Wizyta w markecie, kasjerzy nie zorientowani w promocjach, odsyłają do Punktu Obsługi Klienta.Przy błędnym wpisanym kodzie towaru lub rezygnacji z danego towaru, kasjer wzywa nadzór, czas oczekiwania to kilka - kilkanaście minut.
Wizyta ma na celu poznanie zalet konkretnej usługi. Doradca ubrany schludnie, strój firmowy. Przy powitaniu zapomniał się przedstawić. W trakcie rozmowy wyjaśnia obiekcje klienta. Przedstawia dwa rodzaje produktu. Podczas wypełniania dokumentów irytuje się, prosi o pomoc innego doradcę. Wskazuje klientowi błędnie miejsce podpisu na umowie.
Lubię sieć sklepów C&A i jestem ich stałą klientką. Zakupy dla całej rodziny robię w Pasażu Grunwaldzkim ponieważ jest tam największy asortyment.. Z mężem odwiedziłam ostatnio ten sklep chyba trzy razy ( zakupy przed urlopem ) między drugim a dziesiątym lipca. Kupiliśmy co nas interesowało i z samych zakupionych rzeczy jesteśmy zadowoleni. Zaskoczyła nas tylko jedna zmiana: za każdym razem będąc w C&A na piętrze z odzieżą dla mnie, damską z przyczyn technicznych były nieczynne kasy i każdego klienta pracownicy, a było ich chyba czworo, prosili o pójście do kasy na piętro z odzieżą męską. Na tym piętrze, chyba większym.... jeden pracownik, kolejka do kasy i, to co usłyszałam mnie zdziwiło. Pracownik piętra męskiego prosi czy pyta się innej pani, może szefowej "czy kolego na dole wystawił kartkę o popsutej kasie i jeśli tak, to prosi o jej ściągnięcie ponieważ ma wiele swoich rzeczy do zrobienia i jest sama a na dole ... 5 osób" czy coś w tym stylu. Trochę było to dla mnie jak oszukiwanie klientów a także współczułam osobie, która pracowała na górnym pietrze. Może warto przeorganizować inaczej pracę sklepu, chyba że sa takie zasady w tej sieci. Taka sytuacja zdarzyła się kilkakrotnie w ostatnim czasie. Asortyment jak znalazł, pracowników do pomocy na dziale damskim wielu jednak nikt nie kwapi się do doradztwa a zza kasy , zamkniętej, wystające ciuchy, bałagan itd. Nie wiem czy pochłąnięte są osoby które tam pracują. Na dziale męskim, pracowników mniej jednak mili i uprzejmi.
Ruszyły wyprzedaże, więc również wyruszyłam się na małe poszukiwania super okazji. W jednej z bielskich galerii weszłam do kilku sklepów. W niektórych natarczywe ekspedientki od progu atakowały mnie czy w czymś pomóc, nie lubię takiego traktowania klientów bo jeszcze nie zdążyłam dobrze wejść a już atak od progu, mam wtedy od razu ochotę obrócić się i wyjść, bo jak człowiek odpowie "nie, na razie dziękuję", to i tak taka ekspedientka krąży za tobą jak detektyw, który obserwuje każdy twój ruch. Zazwyczaj wychodzę z takiego sklepu, bo czuje się okropnie osaczona nie mogąc spokojnie i obiektywie zobaczyć co na tym wieszaku faktycznie wisi. Jednak ku mojemu zdziwieniu weszłam do sklepu MOHITO, gdzie po kilkumiesięcznej przerwie otwarty został ponownie ten sklep. Duży wybór przeróżnych, przecenionych rzeczy począwszy od koszulek, skończywszy na płaszczach. Nikt nie napastował można było przebierać i wybierać i swobodnie dokonywać wyboru. Po przymiarce zdecydowałam się na wizytową sukienkę. Pani przy kasie, bardzo grzecznie mnie obsłużyła, dodatkowo poinformowała, że koraliki przyszyte na sukience mogą barwić od perfum więc prosiła żeby o tym pamiętać. Bardzo cenna i słuszna uwaga. Byłam pod wrażeniem logicznego myślenia a przy tym takiej naturalnej nie wymuszonej rozmowy, która się nawiązała. Ostatecznie wyszłam bardzo zadowolona z tego sklepu, zarówno z tego co zakupiłam jak i sympatycznego i normalnego podejścia do klienta. Wielki plus, gorąco polecam ten sklep i tą markę.
Ten sklep wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie ponieważ jak wszystkie sklepy biedronki ma niskie ceny które są odpowiednie na każdy portfel, pracownicy tylko delikatnie mnie raz lekceważyli gdy miałem problem z ceną jednego z produktów ale wybaczam.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.