Chyba to już standard, że jazda komunikacją miejską nie należy do przyjemnych. Jechałem dziś do Chorzowa. Specjalnie wyszedłem na autobus tak, by nie czekać długo i stać na otwartym słońcu. Miałem planowo odjechać o godzinie 8.56 autobusem numer 840 z przystanku Zaborze-Lompy. Autobus przyjechał o godzinie 9.10, czyli prawie 15 minut później. W tym czasie słoneczko nieźle mnie już przygrzało, bo przystanku krytego nie ma. Rozkład sprawdzałem w domu na oficjalnej stronie KZKGOP. Taki sam znajduje się na przystanku. Gdy wracałem z Chorzowa, miałem przesiadkę w Rudzie Śląskiej na Chebziu. Chciałem wracać znowu autobusem nr.840. Tym razem autobus przyjechał o 5 minut za wcześnie. Autobus miał jechać według rozkładu o 11.55, a przybył o 11.50. By na niego zdążyć musiałem biec, bo następny jedzie za ponad 40 minut. Nie wiem czy to wszystko wynika ze złego rozkładu na stronie, czy z winy kierowców. Musiałem się dziś nieźle napocić z racji całego bałaganu w KZKGOP. Teraz już nie wiem, czy wychodzić wcześniej, czy później na przystanek.
Wracając dziś z Gliwic postanowiłem odwiedzić Chatkę, gdyż nie miałem dziś pomysłu na obiad. Chatka słynie z tego, że jedzeniem w niej sprzedawanym można smacznie i dobrze się najeść. Znajduje się ona przy drodze, w pobliżu skrzyżowania, obok którego jest Wydział Zarządzania Politechniki Śląskiej. Byłem samochodem i muszę przyznać miałem problem z zaparkowaniem. Polecam samochód odstawić dalej i podejść na piechotę. Nie było dużo klientów, więc szybko złożyłem zamówienie, a młoda kelnerka poprosiła mnie abym usiadł i chwilę poczekał. Podczas oczekiwania mogłem zobaczyć, że mój chata-dog, którego zamówiłem jest robiony na bieżąco i zapiekany w piecu. Nie czekałem dłużej niż 10 minut, i kelnerka podała mi zamówienie. Chata-doga otrzymałem na białym talerzyku. Stolik był czysty i były na nim serwetki. Bagietka była olbrzymia, w środku duża ilość soczystej piersi z kurczaka, sos, ser, pieczarki, przyprawy. Pojadłem sobie do syta. Jedyny minus to ceny, jak zauważyłem, co jakiś czas regularnie coraz większe.
Z dużą ciekawością oczekiwałem na wiadomości dotyczące wyników wyborów prezydenckich i jak zwykle włączyłem na stację TVN, gdyż sądziłem, że będą w miarę rzetelne. Jednakże jak się okazało, nie do końca tak było. Okazało się, że firma, która przygotowywała wyniki zrealizowała to "zamówienie" nieprawidłowo. W związku z powyższym nie wiem już, czy mam wierzyć wynikom nadawanym przez telewizję publiczną, czy też dać szansę dla TVN. Do tej pory uważałem, że stacja, która ma palmę pierwszeństwa w opinii widzów jest firmą, która chce podawać tylko faktyczne dane. Niech to będzie nauczką na przyszłość.
Do sklepu udałem się po zakupy spożywcze. Chodziło mi głownie o zakup chleba i ziemniaków na obiad. O ile chleb był świeży, o tyle ziemniaków w sklepie nie było wcale. Zapytałem pracownika, czy może są one na magazynie. W odpowiedzi usłyszałem, że nie mają ziemniaków. Trochę dziwne, że w środku tygodnia, w samo południe brak podstawowego produktu. Chciałem kupić jeszcze lody. Bardzo długo musiałem ich szukać w zamrażarce, by odnaleźć pojemnik lodów, o które mi chodziło. Ten, który zabrałem był ostatni z tego rodzaju. Ogólnie w zamrażarkach asortyment również na wykończeniu. Taka sama sytuacja dotyczyła jogurtów. Musiałem kupić ich o wiele mniej, gdyż tych, co chciałem, było kilka sztuk. Plusy dla sklepu za szybką obsługę przy kasie, pomimo dużej liczby klientów. Przy kasie napotkał mnie problem z wydaniem mi reszty przez kasjerkę. Posłużyłem jako kurier, by rozmienić moje pieniądze w kasie obok. Całościowo dziś ocena sklepu minimalnie negatywna, gdyż nie kupiłem tego, co zamierzałem.
Muszę przyznać, że bank Millennium ma ciekawą stronę internetową dotyczącą rachunku osobistego. Nie tak dawno mój tato założył w tym banku konto internetowe i jest bardzo z tego konta zadowolony. Bardzo dużo jest różnych opcji zarządzania swoimi pieniędzmi, od otwierania lokat terminowych aż do kupna jednostek funduszy inwestycyjnych. Minusem jest księgowanie pieniędzy po sprzedaniu jednostek. Aby móc się zalogować, to za każdym razem system żąda innych cyfr. W związku z powyższym mogę śmiało polecić ten banl - nie biorę odpowiedzialności za koszty użytkowania. Czasami lepiej trochę zapłacić i mieć pewność, że wszystko będzie OK.
Rzadko kiedy jestem zbulwersowany podejściem kogoś do np. mojej osoby. Jednakże nie rozumiem podejścia do dzieci. W dniu dzisiejszym musiałem się udać do okulisty z synem, gdyż miał bardzo czerwone oko i narzekał, że go boli. Po przyjściu do przychodni zauważyłem kartkę, że nie będą przyjmowani nowi pacjenci z powodu wyczerpania się limitu. Rozumiem, że brak jest pieniędzy, ale tu chodziło o dziecko. Po ponad 7 minutach przyszła pani rejestratorka i poprosiłem o konsultację dla mego syna. Uzyskałem odpowiedź, że nie ma takiej możliwości z powodu braku miejsc. Odpowiedziałem, że rozumiem, że nie ma miejsc ale w nagłych przypadkach lekarz powinien przyjąć pacjenta. Nic z tego. Znowu uzyskałem odpowiedź, że nie ma miejsca i odesłano mnie do innych gabinetów, gdzie także nie było miejsc. To może trzeba było dać w "kieszeń" aby być przyjętym przez lekarza. Oczywiście nie miałem wyjścia i musiałem iść prywatnie i się okazało, że dobrze zrobiłem, bo był dość poważny stan zapalny.
Dzisiaj musiałem zajechać po papier do kasy fiskalnej. Kolega nie miał czasu dał mi pieniądze i poprosił abym mu go kupił. Miałem dzisiaj wolny dzień więc nie było żadnego problemu. Poszedłem więc do tego sklepu. Pani siedząca za ladą zapytała w czym może pomóc. Poprosiłem więc o papier do kasy fiskalnej. Kobieta powiedziała dobrze ale jaki? I tu zaczął się problem. skąd ja mam wiedzieć jaki on papier chciał. Dzwonie do kolegi poza zasięgiem. Chciałem już iść do domu kiedy kobieta zapytała dla kogo ma być ten papier? jaki to sklep ? Opisałem jej dla jakiej instytucji potrzebuje papier. Kobieta szybko i sprawnie odszukała firmę w swojej bazie danych. Powiedziała do mnie papier 28 milimetrów i uśmiechnęła się. Odparłem ze jak jest pewna to poproszę dwie paczki. Kupiłem więc papier który mi dała i pojechałem do firmy. Kolega podziękował i powiedział że to ten. Muszę powiedzieć że dzięki kompetencji i uprzejmości pani w sklepie mogę napisać o sklepie same dobre słowa.
Wczoraj zastanawiałem się gdzie zrobić zakupy. Miałem jeszcze nie wykorzystany bon towarowy do sieci sklepów społem więc udałem się właśnie tam na zakupy. Wchodząc do sklepu przez dwie pary drzwi, dostałem się do środka. Na samym wejściu wchodząc na halę z artykułami zostałem cofnięty przez kasjerkę. Prosiła abym wziął ze sobą koszyk lub wózek. Więc wziąłem. Zaczynam zakupy w sklepie, zatrzymałem się na stoisku z chemia gospodarczą. W niedzielę nie można niestety dostać świeżych wędlin czy pieczywa. Postanowiłem więc za bon kupić proszek i płyn do prania. Po dłuższym zastanawianiu się i oglądaniu produktów, podeszła do mnie kobieta z obsługi sali i rozkładania towaru. Miłym głosem zapytała czy coś doradzić bo obserwuje mnie i widzi że nie mogę się zdecydować. Kobieta krótko zwięźle i na temat powiedziała co mam kupić i co maja aktualnie w promocji. Zakupiłem więc jeden z polecanych proszków. Podszedłem do kasy. Zapłaciłem bonem towarowym, niestety musiałem jeszcze coś dokupić ponieważ z bonów niewydawana jest reszta. Dokupiłem sok i tak zakończyłem zakupy. Spakowany i gotowy do wyjścia znów usłyszałem głos kobiety która doradzała mi jaki proszek kupić. Oznajmiła iż do proszku który kupiłem jest płyn do płukania gratis. Ucieszyłem się z tego powodu bo i tak miałem go kupić ale najzwyczajniej o nim zapomniałem. Podziękowałem za podpowiedź i za przyniesienie mi gratisowego artykułu. Sklep jest duży towaru aż nadto. Ogólne wrażenia o sklepie bardzo dobre. Obsługa jest miła i potrafią dostrzec i cenić każdego klienta
Niby piękny i wspaniały market ale sami pracownicy nie za bardzo wiedzą co sprzedają i co robią. Mianowicie w dziale "ogród" chciałem zakupić podpórki do kwiatów ceny 2zl99gr po czym w kasie okazało się, ze mam do zapłacenia ponad około 5zl, bynajmniej nie brałem z innej półki czy coś takiego tylko z wieszaka na którym wisiało sporo takich podpórek i były tak opisane.
Pub U Szwejka znajduje się w samym centrum toruńskiej Starówki tuż obok pomnika Kopernika. Lokal zajmuje pomieszczenia w piwnicy kamienicy, jednak późną wiosną i latem dysponuje ogródkiem piwnym. W zasadzie w ogródku popołudniami trudno znaleźć wolny stolik, tym bardziej, że umieszczonych jest w nim 12 telewizorów, na których w okresie Mistrzostw Świata fani piłki nożnej na bieżąco mogą oglądać mecze. W centralnym miejscu ogródka na ścianie zamieszczona jest tabela wyników, w której obsługa na bieżąco wprowadza informacje o wynikach meczy. Ogródek jest ładnie urządzony i ukwiecony. Znajdują się w nich skórzane kanapy, na których przy jednym stoliku może zasiąść jednocześnie kilka znajomych osób. W pubie można kupić drinka, piwo lub inne napoje. Pewnym minusem jest brak możliwości zamówienia jakiegokolwiek jedzenia. Tak więc jest to miejsce, gdzie można coś wypić, ale niestety nic zjeść. Wiele osób przychodzących do tego pubu może skorzystać ze znajdującej się w piwnicy dyskoteki, ale jest to chyba możliwe tylko w weekendy (nie mam pewności). Obsługa pubu dosyć sprawna i sympatyczna. W zasadzie jedyny minus to brak możliwości zjedzenia czegoś.
Drogeria Douglas znajdująca się w pobliżu toruńskiej Starówki jest chętnie odwiedzana przez klientów. Jest przestronna i lśni czystością a kosmetyki są rozmieszczone w czytelny sposób. Po prawej stronie od wejścia znaleźć można kosmetyki dla kobiet a po lewej dla mężczyzn. Wybór wód i perfum jest bardzo szeroki, jednak ceny są dosyć wysokie. Wystrój drogerii jest przemyślany i miły dla oka. Jeżeli to tylko jest możliwe, kosmetyki ułożone są w zestawach kolorystycznych, co bardzo przyciąga wzrok. Obsługa zawsze chętnie pomaga i podchodzi z uśmiechem do każdego klienta. Dużym plusem jest opcja pakowania zakupionych kosmetyków na prezent. Zawsze jest to robione estetycznie i po zapakowaniu nawet drobiazg nabiera w ten sposób estetycznego wyglądu. Plusem jest także karta stałego klienta, przy której wydane kwoty przeliczane są na punkty, za które później można otrzymać kupony rabatowe. Do niedawna specjalne bony upominkowe otrzymywało się na urodziny, jednak chyba od jakiegoś czasu firma z tego zrezygnowała.
Apteka Juventa jest jedną z nielicznych w Toruniu całodobowych aptek. Jest to jeden z jej podstawowych plusów - bez względu na porę dnia można kupić w niej niezbędne leki. Apteka jest dosyć przestronna, ma 4 stanowiska kasowe i obowiązuje do nich jedna kolejka, co uważam za bardzo dobre rozwiązanie. W ciągu dnia czynne są przeważnie 2-3 kasy i obsługa jest raczej dosyć sprawna. W nocy można robić zakupy w specjalnym okienku. Asortyment jest bardzo szeroki i rzadko jest problem z dostaniem konkretnego leku. Są to w zasadzie pojedyncze przypadki. Półki z lekami świecą czystością. Często można zauważyć kogoś z obsługi, kto na bieżąco przeciera szklane szyby i półki. Panie farmaceutki są uprzejme i kompetentne. Dodatkowym plusem jest karta stałego klienta uprawniająca do niewielkich zniżek i umożliwiająca zbieranie punktów, za które potem można otrzymać określone produkty.
Szokujące jest to, że ten bank reklamuje się wysoką jakością obsługi klientów. A oprócz wystroju, nie ma tam nic na poziomie. Nie idą kompletnie na rękę klientowi, a wręcz przeciwnie - utrudniają. Wydanie zaświadczenia, które można wypisać od ręki, gdyż wszystkie dane są dostępne po wejściu na konto, trwa ponad 10 dni. Pracownicy nieprzeszkoleni, odsyłają, informują, że tak naprawdę, to wszystko zależy od analityków z Łodzi. tak naprawdę to w placówce można chyba jedynie od ręki założyć konto!
Korzystam z tej biblioteki już od kilkunastu lat. Chociaż leży ona 14 kilometrów od mojego miejsca zamieszkania to chętnie tam jeżdżę, bo wiem że tylko tam dostanę te pozycje (książki lub czasopisma naukowe) jakie mnie interesują. Szkoda, że tak jak to było przed laty biblioteka nie ma swoich fili w innych miastach, choć i tak w Dąbrowie ich nie było. Z drugiej strony to nawet dobrze, bo przynajmniej wszystko jest w jednym miejscu i nie trzeba czekać na dany wolumen kilka dni jak to miało miejsce kiedyś.
Rezerwacji jak i zamówienia dokumentów dokonuje się za pomocą elektronicznego systemu w tym celu w holu biblioteki wystawionych jest kilkanaście stanowisk komputerowych za pomocą, których można przeglądać katalog. Nowością jest wprowadzona niedawno możliwość zamawiania i wysyłania zamówień (tylko w godzinach pracy biblioteki) przez Internet. Dzięki temu oszczędza się bardzo dużo czasu. Wspomnę, że jeszcze niedawno zamówienia można było wysyłać z biblioteki i czekało się niejednokrotnie ponad godzinę aż dana książka zostanie dostarczona do punktu wydawania książek. To sprawiało, że wielu czytelników tkwiło bezproduktywnie na kanapach w holu biblioteki lub niepotrzebnie zajmowało stanowisko komputerowe i bez celu przeglądało katalogi biblioteki blokując tym samym innym dostęp.
Obsługa wspomnianej biblioteki jest nad wyraz dyskretna, jednak trwają oni w letargu. Szczególnie pracownicy w wypożyczalni, być może jest to zasługa niepotrzebnej biurokracji, ponieważ oprócz elektronicznej ewidencji czytelników i dokumentów przez nich wypożyczanych trzeba jeszcze jak za dawnych czasów potwierdzać wypożyczenie pisemnie. Przez co pracownicy muszą później posegregować awiza w szufladkach, przez co większość czasu spędzają właśnie tam a w kontakcie z czytelnikiem.
Do czystości jakie panują w holach biblioteki nie można mieć zastrzeżeń, choć nigdy nie spotkałem nikogo kto by tam sprzątał, czyżby to były osławione niewidoczne sprzątaczki.
Nie przeraża mnie odległość jak dzieli mnie od biblioteki gdyż wiem, że zawsze znajdę tam to czego szukam.
Zadzwonił do mnie przedstawiciel Open Finance z propozycją założenia konta optymalnego i konta oszczędnościowego.
Szczerze powiedziawszy niewiele mnie to interesowało, ale postanowiłem dać mu szansę i wysłuchałem go. Zaczął bardzo dobrze, podziękował za dotychczasową współpracę i poinformował, że jestem jednym z najlepszych klientów. Każdy przedstawiciel tak mówi i na chwilę straciłem zaufanie. Ale słuchałem dalej. Przedstawił mi zalety konta nic nie wspominając o opłatach. Zapytany o nie odpowiedział, że konto optymalne jest bezpłatne, nie płaci się za obsługę, prowadzenie, przelewy itp.
Jestem wzrokowcem, dlatego poprosiłem o przesłanie regulaminu i tabeli opłat na adres email. Tak też się stało, dodatkowo dostałem regulamin promocji „Konto optymalne z nawigacją”, o czym przedstawiciel nie napomknął. Zapytał ile potrzeba mi czasu na zapoznanie się z ofertą, odpowiedziałem, że do jutra. Zapytał czy w takim razie może zadzwonić w dniu jutrzejszym w tych samych godzinach, potwierdziłem.
Szczerze powiedziawszy z rozmowy telefonicznej dowiedziałem się niewiele, więcej wyczytałem z przesłanych materiałów. Rozmowa przebiegała w miłej atmosferze ale pracownik tak szybko i machinalnie mówi że ciężko było wtrącić słowo.
Zamierzam wymienić część instalacji elektrycznej w moim mieszkaniu, w którym akurat przeprowadzam remont. W tym zakresie mam niewielkie doświadczenie i nie podejmę się tego sam, dlatego też postanowiłem skorzystać z fachowości firmy, która się w tym specjalizuje. Mój wybór padł na firmę Defender, nie ukrywam, że została mi ona polecona przez znajomego, u którego wykonywali oni podobny zakres robót.
Zadzwoniłem do omawianej firmy, właściciel (W.M.) stwierdził, że aby mówić o jakiejkolwiek wycenie prac musi się odbyć wizja lokalna. Logiczne. Zaprosiłem, więc Pana W. do siebie do domu. Przyjechał jeszcze w tym samym dniu! Na miejscu pomierzył on mieszkanie wysłuchał moich życzeń, zaproponował przy tym pewne rozwiązania, o których szczerze powiedziawszy nie miałem pojęcia. Proponował, bowiem położenie instalacji bezhalogenowych, po krótce streszczając mi zalety tej instalacji, oraz oświetlenie typu LED.
O tym ostatnim słyszałem i nawet poważnie prałem pod uwagę planując remont.
Po krótkich oględzinach i pomiarach Pan W dał mi do zrozumienia, że całość prac związanych z zakresem, jaki mu przedstawiłem nie powinien przekroczyć 4000 zł. To dla mnie zaskoczenie gdyż zakładałem, że będę musiał wyłożyć przynajmniej 2000 zł więcej. Pełną kalkulacje dostałem jeszcze w tym samym dniu na email z wyszczególnieniem wszystkich punktów. Podjąłem już decyzję. Mam nadzieję że podobną ocenę będę mógł wystawić tej firmie po wykonanej robocie.
Dnia 17.06.2010. postanowiłam wybrać się z dziećmi (córka 6,5 roku i synek 2,5 miesiąca), do sklepu z zabawkami w Lesznie przy ul. 17-go Stycznia (była Biedronka).Celem naszej wyprawy był zakup prezentów dla koleżanek mojej córeczki na urodziny. Jako, ze środki finansowe na ten cel były dość ograniczone, a upominki potrzebne były dwa- bo to bliźniaczki, postanowiłam się wybrać właśnie do tego sklepu, bo asortyment posiada bardzo szeroki w przystępnych cenach. Interes ewidentnie się rozwija, sklep został właśnie przeniesiony do pomieszczenia o większej powierzchni. Zdziwienie moje i zbulwersowanie wynika z tego, że do owego sklepu NIE WOLNO WJECHAĆ MATCE Z DZIECKIEM W WÓZKU DZIECIĘCYM. Na wejściu dowiedziałam się, że mam zostawić dziecko w wózku przed kasą, albo wziąć na ręce i chodzić z nim po sklepie,A JAK ŚPI TO OBUDZIĆ, BO WÓZEK NIE MA PRAWA WJECHAĆ DO ŚRODKA. Największym absurdem jest to,że w tym momencie dyskryminuje się swojego chlebodawcę, dlatego że wprowadzono min. wózki dziecięce, krzesełka do karmienia i wiele innych rzeczy, które człowiek kupuje w chwili kiedy już dziecko jest na świecie, a jeszcze jest na tyle małe, że wymaga stałej opieki. Co, jeżeli podczas takiego pozostawienia koło kasy dziecko się zachłyśnie i udusi? Ja mam ponieść konsekwencje prawne takiego zachowania- do kary więzienia włącznie, za pozostawienie dziecka bez opieki, bo jakaś kobieta otwarła sobie sklep samoobsługowy z zabawkami i art. biurowymi i każdy klient z małym dzieckiem w wózku dziecięcym musi być traktowany jak złodziej. Czy w ogóle ma prawo żądać od rodziców pozostawienia tak małych dzieci bez opieki? Czy to nie podlega jakiejś karze?
Zadzwoniłam na infolinię UPC w celu rozwiązania umowy na internet. Czekałam z cierpliwością około 10-15 minut na połączenie z doradcą. W końcu udało się! Przedstawiłam mój problem, podałam numer umowy. Pan, z którym mnie połączono stwierdził, że musi mnie przełączyć do innej osoby, ponieważ z nim mogę załatwić zmiany w umowie, natomiast inna osoba zajmuje się rozwiązywaniem umów. Na szczęście przełączenie odbyło się bez większych problemów i dodatkowo nie musiałam ponownie powtarzać z czym dzwonię, ponieważ pan, z którym rozmawiałam wyjaśnił wszystko kolejnej osobie. Pani, z którą mnie połączono była rzeczowa i kompetentna. Zapytała o powód rozwiązania umowy. Po moim wyjaśnieniu podała mi warunki rozwiązania umowy, termin wypowiedzenia oraz kwotę, jaką będę musiała uiścić za wcześniejsze jej rozwiązanie. Poinformowała również, gdzie i w jakim terminie należy zwrócić powierzony sprzęt. Generalnie byłam bardzo zadowolona z obsługi. Uzyskałam wszystkie potrzebne informacje, jedyny minus to czas oczekiwania na połączenie z pierwszą osobą, z którą miałam kontakt. Dalsza obsługa była bez zarzutu.
No cóż miałem pecha, złapałem kapcia. No, ale sprawne koło zapasowe trzeba mieć, więc zajechałem do wulkanizatora. Trafiło akurat na ten warsztat, bo jako jedyny leży na mojej codziennej trasie do i z pracy. Gdy podjeżdżałem akurat był tylko jeden klient. W czasie, gdy czekałem na swoją kolej podjechała klientka, która jak się okazało była już tu wczesnej i została obsłużona przede mną. Oczywiście protestowałem, ale na nic się to zdało gdyż pracownik nawet nie zareagował na moje protesty. Normalnie pojechałbym gdzieś indziej, ale bez koła zapasowego i z dzieckiem w samochodzie nie chciałem ryzykować złapanie następnego kapcia. Przyznam, że pracownikowi sprawnie szła robota, i po trzech minutach przyszła na mnie kolej. Wulkanizator podszedł do mnie i na wstępie przeprosił mnie za dodatkową zwłokę, ale klientka, którą przede mną obsługiwał była tu już dwa razy. Pracownik przystąpił do naprawy koła, z którym przyjechałem cały czas zabawiając mnie rozmową. Sam z siebie, nie prosiłem go o to, zmienił mi koło mówiąc, że lepiej dalej jeździć na starym kole, tak aby wszystkie koła równomiernie się ścierały a zapasu nie ruszać. Przyznam, że to dość ciekawa interpretacja faktu, który zapewne znają wszyscy kierowcy. Za całą usługę zapłaciłem 20 zł, nie jest więc to wygórowana kwota. Okolica warsztatu czysta, choć wiem, że ciężko utrzymać czystość w tego typu zakładach.
Omawiany warsztat został mi polecony przez znajomego. Postanowiłem skorzystać gdyż kolega zapewniał mnie, że jest tam tanio i szybko naprawiają samochody. Zadzwoniłem do warsztatu w celu umówienia terminu wizyty. Okazało się, że rozmawiam z właścicielem, który najpierw wypytał mnie o cel wizyty. Streściłem problem, z jakim się ostatnio borykam. Umówiłem się na drugi dzień gdyż właściciel nie miał dziś czasu.
Gdy następnego dnia o umówionej godzinie zjawiłem się w warsztacie, do którego nie tak łatwo trafić gdyż nie ma żadnych znaków, okazało się, że nie będę obsłużony, ponieważ nie ma wolnego kanału. Poza tym właściciela, z którym rozmawiałem nie było, choć się ze mną umówił. Był za to jego wspólnik, który okazał się jego bratem. Umówiłem się więc z drugim właścicielem na następny dzień. Następnego dnia zwolniłem się wcześniej z pracy i pojechałem na umówiona godzinę do warsztatu i... nie zostałem przyjęty bo... nie było wolnego kanału. Na nic moje tłumaczenie, że byłem umówiony, nie przyjmą mnie i już. Nie jestem zadowolony z obsługi tego warsztatu a raczej zachowania właścicieli, bo do obsługi nie doszło.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.