Dostałam w prezencie dwa kupony podarunkowe do Multikina. Udałam się więc do Multikina na Ursynowie celem dowiedzenia się na jakie filmy można wejść z takimi kuponami. Pani w kasie, ubrana w strój z logo kina udzieliła mi wyczerpującej odpowiedzi, które filmy są objęte takimi promocjami. Wieczorem w środę 31 sierpnia udałam się na wybrany film z kuponami podarunkowymi. Inna wówczas osoba w kasie również była doinformowana i kompetentna. Sprawnie sprawdziła ważność kuponów i wydała bilety na wybrany film. Personel w Multikienie ubrany jest w stroje firmowe, także zawsze można odróżnić ich od widzów. Witają i żegnają kulturalnie klienta. Bileterzy tego dnia również byli uprzejmi i po sprawdzeniu biletów wskazali nam drogę do sali. Wszędzie panował ład i porządek. Również na sali po poprzednim seansie było czysto, zarówno na siedzeniach jak i na podłodze.
Firma SK Bus jest najpopularniejsza firmą świadczącą usługi przewozu osób na trasie Kraków - Bochnia i Bochnia - Brzesko. Na pochwałę zasługuje częstość przejazdu busów - średnio co 10 - 15 minut, więc praktycznie można iść w ciemno i nie znając rozkładu jazdy liczyć, że za chwilę jakiś pojedzie. Niestety cena nie jest rewelacyjna, osoby dojeżdżające codziennie do pracy na trasie Bochnia - Kraków muszą liczyć sie z kosztem 5,50 za przejazd w 1 stronę (co i tak jest znacznie tańsze niż dojazd samochodem w pojedynkę). Za tą cenę nie można liczyć bynajmniej na miejsce siedzące, zdarza sie iż w busie podróżuje nawet do 30 osób. Na pochwałę nie zasługuję także kultura, a raczej jej brak u niektórych panów 'busiarzy 'sprawiających wrażenie jakby pracowali za karę i z wielką łaską zatrzymujących się na przystankach czy wydających resztę. Zdają się także zapominać, że nie wiozą ziemniaków a najcenniejszy towar, czyli ludzi, dająć popis niebezpiecznej jazdy, pełnej ostrego hamowania i ścinania zakrętów.
Zapisalem się do szeroko promowanej akcji 'Testuj Smartfona' znanej z reklam z Kubą Wojewódzkim. Rejestracja poprzez formularz na stronie operatora przebiegła bezproblemowo, po ok. 2 tygodniach dostałem maila informującego o możliwości odebrania owego smartfona. Na pochwałę zasługuje minimum biurokracji przy owej akcji, z formularzem można uporać sie w kilka minut a do odbioru samego telefonu wystarczy dowód. Sam odbiór też bez większych problemów. Jedynym haczykiem jest to, że pani poprosi o numer do osoby która być może chciała by przenieść się do sieci Play. Udało mi się wykręcić, w głowie już słysząc pretensje znajomych, że kogoś sprzedałem. Sama wizyta z salonie trwała ok. 5 minut: sprawdzenie mnie z systemie, wydrukowanie i podpisanie umowy zapakowanie telefonu. Mimo, że nie bylem klientem abonamentowym, nie odczułem, abym bym klientem drugiej kategorii, inni klienci musieli grzecznie czekać za mną w kolejce. Generalnie, opłacało sie, teraz mogę bawić się telefonem Huawei, który trafił mi się fabrycznie nowy.
Bardzo mała powierzchnia oddziału Getin Bank. Za pierszym razem gdy się tam udałam (to było około 18.00) kolejka wychodziła poza lokal. Co prawda było ciepło, jednak nie tak to powinno się odbywać. Czekałam około 15 minut i zrezygnowałam, gdyż kolejka wcale się nie skracała. Postanowiłam udać się kolejnego dnia ale o wcześniejszej porze (po 14.00). Kolejka wówczas była krótsza, ale tak, że stałam w progu. Czekałam około 20 minut, więc krócej niż by to trwało poprzedniego dnia. Jednak nie zawsze mozna sobie pozwolić, żeby załatwiać sprawy bankowe w godzinach wczesnopopołudniowych. W tym oddziale są 3 stanowiska. Miałam wrażenie, że paniom nie zależy, aby szybko i sprawnie załatwiać klientów. Pani, u której otwierałam lokatę mówiła cicho i bardzo niechętnie odpowiadała na moje pytania. Dobrze, że wcześniej przeczytałam warunki lokaty w internecie, bo z całą pewnością niczego bym się od niej nie dowiedziała. A szkoda, gdyż ten bank oferuje ostatnio bardzo ciekawe lokaty, zachęcając nie tylko klientów do korzystania z jego usług.
Stacja w bardzo dobrym usytuowaniu (blisko hipermarket), widoczna z daleka. Dużo dystrybutorów z paliwem zmniejsza czas oczekiwania w kolejce. Przy każdym dystrybutorze znajdują się jednorazowe rękawiczki przydatne podczas tankowania oraz kosz na zużyte rękawiczki. Kasjerka bardzo uprzejma, z uśmiechem się przywitała i zapytała o numer stanowiska, na którym tankowałam. Pani zapytała czy życzę sobie fakturę czy paragon. Po odebraniu zapłaty podziękowała i pożegnała się.
Ten punkt pobrań jest na pewno godny polecenia.Lokal jest bez zastrzeżeń, czysto,schludnie. Nigdy nie czeka się długo. Wszystko przebiega sprawnie i w miłej atmosferze.Zazwyczaj nie ma problemu z zaparkowaniem auta.Panie są przesympatyczne, odpowiadają na wszystkie pytania,zachowują się dyskretnie, doradzają, informują. Ponadto fantastyczna jest możliwość sprawdzenia wyników w internecie.Wyników które pojawiają się bardzo szybko.
Podanego dnia w sklepie Netto panował nieład. Już przy braniu koszyka zauważyłam, że urywała się od niego rączka, a na jego dnie był brud i kurz. Nie mogłam więc włożyć do niego niektórych towarów z obawy przed zabrudzeniem. Niektóre półki były puste, kilku towarów nie udało mi się kupić. Mimo to oferta tego sklepu była korzystna, a ceny niskie. Podłoga była brudna, ale jedna z pracownic właśnie ją czyściła. Wszyscy napotkani przeze mnie pracownicy sklepu mieli na sobie odzież roboczą. Tylko jedna kasa była otwarta, w związku z czym kolejka była dość długa (przede mną stały 4 osoby),a czas oczekiwania wyniósł ok 7min. Kasjerka była uprzejma i kompetentna, zachowywała standardy profesjonalnej obsługi klienta.
Polecam sklep Netto w Wągrowcu, gdyż można tam kupić szeroką gamę produktów w niskich cenach.
Regularnie robię zakupy w Sklepie Chata Polska na Os. Wschód w Wągrowcu i jestem z niego bardzo zadowolona. Podanego dnia w sklepie panował porządek, towary znajdowały się na swoim miejscu, ceny podane na półkach zgadzały się z rzeczywistymi. Wszystkie produkty, które chciałam kupić były dostępne. Niektóre były nawet przecenione. W sklepie nie było wielu klientów, dlatego czas oczekiwania nie był długi. Jedna kasa była otwarta, co było wystarczające o tej porze dnia. Kasjerka była miła, uśmiechnięta, przywitała mnie, skasowała produkty,nawet pomogła mi je spakować, podała cenę, sprawnie wydała resztę. Utrzymywała kontakt wzrokowy, również przy pożegnaniu.
Wszystkie pracownice sklepu miały na sobie ubrania charakterystyczne dla tej sieci.
Polecam sklep Chata Polska na Os. Wschód w Wągrowcu jako miejsce gdzie można tanio, szybko i w miłej atmosferze zrobić zakupy.
W ubiegłą sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w przyjęciu weselnym zorganizowanym w restauracji Dukat. Zarówno właścicielom jak i pracownikom lokalu należą się same pochwały. Jedzenie było wyśmienite. Ciepłe dania serwowane bardzo sprawnie i bez żadnych opóźnień. W każdej chwili można było liczyć na pomoc kelnerów. Na szczególne uznanie zasługuje kelnerka mająca około 27 lat. Była to blondynka z kręconymi włosami, średniego wzrostu. Pracownica bardzo często pytała czy życzymy sobie czegoś i na naszą prośbę regulowała klimatyzację. Była przy tym cierpliwa i życzliwa:)
Wystrój lokalu jest schludny i estetyczny. Nie ma tam przesadnych ozdobników. Brakuje tam trochę elementów świeżości i nowoczesności.
Do restauracji Siux w Poznaniu wybrałam się w powszedni dzień w porze lunchu. Mimo to nie miałam problemu ze znalezieniem wolnego stolika, zajęłam miejsce wewnątrz lokalu, przy dużym stoliku tuż przy oknie. Serwetka, która na nim leżała była brudna, widać na niej było resztki potraw. Kelner od razu do mnie podszedł i podał kartę dań. Był uprzejmy, ubrany w strój typowy dla pracowników tej restauracji. Potrafił odpowiedzieć na pytanie o ofertę promocyjną oraz happy hour. Gdy zauważył, że podjęłam już decyzję podszedł ponownie i przyjął zamówienie. Napoje zostały mi przyniesione od razu. Niestety na zamówione potrawy (shoarmę i szaszłyk) musiałam długo czekać (ok 25min). W czasie oczekiwania zaobserwowałam, ze kucharz (było go widać z miejsca, w którym siedziałam) trzymając wiaderko z surówką włożył do niego palec, a następnie go oblizał (!). Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie. Oprócz tego personel krzykiem wymieniał między sobą uwagi, co nie uchodziło uwadze pozostałych klientów. Zamówione przeze mnie dania były bardzo smaczne, a porcje duże. Oferta lokalu była bardzo szeroka, a ceny dość przystępne, szczególnie jeśli chodzi o restaurację położoną na poznańskim Rynku. W godzinach, w których obowiązuje oferta happy hour ceny są jeszcze niższe, co czyni je naprawdę konkurencyjnymi.
Nie jestem pewna czy mogę polecić restaurację Siux w Poznaniu. Mimo iż jedzenie było naprawdę smaczne i stosunkowo tanie to zachowanie kucharza i czas oczekiwania na zamówienie są znacznymi wadami tego miejsca.
Wraz z chłopakiem postanowiliśmy wybrać się na deser do kawiarni znajdującej się w lokalu Gramofon. Gdy weszliśmy do środka zostaliśmy powitani przez pracownicę stojącą za barek. Idąc w kierunku stolika wzięliśmy ze sobą menu. W lokalu tym można wypić różnego rodzaju drinki, koktajle, kawy, herbaty i przeróżne desery ( w tym lodowe). Ja zdecydowałam się na gorącą czekoladę z lodami, natomiast Michał na szejk o smaku kiwi. Czekolada kosztowała 10 zł, natomiast szejk 8 zł. Tak więc ceny określiłabym jako niezbyt wysokie.
Po chwili podeszła do nas kelnerka i przyjęła nasze zamówienia. Na jego realizacje czekaliśmy około 10 minut.
Szejk smakował wyśmienicie, natomiast mam zastrzeżenia co do czekolady. Jak było napisane w menu miała to być gorąca czekolada z lodami. Niestety czekolada, którą otrzymałam była zupełnie zimna, więc straciła cały swój urok. Jak plus muszę uznać sposób podania zamówionych przez nas napojów. Szejk Michała był przystrojony naprawdę ciekawie i apetycznie.
Plusem jest również wystrój lokalu. Podobają mi się szczególnie finezyjne krzesła i wygodne kanapy. Jedyne co bym zmieniła, to delikatnie rozświetliła pomieszczenie. wprawdzie panujący półmrok jest bardzo romantyczny, jednak odrobina światła by nie zaszkodziła.
Zwykle unikam robienia zakupów w niedzielę, ale tym razem koniecznie musiałam udać się do sklepu Pepco, aby kupić pojemnik na kanapki dla swojego siostrzeńca. Gdy weszłam do sklepu okazało się, że nie ja jedna zdecydowałam się na zakupy w niedzielę. Mimo dużej ilości klientów na sali sprzedaży zauważyłam tylko jedną pracownicę, która obsługiwała stanowisko kasowe. Przez chwilę pospacerowałam po sklepie. Zauważyłam, że w Pepco jest sporo ciekawych artykułów. Oprócz ubrań, można tam kupić szereg produktów gospodarstwa domowego i to w całkiem przystępnych cenach. Szczególnie przypadł mi do gustu pojemnik na przyprawy w kształcie przytulających się ludzików za jedyne 8 zł.
Nigdzie nie mogłam dostrzec poszukiwanych przeze mnie pojemników. Wiem, że były w ofercie gazetkowej za jedyne 1,99. Postanowiłam poprosić o pomoc pracownicę. Gdy zapytałam o pojemniki okazało się, że wszystkie zostały już wyprzedane. Pracownica zaprowadziła mnie do półki i wskazała inne pojemniki, które jednak były dużo droższe. Pracownica powiedziała mi, że wkrótce będzie dostawa i brakujące artykuły zostaną uzupełnione. Pracownica była bardzo miła i kompetentna. Uważam jednak, że jedna osoba z personelu t zbyt mało jak na tak duży sklep.
Wraz ze znajomymi postanowiliśmy wstąpić na gofry. Wybraliśmy pierwszy lepszy lokal, który reklamował się że w ofercie posiada właśnie ten przysmak. W menu były suche gofry za 3 zł i dodatkowo płatne dodatki. Wśród dodatków była: bita śmietana, owoce w żelu, różnego rodzaju polewy, dżemy i tradycyjny cukier puder. Ja zdecydowałam się na gofra z wiśniami, za którego zapłaciłam 5 zł. Od pracownicy stojącej za barem otrzymałam breloczek z numerem zamówienia. W tym czasie przy barze utworzyła się kilkuosobowa kolejka. Spodziewałam się, że na realizację zamówienia będę musiała poczekać dłuższą chwilę. Jednak po chwili przez mikrofon został wyczytany mój numer zamówienia. Gofr, który zamówiłam był wyśmienity.
Chcąc wykorzystać ostatnie dni lata wraz z grupą znajomych wybraliśmy się nad jezioro Zagłębocze w województwie lubelskim. Byliśmy tam pierwszy raz dlatego szukając restauracji, w której moglibyśmy zjeść obiad, kierowaliśmy się liczbą klientów siedzących przy stolikach. W "Złotym Kurczaku" było dosyć sporo klientów, więc pomyśleliśmy że właśnie tam zjemy. Przed barem wywieszona była tablica z menu. Oprócz typowej kuchni domowej można było zjeść różnego rodzaju rybę, placki po węgiersku czy dania typu fast food. Obsługiwała nas dosyć sympatyczna, grubsza pracownica. Kiedy składaliśmy zamówienie okazało się, że większości dań z menu nie ma. Pracownica tłumaczyła się tym, że jest koniec sezonu. Moim zdaniem było to kiepskie wytłumaczenie i jeżeli lokal nie mógł sprostać swojemu menu powinien je zmodyfikować. W końcu zdecydowałam się na zestaw składający się z piersi kurczaka ze szpinakiem, frytek i zestawu surówek za 18,50. Na realizację zamówienia czekaliśmy około pół godziny, więc dosyć długo. Nasi znajomi otrzymali dania znacznie wcześniej i zanim my otrzymaliśmy,y swoje oni zdążyli już zjeść. Nasz wspólny obiad rozłożony był na raty.
Kiedy w końcu kelnerka przyniosła nasze zamówienie okazało się, że moja pierś jest mikroskopijnych rozmiarów a do zestawu nie otrzymałam surówek. Surówki trafiły na talerz mojego chłopaka, który zamówił jedynie rybę z frytkami. Postanowiliśmy nie robić zamieszania i sami przerzuciliśmy surówki.
Jak wyczytałam z tablicy znajdującej się przy lokalu, "Złoty Kurczak" został otwarty dzięki unijnym dotacjom. Moim zdaniem właściciel tego lokalu nieudolnie zaprzepaszcza otrzymane fundusze.
Po odwiedzeniu wielu pizzerii Rzeszowskich, ta przypadła do gustu i mi i znajomym z biura. Dużo składników. Dobre ciasto.
Lokalowi może trochę brakuje - stare wyposażenie, ciemno, szarko i "biednie", ale smak pizzy wszystko wynagradza.
Obsługa bardzo uprzejma. Byliśmy kilkukrotnie i za każdym razem na pełnym uśmiechu.
Pomimo mojej wizyty w porze obiadowej, pozytywnym zaskoczeniem było to, że panował umiarkowany ruch. Pani obsługująca drive'a była bardzo sympatyczna już w momencie przyjmowania zamówienia. Z uśmiechem na ustach podawała przygotowane ekspresowo jedzenie. Uważam, że to właśnie zasługa zgranego zespołu, że nie było tzw.korków.Polecam!!!
Główny negatyw to brak personelu. Jeden kasjer: wystawiający faktury, robiący hot-dogi (które i tak rzadko bywają poranną porą), sprzedający pozostały asortyment, to zbyt mało na dość dużej stacji przy jedej z głównych (wylotowych) ulic miasta Olsztyn. Mina zmęczenia, niezadowolenia i wyczerpania mówi źle nie o ekspediencie lecz o pracodawcy...
Wracając z zakupów spożywczych przypomniało mi się, że chciałam kupić jeszcze kilka drobiazgów do włosów. Zaszłam więc do H&M, ale dosłownie na kilka chwil. W środku było mnóstwo osób, ciężko było się przecisnąć między wiszącymi ubraniami. Mimo, że byłam tam już kilka razy, nie mogłam początkowo znaleźć poszukiwanych rzeczy (co jakiś czas dochodzi tam do delikatnych zmian w układzie asortymentu). Lekko się zdenerwowałam, bo wszystkie osoby przepychały się, a ja nie miałam zbyt dużo czasu. Mimo, że znalazłam spinki i opaskę do włosów, zerkając w stronę kas, stwierdziłam, że nie chyba jednak sobie odpuszczę - kolejka była spora (kilkuosobowa). Odłożyłam więc rzeczy i wydostałam się ze sklepu. Wizyta raczej in minus z uwagi na fakt znacznej straty czasu i natłoku ludzi.
Pamiętacie Państwo moją obserwację o warszawskim dworcu PKS Stadion.
Tak jak przypuszczałam nie podjęto wyzwania i z dniem 01.09.2011 dworzec ów został zlikwidowany.
Na stanowiskach przystankowych pojawiły się komunikaty PKS Polonus z informacją o likwidacji dworca, podobną informację zamieścił też PKS Garwolin.
Kursy mają odbywać się z pod dworca Warszawa Wschodnia, swoje przystanki udostępnił ZTM.
Przewidziano postoje na trasie a przede wszystkim każdy z przewoźników ma możliwość zastosowania swojej taktyki w zaistniałej sytuacji.
Jak do tej pory kursy w kierunku Torunia i Lublina będą startowały nadal z Dworca Zachodniego.
Prywatni przewoźnicy jako samowolną bazę mają przy aleji Jana Pawła za ulicą Złotą.
Jeszcze jedno dzikie miejsce to okolice Pałacu Kultury.
I tak oto stolica eubejska pokazuje swoją nie udolność jeżeli chodzi o podmiejski i dalekobieżny transport publiczny.
Bez sprzecznie PKS Stadion wymagał nie zwłocznej renowacji i reorganizacji.
We spół ze stacją PKP o tej samej nazwie miał budynek z kasami i poczekalnią. Obecnie jak i sama stacja jest w remoncie. Tuż obok buduje nam się Stadion Narodowy.
Jeżeli PKS,y się w ten obrazek nie wpisywały, jeżeli nie było pomysłu na pozytywne zmiany czy naprawdę jedynym rozwiązaniem była likwidacja?
A jeżeli już to zostawiając pasażerów z jednym dworcem, i z wielką prowizorką komunikacyjną jest bardzo źle przynajmniej przeze mnie postrzegane.
Sklep z dużym parkingiem w miarę zadbanym. Towar poukładany na pólkach z cenami, gorzej z towarem promocyjnym. Największy bałagan robią w nim klienci w poszukiwaniu towaru.Sieć oferuje w swojej ofercie tygodniowej ciekawe artykuły w super cenach. Ale niestety owoce oferowane w sprzedaży, a w tym dniu winogrona i nektarynki wyglądały fatalnie.Nadgniłe i zepsute owoce wśród innych kiepsko wyglądających budzą niesmak nie mówiąc już o chęci kupowania.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.