Odwiedziny w Biedronce były bardzo pozytywne. Piątkowe popołudnie, dość sporo ludzi. Towar wszędzie ułożony, asortyment promocyjny ładnie wyeksponowany, Panie krzątały się po sklepie. Ceny jak zwykle przystępne, produkty dobrej jakości. Trzy kasy obsługiwały klientów co dawało efekt szybkiego załatwienia swoich spraw. Jedyny minus to Pan przed sklepem, który prosił o kilka groszy "na piwko", ale temu akurat w tej dzielnicy Torunia nie można się dziwić.
Tankowałam dziś auto na stacji benzynowej Lukoil, cena ropy bardzo korzystna. Pomimo godziny 18 na stacji dość spory ruch. Oczywiście wszystkie auta stały tylko przy dystrybutorach z lewej strony, prawa pusta. Podjechałam z prawej, żeby skrócić sobie czas oczekiwania. Zatankowałam dość szybko, jednak na stacji obsługiwał tylko jeden pracownik, a kolejka po same drzwi. Oczywiście połowa osób płaciła kartą, więc czas oczekiwania się wydłużył. Najbardziej jednak uraziło mnie wejście jednego z klientów i obsłużenie Pana poza kolejką (chyba jakiś znajomy).
Niedzielny spacer na przedstawienie plenerowe, a po drodze lody w Delicji. Ten lokal to niemal miejsce kultowe w Bielsku. Istnieje, odkąd pamiętam. Lokal jest dość przestronny. Zawsze zadbany i czysty. Ma coś z poprzedniej epoki, ale być może dlatego ma w sobie to coś. Lody smakują tu zawsze, ceny są bardzo umiarkowane, a obsługa grzeczna i miła. w niedzielne popołudnia, mimo zwiększonej frekwencji, obsługa jest dość sprawna, nie trzeba długo czekać. Podobno najlepszym wzięciem i uznaniem cieszą się lody ambrozja i te lody też zwykle zamawiam. Lokal i miejsce w sam raz na niedzielny podwieczorek.
Kilka dni temu zadzwoniła do mnie przedstawicielka firmy Orange i zaproponowała mi usługę dotyczącą internetu. Akurat byłam w pracy i nie miałam czasu na długie rozmowy, a pani konsultantka nie zapytała się mnie nawet, czy mogę w danej chwili rozmawiać. Po prostu się przedstawiła, zapytała, czy rozmawia z pełnoletnim użytkownikiem telefonu, powiedziała w jakim celu dzwoni i "z grubej rury" zaczęła mi przedstawiać ofertę. Jestem przyzwyczajona do tego, że np. konsultanci mBanku zawsze pytają, czy mogę w danej chwili rozmawiać, a jeżeli akurat nie mogę, to umawiają się na taką godzinę, która mi odpowiada. Nie wiem, czy Orange nie stosuje takiej metody, czy owa pani po prostu o tym zapomniała, ale tak nie powinno się robić. Pani konsultantka przedstawiła mi ofertę i powiedziała, że prosi o podanie kodu abonenckiego, albo danych osobowych abonenta w celu uruchomienia pakietu. Takie podejście do sprawy jest żenujące. Odpowiedziałam, że dana oferta mnie nie interesuje, nie jest mi po prostu potrzebna, a ponadto jakiś czas temu zmieniłam ofertę abonamentu na niższą kwotę, więc nie będę aktywować czegoś, co sprawi, że znowu będę płacić więcej. Takie argumenty oczywiście nie poskutkowały i pani konsultantka zaczęła mnie przekonywać o tym, że ta oferta na pewno mi się przyda itp. itd. Rozumiem, że pewne osoby w taki właśnie sposób zarabiają, od podpisanych umów i zawartych ofert mają prowizje, ale są pewne granice. Po kolejnym moim tłumaczeniu faktu, że ten pakiet mnie nie interesuje, usłyszałam, że mój nowy telefon jest bardzo mobilny i sam łączy się z internetem, przez co będą wysokie rachunki. W tym momencie zaczęłam się śmiać i stwierdziłam, że doskonale wiem, czy mój telefon w danym momencie łączy się z internetem czy nie i że umiem w ustawieniach zaznaczyć taką opcję, by nie robił tego samoczynnie. To i tak nie poskutkowało. W tym momencie pani konsultantka zapytała mnie, czy umowa jest zawarta na mnie, czy na kogoś innego. Odpowiedziałam, że jestem tylko użytkownikiem telefonu, a właścicielem jest zupełnie ktoś inny. Poproszono mnie o podanie danych i numeru kontaktowego do właściciela. W ułamku sekundy pomyślałam, że może trzeba coś zweryfikować, że może takie sprawy trzeba załatwiać z osobą, która podpisywała umowę, a nie z użytkownikiem telefonu i już chciałam zacząć dyktować dane, ale coś mi zaświtało i zapytałam w jakim celu. "W celu uruchomienia pakietu internetowego". Po prostu wymiękłam. Jeżeli Orange myśli, że takim podejściem do klienta, czyli wymuszaniem i wmawianiem czegokolwiek, zatrzyma tego klienta na dłużej, to grubo się myli. Chyba bardziej powinny liczyć się dobre relacje z klientem i pewność, że zostanie na dłużej niż kasa i kolejne podpisane papierki. Jestem oburzona tą rozmową i mam cichą nadzieję, że trafiłam na jedyną taką przedstawicielkę firmy Orange, a pozostali umieją zrozumieć fakt, że coś komuś po prostu nie jest potrzebne.
Któregoś dnia, będąc na stronie orange.pl rzuciła mi się w oczy zakładka pt. "Sprzedaj swój stary telefon". Postanowiłam kliknąć i dowiedzieć się, o co chodzi. Okazało się, że można sprzedać swoje stare telefony, które zostaną ponownie wykorzystane, albo poddane recyklingowi. Na stronie bez problemu znalazłam moje stare telefony i dowiedziałam się, ile każdy z nich jest warty. Założyłam konto, dokonałam zlecenia i dowiedziałam się, że po moje telefony zostanie wysłany kurier. Niestety, na kuriera musiałam trochę poczekać. Myślałam, że pójdzie to trochę sprawniej. Tak czy inaczej, zadzwoniono do mnie z firmy Greenfone i kurier został umówiony na dzień i godzinę, które mi odpowiadały. Po wręczeniu mojej paczki kurierowi, wszystko potoczyło się bardzo szybko. Na stronie internetowej bez problemu sprawdzałam na bieżąco, co się dzieje z moją przesyłką. Po przetestowaniu moich starych telefonów pojawiła się informacja o tym, na ile one zostały wycenione, a później już bardzo szybko na moim koncie pojawiły się pieniążki.
Jakiś czas temu na drzwiach mojego bloku i innych domów w mieście, pojawiły się kartki z informacją o zbiórce odzieży dla PCK. Na kartce widniała informacja o tym, kiedy odzież będzie zbierana i w jakich godzinach. Napisane było, żeby odzież i inne rzecz, które chce się oddać, wystawić przed dom, a oznakowany samochód je zabierze. Nie miałam zbytnio czasu, żeby robić wielkie porządki w szafie, więc na szybko wzięłam kilka rzeczy, które nie są mi już potrzebne i wystawiłam je przed dom. Tego dnia, którego odbywała się zbiórka, kilka razy wychodziłam z domu. Idąc przez miasto kilkakrotnie widziałam samochód PCK, ale nie widziałam, żeby gdzieś się zatrzymywał i zbierał wystawione rzeczy. Moje rzeczy też nie zostały zabrane. Nie wiem dlaczego, na pewno nie można powiedzieć, że nie było ich widać. Uważam, że pracownicy PCK powinni podchodzić do każdego budynku, na którym wywieszali informację, zrywać te kartki informacyjne i przy okazji zabierać wystawione paczki. Nie wiem, na jakiej zasadzie pracownicy PCK działali, ale cieszę się, że nie zrobiłam gigantycznych porządków, bo i tak moje rzeczy zabrałam z powrotem do domu.
Gospodarstwo ogrodnicze L.Majlerta na warszawskich Płudach specjalizuje się oczywiście w szparagach i innych świetnych warzywach. Sprzedają najświeższe i najlepsze warzywa w Warszawie. prosto z piwniczki na terenie gospodarstwa ogrodniczego. Wybór spory, a przede wszystkim szparagi, sałaty, zioła i in. Czyste, na wagę bądź na sztuki, samemu się wybiera, wszystko pięknie wyeksponowane, przygotowane, tylko brać do samochodu. No i nie drogo. Codziennie mozna tu przyjechać do 17, w soboty do 14. Korzystam od lat.
To najgorszy z warszawskich marketów sieci Leroy Merlin. Nie lubię tu robić zakupów, ale byłam osobą towarzyszącą. Jak zwykle dużo kupujących i trudno uzyskać merytoryczną informację od pracowników obsługi. Nie ma ich w zasięgu wzroku, ewentualnie trzeba bardzo długo czekać, żeby o cokolwiek zapytać. Przy punktach informacyjnych czekają poirytowani klienci chcąc uzyskać informację. Oglądaliśmy w części ogrodniczej kosiarki spalinowe. sprzedawca nie był specjalnie zainteresowany, żeby doradzać. Sami musieliśmy porównywać ofertę sklepu. Jak zwykle, można przejść cały sklep i nie uzyskać żadnej informacji od sprzedawców. Sklep nie jest ani tani, ani nie ma zbyt atrakcyjnej oferty. Zewsząd obserwują nas kamery, przechadzają się pracownicy ochrony, a jakiejkolwiek pomocy w wyborze towaru próżno oczekiwać. Strona internetowa też nie jest pomocna w czymkolwiek. Zdecydowanie po raz kolejny odradzam wizytę w sklepie. W alejce rozlała się jakaś ciecz i przez cały nasz pobyt w sklepie nikt nie sprzątnął kałuży. Przy kasach też kolejki. I ciągle pytają o kod domowy, pewnie żeby ulotki wysyłać.
Zamówiona na parking galerii Sfera taksówka z Jedynki podjechała w ciagu trzech minut pod umówione drzwi galerii. Bardzo sprawnie i szybko. To firma, na której jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Taksówkarz, osoba młoda, sam włożył torbę z zakupami do bagażnika. Samochód był czysty i zadbany, z miłym zapachem w środku. Kierowca w mojej obecności włączył taksometr. W samochodzie bardzo cicho grało radio, działała klimatyzacja. Na miejscu, po zapłaceniu, otrzymałem wydruk rachunku. Kierowca odliczył od rachunku 10% rabatu. Kierowca wyjął i podał mi moje rzeczy i podziękował za kurs.
Prawie cztery godziny spędziłem dziś w Galerii Sfera. Lubię to miejsce, bo sprzyja mi atmosfera, jaka tu panuje. Dzięki temu, że galeria to właściwie dwa osobne budynki, nie ma zbyt wielkiego tłumu. Galeria jest przyjemna i czysta. Jest tu też spokojnie, bo z głośników odtwarzane są tylko niezbęne komunikaty. Jest dużo miejsca do odpoczynku i przerwy w zakupach, tak jesli chodzi o punkty gastronomiczne, jak i ławki w alejach i przy fontannie. Toalety dla klientów są zawsze czyste, pachnące i zadbane. Sprawne są wszystkie windy i schody ruchome. Galeria jest dozorowana przez zespół ochrony. Jest przestrzennie i jasno, a obecna zieleń uspoka wzrok. Wybór i oferta sklepów bardzo duża i urozmaicona. Bardzo sprawnie działa punkt informacji. Jest też sporo piktogramów i oznakowań oraz plany umożliwiajace łatwe poruszanie się po całej galerii. Całość jest bardzo przyjazna klientowi.
Kupowanie kwiatów w salonie kwiatowym w CH Sfera I jest naprawdę bardzo przyjemne. Już na zewnątrz spodobało mi się kilka gotowych bukietów, ale sprzedawczyni zaproponowała, że może zrobić ładny, ciekawy bukiet. Wybrałem czerwone róże, poczekałem może 4 minuty i mym oczom ukazał się naprawdę wspaniały bukiet. Trzeba mieć zapał i talent, by z siedmiu kwiatów zrobić takie cudo. Czekając na bukiet, zauwazyłem że salon kwiatowy jest naprawdę dobrze zaopatrzony, a pomieszczenie bardzo schludne i przyjemne. Obok kwiatów są dostępne kartki okolicznościowe i drobne upominiki. Tymczasem moje kwiaty zostały jeszcze pięknie opakowane. Z uśmiechem na twarzy zapłaciłem - cena umiarkowana.
Sklep Intersport w CH Sfera jest dużym i przestronnym sklepem. W środku nie było za dużo klientów, a oferta naprawdę bogata i różnorodna. Artykuły poukładane i posegregowane odpowiednimi działami. Czysto i schludnie, może tylko wywieszki cenowe za mało czytelne. Obsługa bardzo uprzejma. Podoba mi się w tym sklepie, że jak klient coś ruszy, przymierzy, obsługa od razu podchodzi, aby towar uprzadkować i na nowo starannie poukładać, w ten sposób towar zawsze jest dobrze zaprezentowany. Kasa czynna była tylko jedna, ale kolejki nie było.
Księgarnia Matras dziś zachęciła mnie do odwiedzin zielonymi banerami, kóre zapowiadają obnizki cen do - 70%. To dobrze zaopatrzona księgarnia. Miejsce przyjemne i schludne, zawsze z bardzo dobrą obsługą. W środku faktycznie na wielu pozycjach były karteczki informujące o obniżce cen. Książki ułożone na regałach i stloikach w dużym wyborze. Przejścia swobodne i dość szerokie, w ten sposób dostęp do książek jest komfortowy. Księgarnia jest jasna i dobrze oświetlona. Dwie panie z obsługi są grzeczne i chętne do pomocy. Przejrzałem parę pozycji, ale jakoś na nic się nie zdecydowałem. Ogólnie jednak miejsce bardzo przyjazne dal klienta.
Ten sklepik jest zupełnie inny niż wszystkie, Już sama nazwa nieco intryguje.W środku jest podobnie. taki bazar różnorodnych gadżetów, upominków, bibelotów na przeróżne okazje. Trzeba wiedzieć, czego się szuka lub pytać kogoś ze sprzedawców, albo też po prostu coś wpadnie w oko. Obsługa grzeczna, ale na pełnym luzie, z dużą dawką humoru i pogody ducha. Warto tu spędzić trochę czasu, a wtedy na pewno znajdzie się coś interesującego. Ceny umiarkowane, ale trzeba w większości o nie pytać, a wtedy wszystko będzie OK :).
Niedawno otwarty Pub Pivnica na pszczyńskim rynku to fajne miejsce na piwo i imprezy. Lokal ma bardzo ciekawe wnętrza i fajną aranżację miejsca. Dużo przestrzeni, wygodne miejsca do siedzenia przy stolikach i przy barze. Wybór asortymentu bardzo dobry, w umiarkowanych cenach. Szybkie piwko warto wypić na zewnątrz lub właśnie przy barze, przy bardzo miłej i sympatycznej obsłudze. Lokal czysty, klimatyzowany. Bardzo czyste toalety.
Bielskie Centrum Kultury to przyjazna dla mieszkańców instytucja, która propaguje kuturę w pełnym tego słowa znaczeniu. Imprezy w sali widowiskowej, a także plenerowe na miejscu lub wyjazdowo, gromadzą zawsze komplet publiczności. Repertuar jest obfity, ciekawy i bardzo różnorodny. Z chęcią uczestniczę e cyklicznej imprezie pn. Muzyczna Ballada Europy. Na te koncerty bilety są stosunkowo tanie. Można też otrzymać wejściówki, biorąc udział w konkursach, które BCK organizuje przez internet. Warto wiedzieć, że BCK dba też o berobotnych, gdyż na wszystkie imprezy kilkanaście bezpłatnych wejhściówek można otrzymać w miejskim ośrodku pomocy społecznej. Sam obiekt BCK jest duzy, nowoczesny i bardzo przyjemny. Miła obsługa w szatniach. Toalety czyste i zadbane. Sala widowiskowa wygodna, z dobrym nagłośnieniem. Obsługa biletowa i informacyjna na wysokim poziomie. Być może czasem jest za mało plakatów na mieście, ale kto chce, wie, gdzie szukać informacji.
Restauracje w Łodzi odwiedzam od czasu do czasu, jak dotrę w trakcie służbowych podróży. Od dłuższego czasu szukałam miejsca gdzie można zjeść coś oryginalnego, jakiś nietypowy lunch etc. W końcu trafiłam do Ganesha i od tamtej pory wracam do nich jak mam okazję. Bardzo fajne lunche - za 20zł bierze się zestaw lunchowy - do wyboru jest mięsny lub wege. Spróbowałam już i jednym i drugich i pomimo tego, że wolę mieć mięso w posiłku, to lunche wege robią także naprawdę superowe i smaczne. Bardzo dobre sosy i dodatki które są w cenie lunchu - placki indyjskie naan oraz ryż indyjski - basmati. Całość jest całkiem spora, można się najeść, a jedzenie ma kapitalny smak przypraw indyjskich, szczególnie spodoba się osobom, które lubią curry. Ogólnie - przyjemna knajpka, duży wybór potraf, dobre i tanie lunche oraz całkiem fajna obsługa.
Miło wspominam pobyt w małym, przytulnym pensjonacie Kipnick w Spychowie. Pensjonat ten to własciwie bardzo duża willa, w której jest 10 pokoikow dla gości na I piętrze. To był już mój trzeci pobyt w tym miejscu, gdzie jest cisza, spokój, a do jeziora można dojść w kilku krokach. Brakuje mi w pensjonacie poprzedniego kierownika, który byl lesniczym i potrafił gosciom opowiadać i organizować przecudowne wycieczki, ale mimo braku leśniczego, w Kipnicku została dobra atmosfera, wygodne spanie i bardzo dobre jedzenie. Teren wokoło jest zawsze uporządkowany i bardzo zadbany. W pensjonacie widać dbałość o każdy szczególik. Wszystko przyjemne i komfortowe. Ceny są dość wysokie, ale za to standart jest zgodny z oczekiwaniem. Rezerwacji można dokonać telefonicznie lub przez internet. Strona pensjonatu bardzo ciekawa, z pięknym motywem spokojnych melodii i śpiewu ptaków. Na miejscu można skorzystać z różnorodnej oferty dodatkowej, jak rowery, łódki, kajaki... Warto zamówić kolację w formie ogniska - grila - bardzo dobre jedzenie. Obsługa pensjonatu fachowa i bardzo dyskretna.Naprawdę jest tu czysto, przyjemnie, komfortowo.
Wiele razy zachwycałem się już w swoich obserwacjach salonami jubilerskimi Apart. Te sklepy to dla mnie takie prawdziwe świątynie dobrego gustu i smaku jubilerskich precjozów. Od jakiegoś czasu szukam gustownego łańcuszka na prezent, stąd często zaglądam do sklepów jubilerskich. Apart zdecydowania się tutaj wyróżnia. Już sama wystawa: piękna, ciekawa, bogata, dobrze oświetlona przemawia za tym, by zajrzeć do środka. A w środku bardzo, bardzo mila i profesjonalna obsługa. Podoba mi się to, że każdy klient zainteresowany zakupami, jest obslugiwany od początku do końca przez tę samą osobę, która całkowicie poświeca czas dla klienta. Dorady, dobór oferowanych artykułów jest profesjonalny. Oferowane przedmioty podawane są na specjalnych tacach. Obsłucha chętnie prezentuje wszystkie wyroby, o jakich pokazanie poprosimy. Wszystko grzecznie, taktownie z gracją. Trzeba dodać, że obsługa w Aparcie jest bardzo gustownie ubrana. Dla mnie Apart to wzór dla innych sklepów jubilerskich!
Przed sklepem zapewnione dość sporo miejsc parkingowych oraz teren utrzymany w należytym porządku. Po wejściu do sklepu zostajemy kulturalne przywitani. Dość czytelne oznakowanie rozlokowania poszczególnych artykułów. Miła i sensowna obsługa chętnie udzielająca porad. Przystępne ceny oferowanych artykułów. Szybka obsługa kasowa.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.