Oferta Empiku jest dosyć bogata, więc pomyślałam że właśnie tam znajdę prezent dla kolegi. Chciałam kupić mu jakąś muzyczną płytę. Jednak kiedy zobaczyłam plakat, że 10.08 na DVD ukazał się Jeż Jerzy postanowiłam zakupić właśnie ten film. Przejrzałam półki w dziale z filmami, lecz nigdzie nie mogłam dostrzec Jeża Jerzego. Postanowiłam podejść do pracownika i poprosić go o pomoc. Akurat kasjerka była zajęta,więc zwróciłam się z prośbą o pomoc do pracownika w dziale gier. Był to młody, wysoki mężczyzna. Pracownik wstał z krzesła i poprosił, abym poszła za nim. Wskazał mi półkę z ekspozycją poświęconą bajce o jeżu. Wybrałam płytę DVD bez dodatków za 39,90. Poszłam jeszcze dokupić kartkę urodzinową. Niestety jak zwykle w tym dziale panował bałagan. Kartki były wymieszane i ciężko było znaleźć kartkę urodzinową wśród karnetów ślubnych czy z okazji chrztu. W końcu wybrałam kartkę i z zakupami podeszłam do kasy. Nie było tam żadnego klienta, więc zostałam obsłużona bez oczekiwania na swoją kolej. Kiedy płaciłam kasjerka zaproponowała mi zakup filmu Robin Hood w promocyjnej cenie za 19,99 lub napoju aloesowego. Kiedy kasjerka proponowała mi napój wyczułam w jej głosie ironię i rozbawienie z konieczności proponowania klientom produktów. Ja również na jej miejscu czułabym się nie swojo. Współczuje kasjerom, którzy muszą nagabywać klientów na różne produkty.
Poszukiwałam prezentu urodzinowego dla kolegi i w celu jego zakupienia udałam się do Reserved. Zauważyłam, że w sklepie znikneły obniżki cenowe i królowała nowa kolekcja. W sklepie panował mały ruch więc dostęp do wszystkich miejsc w sklepie był swobodny. Na sali sprzedaży zauważyłam pracownika porządkującego towar. Nic konkretnego nie wpadło nam w oko, więc musieliśmy wyruszyć na dalsze poszukiwania. Jedynie mój narzeczony kupił zestaw bokserek za 39,90. W pakiecie znajdowały się dwie pary bokserek. Uważam, że ich cena była bardzo korzysta, biorąc pod uwagę, że bielizna marki Reserved jest solidna i dobra jakościowo.
W dziale męskim nie ma stanowiska kasowego, więc aby zapłacić wybraliśmy się do działu z odzieżą damską. Nie było tam żadnego innego klienta, jednak nie było tam również pracownika. Dopiero po około minucie podeszła do nas sprzedawczyni i sfinalizowaliśmy nasz zakup. Bielizna została zapakowana w ekologiczną, papierową torbę.
W świąteczne popołudnie postanowiliśmy wybrać się na lody do McDonalda. W lokalu przebywało sporo klientów i była kilkuosobowa kolejka, mimo tego czynne były tylko dwa stanowiska kasowe. Zdecydowaliśmy się na duże lody z polewą za 3 zł. Do wyboru były trzy rodzaje polew: czekoladowa, karmelkowa i truskawkowa. Nasze zamówienie zostało zrealizowane błyskawicznie. Lody były doskonałe pod względem smaku.
Obsługujący nas pracownik obsługiwał klientów mechanicznie. Wysłuchiwał zamówienia nie utrzymując kontaktu wzrokowego z klientami.
W lokalu było czysto. Miałam okazję skorzystać z toalety w Mc Donaldzie i przyznam, że nie mam zastrzeżeń co do jej czystości. Wewnątrz toalety było schludnie i wszystko wyglądało w porządku. Dostępne było zarówno mydło w płynie jak i papier toaletowy.
Stacja przy trasie, czyto, schludnie. Uwaga na wystające powyżej podjazdu klapy zbiorników paliwa. Myjnia samochodowa + obsługa bieżaca - typu odkurzacz do dyspozycji. Można kupić butlę z gazem. Wyjazd na trase OK, choć po burzy lub w czasie opadów tworzą się zastoiska wody. Sklep dobrze wyposażony, ceny OK.
Kiosk "RUCH" mieści sie w Kauflandt .Bardzo miła obsługa w tym małym kiosku 'RUCHU". Pani, która mnie obsługiwała, bardzo dobrze i trafnie potrafiła doradzić jaką gazetę kupić dla trzylatka. Asortymentem bardzo bogaty. Były najnowsze gazety. Ceny również przystępne w porównaniu z konkurencja. W kiosku jest czysto i bardzo przyjemnie.polecam.
asortyment sklepu był bardzo dobry jednak ekspozycja towaru nieco chaotyczna (co chyba w okresach wyprzedaży jest dosyć charakterystyczne). Aparycja pań z obsługi bardzo miła, wysoki poziom kultury osobistej, obsługa bardzo sprawna i dynamiczna, realizacja transakcji również. Personel doskonale zapoznany z asortymentem, którego ceny były przystępne i adekwatne do jakości.
Pani wiek ok.40lat bardzo dobrze znająca asortyment który sprzedawała. Uśmiechnięta i bardzo pomocna, ciepło rozmawiająca z klientami- zakupy u tej osoby to przyjemność przed rozpoczęciem konsumpcji zakupionego towaru. Oczywiście każdemu z osobna życzyła smacznego jak i miłego dnia. do takiej osoby warto wrócić.
nie polecam, zero profeski, ceny wysokie. zarowno ja jak i znajomy odwiedzilismy ten pseudowarsztat i zawsze cos nie tak. jak juz zamontowali radio okazalo sie ze glosnik nie chodzi, jak juz klima naprawili okazalo sie ze po 2 tygodniach tez cos nie chodzi. fakt usterka naprawiona ale czas stracony i za te ceny co biora to zenada
proponuje mniejsze ale bardziej solidne zaklady
Niecały tydzień wcześniej kupiłam buty chłopakowi, zapytałam czy w razie, gdyby okazały się za duże, mogę przyjść zwrócić. (Chłopak z innego miasta, gdzie nie było potrzebnego rozmiaru). Rzeczywiście buty okazały się za duże, zwróciliśmy bez żadnego problemu, w dodatku z uśmiechem na twarzy. Przy obu spotkaniach zajmowała się nami ta sama pani.
Chciałam zwrócić buty, okazało się, że nie pasują do mojego stroju pracowniczego. Od kierowniczki sklepu otrzymałam informację, że ona pieniędzy zwrócić nie może, krzyczała. Wymienianie z nią zdań, bo nie można tego nazwać rozmową, nie miało żadnego sensu. W sklepie był kierownik. Myślałam, że na moje szczęście, jednak bez niemiłych komentarzy z jego strony też się nie obyło Zwrot pieniędzy nie był możliwy, wymieniłam buty na inne, tańsze nieznacznie, różnicę otrzymałam do ręki, wraz z niestosownymi uwagami szefa i spojrzeniami kierowniczki. Sklep omijam szerokim łukiem, Już nigdy tam nie wejdę.
Zainteresowanie sprzedawczyń wzbudziłem dopiero po 10 minutach przeglądania jeansów. Fakt, że były zajęte, ale nie wiem czym, bo klientów w sklepie nie było. Po wytłumaczeniu jakich jeansów szukam: rozmiar, fason, kolor, sprzedawczyni przygotowała kilka par. Niestety tylko rozmiar był zgodny z tym co przekazałemi. Odniosłem wrażenie, że słabo interesują się potrzebami klienta i próbują sprzedać jakieś dziwne modele jeansów kompletnie odbiegające od tego czego szuka klient. Po zwróceniu uwagi, że szukam określonego fasonu (wązkie nogawki, najlepiej proste, kolor jednolity, mogą być czarne), otrzymałem informację, że Levis nie produkuje takich jeansów!
Odniosłem wrażenie, że przeszkadzam ekspedientkom w "pracy" więc wyszedłem ze sklepu i pojechałem do innego centrum handlowego.
Dokonane przeze mnie zakupy - dotyczące wyrobów wędliniarskich - przebiegły zgodnie z moimi oczekiwaniami. Jakość i czas obsługi , oraz kompetencje obsługującego mnie pracownika na w/w dziale - na zadowalającym poziomie. Jedyny mankament dnia dzisiejszego w tym sklepie to dosyć długi czas oczekiwania do kasy, a więc finalnego punktu zakupów.
Zawitałem do sklepu Levis 20 min. przed zamknięciem. Mimo tego sprzedawca prawidłowo rozpoczął obsługę. Pomimo dużych braków w asotymencie sprzedawca nie poddawał się i znalazł spodnie, które mnie zainteresowały. Zaskoczyła mnie trochę ich cena, sprzedawca nadal nie poddawał się i przedstaił mi wiele argumentów, które skłoniły mnie do podjęcia decyzji o zakupie.
Dawno nie byłem obsłużony w tak profesjonalny sposób.
super obsluga, mily personel, swietne menu, na pewno wroce, piekny widok, pełen profesjonalizm, dobre połozenie, pyszne ciasta, dobra kaw, pbsluga na bardzo wysokim poziomie, wykwalifikowana, kelnerzy usmiechnieci, zadowoleni z pracy, szczerzy, wzbudzaja zaufANIE, POLECAM to miejsce, czuje się tam cuedownei,
Po nieudanej wizycie w banku postanowiłam uzyskać potrzebne mi informacje od pracownika infolinii PKO S.A. Konsultant zgłosił się bardzo szybko, więc mój czas oczekiwania był niewielki. Zgłosił się mężczyzna z bardzo miłym głosem. Konsultant rzeczowo wytłumaczył mi co mam zrobić, aby uzyskać nowe zdrapki. Zaproponował mi również zmianę narzędzia ze zdrapek na kody otrzymywane sms. Polecił mi, abym poszła z tym do banku, a tam od ręki zostaną dokonane wszystkie zmiany. Byłam bardzo zadowolona z porady konsultanta. Biorąc pod uwagę mój poranny kontakt z pracownikiem placówki z Al.1000-lecia, z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że konsultanci są bardziej kompetentni i życzliwsi niż pracownicy placówek.
Od ponad roku jestem klientką tego banku i do tej pory nie korzystałam z możliwości bankowości internetowej. Kiedy kilka dni temu chciałam zapłacić rachunek przez Internet okazało się, że moje kody ze zdrapki są już nieaktualne. Postanowiłam więc wybrać się do banku i zapytać co w takiej sytuacji mam robić.
Kiedy weszłam do banku czynne było tylko jedno stanowisko obsługi klienta z rachunkiem bieżącym. Przede mną stał mężczyzna i płacił różnego rodzaju rachunki. Trwało to około 5 minut i w tym czasie za mną ustawiły się dwie kolejne osoby. Kiedy nadeszła moja kolej zostałam powitana przez pracownika. Był to około 55 letni mężczyzna. Miał siwe włosy, zaś jego charakterystyczną cechą były wąsy. Pracownik był nieprzyjemny i dało się odczuć, że chce się mnie jak najszybciej pozbyć. Powiedział mi, że nowe kody mogę zamówić w placówce banku lub przez Interne. Przy stanowisku obsługi klienta czułam się jak w kolejce w sklepie. Nie było tam żadnej prywatności. Nie przygotowano tam żadnego miejsca do siedzenia dla klientów. Taka forma obsługi klientów jest moim zdaniem niekorzystna. Nie chciałabym rozmawiać na temat moich poufnych informacji w sytuacji gdy za moimi plecami stoją zniecierpliwieni klienci. ku uciesze pracownika i innych klientów postanowiłam zamówić zdrapki przez Internet. Pracownik nie poinstruował mnie jak mam to zrobić. Z banku wyszłam z tym samym z czym wyszłam. Przy następnej wizycie z pewnością wybiorę inną placówkę tego banku
Wstąpiłam na pocztę, aby wysłać priorytetem list polecony. Czynne były dwa stanowiska obsługi klienta. Przy każdym z nich stało tylko po jednej osobie. Z podajnika na druki wzięłam polecenie nadania. Był to ostatni druk tego rodzaju. Ustawiłam się w kolejce i na ladzie wypełniłam blankiet. Po chwili powitała mnie pracownica. Była to kobieta, mająca około 55 lat. Pracownica była nieprzyjemna i jej aura wręcz straszyła. W liście miałam jedynie paragon, więc waga listu była naprawdę niewielka. Zdziwiłam się, że do zapłaty mam 4,15. Czasem wysyłam w listach książki i płacę za nie około 5 zł. Nie śmiałam nawet zapytać skąd tak wysoka kwota do zapłaty.
Pani z poczty, mogłaby się trochę uśmiechnąć.
niemiła Pani Iza - nie zgodziła się na zapłatę część pieniądze część karta , nie powiedziała że mogę kupić hot-dogi w cenie 5,99 choć to jest w promocji , nie podała innych promocji o zawartości bioestrów wiedziała natomiast wolę kupować na innej stacji bo atmosfera która panuje tam jest powiedziałbym zaraźliwa i udziela się klientom , w środku czysto na zewnątrz wiszące folie zaktywają zapadnięte poddasze
Zamówiłam ostatnio pizze w lokalu tele pizzy przy ul. Bazyliańskiej. Czas oczekiwania miał wynieść 20 minut. Usiadłam więc przy wątpliwie czystym stoliku (ogólnie cały lokal nie grzeszył czystością, na stołach porozrzucane były okruszki, papierowe serwetki, w toalecie brakowało mydła). Niestety nie posiedziałam długo, ponieważ w lokalu było tak gorąco (prawdopodobnie gorące powietrze leciało z kuchni która nie była niczym osłonięta, żadną ścianą czy nawet szybą), że musiałam wyjść na dwór. Mineło 30 minut, a więc podeszłam do kasy zapytać czy jest już moje zamówienie, gdyż czekam dłużej niż mi powiedziano. Niezbyt miła pani z burzą włosów na głowie (cz ypracując w kuchni włosy nie powinny być spięte?) powiedziała, że pizza właśnie weszła do pieca i że będzie za 5 minut. Przypomniałam jej, że czekam już 30 czyli o 10 minut dłużej niż powinnam. Powiedziałam, że nic nie poradzi, że mają dużo zamówień. Odeszłam więc grzecznie i czekałam 5 minut...10 minut. Po 10 minutach już na prawdę zdenerwowana powiedziałam, że czekam już 40 minut, pizza miała być po 20-tu i gdybym wiedziała, że będę tak długo czekać, to poszłabym zjeść gdzie indziej. Pani poszła do kuchni i wróciła z moją pizzą. Od niechcenia przeprosiła, ale ja byłam tak zła że powiedziałam, że to na pewno nie wystarczy i poproszę o jakąś zniżkę albo inne zadośćuczynienie. Dostałam więc 1litr coca coli gratis do pizzy. Przynajmniej tyle dobrego. No i muszę przyznać, że pizza była pyszna:)
Wybrałam się do sklepu Liroy Merlin po słuchawkę prysznicową. Sklep podzielony jest na kategorie, każdy dział jest dobrze opisany, więc na dział łazienka trafiłam bez problemów. I tu zaczęły się schody. Chociaż sklep oferuje dość duży wybór słuchawek prysznicowych, to były one pomieszane, nie wiadomo było która cena dotyczy której słuchawki, niektóre były nawet pootwierane. Chciałam poradzić się sprzedawcy, aby po pierwsze powiedział mi jaka jest cena słuchawki która wybrałam, a po drugie doradził, czy dana słuchawka będzie pasowała do mojego prysznica. Jednak znalezienie kogoś, kto by mi pomógł graniczyło z cudem. Na dziale łazienek nie było żadnej osoby w koszulce sklepu (przynajmniej jest to plus bo można ich łatwo zlokalizować), poszłam więc na inny dział. I na każdym dziale słyszałam "przepraszam, ja nie jestem z działu łazienek, więc pani nie pomogę, proszę poszukać kogoś z działu łazienek". Moja frustracja sięgnęła zenitu kiedy od trzeciego pracownika usłyszałam taki tekst, bo po pierwsze to nie ja powinnam szukać po całym sklepie odpowiedniego pracownika, a po drugie to każdy sprzedawca powinien mieć minimalna wiedzę, na temat całego asortymentu sklepu. Wróciłam więc na dział łazienek, gdzie chciałam sprawdzić chociaż cenę słuchawki na specjalnym czytniku. Szukanie czytnika zajęło mi kilka chwil, ponieważ nie są one dostatecznie dobrze oznaczone. Kiedy już znalazłam czytnik, okazał się zepsuty. Zła i zrezygnowana odniosłam słuchawkę na miejsce i wyszłam ze sklepu. Podsumowując za plus można uznać dość duży wybór artykułów, ale obsługa klienta, sposób ułożenia towaru i oznakowanie czytników są na bardzo niskim poziomie.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.