Rozżalona faktem, iż nie stać mnie było na zakup płaszcza w Mango postanowiłam znaleźć pocieszenie w innym sklepie. Zajrzałam do Promoda. Sklep niewielki powiedziałabym nieco ciasny. Z zewnątrz sprawia zdecydowanie lepsze wrażenie niż w środku. Strefa wejścia czysta przyjemna zachęcająca do wejścia ładą ekspozycją. Wewnątrz niewielki asortyment w dobrych przystępnych cenach. Jakość asortymentu różna ale z przewagą ubrań nieodpowiedniej jakości albo niepasujących do aktualnych trendów jakby z poprzedniego roku. Obsługa profesjonalnie wyglądająca i widoczna. Ubrania starannie poukładane i wiszące natomiast ze względu na małą powierzchnie i to że w sklepie jest po prostu ciasno niestety nie zawsze dostępne i w zasięgu ręki. Personel chętnie odpowiada na zadane pytania i zna asortyment. Niestety po dostrzeżeniu na wieszaku brudnej bluzki która niedość że miała brudny od pudru innej Klientki kołnierzyk to dodatkowo prawdopodobnie spadła na podłogę i ktoś ją nadepnął butem po czym personel ponownie zawiesił ją na wieszaku straciłam ochotę na kupno czegokolwiek w tym sklepie. Biorąc pod uwagę moje pedantyczne podejście do czystości nie byłam w stanie kontynuować swoich zakupów w tym miejscu.
Sympatyczny lokal, z miłą obsługą. Kelnerka dopiero się uczy, jednak widać, że bardzo się stara. Uśmiechnięta, miła, trochę przestraszona. Oczekiwanie na jedzenie i napoje dość długie jak na liczbę klientów w lokalu. Przyjemne wnętrze z oddzieloną salą dla osób palących, (możliwość zakupu cygar) pomieszczenie z dobrą wentylacją. Mały wybór jedzenia, miejsce dobre na kawę, ciastko i cygaro, ewentualnie drinka.
Wychodząc ze sklepu z nową apaszką w bardzo trendy wzorek zauważyłam na wystawie sklepu Mango cudowny płaszcz który genialnie pasowałby do nowej apaszki. Wypierając nieracjonalizm mojego działania polegający na doborze płaszcza do apaszki zamiast odwrotnie podeszłam do witryny sklepu Mango. Obejrzałam płaszcz na manekinie przez nieskazitelnie czystą szybę z zewnątrz sklepu. Biorąc pod uwagę fakt, iż płaszcz z bliska był jeszcze piękniejszy nie miałam wyjścia, musiałam wejść do środka. Wewnątrz poza płaszczem było mnóstwo innych pięknych ubrań. Asortyment spełniał moje oczekiwania w 100% wszystkie rozmiary, wszystkie modele zgodne z aktualnymi trendami mody. Ubrania wyeksponowane w taki sposób że nie ma możliwości aby nie zwrócić na nie uwagi. Na terenie sklepu ład i porządek. Obsługa profesjonalnie wyglądająca kompetentna zorientowana na aktualne trendy i posiadany asortyment chętnie udziela pomocy. Wspaniały sklep a dodatkowo wrażenie bardzo pozytywne zrobiły na mnie bardzo dobre umiejętności sprzedażowe pracowników. Nieczęsto można spotkać w sklepie odzieżowy pracownika potrafiącego analizować potrzeby Klienta i przede wszystkim rozpoznawać je. Niestety nie dokonałam zakupu w tym sklepie z uwagi na jeden istotny mankament jakim były bardzo wysokie ceny. Zdecydowanie wyższe od konkurencji, nie będzie przesadą jeśli powiem że momentalnie wręcz zaporowe.
Jako rasowa kobieta i zwolenniczka wszelkiego rodzaju świecidełek przechodząc obok Six z którego aż roiło się od różnego rodzaju biżuterii i dodatków nie mogłam sobie odmówić wejścia do środka. Moją uwagę przykuły szale i apaszki wiszące tuż przy wejściu. Ogromne wrażenie zrobiło na mnie to jak przy ogromnej ilości różnokolorowych ozdób personelowi udaje się utrzymywać porządek. Między gablotami łatwo się odnaleźć i wszystkie elementy są łatwo dostępne a co więcej starannie poukładane. Poza wielobarwnością która jest naturalna w tej sytuacji absolutnie nie ma wrażenia chaosu a wprost przeciwnie ład i porządek czyli po mojemu. Podłoga czysta, personel schludnie ubrany z identyfikatorami miło i sympatycznie wita Klientów. Obejrzałam zaledwie połowę dostępnego asortymentu wybrałam kilka drobiazgów. Jedna ze sprzedawczyń doradziła mi w wyborze apaszki i muszę przyznać że zdecydowanie miała pojęcie na temat aktualnie obowiązujących trendów mody. Obawiając się że jeśli obejrzę cały asortyment to grozi mi to wydaniem całego budżetu na dzisiejsze zakupy zapłaciłam za wybrane gadżety i zaproszona do ponownych zakupów i dumna z nowości które nabyłam opuściłam sklep.
Najgorsza obsługa salonu jubilerskiego na jaką kiedykolwiek trafiłam, a zaznaczę, że w czerwcu i lipcu "zwiedziłam" bardzo dużo salonów. Obsługa zupełnie ignoruje klienta, udaje, że go nie widzi. Kilkakrotnie byłam w salonie w Złotych Tarasach i zawsze to samo: podchodzę do lady, a obsługa rozmawia udając, że mnie nie widzi, na prośbę czy mogliby mi pomóc z olbrzymim smutkiem na twarzy jedna z osób lituje się i podchodzi. Później jest tylko gorzej, mam wrażenie, że zadaję nieodpowiednie pytania (np. ile gram waży dany pierścionek, próba złota...), tak przynajmniej obsługa daje mi odczuć. Zaznaczę, że w pozostałych salonach Apartu (CH Reduta, Puławy) obsługa nieporównywalnie lepsza. Dlatego zakupy zrobiłam w odległej Reducie i Puławach, a nie w Złotych które mam "pod nosem".
Spacerując po CH Galaxy postanowiłam zajrzeć do Carry. Pojawiła się nowa kolekcja i w związku z tym że właściwie kończy się lato zaczyna na poważnie jesień i aura za oknami coraz bardziej mi o tym przypomina doszłam do wniosku że czas na wymianę garderoby. Wchodząc do sklepu rzuciłam okiem na witryny zewnątrz które były bardzo czyste i zadbane. Manekiny przywdziane w elementy najnowszej kolekcji kusiły Klientów i zachęcały do wejścia. W środku bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie przestrzeń w sklepie. Powierzchnia sklepu to jedno drugie to wysoki sufit który wspaniale dodawał przestrzenności temu miejscu. Ubrania podzielone tematycznie i kolorystycznie ładnie i starannie powieszane na wieszakach przyciągały i zachęcały do oglądania i przymierzania. Asortyment był szeroki ale mimo tego dzięki dużej przestrzeni był łatwy dostęp do wszystkich wieszaków. Nie znalazłam takiego ubrania które mi się spodobało i nie byłby dostępne w moim rozmiarze. Obsługa ubrana w ubrania doskonale korespondujące z jesienną kolekcją z identyfikatorami chętnie udzielała informacji i odpowiadała na zadane pytania. Wszyscy byli dobrze zorientowani w sprzedawanym asortymencie. Przy kasie nie było kolejki. Weszłam rozejrzeć się a wyszłam z dwoma bluzkami w jednakowym wzorze różniącymi się zaledwie kolorem ale biorąc pod uwagę promocyjną cenę uważam że na takie szaleństwo zakupowe mogłam sobie pozwolić. Polecam!!!
Oczarowana atmosferą panującą w sklepie z bielizną nie chcą zmieniać nastroju postanowiłam obejrzeć moją ulubioną wystawę zawieszek charms w Aparcie. Standardowo dałąm się ponieść hipnozie. Patrząc jak zaczarowana przez nieskazitelnie czystą szybę na wystawę równiutko i starannie poukładanych i wyeksponowanych zawieszek doszłam do wniosku, że to dobry moment na kupno kolejnej. Weszłam do środka i ponownie zostałam oczarowana atmosferą panującą w sklepie. Profesjonalnie elegancko ubrany personel uśmiechający się do Klientów, niezwykle czyste witryny, blask i jasność otoczenia, pedantycznie wręcz poukładana w gablotach biżuteria to było coś czego potrzebowałam. Kilka chwil później kiedy już stałam przy gablocie z zawieszkami podeszłą do mnie pani z pytaniem które zawieszki chciałabym zobaczyć. Jak zwykle w takiej chwili chciałam zobaczyć z bliska kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt zawieszek. Pani cierpliwie pokazywała mi każdą o którą poprosiłam i rozmawiałyśmy o kolekcji. Efektem tego był zakup trzech zamiast jednej zawieszki ale było warto. Polecam!
Wściekła niemalże ze łzami w oczach po wizycie w poprzednim sklepie wyszłam i potrzebowałam ukojenia. Jakież było moje zadowolenie kiedy zorientowałam się że tuż obok znajduje się Muzzy Night. Weszłam do środka oczarowana jasnością i pozytywnym blaskiem jaki emanował z tego miejsca. Maskotki na wystawie i manekiny ubrane w cieplutkie szlafroki i miłe tkaniny wyciszyły mnie momentalnie. Wizyta w tym sklepie to był strzał w 10-kę. Podłoga czyściutka, pidżamki milutkie w dotyku równie czyste i przyjemnie pachnące wyeksponowane na manekinach. Asortyment ogromny - nie ma takiej osoby która nie znajdzie w tym sklepie dla siebie pidżamy czy szlafroka. Każdy model dostępny w wielu rozmiarach. Pamiętając o planowanym w najbliższym czasie wyjeździe do SPA z koleżankami postanowiłam rozejrzeć się za nowym szlafrokiem. Podeszła do mnie bardzo miła pani stosownie ubrana jak na pracownika sklepu z bielizną z identyfikatorem. Pracownica bardzo pasowała do otoczenia sklepu miała w sobie taki spokój i dużo pozytywnej energii. Uśmiechała się do mnie bardzo szczerze i serdecznie i mówiła takim sympatycznym nieco obniżonym tonem. Podpowiedziała mi na co zwrócić uwagę w doborze szlafroka do SPA. Zwróciła na aspekty o których nigdy sama bym nie pomyślała że mogą być istotne. Zadowolona wybrałam jeden z dostępnych modeli i dałam się jeszcze namówić na skarpetki równie dobrej jakości. Cudowne miejsce cudowne zakupy!
Rozentuzjazmowana udanymi zakupami w drogerii wstąpiłam do sklepu z odzieżą skórzaną. Moją wizytę w tym sklepie sprowokował piękny płaszcz skórzany widoczny z zewnątrz sklepu na manekinie stojącym w witrynie. Płaszcz był cudowny - zrobił na mnie tak ogromne wrażenie że chciałam go przymierzyć natychmiast. Zahipnotyzowana weszłam do sklepu w którym panował absolutny porządek. Podłoga lśniła, towar w bardzo szerokim asortymencie był poukładany bardzo starannie i czuć było piękny zapach skóry. Za ladą stały dwie pracownice, których miny wskazywały wyraźnie na to że moja wizyta nie ucieszyła ich zdecydowanie. Sprzedawczynie były ubrane w stroje prywatne i nie miały identyfikatorów. O tym że są pracownikami sklepu przekonałam się tylko dlatego że były jedynymi osobami w lokalu a ponadto stały za ladą. Niezadowolony wyraz twarzy i brak entuzjazmu na widok Klientki wynikał z tego że panie akurat konsumowały śniadanie. Lekko zażenowana sytuacją przeprosiłam i zapytałam czy mogłabym przymierzyć płaszcz. Jakie było moje zdziwienie kiedy usłyszałam od jednej z pracownic 'ale on kosztuje prawie 3 tys złotych'. Zdziwiona usłyszanym komunikatem powiedziałam że wiem o tym ile płaszcz kosztuje ponieważ cena jest dobrze widoczna i zapytałam czy w związku z tym potrzebna jest kaucja aby przymierzyć płaszcz. Pani chyba nie zrozumiała ironii jaką miałam na celu oddać odpowiadając na bardzo specyficzny komunikat i powiedziała nie kaucji nie trzeba płacić i zapytała czy zmieszczę się w rozmiar 36. Tutaj moja cierpliwość uległą wyczerpaniu jako kobieta która jak niemal większość wyczulona na punkcie swojej sylwetki i wiecznie na diecie odpowiedziałam - wie Pani co to może ja nie będę przeszkadzać, dziękuję za pomoc smacznego. Oczekiwałam przeprosin od sprzedawcy a otrzymałam głośny śmiech sprzedawczyń i szepty pod moim adresem. Żenada... nigdy tam nie wrócę i żadna moja koleżanka również.
Poranną wycieczkę po Centrum Handlowym rozpoczęłam od zakupów w Super-Pharm. Ponieważ już od kilku dni nosiłam się z zamiarem kupna nowych perfum postanowiłam sprawdzić jakie zapachy są aktualnie w promocji w drogerii. Wielokrotnie udało mi się trafić na bardzo dobre oferty cenowe markowych perfum w tym sklepie i liczyłam na to samo tym razem. Wchodząc do drogerii zwróciłam uwagę na wygląd podłogi - była czysta i błyszcząca. Na wejściu stał ochroniarz który grzecznie mnie przywitał. Już kilka sekund po wejściu do perfumerii poczułam bardzo ładny zapach różnych perfum i kosmetyków co nastroiło mnie jeszcze bardzie pozytywnie. Podeszłam do regałów z perfumami - kartoniki wypełnione flakonikami cudownych zapachów stały na półkach w nienagannym porządku. Każdy kartonik opatrzony był ceną co ułatwiało zakup gdyż nie trzeba było poszukiwać cen na frontach półek i identyfikować ich z odpowiednim kartonikiem. Zarówno na półkach jak i na samych towarach nie dostrzegłam ani grama kurzu. Perfumy w cenach promocyjnych były dostępne w bardzo szerokim asortymencie i w różnych pojemnościach. Pochłonięta przeglądaniem poszczególnych zapachów nie dostrzegłam, że spędziłam w sklepie ponad 15 minut. Podeszła do mnie Pani w służbowym fartuszku i z identyfikatorem z obsługi pytając czy potrzebuję pomocy. Porozmawiałyśmy chwilę na temat perfum i nowości w poszczególnych markach. Pani miała dużą wiedzę dotyczącą branży kosmetycznej. Podpowiedziała mi na co zwracać uwagę w doborze odpowiednich perfum. Zadowolona z cennych wskazówek wybrałam dwa nowe zapachy i udałam się w kierunku kasy. Przy kasie była spora kolejka pomimo godziny wczesnoporannej. Podejrzewam, że wynikała z faktu, iż tylko jedno stanowisko kasowe było czynne. Znudzona stałam w kolejce nie mogąc doczekać się swojej kolejki co ostudziło mój zakupowy entuzjazm. Kasjer zaproponował mi skorzystanie z promocji i zgodziłam się na nią. Pożegnano mnie serdecznie i udałam się na dalsze podboje zakupowe.
Miałam do zrealizowania 3 recepty od dermatologa. Bardzo zależało mi na czasie. Przepisany antybiotyk miał dojechać na późniejszą godzinę. Zostawilam receptę, na której widniały jeszcze trzy inne leki. Zdecydowałam się odebrać leki następnego dnia, by mieć pewność, że wszystkie otrzymam bez problemu. Pojechałam do apteki i rzeczywiście otrzymałam antybiotyk i dwa inne leki. Farmaceutka zaczęła podliczać rachunek, gdy zauważyłam, że nie otrzymałam probiotyku do antybiotyku wymienionego na recepcie. Poprosiłam farmaceutke o lek, a ona odrzekła, że to jest bez recepty i wystarczy kupić jakikolwiek. Jednak wcale nie podała mi jakiegokolwiek. Zapłaciłam rachunek i do dziś zastanawiam się czemu mogąc w pełni zrealizować moją receptę farmaceutka zrezygnowała z dochodu dla apteki i po prostu poprosiła o zapłatę za podane już leki.. Cóż każdy może mieć gorszy dzień..
Niestety klub PRL w Białej Podlaskiej, niedługo przestanie istnieć. Wczoraj miałam okazję być na swego rodzaju pożegnalnym wieczorze tego lokalu. Kiedy wchodziliśmy do lokalu usłyszeliśmy koncertowe bity wydobywające się z wnętrza lokalu. Okazało się, że tego dnia był grany koncert na żywo. Oczywiście muzyka na żywo przyciągnęła dużą ilość klientów, więc mieliśmy problem, aby znaleźć miejsca siedzące. Udało nam się "przykleić" do jednego ze stolików i w ten sposób wszyscy zasiedliśmy przy stole. Zamówiłam grzane piwo, w cenie 8 zł. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że w PRL serwowane jest najlepsze grzane piwo jakie piłam. Zamówienie dotarło do mnie po około 7 minutach, przy czym barmanka uprzedziła nas że chwilę będziemy musieli poczekać na grzańce. Tego wieczoru oprócz pracownicy za barem w lokalu znajdowali się jego właściciele. Cały personel i jego szefostwo są naprawdę wyjątkowo pozytywnymi ludźmi i tworzyli klimat tego lokalu wraz z klientami. Naprawdę bardzo żałuję, że osoby te nie będą już prowadziły lokalu. Mam również nadzieję, że przynajmniej zachowa on swój klimat.
Sklep Anka mieści się w samym cebtrum Białej Podlaskiej. Jest on czynny do godziny 22, więc nie narzeka na brak klientów. Wręcz przeciwnie, wieczorami sklep jest wprost oblegany a kolejka nie raz sięga aż na zewnątrz sklepu.
Wstąpiłam do tego sklepu, aby kupić sobie coś na przekąszenie. Myślałam o paluszkach lub herbatnikach. Kiedy weszłam do drugiego pomieszczenia w sklepie (części z artykułami spożywczymi) okazało się, że w kolejce stoją dwie osoby. Jednak mój czas oczekiwania był bardzo krótki. Obsługiwała mnie kasjerka mająca około 25 lat. Pracownica była życzliwa i używała zwrotów grzecznościowych. Okazało się, że w ofercie sklepu nie ma zwykłych herbatników, natomiast są na wagę. Zdecydowałam się jednak na paluszki, których było kilka rodzajów. Wybrałam zwykłe solone i zapłaciłam za nie 1,40 czyli stosunkowo nie dużo.
Jeśli chodzi o wygląd sklepu to przydałby się tam generalny remont. Od lat nie zauważyłam tam żadnych zmian, a czas nie działa na korzyść sklepu.
Wraz ze znajomymi wstąpiliśmy do baru, aby wrzucić coś na ząb. W lokalu przebywało kilku klientów, jednak wszyscy już czekali na zamówienie. Mój chłopak zamówił dużego kebaba z ostrym sosem za 11 zł. Obsługiwał nas młody mężczyzna w firmowym ubraniu. Pracownik był dosyć sympatyczny i przede wszystkich rzeczowy. Poinformował nas jakie są wielkości kebabów, rodzaje mięsa oraz sosów. Na zamówienie czekaliśmy wyjątkowo krótko, bo około 5-7 minut. Michał wziął kebaba na wynos więc nie zabawiliśmy w tym lokalu zbyt długo. Mimo wszystko wizytę uważam za udaną. W lokalu było czysto, zostaliśmy obsłużeni bardzo sprawnie a przy tym z dużą dozą uprzejmości i życzliwości.
Energa, biuro w Olsztynie, jak nie masz, co robić z wolnym czasem, można tam postać do upadłego w kolejce. Biuro czynne od 9:00 a o 9:20 miałem już 9 osób przed sobą w kolejce, nie mówię już o zajętych pięciu stanowiskach obsługi. Paranoja, coś chcę spytać a to czeka mnie piękny, słoneczny poranek w biurze Enegii. Przyznam, chociaż, że nie było nudno, co rusz, to jakaś osoba popełniała błąd, chciała tylko o coś spytać, może niepotrzebnie musiałaby czekać tyle czasu, ale za to pracownicy wzorowi – chamscy, opryskliwi i przede wszystkim nieuprzejmi dla starszych osób. Wiem, że wszyscy byli podenerwowani tym całym zamieszaniem, ale z drugiej strony pracownicy tego biura, biorąc pod uwagę, że była dopiero okolica 9: 30, trochę jeszcze muszą w tym biurze spędzić czasu. Wystałem 45 minut i załatwiłem, co chciałem, szybko i sprawnie, pani mnie obsługująca była uprzejma i miła aczkolwiek niewiele wiedziała, cóż, ja też nie. Przyznam, że szczerze współczułem osobom, które widziałem w kolejce za mną, niektórzy i tak rezygnowali, choć było to uzasadnione, kolejka mierzyła jakieś 15 do 20 osób. To jest dopiero kpina z klienta i to tempo obsługi, bardzo spokojne i powolne, wręcz beznamiętne. Nie polecam ludziom o słabych nerwach.
Ranek, jak co dzień, wpadam w biegu do piekarni, bo się śpieszę do pracy. Chciałem kupić jakieś ciastko na śniadanie, niby nic ale pomaga przetrwać do prawdziwego śniadania. Dwie osoby przede mną w kolejce, zero powitania ze strony ekspedientki ale co tam ruch całkiem taki sobie więc może po prostu zostałem niezauważony. Czekam chwilę, pani podaje wcześniejszemu klientowi również ciastko, pani pomogła sobie w nałożeniu palcem, rękawiczka leży obok i teraz najlepsze, oblizujemy palce i następny słucham. Nadchodzi moja kolej i czuję, że nie wiem do końca co mam robić, pani z wyraźnymi oznakami na twarzy „kolejny, idź sobie”, słyszę, „słucham”, poproszę chleb. I zwiałem, jakoś apetyt na ciastko mi nie minął ale na pewno nie z tego miejsca, na szczęście po drodze mam całkiem sympatyczny sklepik, choć nie ukrywam starałem się nie zatrzymywać po drodze po drodze do pracy, ale jak mus, to mus. Wygląd piekarni przyzwoity, asortyment bogaty, ceny jak wszędzie ale obsługa fatalna i to zachowanie z oblizywaniem palców, obrzydliwe. Rękawiczki jednorazowe jednak po coś się tam znajdują. Zapraszam do piekarni, wizyta dla ludzi o mocnych żołądkach, na szczęście nie zawsze jest ta sama pani.
Miałąm problem z niesfornym sprzedającym, który od kilkunastu dni nie wysyłał mi towaru, co zdarzyło mi się 1 raz w życiu. Napisałam do Administracji serwisu. W ciągu 8-10 godzin dostałam odpowiedź z prośbą o wysłanie mojej korespondencji ze Sprzedającym. Jednocześnie zostałam uspokojona i przypomniano mi o programie ochrony kupujących i o tym, że wszelkie sprawy takie jak moja, kiedt nie zostaną pozytywnie rozpatrzone trafiają natychmiast na policję.
Po kolejnym dniu dostałam od Allegro odpowiedź, a następnego Sprzedający wysłał skan dowodu nadania z Poczty Polskiej.
Wielki pozytyw za szybką i SKUTECZNĄ akcję.
W punkcie Grycana w Złotych panują dziwne zwyczaje. Po pierwsze kolejka ogromna, a obsługuje jedna Pani, druga walczy z maszyną do bitej śmietany, co ciekawe na zapleczu wielkości jednego metra kwadratowego siedzą na podłodze jak więźniowie 3 panienki z gołymi nogami i wcinają lody. Klienci zdezorientowani- rozdzierani między współczuciem, a złością na czekanie.
Lody smakują wspaniale. Są ładnie zaprezentowane za czyściutką szybą, ozdobione różnymi owocami, wafelkami itd. Stoliki są czyste, krzesła równo poustawiane.
Pracownicy po prostu przyjmują zamówienia. Nie pytają ani o kawę, ani nie proponują promocyjnych zestawów. Nie wykazują się własną inicjatywą i sprawiają wrażenie obojętnych, żeby nie powiedzieć olweczych (cóż trudno im się dziwić, skoro muszą kisić się w takim pomieszczeniu socjalnym).
Nie zrazi mnie to na pewno do usług Grycana. Widać pechowy dzień.
Wizyta w Trattorii Rucoli to niewątpliwie jeden z niezapomnianych wieczorów tej jesieni.
Po przybyciu i zajęciu zarezerwowanego miejsca powitała nas przemiła uśmiechnięta kelnerka. Rozstawiła przed nami papierowe podkładki, otworzyła i podała menu i zaproponowała ciepłą herbatkę. Na nasze marudzenie, że jest dość zimno zaproponowała cieplutkie kocyki, które uratowały nam życie.
Po kilku minutach przyszła, żeby zebrać zamówienie i pomogła rozwiać kilka wątpliwości. Co ciekawe kelnerka nei doradzała 'tego co jest stare', ale mówiła jakie są opinie innych gości, co zamawiają najczęściej. Dziewczyna byłą czysta schludna, miała krótko obcięte, nieumalowane (hurra!) paznokcie- wielki pozytyw.
Po kilkunastu minutach przyniesiono nam przystawkę, która była oczywiście fantastyczna. Dosłownie kilka minut po niej nadjechało danie główne, które również było wyśmienite.
Po zjedzonym posiłku kelnerka szybko zabrała brudne naczynia. Zaproponowała deser, nie naciskając jednak przy naszym narzekaniu na kalorie i odchudzanie. CO ciekawe przy przyniesieniu rachunku zaproponowała nam kartę stałego klienta i odliczyła 10%.
Lokal wygląda czyściusieńko. Witryna i podłogi lśnią, kelnerzy są zadbani, ubrani w ciuchy firmowe. W toalecie ładnie pachnie.
Wielki pozytyw.
Z firmą Ekspert Organizacja Szkoleń miałem do czynienia podczas jednego z kursów, jakie organizowała we Wrocławiu. Kurs dotyczył specjalistycznej wiedzy ekonomiczno-prawniczej.
Samą organizację szkolenia muszę ocenić bardzo dobrze: wybrano przystępną lokalizację w samym centrum miasta. Sale wykładowe były wygodne, dostosowane do rodzaju prowadzonych wykładów oraz posiadały wszelki potrzeby sprzęt typu rzutnik cyfrowy, komputer itp.
Ponadto firma zadbała o to, aby zawsze dostępna była dla uczestników kawa, herbata czy też soki oraz obiad każdego dnia.
Poziom wykładów oceniam na 4: merytorycznie zajęcia prowadzone były w wysokiej jakości. Wykładowca był znawcą tematu, przytaczał liczne przykłady i anegdoty, a co najważniejsze potrafił w biegu odpowiedzieć na pytania uczestników. Jedyny minus: jakość materiałów. Oczekiwałbym raczej prezentacji zapisanej na nośniku elektronicznym, anie kilkudziesięciu stron zapisów na papierze
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.