W konkursie z Pascala wygrałem voucher o wartości 1000 zł na 3 dniowy pobyt wraz z dwoma śniadaniami, kolacją, winem, szampanem i owocami w Willi Toscana w Murzasichlu. Zdecydowaliśmy się skorzystać z niego tuż przed samymi świętami, aby poczuć tą nadchodzącą atmosferę. Już wcześniej przez telefon umówiliśmy się, że przyjedziemy w piątek wieczór i zamówiliśmy sobie na ten dzień tą przysługującą nam kolację. Co prawda dostaliśmy inny pokój niż wcześniej rozmawialiśmy, ale nie stanowiło to problemu. Spędziliśmy miły weekend pod górami. Z naszego apartamentu roztaczał się panoramiczny widok na całe Tatry. Kolacja była bardzo dobra, a na śniadanie mieliśmy szwedzki stół. To czego nam brakowało we wszystkim to pewnych drobnostek, ponieważ jak już wspomniałem voucher była na 1000 zł, a nam przypadł dużo mniejszy(i tańszy apartament niż obiecywano wcześniej). Postanowiono chyba również przyoszczędzić troszkę na szampanie i owocach. Mamy więc pewien niedosyt z poziomu obsługi. Aczkolwiek weekend zaliczamy do bardzo udanych i mimo wszystko mile spędziliśmy czas.
Trzeba przyznać, ze personel sklepu zna się dobrze na sprzęcie, który oferuje. Ekspedienci potrafią doradzić klientowi, zarówno temu, który nie ma pojęcia o fotografii jak i zawodowemu fotografowi. Zanim pan doradził mi, jakiego zakupu dokonać, zapytał mnie, co zamierzam fotografować i czego oczekuję od sprzętu. Wytłumaczył mi, czym różnią się poszczególne marki, pomógł również dobrać obiektyw i gadżety do aparatu. Niestety, kiedy kilka miesięcy później poszłam reklamować ów aparat fotograficzny, pani obsługująca sprawiała wrażenie obrażonej, że w takiej sprawie przychodzę. Najpierw próbowała mi wmówić, że termin gwarancji już upłynął, a potem, po kilku dobrych minutach, gdy się już zorientowała, że jest w błędzie, zamiast przeprosić za pomyłkę, stwierdziła: „ano rzeczywiście” i bez słowa zaczęła wypełniać arkusz reklamacyjny. W między czasie udzielała informacji innym klientom, co bardzo przedłużyło moje oczekiwanie. Przyznać muszę, że znała się dobrze na aparatach fotograficznych, ale wobec klienta była bardzo oziębła i nieprzyjemna.
I trochę ciasno jest w tym salonie Fotojokera.
Długo decydowałem się na zakup aparatu. Najpierw szukałem odpowiedniego dla siebie modelu. Później czekałem na dogodny moment zakupu i odpowiednio ustabilizowaną cenę. Gdy już nadszedł czas to zdecydowałem się na zakup w sklepie internetowym Fotorimex. Zdecydowanym minusem takich zakupów jest niemożność sprawdzenia towaru przed wysyłką, co z kolei rekompensuje możliwość zwrotu w przeciągu kilkunastu dni. Dogadałem się telefonicznie jaki potrzebuję aparat, obiektyw i torbę. Udało mi się jeszcze uzyskać ok 200 zł rabatu i gratisowy filtr UV. Pieniądze przelałem w piątek. W poniedziałek wyszła paczka i we wtorek mogłem się cieszyć swoim zakupem. Minusem było jednak to, iż ze względu na okres przedświąteczny pracownik nie mógł sprawdzić tego aparatu i czy wszystko w nim gra. Na szczęście grało. Drugą sprawą jest to, że ilekroć dzwoniłem do sklepu to w słuchawce "witał" mnie monotonny znudzony głos i miałem wrażenie, że jestem obsługiwany przez znudzonego pracownika, któremu bardzo przeszkadzam. Bardzo mnie to niestety zniechęca do kontaktów z tą firmą. Jeśli natomiast chodzi o sprawność obsługi i jakość towaru to wszystko w najlepszym porządku.
Zarezerwowałem sobie przeloty z Warszawy na Teneryfę i z Madrytu do Katowic. Brakowało mi tylko połączenia powrotnego Teneryfa-Madryt, które miałem już uprzednio wyszukane w linii Irlandzkiego przewoźnika - Ryanair. W związku z tymi wszystkim rezerwacjami była to sytuacja konieczna, aby zapewnić sobie szybki, sprawny i tani powrót z wakacji do domu. Oczywiście wszystkie rezerwacje robiłem w jednym czasie tak, aby nie wniknęły jakieś niespodziewane problemy. Niestety było inaczej. Po wybraniu trasy przelotu, liczby pasażerów, dodatkowego bagażu i wpisaniu danych doszedłem do płatności. Wybrałem kartę i podczas finalizowania transakcji wyświetla mi się komunikat o nieznanym błędzie. Czynność powtarzałem parenaście/dziesiąt razy i za każdym razem wyskakiwał mi błąd płatności. Próbowałem różnych kart na różne nazwiska. Bez skutecznie. W końcu zdecydowałem się dopłacić 150 zł więcej i złożyć rezerwację przez pośrednika. Do 48 godzin miałem otrzymać potwierdzenie, jednak potwierdzenia nie było nawet na trzeci dzień. Zadzwoniłem do pośrednika, czyli firmy esky i dowiedziałem sie, że karta została odrzucona i mogą zrobić ponowną rezerwację (już o 220 zł droższą) na ten sam rejs. Podziękowałem i spróbowałem zrobić to ponownie samemu. Przebrnąłem przez cały proces, wpisałem wszystko i zacząłem płacić. Tym razem nie wyskoczył komunikat o błędzie płatności tylko po parunastu sekundach otworzyła się strona, iż sesja została przerwana i rezerwacja MOŻE jest dokonana. Miejsc w samolocie ubywało, a przynajmniej taka informacja była na stronie, a ja nadal nie wiedziałem czy kupiłem bilety czy nie. Jedyne wyjście to zadzwonić do Ryanaira. Połączenie z numerem 0700 - tylko 4,88 zł/minutę. No trudno, lepsze to niż droższy bilet. Jako, że nie mam stacjonarnego telefonu, a z komórki nie dałem rady zadzwonić musiałem prosić osobę trzecia o zrobienie tego za mnie. Pani na infolinii łamaną polszczyzna powiedziała, że pieniądze nie zostały pobrane i mam spróbować raz jeszcze. Jak powiedziała tak zrobiłem. Jednak i tym razem sytuacja się powtarza i występuje błąd sesji. Na pocztę nie dostaję maila z potwierdzeniem, a w zakładce "Zarządzaj rezerwacją" znów błąd.Ponowne parę minut na infolinii za niecałe 5 zł/minutę i dowiaduje się, że moje bilety są już zarezerwowane. W końcu. Potwierdzenie na maila dostaję dopiero po paru godzinach. Koszmar. Najgorsze w tym wszystkim było to, iż musiałem kupić bilety na lot o tej lub podobnej godzinie, ponieważ mam przesiadkę w Madrycie. Fajnie, że linia ta oferuje tak dużo połączeń w stosunkowo niższych cenach, ale podejście do klienta uważam za skandaliczne. Ciągłe błędy na stronie podczas dokonywania rezerwacji, co jest wg. mnie mało bezpieczne. Utrudniony kontakt z przedstawicielem linii w horrendalnie wysokiej cenie. W przyszłości dobrze się zastanowię zanim ponownie skorzystam z ich usług.
W sklepie spędziłam około 1,5 godziny. Wystrój sklepu bardzo estetyczny, na półkach porządek mimo wyprzedaży i dużej liczby klientów (dwie ekspedientki na bieżąco porządkowały wieszaki). czytelnie oznakowane wieszaki z nową kolekcją oraz towary przecenione. Metki w języku polskim, przecenione towary zawierały poprzednią cenę i nie wyglądała ona na "podrobioną" w momencie rozpoczęcia wyprzedaży - a takie wrażenie zdarza mi się odnosić czasami w sklepach.
Po kilku minutach od wejścia do sklepu i przejrzeniu kilku wieszaków podeszła do mnie ekspedientka i bardzo sprytnie rozpoczęła obsługę mnie - nie od standardowego "w czym mogę pomóc" tylko jakby już jakiś czas mnie obserwowała bo od razu "wstrzeliła się" w typ ubrań jakich szukam, powiedziała gdzie wiszą spódnice do marynarki, którą przeglądałam, oraz że pasująca bluzka z wystawy jest tylko w małym rozmiarze, ale jeśli mi się podoba to sprawdzi w komputerze, który sklep we Wrocławiu ma mój rozmiar.
Wiele razy odwiedzałam przymierzalnie i donosiłam sobie nowe rzeczy a ona zawsze była w pobliżu i pytała co jest dobre a co może odwiesić. Jeżeli chodzi o przymierzalnie to na pochwałę zasługuje fakt wygodnego rozmieszczenia kabin, dużego przedsionka z dodatkowym lustrem i pufą. Pufy znajdują się też w każdej kabinie, co jest BARDZO wygodne. Kabiny mają wiele wieszaków, ale mogłyby one być lepiej wyprofilowane lub zagięte z górę, ponieważ czasami spadają z nich wieszaki z ubraniami. W mojej kabinie (nie wiem jak w innych) brakowało dywanika, a podłoga była wyłożona kafelkami, więc trochę zimna. Kabiny były dobrze oświetlone. W każdej kilka luster ustawionych pod takim kątem, że bez najmniejszych problemów mogłam obejrzeć się z każdej strony - to ogromna zaleta sieci sklepów Orsay.
Mniej więcej w połowie moich zakupów, gdy na ręce miałam 4 wieszaki z ubraniami, na które byłam zdecydowana ekspedientka zaproponowała odwieszenie ich przy kasie, abym mogła swobodnie przejrzeć resztę asortymentu. z propozycji skorzystałam i bardzo ułatwiła mi ona zakupy.
Podczas płacenia za towar ta sama ekspedientka zauważyła że przeglądam ulotki z nowymi zasadami ich klubu partnerskiego i podała mi spod lady ich komplet. Kompetentnie odpowiedziała na moje pytanie wjaki sposób mogę zmienić dane do karty (z racji przeprowadzki). Chciałam upewnić się o warunki zwrotu ubrań i również uzyskałam pełną i szczegółową odpowiedź zawierającą termin zwrotu oraz warunki, jakie muszą spełniać ubrania (metki, brak zabrudzeń ani śladów noszenia).
Ubrania zostały porządnie złożone i zapakowane w dwie duże, biodegradowalne reklamówki firmowe. Do zakupów dołączony został paragon oraz bon rabatowy na kolejne zakupy (do którego kwalifikowałam się ze względu na liczbę punktów na karcie - nie wiedziałam o tym, ale ekspedientka pamiętała).
Szczególnie spodobała mi się umiejętność tej ekspedientki do obsługi kilku klientek jednocześnie - doradzała im podobnie jak mnie odnośnie zestawiania ubrań, doboru kolorów, rozmiarów. Ze sklepu wyszłam po raz kolejny z postanowieniem, że jak na większe zakupy ubraniowe to przede wszystkim tam.
Miałem stłuczkę - uderzyła we mnie kobieta wyjezdzajaca z podporzadkowanej. Miała ubezpieczenie OC w PZU. Na początku wszystko zdawało się być dobrze wycenili auto, podali sumę wartości auta. Po czym po tygodniu przychodzi rozliczenie a wartość jest mniejsza niż podano podczas wyceny. Napisałem reklemację - mają aż 30 dni na rozpatrzenie.
Pan z sieci Play dzwonił do mnie (z zastrzeżonego numeru, co wzbudziło moje podejrzenia), aby zaoferować telefon na abonament w promocji dla mojej babci (potrojenie wartości minut w ramach abonamentu), która z racji wieku i braku zorientowania w nowoczesnych technologiach odsyła wszelkie osoby dzwoniące z infolinii do mnie. Pan powołał się na babcię, ale nie zapytał czy mam czas rozmawiać tylko od razu przeszedł do zachwalania oferty. Nie zapytał też jak długo jeszcze babcia ma podpisaną umowę u innego operatora oraz czy rozważa jego zmianę. Zachwalanie oferty było niestety bardzo chaotyczne, dość niezrozumiałe nawet dla mnie, która orientuję się w ofercie Play, bo sama mam u nich abonament. Język jakiego Pan używał był mało wyszukany, mówił bardzo szybko (chwilami trudno było zrozumieć) i przez całą rozmowę co chwilę dodawał dość irytujące już pod koniec "prawda?". Ostatecznie odmówiłam, bo nie planuję kupować babci teraz nowego abonamentu, ale nawet gdybym planowała, raczej nie chciałabym być obsługiwana przez tego Pana - moje wcześniejsze doświadczenia z tą siecią świadczą o tym, że mają oni w zanadrzu także lepszych pracowników infolinii.
Sklep zlokalizowany w galerii handlowej "Stara Kuźnia". Parking przed kompleksem handlowym obszerny, bezpłatny z wyznaczonymi miejscami dla inwalidów i taksówek. Przy wjeździe do galerii znajduje się duży, podświetlany baner z reklamą marki TOP SECRET. Przy wejściu do budynku zlokalizowany bankomat. Po wejściu do sklepu TOP SECRET zauważa się bardzo dobrze oświetlone wnętrze. W oknach wystawowych znajdowały się duże plakaty informujące o wyprzedaży posezonowej, obniżka wynosiła do 70% pierwotnej wartości. Personel sklepu stanowiły trzy ekspedientki, ubrane w stroje prywatne. Wszystkie ubrania bardzo ładnie i równo wyeksponowane na półkach lub wieszakach, kolekcja zimowa jednoznacznie oddzielona od nowej wiosennej. Każdy towar zaopatrzony w dużą metkę z opisem w języku polskim oraz cenę, ubrania przecenione z informacją o cenie wyjściowej oraz obecnie obowiązującej. Okna wystawowe bez smug i zabrudzeń, podłoga czysta mimo dużej ilości śniegu na zewnątrz. Po wejściu do skleu podszedłem do pólki z męskimi spodniami, nad którą umieszczono duży plakat z informacją o wyprzedaży. Jedna z ekspedientek podeszła do mnie i zaproponowała mi pomoc w wyborze fasonu, koloru, rozmiaru. Przymierzalnie bardzo przestronne, odpowiednia ilość wieszaków, lustro duże, oświetlenie prawidłowe. Możliwość zapłacenia gotówką lub kartą płatniczą. Zakupione spodnie zapakowano w torbę foliową na której widnieje napis TOP SECRET.
Zalety sklepu:
a) wystrój, wyposażenie i oświetlenie zachęcają do odwiedzenia sklepu i dokonania zakupów,
b) bogaty wybór ubrań, ceny po obniżkach bardzo atrakcyjne,
c) profesjonalna i miła obsługa, co świadczy o prawidłowym przebiegu procesu rekrutacji oraz prowadzeniu szkoleń personelu przez firmę TOP SECRET,
Zastrzeżenia wymagające wprowadzenia działań doskonalących:
a) stosowanie reklamówek foliowych - brak informacji czy są one wytwarzane z surowców ekologicznych. Ze względu na ochronę środowiska naturalnego należałoby stosować torby papierowe.
Opisywany sklep jest umieszczony nieco na uboczu. Po wejściu do środka ogarnia nas przyjemne uczucie ciepła. "Przyjemna atmosfera sprzyjająca robieniu zakupów" - pomyślałem. W Biedronce znajdziemy towar różnego rodzaju, począwszy od zwykłych owoców, na zabawkach kończąc. Zaskoczyło mnie takie zróżnicowanie. Ogólnie sklep jest zadbany, ale czasem ciężko znaleźć produkt, którego szukamy (ja miałem problem z pewną przyprawą). Obsługa jest dosyć miła i nawet schludnie ubrane panie przy kasie zaproponowały reklamówkę na zakupy, ale zraziła mnie ich pogawędka o tym, co robią wieczorem.
Samo wejście jest takie same jak we wszystkich marketach tej sieci, przy samym wejścu są koszyki na żetony jak i do noszenia. owoce i warzywa świerze. bardzo dużo korzystnych promocji. Kolejka do mięsnego bardzo długa, alesprawnie obsługiwana.Pieczywo świerze i nabierząco dokładane na pułki. Obsługamiła i uśmiechnięta. Przy kasach również długie kolejki ale od razu są otwierane inne kasy i obsługa idzie sprawnie. Lubię robić w tej sieci zakupy, ponieważ zawsze wszystko jest i szybka obsługa. Co prawda znajdzie się czasami osoba, która obsługuje bo musi i najchętniej to by poszła do domu. Ale każdy ma czasami zły dzień.
W dniu 08.02.2010 r. była w sklepie Euro-Net mieszczący się w centrum handlowym Manufaktura przy ul. Karskiego 5 w Łodzi.
Podłoga przed sklepem była czysta i zadbana. Szyby były czyste. Drzwi do sklepu były otwarte.
Po wejściu do sklepu musiałam przejść przez barierki. W sklepie było widać duży asortyment produktów w sklepie. Każdy produkt miał w swoje miejsce w sklepie. Regały w sklepie były czyste i zadbane. Na regale produkty były poukładane i czyste oraz każdy z nich posiadał cenę. Oświetlenie działało poprawnie. Będąc w sklepie nie mogłam znaleźć produktu, więc zapytałam się pracownika sklepu gdzie mogę znaleźć szukanego produktu. Pracownik pokierował mnie do kasy, ponieważ ten produkt był umieszczony przy kasie.
Pracownik ten był młodym mężczyzną w wieku ok. 27 lat. Był ubrany w uniform sklepu. Uniform był czysty i wyprasowany. Pracownik nie posiadał identyfikatora.
Następnie poszłam do kasy. Tam zapytałam się kasjerki o produkt, którego szukałam. Pani K. pokazała mi go. Po wybraniu odpowiedniego produktu kupiłam go. Pani K. zeskanowała go i poinformowała mnie o rachunku. Rachunek został uregulowany poprawnie. Paragon został również wydany.
Kasa była uporządkowana i czysta. Każdy produkt posiadał swoje miejsce i posiadał cenę.
Pani K. była ubrana w uniform sklepu. Kasjerka była młodą dziewczyną w wieku ok. 28 lat. Miała na sobie identyfikator z imieniem K. Pani K. obsłużyła mnie szybko i sprawnie, a także przywitała się ze mną i pożegnała sicze mną miło.
Pracownik (orzecznik) dokonujący oceny mojego stanu zdrowia po zakończeniu leczenia, był bardzo miły, kompetentny. Samo badanie odbyło się dokładnie w czasie określonym w przysłanym do mnie zawiadomieniu o "komisji lekarskiej". Miła atmosfera między lekarzem a mną wpłynęła bardzo pozytywnie na atmosferę i moje samopoczucie. Było to wg mnie profesjonalne podejście do klienta.
W dniu 08.02.2010 r. odbyłam wizytę w sklepie „Komputronik” mieszczący się w centrum handlowym Manufaktura przy ul. Karskiego 5.
Sklep komputerowy jest małym sklepem. Podłoga w sklepie była czysta i zadbana. Oświetlenie w sklepie działało poprawnie. Regały były zadbane i czyste. Produkty były ładnie poukładane i czyste. Szyby w gablotach były czyste.
Podeszłam do biurka. Przy nim siedział Pan M. Od razu zapytał się czym może mi służyć. Odpowiedziałam, że szukam tuszu do danej drukarki. Pan M. od razu poszedł poszukać tego produktu i wrócił do mnie z kilkoma tuszami. Pracownik zaczął mi tłumaczyć, że do mojej drukarki może pasować każdy z tych tuszy i zaczął wymieniać cenę. Po wybraniu tuszu zaczął wystawiać mi rachunek. Rachunek został uregulowany poprawnie. Niestety długo musiałam czekać na paragon, ponieważ były trudności z wydrukowaniem paragonu. Zanim dostałam paragon sprawdziłam czystość przy kasie. Panował tam porządek i ład. Wszystkie rzeczy miały swoje miejsce. Po 6 minutach dostałam paragon.
Pan M. był młodym człowiekiem w wieku ok. 30 lat. Był ubrany w uniform sklepu. Jego ubiór prezentował się ładnie i elegancko. Na uniformie miał przywieszony identyfikator. Pan M. przywitał się ze mną i pożegnał się ze mną; w czasie zakupu tuszu pracownik był całkowicie zajęty moją osobą. Pan M. był miły i uprzejmy.
Pare miesięcy temu w piątek doszło miałam kolizje na parkingu. Kierowca drugiego pojazdui wyjeżdzając z parkingu uderzył w bok mojego samochodu. Na miejscu zostały spisane wszystkie dokumenty. Zaraz po zdarzeniu pojechalam do PZM oddział w Olsztynie. Wszystko zostało załatwione bardzo szybko. Już w poniedziałek dostałam dokumenty z ubezpieczalni oraz telefon od rzeczoznawcy w celu umówienia dogodnego terminu oględzin pojazdu. Bardzo mile zaskoczył mnie fakt, że już po 14 dniach od dnia stłuczki zostały wypłacone mi na konto pieniądze z ubezpieczenia. Nie było żadnych problemów z kontaktem z ubezpieczalnią.
W dniu 03.02.2010 (środa) ok. godziny 19.30 dokonywałem zakupów w restauracji KFC w Silesia City Center w Katowicach. Niestety klienci musieli odczekać ok 5-7 min w kolejce, ponieważ mino dużego ruchu czynne były 2 kasy. Obsługa ubrana czysto i schludnie, jak i lada pod względem czystości wyglądała idealnie. Bardzo miła i sympatyczna obsługa proponowała łączenie potraw w tańsze zestawy oraz proponowała dodatki. Płatności dokonywałem kartą, niestety w terminalu zabrakło papieru na wydruki, dłuższą chwile zajęło ekspedientce znalezienie rolki papieru. Potwierdzenie bankowe nie wydrukowało się poprawnie, ponieważ papier nie wysuwał się prawidłowo marszcząc się i szarpiąc oraz paragon drukował się na lewej stronie, na którym znajdowały się reklamy. Po kolejnych paru chwilach ekspedientce udało się prawidłowo założyć papier do terminala kart płatniczych. Cała obsługa wraz z staniem w kolejce trwała bardzo długo, bo ok. 15-20 min. Potrawy były doskonale przyrządzone, nie można mieć żadnych zastrzeżeń, co do jedzenia.
Szukając koszulek w internecie trafiłem na stronę zobaczsam.pl. Przejrzałem oferowane wzory i postanowiłem się zarejestrować w celu dokonania zakupu. Rejestracja polegała na podaniu swoich podstawowych danych, do czego służył specjalny formularz rejestracyjny. Po wypełnieniu moje konto było założone od razu, bez aktywacji e-mail. Sklep posiada bardzo dużo wzorów koszulek. Wszystkie posegregowane są na poszczególne kategorie. Dodatkowo w sprzedaży są też bluzy oraz bielizna. Na stronie znajdziemy informacje dotyczące jakośći koszulek, tabelki z rozmiarami, informację dotyczącą prania. Jest też regulamin sklepu, oraz warunki gwarancji i zwrotu. W razie jakichkolwiek pytań znajdziemy na stronie informację dotyczącą kontaktu. Następnie dokonałem zakupu dwóch koszulek. W tym celu wystarczyło wybrać kolor, oraz rozmiar i dodać towar do koszyka. Wybrałem dwie koszulki bez napisów, po 15 złoty każda. To najlepsza cena, z jaką spotkałem się do tej pory w internecie. Po wybraniu produktów należy jeszcze wybrać formę dostarczenia przesyłki. Następnie wybieramy jedną z form płatności. Po potwierdzeniu zamówienia otrzymujemy maila z dokładną informacją o naszym zamówieniu, oraz ze wskazówką dotyczącą zapłaty. Koszulki dotarły do mnie po dwóch dniach roboczych. Były dobrze zapakowane. Po rozpakowaniu stwierdzam, że były dokładnie takie, jak w opisie na stronie. Polecam wszystkim zakupy w tym sklepie.
Witam, wchodząc do sklepu stwierdzam że wejście jest zawsze czyste, pracownicy co jakiś czas je myją co mi się podoba. Będąc na stoisku warzywnym dodam że czasami brakuję woreczków do pakowania warzyw. Aczkolwiek pragnę zaznaczyć że warzywa są zawsze dobrej jakości pracownicy rano przebierają je dosyć sumienie. Idąc dalej po bułki dostrzegłem paletę towaru która była towarowana i nie stała w miejscu do tego uprawionym utrudniając przejście. Bułki były świeżo wypieczone przez pracownice piekarni która miała fartuch na sobie jak i rękawice. Wszystko wyglądało schludnie i higienicznie przede wszystkim. Przy kasie była mała kolejka ale jak to zobaczył kierownik skierował kasjerkę inną na kasę obok przez co szybko zostałem obsłużony.
W sklepie 21 stycznia zamówiłem tynk mozaikowy. Sprzedawca powiedział, że termin dostawy nie będzie dłuższy niż tydzień, maksymalnie półtora tygodnia. Zapisał sobie numer telefonu i miał powiadomić, gdy tynk będzie do odbioru. Minęło ponad półtora tygodnia i żadnego telefonu nie było. Gdy zadzwoniłem sam dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Ponieważ jest zima i ujemne temperatury, nie można przewieź namieszanego w Dąbrowie tynku do sklepu w Rudzie Śląskiej. Dowiedziałem się, że w ujemnej temperaturze, przy transporcie na tirze, może ulec zsyntezowanie żywicy zawartej w mieszance tynkowej, i sklep nie bierze na siebie takiej odpowiedzialności. Zapytałem, kiedy więc dostarczą tynk i jak. Usłyszałem, że sklep czeka na przyjazd specjalnego samochodu termicznego. Samochód ten wyruszył na Ukrainę z transportem i nie wiadomo, kiedy wróci. W piątek 5-go lutego zadzwonili ze sklepu i powiedzieli, że tynk będzie w sobotę i jeszcze zadzwoni o tym poinformować. Weekend minął, tynku jak nie miałem tak nie mam. Podsumowując, przez niedoinformowanie mnie o całych kłopotach z transportem stoję z remontem już dwa tygodnie. Zamówiona ekipa przecież nie będzie czekać w nieskończoność na materiał. Gdym wiedział o wszystkim od razu, zastanowiłbym się jeszcze nad zakupem tynku mozaikowego. Sprzedawca zachował się nagannie. Ciekawy jestem kiedy będę mógł odebrać tynk.
Bardzo lubie ta sieć, ponieważ maja duzy wybor, zarowno kosmetykow, jak i perfum oraz osoby tam pracujace zawsze wiedza co doradzic, dadza probki kosmetykow na wyprobowanie czy nawet zajma sie sprowadzeniem potrzebnego kosmetyku z zagranicy. bardzo pomocne! uwazam jednak, ze tych pan ekspedientke powinno byc wiecej, poniewaz czesto musze bardzo dlugo czekac, az jakas pani bedzie wolna. Ich program lojalnościowy, tez robi swoje.
Wybierałem się na większe zakupy więc pierwsze kroki skierowałem po metalowy wózek. Otoczenie wózków, wejście do sklepu i podłoga w samym sklepie były w zasadzie czyste, bez papierków czy innych śmieci. Jeśli chodzi o asortyment to raziła przede wszystkim praktycznie pusta zamrażarka, w której znajdowała się tylko jedno opakowanie marchewki z groszkiem i kilka dań gotowych. Ja chciałem kupić jakieś warzywa na patelnię lub na zupę, co mi się niestety nie udało. Oprócz wspomnianej marchewki żadnych innych mrożonych warzyw nie było. W sklepie brakowało również cukru, były jedynie trzy rozerwane opakowania. Co prawda kilku pracowników zajmowało się wykładaniem towaru, więc może jakbym przyszedł godzinę później to sprawa asortymentu wyglądała by lepiej. Zaobserwowałem też sytuację, że jednej klientce nie podobały się banany i zwróciła się do pracownika. Ten poszedł sprawdzić czy są inne i wrócił zaraz, mówiąc że koleżanka zaraz wyniesie. Jasnym punktem zakupów był na pewno kasjer o imieniu Igor. Ubrany zgodnie ze standardami, profesjonalny, uśmiechnięty, miły i uczynny. Przestrzegający też takich zasad jak np. zaglądnięcie do wózka. Klienci przede mną kupowali kwiatki to kasjer zaproponował im osobę reklamówkę, co by się nie poniszczyły. Kasjer widząc, ze kolejka zrobiła się większa natychmiast zadzwonił po następnego kasjera. Kasjer był również szybki i sprawny w swojej pracy. Na koniec zaprosił mnie ponownie i życzył miłego dnia.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.