Wracając z odwiedzin w szpitalu postanowiłam wstąpić na Izbę Przyjęć i dowiedzieć się, co mam dalej robić ze swoim zmiażdżonym paznokciem. Kiedy podeszłam do recepcji znajdowały się tam dwie pielęgniarki. Kobiety rozmawiały ze sobą i nawet nie podniosły na mnie wzroku. Kiedy w końcu postanowiłam przerwać tą miłą pogawędkę kobiety były obruszone. Gdy wytłumaczyłam na czym polega mój problem pielęgniarka powiedziała: a co ja pani poradzę, proszę iść z tym do lekarza. No cóż, tyle wiedziałam wcześniej, ale sądziłam że muszę zgłosić chęć wizyty u lekarza.
Byłam tam przed tygodniem więc doskonale wiedziałam, w którym kierunku mam się udać. Okazało się, że w kolejce czeka kilku "połamańców". Na szczęście mój czas oczekiwania na lekarza nie był zbyt długi i wynosił około 10 minut.
Gdy weszłam do gabinetu powitała mnie miła pani doktor. Pokazałam jej palec i zapytałam czy trzeba ściągnąć chiurgicznie paznokieć. Doktorka odpowiedziała mi, że mam czekać na rozwój wydarzeń i nic nie trzeba zaczepiać. Umotywowała to tym, że długo to trwa i trzeba dać znieczulenie. Jej argumenty mnie nie przekonały i nadal uważam, że paznokieć powinien zostać usunięty bowiem gdy będzie goił się sam nigdy nie odzyskam normalnego kształtu paznokcia.
Po wejściu spostrzegłam długą kolejkę (ok.25 osób). Nie zdziwiło mnie to, bo dużą zaletą punktu jest praca w sobotę i chyba pełny asortyment wszelkich badań. Były otwarte wszystkie okienka na recepcji, więc kolejka posuwała się w miarę sprawnie. Otrzymałam numerek, który wyświetlał się na elektronicznej tablicy. Niemniej od wejścia do budynku do momentu pobrania krwi upłynęło 35 minut. W poczekalni jest jednak wiele miejsc, gdzie można poczekać. Nikt nie stał. W pokoju pobrań też znajduje się kilka stanowisk, które usprawniają pracę. Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem Pani, która mnie obsługiwała przez 2 godziny (tyle trwało badanie). Bardzo uprzejma, sympatyczna, profesjonalna. Mimo pomyłek z mojej strony, nie wykazała żadnego zniecierpliwienia, wszystko tłumaczyła i po mnie prostowała. Miałam okazję zaobserwować także rozmowę pracownic z klientką, która wyrażała swoje niezadowolenie (całkowicie niesłuszne). Panie potraktowały ją poważnie i kilkakrotnie na spokojnie tłumaczyły tę samą rzecz. A dlaczego nie daję +5? Oczekując w poczekalni, gdy kolejka się rozluźniła, jedna z pracownic recepcji niestety zbyt głośno komentowała swoją pracę. Wszyscy w poczekalni usłyszeli, że pani nie ma już cierpliwości i nie chce jej się przychodzić do pracy. Ja rozumiem takie rozmowy, ale one nie powinny być przeznaczone dla uszu klientów. Druga rzecz - bardzo brudna i nieprzyjemna łazienka :-(
Po wejściu do sklepu od razu dało się zauważyć, że jest tam czysto i schludnie. Na pierwszym miejscu zostały wyeksponowane artykuły szkolne. SPodobało mi się, że dodatki do dekoracji wnętrz ułożone są kolorystycznie. Szczególnie przypadł mi do gustu stojak na biżuterię w kształcie kobiety.
Celem mojej wizyty był zakup karnetu ślubnego. Sądziłam, że w tym oddziale Pepco, podobnie jak na ulicy Sidorskiej jest stojak z karnetami okolicznościowymi. Przeszłam po całym sklepie i nie spostrzegłam stojaka. Kiedy więc na sali sprzedaży zobaczyłam pracownicę postanowiłam poprosić ją o pomoc. Gdy spytałam pracownicę czy są karnety okolicznościowe, kobieta spojrzała na mnie jakby nie znała języka polskiego. Po chwili zrozumiała moje pytanie i odpowiedziała, że niestety nie mają kartek. Zrezygnowana opuściłam sklep.
Księgarnia przy ulicy Narutowicza powstała dosyć niedawno i dzisiaj po raz pierwszy odwiedziłam to miejsce. Księgarnia ma niewielką powierzchnię, przez co jej asortyment jest nieco okrojony. Kiedy weszłam do księgarni powitały mnie dwie pracownice siedzące za ladą. Kiedy przebywałam na sklepie, żadna z pracownic nie podniosła się, tylko panie kontynuowały swoją rozmowę.
Tuż przy wejściu znajdowały się dwa stojaki z karnetami okolicznościowymi. Pomyślałam, że może znajdę tam karnet na zbliżającą się uroczystość ślubną mojej kuzynki. Niestety wybór karnetrów był niewielki. Na karnetach nie było cen więc zapytałam pracownicę o cenę kartnetu.Okazało się, że w sklepie jest czytnik, więc samodzielnie mogę sprawdzić ową cenę.
Dodam, że w księgarni było czysto. W tle leciała delikatna muzyka. Zauważyłam również kącik dla klienta, gdzie przy stoliku można poczytać sobie książkę. Gdyby nie ignorujące mnie sprzedawczynie, księgarnia w moich oczach wypadłaby całkiem dobrze.
W Biedronce chciałam kupić jedynie ketchup Madero, który bardzo mi smakuje. KIedy weszłam na salę sprzedaży okazało się, że panuje tam spory ruch. Mimo tego do każdej z półki był swobodny dostęp. Przechadzając się po sklepie zauważyłam ochroniarza. Mężczyzna nie wyglądał zbyt życzliwie i wszystkich lustrował podejrzliwym wzrokiem.
Kiedy wziełam ketchup okazało się, że zmienione zostało opakowanie. Uważam, że nowe opakowanie jest poręczniejsze i przyjemniejsze dla oka.
Obsługiwał mnie młody kasjer mający około 27 lat. Mężczyzna miał blond włosy, postawione na żel. Przede mną w kolejce stała koleżanka kasjera. Przez chwilę kasjer toczył z nią prywatną rozmowę, którą kontynuował nawet skanując moje zakupy. Uważam, że było to trochę lekceważące wobec mojej osoby.
"Fantazja - Słodki bar" znajdująca się w Międzyzdrojach w budynku molo oferuje zarówno różnorodne desery, jak i dania typu pizza. Wstąpiłam tam rano właśnie na pizzę i jak się okazało nie było problemu z dostępnością tego dania o tej porze. Pracownice okazały się bardzo miłe, każdą wchodzącą osobę (w tym mnie) witały podając menu, a przy tym nie były natrętne, cierpliwie czekały aż klient wybierze coś z menu i wtedy podchodziły, aby odebrać zamówienie. Nie było też żadnego problemu z tym, żebym poszła do kiosku po gazetę, po powrocie czekała na mnie już część zamówienia, a po krótkiej chwili pojawiła się też pizza. Oferowane dania i napoje są warte swoich cen (biorąc pod uwagę ogólnie dość wysokie ceny w nadmorskich kurortach), byłam zadowolona zarówno z posiłku, jak i z miłej obsługi, która była przyjazna, uśmiechnięta i tworzyła miłą atmosferę. Idealnie wyczuwała moment, kiedy podejść do klienta i przyjąć zamówienie albo zabrać część talerzy. Klientów o tej porze prawie nie było, ale nie czuło się skrępowania tym, że jest się jedyną osobą na sali, ponieważ obsługa miała swoje zajęcia, a kiedy nie miała to patrzyła raczej w kierunku wejścia zamiast na osobę jedynego klienta.
W ośrodku wczasowo-kolonijnym Wega w Kołobrzegu zarezerwowałam telefonicznie pokój na okres 1 tygodnia. Nie było problemu z dostępnością wolnego pokoju począwszy od połowy sierpnia. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że wygląd terenu ośrodka jak i pomieszczeń jest zgodny ze zdjęciami przedstawionymi na stronie internetowej. Podwórko jest bardzo zadbane, pokojom (które są wraz z łazienkami) również nie można zbyt wiele zarzucić, ale kilka drobnych rzeczy bym poprawiła (pokrętło prysznica ustawione było tak, że niebieski kolor oznacza gorącą wodę, a nie zimną; lodówka była ustawiona na "3", co drugiej nocy pobytu skutkowało hałasami wydobywającymi się z niej i konieczne było rozmrożenie, a potem ustawienie na niższą temperaturę; poduszki są zużyte, wkłady w nich zgranulowane i twarde). Ponadto w cenie pobytu jest dostęp do mobilnego internetu. Aby móc korzystać z Internetu konieczne jest hasło i niestety pracownicy przebywający w dzień (m.in. pani recepcjonistka) nie są upoważnieni do wygenerowania i udostępnienia takiego hasła. Pierwszego dnia czekałam na wieczorne przyjście szefa ośrodka i jego pracowników aby uzyskać hasło (bo pani w recepcji powiedziała, że "może go złapię"). Pojawił się on i polecił pracownikowi wygenerować hasło. Moim zdaniem powinno być to rozwiązane w taki sposób, że na osobę, która zarezerwowała pokój, czeka już wygenerowane hasło, np. na kartce położonej na stoliku, tak aby można było z Internetu skorzystać od razu po przyjeździe, a nie specjalnie czekać na kompetentną osobę i z tego powodu nie wychodzić z terenu ośrodka. Sam internet nie działał powalająco - siła sygnału była dość niska (pomimo iż pokój nie był gdzieś na uboczu, tylko raczej w centrum terenu ośrodka) i transfer dość wolny, nie udało się wysłać maili zawierających zdjęcia, więc szybko przestałam korzystać z tego dostępu i używałam własnego internetu mobilnego. Obsługa jest miła, przyjazna, chętna do rozmowy a przy tym nienachalna, w dzień dostępna (a jeśli nie jest dostępna, to umieszcza karteczki, że znajduje się w innym pokoju, albo że będzie o godzinie X), służy informacjami na różne tematy. Dodatkowym plusem ośrodka Wega jest darmowy parking i monitorowany teren.
Ze względu na fakt że zamówienia w internetowej aptece Dbam o Zdrowie przynoszą mi więcej pożytku niż szkody mimo wszystko, po kilku krotnej kwarantannie klient w mojej osobie wraca .
Zamawiając przez stronę mam zagwarantowane że to co chcę kupić z segmentu leków, suplementów czy kosmetyków specjalistycznych i selektywnych.
Za jednym podejściem, szybko z odbiorem w wybranej aptece których sieci jest spora i łatwo dostępna.
Ponownie przyglądam się programowi lojalnościowemu sieci DOZ. Mam jego kartę, ale nie aktywowaną.
Wymagany w tym celu przesłany PIN w tak zwanym cudownym między czasie mi zaginął.
Nie było problem z wygenerowaniem nowego i wysłaniem go do mnie na adres stacjonarny ponownie.
Trochę to nie potrzebnie skomplikowano, łatwiejszym sposobem wydawać by się mogła wysyłka na maila ale cóż.
W każdym bądź razie kartę poprzez www po wcześniejszym zalogowaniu aktywuję.
I tak dokonuję najczęściej tu zakupów więc dla czego mam nie skorzystać z dodatkowych profitów?
Apteka może nie najtańsza ale forma i możliwość zamówień przez stronę i odbiór w aptece także leków receptowych, duży wybór i szybki czas realizacji przekonują mnie do firmy i skłaniają do powrotu w korzystaniu z oferty.
Kolejny sklep obuwniczy do którego wszedłem. Wewnątrz było kilkoro klientów i kilku pracowników którzy zajęci byli układaniem towaru. Podczas oglądania oferty zwróciłem uwagę, że pracownicy ktorzy układali towar poustawiali pudełka z obuwiem na podłodze tak, że przeszkadzało to klientom w swobodnym chodzeniu po terenie salonu. Żaden z pracowników sam nie zainteresował się klientem, co jest standardem w innych firmach. Chyba, że w CCC są inne zasady. Patrząc na miny pracowników można było zauważyć zmęczenie. Nie czepiam się tego tylko wspominam o tym aby nie było niedomówień. Dość szybko wyszedłem z salonu gdyż nie chciałem zaczepiać żadnego z pracowników.
Poszukiwałem koszuli wyjściowej do jasnego garnituru. Przechodząc obok salonu Recmana zauważyłem koszule na wystawie. Wewnątrz nie było żadnych klientów. Znajdujący się tam pracownik dał mi kilka minut abym swobodnie pooglądał ofertę. Po krótkim czasie podszedł do mnie i się zapytał jakiego koloru poszukuję. Po poinformowaniu o mojej potrzebie zaproponował on kilka kolorów. Widząc moje zainteresowanie jednym z nich zaproponował jej przmierzenie. Podczas przymiarki był on w pobliżu aby w każdej chwili mi podpowiedzieć. Po zdecydowaniu się na zakup zaprosił mnie do kasy gdzie próbował dokonać dodatkowej sprzedaży. Zaoferował on krawat, który pasował do koszuli. Podziękowalem za ofertę ale mam duży wybór krawatów w domu. Po zakończeniu transakcji podziękował on mi za zakupy i zaprosił ponownie.
Dość dawno tam już nie byłem dlatego też postanowiłem tam zajść. Wewnątrz było kilkunastu klientów i kilkoro pracowników. Podczas oglądania oferty zauważyłem pracownika, który chodzi pomiędzy regałami i oferował swą pomoc klientom. Nie miałem okazji z niej skorzystać, gdyż nic ciekawego nie rzuciło mi się w oczy. Muszę nadmienić, że podczas chodzenia po salonie zauważyłem pracowników, którzy wykladali towar na półki. Praca ich nie przeszkadzała w swobodnym dojściu do półek. Widoczni pracownicy mieli na sobie czyste firmowe ubrania. Także cały teren salonu był czysty i zadbany.
Po wejściu do środka od razu przywitała się ze mną pracownica która znajdowała sie przy kasie. Oglądając ofertę zauważyłem, że pracownicy podchodzą do klientów i oferują swą pomoc. Nie jest ona zbyt nachalna. Taka pomoc i mi także zaoferowano. Poszukiwalem obuwia letniego np. sandał ale niestety nie było ich już w ofercie. Dlatego też podziękowałem za zaoferowaną pomoc i opuściłem salon. Pracownik także podziękował i skierował się do innego klienta któremu zaoferował pomoc.
Antykwariat na ul. Piotrkowskiej zasługuje na polecenie.Znaleźć można tam wiele ciekawych pozycji i to za rozsądną cenę. Duża cześć pozycji jest umieszczona na aukcjach internetowych co jest dodatkowym plusem. Do antykwariatu można z łatwością trafić.W środku jest sporo przestrzeni, więc możemy spokojnie przeszukiwać regały z książkami. W antykwariacie pracują bardzo mili i uprzejmi pracownicy. Zawsze służą dobrą radą, gdy czegoś nie wiemy. Polecam!
Po wejściu do środka od razu przywitała się ze mną pracownica która znajdowała sie przy kasie. Oglądając ofertę zauważyłem, że pracownicy podchodzą do klientów i oferują swą pomoc. Nie jest ona zbyt nachalna. Taka pomoc i mi także zaoferowano. Poszukiwalem obuwia letniego np. sandał ale niestety nie było ich już w ofercie. Dlatego też podziękowałem za zaoferowaną pomoc i opuściłem salon. Pracownik także podziękował i skierował się do innego klienta któremu zaoferował pomoc.
Nigdy nie wierz pogodzie na onet.pl
Fakt, to tylko PRGNOZA ale przynajmniej w przybliżeniu powinna ona oddawać to czego w danym dniu po aurze możemy się spodziewać.
Więc patrzę dziś, przy okazji że przed wyjściem z domu chcę zobaczyć swoje maile na piękne słoneczko i temperaturę plus 26 .
Jakie było moje rozczarowanie kiedy po piętnastej zastał mnie na mieście ulewa, chwila rozpogodzenia by zaraz potem nastąpiła powtórka z rozrywki i znaczne ochłodzenie.
Wiem że onet.pl z prognozą pogody nie zawsze trafia a dzisiejsza nie miła niespodzianka to potwierdza.
Tę zakładkę możemy na stronie w ogóle zlekceważyć, w każdym bądź razie ufać jej nie warto.
Graficznie czytelna, z możliwością przejścia na pod stronę gdzie zobaczyć możemy zapowiedzi na kilka kolejnych dni i nocy z temperaturą siła wiatru i ewentualną ilością opadów na m2.
Co z tego kiedy jako źródło informacji swojej roli nie spełnia.
Na pewno wymaga ten dział większej staranność i kontroli administratorów.
Chodząc po galerii zaszedlem do sklepu aby popatrzeć na promocje. Podczas ich oglądania podszedł do mnie pracownik i zapytał się mnie czy w czymś pomoc. Akurat oglądałem koszulki polo lecz nie mogłem znaleść swego rozmiaru. Powiedziałem o tym pracownikowi. Przystąpił on od razu do poszukiwań. Po krótkim czasie zakończyły się one sukcesem. Po wręczeniu mi koszulki zaprosił mnie do przybieralni. W przybieralni było czysto. Lustro podobnie jak i podłoga nie nosiła znamion brudu. Niestety, ale koszulka nie spodobała się mi i oddalem ją pracownikowi. Wychodzac pożegnał się on za mną.
Port Łódź znajduje się na samym końcu Łodzi i dojazd do niego z centrum zajmuje grubo ponad 40 minut. W środku znajdziemy w zasadzie to co w innych galeriach handlowych. Na plus jest to, że znajduje się tu Ikea i Saturn, ale czy warto dla tych sklepów jechać przez całą Łódź. Centrum handlowe jest ładnie urządzone, w środku jest dużo przestrzeni. Pracownicy w centrum są mili i przyjaźni w stosunku do klienta. Sklepy oferują w zasadzie to co w innych sklepach. Ceny jak wszędzie, za wysokie.
Już sam wygląd zachęca do zajścia na lody. Podchodząc do lady zauważyłem pracownicę która zajmowała się porządkami. Po podejściu do kasy pracownica od razu przerwała porządki i podeszła do mnie. Po przywitaniu się oczekiwała na moje zamówienie. Po złożeniu zamówienia pracownica od razu przystąpiła do jego realizacji. Muszę przyznać, że dość szybko to zrobiła. Podczas rozmowy ze mną starała się patrzeć mi w oczy oraz uśmiechała się. Widać było, że zależy jej na opinii wystawionej przez klienta. Należy także nadmienić, że na terenie całej kawiarni był należyty porządek.
ElectroWorld znajduje się Manufakturze i zyskuje dodatkowo na tej lokalizacji. W środku znajdziemy wiele sprzętów AGD I RTV. Każdy znajdzie coś dla siebie. Przestrzeń i organizacja sklepu zasługuje na wyróżnienie. Sklep jest zadbany i czysty. Asortyment jest duży, który powiększa się o bogatą ofertę internetowa. Ceny trochę wysokie, ale przy zamówieniu przez internet możemy dużo zaoszczędzić. Do tego dochodzi fachowa obsługa. Szkoda tylko, że obsługa niekiedy ignoruje klientów.
Łódzki Mc Donald's niczym szczególnym się nie wyróżnia spośród innych fast foodów. Oferuje ciepłe i szybkie posiłki. Bywam tam parę razy w roku i ani razu nie zdarzyło mi się otrzymać zimny posiłek. Personel zawsze był uprzejmy i uśmiechnięty, co w tego typu sieciach zdarza się rzadko. Czas obsługi zadowalający, gdyż wszystko zawsze jest już zrobione. Ceny takie jak Mc Donaldzie, niskie. Lokal jest czysty. W środku niekiedy jest ciasno, ale to raczej przez dużą ilość klientów.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.