Na rynku handlowym pojawił się nowy gracz ze Skandynawii – samoobsługowe sklepy Jula.Jednocześnie otwarto dwa w podwarszawskich Jankach i Warszawskim Targówku.Lokalizacje świetne w skupisku podobnych hal targowych.Asortyment ciekawy i wybrany według jeszcze nie spotykanego klucza.Zajrzałam na stronę internetową, nie powiem ceny zachęcające, kilka artykułów co najmniej to takie jakich w innych sklepach nie dostaniemy.Są produkty firm znanych tylko na lokalnym rynku.Jak tylko czas pozwoli na pewno do Juli podjadę na mniejsze bądź większe zakupy.
Mój konik to czasopismo dla trochę starszych dziewczynek, amazonek .
Tych które kolnie kochają i które te zwierzęta pragną jeszcze bliżej poznać.
Kolorowe, prosto zredagowane zachęca do lektury.
Dodatkowo nęci małego czytelnika dodatkiem ostatnio były to bransoletki plus lakier.
W ostatnim numerze zamieszczono również i przybliżono sylwetkę lisa polarnego.
Cena dość wysoka , może i nie adekwatna ale pismo jest lubiane i wyczekiwane.
A i ja sam z przyjemnością sobie je przeglądam.
Radio Eska jak dla mnie ma najlepszą nowoczesną i różnorodną muzykę (bo tylko takie radio u mnie na wsi ściąga ;). Bardzo lubię słuchać tej stacji bo odpowiadają mi puszczane kawałki, podoba mi się też, ze w soboty puszczają mix techno znanych utworów. Praktycznie całymi dniami słucham radio i cieszę się, że krótkie są wiadomości ale trochę nie podoba mi się, że praktycznie co godzina albo co 1,5 godziny powtarzają te same plotki na temat gwiazd lub znanych ludzi. Zamiast tego mogliby puścić kolejny fajny kawałek. Poza tym lubię ich zwariowane konkursy, które często się zmieniają.
Zdecydowanie polecam ten pensjonat, zarówno dla singli, jak i małżeństw z dziećmi. Pokoje są zróżnicowane i napewno każdy znajdzie coś dla siebie. W pokojach jest bardzo czysto, są też wszystkie niezbędne sprzęty. Wokół pensjonatu jest bardzo ładnie zagospodarowany teren zieleni wraz z placem zabaw dla dzieci, nieopodal położony jest parking (monitorowany 24H). Na terenie ośrodka znajduje się stołówka, w której przemiła obsługa podaje bardzo pyszne dania. Ja akurat korzystalam tam głównie ze śniadań, bardzo obfitych i codziennie zróżnicowanych. Cena mojego pokoju zawierała także codzienne śniadanie i wynosiła 70 zł, a myślę że w szczycie urlopów (lipiec) nie jest to naprawdę wygórowana cena, jak na takie warunki. Oprócz tego właściciele są bardzo mili i zaraz po przyjężdzie staraja się zaopiekować nowymi klientami i dbają o to, żeby nikomu niczego nie brakowało w czasie urlopu. Bardzo często w czasie urlopu ( gdy np. spotkaliśmy się w czasie śniadań) pytali czy wszystko w porządku, bardzo chętnie też doradzali, jakie ciekawe miejsca można odwiedzić w okolicy.Bardzo chętnie pojechałabym tam kiedyś jeszcze raz.
Do sklepu trafiłam po raz pierwszy i jestem pod pełnym zachwytem. Na sklepie panował ład i porządek. Towar na półkach był poukładany wszystko ułożone co do kartonika, nie leżały nigdzie puste kartony. Stoisko warzywne było uporządkowane i zadbane pełne świeżych owoców. Ceny są w miarę normalne, natomiast produkty objęte promocją nie są wcale promocyjne, bo w innych sklepach można je kupić w tej niższej cenie. Pracownik zapytany o konkretny produkt zaprowadził mnie z uśmiechem do półki. Kolejki do kasy nie było, więc nie czekałam na obsługę. Nawet pani z działu alkoholowego nawoływała klientów aby do jej kasy przyszli. Kasjerka obsłużyła mnie bardzo grzecznie i z uśmiechem. Pracownicy byli ubrani w firmowe ubrania. Nikt nie rozmawiał przez telefon, nie podnosił głosu. Każdy wykonywał przydzielone mu zadanie. Na pewno tam jeszcze wrócę.
Tym razem chciałam pochwalić pracowników pracujących w supermarkecie Marcpol. Udała się wraz z rodziną na zakupy, wszystko przebiegało pomyślnie: zrobiliśmy zakupmy, trochę postaliśmy w kolejce do kasy i szliśmy już da samochodu schować zakupy. I tuż przy samochodzie zdarzył się mały nieszczęśliwy wypadek. Nie wiem w jaki sposób ale mój mąż przytrzasnął mi palec drzwiami od samochodu. Ból był niemiłosierny, nie wiedziałam czy ma skakać czy płakać, a palce w ogóle nie czułam, poza tym ból był tak silny, że robiło mi się słabo. Wróciliśmy się z mężem do sklepu aby uzyskać jakiejś pomocy. Wyszła do nas ekspedientka i od razu zabrała nas na zaplecze, tam podała mi filiżankę zimnej wody aby schłodzić chwilowo palec a następnie organizowała lód z chłodziarek. Pomoc i reakcja pani była błyskawiczna. Gdy mój palec się chłodził pani podała mi leki przeciwbólowe alby zmniejszyć ból. Byłam naprawdę wdzięczna ponieważ nikt z pracowników nie zgodziłby się wprowadzić obcego na teren zalecza. Podziękowania należały się też kierownikowi, że ma takich pracowników.
Przez stronę internetową zamówiłam sobie golarkę mało popularnej i nie znanej firmy. Po dwóch miesiącach użytkowanie golarka zepsuła się więc po konsultacji z właścicielem sklepu odesłałam uszkodzony produkt ponosząc koszty za przesyłkę. Firma przysłała mi druga maszynkę tej samej firmy. Jednak nowa/wymienione maszynka zepsuła się jeszcze szybciej niż pierwsza. Po raz drugi odesłałam uszkodzony towar (ponosząc koszta przesyłki) z zaznaczeniem, że nie życzę już sobie przysyłanie uszkodzonych towarów bo nie ma to najmniejszego sensu i w związku z tym chcę zwrot kosztów wraz z poniesionymi kosztami za przesyłki. Jednak firma już trzy tygodnie się nie odzywa i nie odpowiada na moje meile. A ja zostałam bez golarki i bez pieniędzy.
Sklep znajduje się w pasażu centrum handlowego ECHO, zazwyczaj jest tam spory ruch, bo ludzie zaglądają tam przy okazji zakupów w obok położonym markecie. Z tego też względu w sklepie jest jednocześnie kilka ekspedientek, które pilnują porządku i obsługują klientów. Na terenie sklepu są dość wąskie przejścia, gdyż jest wystawionych bardzo dużo towarów (nie tylko na półkach, ale także między nimi). Salon obuwniczy rzeczywiście charakteryzuje się bardzo rozbudowanym asortymentem różnego typu butów i torebek. Dlatego tak szybko udało mi się tam znaleźć super kozaczki, niestety tylko model, bo z rozmiarem musiała mi pomóc ekspedientka. Buty były poukladane chyba z jakimś tajnym szyfrem na półkach, bo tylko ekspedientka wiedziała gdzie szukać mojego rozmiaru... Na szczęście był i to w całkiem fajnej cenie, bo tylko 300 zł za butki Lasockiego w super skórze. Byłam zadowolona z zakupu, przy kasie zostałam obsłużona bardzo profesjonalnie, zaproponowano mi też środki konserwacyjne do butów. Nie podobało mi sie tylko to, że ekspedientka nie zaproponowała swojej pomocy przy wyborze butów, tylko sama musiałam ją poprosić.
W sklepie straszny ruch od samego rana, towar na paletach poustawiany na środku przejść, gdzie nie mogą minąć sie klienci z wózkami, na stanowisku rybnym, nie sprecyzowane, że śledzie kupuje się na przeciwko, w zupełnie innej kolejce, dopiero gdy przychodzi pora obsługi dowiadujemy się że trzeba stanąć do innej długiej kolejki,bo obsługuje tam tylko jedna osoba.
Ostatnio zauważyłam, że TVP1 stawia na reklamy. W odróżnieniu od innych stacji pomiędzy filmy i seriale nie są wplatane reklamy więc nadrabiają to przed puszczenie jakiegokolwiek filmu. Tak np.: wieczorynka według tygodnika czy telegazety powinna zaczynać się o 19:00 a w rzeczywistości zaczyna się o 19:10, dzieci z utęsknieniem na nią czekają a trwa zaledwie 10:00 minut do godz. 19:30 oglądamy reklamy. Wiadomości o 19:30 trwają 20:00 min, 10:00 min. reklam bo sport jest o 20:00 następnie pogoda o 20:10 i wreszcie upragniony film o 20:35. Ale proszę mi powiedzieć czy pogoda trwa 25:00 bo ja jeszcze nigdy tak długo nie patrzyłam na prognozę. Zastanawiam się czy już nie lepiej jakby reklamy były wplecione w trakcie jakiegoś filmu.
Jest to bardzo fajny sklep, zlokalizowany w centrum Piotrkowa, niedaleko Focusa. Można tam kupić wszelkie rodzaje pieczywa w naprawdę korzystnych cenach, np. mały chlebek kosztuje 2,2 zl a duży 3,5 zł.Należy zauważyć, że wszystkie wyroby w piekarni GREDKA są przepyszne, nie używa się tam żadnych spulchniaczy. Chleba nie mozna samemu wybierać , przebierać, itd., tylko zawsze podaje go sprzedawczyni przez foliówkę. Myśle, że jest to bardzo higieniczne i wiem napewno, że dostanę czysty, świeży chleb. Można też kupić w tym sklepie inne produkty spożywcze, które niestety mają juz trochę wyższe ceny (niż te w marketach). Te podukty można kupić w formie samoobsługowej. Ogólnie w sklepie jest bardzo przestronnie, czysto, panuje ład na półkach między towarami i jest dość duzy wybór niektórych towarów. Panie kasjerki też są dość miłe i kompetentne, zawsze czysto ubrane. Nigdy nie czeka się tam długo w kolejce. A najbardziej lubię ten zapach świeżo pieczonego chleba, który czuć zanim wejdzie się do sklepu. Polecam!
Muszę przyznać, że komunikacja miejska w Piotrkowie spisuje sie coraz lepiej. W autobusach jest czysto, a naklejane są tylko "poważne reklamy", siedzenia też są czyste i suche. Zimą działa bardzo dobrze ogrzewanie, więc napewno nie zmarzniemy jadąc emzetką. Kierowcy też są mil ii grzecznie odzywają się do pasażerów. Podczas mojej ostatniej jazdy autobusem za kierownicą siedziała pani, która równiez zachowywała się bardzo kompetentnie, zatrzymała się nawet starszej pani kawałek za przystankiem, gdyż ta spóźniła się kilka sekund. .Jednak mam też kilka zastrzeżeń, pierwsza odnośnie powyższej sytuacji. Kierowcy, co wielokrotnie zauważyłam, wyjeżdżają 1-2 minuty wcześniej z przystanku niż jest to na rozkładzie jazdy. Nie jest to miłe, bo nieraz właśnie te minuty decydują o tym, czy zdążymy na emzetkę. Oczywiście emzetki także czasem się spóźniają, ale są to rzadkie przypadki i to zazwyczaj w godzinach szczytu lub kiedy jest ślisko na drogach.Nie podobają mi się też te ciągłe podwyżki cen biletów, kiedyś za bilet ulgowy płaciło się 95 groszy, teraz już 1,10 zł (normalny bilet- 2,20 zł). Ceny rosną, ale myslę, że warto zapłacić taką cenę i jechać przyjemnym i czystym pojazdem, niż tłoczyć się w rozklekotanych busach (którymi przejazd jest tańszy o 20 groszy).
Cud techniki - maszyna do przyjmowania butelek zwrotnych. Od kilku tygodni nie działa. Personel twierdzi, że wielkrotnie zglaszał "wyżej", ale podobno naprawa jest nieoplacalna. Tak więc przystoisku monopolowym stoją wozki zakupowe, do ktorych - oczywiście na oczach sprzedawczyń, składamy butelki. Jak na renomowane delikatesy to to chyba niezbyt odpowiednie.
W sklepie tym jest duży wybór, ceny po przecenach są konkurencyjne. Jednak nie podoba mi się to, że kurtkę, którą kupiłam za 250zł, za 2 tygodnie moja koleżanka kupiła za 60zł. To jest adekwatne z tym, że ciuchy w tym sklepie nie są warte swojej ceny. Względem mnie jest to nieuczciwe, lecz względem mojej koleżanki za pewne ekstra. Dziewczyny tam pracujące są bardzo miłe, jednak ochroniarz jest odstraszający. Mowa o wysokim blondynie. Nieustannie zaczepia kobiety. Mojej koleżance wszedł umyślnie do przebieralni.
Obsługa w tym sklepie jest bardzo miła. Zastałam za ladą dwie kobiety. Jedną młodą, drugą w średnim wieku. Ta młodsza obsługiwała mnie, a starsza jakieś małżeństwo. Moje zainteresowanie przykuły portfele. Zostały mi pokazane, wspólnie ze sprzedawczynią oglądałyśmy je i wymieniałyśmy się opiniami. Odczułam, że naprawdę chce pomóc mi coś wybrać - było to bardzo miłe. Portfele były bardzo solidnie wykonane i bardzo ładne. Pani sprzedawczyni poświęciła mi ok. 10min. Sklep wyglądał schludnie, a buty i portfele kusząco. Ceny są wysokie, jednak jakość na pewno jest tego warta.
Tego dnia odwiedziłam Media Expert w poszukiwaniu aparatu cyfrowego. Obsłużył mnie młody chłopak - Krzysiek. Udzielił mi informacji, o które pytałam i zaproponował jakiś model Nikona, gdyż chciałam znaleźć coś do 400zł. Poinformował mnie, że są najtańsi w mieście i użył przekonywujących argumentów, dzięki czemu kupiłam ten aparat i do dzisiaj nie żałuję. Asortyment na tym dziale był zadbany i wyeksponowany. Ceny naprawdę niskie i kuszące. Pobyt w tym sklepie zajął mi 20min. Było widać, że sprzedawca wie, o czym mówi i zna się na tym. Poleciałabym ten dział innym.
Któregoś dnia wybrałam się ze znajomym do sklepu meblowego Wip. Na samym wstępie spotkałam krótko-ściętą kobietę o ciemnych włosach. Siedziała za ladą i nie dość, że nas nie przywitała to nie odpowiedziała nawet na nasze "dzień dobry". Popatrzyła jedynie wkurzona, jak byśmy jej przeszkadzali. Poszliśmy jednak na piętro pooglądać meble. Asortyment był dosyć ciekawy, na piętrze spotkaliśmy jeszcze jedną kobietę, która akuratnie myła podłogę. Po jakimś czasie przyszła do nas ta niemiła kobieta zza lady i zapytała w czym może pomóc. Odpowiedzieliśmy, że szukamy danego mebla (opisaliśmy jak ma wyglądać) i pokazała nam kilka propozycji z asortymentu.Nie wykazywała jakiegokolwiek zaangażowania w to, czy zainteresują nas te meble, czy też nie. Kazała nam się zastanowić i odeszła. Po chwili wróciła znów na górę i krzyczała do nas z końca sali, że znalazła jeszcze jakieś meble, które mogłyby nam się spodobać. Podeszliśmy do niej, aby nie kontynuować wrzasków na odległość i pokazała nam swoją propozycję. Obsługa moim zdaniem jest odstraszająca, co zdarza się naprawdę bardzo, bardzo rzadko. Asortyment, jak już pisałam, dosyć ciekawy i ceny również niskie, mimo to nie skusiłabym się na zakup w tym sklepie. W ostatnim boksie dostrzegłam też meble z Voxa. Sala na 1piętrze jest ogromna, dzięki czemu klient może na żywo zobaczyć i dotknąć każdy mebel. To jest na plus. Jest również schludnie.
Office Media to hurtownia artykułów biurowych, umożliwiająca zakupy klientom detalicznym. Znajdziemy tu wszystkie materiały niezbędne w każdym biurze. Wchodząc do sklepu nie byłem pewny czy znajdę przedłużacz. Zapytałem panią z kasy czy mają ten produkt. Pani Luiza, kobieta ok. 35 lat, uśmiechnęła się do mnie i dokładnie wytłumaczyła gdzie znajdę przedłużacze. Bez problemu udnalazłem produkt. Korzystając z okazji rozejrzałem się po sklepie. Nie zauważyłem nigdzie papierków, foli, paragonów. Podłoga była czysta. Każdy produkt był oznaczony i zawierał cenę z podatkiem jak i bez podatku. Ceny bez podatku są bardzo atrakcyjne. Trochę gorzej to wygląda po doliczeniu VAT. W sklepie nie było wielu klientów i pewnie dlatego otwarta była tylko jedna kasa. Musiałem chwilę poczekać w kolejce ponieważ klient przede mną zrobił bardzo duże zakupy. Kiedy przyszła moja kolej, Pani Luiza zapytała mnie czy potrzebuję fakturę. Kiedy podziękowałem szybko i sprawnie mnie obsłużyła a następnie podziękowała za zakupy i zaprosiła ponownie.
Supermarkety eco mają teraz ciekawą promocję. Zbierając punkty można otrzymać nóż. Robiąc zakupy za odpowiednią kwotę dostaje się znaczki. W związku z tym panie przy kasie zawsze mają jakieś wafelki, które można wziąć, aby uzbierać na dodatkowy znaczek. Ostatnio skusiłam się na dwa wafelki o dość wysokiej cenie. Jednak ich jakość nie była zachwycająca. Nie były w żadnej promocji, data ważność też była OK, a jednak były stare. Aż strach kupić coś dziecku, bo nie wiadomo czy dobre. A nie można próbować wszystkiego wcześniej.
Do banku udaliśmy się w celu wyjaśnienia rzekomych zaległości w spłacie kredytu. Na miejscu zobaczyliśmy sporą ilość klientów, którzy wydawali się zniecierpliwieni czekaniem. W holu banku czekało również mnóstwo znudzonych dzieci, które próbowały zająć sobie czas czy to zabawą ulotkami, czy szalonym bieganiem. Po długim czasie oczekiwania na obsługę (ok 1,5 godziny) gdy przyszło wreszcie do wyjaśnienia sprawy z którą przyszliśmy, okazało się w końcu że bank nie powiadomił nas o zmianie konta na którym księgowane są spłaty i to spowodowało rzekomą zaległość. Po przeprosinach ze strony pani nas obsługującej monit został anulowany, co odebraliśmy jako uprzejme i profesjonalne z jej strony. Jednak wyszliśmy z placówki z poczuciem niesmaku z powodu straconego czasu.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.