymiana waluty przebiegła sprawnie. Na koniec wizyty pracownik podziękował mi i życzył udanego urlopu.
Dobre jedzenie w rozsądnej cenie. Pomimo godzin szczytowych, czekaliśmy zaledwie 7 minut na kebab i sałatkę. Warzywa wyglądają na dzisiejsze :) smak całkiem ciekawy. Sosy do sałatki i kebabu również dobre, a co najważniejsze obsługa rewelacyjna... Pani ok 40 bardzo miła szybko przyjmująca zamówienie i chłopcy szybko przygotowujący potrawy. Polecam!
Przy okazji mojego pobytu w Terespolu postanowiłam wstąpić do tamtejszej Biedronki, aby kupić wafle ryżowe. Ostatnio bardzo skutecznie zastępuje nimi białe pieczywo. Miałam zamiar kupić tylko ten produkt, więc nie brałam wózka spod wiaty. Mimo to zauważyłam, ze pod wiatą z wózkami było brudno. Na chodniku przewracały się paragony i opakowanie po lodach. Kiedy weszłam na salę sprzedaży od razu skierowałam się na dział z pieczywem. Nie chciałam tracić czasu na przechadzanie się po całym sklepie. Zauważyłam, że panuje tam spory ruch a wąskie przejścia między regałami utrudniają mijanie się osobom z wózkami. Kiedy wzięłam wafle udałam się w kierunku kas. Czynne były dwa stanowiska kasowe, przy których ustawiła się spora kolejka. Po chwili jedna z kasjerek dzwonkiem wezwała koleżankę, aby ta otworzyła kolejną kasę. Udało mi się stanąć jako pierwsza przy nowo otwartym boksie kasowym. Obsługiwała mnie kasjerka mająca około 40 lat. Pracownica miała brązowe, krótko ostrzyżone włosy. Kasjerka była uprzejma i życzliwa. Używała wobec mnie zwrotów grzecznościowych i mimo tego, że tą samą regułkę mówiła wszystkim klientom nie wykonywała tego w sposób mechaniczny.
Moja przygoda z firmą Apart rozpoczęła się tak naprawdę rok temu.Brałam ślub i poszukiwaliśmy z mężem obrączek.Odwiedziliśmy wtedy sporo sklepów, ale Apart zapamiętałam do dziś. Wchodzimy do sklepu(oprócz nas tylko jeszcze jeden klient). W sklepie trzech pracowników(mężczyzna i dwie kobiety-cała trójka nie bardzo zajęta, no chyba,że rozmową)Pierwsze 5 min.- oglądamy obrączki(to akurat mi nie przeszkadzało, bo nie lubię jak sprzedawca atakuję mnie od samego wejścia).Kolejne 5 min.- próbuje zasugerować,że jestem jednak zainteresowana produktem i potrzebuje pomocy, kolejne 5 min.chodzę po sklepie i czekam nadal. Pojawia się jakiś nowy klient i jedna z pracownic zaczyna go obsługiwać. W końcu sama podchodzę i proszę drugą pracownicę o pokazanie mi obrączek , które chcę przymierzyć. Pani robi to od niechcenia, z miną jak bym za dużo wymagała.Powiem szczerze,ze mój mąż był ubrany tego dnia w sportowym stylu, ja też wyglądałam dość zwyczajnie.Zachowanie pracowników spowodowało,że poczułam się jak by chcieli mi powiedzieć, że albo nie stać mnie na kupno tych obrączek i szkoda na mnie czasu albo,że może chce coś ukraść.
Powiedziałam sobie,że nigdy tam już nie wejdę. Ale ostatnio siostra poprosiła mnie o pomoc i musiałam odwiedzić ponownie sklep Apart.
Nic się nie zmieniło! W sklepie spędziłam znów ok. 15 min.Obejrzałam produkty, ale nikt nawet do mnie nie podszedł spytać się, czy w czymś pomóc.(w sklepie znów nie było dużo klientów)
Sklep Tesco znajdujący się w Terespolu nie należy do największych sklepów tej firmy. Jednak jego oferta przyciąga sporą ilość klientów. Postanowiłam wczoraj podjechać tam i zrobić większe zakupy.
Kiedy weszłam do sklepu okazało się, że jest tam dosyć sporo klientów. Jednak sklep jest dobrze zagospodarowany i nie odczuwa się ścisku wśród klientów.
W sklepie było sporo promocji, więc postanowiłam skorzystać z kilku z nich. Można było kupić sok Caprio 2 sztuki w cenie jednego, czyli za 4,95. Była również promocja na piwo Carlsberg, przy którym za 8 sztuk dostawało się 4 gratis i cały zestaw kosztował jedynie 19,99. Jeśli chodzi o promocję piwa to ledwo się na nią załapałam, bo szło jak świeże bułeczki
W sklepie panował porządek. Produkty były ułożone estetycznie a ich ceny były widoczne. Podłoga na Sali sprzedaży była czysta i nie zauważyłam tam żadnych nieczystości.
Kiedy podeszłam do kasy okazało się, że jest tam spora kolejka. Jednak wszystkie kasy były czynne, więc musiałam odczekać swoje. Obsługująca mnie kasjerka była sympatyczna i uprzejma. Na koniec wizyty podziękowała mi za zakupy.
Nie tak dawno skontaktował się ze mną za pomocą infolinii pracownik firmy Aviva z propozycją ubezpieczenia samochodu OC i AC. Zgodziłem się na przeprowadzenie analizy, gdyż niedługo kończył mi sie umowy. Pracownik rozpoczął zbieranie informacji, aby móc przygotować ofertę. Po zebraniu wszystkich informacji poinformowano mnie, że musi się jeszcze skontaktować z przełożonym. Po krótkiej chwili połączył się ze mną ponownie i poinformował mnie, że nie mogą mi zaoferować ubezpieczenia AC z powodu samochodu. Okazało się, że nie chcą ubezpieczać samochodów ściągniętych z zagranicy. To po co wypytują przez kilka minut, skoro na pocżątku rozmowy podałem mu skąd samochód został sporwadzony. Ponadto można często zauważyć reklamę oferty ubezpieczeniowej np AC a jak co do czego przychodzi to nie można ubezpieczyć, gdyż nie jest z Polski. Dziwna oferta.
Poniedziałek, więc i nowe promocje. Udałem się na zakupy, gdyż znalazłem na ulotce reklamowej informację, że w promocji jest kawa. Zachęcony zaszedłem do sklepu, aby ten produkt kupić. Rozpocząłem jego poszukiwania, ale nie mogłem go znaleść. Podejrzewałem, że już został ten produkt wykupiony, jednakże chciałem się upewnić pytając się o dostępnośc produktu pracownika. Niestety, ale nikogo nie znalazłem oprócz pracowników przy kasie. Chodząc po sklepie można było zauważyć otwarte drzwi na zaplecze. Zniechęcony udałem się w stronę kas aby opuścić sklep. Jednakże przy kasie zauważyłem interesujący mnie produkt. Był on zastawiony innymi produktami, dlatego też było ciężko go zauważyć. Przy kasie ustawiła się już kolejka i pracownik rozpocżął wzywanie pomocy do kolejnej kasy. Niestety, ale przez dłuższy czas nikt się nie pojawił. Dopiero po ok. 5 minutach została otwarta kolejna kasa. Jak do tej pory zawsze było OK, ale czasami bywał inaczej.
Będąc na zakupach w sklepie byłem świadkiem nietypowego zachowania się pracownika ochrony. Pracownik powinien zajmować się kontrlowaniem sklepu a nie próbowaniem ich. Rozumiem, jak ktoś ogląda różne produkty ale żeby sprawdzać zapach perfum, to tego nie rozumiem. Otóż zdarzyło się, że pracownik ochrony wziął perfumy do ręki i zaczął je testować. Nie trwało to zbyt długo, ale wystarczająco aby zainteresowały się jego zachowaniem inni klienci. Świadkiem tego zdarzenia nie byłem tylko ja ale i inni klienci.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.