Chodzę tam często gdy jestem w Ełku. jestem zadowolona, gdyż obsługa nie robi problemu z przewijania czy karmienia mojego dziecka. Do tego jest tam smaczne jedzenie , lecz trochę mało jak na niektóre ceny. Szybko obsługują oraz zawsze doradzają w razie problemów np. co zjeść jeśli się karmi małe dziecko i nie miało po tym kolki. Zasługują na taką ocenę.
Sklep Netto znajduje się na ulicy Chopina 24. Od ulicy głónej można było zauważyć, iż na parkingu średniej wielkości znajduje się kilka samochodów. zaparkowałam blisko wejścia i pobieglam na małe zakupy. Wejście marketu było czyste. Na hali sprzedaży pracowało kiilka osób. Nie było dużo klientów. Powoli, w spokojnej atmosferze odnalazłam deser Tartufo Smakija oraz jogurt Pierot Exclisive, który zamierzałam kupić w cenie promocyjnej (oferta ważna do 12.02). Przeszłam również na dział owocowo-warzywny w celu kupienia pomidorów oraz winogrona. Gdy oceniłam wizualną jakość pomidorów, zrezygnowałam z zakupu, natomiast winogrono wygladało wspaniale. Market był dobrze przygotowany do sprzedaży: poukładane towary na półkach, brak pustych miejsc, odpowiednia masa towarowa wraz z cenami, czysta podłoga na hali, jak i w rejonie kas. Nie czekałam w kolejce do kasy. Wygladalo na to, iż to kasjer czekał na mnie. Podczas kasowania, pracownik zachował wszystkie zsady uprzejmej obsługi. Zakupy w tym sklepie robię sporadycznie. Jest w nim cicho, mało kleintów, brak zgiełku i pośpiechu. Przykro tylko, że znajduje się daleko od mojego miejsca, co sprawia, że wpadam tam przy okazji.
Ogólnie obsługa ok. jednak transport i kłopoty z pękniętymi elementami to udręka. Nie dość, że meble były na samym dnie przykryte stołem, kanapą i fotelami to jeszcze rozładować musiałam sama.Na koniec okazało się iż elementy nie wszystkie są całe, salon stwierdził, że powinnam sama po tę część przyjechać i zwrócić im tamtą. Dla samotnej matki z dzieckiem to straszna udręka.
Przed wyjściem z Galerii Gniezno postanowiłam na chwilę wstąpić do Reserved. Nad kiloma stołami z ekspozycją wisiały żółte plakaty z informacją: Wyprzedaż 70%. Na wejściu znajdował się stolik z damskimi swetrami. Niestety były one porozkładane i wymieszane. Za ladą obsługową stała pracownica, która sprwdzała coś przy kasie, natomiast na sali sprzedaży, przy jednym stole stały trzy młodsze pracownice. Panie miały przypiete plakietki z nazwą firmy i rozmawiały na tematy prywatne. Wiodącą poleminą był problem jednej z nich odnośnie fryzury chłopaka, z którym się spotyka. Panie rozmawiały na tyle głosno, że było je słychać w oddalonym zakątku butiku - zamiast zajmować się obsługą klientów, czystością, uporządkowaniem odzieży... Jakoś odeszła mi ochcota na przymierzanie czegokolwiek, także niezauważona wyszłam ze sklepu.
Sklep H&M znajduje się w Galerii Gniezno przy ulicy Pałuckiej. Jest on usytuowany na środku budynku, co umożliwiło wykonanie drzwi z dwóch stron salonu. Pierwszą rzeczą, jaką zuważyłam po wejściu do środka, były duże czerwone plakaty z informacją o wyprzedaży powieszone nad wieloma ekspozycjami. Sklep był utrzymany we wzglednej czystości, ale na środku powierzchi znajdują się dwa duże dywany, które były przybrudzone. Zauważyłam nową kolekcję, w której elementem były koszule damskie. Postanowiłam przymierzyć dwa rodzaje: kolor pudrowego różu oraz biało-czarne paski. Okazało się, iż niestety nie leżą na mnie dobrze. Wyszłam w przymierzalni i postanowiłam odłożyć towar na miejsce. Przez cały pobyt w butiku widziałam tylko jednego pracownika. Panią Adriannę, która przez cały czas stała przy kasie i liczyła pieniądze. Nie było obsługi w tym sklepie. Gdybym miała jakieś pytania lub uwagi, nie śmiałabym przeszkodzić pracownikowi w rozliczaniu utargu. Uważam, że było to bardzo niemądre ze względów bezpieczeństwa.
Salon w centrum miasta,obok salon fotograficzny.Właścicielka prowadzi także solarium,możliwość zakupu preparatów do pielęgnacji skóry(solarium) oraz włosów.Zawsze panie doradzają w kwestii fryzury,tzn pytają o kolor sukienki jaki krój tak by wszystko pasowało.Używane są w salonie tylko kosmetyki profesjonalne np. firma goldwell.Niestety ostatnio nastąpił wzrost cen w związku z większą ilością klientów.
Za kilka dni będziemy obchodzić Święto Walentynek. Wystrój wielu sklepów nam o tym przypomina. Przechodząc koło bramek wejściowych supermarketu Carrefour, zauważyłam, iż pod bilbordami "super cena" znajduje się ekspozycja związana z tym dniem. Weszłam do środka i zaczęłąm oglądać wystawiony towar. Na półkach i stole znajdowały się słodycze w opakowaniu o czerwonej, romantycznej szacie graficznej. Ekspozycja wygladała bardzo ładnie, natomiast nie do wszystkich artykułów można było przypisać konkretną cenę, ponieważ znajdowała się ona nie w tym miejscu co towar. Zdecydowałam się na kupno pudełka Rafaello. Podeszłam do linii kas. W boksie kasowych numer 7 siedziała Pani ubrana w granatowy fartuszek z logo firmy, o długich blond włosach, uczesanych w koński ogon. Gdy byłam już koło taśmy zauważyłam, iż pracownik z nudów ogląda swoje dłonie i paznokcie oraz ziewa. Proces kasowania przebiegł jak rutyna. Pracownik nie wysilił się, żeby utrzymać choć przez chwilę kontakt wzrokowy, nie używał słów grzecznościowych. Dodam, iż na półkach przy kasie nie było stworzonej zbyt dużej masy towarowej - stwierdziłam braki artykułów poprzez puste miejsca lub kartoniki i brak etykiet cenowych.
Duży parking pozwalający na swobodne zaparkowanie.Dodatkowo w poliżu sklep RTV,AGD myjnia stacje benzynowe przez co można zrobić kompleksowe zakupy a dodatkowo skorzystać też z innych usług.Wybór towarów z uwagi na duże rozmiary sklepu jest szeroki.Zawsze nawet przy dużym tłoku jest możliwe swobodne poruszanie się. Gdy nie wiedziałam gdzie jest cukier pani wykładająca towar uprzejmie i grzecznie pomogła mi go znaleźć.Niestety mankamentem jaki zauważyłam podczas pobytu w sklepie była kolejka do kasy oraz przeciekający dach
Profesjonalny salon z wszystkimi potrzebnymi do wykonywania różnorodnych zabiegów urządzeniami.Dodatkowo fachowa opieka(pomoc w dobrze kremów preparatów, pielęgnacji domowej)Zawsze indywidualne podejście do klienta.Nikt nie przymusza do takiego czy innego zabiegu tylko proponuje.Bywam tam często więc moja obserwacja jest bardziej miarodajna, ponieważ nie tylko jednorazowa wizyta, ale stała obserwacja
Salon obuwniczy Venezia znajduje się w Galerri Gniezno. Z ciekawością weszłam do środka, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych marek. Nieopodal wejścia, na środku powierzchni umiejscowiony jest stolik, na którym zawsze wyeksponowane jest obuwie i tarebki z nowej kolekcji. Od pasażu widać było, że oferta dotyczy butów wiosennych w jasnych kolorach beżu, kremu i pomarańczy. Wchodząc, zostałam przywitana przez jednego z dwóch pracowników. Panie były ubrane w brązowe koszulki z pomarańczowym napisem firmy. Po kilka minutach oglądania wystawy, starsza z pań podeszła bliżej i zapytała czy szukam konkretnego modelu. Zaprzeczyłam i zapytałam czy w nowej kolekcji bedą szpilki. Przez około 5 minut rozmawiałyśmy o tendencjach zmian w nowych kolekcjach. Panie poinformowały mnie, iż nie wiedzą jaki rodzaj obuwia przyjdzie w następnej dostawie. Podczas wyjścia pracownik odprowadził mnie do progu, zostałam uprzejmie pożegnana i zaproszona do ponownego odwiedzenia salonu. W salonie było bardzo czysto, podłoga, półki, stolik lśniły.
Zakup narzędzi do majsterkowania.
Personel w sklepie uprzejmy, wykazuje zainteresowanie klientem, potrafi udzielić odpowiedzi na zadanie pytania o oferowane produkty, doradza co wybrać. W jednej z alejek bałagan, puste pudełka, resztki elementów drewnianych.
Kasjerki mało uprzejme, rozmawiają o swoich problemach w trakcie obsługi klienta. Wykonują swoje czynności bardzo mechanicznie.
Unikajcie tego sklepu. Przede wszystkim na portalach zakupów grupowych. Towar kiepskiej jakości, jeżeli w ogóle go otrzymasz. Niestety zarządy portali z zakupami grupowymi nie reagują. Dziwne. Kupiłam u nich helikopter za pośrednictwem groupona. Otzrymałam uszkodzony. Po złożeniu reklamacji zero odzewu. Po 40 dniach dostałam nowy, inny od zakupionego. Podejrzewam że otrzymałam cokolwiek tylko dlatego, ze groziłam najazdem na obydwa znane adresy i robieniem publicznych awantur. Jednym słowem KOSZMAR!
Pensjonat położony w odległości ok 1,5 km od komunikacji publicznej (PKS/PKP). Bardzo dobry kontakt z właścicielem w kwesti rezerwacji pobytu jak również rzeczowe udzielanie informacji. Pokoje w dość dobrym standardzie, schludne, utrzymane w czystości. Zapewniony dostęp do aneksu kuchennego, w miarę wyposazonego. W pokojach jak i łazienkach zapewnione wyłacznie ogrzewanie podłogowe co w przypadku koniecznosci suszenia wilgotnych ręczników nie zapewnia własciwego ich wysuszenia. Ogólnie polecam ten pensjonat.
W Paradox Cafe bywam raczej regularnie, jest to bardzo fajne miejsce. Pub dla miłośników fantastyki oraz gier. Na miejscu można dobrze zjeść i wypić a także poczytać jedną z wielu książek dostępnych na miejscu. Szafa pełna gier umożliwia nam spędzenie ciekawego wieczoru nawet gdy sami nie posiadamy żadnej fajnej gry. Ceny sa dosyć standardowe (piwo 7 zł).
Do Energy Fitness Club przyszedłem z żoną, któa chciała zapisać się na fitness. Najpierw rozejrzeliśmy sie po obiekcie - jest to bardzo ładna siłownia/fitness club. Dużo sprzętu różnego rodzaju, o tej porze nawet sporo nieużywanego. Czysto. poprosiliśmy pania o cennik, chwilę go poczytaliśmy - ceny umiarkowane. Żona zapisała się wstępnie na miesiąc fitnessu po 3 zajęcia tygodniowo - wyniosło to łącznie 210 zł (50 zł jednorazowe wpisowe, 160 zajęcia)
W fast-foodach jadam rzadko, ale akurat śpieszyłem się a kolejka do Burger Kinga w Złotych Tarasach była relatywnie niewielka. Odstałem swoje (jakieś 3 minuty), kupiłem Whoppera, frytki i colę. Wszystko poszło szybko i sprawnie, jedzenie dostałem od ręki, z wydaniem reszty też nie było problemu. Trzeba również przyznać, że jak na tak niezdrowe jedzenie, było całkiem smaczne. Polecam!
Do Toys 4 Boys wszedłem w poszukiwaniu prezentu dla kolegi, któy niedługo będzie miał urodziny. Wybór różnego rodzaju gadżetów, gier i bibelotów mają całkiem spory jak na taki mały sklep. Dwójka pracowników rozmawiała ze sobą, ale przestali gdy wszedłem. Pani zaproponowała pomoc, poprosiłem o rekomendacje podając wiek i zainteresowania kolegi. Kupiłem imprezową (alkoholową) wersję znanej gry Jenga i zapakowałem ja w zabawną torebkę prezentową dostępną na miejscu.
Drogeria a'propos znajduje się w Galerii Gniezno mieszczącej się przy ulicy Pałuckiej 2. Od pasażu widać było plakaty, na których opiasne były aktualne promocje. Takich palaktów w tym salonie było mnóstwo. Weszłam z myslą, iż może uda mi się kupić w końcu kredkę do brwi Rimmel, którą używam od lat. Okazało się niestety, że drogeria nie ma w ofercie produktów marki Rimmel oraz likwiduje sprzedaż wszyskich firm kosmetycznych. Nagle zrozumiałam dlaczego tyle obniżek cen produktów i tak "skąpo" wyglądające standy marki: L'oreal, Max Factor itd. Brak również było etykiet cenowych. Wybrałam błyszczyk firmy Astor i udałam się do kasy. W boksie stała pracownica z bardzą miła aparycją (ubrana w biały fartuch, jasne włosy, filigranowa budowa ciała). Przywitała mnie z usmiechem oraz szybko wykonała czynności ujęcia sprzedaży w systemie i pobrania gotówki. Podłoga salonu, okolice oraz sam boks kasowy był czysty. Zadowolona poszłam na kolejne zakupy.
Gdy przechodziłam koło salonu jubilerskiego Apart zauważyłam panią, która rozmawia przez telefon komórkowy przed wejściem do salonu. Pani była bardzo elegancko ubrana (biała bluzka, czarne spodnie) oraz posiadała przypięty identyfikator (Pani Anna). Stwierdziłam, iż jest to pracownik salonu. Postanowiłam wejść do środka i poprosić o katalog aktualnej oferty obrączek. Pani Ania akurat skończyła rozmawiać, więc podeszłam do niej, przywitałam sie i poprosiłam o broszurę. Pracownik był bardzo uprzejmy i natychmiast poszedł po katalog. Obejrzałam ofertę obrączek w salonie, otrzymałam broszurkę, pożegnałam się i wyszłam. Salon był utrzymany w czystosci, a bizuteria lśniła i była wyeksponowana z najwyższą starannością.
Będąc w Galerii Gniezno, z pasażu zauważyłam spódnicę, która była wyeksponowana na manekinie w salonie Orsay. Weszłam do sklepu i natychmiast skierowałam się do miejsca, gdzie znajdowała się ekspozycja nowej, firmowej kolekcji. Dotknęłam ubrania, w celu stwierdzenia jakości materiału - był dobrej jakości. Wzięłam swój rozmiar i poszłam do przymierzalni. Okazało się, iż spódnica leży dobrze i wygladam w niej rewelacyjnie. Zadowolona wyszłam z przymierzalni i podeszłam do kasy. Za ladą stała wysoka brunetka o imieniu Mirela (pracownik posiadał identyfikator). Podałam ubranie do skasowania i czekałam na reakcję kasjera. Pani nie przywitała mnie. W sumie podczas dokonywania płatności podała tylko kwotę do zapłaty. Nie usłyszałam słów pożegnania a uważam, iż kultura osobista tego wymaga. W sklepie była jeszcze jedna pracownica. Obie panie wygladały jakby ktoś zmuszał je do przebywania w pracy. Najważniejsze, że kupiłam ładny ciuch za 119zł.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.