Około południa wszedłem do sklepu poprosiłem o chleb, jedna z pracownic zapytała czy ma być krojony - pracownice robiły coś między ladą a regałami, odpowiedziałem że tak, pracownica podała mi chleb, potem zapytałem czy mają Panie makaron, pracownica zapytała czy nitki czy wstążki, odpowiedziałem że do rosołu, pracownica pokazała opakowanie makaronu nitki i zapytała czy taki może być, odpowiedziałem: "Tak". Następnie podała cenę, przyjęła zapłatę, potem kiedy pakowałem produkty do torby, chciała podać mi reszty, poprosiłem żeby poczekała, następnie odebrałem reszty, podziękowałem, pracownica również podziękowała i wyszedłem.
W zeszłym miesiącu wszedłem wieczorem gdzie do kawiarni na dworcu Kielce Główne PKP, zamówiłem kawę pomimo tego że było około pół godziny do zamknięcia -za zgodą właściciela lub pracownika, osoba która mnie obsługiwała przygotowała zamówioną kawę, przyjęła zapłatę, potem zajęła się obsługą kolejnego klienta. Osoba obsługująca pozytywnie odnosiła się do klientów.
W zeszłym miesiącu wszedłem do kawiarni poprosiłem o kawę, po wybraniu kawy poprosiłem pracownię o to żeby zrobiła kawę w moim kubku. Pracownica zgodziła się potem przyjęła zapłatę i podziękowała i przygotowała kawę.
W tym tygodniu byłem w Berlin Döner Kabab w Port Łódź podszedłem do lady i zacząłem oglądać tablice z potrawami. Pracownik obsługi podszedł do mnie i zapytał co dla Pana, prosiłem o krasz za 9, 95 zł, pracownik odpowiedział: Yo chyba nie u mnie i odesłał mnie do kasy, pracownik, który tam stał zapytał co dla Pana, poprosiłem o tą samą potrawę, pracownik przyjął zamówienie, podał cenę, przyjął zapłatę i podał mi urządzenie powiadamiające że zamówienie jest gotowe. Po paru minutach odebrałem zamówienie od pracownika, z którym rozmawiałem jako pierwszym.
W tym tygodniu byłem w sklepie Biedronki w Łodzi na terenie Port Łódź, rozejrzałem się po sklepie wybrałem kefir i nasiona słonecznika, potem podszedłem do kasy. Czekałem parę minut na obsługę, pracownica chciała doliczyć mój kefir innej osobie ale powiedziałem że to mój, po zeskanowaniu produktów, poprosiłem o zeskanowanie aplikacji i zapłaciłem. Potem zapytałem czy są doładowania i pracownica potwierdziła, kupiłem doładowanie, pracownica podziękowała i pożegnała mnie.
Parę dni temu wszedłem do sklepu Rosmann, przez parę minut patrzyłem na szafkę ze schłodzonymi napojami, w końcu wybrałem jeden z napojów Starbucks, potem podszedłem do kasy, parę minut czekałem aż obsługa skończy obsługę, niepełnosprawnej kobiety, jedna z pracownic przywitała mnie, powiedziałem że chcę zapłacić za napój, pracownica podała cenę, potem zapytałem czy mogę zapłacić kartą, pracownica odpowiedziała że tak, zapłaciłem, następnie pracownica podziękowała i pożegnała.
Pięć dni temu byłem w sklepie Czekoladowa Solidarność podszedłem do regału ze skrzynkami w których były słodycze i stara waga sklepowa i torebki z nadrukiem Goplana i wybrałem krówki Solidarność, które włożyłem do torebki papierowej. Potem podszedłem do kasy, pracownica która była zajęta układaniem słodyczy, niezbyt przyjemnym tonem zapytała co dla Pana, powiedziałem że chciałem zapłacić, pracownica przyjęła zapłatę i podziękowała.
Wieczorem byłem w Kauflandzie w Radomiu, przejrzałem jakie mandarynki są w koszu, owoce były przebrane, potem zważyłem owoce, wydrukowałem metkę i nakleiłem ją na torebkę foliową, potem poszedłem do kas samoobsługowych, zeskanowałem kod QR, potem kod QR z urządzenia Kscan, następnie kod QR z aplikacji, kiedy na wyświetlaczu pokazała się cena zeskanowałem kod QR z aplikacji jeszcze raz ale nie wskoczyła cena z aplikacji, potem wybrałem opcję bon premiowy i zeskanowałem kod QR z aplikacji ponownie i wtedy została uwzględniona cena z kuponu, pod którą pokazało się okienko na kod z kuponu, wpisałem do niego kod z aplikacji i pojawił się komunikat o błędzie, wtedy poprosiłem o pomoc pracownicę, która się pojawiła. Pracownica powiedziała że ten kod nie jest potrzebny przyłożyła kartę do czytnika i znowu pojawiła się tabela z ceną uwzględniającą kupon już bez okienka na dodatkowy kod i powiedziała że jest już cena z promocją. Potem kliknąłem zapłać kartą, poczekałem ponieważ miałem też gotówkę na anulowanie płatności, zapłaciłem gotówką, wychodząc pożegnałem pracownice, one też mnie pożegnały.
Pięć dni temu wszedłem do cukierni, ustawiłem się w kolejce, kiedy doszedłem do kasy pracownica zapytała "Co dla Pana?", powiedziałem po proszę o kanapkę. Pracownica podała mi kanapkę w torebce, podała cenę, podziękowała i pożegnała. Potem siadłem przy stoliku i zjadłem kanapkę. Zanim skończyłem jeść pracownica zaczęła rozmawiać z kimś ze swojej rodziny, kiedy wychodziłem ze sklepu schowała coś w schowku po lewej stronie sklepu.
Pięć dni temu byłem w Auchan w Lublinie wszedłem do sklepu podszedłem do kosza z przecenionymi produktami wybrałem trzy produkty. Potem podszedłem do kasy samoobsługowej. Wyświetlił się komunikat o błędzie dotyczącym jednego z produktów. Wcisnąłem na wyświetlaczu, przycisk pomoc, po paru minutach przyszłą pracownica przeczytała komunikat o błędzie i skasowała go przy pomocy karty.
Wszedłem do baru rozejrzałem się po cenach i po tym co jest w ofercie i szafie z napojami, poprosiłem o hot doga, pracownica powiedziała za ile będzie przygotowany. Siadłem przy stoliku. Po paru minutach minutach pracownica położyła opakowanie z hot - dogiem na dwóch ręcznikach papierowych i na tacy i powiedziała że jest gotowy. Zabrałem hot doga zjadłem, podziękowałem pracownica również podziękowała i wyszedłem do poczekalni stacji PKP Świdnik Miasto - bar zajmuje część budynku stacji.
Sześć dni temu wszedłem do sklepu Rossman w Skarżysku Kamiennej, przy kasie nie zauważyłem starterów ani informacji o tym czy można kupić doładowanie czy nie. Potem obszedłem cały sklep i rozglądałem się po półkach, następnie zapytałem sprzedawcy który, wszedł na teren sklepu przez drzwi od magazynu albo pomieszczeń dla pracowników i zapytałem czy są doładowania. Pracownik odpowiedział że są i muszę podejść do kasy. Poszedłem tam i poprosiłem pracownicę, która była przy kasie o doładowanie Play i Orange. Pracownica wydrukowała doładowania, w czasie drukowania upewniła się że do Play też, podała ceną, pobrała opłatę i podziękowała.
W czasie dzisiejszej wizyty w PKO był zbyt długi czas, oczekiwania na obsługę, pracownice starały się go zminimalizować proponując ludziom, którzy czekali na wpłaty wypłaty i przelewy pomoc przy bankomacie i obsługę w pokojach dla klientów osobistych. Pytały też kto przyszedł w sprawie obligacji, zgłosiłem się jako jedna z dwóch osób, zostałem skierowany do jednego z pokojów dla klientów bankowości osobistej, po chwili weszła tam pracownica przedstawiła się, zapytała czym jestem zainteresowany, kiedy powiedziałem że obligacją poprosiła o dowód i zapytała czy mam już rachunek rejestrowy, kiedy powiedziałem że tak sprawdziła dane potem powiedziała że nie może przyjąć wpłaty ponieważ mogę to zrobić tylko przy kasie, potem zapytała czy nie mam konta w PKO wtedy mógłbym zrobić przelew na konto rejestrowe, kiedy powiedziałem że nie i że specjalnie wypłaciłem pieniądze z bankomatu, przeprosiła i zaprosiła do stanowisk z kasą, przy okazji zapytała z jakiego banku korzystam i jakie mam w nim usługi, potem pożegnała mnie. Następnie wróciłem na sale poczekałem paręnaście minut na obsługę.
W tym i zeszłym tygodniu korzystałem z czatu z pracownikami mBanku - długi czas oczekiwania, sprawa informacje na temat usług z których korzystam zostały mi przekazane i były zgodne z prawdą.
Dwa tygodnie i tydzień temu byłem z inną osobą w Biedronce przy ulicy Maratońskiej. Dwa tygodnie temu pracownik - wysoki mężczyzna wygolony na łyso poprosił mnie przy kasach o to żebym się odsunął ponieważ chciał zabrać kosze, nie poczekał aż skończę się przesuwać i postawił mi kosze na tyle buta, tydzień temu niska otyła pracownica z tatuażami na prawym ramieniu nawet nie starała się omijać klientów i w nich wpadała.
Parę dni temu poszedłem do stacji Orlen wymienić punkty na butelkę wody mineralnej Orlen Verwa,. Pracownik który był na stacji przywitał mnie. Potem powiedziałem mu o co mi chodzi w odpowiedzi na to pracownik pokazał mi regał na którym stały butelki z napojami i powiedział żebym tam poszukał. Po wybraniu butelki pracownik poprosił o to żebym uruchomił aplikację i dał do zeskanowania kod, następnie poprosił o podanie PIN - u. Ponieważ wprowadzone hasło nie działało sprzedawca poprosił żebym ustawił nowe po ustawieniu nowego PIN, przeprowadził cały zakup od nowa. Podziękowałem pracownikowi i pożegnałem go, pracownik również pożegnał mnie i podziękował.
Wczoraj w południe byłem w PKO na Traugutta w Radomiu czekanie na obsługę trwało mniej niż 5 minut pracownica stanowiska do którego podszedłem stała i przywitała mnie, potem poprosiła żebym usiadł, następnie zapytała: co mogę dla Pana zrobić?, odpowiedziałem że chcę kupić obligację wtedy pracownica powiedziała że nie może tego zrobić ponieważ się uczy i muszę przejść do innego stanowiska, pracownica ze stanowiska obok powiedziała że pomoże i zaczęła podpowiadać "uczennicy co ma robić" przy okazji sprawdziła czy mam aktualną ankietę MFID i ankietę PKO okazało się że obydwie są nieaktualne, w czasie wypełniania jednej z nich stwierdziła że jako posiadacz obligacji nie mogę mieć zaznaczonej opcji nie zagradzam się na żadne ryzyko staty i poprosiła żebym zmienił na minimalne. Poza tym nie dały mi do podpisu ich egzemplarza potwierdzenia wpłaty gotówkowej i pierwszy raz od wielu lat zwróciła uwagę na to jaki podpis umieszczam na dokumentach. Po zakończeniu obsługi pracownica ucząca się wstała podziękowała i zaczęła coś kserować lub skanować i powiedziała do widzenia dopiero po tym jak ją pożegnałem.
Dwa dni temu byłem na dworcu w Radomiu najpierw sprawdziłem na tablicy odjazdów o której mam pociąg potem poszedłem do kas Kolei Mazowieckich, po drodze zobaczyłem ofertę dla osób niepełnosprawnych tych samych kolei. Po dojściu do pierwszej kasy zobaczyłem rozmawiającą przez smartfon pracownicę, postałem przy tym okienku parę minut, ponieważ pracownica nie przerywała rozmowy podszedłem do drugiej, powiedziałem o bilet na który pociąg mi chodzi, pracownica zapytała o rodzaj biletu i o formę płatności, potem podała mi bilet przyjęła zapłatę i podziękowała.
Na przełomie tego i zeszłego tygodnia poszedłem do piekarni Fogla na ulicy Suchej 2. Przede mną była jedna osoba, która kończyła zakupy, druga pracownica zanim pierwsza zakończyła obsługę starszej osoby która była przede mną zapytała: "Czego Pan potrzebuje", odpowiedziałem bułkę kajzęrkę, potem pracownica podała mi bułkę o którą prosiłem, następnie jedna z tych dwóch pracownic przyjęła ode mnie pieniądze i podziękowała za zakup oraz pożegnała mnie.
W zeszłym tygodniu byłem w Żabce na Limanowskiego w Radomiu. Wszedłem do sklepu zobaczyłem pracownicę układającą produkty na półkach - produkty leżały na paletach. Wziąłem z półki gazetę, podszedłem do kasy, poczekałem parę minut, ponieważ pracownica nie podeszła, zobaczyłem czy działa kasa samoobsługowa - kasa nie działa. Kiedy pracownica podeszłą do mnie powiedziałem jej o tym, odpowiedziała że z kasą jest coś nie tak, potem podała mi cenę gazety, przyjęła płatność gotówką i podziękowała.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.