Przed wejściem czysto,schody prowadzące do restauracji bezpieczne.
Mały problem z zaparkowaniem samochodu, na szczęście okoliczny sklep spożywczo - przemysłowy ma swój parking więc udało się zaparkować w pobliżu. Po wejściu do środka przywitała nas niekrępująca muzyka, ładnie i odpowiednio ubrana kelnerka pojawiła się przy stoliku w mgnieniu oka z kartami menu, chciała zaproponować coś od siebie jednak mieliśmy juz wybrane menu. Po złożeniu zamówienia czas oczekiwania standardowy.przestudiowałam menu:dosyć duży wybór obiadowy,zakąskowy, deserowy również,alkohole w pełnej gamie natomiast ceny lekko zbijające z nóg. Prawdę mówiąc tylko dlatego iż ja zapraszałam gości nie uciekłam w pośpiechu zobaczywszy ceny. Zdaje się a raczej jestem pewna że to najdroższa restauracja w mieście. Jedzenie dosyć smaczne, porcje dosyć duże. Ogólne wrażenie - czwórka z plusem. Na pewno nie jest to restauracja do której można by się wybrać z rodziną na "niedzielny obiad".
Przed sklepem i w okolicy czysto. Można by jedynie mieć pretensje o nieco większy parking. Mieści ok 30 samochodów a liczba klientów jest spora więc samochody oblegają okoliczne parkingi osiedlowe a nawet miejsca do tego nieprzeznaczone . Po wejściu do sklepu pierwsze wrażenie jak zawsze miłe: czysto, podłogi przecierane na bieżąco. Jako stała klientka szanuję stałość ekspozycji: ten sam towar zawsze w tym samym miejscu, można chodzić i sięgać po towar z zamkniętymi oczami. Towar dobrze poukładany, zawsze uzupełniony, rzadko jakieś braki na półkach. Jak zwykle duży wybór towaru i korzystne ceny. Obsługa zawsze miła, uśmiechnięta i gotowa do pomocy.Przy kasach uzupełnione kosze i półki. tylko w szczytowych godzinach większe kolejki w kasach choć sklep ma bardzo dużą przepustowość klientów.
Jedynie do czego można by się przyczepić to brak możliwości płacenia kartą jednak jest to wytłumaczalne. Dzięki temu niższe ceny i szybka obsługa w kasach. Kasjerki zresztą bardzo miłe i cierpliwe dla klientów każdego pokroju. Dla mnie piątka z plusem - zawsze chętnie tam wracam choć bliżej domu dwa inne sklepy i jeden konkurencyjny dyskont.
Dziś poszłam do carrefoura po zakupy z nadzieją, że nie będzie kolejek przy kasie i uda mi się szybko przemknąć między regałami aby znaleźć serek mascarpone, kilka bananów, szpinak w sosie śmietanowym. Rzeczywiście kolejek nie było, ale również serka mascarpone nie dostałam ani jednego nie wspominając już szpinaku w sosie śmietanowym. Banany były jednak i tak nie zdecydowałam się na ich zakup ponieważ nie były pierwszej świeżości. Zrezygnowana musiałam udać się do konkurencji.
W perfumerii Douglas pojawiam się raz na jakiś czas i produkty, które zostały mi polecone przez sprzedawcę służyły mi i tym samym byłam zadowolona z zakupów... do ubiegłego tygodnia kiedy to chciałam zakupić krem do opalania. Produkt nie posiadał daty ważności tylko specjalny kod, który konsultantka próbowała odszukać w jakiejś książce kodów zapewniając mnie, że produkt jest ważny przez najbliższe 2 lata. po ok.20 minutach czekania usłyszałam, że jednak krem nie nadaje się do użytku i może polecić mi coś innego. Trochę to dziwne, krem ważny 2 lata wg zapewnień konsultantki okazuje się być przeterminowanym a ja mogę po prostu wybrać sobie inny produkt, który może zaraz okazać się kolejnym przeterminowanym kremem. Od tego momentu naprawdę zniechęciłam się do kolejnych zakupów w tej sieci. Ciekawa jestem ile takich przeterminowanych produktów udaje się im sprzedać w ciągu roku przy założeniu filozofii firmowej, że Douglas oferuje "coś więcej" niż sprzedaż tworząc tzw. life style rozumiany jako szeroki wachlarz usług i korzyści dla klienta.
Zakupy w Almie to czysta przyjemność:) Bywam tam co jakiś czas ponieważ mogę tam zawsze znaleźć produkty, które potrzebuję do bardziej wykwintnych dań, a których na pewno nie dostanę w osiedlowym sklepie. Ogólnie szeroki wybór asortymentu, miła obsługa.Dodatkowo Alma posiada sklep internetowy co jest ułatwieniem dla klientów jeśli osobiście nie mają czasu na zakupy.Mam tylko uwagę co do ceny niektórych produktów, np. sałaty, pomidorów, uważam, że są zbyt wygórowane w porównaniu z innymi sklepami.
Ocena pozytywna proponowano artykuły komplementarne. obsługa miła i czysta ,toaleta czysta.Obsługa posiadał maniery aroganckie brak wyboru sosów do hot doga.Brak aktualnych cen na dystrybutorach stare naklejki z firmy vitay.Za mała obsługa powinno być więcej osób kolejka przy kasach w nocy to absurd.
Jest moich ulubiony sklepem obuwniczym. Bardzo często kupuje tam buty.
Wybór jest bardzo szeroki. Każdy znajdzie coś dla siebie. Firma Deichmann ma dobrej jakości buty. Ceny są umiarkowane . Bardzo częste promocje, które zachęcają klientów do kupna. Problemem jest to że bardzo szybko schodzą buty i jest problem z rozmiarami najczęściej 38.39. Obsługa jest życzliwa lecz nie każdy przykłada się do swojej pracy.
Market Biedronka jest czystym i przejrzystym sklepem. Wchodząc do sklepu można znaleźć ulotki z produktami i promocjami jakie są. Mają tam świeże i smaczne owoce i warzywa. Pieczywo jest zawsze świeże. Obsługa jest uprzejma oraz służy pomocą. W sklepie ceny nie są wysokie więc klienci są bardzo zadowoleni dlatego ruchu nie brakuje.
Standardowo każdy empik taki sam, ale jednak zostałam mile zaskoczona w Plazie. Wszystko przejrzyście poukładane, chociaż zawsze gubiłam się trochę w empikach, ale ten był wyjątkowo przyjazny i od razu odnalazłam to czego potrzebuję. Atmosfera taka empikowa, miło i taki chillout w powietrzu. Mimo tego, że bez problemu znalazłam to czego szukam zapytałam się obsługi o inne rodzaje poszukiwanego produktu. Pani była bardzo sympatyczna i usłużna, nawet pożartowałyśmy wspólnie. Potrafiła doradzić i przekonać mnie do zakupu kolejnej rzeczy. Była dość energiczna i nie musiałam długo czekać aż znajdzie odpowiednią rzecz. Wszyscy z personelu byli schludnie i ładnie ubrani. Nie wykazywali znudzenia ani zmęczenia. Sam asortyment był poukładany na półkach w odpowiednich działach. Można było jednak zauważyć trochę bałaganu. Troszkę obsługa przy kasie nie nadążała i utworzyła się mała kolejka złożona z 4 osób. Było to nieznacznie denerwujące, zwłaszcza, że personel w wystarczającej ilości był obecny w sklepie ale nikt nie podszedł do kasy wspomóc kolegi.
Sklep znajduje się w CH Plaza. Pomieszczenie przestronne ale pustawe. Bardzo formalne i nieprzyjemne co powodowało sztywną atmosferę. Personel nie interesuje się klientami tylko układa odzież patrząc wrogo na osoby przeglądające rzeczy.Nawet po wzięciu rzeczy do przymierzalni nikt się nie pojawia, aby wspomóc klientów w podjęciu decyzji lub też aby pomóc wymienić odzież na inny rozmiar. Przez 15 min w sklepie nikt do mnie nie podszedł, nie zapytał czego szukam ani nie zaproponował rzeczy. Personel leniwie przechadzał się i układał odzież, wykazując jedynie przestrach przed kierownikiem lub ktokolwiek to był. Ich zwierzchnik, bo był nim niewątpliwie wnosząc po zachowaniu pracowników, wywarł na mnie negatywne wrażenia. Chodził i sprawdzał towar i niemal poczułam się sprawdzana tak jak personel. Z drugiej strony pracownicy nie byli nachalni, czego również nie lubię i nie przeszkadzali. Kiedy zapytałam się o rozmiar odzieży Pani stwierdziła, że jeśli nie ma na wieszaku takiego rozmiaru to oznacza, że go nie ma. Zero zaangażowania w obsługę klienta. Pani jednak nie była nie miła ani arogancka, po prostu chyba zmęczona. Przy kasie płaciłam kartą i nie było z tym problemu. Dostałam paragon i w zasadzie podczas płacenia było jak najbardziej wszystko w porządku.Jeśli chodzi o sam asortyment to przeważała już odzież na sezon jesienny. Wszystko było ładnie i schludnie powieszone. Jedynie wieszak z rzeczami po przecenia był w opłakanym stanie - odzież pod wieszakiem lub ledwo trzymająca się na zawieszeniu, brak segregacji według kolorów i rozmiaru. Ceny jak dla mnie za wysokie na prezentowany gatunek towaru.
Zakład Zegarmistrzowski Kołpaccy przy ul dworcowej,wybrałam się tam w celu zakupu kolczyków.Odwiedzam bardzo często ten zakład ,jest on prowadzony wzorowo przez bardzo miłe małzeństwo.Pomimo małego pomieszczenia oferta jest bardzo bogata.Właściciele bardzo mili zawsze służą pomocą i fachową obsługą.Z tego sklepu wychodzisz zawsze z towarem i jestes z niego zadowolony.Polecam zakupy i naprawy zegarków w tym zakładzie.
JEDYNY OBIEKT W RADOMIU KTÓRY ZASŁUŻYŁ NA MIANO GALERII. OGROMNA POWIERZCHNIA HANDLOWA Z PASAŻEM PRZEZ KTÓRY DA SIĘ PRZEJŚĆ NIE PRZECISKAJĄC SIĘ POMIĘDZY WYSTAWIONE STOLIKI RESTAURACJI . DUŻO MAREK KTÓRYCH WCZEŚNIEJ NIE BYŁO W MIEŚCIE A CO ZA TYM IDZIE NIE MUSIMY JEŹDZIĆ DO WARSZAWY. DUŻYM PLUSEM JEST PIĘTROWY PARKING ,PRZEJŚCIE "GÓRĄ" ORAZ WINDA NA ULICY . CIĄGLE ATRAKCJE ORGANIZOWANE PRZEZ GALERIE ORAZ ANIMACJE DLA DZIECI PRZYCIĄGAJĄ NIE TYLKO NA ZAKUPY. NP. OSTATNIO ZDJĘCIA RODZINNE WYKONYWANE PRZEZ PROFESJONALNEGO FOTOGRAFA. MNÓSTWO LODZIARNI , RESTAURACJI , LOKALI GASTRONOMICZNYCH ITP. TABLICE INFORMACYJNE NA PASAŻU POMAGAJĄCE W ORIENTACJI ORAZ PUNKT INFORMACJI ZARAZ PRZY WEJŚCIU. Z TEGO CO ZAOBSERWOWAŁAM DOŚĆ DUŻO OCHRONY JAK NA TAK DUŻY OBIEKT.
Udałem się dziś do najbliższego sklepu osiedlowego, w którym można kupić coś więcej niż chleb i kiełbasę. Padło na Longinus, który w weekendy dość często odwiedzam. Już przy wejściu zauważa się, że sklep dużo czerpie jeszcze z epoki PRL. Wózki i koszyki metalowe, które przypominają mi lata 80-te, kolejka i pracujące tu Panie. Dla ścisłości sklep jest samoobsługowy.Biorę koszyki udaje się stronę półek sklepowych po drodze przeciskając się między ludźmi stojącymi do kasy. Próbuję coś znaleźć jednakże wszystko jest "ućkane" widać, że jest za mało miejsca nie tylko dla ludzi, ale też i dla towaru. Wybór jest stosunkowo duży, ale niestety w związku z tym towar leży na podłodze i przejechanie wózkiem jest nie lada wyczynem. Niestety ceny produktów są nieczytelne, ponieważ zastosowano system metkowania każdego produktu, ale nie wszędzie się one znajdują. Tam gdzie ich nie ma możemy szukać wśród gąszczu ręcznie wypisanych nalepek, które również są nieczytelne. Na towarach nie ma podanych cen za kilogram tylko za to ile waży dany produkt, co sprawia, że można przepłacić. Ceny produktów są stosunkowo wysokie nawet porównując je z innymi tego typu sklepami. Podchodząc do kasy nie doświadczysz "dzień dobry" chyba, że pierwszy to powiesz i Pani będzie miała dobry dzień. Pracownice wyglądają jakby je ktoś siłą trzymał traktując klienta jak "zło konieczne", a czasem intruza.
Chodzę tam, bo się uodporniłem i bliżej nie mam innego sklepu, jednakże innym nie polecam.
Mój drugi kontakt telefoniczny. Wcześniejszy przed 20 min wyjątkowo mnie zdenerwował. Cóż jeśli chce wykorzystać grupon nie mam wyjścia muszę zadzwonić. Po 3 sygnale odbiera ta sama osoba. Mówię, że dzwoniłam wcześniej i chciałam zarezerwować tor. Pan trochę bardziej wyluzowany. Zaczął tłumaczyć, że miał awarie na torze gdy dzwoniłam poprzednim razem. Nawet zażartował i był grzeczny. Całkiem inna rozmowa. Tor zarezerwowany. Jedynie trzeba mieć nadzieję, że nie będzie lało w tym czasie.
Apartament wysokiej jakości, bogato wyposażony, czysty, schludny.
Obsługa klienta na najwyższym poziomie, zarówno poprzez e-mail, telefon czy komunikatory internetowe nie było żadnych problemów z komunikacją, życzenia klienta zostały spełnione w stu procentach, obsługa była miła uprzejma i pomocna, nawet przy zmianie rezerwacji niedługo przed przyjazdem.
Jakość obsługi klienta w tym hipermarkecie urąga wszelkim standardom.
Pracownicy punktu obsługi klienta, a także kierownictwo sklepu nie zna swoich obowiązków oraz praw konsumentów, nie potrafi nawet przyjąć reklamacji klientów w sposób zgodny z prawem.
Nie wspominając już o jej prawidłowym rozpatrzeniu, czy dobrej reakcji na zgłaszany przez klientów problem sprzedaży w markecie nieświeżych produktów spożywczych.
We wtorek miałam wątpliwą przyjemność być pacjentką Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej. Kiedy pojawiłam się ze zmiażdżonym palcem na Izbie Przyjęć zostałam praktycznie zignorowana. Rozumiem, że zdarzają się ciężkie przypadki i mój paluszek był błahostką. Jednak ból zmiażdżonego palca był ogromny. Pani w recepcji nie spiesząc się wypytywała o moje dane a ja wprost odpływałam z bólu. Po chwili otrzymałam kartę przyjęcia i kazano mi czekać na korytarzu. W tym czasie omal się nie wykrwawiłam. Po około 15 minutach pojawił się lekarz, który ledwo spojrzał na mój palec i kazał mi udać się na prześwietlenie. Niepodana mi żadnych środków przeciwbólowych. Na szczęście pielęgniarka, która mnie opatrywała była miła i fachowo zrobiła mi opatrunek. uzyskałam od niej więcej informacji niż od lekarza. Po prześwietleniu, gdy okazało się że nie było złamania. Lekarz powiedział, że mogę iść już do domu. Powiedział jedynie, że powinnam zastanowić się nad szczepionką. Jak się później dowiedziałam od lekarza rodzinnego zrobienie mi szczepionki było obowiązkiem szpitala. Lekarz z Izby Przyjęć nie powiedział mi co mam dalej robić z palcem, więc leczę go na własną rękę i opinii zasięgam u farmaceutki.
Wstąpiłam do apteki, aby zorientować się w cenie szczepionki przeciwko tężcowi. Gdy weszłam do apteki przebywało w niej sporo klientów i czynne były tylko dwa stanowiska obsługi pacjenta. Ustawiłam się w mniejszej kolejce i około 10 minut czekałam na swoją kolej. Gdy nadszedł czas mojej obsługi zostałam powitana przez sympatyczną farmaceutkę. Była to kobieta mająca około 50 lat. Farmaceutka podała mi dokładną cenę szczepionki. Zapytałam również czy szczepionki są stale dostępne w sprzedaży czy trzeba je zamawiać. Farmaceutka powiedziała, że mogę kupić szczepionkę w każdej chwili, jednak muszę mieć na nią receptę. Uważam, że farmaceutka udzieliła mi fachowych informacji i była przy tym bardzo miła.
Mam zamiar z przyjaciółmi wybrać się na tor gokartowy. Zakupiliśmy wcześniej wejściówki poprzez Grupon. Na podanym gruponie informacja o wcześniejszej rezerwacji. Dzwonię. Za drugim razem zgłasza się naburmuszony Pan. Informuję go, że chciałam zarezerwować tor. Pan informuję mnie, że rezerwacja jest na 6 września we wtorek. Ze zdziwieniem i żartem mówię, że chciałam na jutro, na to Pan stwierdza, że w takim razie powinnam zadzwonić jutro. Mówię, że mógłby być odrobinę mniej złośliwy, że nie wiedziałam, że są takie długie terminy oczekiwania i że mógłby być odrobinę milszy. Na to dostałam informację, że już wiem. Poprosiłam w takim razie o termin w niedzielę, w tygodniu mi absolutnie nie pasuje. Pan stwierdził, że mam zadzwonić za 15 min, ponieważ w tej chwili ma ludzi na torze i nie może ze mną rozmawiać. Wydaje się, że klient nasz pan jak bardzo można się pomylić. Na samą myśl, że mam jeszcze raz tam dzwonić odechciewa mi się wszystkiego.
Przez całą noc bolała mnie głowa,uszy,dziąsła,gardło.Nie mogłam jeść ,spać a tabletki dawały tylko chwilową ulgę.Kiedy skończyłam pracę i wróciłam do domu,zmęczenie wżięło górę i nawet udało mi się przespać,ale oczywiscie nie na długo,ponieważ ponownie obudził mnie koszmarny ból.Udałam się do przychodni lekarskiej.Przy rejestracji okazało się,że nie moge się zarejestrować do lekarza ,ponieważ nie posiadam ważnej karty(zmieniłam adres zamieszkania)a aktualne RMUA niestety nie było wystarczającym dowodem na to ,że pracuje i odprowadzam składki.Po kilku słowach wyjaśnienia,zostałam odesłana na piętro do Pani Doktor,ale ona również była nie ugięta i odmówiła mi pomocy.Żadne moje prośby ani wyjaśnienia nie były brane pod uwagę.Byłam zmuszona iść do prywatnego gabinetu,odległego o jakieś dwa kilometry od tej przychodni i zapłacić za wizytę.W tym miejscu należałoby zadać pytanie na co idą moje składki i jak się ma zachowanie Pani doktor do przysięgi Hipokratesa??Wielki pokłon w stronę Narodowego Funduszu Zdrowia:(
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.