Odwiedziłem dziś Supermarket PoloMarket w Legnicy.
Oczywistym plusem sklepu jest jego położenie tj. galeria handlowa zlokalizowana w samym centrum miasta.
Jednakże już sama organizacja sklepu i obsługi klientów nie jest aż taka idealna. Przede wszystkim sklep ma problemy z kasjerami. Nader często zdarza się, że czynna jest tylko jedna kasa przy której w kolejce stoi kilka, nawet kilkanaście osób. Ponad to sami kasjerzy (oczywiście nie wszyscy) nie sa wystarczająco przeszkoleni w obsłudze klienta i kasowaniu towaru: bardzo wolne tempo obsługi, bezpłciowość i brak entuzjazmu w kontakcie z klientem. Przejścia między kasami sa bardzo wąskie i niewygodne.
W kwestii samej organizacji sklepu (hali sprzedaży) to pragnę wskazać:
- w dniu dzisiejszym na dziale z wędlinami, miałem zastrzeżenia do unoszącego się tam zapachu-połączenia pleśni z zapachem starej wody. Jak na tak strategiczne pod tym względem stoisko było to moim zdaniem wielkie uchybienie. Zwłaszcza, że pracownicy nie robili sobie nic z faktu, iz wielu klientów sie na ten zapach skarżyło.
- wybór artykułów na bardzo średnim poziomie. Według mnie brakuje podstawowych artykułów średniej klasy, jednakże znanych marek (Winiary, Knorr, Lipton, President itp.)
- dział z warzywami-brak torebek na warzywa
Siłownia zlokalizowana jest w domu studenckim „Alchemik”. Obiekt estetyczny, oddany do użytku kilka lat temu. Siłownia znajduje jest na parterze, nie ma widocznego szyldu, nie posiada własnego logo ani nazwy. Funkcjonuje jako element domu studenckiego „Alchemik”. Cennik skorelowany jest z płcią i pochodzeniem klienta, a nie z czasem jaki spędza w siłowni. Osoby z domu studenckiego płacą 10 zł za miesięczny dostęp do siłowni, osoby spoza Politechniki 30zł. Wnętrze siłowni podobnie jak i cały obiekt wygląda czysto i schludnie, oświetlenie odpowiednie do ćwiczeń, temperatura odpowiednia do ćwiczeń. Przy wejściu obecna osoba odpowiedzialna za siłownię i porządek na obiekcie, karnet sprawdzony rzetelnie i sprawnie. Ilość przyrządów optymalnie dobrana do powierzchni lokalu. Niektóre urządzenia sprawiają wrażenie nowych, inne wyglądają na dłużej eksploatowane. Wszystkie urządzenia sprawne, nie wzbudzają obaw pod względem technicznym oraz bezpieczeństwa. Do dyspozycji telewizor, brak radia/Cd/mp3. Nie zauważyłem na obiekcie apteczki ani gaśnicy. Nie wywieszono regulaminu użytkowania oraz żadnych informacji nt godzin funkcjonowania siłowni. Z rozmowy z klientami wynika, że siłownia funkcjonuje od poniedziałku do piątku. W trakcie obserwacji na obiekcie obecnych było od 5-10 osób, brak zastrzeżeń w ich kierunku (nie słychać przekleństw itp.). Miejsce przyjazne i przygotowane dla zdecydowanych na poprawę kondycji fizycznej. Kupiłem próbny, miesięczny karnet.
Obserwacja dotyczy kontroli biletów w tramwaju linii nr 8 na przystanku "Rondo Śródka".
Kontrolerzy wsiedli najprawdopodobniej na przystanku "Baraniaka", jednak nie od razu podeszli do kabiny kierowcy,by rozpocząć kontrolę biletową. Gdy w końcu dotarli do kabiny motorniczego, tramwaj hamował już na następnym przystanku - "Rondo Śródka". To był mój przystanek, więc wstałam z krzesła, a w międzyczasie wydobywałam portfel, w którym miałam komkartę (nie trzymam portfela na wierzchu - wszak każdy tramwaj jest oblepiony ulotkami "uwaga kieszonkowcy" i nie chcę paść ich ofiarą). Udało mi się wydobyć portfel, jednak miałam problem z szybkim zlokalizowaniem komkarty pomiędzy przegródkami portfela. Poprosiłam zatem, cały czas przeglądając portfel, by kontroler wysiadł ze mną, gdyż to jest mój przystanek i bardzo się spieszę a komkartę mam w portfelu. Kontroler powiedział: "Nie!" i zastąpił mi drogę. Poprosiłam jeszcze raz, cały czas lokalizując komkartę, dodając, że jak tu nie wysiądę to spóźnię się do pracy. Kontroler w bardzo nieprzyjemny i sarkastyczny sposób zwrócił się do mnie słowami: "Taaaa.... na pewno się Pani spóźni przeze mnie, bo to ja natkałem Pani pierdół do portfela" (cytat dosłowny). Motorniczy chyba zauważył całą sytuację i moje zdenerwowanie, ponieważ nie ruszył z przystanku (a miał zielone światło i było już dawno po dzwonku ostrzegawczym) dopóki nie udało mi się wyjąć i podać kontrolerowi, do zeskanowania, sieciówki.
Nie mam nic przeciw kontrolom biletowym (w końcu bardzo wiele ich już miałam) lecz uważam, że jeśli kontrolerzy chcą sprawdzać bilety pomiędzy krótkimi przystankami (pomiędzy którymi tramwaj bardzo szybko przejeżdża) powinni być przy kabinie kierowcy już w momencie, gdy ten zamyka drzwi tramwaju na poprzednim przystanku, a jeśli nie radzą sobie z szybkością dotarcia do kabiny motorniczego, to powinni kontrolę rozpocząć po ruszeniu z następnego przystanku. Jeśli już jednak zdarzy się tak, że rozpoczęli kontrolę za późno i dotarli do pasażera, który właśnie wysiada na swoim przystanku to powinni zgodzić się wysiąść wraz z pasażerem (w końcu zawsze kontrolują bilety w dwie albo nawet 3 czy 4 osoby i nie jest problemem zatrzymanie osoby, która chciałaby próbować uciekać, zwłaszcza osoby tak drobnej postury jak ja). Niedopuszczalnym jest także, według mnie, kierowanie w sronę pasażerów sarkastycznych i nieprzyjemnych uwag (jeszcze Pan ów dodał, w moimi kierunku, coś o fantazjowaniu i histeryzowaniu, lecz już go nie słuchałam). Za tak skandaliczne zachowanie, ode mnie, duży minus.
Dnia 28.01.2010r byłam w "salonie",
zapytałam jaki jest koszt podcięcia włosów (dodam BRAK cennika), "fryzjerka" odpowiedziała że zobaczy. Powiedzialam że chce minimalnie podciąć włosy, tak abym mogła je związać w kucyk, powiedziałam "fryzjerce" że w sobote idę na wesele, że będę chciała włosy pokręcić i upiąć.Pokazałam ręką ile mają być podcięte włosy (do
ramion)dodam że włosy miałam za łopatki (zdrowe, puszyste, długie). "fryzjerka" dosłownie wyszarpała mi włosy brzytwą, są bardzo krótkie, nie ma mozliwości poprawienia tego czegoś.Zostałam oszpecona. Pod koniec "fryzjerka" zapytała czy mi sie podoba, ze łzami w oczach powiedziałam że nie, że nie prosiłam o coś takiego, zapytałam czy jej zdaniem te włosy można zwiazac w kucyk?? Nie dostałam odpowiedzi, tylko 100zł dowidzenia!
Na drugi dzien poszłam do "salonu" ze skargą (ustną). Powiedzialam że zostałam oszpecona, że nie prosiłam o cos takiego, chciałam je tylko delikatnie podciąć, zapytałam "fryzjerki" co mam teraz zrobić z tymi wlosami. "fryzjerka" wyprosiła mnie z zakładu, byłam w szoku nie
poszłam tam aby sie wykłócać, poszłam tam z reklamacja mam do tego prawo, a ta kobieta jednego dnia pokazała brak umiejętności
fryzjerskich ,a na drugi dzień BRAK kultury. "fryzjerka" która mnie oszpeciła jest właścicielką salonu.
Marka LOREAL kojarzy się z najwyższą jakością produktow. Czyzby
każdy fryzjer mógł opatrzyć swój zakład logo firmy nie spełniając
zadnych wymogów co do jakości usług?!
KZK GOP Katowice - autobusy linii 632 (trasa Katowice - Chorzów) notorycznie się spóźniają, przyjeżdża co drugi autobus, tydzień temu zadzwoniłam na infolinię KZK GOPu z pytaniem czy autobus w ogóle wyjechał z zajezdni i otrzymałam odpowiedź, że nie posiadają takich informacji. Kierowcy sprawdzają bilety, trzeba wchodzić pierwszymi drzwiami, jeśli ktoś wejdzie tylnymi to krzyczą przez cały autobus, grożą i każą na ich oczach kasować bilety w ten sposób klienci KZK GOPu są traktowani przez kierowców jak złodzieje.
28 stycznia 2010 roku zadzwoniłem do biura obsługi Cyfrowego Polsatu. Czas oczekiwania na otwartą linię aby poączyłć się z konsultantem wynosił ponad 15 min. a kiedy połączyłem się i powiedziałem że chcę przedłużyć umowę przełączono mnie do innego konsultanta i połączenie zostało zerwane. Zadzwoniłem poraz kolejny, 15min. oczekiwania i połączenie z konsultantem: brak dykcji, dwa razy się przedstawiał na moją prośbę i tak nie zrozumiałem jak się nazywał.
Przedstawiłem cel mojego telefonu i poprosiłem o zapoznanie mnie z ofertą, czekałem 5min. konsultant się odezwał i zaproponował mi gorsze warunki umowy niż teraz posiadam, na co ja że na ich stronie internetowej widziałem promocje 5m-c bez abonamentu itp. na co konsultant z obużenie odpowiedział mi że skoro znam promocje po co do niego dzwonię i oświadczył mi że oferty zamieszczone na stronie internetowej i w telewizji dotyczą nowych klienyów- czyli dobrze że dzwoniłem bo oferty które przeglądałem nie były dlamnie.
Poprosiłem o innego konsultanta bo tego ciągle niemogłem zrozumieć- mówił niewyrażnie, seplenił. podczas oczekiwania na połączenie z innym konsultantem połączenie zostało przerwane.
Nie dzwoniłem ponownie. Teraz udam się do placówki.
Jakiś czas temu zamówiłam bluzkę przez Internet, firma kurierska UPS otrzymała moje dane osobowe w tym numer telefonu. Kurier nie zastał mnie w domu i nie kontaktując się ze mną ani nie informując mnie zostawił przesyłkę u sąsiadów. Nic o tym nie wiedziałam i moja przesyłka leżała 2 tygodnie u obcych mi ludzi. Dopiero sklep internetowy odnalazła moje zamówienie. Jestem bardzo niezadowolona z usług firmy UPS.
Spędzając w tym sklepie raptem z 15 minut, przemiły starszy Pan sprzedawca udzielił mi ogromny natłok informacji zbyt ogólny ale dość zrozumiały i powiedzmy że jasny. Rozrysował mi nawet mapkę dotyczącąwyjazdu z podanej miejscowości i z całą serdecznością zapraszał ponownie bo jak się okazało to sprzedawca nie miał zielonego pojęcia o sprzedawanych meblach gdyż był tylko na zastępstwie do czego się na początku nie przyznał:)
Minus dla sklepu firmy Gzella za brak zachowania należytej higieny podczas podawania mięsa i obsługi klientów.
Dzisiaj był tego wyrażny przykład.
Weszłam do sklepu w czasie ,gdy jedna ze sprzedawczyń przyjmowała należność od klienta.
Zapłacił bilonem ,więc miała trochę liczenia.
Po wrzuceniu pieniędzy do kasy od razu przeszła do wykładania surowego mięsa.
Nie umyła rąk choć kran był po drodze.
Co prawda jedną foliową rękawiczkę założyła ,ale pieniądze brała obiema dłońmi...
Przeniosła więc parę milionów bakterii z monet na mięso ,a następnie przeszła na wędliny.
Nieumytą ręką ,w której wcześniej miała pieniądze i surowe mięso ,brała wędliny...
Całkowity brak wyobrażni...
Miła obsługa, dbają o klienta proponują różne promocje, chętnie udzielają informacji o usługach i produktach. Dobrze zorganizowani zostałam szybko i rzeczowo obsłużona. Pracownik stacji pomógł mi w doborze wycieraczki wcześniej zmierzył czy rozmiar będzie dobry oraz zaproponował swoją pomoc w jej wymianie. Personel odnosi się z szacunkiem i grzecznie do klienta.
Dzisiaj o godzinie 13:00 udałem się do sklepu media markt w celu zapoznania sie z oferta promocyjną telewizorów ,
Wchodząc do sklepu bardzo zdziwiło mnie zachowanie ochroniarza ,który był w trakcie euforycznej rozmowy z lokalnym personelem , przeszedłem przez bramkę mijajac sie z ludzmi którzy w tym czasie równocześnie wychodzili ,spoglądając ukratkiem na ochroniarza zauważyłem ze zaprzestał tej rozmowie .
Idąc w kierunku telewizorów obok działu GSM była taka sama sytuacja , dwóch pracowników swobodnie ze sobą rozmawiało .
bedąc przy dziale rtv chodziłem oglądając telewizory ,w koncu po około 5 minutach widząc moje zainteresowanie ,podszedł do mnie pracownik z zapytaniem "w czym moge pomuc" .
poprosiłem o doradzenie mi telewizora 32 cale .bardzo ładnie , zrozumiale przedstawił mi ofertę ,doradzając mi konkretny model ,grzecznie podziekowałem , i udałem sie do wyjścia .
mojim zdaniem obsługa w tym sklepie jest w miare dobra jesli chodzi o dział RTV, moze troche szybciej mogli by podchodzć z zapytaniem o pomoc . Natomiast zachowanie ochroniarza wydaje mi się było nie na miejscu
Sklep zlokalizowany w Rynku Głównym w samym centrum starówki. Przed sklepem są miejsca parkingowe lecz wchodzą w obszar strefy płatnego parkowania. Witryna jak i drzwi wejściowe do sklepu są estetyczne, drewniane - wkomponowane w styl starego miasta. Po wejściu do sklepu zauważalna jasność, która jest wynikiem połączenia właściwego oświetlenia z białymi płytkami na posadce. Obsługę sklepu stanowiły trzy młode osoby: dwie dziewczyny i sprzedawca, wszyscy ubrani byli w prywatne ubrania, jednak każdy na wysokości klatki piersiowej miał umieszczoną metalową wizytówkę z napisem "RESERVED". W czasie mojego pobytu, czyli przez około kwadrans żadna osoba z personelu nie przywitała się, ani nie podeszła w celu zaproponowania pomocy, doradztwa. Przymierzalnie umieszczone na końcu sklepu, mimo braku kolejki jedna z ekspedientek wręczała klientowi numerek i kontrolowała ilość wnoszonych ubrań. W przymierzalniach duże lustro i odpowiednia liczba wieszaków, jednak stopień oświetlenia zbyt mały - odczucie ciemności. Bardzo duży kontrast oświetlenia między sklepem a strefą przymierzalni. Asortyment ubrań dość bogaty, ceny bardzo atrakcyjne - związane z wyprzedażą posezonową, o czym informują duże plakaty umieszczone w witrynach. Każde ubranie zaopatrzone w dużą, czytelną metkę z informacja o cenie przed obniżką i po, czyli aktualnie obowiązującą. Przy kasie brak kolejek, obsługa przebiegała sprawnie, możliwość zapłacenia kartą. Brak darmowych reklamówek, dostępne torby papierowe (duży plus za podejście ekologiczne) jednak odpłatnie. W czasie mojego pobytu w sklepie miała miejsce dostawa towaru, który był umieszczony w plastikowych skrzynkach. Sklep nie posiada dodatkowego wejścia od zaplecza, dlatego towar był wnoszony tym samym wejściem, którym wchodzą klienci co powodowało zakłócenia w ruchu. Ocena wizualna sklepu, oferta asortymentowa i cenowa - bez zastrzeżeń.
Wady:
a) zbyt małe zaangażowanie personelu sklepu w wykonywane czynności a w szczególności kontakt z klientem,
b) dostawa towaru odbywa się tym samym wejściem, które przeznaczone jest dla klientów - zakłócenia ruchu,
c) zbyt słabe oświetlenia przymierzalni.
Atmosfera lokalu bardzo przyjemna choć jak dla mnie zbyt dużo gadżetów które nie zawsze do siebie pasują ,nie komponują się w jedną całość a powinny.Obsługa kelnerska nie jest do końca profesjonalna,widać to choćby po sposobie serwowania napojów i potraw .Plus za ubiór bardzo stylowe uniformy.Przy bardziej wnikliwej rozmowie z kelnerem można zauważyć zainteresowanie zawodem ale tylko tymczasowe ,bez przywiązywania i pasji.
Chodząc po centrum handlowym M1 zobaczyłem, że w New Yorker są promocje i wyprzedaż asortymentu zimowego. Postanowiłem sprawdzić, co ciekawego jest w ofercie. Sklep ma dość dużą powierzchnię. W pierwszej części sklepu są ubrania damskie, na końcu kolekcja męska. Podczas przeglądania ubrań, zauważyłem białe bluzy w bardzo atrakcyjnej cenie. Gdy przyjrzałem się im bliżej, zobaczyłem, że są one najzwyczajniej w świecie brudne. Brud był tak wyraźny, że z biały kolor zrobił się żółty. Teraz już nie dziwiła mnie atrakcyjna cena. Pochodziłem jeszcze po sklepie i znalazłem dwie koszulki, które chciałem przymierzyć. Nikt z personelu nie pomaga klientom. Dwie panie, które widziałem, zajęte były kasowaniem. Na uwagę zasługuje wygląd przymierzalni. Są to malutkie kabiny, bez zadaszenia. Rolę zasłony pełni samoodbijające się drzwi. Gdy się przebierałem bez problemu widziałem cały sklep, i to co się w nim dzieje. Przymierzalnie są tak małe, że ledwo byłem w stanie się rozebrać. Dodatkowo widać każdego klienta, a jeżeli ktoś jest odrobinę wyższy, to właściwie będzie widać go do połowy. Jeżeli na sklepie jest monitoring to gwałcone są podstawowe prawa klienta do prywatności i sprawa nadaje się do prokuratury. Udałem się do kasy. Zostałem miło obsłużony. Na koszulki dostałem reklamówkę. Z uwagi na brudne ubrania, oraz charakter przymierzalni nie polecam tego sklepu nikomu.
W dniu wczorajszym wybraliśmy się wraz z żoną na zakupy do sklepu INTIMISIMI w Gdańsku. W celu uzyskania informacji koniecznie trzeba było prosić ekspedientkę o podejście. Była grzeczna lecz udzielane odpowiedzi zamykały się w słowach "tak" lub "nie". Było to stanowczo za mało. Oczekiwałbym bardziej wyczerpujących odpowiedzi.
obsługa banku- rozmowy przez telefon w prywatnych sprawach, rozmowa ze znajomymi o różnych bzdetach typu mój zwierzak , moja rodzina, moje choroby moje życie osobiste itp. A nie ważne jest to, że inni muszę przez takie głupoty marnować czas i czekać bez sensu w kolejce, bo Pani czy Pan chce sobie porozmawiać o tym i owym ale nie związanym z pracą .Poza tym pracownicy chodzą ubrani jak moda pozwala a nie przepisy.Zero ubioru służbowego.
Towar został przeze mnie znaleziony na stronie electromarket za kwotę 3.297,00 zł brutto i korespondując ze sklepem taka kwota wchodziła w grę. Jakież było moje zdziwienie, gdy odbierając (tydzień później) artykuł osobiście w sklepie, okazało się, że aktualna cena wynosi 3491.01zł brutto! Moim zdaniem lekkie nagięcie przepisów i brak poszanowania dla klienta. Pomimo rewelacyjnej obsługi w sklepie i dobrego kontaktu, samego sklepu zdecydowanie nie polecam! Zrobiłem już wiele zakupów w sklepach internetowych ale nigdy nie zostałem tak wprowadzony w błąd!
Wizyta przebiegała w bardzo pozytywnej atmosferze. Obsługiwana byłam, przez młodą Panią, wiek ok. 25 lat. Kobieta była bardzo kompetentną osobą. Na moje pytania odpowiadała szczegółowo. Zostałam poinformowana o szczegółowej ofercie firmy oraz o cenie poszczególnych usług. Gdybym była klientem, zdecydowanie przyjęłabym ofertę firmy.
Podczas zakupów w jednym ze sklepów Avans po wejściu zauważyłem, że jestem sam na sklepie. Pomyślałem, że obsługa będzie starała się mi pomóc podczas mojego wyboru. Przyglądałem się telewizorom chciałem kupić jeden z modeli SONY po 15 min. Pan z obsługi przyszedł i zapytał się czy może pomóc?. Powiedziałem mu o co mi chodzi czego dokładnie szukam. Pan z obsługi poinformował mnie, że nie mają tego modelu, ale może zaproponować mi inny telewizor. To co mi się nie spodobało to, że Pan nie był wstanie mi wytłumaczyć dlaczego powinienem wybrać model, który mi pokazał. Na moje pytanie jakie będę miał korzyści z zakupu TV wskazanego przez Pana nie był mi wstanie racjonalnie odpowiedzieć.
Postanowiłam odwiedzić salon w Białymstoku i kupic prezent narzeczonemu - koszule. Jednak po wejsciu do salonu zastałam oparte o lade dwie pracownice jedzące śniadanie które nie raczyły odpowiedzieć mi nawet "dzień dobry". Po całym sklepie roznosił się zapach jedzenia. Muzyka grała bardzo głośno - co w tego typu salonach jest niespotykane, muzyka powinna być jednie przyjemnym "tłem". Nie zapytano mnie czy potrzebuję pomocy, a kiedy sama o nią poprosiłam Panie odpowiedziały mi, że w ekspozycji jest cały asortyment oraz pełna rozmiarówka i sama mam sobie coś wybrać. Zostałam bardzo brzydko potraktowana. Jestem zasoczona takim zachowaniem obsługi i jawnymi kłamstwami co do asortymentu ponieważ wiem, że salony Vistulii oferują sprowadzenie rozmiarówki z innego salonu na życzenie klienta.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.